Brak asertywnosci

Wiadomość
Autor
yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Brak asertywnosci

#1 Post autor: yusti » piątek, 30 grudnia 2011, 09:08

Jakie są powody waszego braku asertywności?
Dlaczego nie wyrażacie śmiało własnych opinii?
Czy pracujecie nad poprawą inicjatywności, a jeśli nie, to dlaczego?
Jak walczycie z przejawianą prze siebie postawą pasywno-agresywną na rzecz asertywnej? Jak Wam to idzie? Jakie przykłady sukcesu w tej materii możecie podać?



Zetka_13
Posty: 15
Rejestracja: środa, 7 grudnia 2011, 14:23

Re: Brak asertywnosci

#2 Post autor: Zetka_13 » piątek, 30 grudnia 2011, 12:59

W tej kwestii mogę się wypowiedzieć.
Wydaje mi się, że u mnie brak asertywności jest po prostu wyuczony. Mama miała depresję i żeby nie miała nawrotów starałam się jak to tylko możliwe się jej nie przeciwstawiać. Przynajmniej ja tak to widzę. Drugi powód to może mała wiara w siebie;p Brat 7w6 zawsze we wszystkim lepszy, mądrzejszy itp., więc nadrabiałam posłuszeństwem i byciem pomocną w wielu kwestiach.
Staram się pracować nad asertywnością, ale powiem Ci, że nie jest łatwo;p Najchętniej zmieniłabym otoczenie i zaczęła od nowa z innymi ludźmi stawiać granice, których nigdy nie miałam. Ze znajomymi, których znam od lat jest bardzo trudno;p Nawet ostatnio miałam okazję się o tym przekonać, kiedy to się uniosłam i powiedziałam, że mi się nie podoba to co robi moja koleżanka. Na co ona zrobiła wielkie oczy i po prostu zaczęła się śmiać, że co we mnie wstąpiło. Skończyło się na tym, że myślała, że ja żartuję, bo mnie po prostu się już nie chciało upierać przy swoim ^^
Sukcesów w tej kwestii chyba jeszcze nie widzę ^^ Może z czasem;p
"Mówiłaś mi, że mam się zmienić,
Lecz jak to zrobić gdy od lat sami jesteśmy w sobie uwięzieni,
Komu mam wierzyć, co nazwać zaufaniem,
Czym jest - honor, szacunek, duma, prawda ponad prawem(...)"- O.S.T.R.

Awatar użytkownika
Zielony smok
VIP
VIP
Posty: 1854
Rejestracja: czwartek, 14 grudnia 2006, 19:17
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: następna stacja...

Re: Brak asertywnosci

#3 Post autor: Zielony smok » piątek, 30 grudnia 2011, 14:19

Aksjomat 1. Ludzie pojawiają się i znikają, a ja ze sobą będę do końca życia. Dlatego też choć warto być generalnie ok w stosunku do ludzi, bo z tego wynikają czasem fajne rzeczy ale nie nadmiernym kosztem własnym.
Aksjomat 2. Nie odpowiadam za całość projekcji innych ludzi w związku z moją osobą. Całościowa reakcja na mnie jako bodziec, wynika z ich wewnętrznego oprogramowania z którego nawet oni sami nie zdają sobie sprawy. Podstawowy błąd, skora ja coś sobie wyobrażam i wygląda to w mojej głowie logicznie, to również powinno być logiczne dla osób trzecich.
Aksjomat 3. Czasem nadmierne zaangażowanie w sprawy bliźnich to nic innego jak ucieczka od swoich problemów. Nic dobrego z tego nie wynika.Przerabiane.
Aksjomat 4. Możesz wysłuchać historii innych ludzi, ale trzy razy się zastanów czy wejść w nie emocjonalnie. Ist your problem not mine...but i wish you luck
W szczególności dotyczy to osób o chronicznym syndromie ofiary, które nie chcą, nie mają sił, czy odwagi by wziąć sprawy w swoje ręce i bardziej kreatywnie pokierować swoim życiem. Kiedy pomożesz człowiekowi który ma problem, nie zapomni ci tego....kiedy będzie miał następny problem.
Programowo nie wyrażam opinii w sprawach w wielu sprawach np. politycznych. Bicie piany i strata czasu.Przerabiane.To już nie moja piaskownica, kubełek, łopatka i grabki.
Mam talent w wyrażaniu swojej opinii o sprawach trudnych w sposób dyplomatyczny, tak ze nie jest to odbierane przez adwersarza.jako personalny atak To atut Dziewiątek.
9w8 ENFP
Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i wygra przewagą doświadczenia.
Ps. ( Jestem na dłuuuugim urlopie - nie odpisuję na PW, sorry )

Awatar użytkownika
In3orn
VIP
VIP
Posty: 601
Rejestracja: czwartek, 28 czerwca 2007, 21:07
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kraków

Re: Brak asertywnosci

#4 Post autor: In3orn » piątek, 30 grudnia 2011, 18:31

yusti pisze:Jakie są powody waszego braku asertywności?
Myślę, że to skutek pokaleczonej za młodu dziewiątkowej osobowości. Brak asertywności sprzyja podporządkowaniu się i nie zwracaniu na siebie uwagi, a chora dziewiątka taką strategię obiera. Yusti, czemu zakładasz, że wszyscy jesteśmy nieasertywni? :P
yusti pisze:Dlaczego nie wyrażacie śmiało własnych opinii?
Żeby nie sprawić innym przykrości.
Żeby mieć święty spokój.
Żeby nie brać na siebie odpowiedzialności.
Żeby nie narobić sobie wrogów.
Żeby nie zwracać na siebie uwagi.
yusti pisze:Czy pracujecie nad poprawą inicjatywności, a jeśli nie, to dlaczego?
Tak, pracuję i zapewne będę pracował do końca życia.
yusti pisze:Jak walczycie z przejawianą prze siebie postawą pasywno-agresywną na rzecz asertywnej? Jak Wam to idzie?
Największy progres przyniosło mi to o czym napisała Zetka, czyli zmiana otoczenia. Musiałem jednak usilnie dbać o to, żeby postępy się nie rozpłynęły wraz z pierwszą lepszą porażką na tym polu. Jako człowiek mało obyty musiałem się uczyć tak jak małe dziecko czym jest asertywność i nie raz tak jak ono upadałem. Najważniejsze to się nie zrażać. Drugi problem jaki się z tym wiąże to powrót do domu. Trzeba być mocno zdeterminowanym, żeby wracając do rodziny czy starych znajomych, którzy pamiętali mnie zupełnie innego, zaprezentować im moje nowe oblicze. Mogę tylko powiedzieć, że ich zdziwienie przynosi sporą satysfakcję, do tego jest dowodem na to, że faktycznie coś się we mnie zmieniło. Problem środowiska domowego jest poruszany dość często w różnego rodzaju książkach psychologicznych. Myślę, że warto na niego zwrócić uwagę.

Co do strategii, moim zdaniem warto zaczynać od najprostszych rzeczy. Dziewiątki często mają problem z podejmowaniem decyzji, nawet tych błahych typu "jaki obejrzymy film wieczorem". Pierwszym moim krokiem do asertywności było właśnie wyrażanie swojej opinii w takich prostych sprawach. Co się z tym wiąże - trzeba być czujnym na każde wypowiedziane przez nas "nie wiem". Na początku ciężko się kontrolować i połowa wypowiedzianych "nie wiem" może zaistnieć bez naszej świadomej wiedzy. Mi pomagali znajomi, z którymi umawiałem się, że jak powiem "nie wiem", to mają mi zwrócić uwagę.

Podejmowanie trudnych decyzji to trochę co innego. W tym przypadku "nie wiem" ma swoje uzasadnienie. Uznałem jednak, że dobrze w takim momencie zadeklarować się, np. "muszę się zastanowić, jutro rano Ci powiem". Wiąże się to z problemem wiecznego odkładania, który łatwo rozwiązujemy podając deadline. Czasem zdarza się taki termin przekroczyć, ale z własnego doświadczenia wiem, że dużo lepiej zająć się takim problemem natychmiast. Odkładany co chwilę do nas wraca, a często jak już się za niego zabierzemy, okazuje się nie taki straszny. Przypomina mi to walkę z lenistwem. Jeśli zrobię sprawko w sobotę rano, to mam potem cały weekend wolny -jeśli nie, to zaprzątam sobie tym myśli i nie mogę się porządnie zabrać za nic innego.

W późniejszych etapach asertywność jest mocno związana z ogólną postawą. Swoją opinię jestem w stanie wypowiedzieć szczerze, otwarcie i pewnie, jeśli sam taki jestem i wieżę, że to co chcę powiedzieć (podobnie jak ja) jest wartościowe i godne uwagi. Jeśli uważam, że na nic nie zasługuję, to jak mogę uważać, że to co powiem kogoś w jakikolwiek sposób poruszy? Budowanie swojej wartości to skomplikowany proces, więc nie będę już przedłużał tego posta.
yusti pisze:Jakie przykłady sukcesu w tej materii możecie podać?
Sukces przez różnych ludzi jest różnie rozumiany. Nie chcę się chwalić i wymieniać osiągnięć, bo myślę, że to nikomu nie pomoże. Chcę natomiast powiedzieć, że ogólny rozwój (w tym rozwój asertywności) zrobił ze mnie osobę wartościową, której zdanie nie jest pomijane. Często jestem traktowany jako autorytet w dziedzinach, z których jestem dobry. Stałem się liderem, nie z własnej woli, tylko woli grupy. I co najważniejsze, nie boję się wcale konsekwencji. Jestem odpowiedzialny za to co robię i często podejmuję się spraw wymagających odwagi, ale wiem, że jako dziewiątka, a przede wszystkim zdrowiejąca osoba mam wystarczające kompetencje, żeby sobie poradzić.
Don't give up! Never give up! Never back down!

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Brak asertywnosci

#5 Post autor: yusti » piątek, 30 grudnia 2011, 18:40

Brak asertywności sprzyja podporządkowaniu się i nie zwracaniu na siebie uwagi,
Dlaczego unikacie zwracania na siebie uwagi?
Dlaczego nie wyrażacie śmiało własnych opinii?
Żeby nie sprawić innym przykrości.
Żeby mieć święty spokój.
Żeby nie brać na siebie odpowiedzialności.
Żeby nie narobić sobie wrogów.
Żeby nie zwracać na siebie uwagi.
Asertywność to wyrażenie własnej opinii BEZ sprawiania komuś przykrości.
Spokój od czego?
Asertywność to nie jest czynienie sobie z innych wrogów.
Dlaczego unikacie zwracania na siebie uwagi?
Najważniejsze to się nie zrażać.
TAK> ZAWSZE> WE WSZYSTKIM>
Problem środowiska domowego jest poruszany dość często w różnego rodzaju książkach psychologicznych. Myślę, że warto na niego zwrócić uwagę.
Czy zdajesz sobie sprawę ze w tym samym środowisku MOGŁA zaistnieć jednostka asertywna? Co można by dodać dokładniej na temat wpływu domu rodzinnego na wykształcenie się postawy uległej (lub pasywno-agresywnej)?
Dziewiątki często mają problem z podejmowaniem decyzji
No właśnie. A dlaczego?
Pierwszym moim krokiem do asertywności było właśnie wyrażanie swojej opinii w takich prostych sprawach.
Co cię do tej zmiany zmotywowało? Dlaczego nagle chciałeś porzucić "niezwracanie na siebie uwagi, święty spokój, podporządkowywanie się, niewrogość otoczenia, niesprawianie przykrości innym"? :wink: Jak doszło do tego, ze zmieniłeś myślenie i w konsekwencji :arrow: podejście/zachowanie?
Mi pomagali znajomi, z którymi umawiałem się, że jak powiem "nie wiem", to mają mi zwrócić uwagę.
Chciałaś zrezygnować z postawy indyferentyzmu. Dlaczego? Jak rozumiem, dotychczasowe "nie wiem" wcale nie oznaczało braku WIEDZY... a raczej wycofanie przed ww. czynnikami.

o!!!
jestem i wieżę, że to co chcę powiedzieć (podobnie jak ja) jest wartościowe i godne uwagi. Jeśli uważam, że na nic nie zasługuję,
wierzę od "jestem pełen wiaRy, mam wiaRę" wieżę też pewnie masz xD
ale ale
A DOTYCHCZAS UWAŻAŁEŚ, ŻE JESTEŚ POZBAWIONY WARTOŚCI I NIEGODNY UWAGI?! a dlaczego? skąd się wzięło przekonanie pt. "na nic nie zasługuję"?
I jak w nim tyle lat wytrwałeś, skoro trzeba walczyć o wszystko co dnia, by przetrwać? skoro śmiałość dawała widoczne wymierne efekty.

odczuwam, ze utożsamiasz asertywność z naturalną koleją rzeczy przy dorastaniu. A tak nie jest... Mamy przecież wokół siebie trzydziestoparoletnich mężczyzn, którzy są agresywni, nadal podbudowują swe Ego kosztem innych. Nie są i nie chcą być asertywni. Poczytują to jako słabość.
Nie każdy pracuje na tym polu i osiąga sukces, jak ty: umiejący już wyrazić opinię nie urażając przy tym nikogo (korzyści z obu stron relacji).


PS Bycie dziewiątką nie ma nic do rzeczy przy nabywaniu kompetencji i asertywności. Mozna nabywać kompetencje w danej dziedzinie, ale nie być asertywnym. Mozna być asertywnym i kompetencji pozbawionym. Można wypracować obie umiejętności [twardą i miękką] i tak najwięcej zyskać. Ale bycie dziewiątka to nie ma z tym byciem kompetentnym nic wspólnego... A moze odwrotnie: uważasz, ze asertywność przychodzi naturalnie z wiekiem, bo i z wiekiem nabywamy kompetencji,a ty uważałeś, ze nie masz kompetencji i dlatego nie masz prawa do własnego głosu?

Awatar użytkownika
In3orn
VIP
VIP
Posty: 601
Rejestracja: czwartek, 28 czerwca 2007, 21:07
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kraków

Re: Brak asertywnosci

#6 Post autor: In3orn » piątek, 30 grudnia 2011, 19:24

yusti pisze:Dlaczego unikacie zwracania na siebie uwagi?
Jak pewnie wiesz, osobowość kształtuje się w młodym wieku. Dzieci starają się radzić z warunkami w jakich się rozwijają na swój sposób. Większość książek do Enneagramu opisuje motywy takiego zachowania, ale jak wiadomo, każdy ma inne. Ja z jednej strony miałem bliską więź z bratem, lubiliśmy razem się bawić, co często nie podobało się rodzicom. Komu podobałyby się spalona żarówka oblepiona plasteliną, połamane łóżko, pomazane krzesła. Wiadomo, jak rodzice przychodzili do domu, to taką zniszczoną rzecz najlepiej było schować i udawać, że mnie nie ma. Jest pewnie też wiele innych powodów, których za bardzo nie pamiętam.
yusti pisze:Asertywność to wyrażenie własnej opinii BEZ sprawiania komuś przykrości.
Asertywność to nie jest czynienie sobie z innych wrogów.
Tak, ale do tego trzeba dorosnąć. Człowiek postępuje tak od małego, a wtedy często nie wie co to asertywność.
yusti pisze:Spokój od czego?
Czasami uważam, że rozmowa nie ma sensu:
- Jak Zielony smok nie rozmawiam o polityce.
- Nie chcę się wdawać w głupią kłótnię, z której nic nie wyniknie.
- Nie chce mi się udowadniać komuś, że nie ma racji, chociaż wydaje się to oczywiste.
- Nie chcę wypominać komuś jego błędów, chociaż wiem, że na to zasłużył.
- Nie chcę komuś wypominać, że mnie krzywdzi, bo wiem, że za trochę nie będę miał z nim nic wspólnego.

Wolę nie powiedzieć nic, niż starać się wymyślać jakieś asertywności. W sumie moje rozwiązanie wydaje mi się najbardziej asertywne, aczkolwiek nie jest to typowa asertywność.
yusti pisze:Dlaczego unikacie zwracania na siebie uwagi?
W moim przypadku był to głównie strach i niska samoocena.
yusti pisze:Czy zdajesz sobie sprawę ze w tym samym środowisku MOGŁA zaistnieć jednostka asertywna? Co można by dodać dokładniej na temat wpływu domu rodzinnego na wykształcenie się postawy uległej (lub pasywno-agresywnej)?
Myślę, że nieukształtowana jeszcze dziewiąta, która dopiero uczy się życia jest zbyt zależna od innych ludzi. Nie jest w stanie sobie zaufać i czerpie wzorce z otoczenia. Jednostki asertywne w tym przypadku stanowią inne typy Enneagramu, ale to tylko moja prywatna opinia.
yusti pisze:
Dziewiątki często mają problem z podejmowaniem decyzji
No właśnie. A dlaczego?
To wynika bardzo mocno z ich cech Enneagramowych - połączenie z 3 i 6 oraz sąsiedztwo 1 i 8. Są chwiejne i ambiwalentne. Roztaczają się przed nimi różne, sprzeczne i wykluczające się nawzajem możliwości. Dziewiątki często potrafią też utożsamiać się ze stanowiskiem innej osoby - co dodaje kolejne warianty.
Don't give up! Never give up! Never back down!

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Brak asertywnosci

#7 Post autor: yusti » piątek, 30 grudnia 2011, 19:33

yusti napisał(a):Czy zdajesz sobie sprawę ze w tym samym środowisku MOGŁA zaistnieć jednostka asertywna? Co można by dodać dokładniej na temat wpływu domu rodzinnego na wykształcenie się postawy uległej (lub pasywno-agresywnej)?


Myślę, że nieukształtowana jeszcze dziewiąta, która dopiero uczy się życia jest zbyt zależna od innych ludzi. Nie jest w stanie sobie zaufać i czerpie wzorce z otoczenia. Jednostki asertywne w tym przypadku stanowią inne typy Enneagramu, ale to tylko moja prywatna opinia.
Jesli dobrze zrozumiałam, wychodzisz z założenia że JUŻ jest się dziewiątką i dlatego tak się reaguje. JUŻ jest się niedziewiątką i dlatego jest się asertywnym.
A nie jak ja, że uczymy się wzorców, sprawdzamy wszystkie i z czasem dopiero kształtują się w nas mechanizmy obronne i główne uzależnienia [Następuje ograniczenie wolności: jedynka czuje Gniew i ZALEŻNIE od sytuacji albo jest agresywna albo wycofana, Dziewiątka jest Leniwa i na tę samą sytuację reaguje stale WYCOFANIEM]
yusti napisał(a):

Dziewiątki często mają problem z podejmowaniem decyzji
No właśnie. A dlaczego?


To wynika bardzo mocno z ich cech Enneagramowych - połączenie z 3 i 6 oraz sąsiedztwo 1 i 8. Są chwiejne i ambiwalentne. Roztaczają się przed nimi różne, sprzeczne i wykluczające się nawzajem możliwości. Dziewiątki często potrafią też utożsamiać się ze stanowiskiem innej osoby - co dodaje kolejne warianty.
KAŻDY TAK MA xD
każdy typ ma 2 połączenia i 2 oboczności. I wpływy 4 pozostałych typów. Jest wiec tak samo "ambiwalentne i chwiejne"

jak to się jednak dzieje, ze 1w9 czasem walczy, ryzykuje, a 9w1 ciągle nie? Tak blisko a jednak daleko...
Czasami uważam, że rozmowa nie ma sensu:
No i właśnie! 1,2,6 czasami uważa...
9,4,5 ciągle uważają że nie warto xD
rozumiesz różnicę?
cały czas opieram się na teorii Enneagramu dotyczącej triadowania pod względem sposobu radzenia sobie z problemami:agresywni, zależni, wycofani
zarówno 8 jak i 9 napotyka na ograniczenie danej wartości: wolności, ale 8 walczy o swoje na przekór innym, wytrwale i dzielnie samodzielnie. 9 nie. Ja, jedynka, próbowałam pół na pół xD Nie stałam się znerwicowaną czwórką, bo ... za bardzo jestem hedonistyczna i zauważyłam, ze jak zawalczę to wiele zyskuję. za wiele by siedzieć cicho xD napotkałam jak widać na jakiś spektakularny sukces raz czy drugi i wtedy wiedziałam, ze warto ku..wa warto! ale że byłam jak wskazałeś - zależna od rodziców mentalnie, to nie mogłam sobie pozwolić na zbyt wiele. => podziwiam ósemki!

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

Re: Brak asertywnosci

#8 Post autor: Pablo » piątek, 30 grudnia 2011, 19:49

Asertywność u dojrzałych 9 objawia się talentem do dyplomacji, czasem też naciąganiem albo przemilczaniem faktów żeby rzeczywistość zdawała się mniej problematyczna niż jest w rzeczywistości, głównie dla odbiorcy zarzutów tej 9-tki (ogromny wpływ mają tu skrzydła). Jak zda to egzamin to 9 odważnieje i coraz więcej rzeczy się jej nie podoba ;) staje się konkretnie asertywna.
One wtedy tak poważnieją i mówią wolniej, pewniej, unikając przy tym kontaktu wzrokowego ale widac to ich ciśnienie. Cholernie podobne są tym w początkowej fazie do 8w9 z tym że u tych typów rozwija się to w zupełnie innych kierunkach - u 9 w kierunku unikania późniejszych konfliktów, u 8 w kierunku coraz większego uporu i ukierunowanej agresywności jak jej na czymś zależy. Zazwyczaj

Ogromny wpływ na asertywność 9 jest jej pozycja w danej grupie i to czy mają się przeciwstawić jakiemuś autorytetowi w niej czy nie (np. szefowi w pracy albo komuś kto w danej grupie ma więcej do powiedzenia niż ta 9-tka albo po prostu nie da sobie wejść na głowę) Największy problem z tym mają 9w1 u których bierna agresja jest czymś wręcz nawykowym.

U niektórych 9 (szczególnie u 9w8 których poznałem w życiu trochę) przyjmuje to czasem postać buraczanego walenia wprost bez taktu i pojęcia co dla określonego poziomu relacji z kimś wypada powiedzieć a co nie i w jakiej formie. Czasem są to rozsądne zarzuty a czasem totalnie szczeniackie. Ale to rzadsze przypadki 9-tek i często zwraca się to przeciwko nim samym prędzej czy później.

Osobiście nie uważam 9 za nieasertywny typ.

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Brak asertywnosci

#9 Post autor: yusti » piątek, 30 grudnia 2011, 19:55

Największy problem z tym mają 9w1 u których bierna agresja jest czymś wręcz nawykowym.
o taaak
O ile baby usprawiedliwiam kulturowo, rola kobiety w polskim społeczeństwie tak je predestynuje, o tyle kompletnie rzygam takimi facetami xD i powątpiewam w ich męskość...

bardzo kojarzy mi się tu baby_kaparowska uwaga o WYUCZONEJ BEZRADNOŚCI

Moze naciski były zbyt silne? Moze ósemki mają jakieś genetycznie silniejsze jaja? No dlaczego to Polka staje się 8w7 Polak zostaje 9w1??!!
Spoiler:
Osobiście nie uważam 9 za nieasertywny typ.
Są 4 postawy: agresywna, asertywna, uległa, pasywno-agresywna
Ja uważam 9 za pasywno-agresywnych... oj, za często, za często tego doświadczam... wolę tak w ogóle typy 8, bo wiem na czym stoję xD a 9 przylezie po fakcie i klepie cię po ramieniu: "dobrze powiedziałaś! ja też tak myślałam!"
ale ku..wa TYLKO JA TO POWIEDZIAŁAM I NIE BYŁO WTEDY żadnego wsparcia i idea upadła. bo siedzą cicho jak trzeba działać, a potem cię ku.wa poklepują...

także jak yusti zauważy NIEZGODĘ głośną, wyraźną, śmiałą a asertywną to niemal kocha jej autora
xD [bo jest nim pewnie 8 albo 1, 3i7 są ekspansywne ale nie wiem...]
Ostatnio zmieniony piątek, 30 grudnia 2011, 20:15 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
In3orn
VIP
VIP
Posty: 601
Rejestracja: czwartek, 28 czerwca 2007, 21:07
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kraków

Re: Brak asertywnosci

#10 Post autor: In3orn » piątek, 30 grudnia 2011, 20:14

yusti pisze:Co cię do tej zmiany zmotywowało? Dlaczego nagle chciałeś porzucić "niezwracanie na siebie uwagi, święty spokój, podporządkowywanie się, niewrogość otoczenia, niesprawianie przykrości innym"? :wink: Jak doszło do tego, ze zmieniłeś myślenie i w konsekwencji :arrow: podejście/zachowanie?
Dostałem mocnego kopa w d... i się zorientowałem, że jeśli nic ze sobą nie zrobię, to przyjdzie mi się tak męczyć do końca życia.
yusti pisze:Chciałaś zrezygnować z postawy indyferentyzmu. Dlaczego? Jak rozumiem, dotychczasowe "nie wiem" wcale nie oznaczało braku WIEDZY... a raczej wycofanie przed ww. czynnikami.
Pamiętam jak w gimnazjum wychowawczyni nazwała mnie aspołecznym. Poczułem się wtedy mocno urażony, ale w sumie miała rację. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z tego, że moje zachowanie jest jakby na to nie patrzeć mocno egoistyczne. Faktycznie na brak wiedzy narzekać nie mogę. Jestem raczej zdolny. Myślę też, że powinienem to wykorzystać najlepiej jak potrafię. Stąd ta zmiana.
yusti pisze:o!!!
jestem i wieżę, że to co chcę powiedzieć (podobnie jak ja) jest wartościowe i godne uwagi. Jeśli uważam, że na nic nie zasługuję,
wierzę od "jestem pełen wiaRy, mam wiaRę" wieżę też pewnie masz xD
:mrgreen:

yusti pisze:A DOTYCHCZAS UWAŻAŁEŚ, ŻE JESTEŚ POZBAWIONY WARTOŚCI I NIEGODNY UWAGI?! a dlaczego? skąd się wzięło przekonanie pt. "na nic nie zasługuję"?
I jak w nim tyle lat wytrwałeś, skoro trzeba walczyć o wszystko co dnia, by przetrwać? skoro śmiałość dawała widoczne wymierne efekty.
To nie jest tak, że z brzydkiego kaczątka nagle stałem się przepięknym łabędziem. Moja droga nie była wcale taka zła. Często dawała mi wiele radości, dużo ciekawych przyjaźni i tego co najważniejsze - spokoju. Czasem jednak przychodzi taki moment, kiedy trzeba się zastanowić nad swoim życiem, może nawet bardzo dogłębnie. Zmiany też wprowadzałem na zasadzie prób i błędów. Mimo wszystko ciężko jest znaleźć życiowy wzorzec, który nam odpowiada i chętnie go akceptujemy, a następnie wprowadzamy w życie.
yusti pisze:odczuwam, ze utożsamiasz asertywność z naturalną koleją rzeczy przy dorastaniu. A tak nie jest... Mamy przecież wokół siebie trzydziestoparoletnich mężczyzn, którzy są agresywni, nadal podbudowują swe Ego kosztem innych. Nie są i nie chcą być asertywni. Poczytują to jako słabość.
Nie każdy pracuje na tym polu i osiąga sukces, jak ty: umiejący już wyrazić opinię nie urażając przy tym nikogo (korzyści z obu stron relacji).
Masz rację, dorastanie to nie to samo co rozwój. Może faktycznie z mojej wypowiedzi wynika, że traktuję te rzeczy tak samo, ale nie miałem takiego zamiaru. To pewnie dlatego, że chciałem skupić się na swoich doświadczeniach.
yusti pisze:PS Bycie dziewiątką nie ma nic do rzeczy przy nabywaniu kompetencji i asertywności. Mozna nabywać kompetencje w danej dziedzinie, ale nie być asertywnym. Mozna być asertywnym i kompetencji pozbawionym. Można wypracować obie umiejętności [twardą i miękką] i tak najwięcej zyskać. Ale bycie dziewiątka to nie ma z tym byciem kompetentnym nic wspólnego... A moze odwrotnie: uważasz, ze asertywność przychodzi naturalnie z wiekiem, bo i z wiekiem nabywamy kompetencji,a ty uważałeś, ze nie masz kompetencji i dlatego nie masz prawa do własnego głosu?
Tak, kompetencje i asertywność to dwa niezależne pojęcia. Można je rozwijać oddzielnie i nierównomiernie, czego jak napisałaś często można uświadczyć w życiu. Jednak z punktu widzenia samooceny obydwa są niezbędne do prawidłowego rozwoju. Człowiek niekompetentny nie będzie odpowiedzialny, a jego wypowiedzi nie będą miały poparcia w tym co robi. Człowiek mający wiedzę będzie zaś miał problemy z komunikacją z otoczeniem, która jest niezbędnym elementem do wykorzystania tej wiedzy. Tak jak napisałaś:
yusti pisze:Można wypracować obie umiejętności [twardą i miękką] i tak najwięcej zyskać.
Don't give up! Never give up! Never back down!

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Brak asertywnosci

#11 Post autor: yusti » piątek, 30 grudnia 2011, 20:18

Jak doszło do tego, ze zmieniłeś myślenie i w konsekwencji :arrow: podejście/zachowanie?
Dostałem mocnego kopa w d...
Mocny kop w dupę w odpowiednim czasie cię na tyle ośmieli, że w mig podźwigniesz się w tej
Spoiler:
tabeli :mrgreen:
ot, tajemnica sposobu rozw. problemów odkryta.
Pamiętam jak w gimnazjum wychowawczyni nazwała mnie aspołecznym.
Mnie w podstawówce. I od tej pory co roku w gimnazjum i LO miałam obniżone za to "zachowanie" xD chu.j z nimi! Ja tam miałam zawsze swoje racje. Ksiądz w LO:--"A dlaczego nie jedziesz na czuwanie, jako jedyna?" "Bo ja proszę księdza nie jestem wierząca i nigdy nie byłam :)" --"Aha"
xD i poszedł xD Nie miałam problemów z wyrażaniem siebie. ja po prostu nie chciałam siebie wyrażać TAK jak oni mi nakazywali. to jest asertywność.
kompetencje i asertywność to dwa niezależne pojęcia. Można je rozwijać oddzielnie i nierównomiernie, czego jak napisałaś często można uświadczyć w życiu. Jednak z punktu widzenia samooceny obydwa są niezbędne do prawidłowego rozwoju.
To bardzo ciekawe!
bo ci agresywni np. mogą mieć właśnie zajebiste poczucie samooceny, a jednak.. Mogą wcale nie czuć, że nie są rozwinięci i zajebiści xD a jednak...
Mnie np. niełatwo było "ściociec" i co dnia w tym WYTRZYMYWAĆ xD oj niełatwo. Ale daje sobie całuska za każdym razem jak się udaje wytrzymac I JESTEM TAKA DUMNA z siebie.
i tylko zmiana środowiska na TO FORUM, a raczej kilku użytkowników na nim, pozwoliła mi zauważyć, ze faktycznie - agresja nie zawsze jest naj. Że czasem nie warto. Że wycofanie jest dobre! Ale gdyby nie to forum... ci ludzie tutaj co mnie tego nauczyli rozmowami... oj... Widze na co dzień jaka byłabym nadal i ciesze się, ze miałam możliwość zmiany środowiska, dzięki sieci, na ludzi dających feedback. W realu to ludzie nie są szczerzy, wola właśnie przyjmować postawę nieasertywną i nie jestem w stanie się dowiedzieć jak bardzo mnie obmawiają i dlaczego unikają. A tu się nauczyłam jak można inaczej, LEPIEJ i zauważyłam, ze to działa! i tak jest dobrze./ Nie jest i nie będzie idealnie, ale mam już taki wpływ na siebie, ze jest naprawdę dobrze, bo sama nie dolewam oliwy do ognia. CHOĆ TYLE MOGĘ. i przede wszystkim trwać w tym mimo burzy wokół. praca, w której moim zadaniem było "uładzanie klienta" nauczyła mnie, ze nikogo nie obchodzi mój rottweilerowy rodowód. muszę sama sobą reprezentować, bez tłumaczenia się pochodzeniem, JAKOŚĆ. sama to wypracować. i uczyniłam totalny kosmiczny postęp. Nie wolno było być agresywną. Ale też nie mogłam pozwolić sobie na uległość. Znakomita nauka 3 lat w ogólnopl call center xD i tak - kompetencje dużo dają, ale okazało się, ze nie stanowiły nawet 60% mojej pracy xD Połowa sukcesu to był bowiem osobisty charakter konsultanta.

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Brak asertywnosci

#12 Post autor: yusti » sobota, 18 lutego 2012, 12:29

Ha! Czytam sobie jakieś romansidło-powieścidło i jestem porażona wpierw opisem Beret - zimnej, wyniosłej, nieczułej, wyrachowanej, nieprzyjemnej, nieprzystępnej, twardej, silnej 1w9 i tego czegoś co stało się jej synem Johanem, a co ja diagnozuję jako klasycznego Pana Dziewiątka, co ważne - w odróżnieniu jednak od Piątka.
Zapodaję tekst o postaci Beret a potem o jej synu i jego pragnieniach bycia kochanym czule personalnie a nie instrumentalnie. Poraziło mnie dobitnie! :oops: :roll: :shock: :? :? :roll: :evil:
Spoiler:
Fragment ukazuje dogłębnie klasyczny przykład chłodnej chorej Jedynki w 9 i jej stłamszonego synusia...
Akurat jestem w trakcie m.in. tej lektury (Saga: Grzech Pierworodny Część 1 / 26 " Fatalne Spotkanie") i doznałam porażenia zarysem chorej 1w9 ESI ISTJ i uwarunkowaniem jej syna na słabego Dziewiątka, bo raczej nie Piątka. To niesamowite jak trudno wyjść z naleciałości tego typu, jeśli nie wpadliśmy pod cudze czułe skrzydła. Czy wy, drodzy Panowie Dziewiątki, mieliście równie charakterne surowe zimne wyniosłe nieczułe matki i stąd ta wasza słabość, wycofanie, zamulenie, brak odwagi i asertywności, nijakość?
Im mniej ludzi odpowie, tym lepiej. Znaczy, ze zdrowiejecie i nie czujecie „WTF?!” xD Tego Wam życzę z całego serca!
Podobał mi się fragment o tym, że władza rulezz. No faktycznie tak jest, dlatego matki wykorzystują swoją pozycję i męczą dzieciaczki potwornie. Tak jak ojciec kształtuje kobiecość córki tak matka jakoś powinna pokazać synowi dobre zdrowe ciepłe oparte na czułej bliskości Fi jak u Krzysztofa Ziemca. Żeby nie tęsknił taki zraniony i wycofany. Nie tylko kobieta obdarzona miłością rozkwita. Ja to myślę, że baby mają teraz dodatkową powinność - wielkie zadanie odpowiedniego rozkwitnięcia facetów. Naprawdę nieraz widzę i czuję, że to trzeba niejednemu przymatkować solidnie i coś tam za rodzicielkę nadrobić. Poranione to wsyztsko jakieś... A baby teraz zmężniały i role w prowadzeniu przez życie się znacząco odwróciły.

Awatar użytkownika
kroplablekitu
Posty: 167
Rejestracja: wtorek, 19 października 2010, 15:09
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Brak asertywnosci

#13 Post autor: kroplablekitu » wtorek, 21 lutego 2012, 15:06

na szybko bo właśnie o tym myślałam ostatnio. A potem pewnie przeczytam co pisali inni i być może coś jeszcze dodam.
otóż w moim przypadku pytanie powinno raczej brzmieć 'dlaczego uważam, że nie istnieje?' a także 'czemu tak ważne jest, by było miło? by inni nie cierpieli?' Dodam, że jestem taka gupia, że serce mi się kraje, jak widze, że cierpi ktoś. Więc jeśli mogę przeżyć życie jako miękka poduszka dla cudzych dołków, to bardziej niz oczywiste jest, że tak właśnie zrobię! Myślę, że błędem logicznym, który popełniam, jest zakładanie, że jak będę sobą, to czyimś kosztem. Nawet jeśli, to pewnie ten koszt nie jest na tyle wielki, bym miała wyrzekać się własnego życia. Ale weź to wytłumacz 9tce?

miałam taką matkę jak ta w opisie, przynajmniej niektóre rzeczy uderzająco podobne. Oczywiście mama mnie kocha, ale jest taką trochę zbyt energiczną, nastawioną zadaniowo osobą. Całe zycie musiałam walczyć żeby nie zalewała mnie nadopiekuńczością i o ile w drobiazgach to się udało, to w postawie zyciowej wciąż to widać, np ten brak asertywności.. Jak się kontroluje to jestem asertywna ale mnie to męczy ; > i na dłuższą metę wolę knuć w ukryciu a ludziom pokazywać gotowe rezultaty bo dyskutowanie mojej pracy na bieżąco po prostu mnie wykańcza - wiem, że jak ktoś mnie skrytykuje to ja w pierwszym odruchu się ugnę, dopiero jak zostanę sama, będę zła na siebie za uległość i jednak wrócę do mojego pomysłu. Nauczyłam się ufać własnemu zdaniu ale jak pojawiają się inni ludzie to kompletnie tracę głowę. Może to nie jest bierna agresja, ale na pewno zbliżone.

Dzięki za ten post, niby nic a jednak coś ; >

Wypowiadam się, chociaż nie jestem facetem, no trudno. Ale baaardzo dużo 9tkowych facetów spotykam, na takim sobie poziomie zdrowia (mam wrażenie, że im wyższy poziom 9tki tym łatwiej ją pomylić) I nawet więcej facetów 9tek znam niż takich kobiet. Są oni milusimi, w porząsiu, spoko kolesiami. Nóż się otwiera w kieszeni jak od takiego spoko chłoptasia czegoś konkretnego chcesz. Może ma to też związek z ukrytym matriarchatem kuchennym panującym w Polsce - nadopiekuńczością mam, babć, cióć i nieobecności ojców. To się pomału zmienia, bo więcej kobiet pracuje, więcej mężczyzn zajmuje się dziećmi ale dłuugie lata babcia/mama/ ciocia biegała za dzieciakiem maltretując go a to zupką, a to sweterkiem, syropkiem itd.
:mrgreen: testy kłamią ! Enneagram morduje ! ALE Spójrz, jak wiele nam dano! Skocz obiema nogami w ten przepiękny wszechświat! Odnajdź swą moc i stań się tym, kim powinieneś być!

Awatar użytkownika
Hypocrisy
Posty: 38
Rejestracja: środa, 7 lipca 2010, 16:57
Enneatyp: Mediator

Re: Brak asertywnosci

#14 Post autor: Hypocrisy » wtorek, 21 lutego 2012, 17:20

A w czym problem? Współczucie i litość to różne sprawy.
a) zachowujesz asertywność bo widzisz, że jesteś innymi, a inni Tobą. Podnosisz ludzi na duchu, pomagasz materialnie, jesteś uprzejma oraz kulturalna, mądrze radzisz, prawisz komplementy, okazujesz zainteresowanie, uczysz innych, przestrzegasz podstaw savoir-vivre. Tym samym tworzysz swobodną przestrzeń, poczucie komfortu i pole do głębszych kontaktów oraz nauki.
b) przez swoje obawy podporządkowujesz się cudzym emocjom. Negujesz własną wartość, zaczynasz służyć - w dodatku dając rybę zamiast wędki. W gruncie rzeczy tylko utrwalasz mechanizm, który na dobrą sprawę nikogo nie uszczęśliwia. Po co? Fajnie mieć ideały, ale świata tak nie zbawisz.
Swoją drogą: http://nietzsche.kulturalna.com/a-42.html
Przy okazji myślę, że o ile warto szczerze kochać bliźnich, to trzeba też umieć czuć złość, niesmak, nienawiść. Albo chociaż ich nie unikać - coby nie doprowadzić do stłumienia, które właśnie skutkuje uległością. Dla eksperymentu posłuchaj tego http://anaalnathrakh.wrzuta.pl/audio/3L ... z_w_piekle i obserwuj swoje reakcje. :>
9w8, sx/sp, ENTp.

Awatar użytkownika
In3orn
VIP
VIP
Posty: 601
Rejestracja: czwartek, 28 czerwca 2007, 21:07
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kraków

Re: Brak asertywnosci

#15 Post autor: In3orn » niedziela, 10 czerwca 2012, 13:02

Myślałem ostatnio trochę o asertywności i uświadomiłem sobie, że stosunek do niej może wskazywać na nasz poziom zdrowia. Zastanawiam się ile dziewiątek ten temat pominęło, a ile było nim zniesmaczonych. Z tego co pamiętam, kiedyś traktowałem ten termin bardzo negatywnie (asertywność - fuuuuj :roll: ). Był dla mnie jednoznaczny z agresją i narzucaniem się. Być może podobnie odbierałem pewne asertywne wypowiedzi - jako atak na moją osobę. Wy też tak macie/mieliście?
Don't give up! Never give up! Never back down!

ODPOWIEDZ