Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

Dyskusje na temat typu 1
Wiadomość
Autor
Wanilia
Posty: 21
Rejestracja: czwartek, 8 października 2009, 19:05

Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#1 Post autor: Wanilia » wtorek, 12 stycznia 2010, 13:39

Czy ktoś ma może jakieś doświadczenia lub też opinie na temat takiego połączenia? Czy ułatwia kontakt i porozumienie tych dwojga, w sumie mających bardzo podobne podejście do życia osób? Czy zapobiega konfliktom i jest trafne? Czy może hamuje rozwój obydwojga? A jeśli powstanie, to czy pomimo podobnej bazy osobowościowej różnice w płaszczyznach, na których każde z nich ustawia sobie poprzeczki i stara się być perfekcyjne, mogą doprowadzać do ostrych konfliktów, czy może obydwoje przejmą wzajemne obszary perfekcyjności i poszerzą własne zakresy o ten narzucony przez partnera? Bo jak wiadomo, jedynki są perfekcjonistami na różnych polach: np. jedne w sposób materialny, koncentrując się np. na utrzymywaniu w należytym porządku swojego otoczenia materialnego i na tym punkcie są wrażliwe, będą wkurzać się, że gazeta czy kapcie leżą nie tam, gdzie "powinny", ale także m.in. duchowi perfekcjoniści, którzy będą koncentrować się na etyce i właściwym postępowaniu, analizując, czy właściwie postąpili, coś doradzili/powiedzieli lub nawet pomyśleli w danej sytuacji. Bo niby jeden typ: perfekcjonista, ale jednak możliwości ekspresji charakteru wiele... Co sądzicie o relacjach kobieta-mężczyzna, oboje będący jedynkami? Czy coś takiego może się udać? Czy ktoś zna taki przykład i mógłby podzielić się spostrzeżeniami?


Adwokat (1w2)

Awatar użytkownika
car II
Posty: 556
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#2 Post autor: car II » wtorek, 12 stycznia 2010, 18:16

(poważnie, nie czytajcie tego)
Jedynka jedynce nierówna,ale..
(Ja bym już nie mógł np z moją mamą mieszkać)
Do rzeczy...
Zależy czy prawdziwa miłość jest w stanie pokonać tą przeszkodę, że dwoje ludzi jest jedynkami...
Zależy jaka jest ta miłość. Czy głęboka? Czy szczera? Czy prawdziwa?

Załóżmy teoretyczną sytuację, że Ty znasz enneagram a Twój partner nic o nim nie wie.
(1.)Oczywiście zauważasz wtedy jego typowe dla waszego "numerka" enneagramowego wady i zalety.
Starasz się zmienić wybranka na lepsze, mając lepszy wgląd w niego (zakładamy też że enneagram trzyma się kupy), czy tolerujesz jego wady, i adorujesz to co jest w nim piękne? (zakładając że coś jest w 1 piękne) Jeśli enneagram działa w waszym wypadku, to jako jedynka powinnaś dążyć do poprawiania swojego otoczenia.

Teraz... w grę wkracza ta druga osoba.
Czy jest w stanie sprostać Twoim {wymogom} \{naleganiom}\{prośbom}\{i róznym innym formom persfazji, nawet nieświadomej}?
Póki daje sobie radę, to wszystko pracuje.
Co w wypadku gdy nagle, z własnej lub nie, woli, przestanie się zmieniać?
Czy uznasz że już zmienił się wystarczająco?
Czy pomimo tego że jeszcze byś parę rzeczy zmieniła?


(2.)A może po prostu był ideałem od początku?

(3->nieskończoność) Każda inna sytuacja, w której, świadomie na bieżąco dokonujesz różnych wyborów w różnych sytuacjach tak żeby związek był "the most best"

Nie wiem co tu napisałem, tak serio ale coś od siebie na pewno... Mówiłem żeby nie czytać... :)
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

Awatar użytkownika
Revania
Posty: 522
Rejestracja: poniedziałek, 25 czerwca 2007, 18:49
Lokalizacja: przed monitorem
Kontakt:

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#3 Post autor: Revania » wtorek, 12 stycznia 2010, 21:01

Jakbym trafiła na perfekcjonistę pod względem porządku, to na pewno by to nie wyszło :roll: . Trudno znaleźć osobę, która bałagani bardziej, niż ja. Ja to bardziej od postępowania jestem.

Nie sądzę, żeby to była dobra para, jedno od drugiego wymagałoby zbyt wiele i kończyłoby się wspólnym darciem mordy na siebie. Dla Jedynki chyba lepszy jest ktoś, kto jej choć czasem ustąpi i nie wymaga zbyt wiele, tylko ją zaakceptuje taką, jaka jest.
Ostatnio w teście wyszła mi czysta 1, wcześniej 1w2

Wanilia
Posty: 21
Rejestracja: czwartek, 8 października 2009, 19:05

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#4 Post autor: Wanilia » wtorek, 12 stycznia 2010, 22:57

Z tą siłą miłości to dużo racji jest. Faktycznie, kiedy człowiekowi bardziej zależy, jest skłonny do większych starań.
Zależy czy prawdziwa miłość jest w stanie pokonać tą przeszkodę, że dwoje ludzi jest jedynkami.

To zawodowa wypowiedź :) zresztą podobnie, jak ta:
(zakładając że coś jest w 1 piękne)
Nie ukrywam, że najpiękniejszą, choć najmniej prawdopodobną opcją, byłaby opcja druga, czyli że wszystko, co dotyczyłoby fundamentalnych podstaw, zgadzałoby się u obu typów i mogłyby w pewnym sensie nazywać siebie nawzajem "ideałami". :) Oczywiście musiałyby spełnić pewien ważny warunek: jeżeli zgadza się to, co obydwie osoby uznają za najważniejsze, tolerować i przymykać oko na rzeczy mniej ważne, które mogłyby, ale nie muszą się zmieniać i w takich sprawach nie naciskać. Pozostawić partnerowi dowolność. Przestać ulepszać drobiazgi, to, co nie rani, a jedynie lekko przeszkadza i można z tym żyć.
Jednakowoż zapoznałam się z opcjami najczęściej występującymi w życiu codziennym, czyli 1 oraz szeroko pojęte 3.
Dużo w tym mądrych spostrzeżeń. Dodałabym do pierwszego, że jeszcze on jako Jedynka, zacząłby dokładać swoje "3 grosze" do zmieniania mnie :) no chyba że wypaliłaby oczywiście opcja druga, czyli sen na jawie.
Revania, ja tez nie jestem z tych, co koncentrują się na rzeczach. ;) Mnie zajmują głównie sprawy duchowe, etyka, sposób traktowania innych ludzi, reagowania w sytuacjach, myślenia itd. Zgadzam się z wypowiedzią odnośnie wzajemnych wymagań, a później narastających roszczeń, frustracji i możliwych kłótni.
Co tu dużo gadać, niełatwy ten nasz typ... :)
Adwokat (1w2)

Awatar użytkownika
car II
Posty: 556
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#5 Post autor: car II » wtorek, 12 stycznia 2010, 23:13

ja widzę też stosy niedopowiedzeń...
ale i dużo można sobie zorganizować fajnych chwil....
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

Wanilia
Posty: 21
Rejestracja: czwartek, 8 października 2009, 19:05

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#6 Post autor: Wanilia » czwartek, 14 stycznia 2010, 00:43

Oj rzeczywiście, Jedynki potrafią miło razem spędzać czas. Nie wiem, jak w związku, ale w przypadku relacji koleżeńskich bywa sympatycznie. Myślałam nad tym wzajemnym "zmienianiem" jednej Jedynki przez drugą... Zaczynam myśleć, że w sumie skoro obie strony mają takie hobby ulepszania wszystkiego łącznie z relacją, to z drugiej strony ta druga Jedynka może jednak postrzegać krytykę partnera jako czynne angażowanie się w związek i chętniej pewne rzeczy modyfikować, niż np. inne typy enneagramu, od których Jedynka w związku wymaga tego samego. Pojawia się tylko jeden problem, wspomniany zresztą na stronie: brak czasu na tę całą fajną zabawę i relaks we dwoje, spowodowany natłokiem obowiązków, które "trzeba" wykonać... :?
Adwokat (1w2)

Awatar użytkownika
car II
Posty: 556
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#7 Post autor: car II » czwartek, 14 stycznia 2010, 18:50

Znalazłem fajny cytat który skojarzył mi się z naszym tematem
Nie ma drugiego człowieka takiego jak ty. Jesteś jedyny w swoim rodzaju i wyjątkowy, całkowicie oryginalny i niepowtarzalny. Nie wierzysz w to, ale naprawdę nie ma żadnego drugiego takiego jak ty. I żaden człowiek, którego kochasz, nie będzie już zwyczajnym człowiekiem. Jakaś osobliwa siła przyciągania promieniuje z niego. I ty zmieniasz się pod jego wpływem. Jemu możesz nawet powiedzieć: “Dla mnie nie musisz być nieomylny, bez błędów ani doskonały, bo: Ja przecież Ciebie lubię!”

— Phil Bosmans

Uważasz że wystarczy lubić?
Obrazek :?:
To , że ktoś nie kocha cię tak, jakbyś tego chciał, nie znaczy, że nie kocha całym sobą.
Nie wysilaj się zbyt mocno, najlepsze rzeczy przychodzą, gdy najmniej się ich spodziewasz.
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

Wanilia
Posty: 21
Rejestracja: czwartek, 8 października 2009, 19:05

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#8 Post autor: Wanilia » piątek, 15 stycznia 2010, 00:37

Nasz wątek zaczął rozwijać się w bardzo ciekawym kierunku. Podobno Jedynki mają jedne z najlepszych zdolności, by być obiektywnymi badaczami etyki, a mamy tutaj interesujący temat do dyskusji. Już spieszę z moim punktem widzenia :)


Cytaty piękne naprawdę. Jeśli chodzi o pierwszy i Twoje pytanie, to uważam, że sympatia do drugiego człowieka praktycznie zawsze jest wywołana jakimiś czynnikami. To prawda, że człowiek jakby z natury sam w sobie jest wartościowy, bo posiada odrębny zestaw cech, umiejętności, talentów, zdolność do kochania oraz czynienia dobra. A już jak każdy ma możliwość czy też chęć to wykorzystywać i jaki w gruncie rzeczy się staje, to odrębna sprawa. To prawda, że wchodzenie w relacje z innymi ludźmi zmienia człowieka, czasem mniej, czasem bardziej, ale zawsze wnosi coś nowego. Wracając do pytania uważam, że człowiek zazwyczaj lubi drugiego człowieka z jakiegoś powodu. Nawet jeśli się do tego nie przyznaje, w podświadomości odbiera jakieś sygnały od drugiej osoby, które powodują, że obdarza sympatią. Myślę także, że przeważnie każdy człowiek ma pewien (uświadomiony bądź nie) układ hierarchii wartości, który obejmuje również otoczenie. W ten sposób monitoruje i ocenia zachowania innych ludzi wokół, w tym swoich najbliższych. Jedni są bardziej tolerancyjni, inni mniej. Ale często jest tak, że nawet najlepszy przyjaciel, najbardziej lubiany, do pewnych rzeczy, które byłyby naruszeniem jakichś fundamentalnych spraw dla tej drugiej osoby, nie może się w swoich działaniach posunąć, jeśli chce zachować przyjaźń. I moim zdaniem to nie jest tak, że wystarczy lubić. Poza tym nie do końca jestem pewna, czy człowiek powinien aż tak bardzo ingerować we wzbudzanie tego typu emocji, by zaprogramować się na "lubienie" bądź "nielubienie" kogoś. Owszem, istnieją sytuacje, kiedy realizacja przyjaźni czy miłości jest szkodliwa i uważam, że trzeba wtedy pracować nad sobą, ale w ogromnej większości przypadków jeśli chodzi o lubienie bądź nie, człowiek jakoby z automatu odczuwa sympatię, neutralność lub antypatię względem drugiej osoby w trakcie trwania relacji. Niepokoi mnie ostatnie zalecenie autora cytatu. Obawiam się, że osoby o słabszym charakterze, które bardzo emocjonalnie przywiązują się do innych, mogłyby zacząć budować swoje poczucie własnej wartości w oparciu o słowa "kochanej osoby", a nie poprzez ogólną pracę nad sobą, bo co się stanie, kiedy ta komplementująca i zapewniająca o sympatii w taki sposób osoba zawiedzie/odejdzie/przestanie lubić/kochać? Co z poczuciem poczuciem własnej wartości tej pierwszej osoby? Dlatego tutaj bym uważała. Jest i inna strona medalu. Istnieją typy, które te słowa mogłyby zrozumieć, jako: "Rób, co chcesz, możesz mi wejść na głowę, zrobić w swoim życiu, co tylko chcesz, a ja i tak będę Ciebie lubić". Mówi się, że bezwarunkowa jest wyłącznie miłość matki do dziecka, ale może są i takie przyjaźnie/miłości dwoja zakochanych... Jak dotąd nie spotkałam takiego przykładu, no ale nigdy nie wiadomo. Także uważam, że lubienie bierze się z dobrego samopoczucia w czyimś towarzystwie i jest uwarunkowane zachowaniem drugiej osoby.

Odnośnie drugiego cytatu to sporo mogłabym na ten temat powiedzieć. Pierwsze zdanie jest jak dla mnie w 100% prawdą, popartą doświadczeniem. Jest to bardzo piękna sprawa, w szczególności, kiedy człowiek będąc w związku stara się rozumieć motywy postępowania drugiej strony pomimo, iż sam postępowałby inaczej lub nawet rani go zachowanie drugiej osoby. Takie patrzenie pozwala odczuć, że druga osoba, kochając szczerze, ofiarowuje z siebie coś pięknego, co warto zapamiętać i szanować przez całe życie pomimo, że np. związek jest toksyczny. Bo ta osoba daje z siebie wszystko, co może i Ty tak samo. Choć obydwie strony potrafią być przez tę relację poranione i nie ma sensu tego dalej ciągnąć, człowiek nie pielęgnuje w sobie żalu ani nie wzbudza nienawiści, kiedy jest świadomy, że i on sam, i ta druga strona, są tacy jacy są, i to niczyja wina, że się nie układa, choć każde daje z siebie dużo na maksa. Dlatego zgadzam się z pierwszym zdaniem drugiego cytatu, choć wiem, że kochanie drugiej osoby całym sobą, nawet z wzajemnością, nie zawsze zapewnia szczęśliwe zakończenie (miłość romantyczna). Kiedyś tak myślałam, ale życie pokazało mi coś zupełnie innego. Nie przeczę, że być może ogólna tendencja wśród ludzi jest inna, ale mam prawo do zaprezentowania mojego punktu widzenia w oparciu o praktykę taką, a nie inną... Natomiast ostatnie zdanie cytatu mogłoby być moim mottem, bo jest świetne i zgadzam się z nim w całej rozciągłości :)
Nie wysilaj się zbyt mocno, najlepsze rzeczy przychodzą, gdy najmniej się ich spodziewasz.
Pewnie wszyscy już usnęli przed monitorami :D
Adwokat (1w2)

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#9 Post autor: Venus w Raku » piątek, 15 stycznia 2010, 19:53

Wanilia pisze:To prawda, że wchodzenie w relacje z innymi ludźmi zmienia człowieka, czasem mniej, czasem bardziej, ale zawsze wnosi coś nowego.
Dokładnie tak jest, bo nie zbliżamy się do innych ludzi na zasadzie przypadku, ale zbliżamy się do nich, bo w naszym pojęciu mogą nam coś zaoferować. A tym, co nam mogą zaoferować jest wstrząśnięcie nami, obalenie naszego sposobu myślenia i ewentualna możliwość rozwoju naszej własnej osobowości. Podświadomie ciągnie nas do pewnego typu ludzi, bo - nie zdając sobie nawet z tego sprawy - podziwiamy ich za coś i wchodzimy z nimi wtedy w bliskie związki.
A jeżeli chodzi o związek 1 + 1, to pracowałam kiedyś z pewną Jedynką i nawet się z nią zaprzyjaźniłam, ale ten związek był oparty na odpowiedzialności, uznaniu wartości ciężkiej pracy i krytykowaniu wszystkich innych dookoła. W życiu domowym/prywatnym wolę mieć jednak bardziej wyluzowane typy koło siebie, które pobudzają mnie do rozluźnienia się i wyrażania pewnego rodzaju spontaniczności, a więc bliski związek z Jeden dla mnie odpada, bo generalnie nie chciałabym być z kimś podobnym do mnie, bo mogłoby się okazać, że w kompletnie czystym i poukładanym domu żyją dwie osoby, które nie dopuszczają do siebie żadnej radości, ani luzu, a potrafią tylko narzekać i krytykować innych i siebie nawzajem. Generalnie związek 1 z 1 jest możliwy i może być udany. Dlaczego nie? Ale prawdziwej radości i niespodzianek w takim związku nie będzie, bo będą się nawzajem pilnować, czy drugie nie przkroczyło jakichś norm postępowania. A Jedynka jak każdy inny (wyzwolony) typ lubi - przysłowiowo - rozpuścić włosy i śpiewać na głos, ale poczucie obowiązku jej na to nie pozwala, bo... co inni sobie pomyślą.

A na koniec taki żart 1+1 = 2. Jedno pomaga drugiemu nie żądając nic w zamian i oboje są źli z tego powodu. Ha, ha, ha! Jak się chce, to wszystko można udowodnić. A ja i tak myślę, że typ eneagramowy jest w większości przypadków tylko mechanizmem obronnym, który przyjeliśmy w dzieciństwie. Nie dotyczy to tych, którzy urodzili się jako dany typ i mają szczęście, żeby żyć w zgodznie z własną naturą.
1w9, 6w5, sp/sx

Wanilia
Posty: 21
Rejestracja: czwartek, 8 października 2009, 19:05

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#10 Post autor: Wanilia » sobota, 16 stycznia 2010, 15:47

Venus w Raku pisze: A na koniec taki żart 1+1 = 2. Jedno pomaga drugiemu nie żądając nic w zamian i oboje są źli z tego powodu. Ha, ha, ha! Jak się chce, to wszystko można udowodnić. A ja i tak myślę, że typ eneagramowy jest w większości przypadków tylko mechanizmem obronnym, który przyjeliśmy w dzieciństwie. Nie dotyczy to tych, którzy urodzili się jako dany typ i mają szczęście, żeby żyć w zgodznie z własną naturą.
To bardzo interesujące podejście z tym mechanizmem obronnym. Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. Do całych naszych "rozważań" ;) dorzuciłabym jeszcze jedną teorię. Jeśli zrobi się mały offtop, nic nie szkodzi, nie jestem służbistką, ważne, żeby było ciekawie i twórczo.
Co sądzicie na temat opisu, który znalazłam na podobnej polskiej stronie, poświęconej enneagramowi:
Nikt z nas nie jest "typem osobowości", a sformułowanie to, z braku trafniejszego, używane jest niejako symbolicznie. Każdy z nas posiada jednak bloki predyspozycji, które zostały zbudowane w oparciu o nieuświadomione schematy zachowań i brak równowagi w używaniu wszystkich ośrodków inteligencji. O odkrycie takich schematów, a nie o "szufladkowanie", właśnie nam chodzi. Z tego powodu w wynikach testu może pojawić się kilka zbliżonych do siebie liczb. Opisy świadomych zachowań mają na celu doprecyzowanie pierwotnych predyspozycji, występujących najczęściej w pierwszym okresie dorosłego życia. (www.enneagram.com.pl)
Pytam o to, bo Jedynka Jedynce nierówna i niektóre są bardziej dramatyczne, a inne radosne itd. i w sumie to w pewnym sensie zmienia spojrzenie na relację takich dwóch typów. Ale zgadzam się z Venus co do tego krytykowania. :) Faktycznie dwie takie osoby mogą siedzieć i jedno przez drugie wychwytywać nieprawidłowości w zachowaniu innych oraz soczyście komentować dla poprawy nastroju, bo przecież "my jesteśmy inni, my byśmy się zachowali inaczej". :D
Adwokat (1w2)

Awatar użytkownika
car II
Posty: 556
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#11 Post autor: car II » sobota, 16 stycznia 2010, 17:49

Rev:
Dla Jedynki chyba lepszy jest ktoś, kto jej choć czasem ustąpi i nie wymaga zbyt wiele, tylko ją zaakceptuje taką, jaka jest.
Wanilia:
Zaczynam myśleć, że w sumie skoro obie strony mają takie hobby ulepszania wszystkiego łącznie z relacją, to z drugiej strony ta druga Jedynka może jednak postrzegać krytykę partnera jako czynne angażowanie się w związek i chętniej pewne rzeczy modyfikować, niż np. inne typy enneagramu, od których Jedynka w związku wymaga tego samego.
- ... dodatkowo ja uwielbiam kiedy ktoś mi pokaże, że coś można robić w sposób lepszy/bardziej wydajny niż ja to robię. Albo logicznie uargumentuje, że moje myślenie w jakiejś sprawie nie obejmuje ważnego kryterium. Jak napisała VwR "bo nie zbliżamy się do innych ludzi na zasadzie przypadku, ale zbliżamy się do nich, bo w naszym pojęciu mogą nam coś zaoferować. A tym, co nam mogą zaoferować jest wstrząśnięcie nami, obalenie naszego sposobu myślenia i ewentualna możliwość rozwoju naszej własnej osobowości."
Pytam więc o to czy 1 potrafi używać nie "darciem mordy" a rozmowy opartej na zaufaniu w celu zmieniania tej drugiej osoby?
A gdy już "darciem mordy" użyje czy np. potrafi przeprosić i porozmawiać i wyjaśnić powiedzmy "normalnie".
(aha, do tego jeszcze ważne jest żeby argumenty trafiały ale skoro z kimś jesteśmy to chyba trafiają, tak?)

Pojawia się tylko jeden problem, wspomniany zresztą na stronie: brak czasu na tę całą fajną zabawę i relaks we dwoje, spowodowany natłokiem obowiązków, które "trzeba" wykonać... :?
- brak czasu zabije chyba każdy związek nie tylko 1 +1 :(
- ... ale co Wy na pomysł = obowiązki "wykonywane razem"? :D
Podobno Jedynki mają jedne z najlepszych zdolności, by być obiektywnymi badaczami etyki
- Palmer tak pisze czy gdzieś indziej to znalazłaś?
Ale często jest tak, że nawet najlepszy przyjaciel, najbardziej lubiany, do pewnych rzeczy, które byłyby naruszeniem jakichś fundamentalnych spraw dla tej drugiej osoby, nie może się w swoich działaniach posunąć, jeśli chce zachować przyjaźń. I moim zdaniem to nie jest tak, że wystarczy lubić.

Idealny argument. Co robić w sytuacji kiedy jednak się posunie? (nie na temat ale może wiecie albo macie jakieś pomysły)
. Obawiam się, że osoby o słabszym charakterze, które bardzo emocjonalnie przywiązują się do innych, mogłyby zacząć budować swoje poczucie własnej wartości w oparciu o słowa "kochanej osoby", a nie poprzez ogólną pracę nad sobą, bo co się stanie, kiedy ta komplementująca i zapewniająca o sympatii w taki sposób osoba zawiedzie/odejdzie/przestanie lubić/kochać?
Przypominam, że rozmawiamy o dwóch jedynkach :P
Także uważam, że lubienie bierze się z dobrego samopoczucia w czyimś towarzystwie i jest uwarunkowane zachowaniem drugiej osoby.
Więc cytat brzmiałby :“Dla mnie nie musisz być nieomylny, bez błędów ani doskonały, bo: Ja przecież dobrze się czuję w Twoim towarzystwie i podoba mi się Twoje zachowanie!”
Czy więc teraz mamy przepis na 1 + 1=happy love? (albo każdy inny człowiek plus człowiek; bo cytat nie dotyczył tylko jedynek, chociaż może ograniczmy się do jedynek...)
Dlatego zgadzam się z pierwszym zdaniem drugiego cytatu, choć wiem, że kochanie drugiej osoby całym sobą, nawet z wzajemnością, nie zawsze zapewnia szczęśliwe zakończenie (miłość romantyczna).
To co jeszcze jest potrzebne?
Nie wysilaj się zbyt mocno, najlepsze rzeczy przychodzą, gdy najmniej się ich spodziewasz.
Każda jedynka powinna mieć to nad łóżkiem ;P
Co sądzicie na temat opisu, który znalazłam na podobnej polskiej stronie, poświęconej enneagramowi:
Cytuj:
Nikt z nas nie jest "typem osobowości", a sformułowanie to, z braku trafniejszego, używane jest niejako symbolicznie. Każdy z nas posiada jednak bloki predyspozycji, które zostały zbudowane w oparciu o nieuświadomione schematy zachowań i brak równowagi w używaniu wszystkich ośrodków inteligencji. O odkrycie takich schematów, a nie o "szufladkowanie", właśnie nam chodzi. Z tego powodu w wynikach testu może pojawić się kilka zbliżonych do siebie liczb. Opisy świadomych zachowań mają na celu doprecyzowanie pierwotnych predyspozycji, występujących najczęściej w pierwszym okresie dorosłego życia. (http://www.enneagram.com.pl)

Pytam o to, bo Jedynka Jedynce nierówna i niektóre są bardziej dramatyczne, a inne radosne itd. i w sumie to w pewnym sensie zmienia spojrzenie na relację takich dwóch typów.
Mojego podejścia nie zmienia. Dlaczego miałoby zmieniać?
Nie myślę, że dwoje ludzi 1 jest klonami :twisted: tylko, że są w kilku sprawach podobni a w kilku nie.
W ogóle chyba po to siedzę na forum. To jest ciekawe zajęcie; poznawanie innych ludzi i sprawdzanie w czym jesteśmy podobni a w czym nie. Zwłaszcza jeśli chodzi o sposoby myślenia na jakiś temat.

uff, odpowiedziałem :) Yeah!
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

Wanilia
Posty: 21
Rejestracja: czwartek, 8 października 2009, 19:05

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#12 Post autor: Wanilia » sobota, 16 stycznia 2010, 22:25

car II:
- ... dodatkowo ja uwielbiam kiedy ktoś mi pokaże, że coś można robić w sposób lepszy/bardziej wydajny niż ja to robię. Albo logicznie uargumentuje, że moje myślenie w jakiejś sprawie nie obejmuje ważnego kryterium.
Dokładnie mam tak samo i do tego zawsze bardzo imponuje mi taka osoba. :) Także zgadzam się z oboma stwierdzeniami.
car II:
Pytam więc o to czy 1 potrafi używać nie "darciem mordy" a rozmowy opartej na zaufaniu w celu zmieniania tej drugiej osoby?
A gdy już "darciem mordy" użyje czy np. potrafi przeprosić i porozmawiać i wyjaśnić powiedzmy "normalnie".
car II:
Moim zdaniem Jedynka potrafi wypracować w sobie system komunikacji z innymi oparty o jasne oczekwiania i precyzję słowną, ale ten typ musi wcześniej nauczyć się asertywności i pewnego rodzaju dojrzałości, by jasno komunikować, o co chodzi, zamiast używać "fochów" bądź też wydzierania się itp. No i druga strona musi być nastawiona na to samo, żeby nie było reakcji łańcuchowej, że jedno okrzyczało drugie, to drugie zaczyna krzyczeć na pierwsze, bo czemu niby ma się starać, skoro druga strona się nie stara i tak w kółko... Choć zdrowo wyrażona złość czasem potrafi oczyścić atmosferę.
Myślę, że Jedynka odczuwa wyrzuty sumienia, kiedy postąpi niewłaściwie i dodatkowo jeśli widzi, że druga strona jest w porządku, jest jej jeszcze bardziej przykro i potrafi przyznać się do błędu oraz przeprosić (np. ja tak mam). Ważna jest wtedy postawa drugiej strony, żeby nie pastwić się nad leżącym, ale okazać przebaczenie i zrozumienie, bo winne 1 i tak w środku przez jakiś czas być może będzie się biczować.
car II:
- ... ale co Wy na pomysł = obowiązki "wykonywane razem"?
Bardzo dobry pomysł, poszerzyłabym go jeszcze o jakieś wspólne hobby i ogólnie jakąś aktywność "razem". Myślę, że coś ciekawego lub potrzebnego w odczuciu obu osób, kiedy jest pracą zespołową, jeszcze bardziej zbliża i łączy emocjonalnie oraz mentalnie dwie osoby. Jak to mówią: "nie patrzcie sobie w oczy, ale patrzcie w tym samym kierunku". Jak już ludzie się poznają i minie etap zauroczenia oraz endorfin, to ta wspólna część bardzo będzie ich łączyć i zawsze będą potrafili miło i produktywnie spędzać czas w swoim towarzystwie, co w pewnym sensie zapewnia stabilizację związku.
car II:
Palmer tak pisze czy gdzieś indziej to znalazłaś?
Znalazłam na stronie http://www.enneagram.pl w opisie zdrowej Jedynki i o ile dobrze pamiętam, było o tym też w książce Palmer, ale czytałam dawno, więc pewności nie mam. Jeżeli autorka strony korzystała głównie z tej pozycji przy tworzeniu, to niewątpliwie może ta informacja pochodzić od H.P. ;)
car II:
Idealny argument. Co robić w sytuacji kiedy jednak się posunie?
Moim zdaniem to sprawa indywidualna. Każdy jest inny, ma inny bufor cierpliwości, zasady, odczucia, ilość szans, które jest w stanie dać, próg wytrzymałości na różne rzeczy, skalę, wg której mierzy postępowanie drugiej osoby oraz posiada różną wrażliwość. Także są różne możliwości. Moim zdaniem zależy, jaka była sytuacja: czy ktoś po czymś nazwijmy to "takim" jest w stanie żyć dalej z tą drugą osobą, ile razy dana sytuacja negatywna miała miejsce ze strony drugiej osoby oraz czy drugiej osobie faktycznie jest przykro, czy jest szczera, poprawi się, żałuje itd. Także tu bym rozpatrywała indywidualnie, nie ma złotej zasady. Zależy od okoliczności no i na pewno od wspomnianej przez Ciebie siły uczuć w pierwszym poście w tym temacie itd.
car II:
Więc cytat brzmiałby :“Dla mnie nie musisz być nieomylny, bez błędów ani doskonały, bo: Ja przecież dobrze się czuję w Twoim towarzystwie i podoba mi się Twoje zachowanie!”
Czy więc teraz mamy przepis na 1 + 1=happy love?
To bardziej o przyjaźni by było, bo do miłości jednak potrzeba jeszcze takich trochę prozaicznych kwestii typu podobanie się sobie itp. :) jednak inną miarę przykładamy do drugiej połówki niż do kumpeli/kumpla itp. najbliższej nam osobie chyba wyżej ustawiamy poprzeczkę, tak sobie myślę...
car II:
To co jeszcze jest potrzebne?
Trudne pytanie zadałeś... Mój mózg je trawi. Na razie wypluł jeden wynik ;) szerokopojęta zgodność jest potrzebna. Łatwiej przetrawić, że kumpelka robi coś nie tak, jak się by Tobie podobało, niż Twoja własna druga połówka. Z przyjacielem nie zawsze w najważniejszych kwestiach człowiek się zgadza, ale nie przeszkadza to w przyjaźni tak, jak przeszkadza w miłości. Tu wymagania są większe.
car II:
Każda jedynka powinna mieć to nad łóżkiem ;P
Dokładnie :)
car II:
Mojego podejścia nie zmienia. Dlaczego miałoby zmieniać?
Nie myślę, że dwoje ludzi 1 jest klonami tylko, że są w kilku sprawach podobni a w kilku nie.
W ogóle chyba po to siedzę na forum. To jest ciekawe zajęcie; poznawanie innych ludzi i sprawdzanie w czym jesteśmy podobni a w czym nie. Zwłaszcza jeśli chodzi o sposoby myślenia na jakiś temat.
Bardzo to ładnie i mądrze napisałeś, mam podobny pogląd. :)
Adwokat (1w2)

Awatar użytkownika
car II
Posty: 556
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#13 Post autor: car II » czwartek, 21 stycznia 2010, 11:00

Wanilia:
Myślę, że Jedynka odczuwa wyrzuty sumienia, kiedy postąpi niewłaściwie i dodatkowo jeśli widzi, że druga strona jest w porządku, jest jej jeszcze bardziej przykro i potrafi przyznać się do błędu oraz przeprosić (np. ja tak mam). Ważna jest wtedy postawa drugiej strony, żeby nie pastwić się nad leżącym, ale okazać przebaczenie i zrozumienie, bo winne 1 i tak w środku przez jakiś czas być może będzie się biczować.
H.Palmer:
Gdy intymny związek znajduje się w okresie niekorzystnym i Jedynka ma wrażenie, że partner przynosi jej wstyd lub jaskrawo łamie jakąś regułę zachowania, zaczyna aktywnie wyrażać gniew. Nie będzie umiała odzyskać dobrego obrazu partnera. Będzie wywlekać dawne żale i roztrząsać je wciąż na nowo, dopóki potrzebne jej będzie ujście dla aktualnej irytacji.
Gdy związek intymny znajduje się w okresie korzystnym. Jedynki bardzo dobrze reagują na umiejętność przyznania się do błędu. Nawyk oceniania innych (właściwy Jedynkom) znika, jeżeli mogą przyznać się do błędu. Perfekcjoniści bywają szczególnie lojalni, jeżeli dostrzegają rozterki, wysiłek i dobre zamiary partnera.
...
Perfekcjonisty łatwo rozbroić, jeżeli współpracownicy przyznają się do błędu lub znajdą na zdecydowanie gorszej pozycji. Perfekcjoniści wykazują wiele cierpliwości wobec tych, którzy wysilają się bez skutku, jeśli brak efektów nie jest przez nich samych zawiniony. Są pełni dobrej woli wobec tych, którzy walczą z przeciwnościami, a także wobec tych, którzy przyznają się do pomyłki i starają się sami sobie pomóc.
Wanilia:
Z przyjacielem nie zawsze w najważniejszych kwestiach człowiek się zgadza, ale nie przeszkadza to w przyjaźni tak, jak przeszkadza w miłości. Tu wymagania są większe.
To może przyjaźń jest lepsza od miłości? Po co się męczyć skoro są większe wymagania i bardziej się trzeba starać i takie to wszystko poważne i rozdmuchane. Zwłaszcza, że przyjaciołom uchodzi więcej niż partnerowi?
Cholera, co to za podejście?
Nie piszesz nic o poczuciu bezpieczeństwa? Zaufaniu? Wzajemnej opiece? Radości z każdej minuty spędzonej razem? Wzajemnym zrozumieniu i wspieraniu?
Wymagania od połówki w moim przypadku są takie jak od najlepszych przyjaciół. Tak mi się wydaje kiedy piszę te słowa. Powiedz mi czym to się jeszcze różni przyjaźń od miłości?
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

Wanilia
Posty: 21
Rejestracja: czwartek, 8 października 2009, 19:05

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#14 Post autor: Wanilia » piątek, 22 stycznia 2010, 14:27

Dzięki za cytat z Palmer, odświeżyłam sobie trochę wiedzę. :)

Wiesz, wydaje mi się, że w mojej obecnej sytuacji nie będę w 100% obiektywna odpowiadając na pytanie, czy przyjaźń jest lepsza niż miłość. Cały czas WIERZĘ, że miłość potrafi być najwspanialszą relacją, ale mało znam przykładów związków z happy endem. :/ Kiedy byłam młodsza, miałam w sobie więcej entuzjazmu, teraz chyba cyniczeję ;) To chyba postawa obronna wrażliwości emocji przed kolejnym zranieniem albo porażką. Może przechodzi z czasem, taką mam nadzieję.
Nie piszę o poczuciu bezpieczeństwa ect. BO TO DLA MNIE TAK NATURALNE I OCZYWISTE SPRAWY, KTÓRE MUSZĄ BYĆ PODSTAWĄ W ZWIĄZKU, że uznałam że chyba wszyscy to wiedzą intuicyjnie, dlatego zaskoczyły mnie Twoje słowa. Przecież to, o czym napisałeś, rozumie się samo przez się. A już jak można zarzucić drugiej jedynce, że nie ma takiego podejścia, to istne kuriozum dla mnie, ale bez urazy oczywiście, bo faktycznie ludzie różni są. :) Tym razem więc pudło. Tu się pierwszy raz nie zgadzam z Twoimi słowami, skierowanymi pod moim adresem. Ale trochę przykro się zrobiło... No ale ważne, że uległo sprostowaniu.

A propos różnicy pomiędzy przyjacielem a drugą połową:

Załóżmy, że masz kumpelę, która jest dobrym stworzeniem, ma dobre serduszko, ale np. nie potrafi na dłużej zatrzymać się przy jednym facecie, traktuje ich na luzie, łamie serca itp. Taką ma naturę, ale poza tym zawsze jest pomocna, możesz z nią pogadać o różnych rzeczach, ogólnie jest dobrym człowiekiem itd. I teraz pytanie: czy jesteś w stanie zaakceptować takie samo podejście u swojej drugiej połowy wiedząc, że będąc z Tobą już podświadomie zaczyna się nudzić i rozgląda za kolejnym "fascynującym" facetem? Mimo, że fajnie się z nią gada, jest dobrym człowiekiem, pomaga w potrzebie itd. To tylko taki przykład, ale te można mnożyć, chyba łapiesz, o co mi chodzi.

A propos miłości vs przyjaźń to ja napiszę tylko, że uważam, że nie ma wspaniałej miłości bez przyjaźni i że przyjaźń jest podstawą do pójścia dalej moim zdaniem (ale każdy może mieć inne zdanie, oczywiście).
Adwokat (1w2)

Awatar użytkownika
car II
Posty: 556
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

Re: Perfekcjonista + Perfekcjonista = ? :)

#15 Post autor: car II » piątek, 22 stycznia 2010, 19:41

Dzięki za cytat z Palmer, odświeżyłam sobie trochę wiedzę. :)
plosiem...
teraz chyba cyniczeję ;) To chyba postawa obronna wrażliwości emocji przed kolejnym zranieniem albo porażką. Może przechodzi z czasem, taką mam nadzieję.
przechodzi. powoli ale przechodzi...
BO TO DLA MNIE TAK NATURALNE I OCZYWISTE SPRAWY, KTÓRE MUSZĄ BYĆ PODSTAWĄ W ZWIĄZKU
nie, no bo ten... tego... już się bałem, że ... przestraszyłem się że wchodząc w takie szczegóły zapominamy o PODSTAWACH co mogłoby doprowadzic do...
„Polityka spalonej ziemi" potrzeba wykonania całego zadania jeszcze raz od
początku, jeśli wykryło się błąd. Niezdolność do kompromisu. Demolowanie
całego domu, bo schody są nie w tym miejscu, co trzeba.
A już jak można zarzucić drugiej jedynce, że nie ma takiego podejścia, to istne kuriozum dla mnie, ale bez urazy oczywiście, bo faktycznie ludzie różni są.
PRZEPRASZAM , wyjaśnienia powyżej
A propos różnicy pomiędzy przyjacielem a drugą połową:
to nie fair. Ten przykład jest nie do obrony :D poproszę następny.

A propos miłości vs przyjaźń to ja napiszę tylko, że uważam, że nie ma wspaniałej miłości bez przyjaźni i że przyjaźń jest podstawą do pójścia dalej moim zdaniem (ale każdy może mieć inne zdanie, oczywiście).
ja mam takie samo zdanie. Ale rzeczywiście często myślę że wielu ludzi tak zupełnie nie uważa ...
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

ODPOWIEDZ