Płacz Czwórki

Dyskusje na temat typu 4
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
szerfi1991
Posty: 476
Rejestracja: sobota, 2 lipca 2011, 02:19
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Gniezno

Re: Płacz Czwórki

#286 Post autor: szerfi1991 » czwartek, 15 sierpnia 2013, 12:25

U mnie o wygląda tak, że to nie jest typowy płacz, tylko cieknące łzy, które zazwyczaj staram się za wszelką cenę blokować, by nie ukazać światu swojej słabości, bo dla mnie wzruszenie też jest formą dobrej ale jednak słabości...


4w5
"By żyć trzeba czuć"
"Chcieć znaczy móc, móc nie znaczy chcieć"

KazekageGaara1
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 22 września 2013, 17:11

Re: Płacz Czwórki

#287 Post autor: KazekageGaara1 » niedziela, 22 września 2013, 17:52

O temat ciekawy... ja mam tak że kiedyś zdarzało mi się często. a potem że tak powiem w duszy płakałem nad zagubionym płaczem. Przestałem ronić łzy na bardzo długi czas, wszystko kumulowało się we mnie ale brakowało właśnie tego ujścia. I strasznie mi tego właśnie brakowało, aż zacząłem wymuszać... dziwne troche. ogólnie nie przyznaje się do płaczu, i jeśli już to tylko sam i w samotności, ale sprawia mi to że tak powiem jakąś dziwną satysfakcję, przyjemność w czasie trwania tej burzy która jest we mnie, jakoś tak wtedy łatwiej.

Heratade
Posty: 48
Rejestracja: poniedziałek, 16 grudnia 2013, 14:05

Re: Płacz Czwórki

#288 Post autor: Heratade » poniedziałek, 23 grudnia 2013, 13:00

Płakałem i to dużo.
Zwykle bez powodu, a jeśli był jakiś powód, to był on błahy.
Potrafiłem się przejąć byle czym - że zabawkę zgubiłem, że ktoś mnie uderzył, wyzwał.
Nawet teraz, jak ktoś mnie celowo popchnie czy w ogóle naruszy nietykalność fizyczną skręca mnie w piersi i chce mi się płakać.

Awatar użytkownika
Ketchup_suicide
Posty: 149
Rejestracja: środa, 4 kwietnia 2007, 21:33
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Tauzen

Re: Płacz Czwórki

#289 Post autor: Ketchup_suicide » wtorek, 14 stycznia 2014, 17:06

Ja płaczę *tylko* z bezsilności. Czasem może być to postrzegane jako płacz ze smutku, ale tak naprawdę jest to bezsilnosć/utrata kontroli.
Czwórka z trzema skrzydłami.
MTBI: ENTP
Socjo: IEE
sx/sp/so

ZWtjZamarznietyWas
Nowy użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 26 stycznia 2014, 22:14

Re: Płacz Czwórki

#290 Post autor: ZWtjZamarznietyWas » niedziela, 26 stycznia 2014, 22:42

A mnie wzruszają różne wytwory artystyczne - ale jest to wzruszenie a nie płacz. Nie mam w zwyczaju użalania się nad sobą. Chryste mam dziś nadmiar testosteronu :D I tak na przykład, dziś czekałem na wzruszenie czy jakieś uniesienie w kościele, a jedynie się wkurwiłem. A potem słuchałem soundtracku z musicalu Metro i się wzruszyłem.

Awatar użytkownika
sensimilla
Posty: 39
Rejestracja: niedziela, 5 stycznia 2014, 09:58

Re: Płacz Czwórki

#291 Post autor: sensimilla » niedziela, 16 lutego 2014, 22:29

gdy byłam dzieckiem płakałam na pokaz, aby zwrócić na siebie uwagę. teraz głównie płaczę, a raczej wzruszam się gdy obcuję ze sztuką :)
4w3

Awatar użytkownika
morrigu
Posty: 19
Rejestracja: piątek, 22 listopada 2013, 18:24
Enneatyp: Indywidualista

Re: Płacz Czwórki

#292 Post autor: morrigu » piątek, 21 lutego 2014, 22:49

Gdy byłam mała nie płakałam jakoś wybitnie dużo. Ot tyle, co każde dziecko, czasem jak mama nie chciała kupić mi lalki :wink:. Jednak w wieku lat około 6 poczęły pojawiać się u mnie objawy nadwrażliwości, z którą mam problem do dziś. Zaczęło się od niewinnej bajki, w której zdarzył się smutny moment (płakałam jeszcze z pół godziny po tym, jak bajka się skończyła). Podejrzewam, że nadwrażliwa byłam od zawsze, ale nie potrafiłam zinterpretować wyrażanych przez innych uczuć, to też nie ryczałam na każdym kroku. Wraz z wiekiem pogłębiało się moje rozumienie uczuć, a co za tym idzie moja nadwrażliwość. Bajki, które wcześniej oglądałam po stokroć bez żadnego problemu, zaczęły wywoływać fale płaczu. Mam tak do dziś. Gdy oglądam film, w którym jest smutny moment, monolog motywujący innych do walki o wyższe ideały etc. łzy same płyną mi po policzkach i nie jestem w stanie na to nic poradzić. Co bardziej absurdalne płaczę jedynie z takowych błahych powodów. Nie uronię łzy z powodu faktycznej straty, która mnie dotknęła, wówczas potrafię być beznamiętna do bólu, jednak kiedy czytam smutną historyjkę w internecie, płaczę jakby mi członka rodziny zabili. Z moich obserwacji wynika to z faktu, iż jestem bardzo empatyczna i wczuwam się w rolę i sytuację danej osoby, że odczuwam ich stratę jako rzeczywistą, która dotknęła mnie, a nie fikcyjną postać.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.


Quod tu es, fui, quod sum, tu eris

Awatar użytkownika
sandra
Posty: 46
Rejestracja: niedziela, 27 kwietnia 2014, 17:34
Enneatyp: Obserwator

Re: Płacz Czwórki

#293 Post autor: sandra » poniedziałek, 28 kwietnia 2014, 17:35

Ja w dzieciństwie płakałam dużo... bardzo dużo. Płacz był moją odpowiedzią na wszystkie pseudosmutki dziecięce i próbą zwrócenia na siebie uwagi. W odpowiedzi zawsze dostawałam "Nie rycz" itp. Szczególnie wrażliwa byłam na to gdy ktoś na mnie krzyczał. W sumie to nadal chyba tak mam. Teraz nie płaczę przy innych. Jakoś w lutym popłakałam się przy kimś i później dość długo nienawidziłam siebie za to. Nienawidzę pokazywać ludziom tego, że mam słabości. Na codzień jestem tą twardą. Parę razy nawet usłyszałam, że jestem bez uczuć i nie mam serca, z jakiegoś powodu taka opina sprawiła, że poczułam się dobrze, jakby zależało mi na opinii bezdusznej osoby. Też często w towarzystwie olewam wszystkie emocjonalne bzdury moich znajomych. Jestem pewna, że nikt z moich znajomych nie powiedziałby o mnie "emocjonalna", albo "romantyczna". Prawdopodobnie dlatego że tego typu emocje są dla mnie oznaką słabości. I najzwyczajniej w świecie chciałabym się ich pozbyć.
(Jeny... Ile rzeczy o sobie można się dowiedzieć na tym forum)
INTP 5w4 RCUEI (i guess?)

Awatar użytkownika
szerfi1991
Posty: 476
Rejestracja: sobota, 2 lipca 2011, 02:19
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Gniezno

Re: Płacz Czwórki

#294 Post autor: szerfi1991 » niedziela, 4 maja 2014, 02:01

Ostatnio u siebie zauważyłem pewne zmiany, otóż dałem inne ujście emocjom niż płacz. Piszę, piszę masę wierszy, które są takim nieskończonym zbiornikiem emocji. W przeciągu tych paru miesięcy płakałem trzy razy:
1) gdzieś na coś wściekły byłem, a tak rodzice
2) wzruszony filmem
3) trzeci raz kiedy poczułem się przepełniony strumieniem miłości płynącym w obu kierunkach
4w5
"By żyć trzeba czuć"
"Chcieć znaczy móc, móc nie znaczy chcieć"

Kaczyryju
Posty: 3
Rejestracja: wtorek, 6 maja 2014, 01:41

Re: Płacz Czwórki

#295 Post autor: Kaczyryju » wtorek, 6 maja 2014, 02:05

W dzieciństwie nie byłem mazgajem albo może inaczej płakałem wtedy kiedy trzeba, natomiast gdy trochę podrosłem 8-14 lat zaczęło się to trochę zmieniać np. oglądając wzruszające filmy. Co ciekawe nie płakałem nad wzruszającą sceną, zawsze po takich filmach myślałem o swojej rodzinie, o przyszłości i byłem bardzo przygnębiony wręcz dochodziło do płaczu. Dochodziły do mnie również wyrzuty sumienia, że nie spędzam z bliskimi tyle czasu ile trzeba i zachowuję się do nich zbyt niegrzecznie w stosunku do tego jak bardzo dużo dla nich znaczę. Od 2-3 lat mam tak, że chciałbym się wypłakać ale nie mogę wydusić z siebie ani jednej łzy bo wiem, że to dobry antybiotyk na otaczające mnie problemy, jedynie czasami(co 3-4 mies) przychodzą momenty, że nie wytrzymam i ide do lasu troszeczkę popłakać.Dawno też nie wpadłem w mocną histerię i szlochanie zwykle parę łez wystarczy :)

Awatar użytkownika
Wloczega4w5
Posty: 90
Rejestracja: poniedziałek, 20 lipca 2015, 11:44

Re: Płacz Czwórki

#296 Post autor: Wloczega4w5 » wtorek, 21 lipca 2015, 19:00

"Tato tato!" - moje dzieciństwo :D (żeby nie było że konfident miałem 6 lat)
Czasem płaczę, ale z konkretnych powodów, nie uznaje prawa że faceci nie płaczą.
Płacz pomaga rozładować emocje, co jak najbardziej jest pozytywne.
Nawet zwierzęta czasem płaczą (zanim ktoś zaprzeczy uprzedzam - widziałem to nie raz, i nie chodzi mi tylko o łzy ale również o lament, łzy u zwierząt to raczej rzadkość).

ODPOWIEDZ