Autyzm -Ekstremalny Męski Mózg

Dyskusje na tematy szeroko pojętej psychologii

Mam dominującą funkcję

Systematyzującą
7
58%
Empatyczną
5
42%
 
Liczba głosów: 12

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5858
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#31 Post autor: boogi » wtorek, 20 sierpnia 2013, 22:13

Wow, dopiero teraz przeczytałem ten temat, a tyle się tutaj w marcu działo.
bruno dievs pisze:@boogi, osiągnąłeś wynik, który teoretycznie osiąga 1 facet na 120. W jaki sposób różni się Twoje postrzeganie świata od standardowego faceta? Jakie są efekty Twojego nastawienia na empatyzację?
Nie wiem bo nie jestem jednocześnie standardowym facetem więc nie mam porównania ;) poza tym pamiętajmy, że to jest test w którym sam podawałem odpowiedzi tak jak uważałem za prawdziwe a wiemy jak takie testy działają :)
A tak na poważnie, to widzę takie różnice. Nie zawsze taka umiejętność jest dla mnie fajna, bo wiąże się z pewnymi ograniczeniami (zawsze są dwie strony medalu).
Plusem na pewno jest to, że dobre rozumienie innych osób, ich nastrojów, emocji, historii życia, pragnień itp., daje mi wielkie pole manewru przy układaniu stosunków międzyludzkich. W miejscu w którym ja jestem, praktycznie nie ma kłótni (mówimy o świecie rzeczywistym, nie internetowym). Umiem godzić ludzi i sprawiać, że wspólne życie, mieszkanie, jest znośne. Zdarzało mi się też godzić pary które dzisiaj są udanymi małżeństwami (to skomplikowany temat na osobny post, jak będziesz chciał to go później rozwinę).
Minusem jest zwracanie uwagi najpierw na emocje, a potem na fakty. W testach IQ otrzymuję najwyższe wyniki w kategoriach matematyczno-logicznych, a mimo to jak czytam chociażby parę postów wyżej: "Tylko, że wykres, który załączyłeś, wprowadza w błąd" to muszę chwilę (setną sekundy, ale jednak) poświęcić na uświadomienie sobie że to nie jest zarzut do kogoś, tylko stwierdzenie faktu. Tak, naprawdę tak jest: najpierw odbieram to emocjonalnie a dopiero po chwili dociera to do tych logiczniejszych części umysłu (kiedy byłem enneagramowo na niższych poziomach, to albo logika startowała znacznie później, np. godzinę czy dzień później, a pewnie bywało też i tak że nie wystartowała wcale jak było ze mną bardzo enneagramowo źle). Po prostu pierwsze moje odczucie jest takie, że tego typu stwierdzenie jest oschłe i ja bym czymś je okrasił by nie brzmiało tak sucho. Stąd zresztą pewnie moje rozbudowane nadmiernie wypowiedzi na forum ;) próbuję je tak pisać by być uprzejmym (aż do bólu) i nie urazić nikogo, wypośrodkować to wszystko, zamiast po prostu przekazać informacje.
Btw, celowo zacytowałem akurat twoje zdanie, bo jesteś osobą która wyraża się konstruktywnie i rzeczowo, ani razu na forum nie zauważyłem byś był nieuprzejmy czy coś w ten deseń. Chciałem dodatkowo wskazać że nawet kiedy znam drugą stronę i wiem że wyraża się ona zawsze kulturalnie, to i tak mój radar jest czujny i tracę energię na przestawianie się z myślenia (nadmiernie) empatycznego na rzeczowe. Co nie znaczy, że rzeczowe mam upośledzone, mam nadzieję ;) Po prostu najpierw startują mi emocje w odbieraniu informacji, a potem włącza się logika. W końcu Ośrodki Działania i Emocji najsilniejsze, a na końcu Intelekt enneagramowo patrząc. Oraz Fi bazowe, Ne i Ti dopiero na kolejnych miejscach socjonicznie patrząc. Gdybym nie był tak dobry "rzeczowo", to byłbym nadwrażliwy - emocje by wystartowały i odebrałbym nawet takie zdanie jak zacytowane jako zbyt oschłe, więc pewnie nieuprzejme, a nie wystartowałaby logika która by wypośrodkowała tą jakby nie patrzeć nietrafną, zbyt emocjonalną ocenę.

Czyli krótko podsumowując: w kontekstach towarzyskich takie postrzeganie pomaga, w kontekstach ścisłych-rzeczowych przeszkadza (bo oceniam w pierwszej kolejności fakty emocjonalnie zamiast racjonalnie).

To co napisałem brzmi pewnie dla większości czytających dosyć głupio, no ale pytanie zostało mi zadane więc odpowiedziałem :P

EDIT: skoro wychodzi że jestem jak 1 ze 120, to to się nawet zgadza z tymi ruskimi statystykami że wśród facetów INFj występuje w ilościach niecałego 1%.


"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

bruno dievs
Posty: 796
Rejestracja: wtorek, 30 czerwca 2009, 00:58

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#32 Post autor: bruno dievs » środa, 21 sierpnia 2013, 13:37

boogi pisze:W testach IQ otrzymuję najwyższe wyniki w kategoriach matematyczno-logicznych, a mimo to jak czytam chociażby parę postów wyżej: "Tylko, że wykres, który załączyłeś, wprowadza w błąd" to muszę chwilę (setną sekundy, ale jednak) poświęcić na uświadomienie sobie że to nie jest zarzut do kogoś, tylko stwierdzenie faktu. Tak, naprawdę tak jest: najpierw odbieram to emocjonalnie a dopiero po chwili dociera to do tych logiczniejszych części umysłu (kiedy byłem enneagramowo na niższych poziomach, to albo logika startowała znacznie później, np. godzinę czy dzień później, a pewnie bywało też i tak że nie wystartowała wcale jak było ze mną bardzo enneagramowo źle).
To ciekawe, że zwróciłeś uwagę na to stwierdzenie. Po czym rozróżniasz zarzut do kogoś od stwierdzenia faktu? Jakbyś Ty to napisał, żeby uczucia odbiorcy nie zostały urażone oschłą wypowiedzią?
Ja jestem dosyć małomówny i mam tendencję do zwięzłego wypowiadania się. Gdy ktoś rozmawiając ze mną zbyt długo lawiruje, zamiast przejść do sedna, to wprawia mnie to w pewien dyskomfort.
W miejscu w którym ja jestem, praktycznie nie ma kłótni (mówimy o świecie rzeczywistym, nie internetowym). Umiem godzić ludzi i sprawiać, że wspólne życie, mieszkanie, jest znośne.
To fajna umiejętność, której ja nie posiadam ;] Jestem ciekawy Twojego podejścia przy rozwiązywaniu konfliktów. Co zrobiłeś w przykładowym konflikcie? (o rozwiązywaniu konfliktów w sumie mógłby być oddzielny temat)
639f3d3b99876f1c9f27f68ea08dcbb8

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5858
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#33 Post autor: boogi » środa, 21 sierpnia 2013, 14:58

bruno dievs pisze:To ciekawe, że zwróciłeś uwagę na to stwierdzenie. Po czym rozróżniasz zarzut do kogoś od stwierdzenia faktu? Jakbyś Ty to napisał, żeby uczucia odbiorcy nie zostały urażone oschłą wypowiedzią?
Mniej więcej tak, jak tutaj opisałeś:
bruno dievs pisze:Gdy ktoś rozmawiając ze mną zbyt długo lawiruje, zamiast przejść do sedna, to wprawia mnie to w pewien dyskomfort.
czyli lawirując. Nie wiedząc, na czym stoję (jaka jest moja relacja z rozmówcą, czy go nie urażę, czy on nie jest nadwrażliwy lub czy nie ma akurat gorszego dnia), to zanim przejdę do sedna tematu to krążę wokół niego, badając reakcje emocjonalne rozmówcy i starając się w niego wczuć tak, by przekazać mu informację w jak najwłaściwszy sposób.
Dodam jednak, że to tylko jedna z możliwych przyczyn lawirowania. Czasem ja, bądź ktoś inny, może lawirować bo zgubi wątek, bo jest rozkojarzony, bo nie wie o czym mówi tylko tak sobie gada, bo taki ma styl. W przypadku rozmowy z tobą najpewniej zauważyłbym bardzo szybko twój dyskomfort spowodowany zbyt długo prowadzonym badaniem emocji, stwierdziłbym że jesteś osobą którą "uspokoję" ( :mrgreen: ) jedynie przechodząc od razu do sedna sprawy, więc przeszedłbym doń i konfliktu by nie było - przetrenowane na wielu rozmówcach Te-programowcach ;)
Aha, opisałem jakby to wyglądało w rozmowie. W przypadku gdybym to zdanie miał przepisać na forum, to najpewniej napisałbym "załączony wykres wprowadza w błąd", zamiast "wykres który załączyłeś wprowadza w błąd", chcąc jak najdalej uciec od jakichkolwiek wyrażeń dotyczących rozmówcy (stwierdzeń personalnych). Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to rodzaj nadmiernej delikatności, podniesionej aż do absurdu, w sytuacji gdy i tak mówimy o rzeczach obiektywnych. Takie delikatne podejście pewnie sprawdzi się w przedszkolu czy poradni małżeńskiej, a nie w dyskusji o matematyce.
W miejscu w którym ja jestem, praktycznie nie ma kłótni (mówimy o świecie rzeczywistym, nie internetowym). Umiem godzić ludzi i sprawiać, że wspólne życie, mieszkanie, jest znośne.
To fajna umiejętność, której ja nie posiadam ;] Jestem ciekawy Twojego podejścia przy rozwiązywaniu konfliktów. Co zrobiłeś w przykładowym konflikcie? (o rozwiązywaniu konfliktów w sumie mógłby być oddzielny temat)[/quote]Nie ty pierwszy zadajesz mi to pytanie. Od lat nie umiem na nie odpowiedzieć inaczej niż "po prostu tak mam". Aczkolwiek poszukuję jakiegoś sposobu dzielenia się tą umiejętnością. Na razie mam takie wnioski:
Jakiś czas temu pisałem na forum, lub w magazynie, o trójdzielnym mózgu. O różnych rodzajach przekazywania informacji z różnych "mózgów". Mózg gadzi nie potrafi wymieniać informacji, więc nie jesteśmy w stanie przekazać swoich umiejętności np. sportowych komuś innemu. Możemy słownie opisać co i jak robić, ale uczeń i tak musi trenować sam; poza tym zdolność mowy przynależy do innego "mózgu" (intelektu jak sądzę) i podzielić się taką wiedzą możemy tylko dzięki temu, że posiadamy oba takie mózgi (gadzi i intelektu).
Mózg ssaczy/emocjonalny potrafi wymieniać informacje z otoczeniem (patrz: neurony lustrzane), ale przekazywanie takich informacji musi zajść na obiektach konkretnych, a nie abstrakcyjnych. Tj. możemy próbować uczyć się rozróżniania emocji patrząc na innych ludzi, bądź na zdjęcia przedstawiające ich emocje, ale nie nauczymy się tego czytając opis zapisany słowami, literami na kartce (taki opis książkowy możemy zrozumieć jedynie wtedy, kiedy już mieliśmy doświadczenie z tą emocją, np. ją przeżyliśmy bądź zobaczyliśmy). Oczywiście słownie możemy przekazywać obiektywne informacje o emocjach, niemniej jednak słowo przynależy do innej partii mózgu jako symbol abstrakcyjny, a nie konkret, i nie oddaje w pełni przeżycia jednostki.
No i na końcu myślenie abstrakcyjne: słowa, planowanie, symbole. Matematyki, programowania, można nauczyć się z książek i zdalnie, jest to wiedza rzeczowa, obiektywna i abstrakcyjna, a nie subiektywna i konkretna. To można przekazać słowem.

Ale jak przekazać słowem emocje? Jak mógłbym to na forum opisać? Może napisać coś w stylu Harlequina, który słowami pobudziłby emocje w czytelniku? :twisted: Nie mam pomysłu. Jedynie w bezpośrednim spotkaniu mogę próbować coś takiego przekazywać, poprzez wykonanie pewnych zachowań, ewentualne wytłumaczenie ich słowami, zaś rozmówca musi mieć odpowiednie umiejętności emocjonalne już rozwinięte, żeby taki przekaz odebrać, zrozumieć, i ewentualnie umieć powtórzyć.

Zaś gdybym chciał opisać konkretny konflikt który rozwiązałem, to nie wiedziałbym od czego zacząć. Po pierwsze taka masa informacji: trzeba by opisać stany wewnętrzne stron konfliktu tak, jak je wtedy rozumiałem, opisać te rzeczy które o nich wiedziałem bo znaliśmy się. Po drugie, w innym konflikcie te rzeczy byłyby i tak mało przydatne, bo to byłby inny konflikt.
Można by wyszukiwać pewne uogólnienia, które sprawdzają się w większości przypadków. Ale o tym już są książki ("Inteligencja emocjonalna" jako podstawa do rozumienia emocji i zachowań społecznych; "Zdobądź więcej" jako podręcznik negocjacji pisany przez ESFp; "Mowa ciała" wielu różnych autorów, nie zawsze trafne bo zależne od kultury i te amerykańskie w Polsce przeciętnie działają). Zapoznanie się z wiedzą książkową, oraz (podobnie jak we wspomnianym sporcie) wprowadzanie takiej wiedzy w życie (w tym naśladowanie innych) to chyba jedyna droga by nauczyć się obsługi emocji, w tym także swoich.
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2406
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#34 Post autor: Cotta » środa, 21 sierpnia 2013, 16:02

boogi pisze: EDIT: skoro wychodzi że jestem jak 1 ze 120, to to się nawet zgadza z tymi ruskimi statystykami że wśród facetów INFj występuje w ilościach niecałego 1%.
O, a gdzie są takie statystyki?
To co napisałem brzmi pewnie dla większości czytających dosyć głupio, no ale pytanie zostało mi zadane więc odpowiedziałem :P
Nie, to jest ciekawe i sprowokowało mnie do pewnych przemyśleń. Bo jeżeli Fi-egowcy tak mają, że najpierw odczytują informację emocjonalną, a dopiero potem merytoryczną, to zastanawia mnie, jak to jest w relacji alfa NT vs gamma SF. U EII jest ten pozytyw, że ma silne Ne, więc rozważa różne opcje dla wyjaśnienia tego, co odebrało w komunikacie. Czyli np. pierwsze wrażenie przy "suchym komunikacie" możesz odebrać jako nieprzyjemne, ale potem następuje refleksja - czy ten ktoś chciał być niemiły, czy może stoi za tym coś innego. Widzisz różne możliwości. A np. ESI jeżeli chodzi o Ne, ma klapki na oczach. I faktycznie widzę w relacjach z szefową (ESI), że cokolwiek bym nie zrobiła, zinterpretuje to w najmniej korzystny dla mnie sposób (a ja intencje mam na ogół dobre, więc mnie takie interpretacje dotykają). Domniemuję, że w takim razie musi być coś w moim stylu komunikacji, co uruchamia negatywną reakcję emocjonalną (zawartość merytoryczna jest pomijana, różne opcje wyjaśnienia sytuacje nie są brane pod uwagę). Po tym, co napisałeś zaczęłam się zastanawiam, na ile ja jestem przez nią odbierana jako ktoś, kto ciągle wbija "sztyleciki" w jej przestrzeń. Ja ją postrzegam jako kogoś, kto takie "sztyleciki" wbija w moja przestrzeń ciągle - to nieustanne ochlustywanie ocenami, żądanie podporządkowania się jej humorom, jej jedynej słusznej wizji świata. W jej towarzystwie czuję się jak na polu minowym, podświadomie czekam, kiedy padnie następny rzut sztyletem i jestem napięta, żeby być gotowa do obrony. Przy niej nigdy nie jestem rozluźniona i swobodna, bo w każdej chwili może - w moim mniemaniu bez powodu - zaatakować moją przestrzeń. Do tej pory nie przyszło mi do głowy, że i ona może widzieć we mnie podobne zagrożenie. Szczerze mówiąc w ogóle mam problem z postrzeganiem jej jako w jakikolwiek wrażliwej istoty, a empatia to ostatnia cecha, którą bym jej przypisała. Ale jeżeli wystarczy, że wypowiedź jest "sucha", żeby Fi-egowca ubodła, to wychodzi na to, że ja ją dźgam całkiem często. Z drugiej strony - LIEry też są "suche", a przecież dobrze się dogadują z ESI. Więc już się zupełnie pogubiłam w psychice ESI. Niemniej samo odkrycie, że mogę być dla ESI "inwazorem" jest interesujące (choć dość dla mnie abstrakcyjne, bo ja naprawdę niezmiernie rzadko mam wrogie intencje).

(Tak tylko chciałam się podzielić refleksją, żebyś wiedział, że właśnie poszerzyłeś mój światopogląd. :wink: )
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć.

bruno dievs
Posty: 796
Rejestracja: wtorek, 30 czerwca 2009, 00:58

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#35 Post autor: bruno dievs » środa, 21 sierpnia 2013, 17:35

boogi pisze:
bruno dievs pisze:To ciekawe, że zwróciłeś uwagę na to stwierdzenie. Po czym rozróżniasz zarzut do kogoś od stwierdzenia faktu? Jakbyś Ty to napisał, żeby uczucia odbiorcy nie zostały urażone oschłą wypowiedzią?
Mniej więcej tak, jak tutaj opisałeś:
bruno dievs pisze:Gdy ktoś rozmawiając ze mną zbyt długo lawiruje, zamiast przejść do sedna, to wprawia mnie to w pewien dyskomfort.
czyli lawirując. Nie wiedząc, na czym stoję (jaka jest moja relacja z rozmówcą, czy go nie urażę, czy on nie jest nadwrażliwy lub czy nie ma akurat gorszego dnia), to zanim przejdę do sedna tematu to krążę wokół niego, badając reakcje emocjonalne rozmówcy i starając się w niego wczuć tak, by przekazać mu informację w jak najwłaściwszy sposób.
Rozumiem, że zarzut od stwierdzenia faktu rozróżniasz po jego nastroju i tym jaką masz relację z rozmówcą?
Ja szczerze mówiąc zwykle nie zastanawiam się nad tym jakie emocje kryją się za tym co ktoś mówi. Może to błąd? Np gdy ktoś uderzy mnie w twarz, to nie interesuje mnie zbytnio czy zrobił to dlatego, że mnie nie lubi, czy może lubi mnie, ale uważa bicie się po twarzy za dobrą zabawę ;] Podobnie, gdyby z tym wykresem było odwrotnie, tzn ja bym wkleił ten wykres, a ktoś inny by napisał, że wprowadza błąd, to też nie zastnawiałbym się czy tylko tak stwierdził fakt, czy może ma to teraz oprawione w ramce i codziennie rano patrzy na to i cieszy się, że wreszcie temu głupiemu brunowi pokazał jaki jest głupi - to nie mój problem.
Dodam jednak, że to tylko jedna z możliwych przyczyn lawirowania. Czasem ja, bądź ktoś inny, może lawirować bo zgubi wątek, bo jest rozkojarzony, bo nie wie o czym mówi tylko tak sobie gada, bo taki ma styl. W przypadku rozmowy z tobą najpewniej zauważyłbym bardzo szybko twój dyskomfort spowodowany zbyt długo prowadzonym badaniem emocji, stwierdziłbym że jesteś osobą którą "uspokoję" ( ) jedynie przechodząc od razu do sedna sprawy, więc przeszedłbym doń i konfliktu by nie było - przetrenowane na wielu rozmówcach Te-programowcach
Trening na Te-programowcach procentuje również przy ILE? Bo tak się na ten moment typuję ;)
Cotta pisze:Z drugiej strony - LIEry też są "suche", a przecież dobrze się dogadują z ESI. Więc już się zupełnie pogubiłam w psychice ESI.
What would Durson do?
639f3d3b99876f1c9f27f68ea08dcbb8

Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2406
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#36 Post autor: Cotta » środa, 21 sierpnia 2013, 18:00

bruno dievs pisze: What would Durson do?
Pewnie by sięgnął po jakąś NLP-owa sztuczkę. Nie lubię, nie cenię, nie chcę. Plan mam inny - dojść do na tyle dobrego poziomu zrozumienia ESI, żeby nie budziła we mnie niechęci. Bo jasne, że to, że jej nie lubię, musi być widoczne w moim zachowaniu. Ze mnie jest marny kłamca, bo wszystko widać od razu na twarzy. Również to, że coś mi się "nie spodobało" (w sensie, że np. zakłuło, ale z tego co zauważyłam ESI to odczytuje chyba jako znak dezaprobaty dla niej). Mimiki sobie nie zmienię, więc chciałabym popracować nad wewnętrznym nastawieniem. Ale to bez zobaczenia, że za fasadą postaw i zachowań, których nie znoszę, kryje się człowiek z jego emocjami i problemami, mi się nie uda. Więc mam misję: odkryć człowieka w ESI.

Właściwie jest to plan B. Plan A to zmienić szefa. Ale plan A nie rokuje na szybką realizację.
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć.

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5858
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#37 Post autor: boogi » środa, 21 sierpnia 2013, 19:18

bruno dievs pisze:
boogi pisze:zanim przejdę do sedna tematu to krążę wokół niego, badając reakcje emocjonalne rozmówcy i starając się w niego wczuć tak, by przekazać mu informację w jak najwłaściwszy sposób.
Rozumiem, że zarzut od stwierdzenia faktu rozróżniasz po jego nastroju i tym jaką masz relację z rozmówcą?
Też, ale tylko w przypadku kiedy to możliwe - kiedy osoby znam i mam z nimi jakąś relację.
Jeżeli osobę widzę pierwszy raz w życiu to jest inna sytuacja. W uproszczeniu są tutaj dwie możliwości kiedy pojawi się jakieś stwierdzenie które można by określić mianem "potencjalny zarzut". Pierwsza to taka, że rozmówca nie zastanawia się nad tym jak emocjonalnie wygląda jego przekaz i jeżeli nawet brzmi nieuprzejmie, ofensywnie czy inne takie to nie reaguję bo wiem że to przypadek a nie jego intencja - jeżeli jest dobra wola to się dogadamy. Druga możliwość jest taka, że występuje negatywna intencja po drugiej stronie i wtedy reaguję stosownie do sytuacji (próbuję wyjaśnienia, porozumienia, lub opuszczam dyskusję jeżeli ktoś chce się tylko pobawić moim kosztem).
Oczywiście to obsługi tych sytuacji w taki sposób musiałem trochę dojrzeć, kiedyś w moich najciemniejszych czasach to na taki niezłośliwy, przypadkowy przytyk mogłem zareagować świętym oburzeniem i czasami druga strona nawet nie wiedziała, co mi zrobiła (o ile w ogóle dowiedziała się, że cokolwiek mi zrobiła) i nie wiedziała czemu jestem obrażony... zachowanie które prezentowałem było oczywiście niedojrzałe, nadmierne emocje nie były zrównoważone chłodną oceną logiki - byłem wtedy w realiach piątego poziomu rozwoju osobowości.
bruno dievs pisze:Ja szczerze mówiąc zwykle nie zastanawiam się nad tym jakie emocje kryją się za tym co ktoś mówi. Może to błąd?
Nie sądzę, bo i takie zachowanie ma dwie strony. Negatywna jest taka, że może czasem nie zauważysz jak nadepniesz wrażliwej osobie na mentalny odcisk, ale jeżeli w dyskusji jesteś kulturalny i merytoryczny (a na forum jesteś) to problem może być tylko z nadwrażliwcami - ale to jest problem po ich stronie a nie twojej. Pozytywna jest taka, że nie musisz tracić czasu i zasobów umysłowych na przetrawianie całej masy emocjonalnej papki, która wtrynia się przed myślenie logiczne a w ekstremalnych sytuacjach potrafi je wręcz przykryć. Uczucia są subiektywne, nie skupiając się na nich tak mocno zachowasz bardziej obiektywną ocenę sytuacji. (nie chcę jednak stwierdzić że całkowite wyzbycie się uczuć jest dobre, czy też w ogóle możliwe - bo sądzę że nie jest; chodzi tylko o pozycje na pewnej skali kontinuum emocje-racjonalność, gdzie nie wchodzimy w pozycje skrajne).
bruno dievs pisze:Trening na Te-programowcach procentuje również przy ILE? Bo tak się na ten moment typuję ;)
Nie wiem, kiedy pisałem tamtego posta to pamiętałem typowanie ciebie na LIE ale teraz kojarzę że coś gdzieś wcześniej wspominałeś o ILE (jak się wytypujesz na pewno, to zapamiętam na pewno)
Cotta pisze:Z drugiej strony - LIEry też są "suche", a przecież dobrze się dogadują z ESI. Więc już się zupełnie pogubiłam w psychice ESI.
Bo jak ESI nadusi LIE, to ten odpowiada jakąś wizją, polawiruje, bajkę opowie, plan przedstawi. A ty, ILI LII, na nacisk ESI odpowiesz całkiem inaczej ;) (jako osoba nie dostosowana do reagowania na naciski, bo Se-polar i bo dual-ESE nie naciska tylko proponuje).
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

bruno dievs
Posty: 796
Rejestracja: wtorek, 30 czerwca 2009, 00:58

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#38 Post autor: bruno dievs » środa, 21 sierpnia 2013, 22:09

boogi pisze:
bruno dievs pisze:Ja szczerze mówiąc zwykle nie zastanawiam się nad tym jakie emocje kryją się za tym co ktoś mówi. Może to błąd?
Nie sądzę, bo i takie zachowanie ma dwie strony. Negatywna jest taka, że może czasem nie zauważysz jak nadepniesz wrażliwej osobie na mentalny odcisk, ale jeżeli w dyskusji jesteś kulturalny i merytoryczny (a na forum jesteś) to problem może być tylko z nadwrażliwcami - ale to jest problem po ich stronie a nie twojej.
Muszę doprecyzować. Miałem na myśli sytuacje gdy ja jestem odbiorcą. Czyli oceniając czy coś jest dla mnie ok czy nie ok, biorę pod uwagę przede wszystkim konsekwencje i moje poglądy na temat tego co jest ok, a nie ok. W praktyce objawia się to np brakiem taryfy ulgowej dla ludzi, którzy mają tylko zły dzień. A na to jak moje słowa i zachowanie są odbierane jak najbardziej zwracam uwagę.

Choć z drugiej strony, ostatnio zacząłem zwracać bardziej uwagę na sytuacje, gdy ktoś mówi coś tylko z uprzejmości. Np. jak na rozmowie kwalifikacyjnej ktoś wypadnie bardzo słabo, to rekruter dając odpowiedź odmowną powie coś w stylu "ma pan duży potencjał i idzie pan w dobrym kierunku, ale na ten moment potrzebujemy kogoś z większym doświadczeniem", bo to nie jego problem, że kandydat nie będzie wiedział, że tak na prawdę to kompletnie dał ciała.

btw. pisząc na forum jestem nastawiony na dyskutowanie, co też wiąże się przedstawianiem przeciwnym poglądów. Na co dzień gdy widzę, że mam w jakiejś sprawie inne zdanie, to bez potrzeby nie robię z tego dyskusji. Tak samo jak wiem, że ktoś nie ma racji, a nie wpływa to jakoś negatywnie na moje życie, ani nie jest to zagrożeniem dla zdrowia lub życia tego kogoś, to zwykle pozwalam mu trwać w błędzie ;)

@Cotta,
a tak na serio to nie zazdroszczę sytuacji, gdy coś mi mocno nie pasuje w pracy i ciężko ją zmienić. Też by mnie to frustrowało. U mnie obecnie managerem jest iście stereotypowy LIE, który nawet nie pamięta wszystkich imion ludzi z jego zespołu (raptem 4 osoby), na szczęście mało z nim mamy do czynienia- bardziej jest od mydlenia oczu klientowi.
639f3d3b99876f1c9f27f68ea08dcbb8

Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2406
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#39 Post autor: Cotta » środa, 21 sierpnia 2013, 23:36

bruno dievs pisze: @Cotta,
a tak na serio to nie zazdroszczę sytuacji, gdy coś mi mocno nie pasuje w pracy i ciężko ją zmienić. Też by mnie to frustrowało. U mnie obecnie managerem jest iście stereotypowy LIE, który nawet nie pamięta wszystkich imion ludzi z jego zespołu (raptem 4 osoby), na szczęście mało z nim mamy do czynienia- bardziej jest od mydlenia oczu klientowi.
Dzięki, miłe uczcie być zrozumianym. :wink:
Bo jak ESI nadusi LIE, to ten odpowiada jakąś wizją, polawiruje, bajkę opowie, plan przedstawi. A ty, ILI, na nacisk ESI odpowiesz całkiem inaczej ;) (jako osoba nie dostosowana do reagowania na naciski, bo Se-polar i bo dual-ESE nie naciska tylko proponuje).
Ad na czerwono: ała. :wink:
Fakt, jak ktoś naciska, to się jeżę i dla zasady mam ochotę zrobić na przekór. A jak z tym jest u EII? W sensie, jak EII odbiera nacisk ESI? Łączy Was Fi, dzieli Se. Czy obecność Fi łagodzi dla Ciebie efekt Se?

Wbrew pozorom wcale nie odbiegam od tematu empatii. Wczuwanie się w innych i próby zrozumienia, co się w nich i między nimi dzieje, dają się jak najbardziej podciągnąć pod empatię. :P
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć.

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5858
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#40 Post autor: boogi » czwartek, 22 sierpnia 2013, 00:00

Cotta pisze:Ad na czerwono: ała. :wink:
Oj tam, oj tam, poprawione ;)
Cotta pisze:jak EII odbiera nacisk ESI? Łączy Was Fi, dzieli Se. Czy obecność Fi łagodzi dla Ciebie efekt Se?
Odbieram to tak, że mnie to śmieszy :) wygląda to tak że ESI próbuje mnie przekonać do swojej jedynej słusznej wizji, a ja mu/jej rysuję propozycje innych wizji i w dyskusji zazwyczaj do niczego konkretnego nie dochodzimy: ESI zostaje ze swoim poglądem, a ja ze swoim brakiem poglądu (ale jakimi perspektywami!).
Nie odbieram tego nigdy jako nacisk, nawet jeżeli ESI faktycznie naciska, przede wszystkim dlatego że ESI w podstawie ma Fi a nie Se, więc nie naciska tak jak Se-dominant, zaś dodatkowo jak wspomniałaś łączy nas Fi programowe (to ważne, bo ten związek nie zachodzi np. z SEE), więc ESI naciska zwykle w takich tematach (moralność itp) które ja również rozumiem i zwykle się z nimi mniej lub bardziej zgadzam, więc nawet nie ma po co naciskać.
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2406
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#41 Post autor: Cotta » czwartek, 22 sierpnia 2013, 00:13

Dzięki. To chyba podobnie, jak ja mam z LSI. Jedyny Se-egowiec, który mnie nie boli.
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć.

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#42 Post autor: Snufkin » piątek, 23 sierpnia 2013, 10:22

Wasze rozważania nawet jeśli mają jakiś sens teoretyczny to są mocno naciągane. Przecież ludzie zakładają różne maski i często zachowują się różnie w zależności od sytuacji. Np. moja babcia była wyrozumiała w pracy, miła dla sąsiadów, wredna dla bliskich a jakoś funkcje socjoniczne jej się nie zmieniała. I ze mną jest podobnie inaczej zachowuję się przy bliskich, inaczej w pracy, inaczej np. sam przed kompem. Wątpię żeby Cotta nagle poprawiła relacje z szefową bo odkryła jakiś super regułę socjoniczną.
Cotta pisze:Dzięki. To chyba podobnie, jak ja mam z LSI. Jedyny Se-egowiec, który mnie nie boli.
Jak ja kocham takie generalizacje.
Ja przykładowo mam szefa SEE i jest chyba jedyną osobą w pracy której nie lubię. Mam go za niekompetentnego, półgłówka bez wyobraźni, wybuchowego prostaka, lizodupa wobec przełożonych a kapo wobec podwładnych. Jego poczucie humoru odbieram jako denne a przekaz informacyjny, że się tak wyrażę uważam za wątpliwy (nie biorę go na poważnie). Ot takie zło konieczne. No i faktycznie my się nie kłócimy bo cicho i posłusznie wykonuję jego polecenia (mimo, że część uważam za idiotyczne) zresztą nie tylko ja bo jak ktoś ma inne zdanie to się na nim publicznie wyżywa. Żadna socjonika nic mi tu nie pomoże i nie wyjaśni bo nie tylko ja mam go za młotka.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2406
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Ekstremalny Męski Mózg - Autyzm

#43 Post autor: Cotta » piątek, 23 sierpnia 2013, 14:08

Snuf, jasne, że typ nie określa wszystkiego i zawsze są jakieś odchylenia indywidualne. Poza tym dochodzi poziom zdrowia. Obojętne, czy duale, czy nie, jak ktoś jest na niskim PRO, to mało kto z nim wytrzyma. Ale widzę, że np. koleżanka SEE dogaduje się z szefową lepiej niż alfowa reszta zespołu (inna rzecz, że SEE radzi sobie lizusostwem i manipulacjami, więc oprócz tego, że nie lubimy szefowej, nie lubimy też koleżanki SEE - my, w sensie 4 alfiątka z zespołu; i było tak na dłuuugo zanim poznałam socjo, więc coś z tej socjo się jednak zgadza). Nagle stosunków nie poprawię, zresztą nie liczę na jakąś sielankę. Bardziej na wyeliminowanie podstawowych punktów zapalnych. Liczę, że pomoże w tym i socjo (zlokalizowanie obszarów, gdzie mogą być miny piechotne), i rozwinięcie w sobie jakichś odruchów empatii wobec szefowej. Rezygnować z samorozwoju w pracy nie mam zamiaru. Widziałam już takich, którzy po prostu schowali głowę w piasek, zrezygnowali z aktywności, posłusznie godząc się z wmawianym im przez szefową wizerunkiem siebie jako osoby, która nic nie osiągnie i która nie ma prawa się odzywać. Pozamieniali się w milczące wydmuszki, którym wszystko jedno. Nie chcę zamieniać się w wydmuszkę.

Swoją drogą, też masz przerąbane, jak masz takiego szefa. :?
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć.

Awatar użytkownika
Wloczega4w5
Posty: 90
Rejestracja: poniedziałek, 20 lipca 2015, 11:44

Re: Ksenofobia, uprzedzenia, rasizm

#44 Post autor: Wloczega4w5 » poniedziałek, 25 stycznia 2016, 18:38

Nie wiem gdzie o tym napisać ale wydaje mi się że jest to odpowiedni temat.
Od razu uprzedzam żeby osoby o zbyt łagodnych poglądach ominęły tego posta.
Ok 15 mieliśmy gości - koleżanka mojej mamy przyszła ze swoim małym synek - autystykiem.
Dzieciak ogólnie rzecz biorąc wygląda normalnie. Problem w tym, że już przed jego przyjściem moje koty zaczęły się dziwnie zachowywać by w końcu się gdzieś schować (a są to koty dosyć bezczelne i nie boją się nawet wiertarki).
Widzę go pierwszy raz, nikt nic mi nie mówił że coś z nim jest nie tak, więc myślę sobie niech sobie łazi po domu, przecież nic nie zrobi.
Pierwsze co zrobił młody to podszedł do telewizora i go włączył. Niby wszystko ok, zaczął jednak zmieniać kontrast itp więc telewizor odłączyłem od prądu. Więc czepił się przedłużacza. Przedłużacz także odłączyłem od prądu, a kontakt chwilowo zakleiłem taśmą. Siadam na tyłku i słyszę odgłos odpalanego windowsa... skubany włączył drugi komputer. Od razu tam podbiegłem bo klapa boczna była otwarta i jeszcze go prąd strzeli. Tym razem z góry założyłem żeby odłączyć całą listwę. Młody odkleił taśmę od gniazdka i podłączył listwę z powrotem. Zamknąłem więc pokój na klucz. Idzie do mnie, myślę sobie pooglądamy razem Simpsonów. A młody przyszedł z szklanką wody i o mały włos a laptop poszedł by się walić (a wciąż go spłacam). Laptop do szafy, szafa na klucz, rozpalam w kominku. Chciałem poczytać książkę ale coś mi podpowiadało że to jeszcze nie wszystko. Patrze, a młody stoi w kuchni i bawi się... kuchenką. Wszystkie kurki odkręcone, biegnę i zamykam (kominek rozpalony). Jego mama siedzi w tej samej kuchni i nie zwraca na nic uwagi (moja mama była akuratnie w łazience). Dostała srogi ochrzan mimo tego że jest starsza - posiadam szacunek do osób starszych, nie do nieodpowiedzialnych idiotek!

Ok, ogarnęła się i trzyma go na kolanach. Zaczyna gadać, jaki to jej synek fajny, że rozumie jak się mu mówi nie wolno (a wcześniej chciał dotknąć rozhajcowanego kominka mówiąc "ogień, ogień"). Siedzą tak w tej kuchni, jako że jestem gościnny to poczęstowałem gościa nalewką dziadka. Nie minęła minuta jak słyszę syk kotki. Ide zobaczyć co on dalej narozrabiał - moja kotka najeżona jak opiłki żelaza na magnesie szykuje się do skoku na twarz malucha. A stał metr dalej. Małe kotki skulone trzęsą się za nią, moja kotka sama w sobie jest ucywilizowana, nawet syczy na małe jak widzi że wstaje żeby je wyrzucić z pokoju.
Stwierdziłem że "pałka się przegła" poinformowałem gościa że za opiekę nad takim dzieckiem 20zł na godzinę to i tak za mało i żeby go pilnowała bo poniesie wszystkie koszty jak mały coś rozwali. Standardowo kochana matka stwierdziła że jestem cham więc wyszła.

Jak już poszli zauważyliśmy że wszystkich boli głowa, kotka dalej zachowuje się niespokojnie na swoim własnym terytorium i dopiero teraz, godzinę później wyszła ze swojej nory. Teraz chodzi na podkulonych nogach i wącha mieszkanie jakby młody podłożył gdzieś bombę. I teraz meritum całej sprawy oraz to dlaczego uprzedziłem lewaków o nieczytaniu. Osobiście uważam że życie jest święte i powinniśmy je bronić wszystkimi możliwymi sposobami, ale podczas jednej wizyty trwającej 2 godziny ten młody aż 3 razy naraził nas na śmierć. Wszyscy jesteśmy cywilizowani, moja kotka która wie że nie może zaatakować człowieka została zmuszona do ostateczności, osobiście byłem w ZOO i jestem w stanie stwierdzić że małpy zarówno zwykłe jak i człekopodobne zachowują się bardziej odpowiedzialnie.
Dlatego uważam, że życie życiem ale takie nie powinno mieć miejsca. Dzieciak dorośnie i będzie codziennie stwarzał zagrożenie dla społeczeństwa. Nawet jak go w Macu jakimś cudem zatrudnią to idę o zakład że ktoś w mięsie dostanie żyletkę. To jest pogwałcenie wszelkich praw naturalnych, Darwin tłucze głową o ścianę a Jezus zaczyna się zastanawiać czy było warto umierać. Błagam was, jeżeli lekarz stwierdzi że dziecko może stwarzać zagrożenie, bądź też sami to zauważycie - oddajcie dzieciaka do psychiatryka.
Osobiście czułbym się bezpieczniej mając pod dachem goryla czy orangutana niż tego dzieciaka. Wstanie w nocy, poodkręca gaz, zrobi spięcie i mnie nie ma.

W tym momencie siedzę pisząc tego posta kurując się nalewką... Naprawdę, życie życiem, trzeba być dobrym, ale trzeba być też racjonalnym. Ten dzieciak nie miał żadnych instynktów samozachowawczych - a właśnie to mnie najbardziej przeraziło.
Przepraszam jeżeli kogoś uraziłem ale tak właśnie myślę.

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Ksenofobia, uprzedzenia, rasizm

#45 Post autor: Snufkin » wtorek, 26 stycznia 2016, 06:33

Wloczega4w5 i na takich właśnie delikwentów (ciężka, wrodzona choroba genetyczna) przewiduję wyjątek w ustawie antyaborcyjnej:)
Swoją drogą zastanawiam się jak to możliwe, że ten chłopaczek jeszcze sobie/nikomu nie zrobił krzywdy ? Ile on ma w ogóle lat ?
Spoiler:
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

ODPOWIEDZ