Jak kochać?

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Kwiecia
Posty: 213
Rejestracja: czwartek, 14 grudnia 2006, 15:54
Lokalizacja: z Puszczy Kozienickiej

Jak kochać?

#1 Post autor: Kwiecia » czwartek, 19 kwietnia 2007, 20:54

Zawsze wydawało mi się, że potrafię kochać, i to kochać tak, że dla obiektu mojej miłości byłabym zdolna obrócić świat do góry nogami. Dziś uświadomiłam sobie, że to zwykła bzdura. Że moje uczucia wcale nie są takie czyste, jak myślałam. Nie umiem wykrzesać z siebie prawdziwej miłości. Za bardzo koncentruję się na sobie i swoich uczuciach, a za mało na samym ukochanym. Czuję się poszkodowana, kiedy to właśnie ja poszkodowałam. Podświadomie bardziej dbam o to, co odczuje moje ego, niż o dobro partnera, a nawet, gdy dbam o to jego dobro, to nie wiem, czy nie robię tego właśnie po to, bo moje ego czuje się wtedy dobrze. Siebie zresztą też kochać nie umiem, bo mimo tej koncentracji na sobie zaakceptować się nie potrafię. Dlatego zwracam się do was z pytaniem: jak taka egocentryczna Czwórka jak ja ma nauczyć się kochać pełną gębą?


4w5 :)

Awatar użytkownika
Basketcase
Posty: 716
Rejestracja: czwartek, 12 października 2006, 23:09

#2 Post autor: Basketcase » czwartek, 19 kwietnia 2007, 21:49

Codziennie po pół godzinki przenoś miłością ciężary o wadze przynajmniej 10 kg.

Rób serie po nie więcej niż 30 podniesień.

...
Obrazek

Awatar użytkownika
Uranus
Posty: 20
Rejestracja: środa, 18 kwietnia 2007, 18:47

#3 Post autor: Uranus » czwartek, 19 kwietnia 2007, 21:57

Ważne jest, żeby pamiętać o tych czwórkowych wadach. Jak się jest czegoś stale swiadomym to łatwiej nad tym zapanować.
To + nieustanna praca nad sobą.
Innej recepty nie ma, niestety :).
Rzekłam ja, popełniająca identyczne błędy, leniwa i paskudna :P.
Oscylująca dookoła czwórki ;)
_______________________________________

Strona domowa Słońca i Księżyca

Awatar użytkownika
aliszien
VIP
VIP
Posty: 1459
Rejestracja: środa, 15 listopada 2006, 14:07
Lokalizacja: Warszawy

Re: Jak kochać?

#4 Post autor: aliszien » czwartek, 19 kwietnia 2007, 21:58

Pogląd, że miłość to dawanie i branie drugiej osoby pod uwagę, to czwórka wpadająca w chorą dwójkowość. Tak więc wcale nie gonisz czegoś zdrowego.
Na swoj sposób milość bywa egocentryczna, bo daje przyjemne uczucie buzujących endorfin. To poszukiwanie samoakceptacji, potwierdzenia własnej atrakcyjności. Dwoje zakochanych przegląda się nawzajem we własnych oczach i widzi siebie jako ideał.
Miłość nie jest jednolita i taka sama. Zmienia się w czasie. Ma swoje etapy. Pojawia się potrzeba wspólnoty dwojga osób. Kompromisy, ale i pilnowanie swoich potrzeb, równowagi sił.
I trzeba zacząć o akceptacji siebie. Bez tego będzie to tylko wieczne potwierdzanie własnej wartości z uczuciem ciągłego niedosytu i niewiary.
4w5, INFj, sp/sx

Awatar użytkownika
Nif
Posty: 372
Rejestracja: wtorek, 19 grudnia 2006, 09:34
Lokalizacja: z Krainy Mgieł
Kontakt:

#5 Post autor: Nif » czwartek, 19 kwietnia 2007, 22:02

Fajnie, że zaczynamy poruszać takie osobiste tematy, a nie tylko o ogólnikach gadać :D

Pewna dawka egoizmu jest potrzebna i zdrowa. Są takie chwile w życiu, gdy człowiek powinien pomyśleć o sobie. Może to była właśnie jedna z nich? Och, dziś myślę, że chyba szczęśliwsi są ludzie, którzy biorą z życia to, co chcą. Ja się cały czas przejmuję tym, co facet czuje, czy go przypadkiem czymś nie urażę, czy nie nadużywam jego dobroci i uprzejmości... i efekt jest taki, że w zasadzie boję się cokolwiek zrobić, żeby go nie obrazić. "Wielka, głęboka miłość", "najpierw on, potem ja". Ale nic dobrego z tego nie wychodzi.

Ja mam podobnie. Sporo z tego, co robię dla innych ludzi, robię po to, by podbudować moje własne ego. Ale skoro ja jestem zadowolona i oni są zadowoleni, to chyba wszystko jest oki.
Emo i dumna z tego
4w3 , ENFP

Awatar użytkownika
Szura
Posty: 897
Rejestracja: piątek, 27 października 2006, 17:57
Lokalizacja: Warszawa

#6 Post autor: Szura » czwartek, 19 kwietnia 2007, 22:08

Dla mnie oczywistym jest "najpierw ona, potem ja". Wcale mi to nie przeszkadza, jest mi z tym świetnie. To jest właśnie to, co chcę brać z życia - poczucie, że jestem dla kogoś, że jestem jej potrzebna.

Dwójkowość? Prawdopodobnie. Ale czy chora?...
Podczas srogiej zimy zrozumiałem, że we mnie jest niezwyciężone lato.
4w5, ISFp.

Awatar użytkownika
aliszien
VIP
VIP
Posty: 1459
Rejestracja: środa, 15 listopada 2006, 14:07
Lokalizacja: Warszawy

#7 Post autor: aliszien » czwartek, 19 kwietnia 2007, 22:18

Szura pisze: Dwójkowość? Prawdopodobnie. Ale czy chora?...
Nie upieram się ;)
Czwórki mają nosa do wyszukiwania egocentryków, narcyzów i biorców. Wtedy umiejętność pomyślenia o sobie bardzo się przydaje.
W związku powinna panować względna równowaga.
4w5, INFj, sp/sx

Wawelski
VIP
VIP
Posty: 1070
Rejestracja: wtorek, 27 lutego 2007, 23:19

#8 Post autor: Wawelski » czwartek, 19 kwietnia 2007, 22:25

Kiedyś zadałem pytanie w zabawie : Ja czy Ty :]
Dla mnie jest jedna prawidłowa odpowiedź: My.

Trzeba pamiętać o sobie, bez tego wydaje mi się że idzie komunikat do ukochanej osoby: jesteś lepszy(a), prawdopodobnie nie gramy w tej samej lidze, bardziej mi zależy, możesz mi wejść na głowę, a ja będę się cieszyć.

Choć to jest niezwykle trudne to czasem trzeba się ograniczać i od gierek czasem nie sposób uciec dla dobra obojga. Wbrew zapewnieniom o miłości czy wierności pojawia się zmęczenie, nuda, chęć odmiany. Dobrze by wprowadzić trochę nowości do wzajemnych relacji i podtrzymywać swój atrakcyjny wizerunek, by uniknąć zdrady.
Zupełnie trójkowo mi się napisało, ale to dobrze. Bardzo lubię moje skrzydło :]

PS. Nowy avek nie pasuje Ci ali. Poprzedni był świetny.

Awatar użytkownika
Kwiecia
Posty: 213
Rejestracja: czwartek, 14 grudnia 2006, 15:54
Lokalizacja: z Puszczy Kozienickiej

#9 Post autor: Kwiecia » piątek, 20 kwietnia 2007, 07:12

Ja mam podobnie. Sporo z tego, co robię dla innych ludzi, robię po to, by podbudować moje własne ego. Ale skoro ja jestem zadowolona i oni są zadowoleni, to chyba wszystko jest oki.
A mi to nie do końca pasuje. Może i by pasowało, gdyby nie to, że czasami po jakiejś zwadzie zaczynam myśleć tylko o tym, że ja jestem smutna, i nawet nie zauważam tego, że nie tylko ja tak się czuję. Tu egocentryzm zaczyna się robić zły - dlatego chciałabym, żeby przekształcił się w prawdziwą miłość i troskę.
Zupełnie trójkowo mi się napisało, ale to dobrze.
Bardzo dobrze, bo kocham (tudzież próbuję kochać) właśnie Trójkę :wink:
4w5 :)

Awatar użytkownika
malna
Posty: 322
Rejestracja: czwartek, 2 listopada 2006, 01:25
Lokalizacja: Wrocław

#10 Post autor: malna » piątek, 20 kwietnia 2007, 14:02

Pytanie jest źle postawione. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak prowokujesz w sobie taką 'czystą' miłość. :lol: To wszystko, o czym piszesz, rzeczywiste intencje i czyny, są produktem ubocznym uczuć, sprzężenia zwrotnego brak.
Wartości i przekonania o tym, co bliższe ideału, nakładasz dopiero na decyzje, a nie modelujesz nimi uczucia. :roll:
4

have a strange day

Awatar użytkownika
Nif
Posty: 372
Rejestracja: wtorek, 19 grudnia 2006, 09:34
Lokalizacja: z Krainy Mgieł
Kontakt:

#11 Post autor: Nif » piątek, 20 kwietnia 2007, 22:40

Może to jeszcze nie jest ta właściwa osoba... do prawdziwej miłości nie można się zmuszać, nie trzeba jej planować i zastanawiać się nad nią, ona wypływa sama, z serca. Ale ja nigdy nie próbowałam zmuszać się do tego, by kogoś kochać, więc nie wiem, jak to jest.
Emo i dumna z tego
4w3 , ENFP

Awatar użytkownika
Kwiecia
Posty: 213
Rejestracja: czwartek, 14 grudnia 2006, 15:54
Lokalizacja: z Puszczy Kozienickiej

#12 Post autor: Kwiecia » sobota, 21 kwietnia 2007, 12:35

W żadnym wypadku nie chodzi o zmuszanie się! Chodzi tylko i wyłącznie o to, że moim zdaniem miłości trzeba się nauczyć, żeby - kochając kogoś - robić to naprawdę dobrze. Artyści uczą się malować, a pisarze uczą się pisać, mimo że jako tako potrafią to zrobić i bez nauki. Ale od "jako tako" do "dobrze" jest kawał drogi... kawał tej nauki, którą chciałabym przejść. I dlatego zadałam pytanie o poradę, jak to zrobić.
4w5 :)

Awatar użytkownika
aliszien
VIP
VIP
Posty: 1459
Rejestracja: środa, 15 listopada 2006, 14:07
Lokalizacja: Warszawy

#13 Post autor: aliszien » sobota, 21 kwietnia 2007, 15:43

Kwiecia pisze:Chodzi tylko i wyłącznie o to, że moim zdaniem miłości trzeba się nauczyć, żeby - kochając kogoś - robić to naprawdę dobrze.
Miłości nie da się nauczyć :)
Ale można się nauczyć tworzyć zdrowy, dobry związek. A to praca na miesiące, lata, wszystko okazuje się w toku wspólnego życia. To nie jest tak, że naczyta się książek, podbuduje teoretycznie, bo potem rozbija się o demony i trudności tamtej osoby. To robi się razem lub w oparciu o już istniejący związek.
Znam to, bo byłam Wielką Teoretyczką zdrowego związku. Prawdziwe życie okazało się trudniejsze - co kilka tygodniu jakiś wielki sprawdzian z emocji, kompromisów, tolerancji. I świadomość, że to nie koniec, bo zawsze wypłynie coś nowego.
4w5, INFj, sp/sx

Awatar użytkownika
Nif
Posty: 372
Rejestracja: wtorek, 19 grudnia 2006, 09:34
Lokalizacja: z Krainy Mgieł
Kontakt:

#14 Post autor: Nif » sobota, 21 kwietnia 2007, 18:17

Nie znam waszej relacji, nie znam Ciebie i nie oceniam, oczywiście. Nie mówię teraz o Was, to moje przemyślenia na temat zwiazków i miłości.

Pomyślałam o tych wszystkich parach, które są wokół mnie. I większość z tych par to nie jest miłość. To jest jakieś zauroczenie, albo bycie ze sobą, bo głupio być samym, albo żeby zaspokoić własne emocjonalne pobudki. Wielkie miłości na 3 miesiące...

Zgadzam się z Aliszien, miłość to coś, co ma się w sobie od początku, to się odkrywa a nie się tego uczy. Uczyć się trzeba bycia z drugim, uwzględniania jego potrzeb, złych nastrojów, denerwujących nawyków, uczyć się trzeba tolerancji... całe to dopasowanie do siebie, które wypływa z miłości. Bo jak nie będę kochać, to nie będzie mi się chciało. Poszukam sobie kogoś innego.
Emo i dumna z tego
4w3 , ENFP

Awatar użytkownika
Kwiecia
Posty: 213
Rejestracja: czwartek, 14 grudnia 2006, 15:54
Lokalizacja: z Puszczy Kozienickiej

#15 Post autor: Kwiecia » sobota, 21 kwietnia 2007, 20:53

Uczyć się trzeba bycia z drugim, uwzględniania jego potrzeb,
...o dokładnie, trafiłaś w sedno, o to mi właśnie chodzi! :D
4w5 :)

ODPOWIEDZ