Enneagram a gadu-gadu

Ogólne dyskusje na temat Enneagramu
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
ein
Posty: 1167
Rejestracja: sobota, 16 czerwca 2007, 20:32

Re: Enneagram a gadu-gadu

#61 Post autor: ein » niedziela, 27 marca 2011, 22:30

kama.zielona pisze: Einie mój kochany, nie myśl tak ciągle o tym, bo kipniesz na zawał albo perturbacji wrzodów żołądka dostaniesz. Nie opłaca się to.
Spoiler:
Ale ja o tym nie mysle. Napisalem posta w docelowo spamerskim temacie. Nawet nie spodziewalem sie odpowiedzi. Probowalem wytlumaczyc. Nie udalo sie. Dzieki wszystkim za pomoc w uzasadnieniu, ale z tego co widze mozna zapomniec o jakiejkolwiek probie zrozumienia mojej postawy.



Awatar użytkownika
kama.zielona
Posty: 922
Rejestracja: niedziela, 12 kwietnia 2009, 00:33
Enneatyp: Obserwator

Re: Enneagram a gadu-gadu

#62 Post autor: kama.zielona » niedziela, 27 marca 2011, 23:43

Kochaniutki, ze zrozumienia nic nie wynika. My Ci radzimy. W zależności od tego czy nas i których z nas posłuchasz to pójdziesz do przodu, o zdrowie zadbasz. Musisz działać, to klucz do sukcesu!
Uważam siebie za inteligentnego, wrażliwego człowieka o duszy błazna, która przejmuje nade mną kontrolę w najważniejszych chwilach.

Awatar użytkownika
Matea
Posty: 1162
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2007, 19:40
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: z wnętrza :>
Kontakt:

Re: Enneagram a gadu-gadu

#63 Post autor: Matea » niedziela, 27 marca 2011, 23:58

atis pisze:Opuszczenie bez słowa gg to dla mnie rodzaj chamstwa i brkau kultury podobny do tego, co np odbieranie komórki w towarzystwie i glosne rozmawianie przez nią przy wspolnym stole czy w pokoju w pracy - niektorzy to robią i uwazają ze to normalne, a niektorzy tego nienawidzą; ja nalezę do tej drugiej grupy.
może gg to wyjątek, ale wszelkie pozostałe przejawy braku kultury działają na mnie równie frustrująco. do gg nie przywiązuję uwagi, bo to nie daje mi żadnego poglądu na to co dana osoba czuje, jak się zachowuje, co się bezpośrednio przejawia w gestach. więc "nie odzywając" się nie może mi dawać niczego do zrozumienia, bo zwyczajnie nie wiem co w danych momencie robi, ja to nazywam "sferą prywatności", nie wnikam czemu jej nie ma, ew. pisze dalej, bo wiem, że prędzej czy później odpisze i powie czemu jej nie było. (wyjątek stanowią sytuacje kiedy napisze coś kontrowersyjnego lub dającego do namysłu i wtedy niejako intuicyjnie wyczuwam co jest przyczyną braku odpowiedzi..) Ta zasada obowiązuje w obie strony. Jak już zaznaczałam to są dwie różne formy kontaktu. Kiedyś były tylko maile, to nie obligowało odbiorcy do natychmiastowego odpisywania, teraz jest gg, ale forma niebezpośrednia pozostała..
"Ja nie jestem szalony. Mnie tylko interesuje wolność" - Jim Morrison

_ 4w5_ (ENFj)

"A ja włóczęga, niespokojny duch
Ze mną można tylko
w dali znikać cicho..."

"Together we stand, divided we fall" - Pink Floyd

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2323
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

Re: Enneagram a gadu-gadu

#64 Post autor: Kapar » sobota, 2 kwietnia 2011, 11:45

Ja sie nie bede tlumaczyc z tego co napisalem nt ein'a bo mi sie nie chce. Nie wycofuje sie z tego co napisalem, uwazam, ze Pablo ma racje, tylko wypowiedzial sie dosc skrajnie.

Nie rozchodzi sie tu o ein'a samego i jego perturbacje ze znajomymi. Ale o srodki komunikacji oraz miejsce komunikacji. Od niego sie to tylko zaczelo. Jesli ktos nie ma dystansu, jak tutaj:
atis pisze:W takim razie ja również potrzebuję terapii, bo nienawidzę ale to absolutnie NIENAWIDZĘ olewania na gg, sprzątania/gotowania/jedzenia w trakcie rozmowy na skypie, nieodbierania telefonu i wszelkich innych przejawów ignorowania czy traktowania niepoważnie elektronicznych form konktaktu. Gdy mam do czynienia ze swoimi znajomymi którzy nie są 'znajomymi z internetu' (bo to osobna kategoria) to dla mnie takowe maja identyczną rangę jak rozmowa w 4 oczy. Jestes zajety czy nie mozesz rozmawiac - zasygnalizuj to na wstępie. Gdy planujesz robic pranie czy myc okna, to nie zapraszasz do siebie znajomych, gdy sie uczysz albo robisz obiad, to nie wlaczasz gg i nie zaczynasz rozmowy. Opuszczenie bez słowa gg to dla mnie rodzaj chamstwa i brkau kultury podobny do tego, co np odbieranie komórki w towarzystwie i glosne rozmawianie przez nią przy wspolnym stole czy w pokoju w pracy - niektorzy to robią i uwazają ze to normalne, a niektorzy tego nienawidzą; ja nalezę do tej drugiej grupy.
To dla mnie jest oznaka, ze za duzo spedza czasu w internecie. Albo nie ma jasnych granic miedzy netem a normalnym swiatem. Takie mam osobiste zdanie, bo dla mnie internet jest jak pojscie na plywalnie, pograc w pilke, pojscie do kina. To tylko rozrywka. Wczesniej pisalem i powtorze. Niezdrowo mieszac jest swiat wirtualny ze swoim rzeczywistym. Jak ktos nie ma granic i swiadomosci oddzielenia aktywnosci w tych dwoch sferach, to wlasnie sie wkurwia na olewanie na gadu gadu czy inne takie sprawy. Kontaktowanie sie z ludzmi z reala w internecie jest gdzies pomiedzy, stad moze wynikac pomieszanie i przenoszenie tych samych emocji z reala na internet. Nie warto, bo to moze doprowadzic do nieporozumien. Dla mnie internet jest czyms intrumentalnym a nie srodkiem samym przez sie. Nie bede sie rozpisywac na ten temat za wiele. Jak ktos nie ma dystansu do internetu i odnosi sie do niego jak do swiata rzeczywistego, to nie potrzebuje terapii ale przemyslenia sobie rozdzielenia jednego od drugiego. Przede wszystkim czy warto:
Snufkin pisze:Widać mu się opłaca. Mi się też opłacało (do czasu aż uznałem, że moje samopoczucie jest ważniejsze niż ten dziecinny komunikator).
Arms wide open
I stand alone
I'm no hero and I'm not made of stone
Right or wrong
I can hardly tell
I'm on the wrong side of heaven and the righteous side of hell

Awatar użytkownika
Pierzasta
Posty: 891
Rejestracja: niedziela, 27 marca 2011, 01:35
Enneatyp: Obserwator

Re: Enneagram a gadu-gadu

#65 Post autor: Pierzasta » środa, 6 kwietnia 2011, 22:43

Nie lubię gadu-gadu, wolę Skype albo czat na facebooku. Czy to ma jakieś głębokie psychologiczne znaczenie? :D
Nic nie wnosi.
Pokonała mnie w depresji wibracji.
Jestem ostoją Prawdy. Widzisz? Ty aż kipisz, a po mnie to spływa. Jakiego chcesz jeszcze dowodu na to, kto ma rację?

Awatar użytkownika
bssistema
Posty: 84
Rejestracja: piątek, 30 kwietnia 2010, 23:21
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kosz

Re: Enneagram a gadu-gadu

#66 Post autor: bssistema » środa, 6 kwietnia 2011, 23:35

Ja gadu gadu uwielbiam. Ściągnęłam AQQ dla próby i porównania, ale nie sprawdził się. Wylądował w koszu, choć ludzie chwalą sobie ten komunikator. Wiem, stabilniejszy niż GG, ale ja przywiązuję się do rzeczy, do aplikacji też :P
Czat na Facebooku jest niefunkcjonalny i ograniczający. Dobry na krótką rozmowę, gdy nie można inaczej.
Skype jest dobry jeśli chodzi o możliwość wideorozmów.
Pierzasta pisze:Nie lubię gadu-gadu, wolę Skype albo czat na facebooku. Czy to ma jakieś głębokie psychologiczne znaczenie? :D
Nie sądzę, by fakt, że wolisz te "komunikatory" miał głębokie psychologiczne uzasadnienie :P



Swoje upodobania mogę odnieść względem enneagramu w następujący sposób: nie lubię zmian, bo jestem zbyt leniwa, a ponadto łatwo się uzależniam od tego, co mi się spodoba :D
9w1
Spoiler:
Obrazek

Awatar użytkownika
atis
Posty: 2788
Rejestracja: czwartek, 23 kwietnia 2009, 20:58
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: różowy balonik

Re: Enneagram a gadu-gadu

#67 Post autor: atis » środa, 6 kwietnia 2011, 23:35

Z komunikatorami jest ten problem, ze zastępują ludziom normalny konktat i akurat gg nie jest tu najgorsze ze wszystkich;
xxx xx/xx XXXx
Obrazek

Awatar użytkownika
Pędzący Bakłażan
VIP
VIP
Posty: 2637
Rejestracja: sobota, 15 listopada 2008, 21:44

Re: Enneagram a gadu-gadu

#68 Post autor: Pędzący Bakłażan » czwartek, 7 kwietnia 2011, 12:57

Ciekawa dyskusja, więc napiszę też trochę o sobie, może to rzuci jakieś światło na siódemkowe korzystanie z dobrodziejstw techniki. :mrgreen:

Zacznijmy od telefonu. SMSy doprowadzają mnie do wrzenia [pomińmy fakt, że minimum 2 wiadomości dziennie dotyczą kolejnego samochodu do odebrania/wygranej w konkursie zupek Amino/fantastycznej i niespotykanej okazji na wygraną pieniężną :lol: ]. Nienawidzę odpisywać na SMSy, bo zwykle mam tak, że SMS przychodzi, czytam go i... odkładam telefon na bok. Nie wiem jak to możliwe, ale jakoś do tej pory nie wyrobiłem w sobie nawyku, że na SMSy należy odpisywać [potem wywiązują się z tego ciekawe historie, muszę się tłumaczyć - "Aaa, bo miałem wyciszone dzwonki/byłem chory i nawet nie spoglądałem na telefon/nie mam kasy na koncie/nie uwierzysz, ale zostawiłem telefon u kumpla po ostatniej imprezie, właśnie dzisiaj jadę go odebrać 8) ]. Ze swojej strony też nie wysyłam SMSów, bo wiem, że oczekiwanie na to, aż ktoś odpisze może trwać wieki [hehe, z własnego przykładu to wiem w końcu] a poza tym, jeżeli chce się omówić coś przez SMS, to na jednym się nie skończy.

Dzwonię. Lubię dzwonić, lubię mieć kogoś chociażby jako imitację "rozmowy na żywo", słyszeć wahania w tonie głosu [aaaha, ściemnia, bo mu zadrżało w gardle :wink: ]. Co więcej, przez telefon ludzie rzadziej kłamią, bo to już wymaga pewnych uimiejętności, nie tak samo jak w przypadku SMS. Nie muszę oczywiście dodawać, że nie odbierany telefon doprowadza mnie do szewskiej pasji, szczególnie jak ktoś mi jest teraz, zaraz potrzebny. Jak ktoś mnie serio wkurza nieodbieraniem, to potrafię zadzwonić, włączyć na głośnik, zająć się czymś innym a sygnał cały czas nadaje. Jak się tak robi na domowy, bez opcji ściszenia melodyjki, to ktoś może dostać naprawdę na łeb. :twisted:
Tak, jestem oczywiście hipokrytą, bo sam odbieram, kiedy mi wygodnie. Zdarza się, że od niewygodnych numerów [coś chcą, jestem im coś dłużny lub zwyczajnie nie lubię z nimi gadać bo zanudzają] nie odbieram nawet przez tydzień lub dłużej. :D

Internet to osobna sprawa. Tutaj nic nie traktuję na poważnie. Dlatego dziwią mnie te nerwy opisywane wyżej przez ein'a i atis, że jak ktoś nie odpisuje na gg, to dostają ataku furii. Zwykle siedzę na niewidoku, jeżeli ogladam film na kompie, gram, robię jakąś pracę itp. Jeśli się pokazuję to TYLKO I WYŁĄCZNIE na statusie "zaraz wracam", bo inaczej sypią się wspomniane gromy czemu nie odpisuję itp. A tak - wieczne zw i odpisuję kiedy i komu chcę. :mrgreen:
NK posiadam, ale już tylko dlatego, że czasami mój wychowawca przesyła przez NK ważne wiadomosci (sic!) i zapewne po maturze wyślę to konto w kosmos [chociaż opcja podglądania co się dzieje u znajomych, może wygrać, zobaczymy].

No a fejsbuk, na którego jest teraz boom, całkiem spoko narzędzie, ale bardziej do zaczepiania niż do rozmowy. A już w ogóle fejsbukowy czat to dla mnie największe gówno z jakiego można korzystać do rozmowy [chyba, że jestem na szkolnym komputerze albo jakimkolwiek innym, który nie jest mój - wtedy fejsbukowy czat nabiera innego wymiaru, wspaniale walczy z nudą :P ]. A Skype'a nie lubię, jakoś sztywno mi się tam rozmawia, chociaż czasami używam jak mnie namówią/zmuszą.

Amen. :D

*jak to przeczytałem, to wyszło z tego, że fatalnie jest się do mnie dobić, no ale cóż.
Ja po prostu nie odczuwam chyba takiego przywiązania do komórki jak większość. Ona często leży u mnie gdzieś, nawet nie wiadomo gdzie, pod jakimiś stosami papierzysk, w drugim pokoju, zostawiam ją w spodniach albo kurtce, które miałem na sobie ale przebrałem i rzeczywiście często jej nie słyszę/nie mam w zasięgu albo naprawdę mam wyłączone dzwonki [w nocy zawsze mam wyłączone, więc nie ma opcji, żeby mnie obudzić - ale to już wynika z doświadczenia, parę razy w życiu mnie obudzono telefonem, do dziś podziwiam ludzi, którzy nie ściszają komórki na noc a wiem, że większość moich znajomych ma w nocy włączone dzwonki]

Awatar użytkownika
bssistema
Posty: 84
Rejestracja: piątek, 30 kwietnia 2010, 23:21
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kosz

Re: Enneagram a gadu-gadu

#69 Post autor: bssistema » czwartek, 7 kwietnia 2011, 16:02

SMSy uwielbiam. Szczerze, to wolę napisać niż zadzwonić, chyba że sprawa jest ważna i muszę natychmiast dostać odp. albo wiem, że dana osoba nie ma kasy, by odpisać. Nie lubię rozmów telefonicznych. Jak mam z kimś gadać to w cztery oczy najlepiej. Szczególnie nie przepadam za wykonywaniem telefonów "formalnych" by coś załatwić, bo wtedy nawet nie wiem z kim gadam. Im bliższe mam kontakty z rozmówcą, tym lepiej rozmawia mi się z nim przez tel.
Odpisuję od razu, chyba że nie usłyszę wiadomości, bo i to mi się zdarza. Wtedy odpisuję z przeprosinami za zwłokę, jeśli dostałam smsa konkretnej treści. Co innego, jeśli to był sms-bzdura :P
Gdy napiszę smsa prawie zawsze czekam na odpowiedź zwrotną. Nie lubię, gdy ktoś często, długo nie odpisuje choć może to zrobić.
Jeśli nie odbiorę telefonu, zwykle później oddzwaniam.
Nie odbieram od zastrzeżonych. Nie oddzwaniam, jeśli nie znam numeru. Sama dzwonię mało.

Na Gadu niemal zawsze jestem "dostępna". Gdy robię coś na boku wtedy ustawiam "zaraz wracam", co w moim przypadku i tak nie różni się od statusu "dostępny", bo ludzie piszą do mnie z taką samą częstotliwością, a ja odpisuję od razu, gdy zobaczę wiadomość. Nie lubię siedzieć na niewidoku. Nawet gdy nie mam czasu czy specjalnej chęci na pisanie, jestem dostępna na gadu. To już mój nawyk włączać je zawsze, gdy włączam komputer. Najpierw musi być gadu, a potem otwieram cokolwiek innego.
Z ludźmi, którzy niby piszą, a zajmują się jeszcze setką innych rzeczy, pojawiają się na gadu, znikają bez wytłumaczenia, problemów raczej nie mam. Z konkretnym człowiekiem komunikuję się w takiej formie, jaka nam obojgu bardziej odpowiada i pozwala na szybkie dogadanie się. Ja sama jeśli znikam, zawsze piszę dlaczego. Tego również oczekuję od innych. Może nie tłumaczeń, ale choćby słowa pożegnania. I najczęściej dostaję to. Jeśli jednak ktoś nagle zniknie i nie odpisze, nie obrażę się, bo każdy ma inne podejście do rozmów przez neta.

Z fejsbukowych form komunikacji nie korzystam. Jedynie piszę na czyjejś tablicy, jeśli nie mam innej możliwości kontaktu z kimś. Przez chat jeśli ktoś do mnie zagada.

Skype'a nie używam :wink:


Na noc nie wyłączam nigdy dzwonków w telefonie. Wiem, że raczej w środku nocy nikt mnie nie obudzi :P A zresztą budzę się na dźwięk wibracji, więc musiałabym być offline, żeby nic nie usłyszeć i spać spokojnie.

Tak, jestem przywiązana do telefonu, muszę go mieć prawie zawsze przy sobie. Z Internetem podobna sprawa, zwłaszcza GG.
To wszystko wynika z faktu, że późno dostałam komputer, Internet, a nawet własny telefon, na który sama sobie zarobiłam.
9w1
Spoiler:
Obrazek

Awatar użytkownika
Pędzący Bakłażan
VIP
VIP
Posty: 2637
Rejestracja: sobota, 15 listopada 2008, 21:44

Re: Enneagram a gadu-gadu

#70 Post autor: Pędzący Bakłażan » czwartek, 7 kwietnia 2011, 16:31

bssistema, ależ się uśmiałem, bo napisałaś tak kontrastowego posta, że hej i do tego w identycznej kolejności. :D

Mam tylko jedno pytanie.
bssistema pisze:Tak, jestem przywiązana do telefonu, muszę go mieć prawie zawsze przy sobie. Z Internetem podobna sprawa, zwłaszcza GG.
To wszystko wynika z faktu, że późno dostałam komputer, Internet, a nawet własny telefon, na który sama sobie zarobiłam.
Dlaczego uważasz, że późne wejście w posiadanie tych przedmiotów, spowodowało w konsekwencji duże przywiązanie do nich?
Pytam z czystej ciekawości, bo nie mogę zrozumieć Twojego toku myślenia. :wink:

Ja internet miałem również bardzo późno w domu, telefon w stosunku do innych osób z mojego otoczenia - także.
Mimo to, od kiedy pamiętam, komórka była dla mnie czymś w rodzaju smyczy dla psa - zawsze można Cię było złapać i bardzo mi się to nie podobało.

*no proszę, właśnie podczas pisania tego posta wygrałem jakąś OSZAŁAMIAJĄCĄ NAGRODĘ, wystarczy tylko wysłać sms... :lol:

Awatar użytkownika
bssistema
Posty: 84
Rejestracja: piątek, 30 kwietnia 2010, 23:21
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kosz

Re: Enneagram a gadu-gadu

#71 Post autor: bssistema » czwartek, 7 kwietnia 2011, 18:37

Tak skrótowo wyjaśniłam to przywiązanie :P chyba wynika ono z tego, że się chciałam "nacieszyć" tym, w czego posiadanie późno, właśnie w stosunku do innych, weszłam. Nie miałam, a inni mieli, ja też oczywiście chciałam. I nacieszam się chyba do tej pory, już bardziej z przyzwyczajenia. Łatwo się uzależniam po prostu.

Poprzedni post specjalnie został tak napisany, bo po przeczytaniu Twojego Pędzący stwierdziłam, że moje stanowisko jest zgoła odmienne :D




Ps. u operatora można zastrzec, że nie chce się otrzymywać smsowych reklam i innego badziewia.
Ja jeśli już takie dostaję (a na szczęście przychodzą bardzo rzadko :twisted: )to się wkurzam, bo jestem przekonana, że napisał Ktoś, a nie automat.
9w1
Spoiler:
Obrazek

Kakaouko
Posty: 32
Rejestracja: niedziela, 16 stycznia 2011, 19:04
Enneatyp: Obserwator

Re: Enneagram a gadu-gadu

#72 Post autor: Kakaouko » niedziela, 24 kwietnia 2011, 17:41

Jak już włączę gg jestem na niewidoku zawsze. Jak ktoś chce ze mną pogadać, to niech pisze. Jak będę chciała ja z nim pogadać, to odpiszę.
Mam awersję do rozmów telefonicznych na temat bez tematu typu co tam u Cibie, ble
Smsy są dobre. Ma się wszystko jasno.
5w6
Zazwyczaj jestem paskudna, wredna i cyniczna. A, i jeszcze lekceważąca. No chyba, że jestem szczęśliwa - to wtedy jestem sarkastyczna.

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2323
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

Re: Enneagram a gadu-gadu

#73 Post autor: Kapar » poniedziałek, 25 kwietnia 2011, 04:04

Pędzący Bakłażan pisze:
Ja internet miałem również bardzo późno w domu, telefon w stosunku do innych osób z mojego otoczenia - także.
Mimo to, od kiedy pamiętam, komórka była dla mnie czymś w rodzaju smyczy dla psa - zawsze można Cię było złapać i bardzo mi się to nie podobało.
Mi takze!
Swoj pierwszy telefon "odziedziczylem" po swoim rodzicu, kiedy kupili sobie nowy. Mialem go uzywac na prosbe mojej rodzicielki, zeby sie latwiej bylo skontaktowac itp. Mi do niczego nie byl potrzebny. To bylo tuz przed moja 18stka. A mialem poczucie, ze to nie normalne, zeby zawsze byc dostepnym i na zawolanie
Pozne posiadanie telefonu i znikome uzywanie go pozwolilo mi miec zdystansowany stosunek do tego wynalazku i potrafie sie bez niego obejsc.
Kakaouko pisze:Jak już włączę gg jestem na niewidoku zawsze. Jak ktoś chce ze mną pogadać, to niech pisze. Jak będę chciała ja z nim pogadać, to odpiszę.
Takiego postepowania w cholere nie rozumiem?! Ludzie maja pisac zgadujac czy ktos jest i liczac, ze ta osoba odpisze jakby sie ubiegali u audiencje u papieza albo krola :|
Ciekawe, czy ktos jeszcze tak robi. Przede wszystkim czy robia tak inne Piatki?

Ja wiem, kto z moich znajomych zawsze jest na niewidocznym i nie bawie sie w zgadywanie czy sa tam czy ich nie ma. A jak oni do mnie nie pisza przez dluzszy czas, to ich usuwam z listy, bo inicjatywa lezy po ich stronie gdyz oni wiedza, ze ja jestem. Jak nie wykazuja checi rozmawiania to po kie licho mialbym ich na liscie trzymac? Bezsens.
Arms wide open
I stand alone
I'm no hero and I'm not made of stone
Right or wrong
I can hardly tell
I'm on the wrong side of heaven and the righteous side of hell

Shirayo
Posty: 625
Rejestracja: sobota, 23 kwietnia 2011, 11:40
Enneatyp: Obserwator

Re: Enneagram a gadu-gadu

#74 Post autor: Shirayo » poniedziałek, 25 kwietnia 2011, 08:37

Ja też prawie zawsze jestem na niewidoku z tą różnicą, że jak chce pogadać to pierwszy napiszę.

Awatar użytkownika
Intan
Posty: 859
Rejestracja: piątek, 22 kwietnia 2011, 19:02
Enneatyp: Dawca
Kontakt:

Re: Enneagram a gadu-gadu

#75 Post autor: Intan » poniedziałek, 25 kwietnia 2011, 19:58

Ja podobnie jak wyżej. ;3 Siedzę na niewidoku, ale kiedy pojawi się akurat osoba, z którą zawsze bardzo miło mi się pisze, to rozpoczynam rozmowę, czasami wychodząc z "cienia"...
dwietrzecie
sx/so

EII-Fi | DCN{H}
Until we have seen someone's darkness, we don't really know who they are.
Until we have forgiven someone's darkness, we don't really know what love is.

Marianne Williamson

ODPOWIEDZ