Dla mających problem z uznaniem swojej jedynkowości Jedynek

Dyskusje na temat typu 1
Wiadomość
Autor
iryska
Posty: 7
Rejestracja: piątek, 23 marca 2007, 15:12
Lokalizacja: Warszawa

Przeznaczenie?... wychowanie?... geny?

#1 Post autor: iryska » piątek, 23 marca 2007, 17:43

Czy można wpłynąć na zmianę typu osobowości? Zupełnie nie podoba mi się ta jedynka, co gorsza święta prawda! Analizując testowe pytania chodzi tu chyba jedynie o wychowanie, nawyki....i "coś" wrodzonego.
Wiem, że bliscy mają mnie czasem dosyć a co gorsza nie mogę odmówić im racji (po chichu - jak przystało na jedynkę). A jak to się ma do numerologii? Bo tutaj jestem 1w2 (ADWOKAT), natomiast numerologicznie z daty urodzenia 5.
Pozdrawiam - Jedynka chętna do walki choćby o dwóję;-))


iryska

hab
Posty: 156
Rejestracja: poniedziałek, 29 stycznia 2007, 12:18

Re: przeznaczenie? wychowanie? geny?

#2 Post autor: hab » poniedziałek, 26 marca 2007, 22:27

iryska napisała: "Czy można wpłynąć na zmianę typu osobowości? Zupełnie nie podoba mi się ta jedynka, co gorsza święta prawda!"

Jeżeli masz powyżej 12 lat to nie możesz już się zmienić. Przeciętnie do tego wieku kształtuje się osobowość człowieka. Od tego wieku człowiek też zaczyna sam nad sobą pracować.

Jak masz powyżej 12 lat pozostaje ci jedynie zaakceptować siebie. Nie ważne kim jesteś, ważne jest aby lubić siebie. Dostrzeż w sobie zalety, nie wady. Ja bardzo cięszę się że jestem 1w2. To ludzka 1, rozsądna, zorganizowana, zdyscyplinowana, zrównoważona.

iryska
Posty: 7
Rejestracja: piątek, 23 marca 2007, 15:12
Lokalizacja: Warszawa

a co z seksem?

#3 Post autor: iryska » środa, 28 marca 2007, 12:05

W kilku wypowiedziach znalazłam wypowiedzi o "zimnych" jedynkach. Dla mnie to ewidentna bzdura, bo o ile jako jedynka nie potrafię czasem wyluzować w życiu, o tyle do łózka nie zabieram nic oprócz temperamentu i ochoty. Seks pełni w moim życiu istotną rolę, w życiu partnerów przeważnie też. Z moim drugim mężem mamy wspaniałe łóżko i absolutnie nie czuję w tym zakresie obciążenia "bycia 1".
W sumie przykre, że nic się już nie da zrobić w tej sprawie nie bycia 1, bo ta wieczna samodyscyplina i chęć zarażania całej rodziny swoimi pomysłami musi byc dla nich trudna. Jestem przekonana, że życie w pojedynkę dobija mnie czyli inaczej niż 1w9. Nawet jeśli zamknę się w skorupie brakuje mi świata bliskich. Odkąd przeczytałam czarno na białym o sobie w enneagramie postanowiłam mimo wszystko walczyć o zmianę klasyfikacji moich czynów:-)))
iryska

iryska
Posty: 7
Rejestracja: piątek, 23 marca 2007, 15:12
Lokalizacja: Warszawa

Ojciec.... matka..... zlepek naszego ja

#4 Post autor: iryska » piątek, 20 kwietnia 2007, 14:23

w sumie nie przyszło mi do głowy aby skłonić mamę i tate do zrobienia enneagramu.... ale oceniam tatę na typową 1, a mamę jako osobę ciepłą, serdeczną, zawsze stającą w obronie, rozumiejącą moje problemy i kłopoty choć często z racji stania między przysłowiowym "młotem a kowadłem" brakowało jej zdania. Może tylko przy tacie mówiła co innego, żeby go ugłaskać, a przy nas (przy mnie i moim bracie) przedstawiała tę samą sprawę w innej wersji lub miała już inne zdanie na dany temat. Przypuszczam, że także przyświecał temu jeden cel: radość dzieci. Straaaaszne, bo jak już byliśmy starsi zwyczajnie nas to irytowało i człowiek nie wiedział o co w tym wszystkim chodzi.
iryska

hab
Posty: 156
Rejestracja: poniedziałek, 29 stycznia 2007, 12:18

#5 Post autor: hab » piątek, 20 kwietnia 2007, 16:34

W mojej rodzinie jest podobnie. Myślę, że tata jest 1 a mama jest 2. Mam też 2 letnią siostrę.

Tata... jest bardzo zimny. Wielki sztywniak. Formalista mocno szczegółowy. Zawsze był bezuczuciowy. Był surową, oziębłą maszyną i chciał też mnie wychować na maszynę. Zawsze mi mówił: "Ryby i dzieci głosu nie mają", "Masz chodzić jak w zegarku" itp. Od początku był nieobecny i wcale mnie nie wychowywał.
Mama... jest bardzo ciepła. Dobra, czuła, uczuciowa. Istne przeciwieństwo taty. Była dobrym człowiekiem i mnie chciała wychować na dobrego człowieka. Zawsze mi mówiła: "Staraj się zawsze być dobrym", "Miej dobrą wolę" itp. Od początku ona była moją ukochaną osobą i sama mnie wychowywała.

To połączenie 1 z 2 utwożyło ze mnie 1w2. Dlaczego 1w2 a nie 2w1, myślę, że dlatego, że moja mama nie była wcale uległą osobą. Zawsze trzymała mnie żelazną ręką i wychowywała mnie rygorystycznie.

ivo7er
Posty: 92
Rejestracja: środa, 25 kwietnia 2007, 16:35
Lokalizacja: Śląskomałopolska

#6 Post autor: ivo7er » czwartek, 26 kwietnia 2007, 13:11

Ja jestem spod znaku Panny.... a 1 i Panna to chyba jedno z najgorszych możliwych połączeń - upierdliwość x 2, umiłowanie porządku x 2, zrzędliwość x 2, i tak możnaby w nieskończoność wymieniać!

Ale uważam, tak nawiązując do początkowego pytania, że osobowości jako tako nie można zmienić, ale można walczyć z najgorszymi wadami. To się naprawdę da zrobić, jeśli się bardzo chce, lub jeśli jest się zmuszonym do tego przez otoczenie.

Przykłady:
1. jestem upierdliwą miłośniczką porządku --> sposób: od miesiąca mieszkam w pokoju z współlokatorką Czwórką; przez pierwszy tydzień "burdel" w naszym pokoju mało mnie nie doprowadził do załamania nerwowego, ale teraz już mi to po prostu "wisi" = czy życie ma polegac na wiecznym układaniu rzeczy w ściśle okreslonym porządku? - bez przesady, mam ciekawsze rzeczy do roboty.

2. wszystko mam aż chorobliwie przesadnie zorganizowane w kalendarzu --> sposób: biorę sobie tyle rzeczy na głowę, że prędzej czy później coś nawali. Na początku jestem wściekła, że oto mój pieczołowicie przygotowany harmonogram tygodnia legł w gruzach, ale potem przestaje mi zależeć = czy z powodu jednego niedotrzymanego terminu warto sobie rwać włosy z głowy?

3. chcę kierować ludźmi i wściekam się, kiedy nie robią tego co chcę --> sposob jw: mieszkam w pokoju z Czwórką = po tygodniu jej dziwne pomysły nie robią już na mnie wrażenia.

4. jestem jedynką az do bólu --> sposób: wiedza = jak powiedział pewien mądry człowiek, "wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego", więc im więcej się nauczysz (z jakiejkolwiek dziedziny), tym większe bedziesz miał szanse, że w końcu Twoje jedynkowe fanaberie przestana być dla Ciebie aż tak ważne. Czy naprawdę o to w życiu chodzi, żeby być perfekcyjnym w sprzątaniu, skoro jest tyle ważniejszych problemów? Wiedza uświadamia, że człowieku, robisz z igły widły!

Uleczona Jedynka
"Lepiej spróbować, i potem żałować, niż żałować, że się nie spróbowało..."
1, 3 lub 3w4

Raven
Posty: 528
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2007, 23:57
Lokalizacja: Wrocław

#7 Post autor: Raven » piątek, 22 czerwca 2007, 23:31

znaki zodiaku to bzdura, przeznaczenia nikt nie udowodnił, dziedziczność się w 100% sprawdza, więc nie, zostaje tzw. doświadczenie życiowe i okoliczności naszego dzieciństwa. Podobno już pierwsze chwile czy miesiące nas kształtują, co zdają się potwierdzać opisy na taraka.pl. W sumie nie jest dobrze być jedynką, bo mało kto cię zrozumie a szansa na niezdrową jedynkę jest zawsze wielka, bo przecież rzadko kiedy mamy bliską 100 procent kontrolę nad swoim życiem i wszystkimi jego przejawami. Podsumowując, możemy się (w większości) uznać za pechowców ;)
1w9

Awatar użytkownika
NoMatter
Posty: 1156
Rejestracja: czwartek, 26 października 2006, 15:31
Lokalizacja: Polska

Dla mających problem z uznaniem swojej jedynkowości Jedynek

#8 Post autor: NoMatter » środa, 21 maja 2008, 13:21

Jedynki mogą mylić siebie z Dwójkami, szczególnie te płci żeńskiej i o dobrze rozwiniętym skrzydle. Jedynki jednak bardziej niż Dwójki, są skoncentrowane na abstrakcyjnych celach. Dwójki są bardziej zorientowane w stronę uczuć, bardziej otwarte emocjonalnie i skoncentrowane na ludziach.

Nie jest raczej spotykane by Jedynka uznawała się za Trójkę, mimo wielu podobieństw tych typów. Oba typy próbują osiągnąć ideał, a Trójki mogą wydawać się perfekcjonistami mającymi jedyny słuszny sposób na życie. Jedynki jednak, w przeciwieństwie do Trójek nie są (w głównej mierze) świadome swojego wizerunku.

Bezlitosny pościg za doskonałością w końcu zbiera swoje żniwo i prowadzi do depresji. W tych momentach Jedynka może mylić się z Czwórką. Czwórki jednak mają tendencję do zatracania się w swoim nieszczęściu, gdy Jedynki poświęcają siebie do uzyskania celu. Czwórki mają łatwość z wyrzucaniem z siebie swojej emocjonalności, Jedynki stanowczo nie.

Jedynki są często inteligentne, niezależnei obojętne emocjonalnie przez co mogą same, bądź też przez otoczenie być brane jako Piątki. Jakkolwiek jednak inteligentne, Jedynki to ludzie czynu, nie kontemplacji i o wiele bardziej naturalne jest dla nich wzięcie na siebie roli przywódcy niż bardziej zamkniętej w sobie i wręcz pustelniczej Piątce.

Jedynki mają tendencję do zbytniego zamartwiania się, przez co mogą brać się za Szóstki. Jednakże Jedynki są o wiele mniej samooskarżające się niż Szóstki. W przeciwieństwie do Szóstek są raczej pewne swoich racji. To sprawia że Jedynki są zdecydowane w sprawach w których Szóstki nie mogą określić swojego zdania. Dodatkowo Jedynki są mniej niż Szóski skłonne przyjąć zdanie innych, a ich decyzje nie są podejmowane tak by osiągnąć kompromis w grupie.

Jedyki nie określają się jako Siódemki, jednak Siódemki mogą uznawać iż mają żyłkę perfekcjonisty. Siódemki mają problemy z dojrzałością swoich decyzji, gdzie Jedynki są dojrzałe na wyrost. Jedynki żyją skromnie, czasem aż do bólu – Siódemki mają tendencję do rozrzutności. Jedynki mają trudności z rozluźnieniem się, i umiejętnością zabawy, - Siódemki zazwyczaj łatwo znajdują przyjemności, nawet w środku nieprzyjemnej sytuacji.

Jedynki, podobnie jak Ósemki, mogą mieć skłonności do domninowania, jednakże robią to by osiągnąć jakiś ideał, a nie jak Ósemki ze swojej ekspansywności. Ósemki zachowują się bardziej instynktownie - Jedynki w działaniu stawiają na swoje przemyślenia.

W końcu jeśli ich skrzydło jest szczególnie silne, Jedynki i Dziewiątki mogą się „mieszać”. Jedynki jednak są o wiele bardziej samooskarżające się, i o wiele trudniej jest się im zrelaksować niż Dziewiątce, która to generalnie jest o wiele bardziej wyluzowana. Jedynki rzadko mają problemy z wyrażaniem swojej opinii, bądź też ze świadomością czego tak naprawdę chcą, gdzie Dziewiątki prawie non-stop mają problemy z pewnością siebie.
Tłumaczenie ze strony http://www.ocean-moonshine.net/e142857369/.
"Ludzi g. obchodzi co chciałeś powiedzieć, obchodzi ich to, co usłyszeli."

Paige
Posty: 16
Rejestracja: poniedziałek, 16 czerwca 2008, 09:33

#9 Post autor: Paige » sobota, 21 czerwca 2008, 12:41

o, i ten tekst mi bardzo pomógł.
przez chwile utożsamiałam się z 5 bądź 6w5, ale:
' Jedynki są często inteligentne, niezależnei obojętne emocjonalnie przez co mogą same, bądź też przez otoczenie być brane jako Piątki. Jakkolwiek jednak inteligentne, Jedynki to ludzie czynu, nie kontemplacji i o wiele bardziej naturalne jest dla nich wzięcie na siebie roli przywódcy niż bardziej zamkniętej w sobie i wręcz pustelniczej Piątce. '
ano, wole coś zrobić niż rozmyślać, zwykle.
' Jedynki mają tendencję do zbytniego zamartwiania się, przez co mogą brać się za Szóstki. Jednakże Jedynki są o wiele mniej samooskarżające się niż Szóstki. W przeciwieństwie do Szóstek są raczej pewne swoich racji. To sprawia że Jedynki są zdecydowane w sprawach w których Szóstki nie mogą określić swojego zdania. Dodatkowo Jedynki są mniej niż Szóski skłonne przyjąć zdanie innych, a ich decyzje nie są podejmowane tak by osiągnąć kompromis w grupie. '
często się zamartwiam jakimiś głupotami, ale jestem pewna swoich racji, zwykle nie zmieniam zdania.

i zawsze w końcu wyjdzie na Jedynke. ;)
9w1 zdecydowanie ^^

Awatar użytkownika
car II
Posty: 556
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

Re: Przeznaczenie?... wychowanie?... geny?

#10 Post autor: car II » środa, 23 września 2009, 18:03

Ja panna. I też mi się jak najbardziej kojarzy z enneagramową jedynką. Kiedyś na uczelni, na bhp koleś co prowadził rzucił uwagę:
"Do wszystkich spod znaku panny. Jak jest alarm to nie układamy najpierw długopisów na ławce zgodnie z wielkością i kolorem tylko jak najszybciej wychodzimy." Zapadło mi w pamięć :P
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

Awatar użytkownika
logik
Posty: 20
Rejestracja: czwartek, 28 stycznia 2010, 14:15
Enneatyp: Lojalista

Re: Dla mających problem z uznaniem swojej jedynkowości Jedy

#11 Post autor: logik » środa, 4 maja 2011, 11:16

NoMatter pisze:
Jedyki nie określają się jako Siódemki, jednak Siódemki mogą uznawać iż mają żyłkę perfekcjonisty. Siódemki mają problemy z dojrzałością swoich decyzji, gdzie Jedynki są dojrzałe na wyrost. Jedynki żyją skromnie, czasem aż do bólu – Siódemki mają tendencję do rozrzutności. Jedynki mają trudności z rozluźnieniem się, i umiejętnością zabawy, - Siódemki zazwyczaj łatwo znajdują przyjemności, nawet w środku nieprzyjemnej sytuacji.
Wczoraj późnym wieczorem komputer zrobił mi psikusa, napisałem meeeega posta (którego pisałem baaardzo długo), żeby tuż przed kliknięciem w wyślij komputer się po prostu nagle wyłączył. Ot, tak. Po prostu. Bo mu się nudziło. I cały post... wiecie co poszedł robić. :P

Odkopuję bo temat dla mnie aktualny. Nie wiedziałem czy napisać to na forum jedynek, czy siódemek (a może czwórek albo szóstek?), ale stwierdziłem że jedynki do tematu podejdą najpoważniej. Zawsze trudno jest zacząć, więc najlepiej zacznę od początku:

Z enneagramem zetknąłem się gdy byłem jeszcze młodszy (II klasa gimnazjum, 14 lat), niż jestem teraz (II klasa liceum, w czerwcu kończę 18 lat). Szeroko pojęta rodzinka pokazała mi test ze strony enneagram.pl. Zrobiłem go i wyszło 6w7. Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia czym jest wynik i co te numerki znaczą. No, ale skoro miałem wynik, to zapoznałem się z opisem. Przeczytałem najpierw opis szóstki w skrócie, potem jak postępować ze mną i co lubię w byciu szóstką. Okazało się, że nawet pasuje. Przeskoczyłem potem od razu do opisu 6w7 i tu już przeżyłem mały szok, bo opis zgadzał się w naprawdę dużej mierze. Ale jako że byłem młodym gimnazjalistą, w głowie miałem ważniejsze rzeczy niż testy psychologiczne, więc mimo że enneagram się spodobał, to zapomniałem o nim na jakiś czas. Po kilku zaledwie miesiącach jednak przypomniał mi się i postanowiłem poczytać o moim typie (i nie tylko) trochę więcej. Gdy czytałem o szóstce ogólnie, zaczynałem nabierać wątpliwości, czy to na pewno ja. Szczególnie wątpliwością napawało mnie ciągłe pisanie o tym, jak to szóstka ciągle się czegoś lęka i doszukuje się niebezpieczeństw, podczas gdy ja byłem pewną siebie osobą (czasem aż za bardzo). W tym samym czasie zerwałem też z dziewczyną (taaak, wieem, "wielka miłość" w wieku piętnastu lat, ale jakiś zawsze wpływ to miało). Po tym wydarzeniu spadała znacząco moja popularność, ja sam zaczynałem robić się coraz bardziej wycofany, więcej myślący niż mówiący, starający się trochę spoważnieć i wydorośleć. Zacząłem się bardziej interesować sztuką, szczególnie poezją (a najszczególniej Edwardem Stachurą, jeśli ma to znaczenie). Traciłem stopniowo energię życiową i chęć do działania, toteż zacząłem myśleć że jestem 4w5 (wtedy moja wiedza o enneagramie była już na trochę większym poziomie). Razu pewnego zrobiłem test i oczywiście, wyszło 4w5. Na ten czas bardzo utożsamiałem się z tym wynikiem i szczerze wierzyłem że jest trafny. Tego czasu też byłem nieszczęśliwie zakochany, żeby dopełnić romantycznej biografii. :P W III klasie zacząłem miewać stany poddepresyjne, szczególnie w domu miewałem obniżony nastrój (kiedy jeszcze w II klasie byłem osobą której wszędzie było pełno, mówiła i śmiała się zawsze najwięcej i najgłośniej). W czasie gdy się wycofałem, ale też spoważniałem i wydoroślałem, zacząłem dostrzegać jak niedojrzałe jest moje otoczenie. Często na głos krytykowałem postępowanie innych, czasem nawet bezpośrednio zwracając się do osób "winnych". I tak sobie żyłem w III klasie, na granicy depresji, deklarujący się jako outsider, zanurzający się w poezji i w swoim bólu istnienia i niedoskonałości rzeczywistości.

Potem przyszedł czas na liceum. Tak się złożyło, że poszedłem do jednego z liceów tak zwanych "elitarnych". Wiązało to się z postawieniem sobie bardzo wysokich standardów. Problem w tym, że nigdy nie byłem zbyt obowiązkowy. Całą podstawówkę i gimnazjum nie robiłem praktycznie nic, a zdolny byłem na tyle żeby bez problemu w znakomitej większości dostawać piątki. Mimo więc tego nieróbstwa zawsze wyrabiałem się na czerwone paski (choć czasem "rzutem na taśmę", ale zawsze). Rodzice (tata 1w2, mama 6) nigdy nie przejawiali jakiejkolwiek aprobaty dla moich ocen, a tym bardziej dla mojej postawy. Widzieli, że w domu nie robię praktycznie nic, a ze szkoły wracam z bardzo dobrymi ocenami. Wiedząc, że to niemal minimum moich możliwości, nieustannie i do znudzenia powtarzali że stać mnie na dużo więcej. No ale cóż, kiedy miałem czerwone paski i prawie najlepsze oceny w klasie, nie czułem potrzeby by się ulepszać. Za to w liceum nastąpił (a raczej powinien był nastąpić) obrót o 180 stopni. Okazało się, że takich "zdolniachów" jak ja jest prawie cała szkoła, różniliśmy się tylko tym, że oni od początku byli pracowici, a ja musiałem dopiero zacząć. Więc zacząłem... próbować. O ile w pierwszej klasie jeszcze mi to jakoś wychodziło (ale miernie, naprawdę), to w drugiej nie robię znów praktycznie nic. A co z czasem, w którym nie pracuję? Robię rzeczy teoretycznie przyjemne, podczas których powinienem się relaksować, ale nawet to mi nie wychodzi. Gdy odpoczywam myślę tylko o tym, że mam coraz mniej czasu do pracy, ale do niej bardzo ciężko jest mi się zabrać. Wszystko wygląda bardzo podobnie jak w przypadku prokrastynacji, ale nie nazwałbym tego raczej chorobą, tylko jakaś zadziwiającą nieumiejętnością podjęcia działania.

A co ma do tego enneagram? Mianowicie: jak już mówiłem, po pójściu do liceum byłem zmuszony postawić sobie wysokie wymagania. Ale nie tylko to wpłynęło na moją zmianę. Do dobrej szkoły szedłem z nadzieją, że mój czwórkowy wizerunek będzie bardziej akceptowany, a może nawet podziwiany. A co spotkałem? Ludzi, którzy bardziej od rozmów o poezji czy o życiu, wolą myśleć kiedy jest następna impreza (albo następny sprawdzian). Ta sytuacja wcale nie sprawiła, że stałem się bardziej wycofany, przeciwnie - zacząłem znów wychodzić do ludzi. Stopniowo przechodziłem z powrotem z intro na ekstrawertyka. Wróciła częściowo chęć do zabawy i pogodne usposobienie. Wróciłem do enneagramu, zrobiłem test. Wyszło 1w2. Spora część się zgadzała, zarówno o samej jedynce jak i o 1w2, połączenie z czwórką wydawało mi się dobrym uzasadnieniem mojej alienacji w gimnazjum, a połączenie z 7 uzasadnieniem mojej zabawowej osobowości. I myślałem, żem 1w2, aż do niedawna, kiedy moje rozgoryczenie niemożnością zmian siebie na lepsze osiągnęło apogeum.

Dlatego nie wiem też, którym jestem typem. Przeczytałem prawie całą książkę Helen Palmer, przewertowałem mnóstwo stron w Internecie, lecz zawsze znajdę jakieś ale. Myślę: jestem jedynką - Mam swoje ściśle określone zasady, niezwykle twarde zasady moralne, jestem krytyczny wobec siebie i innych, przeżywam "słuszny gniew", mam tendencje do moralizatorstwa, ale... jestem nieobowiązkowy, a mój dzień najczęściej nie jest zaplanowany.

Myślę więc: jestem siódemką. Lubię się śmiać, lubię mieć dobry nastrój, lubię się bawić (choć imprez nie lubię, zwykle gorszy mnie zachowanie ludzi po alkoholu, poza tym nie bardzo lubię tańczyć), mam mnóstwo zainteresowań i lubię robić wiele rzeczy jednocześnie, ale... kiedy mam już zamiar się zrelaksować, zupełnie nie potrafię. Brakuje mi też pewnego rodzaju radykalności i spontaniczności, bywam wciąż lekkomyślny ale nie w tym stopniu co kiedyś.

Myślę więc: jestem szóstką. Mało obecnie na to wskazuje, ale może po prostu, nie wiedząc czemu, wszystkie cechy charakterystyczne dla szóstki skutecznie w sobie chowam.
A może: jestem czwórką. Ale w to najbardziej wątpię, daleko mi do stanu w jakim byłem w III klasie gimnazjum. Poza tym zupełnie nie potrafię wyrazić swoich uczuć.

Ostatecznie zaczynam nabierać wątpliwości co do trafności systemu, jakim jest enneagram. Gdzie leży więc problem: we mnie, czy w systemie? :)
6w7

duquesa
Posty: 1
Rejestracja: czwartek, 5 maja 2011, 23:38
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Dla mających problem z uznaniem swojej jedynkowości Jedy

#12 Post autor: duquesa » piątek, 6 maja 2011, 00:29

logik pisze: Ostatecznie zaczynam nabierać wątpliwości co do trafności systemu, jakim jest enneagram.
Oj, niepotrzebnie.
Gdzie leży więc problem: we mnie, czy w systemie? :)
W Tobie.
Nie, no żartuję ;) Rzeczywiście trochę w tym sprzeczności, bo jeśli zgadza Ci się jakaś część to już reszta niekoniecznie. Tak jak pisałeś o tym że masz swoje ściśle określone zasady, jesteś krytyczny wobec siebie, ale z drugiej strony jesteś nieobowiązkowy, a Twój dzień najczęściej nie jest zaplanowany. To coś jest nie tak...
Ja jestem, że tak powiem - książkowym przykładem 1w9. Mam swoje zasady, jestem krytyczna wobec wszystkich a przede wszystkim siebie i jestem strasznie obowiązkowa, nie umiem też czegoś robić na pół gwizdka, wtedy wolę wcale tego nie zaczynać itd... Za każdym razem tak mi wychodziło ile razy bym tego testu nie robiła i na jakiej stronie. Pierwszy raz robiłam ten test w gimnazjum i z tego co pamiętam jak wtedy czytałam opis to większość się zgadzała, ale mimo wszystko do kilku rzeczy miałam wątpliwości. W liceum tak samo, kilka rzeczy mi nie pasowało. Teraz jestem na studiach, niedawno zrobiłam go po raz kolejny i teraz wszystko zgadza się w 100%. Z tego co widzę im więcej mam lat tym bardziej charakter się 'wyostrza', coś w tym jest. Oczarowana fenomenem enneagramu wszystkim go polecałam i dziwiłam się jeśli ktoś mi czasem mówił, że za każdym razem wychodził mu inny wynik, nawet jeśli robił test w ten sam dzień... Więc co się nasuwa? Że zrobił ten test po prostu źle (czyt. niedokładnie).



Moja rada jest taka, żebyś zrobił sobie jeszcze raz ten test, tylko bardzo dokładnie, jak perfekcjonista ;) Niektóre pytania są przecież tak sformułowane, że można je odebrać niejednoznacznie.
Co najważniejsze: zastanów się dokładnie nad każdym z osobna i najlepiej przywołaj sobie kilka sytuacji ze swojego własnego życia i zobacz jak się w takich sytuacjach zachowujesz. Choćby pierwsze pytanie 'Wolę raczej wykonywać pracę...'
weź sobie jako przykład sytuację jak masz napisać jakiś referat do szkoły przez weekend, drugi np. jak masz posprzątać pokój, a trzeci np. jak masz w czymś pomóc tacie.

Ważne żeby były różnorodne. I nie przechodź do następnego pytania jeśli nie będziesz w 100% przekonany do prawidłowej odpowiedzi.

Tak samo uważaj na pytania typu:
Wolę:
A) żyć we własnym świecie idei i koncepcji, zgodnie ze swoimi przekonaniami. Zewnętrzny sukces nie jest najważniejszy.
B) skupiać się na rzeczywistości, co zapewnia widoczny na zewnątrz sukces.


Wydaje się oczywistym pytaniem, ale z tego co widzę wielu na tym się nacina po prostu źle interpretując. W tym pytaniu nie chodzi o to jak obecnie żyjesz, chodzi o to co wolisz. Bo możesz żyć jak w podpunkcie B, ale przypuśćmy że Ci to wcale nie odpowiada, bo wolisz żyć inaczej, ale nie masz np. takiej możliwości więc aktualnie męczysz się robiąc to czego nie chcesz. Czyli zaznaczasz podpunkt A, bo chcesz żeby tak było, a że nie jest to już inna sprawa.

Zajmie Ci to pewnie sporo czasu, ale możesz być pewien że wynik będzie wiarygodny.
Powodzenia i napisz jak poszło ;)
1w9

Awatar użytkownika
logik
Posty: 20
Rejestracja: czwartek, 28 stycznia 2010, 14:15
Enneatyp: Lojalista

Re: Dla mających problem z uznaniem swojej jedynkowości Jedy

#13 Post autor: logik » piątek, 6 maja 2011, 11:58

duquesa pisze: Moja rada jest taka, żebyś zrobił sobie jeszcze raz ten test, tylko bardzo dokładnie, jak perfekcjonista ;) Niektóre pytania są przecież tak sformułowane, że można je odebrać niejednoznacznie.
Co najważniejsze: zastanów się dokładnie nad każdym z osobna i najlepiej przywołaj sobie kilka sytuacji ze swojego własnego życia i zobacz jak się w takich sytuacjach zachowujesz. Choćby pierwsze pytanie 'Wolę raczej wykonywać pracę...'
weź sobie jako przykład sytuację jak masz napisać jakiś referat do szkoły przez weekend, drugi np. jak masz posprzątać pokój, a trzeci np. jak masz w czymś pomóc tacie.

Ważne żeby były różnorodne. I nie przechodź do następnego pytania jeśli nie będziesz w 100% przekonany do prawidłowej odpowiedzi.

Tak samo uważaj na pytania typu:
Wolę:
A) żyć we własnym świecie idei i koncepcji, zgodnie ze swoimi przekonaniami. Zewnętrzny sukces nie jest najważniejszy.
B) skupiać się na rzeczywistości, co zapewnia widoczny na zewnątrz sukces.


Wydaje się oczywistym pytaniem, ale z tego co widzę wielu na tym się nacina po prostu źle interpretując. W tym pytaniu nie chodzi o to jak obecnie żyjesz, chodzi o to co wolisz. Bo możesz żyć jak w podpunkcie B, ale przypuśćmy że Ci to wcale nie odpowiada, bo wolisz żyć inaczej, ale nie masz np. takiej możliwości więc aktualnie męczysz się robiąc to czego nie chcesz. Czyli zaznaczasz podpunkt A, bo chcesz żeby tak było, a że nie jest to już inna sprawa.

Zajmie Ci to pewnie sporo czasu, ale możesz być pewien że wynik będzie wiarygodny.
Powodzenia i napisz jak poszło ;)
Bez wątpienia zastosowałbym się do tych rad, gdybym sam na to nie wpadł dużo wcześniej. :) Robiłem test mnóstwo razy. Wiele razy na poważnie, analizując dokładnie każde słowo z pytania i wariantów, potem starając się przywołać jak najwięcej sytuacji z życia i zgodnie z sobą i rzeczywistością zaznaczyć odpowiedź. Za każdym razem wychodzi 1w2 (może warto wspomnieć, że gdy w JEDNYM (konkretnym, przy którym nie jestem 100% pewien) pytaniu zmienię odpowiedź o jedno oczko, typ zmienia się na 7w6).

Mimo wszystko pytania są trudne. Np. wspomniane przez Ciebie "Wolę wykonywać pracę..." i podane przykłady: referat wolę szybko, ale wiem że jak zrobię szybko będzie gorszy, dlatego zawsze mozolnie dobieram każde słówko. :D Sprzątać pokój wolę zdecydowanie na skróty. Pomóc tacie... też wolałbym szybciej, ale tata jest perfekcjonistą i woli gdy jest zrobione na tip top. Ale żeby nie było - w tym pytaniu zaznaczyłem skrajną "wydajnie i pomyślnie, niekoniecznie perfekcyjnie". Tak samo w pytaniu "Moje plany są zwykle..." zaznaczyłem skrajnie "mało precyzyjne, często zmieniam plany, gdy pojawi się coś interesującego" (choć chyba nawet nie powinienem był skrajnie :P). Nie wiem więc. Poczekam jeszcze, może ktoś inny też zechce tę sytuację zanalizować, ale mimo wszystko dziękuję za odpowiedź. :)
6w7

Awatar użytkownika
logik
Posty: 20
Rejestracja: czwartek, 28 stycznia 2010, 14:15
Enneatyp: Lojalista

Re: Dla mających problem z uznaniem swojej jedynkowości Jedy

#14 Post autor: logik » piątek, 6 maja 2011, 21:09

Z góry przepraszam za post pod postem.

Piszę, bowiem nastąpił mały przełom w moich poszukiwaniach i ciekaw jestem co o tym sądzicie, a raczej proszę was o ocenę. Mianowicie: dwie rzeczy dały mi do myślenia.

1. Wpływ na szóstkę, połączenia z dziewiątką
Zdrowe połączenie z dziewiątką daje szóstce spokojne, pewne siebie, duchowe poczucie bycia częścią większej całości. Pomaga to szóstce łatwiej uwierzyć we własny los i szczęście. Zaczyna wierzyć również w swoje przeznaczenie i zasadę "co ma być niech będzie". Połączenie to również daje szóstkom wejrzenie wgłąb siebie, dzięki któremu szóstka szuka odpowiedzi na dany temat wsród własnych odczuć, zamiast opierać się tylko na zewnętrznych opiniach. Może w naturalny sposób rozumieć inne osoby, które w innej sytuacji, szóstka postrzegałaby jako zagrażające jej poczuciu bezpieczeństwa.
W sytuacji stresowej szóstka może zacząć się zachowywać jak niezdrowa dziewiątka. Przechodzi w stan odrętwienia, odizolowania i lenistwa. Jest to rodzaj ucieczki przed lękami i obawami, ochrona przed niebezpieczeństwem. Może unikać odpowiedzialności, chować głowę w piasek, odwlekać dokończenie różnych spraw. Błądzi w kółko; dziewiątka robi to aby uniknąć skupienia się na jakimś działaniu, podczas gdy szóstka robi aby unikać działania z własnej inicjatywy, działania które mogłoby spowodować atak innych. Bardziej uzależnia się od otoczenia w którym się znajduje, ale również zaczyna być mniej zaangażowana i bardziej ambiwalentna w związkach uczuciowych.

Sytuacja stresowa pasuje niemal idealnie, co do połączenia zdrowego nie mogę się za bardzo wypowiedzieć, bo już od długiego czasu daleko mi do wysokiego poziomu zdrowia. Połączenia z trójką nie będę pokazywał, ale też się zgadza. Nie w 100%, ale w 80% na pewno.

2.

Kod: Zaznacz cały

http://enneagram.pl/boogi/Enneagram 
a konkretnie Poziomy rozwoju typów 6 i 7. Po głębokiej analizie wydają mi się dużo bardziej trafione niż w typie 1.

Mimo że ostatnio test wskazywał na 1w2 lub 7w6, to jednak zdaje mi się, że jestem ciągle tym 6w7 którym byłem kiedyś, zgodnie z teorią że enneatyp się nie zmienia, a moje osobowościowe transformacje były spowodowane podążaniem za wewnętrznymi bądź zewnętrznymi autorytetami. Takie mam wrażenie. Co Wy o tym sądzicie?
6w7

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Dla mających problem z uznaniem swojej jedynkowości Jedy

#15 Post autor: boogi » poniedziałek, 9 maja 2011, 21:19

logik pisze:ale... jestem nieobowiązkowy, a mój dzień najczęściej nie jest zaplanowany.
Przy tym zdaniu można odróżnić czy jesteś 1 czy 7 w prosty sposób: zastanów się, jak się wieczorem czujesz po takim dniu. Jesteś wewnętrznie wkurzony na siebie, być może nawet nie wiedząc czemu, za to że czegoś nie zrobiłeś czy nie zaplanowałeś (1), czy też w ogóle nawet nie zastanawiasz się nad tym czy mogłeś coś dzisiaj lepiej zrobić (7)?
Jedynka wieczorem będzie rozpamiętywać dzień i karać się w myślach za błędy, pomyłki, niedopatrzenia oraz brak działania i (w Twoim wypadku) planu na dzień, obieca też sobie że wreszcie zacznie ten plan robić i będzie żyć w uporządkowany sposób. Może nie zacząć tego nigdy, ale gdy tylko złapie się na tym, że jeszcze nie żyje idealnie, to sobie obiecuje zacząć tak żyć i co chwila biczuje się w myślach za to, że jeszcze tak nie jest.
Z drugie strony Siódemki taki dylemat w ogóle nie dotyczy bo Siódemka nie jest zainteresowana w taki sposób jak Jedynka rozwojem siebie i dążeniem do ideałów, ale jest nastawiona na dobrą zabawę, przyjemność, korzystanie z życia (rozwój nie jest wykluczony i Siódemki mogą być bardzo zdolne i rozwijać się naprawdę świetnie, ale motywacją nie będzie dla nich nigdy jedynkowe poczucie "muszę być idealny")
Przy okazji, Siódemka ma połączenie z Jedynką w chwili stresu, ale to akurat objawia się zwykle nie tym, że biczuje mentalnie siebie, ale raczej tym, że staje się krytyczna wobec otoczenia.

Tak więc:
logik pisze:Sprzątać pokój wolę zdecydowanie na skróty.
...gdy posprzątasz pokój na skróty i pójdziesz na spacer, to masz gdzieś z tył głowy podświadome przypominanie "sumienia" vel krytyka o tym, że można to było zrobić lepiej?


Zacytowałeś tekst opisujący Szóstkę w stresie. Sparafrazuję go sobie własnymi słowami celem pokazania, jak delikatne różnice różnią niektóre typy oraz jak łatwo pomylić się przez brak głębszego zastanowienia się podczas typowania siebie:
logik cytując enneagram.pl pisze:W sytuacji stresowej szóstka może zacząć się zachowywać jak niezdrowa dziewiątka. Przechodzi w stan odrętwienia, odizolowania i lenistwa. Jest to rodzaj ucieczki przed lękami i obawami, ochrona przed niebezpieczeństwem. Może unikać odpowiedzialności, chować głowę w piasek, odwlekać dokończenie różnych spraw. Błądzi w kółko; dziewiątka robi to aby uniknąć skupienia się na jakimś działaniu, podczas gdy szóstka robi aby unikać działania z własnej inicjatywy, działania które mogłoby spowodować atak innych. Bardziej uzależnia się od otoczenia w którym się znajduje, ale również zaczyna być mniej zaangażowana i bardziej ambiwalentna w związkach uczuciowych.
boogi wesoło parafrazując pisze:W sytuacji stresowej Jedynka może zacząć zachowywać się jak niezdrowa Czwórka. Przechodzi w stan odrętwienia, odizolowania i marazmu. Jest to rodzaj ucieczki przez lękami i obawami iż nie będzie wystarczający poprawna - ochrona przed tym co uznaje za niebezpieczeństwo. Może unikać odpowiedzialności, chować głowę w piasek, odwlekać dokończenie różnych spraw. Błądzi w kółko; Czwórka robi to, aby zatonąć w swoich myślach i doświadczyć uczuć na głębokim poziomie, podczas gdy Jedynka robi to aby unikać działania, które mogłoby ściągnąć na nią krytykę innych. Bardziej uzależnia się od (ocen) otoczenia w którym się znajduje, ale jednocześnie zaczyna być mniej zaangażowana i bardziej ambiwalentna w związkach uczuciowych (marazm życiowy).
Mocno podobne, nie sądzisz? Ale jednak w szczególikach trochę różne... Nie mam na celu pokazania że Enneagram jest o kant tyłka potłuc. Mam na celu wskazanie, by czytać i badać naprawdę uważnie.

logik pisze:a konkretnie Poziomy rozwoju typów 6 i 7. Po głębokiej analizie wydają mi się dużo bardziej trafione niż w typie 1.
Rozwiń proszę myśl: w czym dokładnie jeden opis jest trafny, a drugi nie?
logik pisze:Mimo że ostatnio test wskazywał na 1w2 lub 7w6, to jednak zdaje mi się, że jestem ciągle tym 6w7 którym byłem kiedyś, zgodnie z teorią że enneatyp się nie zmienia, a moje osobowościowe transformacje były spowodowane podążaniem za wewnętrznymi bądź zewnętrznymi autorytetami. Takie mam wrażenie. Co Wy o tym sądzicie?
Również rozwiń myśl: w jaki sposób miałeś podążać za zewnętrznymi lub wewnętrznymi autorytetami? Jak sądzisz, czym różni się "autorytet" u Szóstki i u Jedynki?
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

ODPOWIEDZ