Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

Wiadomość
Autor
bruno dievs
Posty: 796
Rejestracja: wtorek, 30 czerwca 2009, 00:58

Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

#1 Post autor: bruno dievs » środa, 20 stycznia 2010, 18:56

Zastanawiam się jakie jest Wasze podejście do obowiązków narzuconych przez osobę wyżej ustawioną w hierarchi (np wykładowca na studiach/ szef w pracy itp). Czy koncentrujecie się bardziej na wykonaniu dokładnie poleceń, czy na tym, żeby jakoś nagiąć zasady do własnych upodobań, ewentualnie przekonać osobę narzucającą obowiązek do zmiany wymagań na swoją korzyść? Np macie na jakiś projekt za mało czasu - czy będziecie dwoić się i troić żeby się wyrobić, czy raczej poprosicie o więcej czasu?

Te piątki które znam mają różne podejścia, ciekawy jestem czy tutaj na forum będzie któreś przeważało.


639f3d3b99876f1c9f27f68ea08dcbb8

Kryzysowa_narzeczona
Posty: 302
Rejestracja: niedziela, 8 marca 2009, 13:39

Re: Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

#2 Post autor: Kryzysowa_narzeczona » środa, 20 stycznia 2010, 21:00

Ja dwoję się i troję, aby wykonać zadanie w czasie i najlepiej jak potrafię. Jednak jeżeli nie jestem tą dziedziną zainteresowana to wykonuję polecenie, ale na pewno z mniejszą zaciętością albo gdy mam bardziej priorytetowe zadania to wybieram to ważniejsze ;)

Timbo
Posty: 11
Rejestracja: piątek, 16 października 2009, 12:31

Re: Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

#3 Post autor: Timbo » czwartek, 21 stycznia 2010, 00:01

o, fajne pytanie ;>

1: czy koncentrujecie się bardziej na wykonaniu dokładnie poleceń?
absolutnie, mimowolnie zawsze wszystko robię po swojemu, zazwyczaj w dobrej wierze ;]

2: czy będziecie dwoić się i troić żeby się wyrobić, czy raczej poprosicie o więcej czasu?
zapewne siądę do tego z wielkim zapałem i planem natomiast, skończę na ostatnia chwile niezadowolony z efektów, jak nie będę widział sensu to pewnie się jakoś sprytnie wykręcę ;]

ale ogólnie rzecz biorąc, "narzucone" autorytety nie mają wpływu na moje podejście do obowiązków. Co innego jak ktoś sobie na ten autorytet u mnie zarobił, wtedy ze względu na szacunek do niego i siebie zrobię to na czas ;]

i guess so
INTJ 5w6

Awatar użytkownika
bodzios
Posty: 694
Rejestracja: poniedziałek, 18 stycznia 2010, 23:06
Enneatyp: Obserwator

Re: Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

#4 Post autor: bodzios » czwartek, 21 stycznia 2010, 01:11

1: czy koncentrujecie się bardziej na wykonaniu dokładnie poleceń?
No nie bardzo. Zrobię po swojemu, a pewnie będzie lepiej, niż z czyjegoś nakazu. :wink: Potem mogą wyjść cyrki, że nie robiłem czegoś tak, jak ktoś chciał, ale z reguły wychodzi na moje.

2: czy będziecie dwoić się i troić żeby się wyrobić, czy raczej poprosicie o więcej czasu?
Ogólnie mam taką zasadę, że wolę coś zacząć szybko, żeby to skończyć i mieć z głowy, bo inaczej zniszczy mnie wrodzone lenistwo, jeśli szybko się nie zabiorę za daną rzecz, to nie zrobię jej nigdy albo wykonam po dłuższym czasie. A jeśli już zacznę, to staram się robić coś na w miarę przyzwoitym poziomie (tu z kolei jakaś nutka perfekcjonizmu), do tego przychodzi problem z proszeniem o cokolwiek, z pokazaniem, że nie dam rady. Więc stanąłbym na głowie, żeby daną rzecz wykonać terminowo i najpewniej bym zdążył, zawsze dość dobrze radziłem sobie z planowaniem zadań i rozkładaniem czasu, na końcu jednak byłbym:
a) średnio zadowolony z końcowego efektu
b) szczęśliwy, że to zrobiłem i mam spokój.
Oczywiście oba podpunkty jednocześnie.

Szlag mnie trafia, gdy słyszę coś w stylu: "masz to zrobić", "zrób to natychmiast", bez względu na to, kto mi to mówi. Oczywiście, w sytuacjach szkolnych czy zarobkowych ostatecznie daną rzecz wykonam, ale raczej niechętnie. Natomiast w prywatnym życiu coś takiego wobec mnie nie przejdzie - od razu włącza się wtedy indywidualizm, przekora, "a weź się...", "sam se to zrób" i inne, podobne teksty. Jeśli natomiast się mnie o coś poprosi, lub zacznie choćby od zwyczajnego "a mógłbyś", to nastawienie jest zupełnie inne, dla osoby mi bliskiej zrobię to wówczas ze sporą przyjemnością, z odczuciem, że jestem potrzebny. Postawa roszczeniowa, żądaniowa w odniesieniu do mnieu jest najgorszym wyjściem.
No UPS - no party. :(

bruno dievs
Posty: 796
Rejestracja: wtorek, 30 czerwca 2009, 00:58

Re: Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

#5 Post autor: bruno dievs » czwartek, 21 stycznia 2010, 02:33

Pomysł założenia tego tematu powstał, gdy rozmyślałem na temat jednych z laborek u mnie na uczelni. Pracuję nad nimi razem z kumplem, tak samo jak ja piątką i zauważyłem, że reprezentujemy zupełnie inne style. Generalnie współpraca układa się dobrze, ale czasami występują stresujące nieporozumienia.

Kumpel reprezentuje styl, który wymieniłem jako pierwszy. Robi wszystko tak jak kazali, dokładnie i sumiennie. I na prawdę dobrze mu to idzie. Jednak zwykle nie da się wszystkiego zrobić idealnie, jak każdy robi błędy i traktuje je zbyt poważnie. Przez to zamiast potem podkreślił to co zrobił zajebiście, a przemilczeć błędy, robi odwrotnie. Rozumiem, skromność i tak dalej, ale potem się dziwi, że gorsze projekty są lepiej oceniane.

Ja zwykle staram się, by efekt był jak najlepszy względem zużytej energii. Zwykle dzieje się to kosztem jakości, naginania zasad i wymagań wedle własnego uznania, albo wiąże się z ryzykiem. Oczywiście cenię dokładność, tylko nie aż tak jak kumpel.

Dzielimy się zadaniami tak, że on bierze te wymagające cierpliwości i koncentracji, a ja te, które trzeba zrobić szybko. Problem powstaje gdy dochodzi czynnik stresu, np zbliżającym się terminem. Wkurzamy się na siebie nawzajem - on uważa, że podchodzę do wszystkiego zbyt lekceważąco (zakładam, że terminy ostateczne nie będą wcale ostateczne, że wynegocjuje się jakąś ugodę, czy w inny sposób coś załatwi), ja że on działa nieefektywnie (drepcze w miejscu, pracuje wytrwale, ale przy tym odcina się od nowych informacji, które mogłyby wiele ułatwić).

Druga rzecz, że musi mieć określone co i kiedy każdy będzie robił i mnie tym maltretuje :P Jak nie ma planu to wpada w panikę. Ja znowu nigdy planów działania nie uskuteczniam i wolę podejmować decyzje na bieżąco.

Wolicie mieć plan, czy improwizować?


Widziałem kiedyś wykresik przedstawiający zależność pomiędzy stresem, a tym jak dokładnie określone są wymagania. Dla osób zorientowanych na zadanie, najmniejszy stres był w przypadku bardzo jasno określonych wymagań lub całkowitej swobody, a największy stres pośrodku. W przypadku osób zorientowanych na ludzi, odwrotnie.

Jak jest u Was? sprawdza się to?
639f3d3b99876f1c9f27f68ea08dcbb8

Kryzysowa_narzeczona
Posty: 302
Rejestracja: niedziela, 8 marca 2009, 13:39

Re: Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

#6 Post autor: Kryzysowa_narzeczona » czwartek, 21 stycznia 2010, 15:28

bruno dievs pisze: Wolicie mieć plan, czy improwizować?
Jeżeli chodzi o pracę grupową to lubię mieć ogólny plan, ale jestem otwarta na nowe pomysły i chętnie wprowadzam je w życie. Jeżeli chodzi o samodzielną pracę to muszę mieć ustalony plan działania, bo inaczej wszystko, co robię jest chaotyczne i niezadowalające. Oczywiście nie mam żadnych zahamowań, aby wprowadzać zmiany, ale w tym przypadku jednak rzadko to robię ;)

Awatar użytkownika
kazunarii
Posty: 31
Rejestracja: środa, 22 lipca 2009, 23:48

Re: Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

#7 Post autor: kazunarii » środa, 10 marca 2010, 21:25

1: czy koncentrujecie się bardziej na wykonaniu dokładnie poleceń?
Nigdy nie jestem dokładny w wykonaniu danego polecenia. Zawsze muszę wcisnąć swoje "innowacje" które często mi usprawniają pracę nad danym poleceniem, ale nie psuja efektu końcowego.

2: czy będziecie dwoić się i troić żeby się wyrobić, czy raczej poprosicie o więcej czasu?
Staram się jedynie wtedy, gdy na czymś mi bardzo zależy. Jednak zwykle lenistwo wygrywa, a więc wole poprosić o więcej czasu. Za to jak już wezmę się za coś staram się jak najmocniej by wyszło jak najlepiej. Gorzej jak muszę wykonać coś w danej chwili. Przeważnie to olewam, albo zwracam komuś uwagę że po prostu niech poczeka odrobinę czasu, a ja się wezmę za to.

3: Wolicie mieć plan, czy improwizować?
Tutaj też zależy od tego, co robię. Lecz ogólnie lubię mieć z góry wszystko zaplanowane, bo wiem co robić po kolei. Improwizuje jak muszę w ostateczności i średnio mi to wychodzi.

Taka Jedna
Posty: 69
Rejestracja: niedziela, 27 czerwca 2010, 16:46
Enneatyp: Obserwator

Re: Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

#8 Post autor: Taka Jedna » poniedziałek, 6 września 2010, 19:29

Przede wszystkim szacuję wartość celu, ewentualne przewidywane rezultaty danego zadania. Jeśli jest to coś ważnego, to tak, dwoję się i troję i bardzo staram się wyrobić w terminie (choć nie za wszelką cenę). A jeśli jest to jakaś błahostka, nic wielkiego i ważnego, to potrafię coś zrobić na odwal się i czasem nawet nie przejmuję się terminem. Jeśli szczęśliwym trafem wykonam zadanie przed upływem czasu, no to fajnie, a jeśli nie - pewnie poprosiłabym o przedłużenie czasu. A z narzuconymi regułami to zależy na co jest największy nacisk - czy na efekt, czy na metodę. W pierwszym przypadku, jeśli zasady nie są zbyt szczegółowe, to korzystam z luk jeśli to stwarza widoki na ułatwienie pracy albo naginam zasady w imię wyższego dobra. Natomiast w drugim przypadku pewnie postaram się przestrzegać wszystkich najdrobniejszych wskazówek. Staram się nie buntować się dla zasady, zresztą z reguły nie mam takiej potrzeby. Sądzę, że bardziej naturalne jest dla mnie jednak przestrzeganie reguł. Jeśli chodzi o wykonywanie zadań to jestem, że tak to nazwę, umysłem ścisłym: do problemu podchodzę zadaniowo, odfajkowuje poszczególne etapy, podążam ściśle za planem. Nie za bardzo lubię wyzwania związane z kreatywnością, w których możliwy jest jakiś relatywizm. W pracy (i w ogóle w życiu) bardzo cenię sobie prostotę i jasność. Jeśli więc chodzi o przestrzeganie określonych z góry reguł bądź robienie czegoś po swojemu to u mnie chyba w praktyce wychodzi najczęściej złoty środek (z odchyłem w kierunku przestrzegania zasad

bruno dievs pisze:Wolicie mieć plan, czy improwizować?


Widziałem kiedyś wykresik przedstawiający zależność pomiędzy stresem, a tym jak dokładnie określone są wymagania. Dla osób zorientowanych na zadanie, najmniejszy stres był w przypadku bardzo jasno określonych wymagań lub całkowitej swobody, a największy stres pośrodku. W przypadku osób zorientowanych na ludzi, odwrotnie.

Jak jest u Was? sprawdza się to?
Zdecydowanie wolę mieć plan. Improwizować po prostu nie umiem. I wygląda na to, że jestem zorientowana na zadanie (od swobody chyba nawet wolę określone wymagania, ale to pewnie zależy od zadania), a nie ludzi. Jeśli mowa o stresie, to na pewno nie lubię pracy pod presją, czasową czy jakąkolwiek. Wręcz nie jestem do niej zdolna, nie potrafię tak funkcjonować. I jestem raczej indywidualistką. Raczej. Praca zespołowa sprawia mi z reguły dużo mniej frajdy. Ale za to, jak się tak zastanawiam, to być może w pracę grupową jestem czasem w stanie włożyć nawet odrobinę spontaniczności
5w4

Wanting to be someone else is a waste of the person you are

Jakże byłoby to możliwe, żebyśmy to zawsze tylko my mieli słuszność, a inni by nigdy nie mieli racji? ;)

Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2405
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Podejście do obowiązków i odgórnych wymagań

#9 Post autor: Cotta » wtorek, 12 lipca 2011, 14:18

bruno dievs pisze:Zastanawiam się jakie jest Wasze podejście do obowiązków narzuconych przez osobę wyżej ustawioną w hierarchi (np wykładowca na studiach/ szef w pracy itp).
Zależy, czy uważam tę rzecz za sensowną i celową. Jeżeli widzę sens polecenia, to nie mam problemu z jego wykonaniem - wykonam je najlepiej jak potrafię. Jak uważam je za bezsensowne... no cóż, wtedy rodzi się wewnętrzny opór. Staram się wpłynąć na zmianę zdania szefa, a jak się nie da, to się wymigać. A jeżeli nic się nie da zrobić, to postępuję iście dziewiątkowo - będę odwlekać tak długo, jak się da, a jak już zrobię, to tak, żeby włożyć w to jak najmniej pracy. Nie lubię marnować czasu i sił na zadania bezsensowne. Muszę widzieć sens tego, co robię.
Czy koncentrujecie się bardziej na wykonaniu dokładnie poleceń, czy na tym, żeby jakoś nagiąć zasady do własnych upodobań, ewentualnie przekonać osobę narzucającą obowiązek do zmiany wymagań na swoją korzyść? Np macie na jakiś projekt za mało czasu - czy będziecie dwoić się i troić żeby się wyrobić, czy raczej poprosicie o więcej czasu?
Staram się robić wszystko na czas. Wprawdzie często na zasadzie "last minute", ale jednak "on time". Co do sposobu działania, to wolę działać po swojemu i elastycznie, w oparciu o własną analizę problemu niż sztywno trzymać się jakichś szczegółowych wytycznych.
Wolicie mieć plan, czy improwizować?
Kombinacja obu. Planuję poprzez podział na jakieś etapy, ale jest też dużo miejsca na improwizację i kreatywność. Czyli nie jest to ścisły plan, tylko pewien ogólny zarys, który może ewoluować.

Ale jeżeli chodzi o pracę zespołową, to podział obowiązków powinien być wyraźny. Co do wykonywania zadań, to nie mam zamiaru się nikomu wtrącać, jak coś robi, ale powinno być dobrze określone kto co robi i za co odpowiada.
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć.

ODPOWIEDZ