Trzy bezalkoholowe absoluty

Dyskusje na temat typu 1

Która kolejność podoba Ci się jedynko najbardziej?

dobro, piękno, prawda
2
6%
dobro, prawda, piękno
12
34%
piękno, dobro, prawda
3
9%
piękno, prawda, dobro
5
14%
prawda, dobro, piękno
7
20%
prawda, piękno, dobro
6
17%
 
Liczba głosów: 35

Wiadomość
Autor
Lifelover
Posty: 244
Rejestracja: czwartek, 7 maja 2009, 09:30

#16 Post autor: Lifelover » środa, 1 lipca 2009, 15:06

Ostatnio zmieniony wtorek, 20 października 2009, 19:04 przez Lifelover, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Light
Posty: 1
Rejestracja: niedziela, 2 sierpnia 2009, 23:41
Lokalizacja: Stolica

#17 Post autor: Light » poniedziałek, 3 sierpnia 2009, 00:01

Prawda, piękno, dobro.

Prawda i tylko prawda.

Piękno jako estetyka jest pojęciem ogólnym. Nie wyobrażam sobie jako perfekcjonistka syfu w chałupie, brudnych ciuchów itd w tym stylu. Jeśli życie ma być perfekcyjne to w każdym calu. Z perfekcyjną pracą i perfekcyjnym otoczeniem. Ludzie nie muszą być piękni, bo to nie jest od nich zależne - ale tam gdzie to możliwe należy tego piękna szukać.

Dobro jest kwestią względną, ale zaczyna się od prawdy. Jeśli nawet my staramy się być w życiu najlepsi, jacy być możemy, to niestety nikogo nie da się zbawić na siłę.
Kto nie wymaga, ten nie dostaje.

1w2

Awatar użytkownika
car II
Posty: 557
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

#18 Post autor: car II » wtorek, 4 sierpnia 2009, 14:37

Dobro piękno prawda.

Dobro. Jak ktoś jest dobry to i nie musi być piękny i nawet zawsze prawdy nie musi mówić.
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

Awatar użytkownika
vil
Posty: 56
Rejestracja: sobota, 27 września 2008, 22:11
Lokalizacja: Wrocław

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#19 Post autor: vil » środa, 28 kwietnia 2010, 20:31

Piękno. Mam czwórkową słabość do piękna. I jeszcze za starym, dobrym Oskarem Wilde mogę powtórzyć, że błędem jest dzielić ludzi na dobrych i złych. Ludzie są albo czarujący, albo nudni.

Ludzie są dla mnie piękni, jesli posiadają pięknie rozwinięty intelekt.
1w2

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#20 Post autor: Venus w Raku » czwartek, 29 kwietnia 2010, 22:50

Mam takie zapędy, żeby mówić prawdę, ale dochodzę do wniosku, że często jest to akt pyszałkowatego stawiania się ponad innymi, a w pewnych wypadkach wyrządza dużą szkodę. Czynienie dobra jest znacznie trudniejsze niż życie w tzw. prawdzie. Prawda ma tylko wtedy sens, kiedy potrafi się najpierw być absolutnie szczerym z samym sobą. A więc stawiam na Dobro, Piękno, Prawdę, bo to ma w tej chwili większy sens dla mnie i daje lepsze rezultaty w moim życiu niż odwrócona hierarchia tych wartości.
vil pisze:Ludzie są dla mnie piękni, jesli posiadają pięknie rozwinięty intelekt.
Z moich obserwacji wynika, że im wyższy intelekt tym człowiek jest mniej wrażliwy w stosunku do otoczenia i bardziej odcięty od własnych uczuć, i od przeżywania. Chociaż na zewnątrz może wydawać się, że są ogarnięci wielką pasją, to mózgowcy są zimni wewnętrznie i bardzo im trudno jest nawiązać emocjonalną więź z innymi ludźmi. Intelekt nie ma nic wspólnego z czwórkową wrażliwością i poczuciem piękna. Piękno może być przedmiotem zainteresowania intelektu (jak również każdy inny temat), ale to wcale nie znaczy, że jak ktoś potrafi rozprawiać o czymś w mądry sposób, to potrafi to czuć i przeżywać. Osobiście przestałam się zachwycać intelektem, bo przebywanie na codzień, w życiu prywatnym, z intelektem jest po pewnym czasie nudne, staje się nieznośne, ograniczone do debat intelektualnych, zabija zwykłą, przyziemną radość (i smutek), i prowadzi do osamotnienia.
1w9, 6w5, sp/sx

bruno dievs
Posty: 796
Rejestracja: wtorek, 30 czerwca 2009, 00:58

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#21 Post autor: bruno dievs » poniedziałek, 3 maja 2010, 22:52

mogłabyś rozwinąć czemu Twoim zdaniem mówienie prawdy jest często aktem pyszałkowatego stawiania się ponad innymi?
639f3d3b99876f1c9f27f68ea08dcbb8

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#22 Post autor: Venus w Raku » wtorek, 4 maja 2010, 21:54

bruno dievs, pisałam o sobie, bo zawsze byłam dumna z siebie i z własnej "prawości". Nawet nie przychodziło mi do głowy, że głoszenie prawdy może być aktem przemądrzałego okrucieństwa. Nie mam na myśli prawd ogólnych i bezosobowych, ale takie prawdy, które się mówi komuś w 4 oczy i prywatnie. Powiedziałam coś drugiej osobie (prawdę), na co ta osoba nie była przygotowana i w konsekwencji wyrządziłam tylko krzywdę. Od tamtej pory mam potworne wyrzuty sumienia i jak dobre samopoczucie drugiej osoby jest zagrożone wolę się ugryźć w język. Ostatnio czytałam "Autoanalizę" K. Horney. Napisała tam, że terapeuta, ze względu na własne doświadczenie, może wiedzieć, co pacjentowi dolega i co mu może pomóc, ale musi mu dać czas na odnalezienie samemu tego, bo nie wszyscy są przygotowani na przyjęcie całej prawdy o sobie. I to w zasadzie natchnęło mnie myślą, że jeżeli wchodzi w grę dobro i prawda, to trzeba wybrać najpierw dobro. Prawda jest ważna, ale są sytuacje, kiedy nie powinno się wypowiadać bez zastanowienia wszystkiego, co się wie. Zarówno prawda jak i kłamstwo może być sposobem wywyższania się nad innymi. A u Jedynek, zwłaszcza u tych niezdrowych, prawda jest mieczem, który ma karać.
1w9, 6w5, sp/sx

bruno dievs
Posty: 796
Rejestracja: wtorek, 30 czerwca 2009, 00:58

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#23 Post autor: bruno dievs » czwartek, 6 maja 2010, 03:21

no faktycznie, prawda w postaci obnażania czyichś wad, może być tak rozumiana. Często samemu zastanawiam się w jakiej formie przekazać komuś prawdę, by działała w sposób motywujący a nie destruktywny. Dla mnie taka sprawa jest często skomplikowana, bo jako piątka, myślę trochę inaczej niż, jedynki, dla których prawda zwykle jest jasna i konkretna i albo coś jest prawdziwe albo nie. Rozważanie wielu form jakie może ona przybierać, różnych okoliczności, zabarwienia emocjonalnego, sprawia, że ciężko to ogarnąć i w wyniku tego lepiej się czuję nie określając dokładnie niektórych rzeczy, nie wydając niektórych osądów, działając czasem "w ciemno", bo próba nazwania i nadania ram "prawdzie" byłaby sama w sobie zafałszowaniem jej.
639f3d3b99876f1c9f27f68ea08dcbb8

Awatar użytkownika
vil
Posty: 56
Rejestracja: sobota, 27 września 2008, 22:11
Lokalizacja: Wrocław

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#24 Post autor: vil » czwartek, 6 maja 2010, 20:25

Faktycznie w mojej wypowiedzi zabrakło słowa "także". Ludzie są dla mnie także piękni, jeśli mają urzekający intelekt. Potrafię się zakochać w intelekcie.

A ta czwórkowa słabość do piękna miała dotyczyć zamiłowania do tego co ładne, estetyczne - dzieł sztuki, literatury, wnętrz, ubrań, również piękna ludzkiego ciała...

Jeszcze a propos dobra: Kiedy byłam dzieckiem, dobroć zawsze była dla mnie drugorzędna w ocenianiu ludzi - najbardziej lubiłam te postacie, które były przebiegłe, bo np. miały ciekawe pomysły albo lepiej radzili sobie z problemami. A piękne złe kobiety - np Jadis z Opowieści z Narnii - zawsze mnie fascynowały. O dziwo, większość ludzi, których o to pytam odpowiada, że też wolało złe charaktery. Ci dobrzy byli nudziarzami (najczęsciej).

A prawda... Mimo,że najczęściej mam jasno określone granice tego, co jest wg mnie prawdziwe, a co nie, to jednak zbyt dobrze znam ludzi, żeby narzucać im swoje prawdy. Mocno stoję za tymi, którzy uznają prawdy podobne do moich. Jednak na ogół ludzie mają zbyt wąskie horyzonty, żeby choć zrozumieć mój punkt widzenia, a co dopiero go przyjąć za swój. Szkoda się scierać jeśli i tak mam niezachwianą pewność,że to JA mam rację.
1w2

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#25 Post autor: Venus w Raku » czwartek, 6 maja 2010, 22:08

@vil: Jak jesteś taka zafascynowana intelektem, to radzę zwrócić uwagę na dwa enneagramowe typy. Pierwszy to 5, a drugi to 7. Z tych ludzi rekrutują się członkowie Mensy i Triple Nine Society, i coś tam jeszcze powyżej. W każdym bądź razie, czytanie opisów ludzi z Mensy jest jak czytanie opisów 7, a opisy Triple Nine Sociaty, to czysta Enneagramowa 5. Intelektualiścy, których intelekt przewyższa 98% intelektu globalnego społeczeństwa i ich największym problemem w życiu jest to, że oni nie potrafią porozumieć się z "normalnymi" ludźmi, bo ich intelekt zbyt odbiega od przeciętności.

Ludzie wolą złe charaktery i większość twoich znajomych woli złe charaktery (jakoś tak wychodzi, że ja i moi znajomi nie lubimy złych charakterów i otwarcie się przeciw temu buntujemy), ale rozumiem, że Ty masz inne doświadczenie życiowe. Może zachwycasz się Hitleram i Stalinem, bo to byly bardzo zle charaktery. Może się zachwycasz, a może nie bo nie określiłaś, co masz na mysli mówiąc o złym charakterze.

Jak ktoś łączy się ze złem, to powinien dokładnie powiedzieć na czym to zło polega. Bo zlo może zacząć się od fizycznego- psychologicznym drażnienia drugiego człowieka, a zakonczyć się na zabijaniu. Trudno mi nawet pojąć czemu tak dumna z siebie jesteś.
vil pisze:Szkoda się scierać jeśli i tak mam niezachwianą pewność, że to JA mam rację.
Nawet w najgorszym upadku i w najgorszej depresji nigdy nic takiego do nikogo nie powiedziałam. Ale jak masz rację, to przedstaw mi ją punkt po punkcie, czyli po prostu broń swojej racji.
1w9, 6w5, sp/sx

bruno dievs
Posty: 796
Rejestracja: wtorek, 30 czerwca 2009, 00:58

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#26 Post autor: bruno dievs » czwartek, 6 maja 2010, 23:22

Venus w Raku pisze:Intelektualiścy, których intelekt przewyższa 98% intelektu globalnego społeczeństwa i ich największym problemem w życiu jest to, że oni nie potrafią porozumieć się z "normalnymi" ludźmi, bo ich intelekt zbyt odbiega od przeciętności.
Nie robiłbym z tych "2% najinteligentniejszych" takiej egzotyki. Może i słowa "intelekt przewyższający 98% społeczeństwa" brzmi dumnie, ale na dobrą sprawę wychodzi, że byłby to co drugi klasowy prymus. Sam znam od cholery takich ludzi, o kompletnie różnych osobowościach - od bardzo nieśmiałych do bardzo pewnych siebie, od niezwykle skromnych do nieznośnie zarozumiałych, od zamkniętych w sobie do towarzyskich - nie ma tu reguły.
639f3d3b99876f1c9f27f68ea08dcbb8

Awatar użytkownika
vil
Posty: 56
Rejestracja: sobota, 27 września 2008, 22:11
Lokalizacja: Wrocław

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#27 Post autor: vil » czwartek, 6 maja 2010, 23:46

Sądzisz,że aż tak stawiam na intelekt?Może mam niedosyt :lol:

Hehe, gdzieś czytałam,że problem z członkami Mensy polega na tym,że pomimo, iż stanowią grono ludzi...powiedzmy.. wyjątkowych pod względem intelektualnym, to częściej są zaangażowani w robienie kariery niż w badania naukowe mające na celu np. polepszenie jakości życia. To są zwykle prawnicy, adwokaci, maklerzy, itd., którzy po prostu lubią rozwiązywać testy. Moj kolega, również członek, będzie radcą prawnym. Coś w tym jest.

Z postaciami oczywiście szło o bajki. Myślałam,że postać Białej Czarwonicy będzie tu właściwym przykładem. No bo którego dziecka nie fascynowały złe postacie?

Wątpę, żeby dzieci interesowały się Hitlerem (ale to ciekawy pomysł :D )...

Teraz, parę dobrych (sic!) lat później, po prostu uważam, że ludzie mają różne cele. Dobro i zło są względne. Są i tacy, którzy wynoszą Hitlera. Czy Stalina. Czy Mao.


Swoją drogą ciekawe, kim są pozostali członkowie forum, którzy też przyznali pięknu pierwsze miejsce? Szkoda,że się nie ujawnili :wink:
1w2

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#28 Post autor: Venus w Raku » piątek, 7 maja 2010, 08:59

vil pisze:Sądzisz,że aż tak stawiam na intelekt?Może mam niedosyt :lol:
Ja też miałam taki okres w życiu, że myślałam, że intelekt jest ponad wszystko i że jak będę się rozwijać w tym kierunku, to moje życie nabierze znaczenia i moje problemy skończą się. Dzisiaj wracam do podstawowej idei, że popieranie dobra, odczuwanie (prawdziwe przeżywanie czegoś), zachwyt nad perfekcjonizmem natury i odnalezienie w sobie pierwotnego instynktu ma więcej wartości niż udawanie, że posiadam intelektualne wartości i że intelektem można opanować wszystko. Wolę jak ktoś się do mnie przytuli o zachodzie słońca lub porwie mnie do tańca niż jak snuje jakieś rozważania intelektualne i spodziewa się, że ja będę mu odpowiadać w ten sam sposób.
vil pisze:Wątpę, żeby dzieci interesowały się Hitlerem (ale to ciekawy pomysł :D )...
Dzieci nie mają wyboru. Muszą akceptować program, który narzuca im system edukacyjny. W USA jest większy nacisk na Holocaust niż na czytanie, arytmetykę lub poznanie historii własnego kraju. Edukacja służy systemowi i my nie pozwalamy dzieciom kształtować się swobodnie, ale narzucamy im nasze własne modele zgodnie z wytycznymi władz nadrzędnych. Vil, co tu się oszukiwać edukacja (i wychowanie) ma wytworzyć przede wszystkim konsumenta, który będzie uległy i podległy władzy, a nie człowieka, który podąża za potrzebami własnego serca i który ma własne przekonania, bo pozwolić swobodnie myśleć i pozwolić wybierać swobodnie, to taka wolność jeszcze nigdy nikomu nie została dana. Bo egzekwowanie wolności w oderwaniu od systemu, to anarchia i sprzeniewierzenie się woli władzy. A ci co se wzięli ideę wolności zbyt dosłownie do serca, to ląduja jako przegrane jednostki, które są wytykane palcem przez pozostałych członków społeczeństwa. Osobiście doszłam do takiego punktu w moim życiu, że jestem zwolennikiem anarchii i ten system rynkowy, w którym Chiny produkują większość towarów dla całego świata wcale mnie nie interesuje. Żyję już dość długo, a więc widziałam jak powykręcane chińskie buciki, które nie miały konkurencji np. z butami włoskimi przejęły totalnie rynek i teraz są sprawą dnia codziennego. Azjaci to kultura jedynkowa, która żywi się regułami i perfekcjonizmem, czyli wykonywaniem pracy z mrówczą dokładnością bez okazywania żadnej spontaniczności, a zachód, to kultura samoniszczących się Czwórek i cały świat ma przejąć ta koncepcję i iść w kierunku samouniecstwienia się. Może warto odnowić i propagować nasze słowiańskie korzenie, których podstawą jest dwójkowy altruizm, akceptacja, dawanie i bezinteresowność, które są wspomagane przez czwórkową wrażliwość i ósemkową siłę, niezłomność i poczucie sprawiedliwości. Trzeba być dumnym z własnych korzeni kulturowych, a my biegamy, jak kurczaki z poucinanymi głowami zgodnie z wytycznymi zachodu i wydaje nam się, że jest w nas ciągle życie.
vil pisze:Teraz, parę dobrych (sic!) lat później, po prostu uważam, że ludzie mają różne cele. Dobro i zło są względne. Są i tacy, którzy wynoszą Hitlera. Czy Stalina. Czy Mao.
Przeczytaj, to co powyżej napisałam, a może odnajdziesz w tym swój cel. Raptem ulegasz rozmydleniu. Każdy człowiek ma dokładnie ten sam cel, żeby żyć swobodnie, spokojnie, szczęśliwie i egzekwować to, co jest zgodne z jego wewnętrzną naturą. I pewnie jak pozwolono by nam, żeby nasza natura doszła do głosu, to byłoby więcej ludzi, którzy wybiorą twórczą swobodę niż tych, którzy dadzą się wprząc w kierat codziennych obowiązków i oszukiwania się nawzajem dla doba polepszenia wskaźników ekonomicznych, które i tak są utopią.
Dobro i zło nie są względne. Ta idea przyszła do Ciebie z zewnątrz w postaci propagandy i wyprała Ci mózg. Bez akceptacji wypranych mózgów i ludzi, którzy godzą się na wszystko dla świętego spokoju, to jednostki apdyktyczne i autokratyczne nie dochodziłyby do władzy. Jest jednen człowiek propagowany przez elity i mas media, a miliony ludzi, którzy maja moc, żeby dać mu władzę lub nie. I co te miliony wybierają? A te miliony wybierają tego, kto ogranicza ich życie i wykorzystuje te miliony nie dla ich własnych interesów, ale dla intereswów małej elity. Nie dla dobra ludzkości, ale dla dobra utopi i zniewolenia. "Nie możemy zapobiec chorob ie i śmierci", bo nie stać nas, żeby każdemu zafundować opiekę zdrowotną, jakiej wymaga, a jak ją fundujemy, to tylko w ograniczonym wymiarze, bo brak jest pieniędzy. Nie możemy ratować życia, nie możemy nakarmić głodnych, nie możemy pozwolić na swobodę, bo brak jest pieniędzy. Dławimi się pod naporem nadmiaru towarów, których nikt nie potrzebuje. Zaśmiecamy Ziemię, niszczymy nasze własne środowisko i stajemy się coraz bardziej neurotyczni i wyizolowani, bo ulegamy magicznemu myśleniu, że pieniądz i orientacja rynkowa oraz zgranie się i akceptowanie słusznego systemu jest tym, co sprawi, że będziemy szczęśliwi.

Stwierdzenie, że "Nie możemy ratować ludzi, bo nie ma na to pieniędzy", bo kilku ludzi zabiera pieniądze, na które my wszyscy pracujemy. I oni są na topie świata i stać ich na wszystko, a my musimy odmawiać sobie wszystkiego lub wykorzystywać się nawzajem, żeby generalnie dostać jakieś ochłapy od życia w postaci lepszego ubrania, lepszego mebla lub lepszego samochodu. Takie podejście do życia jest raczej chore.

Dobro i zło jest względne. I w tym kontekście marudzisz coś o pięknie. Piękno, intelekt, ale nie zwraca się uwagi na drugiego człowieka, bo człowiek jest wtedy martwą naturą. Akurat intelekt jest sztuczną sprawą w życiu człowieka i ci którzy ulegają urokowi intelektu, to niezbyt dużo odczuwają, a i instynkt też ich zawodzi.

Muszę cię, vil, odesłać do jakiegoś innego typu, bo w ujęciu jedynkowym, to dobro i zlo nie są pojęciami względnymi. A Ty propagujesz tutaj teorię względnosci i utrzymujesz, że jesteś Jedynką.
1w9, 6w5, sp/sx

Awatar użytkownika
vil
Posty: 56
Rejestracja: sobota, 27 września 2008, 22:11
Lokalizacja: Wrocław

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#29 Post autor: vil » piątek, 7 maja 2010, 12:41

Nie wydaje mi sie, żeby jedynkowość wiązała się odgórnie z etyką chrześcijańską.

Owszem, "Jedynki mają silną nieświadomą tendencję do porównywania rzeczywistości z tym co uważają, że być powinno. Generalnie mają zbiór opracowanych ideałów za pomocą, których mierzą czyny i zachowanie swoje oraz innych osób. Te ideały mogą się zmieniać w zależności od osoby," ale gdzie tu coś o Chrześcijaństwie? A dobro i zło to pojęcia wbudowane w fundament tej religii.

Nie jestem monoteistką, mam całkiem inny zbiór zasad, którym się kieruję w życiu i który - w miarę możliwości i z jedynkowym uporem - propaguję. Mówi on, m.in. o tym, że dobro i zło to śliskie kwestie. Natura jest mieszanką obu. Zabija słabe jednostki a jednocześnie to ona zapewnia nam przetrwanie. Chrześcijanie uważają aborcję za grzech. W rzeczywistości co piąta ciąża kończy się poronieniem w pierwszych trzech tygodniach. To spoosób eliminacji wadliwych jednostek. Matka wydra zabija łososia pełnego ikry, żeby nakarmić swoje młode. I tak dalej... życie po prostu. W dużej mierze, jesteśmy zaprogramowani na rywalizację. Etyka chrześcijańska, ze swoim pojęciem grzechu i próbą zdefiniowania dobra i zła jako przeciwległych biegunów, jest dla mnie zbyt oderwana od rzeczywistości.

Można być za to prawym i dążyć do mądrości (różnymi drogami, nie tylko poprzez rozwój intelektu, oczywiście). Bo to ludzka głupota i bezmyślność, a nie samo zło, jest powodem takiego a nie innego stanu ludzkości. Ci sami ludzie, którzy byli strażnikami w obozach zagłady, popołudniami wracali do domów, do swoich rodzin, bawili się z dziećmi czy wzruszali się słuchając Mozarta.. Byli wzorowymi obywatelami. Mogli być, bo czemu nie?, zdrowymi jedynkami. Byli bemyślni, być może wyzbyci uczuć, ale niekoniecznie "źli". Robili co im kazano, a oni tego nie kwestionowali. I tyle.
Te same staruszki, które modlą się za ofiary Holokaustu, przeklinają Żydów.
To nasza własna głupota nas niszczy.

Mój zbiór ideałów jest po prostu inny od Twojego, Venus, ale to nie czyni mnie innym typem.
Dla mnie ważna jest wytrwałość, odwaga, walka z samą sobą, szukanie mądrości, dążenie do celu czy nabywanie nowych umiejętności. Bycie kolejną Matką Teresą czy JPII nie należy do moich celów, nie stawiam na chrześcijańską dobroć dla innych. Moja ścieżka duchowa zakłada, że każda jednostka odpowiedzialna jest za własny rozwój. Zakłada też bycie silnym i odpowiedzialnym za własne życie. Może to być - z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej - samolubne, ok, ale to jest mój własny kodeks moralny.I, oczywiście, jak na jedynkę przystało, mierzę innych ludzi wg. tej miary :) W nim dobro i zło to pojęcia względne.

A, będąc względnymi, wciąż są dla mnie bardziej oddalone, abstrakcyjne, niż piękno. Piękno jest bliskie każdemu z nas. Piękno dotyka mnie do głębi. Potrafi przemawiać do ludzi lepiej niż ich święte ksiegi. Jest uniwersalne. Nie musi być złe, ani dobre. Kiedy oglądam Pachnidło nie myślę przede wszystkim o tym,że oglądam film o seryjnym mordercy opętanym chorą wizją stworzenia ideału. Ja daję się ponieść pięknu tego obrazu. (Chociaż oczywiście, będąc jedynką, osądzam głównego bohatera wg. swoich kryteriów. ALe piękno jego idei wpływa na mój osąd. Bo do piękna mam słabość).
1w2

Awatar użytkownika
car II
Posty: 557
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

Re: Trzy bezalkoholowe absoluty

#30 Post autor: car II » piątek, 7 maja 2010, 17:17

http://pl.wikipedia.org/wiki/%C3%81satr ... 3wne_cechy
odwaga, honor, znaczenie rodziny i pochodzenia, siła, wolność, lojalność wobec klanu, oraz radosne i pełne doznań życie.
Mam parę pytań:
co jeszcze byś dopisała vil? Czy zadawanie cierpienia jest jakoś osądzone w Twoich zasadach? Czy nie uciekasz od niego instynktownie kiedy chodzi o Ciebie? Czy możesz je zadawać bez zawahania się?
Co to jest egoizm?

dobro- jest względne zależnie od etyki jednostki
piękno- zależne od gustu
prawda- właściwie każdy ma inną

aleee ... dobro to nie jest stosowanie się do zasad. Wg mnie to jest słuchanie sumienia. Natura swoją drogą, ale człowiekiem nie sama natura i instynkty rządzą.
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

ODPOWIEDZ