Rozwój Piątki

Dyskusje na temat typu 5
Awatar użytkownika
Eol
Posty: 555
Rejestracja: środa, 28 listopada 2007, 19:14
Enneatyp: Obserwator

Re: Rozwój Piątki

Postautor: Eol » piątek, 15 listopada 2013, 23:40

Poprzez zmianę nawyków. Nasze zachowanie składa się z nawyków które wypracowaliśmy sobie przez lata. Musisz ćwiczyć odruchy jak karateka ciosy aż wejdzie ci to w nawyk. Na początku zawsze jest trudno ale później, nawet nie zauważysz kiedy, złapiesz się na tym że już tego nie robisz. Masz tendencję do widzenia wszystkiego w czarnych barwach? Tłamsisz te myśli i szukasz dobrych stron sytuacji. Po jakimś czasie zaczynasz robić to odruchowo i, niejako automatycznie, zaczynasz dostrzegać pozytywne rzeczy.
To przykład z innej strony. Kiedyś miałem tendencję rzucania kluczy gdzie popadnie, a później traciłem mnóstwo czasu na ich szukanie. Wypracowałem sobie więc odruch wkładania ich do kieszeni. Nawet nie wiem czasami kiedy to robię :D Jak nie mogę znaleźć kluczy, przeszukuje kieszenie i po kłopocie :D
5w6 so/sx INTj - LII
To, co brzmi mądrze w czasie rozmowy lub spotkania, zwłaszcza w mediach, jest podejrzane.

Awatar użytkownika
Osteoporoza
Posty: 476
Rejestracja: piątek, 28 lutego 2014, 01:04
Enneatyp: Lojalista
Lokalizacja: W dziczy serca
Kontaktowanie:

Re: Rozwój Piątki

Postautor: Osteoporoza » środa, 9 kwietnia 2014, 14:20

Podobają mi się te transformacje podane na początku
6w5

Awatar użytkownika
Wiatr1000
Posty: 395
Rejestracja: niedziela, 27 lipca 2014, 19:27
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Poddębice (Łódź)

Re: Rozwój Piątki

Postautor: Wiatr1000 » niedziela, 14 września 2014, 19:41

Rozdrabnianie na czynniki pierwsze, jeszcze te trudne i złe doświadczenie emocje prowadzą do depresji, do większej alienacji i spirala sama się już nakręca. Wyjście z tego to musi być silny bodziec i to najlepiej zewnętrzny. Myślenie takie jest uciążliwe bo do niczego nie prowadzi. Nasz typ zachowuje się jak by był w Matrixie w własnych myśli, tylko że samym myśleniem nie zbuduje sobie swojego świata na zewnątrz, dzięki któremu żyje przecież...

Po pierwsze to uświadomić sobie pewne rzeczy. W natłoku myśli ciężko znaleźć przyczynę tego co powoduje u nas pewien problem. A gdy staram się szukać tego problemu to okazuje się, że my szukając znów rozwarstwiamy i dzielimy włos (myśl) na czworo. I zamiast znaleźć problem i go rozwiązać to my tworzy oprócz tego co już jest kilka kolejnych :shock:

Jak wcześniej wspomniał bardzo ważne to pomedytować. Ćwiczenie na skupianiu się np na wdechu/wydechu pozwala na swobodny przepływ myśli który kłębi się w głowie. To żadne rozmyślanie iitd. tylko obserwowanie myśli: ile ich jest, o czym myśleliśmy wciągu dnia kilku dni itd. , aż one same od nas "odlecą" i pozbędziemy się nadmiaru bagażu w głowie. Następuje racjonalne podejście do spraw, problemu. A dzięki mniejsze ilości myśli możemy zacząć działać, zmieniać coś w swoim życiu.

Piękne "uczucie" jeśli można tak nazwać po 5-wemu "uczucie pustki" w głowie gdzie nie ma żadnych myśli. Co jest paradoksem , to że im człowiek bardziej stara się utrzymać ten stan to robi na odwrót. Bo powinno się nic nie robić tylko pozwolić by to trwało, ale człowiek jest zachłanny i by najlepiej chciał trzymać i piękne uczucie spokoju i błogości w głowie pryska... :cry:
5w4 sp/so INTj – LII

Awatar użytkownika
Lynx
Posty: 73
Rejestracja: niedziela, 28 czerwca 2009, 12:28
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: wszechświat

Re: Rozwój Piątki

Postautor: Lynx » niedziela, 14 września 2014, 20:12

BlackRose pisze:niby tak, ale mam zbyt duże opory, by wziąć je na serio i coś z nimi robić 8-)
nie bardzo wyobrażam sobie piątkę, która podchodzi megaoptymistycznie do świata, prędzej taką, którą świat po prostu przestał boleć :lol:


Wiecie co? Coś w tym jest, że trzeba się starać aby świat przestał boleć. Tak naprawdę świat jest jaki jest - ale to co widzimy zależy od naszej psychicznej kondycji. Tu nikt nie zaprzeczy, bo jak wszystko wychodzi to świat wydaje się piękny, a jak się wali - to be.
Jestem zwolenniczką tego co napisała Cotta:
Cotta pisze:Wg mnie afirmacje działają, jeżeli się w nie wierzy i powtarzając je utrzymuje faktyczny stan emocjonalny adekwatny do wypowiadanych słów. Ponieważ z natury jestem raczej sceptyczna, to takie zaangażowanie w optymistyczne treści słabo mi wychodzi.

Lepiej mi wychodzi manie samej siebie (lub określonej sytuacji) dosyć i to zawsze u mnie stanowiło najlepszą motywację do zmian. Jak mam autentycznie dosyć, to ósemkowieję i przestaje mi się nie chcieć.

Ćwiczenia, psychologiczna wiedza itp. pomagają zrozumieć, dlaczego się coś robi, dlaczego obstaje się przy jakichś nawykach, jakie jest ich podłoże - to może pomóc, ale wg mnie motywacji nie zastąpi. Albo chcesz coś zmienić, albo nie. Jak nie chcesz, to czytanie psychologicznych mądrości, powtarzanie górnolotnych zdań itd. imho nie pomoże. Jak chcesz zmienić - dopiero wtedy takie rzeczy są pomocne. Np. samoobserwacja ("oho, znowu to robię -> stop"), różne ćwiczenia dotyczące poczucia własnej wartości, asertywności, (np. praca z tzw. panoramą społeczną). Medytacja z kolei dobre działa na nadmiar myśli i podciąga samopoczucie (a przynajmniej u mnie skutkuje zdystansowaniem się do własnych lęków i poprawą humoru). Ale to narzędzia. Bazą jest wg mnie motywacja.


Psychologia dużo potrafi pomóc - głównie zrozumieć wreszcie własne uczucia. Reszta to już pewna praca własna. Tylko zastanawiam się nad tą motywacją, bo działania stricte motywacyjne - modne tak w tej chwili kursy, szkolenia, webinary niewiele dają. Tak sobie myślę, że zawsze sprawdzało się znajdywanie przyjemności w tym co konieczne do zmiany. Znalezienie w tym jakiegoś cukiereczka. Wtedy motywacja sama się pojawia. I medytacja - nie ma niczego lepszego do osiągnięcia spokoju.
Poza tym z uporem maniaka powtarzam, że nikt nie jest taki a taki. Ma pewne predyspozycje, bywa jakiś tam - częściej lub rzadziej. A skoro bywa to znaczy, że może też nie bywać. Nie?
Wydaje mi się, że takie przywiązanie się do pewnych cech wynikających z różnych opisów ( enneagram, numerologia, astrologia itp) blokuje możliwość zmiany.Jak to określa M.Król-Fijewska -to brak asertywności wobec siebie czyli stawianie sobie samym przeszkód w dokonywaniu zmian.

Weltszmerc
Posty: 24
Rejestracja: poniedziałek, 27 lipca 2015, 17:52

Re: Rozwój Piątki

Postautor: Weltszmerc » wtorek, 28 lipca 2015, 17:13

Czy nie podobnie jest, jak chcemy zmienić sylwetkę i zaczynamy biegać? Pierwsze przebieżki są dramatyczne, ale potem organizm się przyzwyczaja i powoli dostosowuje do ćwiczeń. Fakt, wszystko to trudne... ale jednak jest do zrobienia ;). Wg mnie wnętrze w tym przypadku niewiele się różni od ciała, ono również potrzebuje treningu.

Medytacja - super rzecz! Moment, jak rozpuszczają się wszystkie myśli i rozluźnia się ten supeł w głowie... po tym nagle rzeczywistość staje się bardziej klarowna, myśli mniej chaotyczne i nagle się okazuje, że tak naprawdę nic złego się nie dzieje :P A i wychodzą bardziej istotne wnioski z tych przemyśleń, bo nie są nakręcone spiralą poprzednich i poprzednich i poprzednich myśli ;). Taki miły reset, po którym nie ma kaca.

-- Posty sklejone automatycznie wtorek, 28 lipca 2015, 16:19 --

Lynx pisze:Wydaje mi się, że takie przywiązanie się do pewnych cech wynikających z różnych opisów ( enneagram, numerologia, astrologia itp) blokuje możliwość zmiany.Jak to określa M.Król-Fijewska -to brak asertywności wobec siebie czyli stawianie sobie samym przeszkód w dokonywaniu zmian.


O to to, dokładnie ;). Utożsamianie się z jakimkolwiek opisem i trzymanie się go automatycznie ustawia nas w pewnym miejscu w szeregu. A to wszystko to fajna wskazówka na drodze do poznania siebie (i innych), która nie jest ostateczną wyrocznią.

Awatar użytkownika
666
Posty: 15
Rejestracja: poniedziałek, 10 sierpnia 2015, 19:12
Enneatyp: Moja słodka tajemnica

Re: Rozwój Piątki

Postautor: 666 » poniedziałek, 10 sierpnia 2015, 20:40

Wystarczy mniej analizować.
Ps. ( Jestem na dłuuuugim urlopie - nie odpisuję na PW, sorry )

Awatar użytkownika
toner
Posty: 505
Rejestracja: poniedziałek, 26 marca 2007, 18:35
Lokalizacja: Kraków

Re: Rozwój Piątki

Postautor: toner » niedziela, 20 listopada 2016, 05:52

A ja mam sadomasochistyczną przyjemność z tego jak widzę jak sobie spierdalam życie. Nic mnie bardziej nie cieszy jak mieć wyjebane na wszystko.

Awatar użytkownika
michal5225
Posty: 288
Rejestracja: wtorek, 3 listopada 2015, 08:51
Enneatyp: Moja słodka tajemnica
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Rozwój Piątki

Postautor: michal5225 » niedziela, 20 listopada 2016, 06:22

Może nie w 100% ale popieram przedmówcę - zaprzestanie postrzegania życia (czasu jaki upływa od naszych narodzin do śmierci lub też samego faktu istnienia) w sposób poważny, jest bardzo przyjemne i odprężające - nawet wydaje mi się, że dla piątki mega zdrowo, choć to trochę psychodeliczne, tak sobie traktować życie, jak by nic tu nie było na serio.

No chociaż może być też tak, że to tylko projekcja wywołana tym, jak bardzo wcześniej traktowałem życie poważnie i tylko wydaje mi się, że teraz obracam je w totalny żart - w sumie jak by tak było, to pewnie bym kogoś dla zabawy zamordował albo coś w ten deseń...
Bycie wolnym - to móc nie kłamać.
Między każdą parą wymiernych chwil istniały miliardy chwil niewymiernych.
Nie wszystko co się opłaca warto robić. A nie wszystko co warto robić zaraz się opłaca...
0w0 LIES-Se SY/SY/SY


Wróć do „Typ 5 - Obserwator”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości