Narkotyki, alkohol, autodestrukcja

Dyskusje na temat typu 4
Nikt
Posty: 122
Rejestracja: sobota, 19 maja 2012, 11:00
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Łódź

Re: Narkotyki, alkohol, autodestrukcja

Postautor: Nikt » piątek, 7 września 2012, 21:08

Nie wiem czy można powiedzieć, że się jest uzależnionym od jedzenia. Jedzenia to podstawa naszego życia, a więc nie można chyba się od niego uzależnić - można po prostu jeść za dużo, o wiele więcej niż potrzeba?

Wystarczy się czymś zająć. Chęć żarcia bierze się prawdopodobnie z braku innych zajęć. Gdy będziesz mieć mniej czasu to i mniej będziesz jeść :P
4wu5.

Awatar użytkownika
Friendofafriend
Posty: 10
Rejestracja: czwartek, 6 września 2012, 22:12
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Łódź

Re: Narkotyki, alkohol, autodestrukcja

Postautor: Friendofafriend » piątek, 7 września 2012, 21:27

Nie wiem, czy można jedzenie nazwać nałogiem, ale tak jak palacz musi dla rozładowania zapalić, tak ja miewam okropne napady obżarstwa nad którymi trudno zapanować. Kończą się, kiedy w lodówce zostaje tylko lód i swiatło :wink: I faktycznie najwięcej zdarza mi się jesć z nudów lub zmęczenia. Za to jak mam czwórkową melancholię, to w ogóle mi się nie chce jesć :]
4w5 sx/sp INFP

Awatar użytkownika
sexta_espada
Posty: 131
Rejestracja: czwartek, 26 stycznia 2012, 13:02
Enneatyp: Indywidualista

Re: Narkotyki, alkohol, autodestrukcja

Postautor: sexta_espada » sobota, 8 września 2012, 12:09

Powiedzcie to osobom z anoreksją, bulimią, kompulsywnym jedzeniem czy innymi zaburzeniami jedzenia i nie@#%^%$&^&7 no sorry za burzliwą reakcję, ale zawsze mnie wkurza podejście tych, co nie rozumieją, że można byc uzależnionym od kazdej substancji! Włąśnie uzalęznienie od jedzenia jest jeszcze trudniejsze, bo JEŚĆ MUSIMY, nie można z tego całkowicie zrezygnować. Alkoholik ma nie pić, ćpun nie ćpać, palacz ma rzucić palenie. jedzenia rzucić się nie da.

mówie oczywiscie o patologiach, a nie zwykłym łakomstwie, jedzeniu z nudów itd itp.
sama cierpię na bulimię atypową, przeplataną z kompulsami, więc boli mnie takie podejście, że to "niepoważny nałóg". zgadzam się, nie szkodzi tak jak palenie/alkohol/narkotyki, ale tu nie chodzi o to.
...It can't rain all the time...

Awatar użytkownika
Friendofafriend
Posty: 10
Rejestracja: czwartek, 6 września 2012, 22:12
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Łódź

Re: Narkotyki, alkohol, autodestrukcja

Postautor: Friendofafriend » sobota, 8 września 2012, 14:43

W sumie fakt. Tym bardziej, że alkoholik jak ma się leczyć, to ma nie pić WCALE. Nie musi szukac "złotego srodka". Jakby kazać ludziom z AA pić np. tylko kieliszek dziennie, to wyobraźcie sobie pokusę, żeby wypić całą butelkę. A tak jest własnie z jedzeniem. Mi przynajmniej jest łatwiej działac w systemi "wszystko albo nic".
4w5 sx/sp INFP

Awatar użytkownika
Rilla
VIP
VIP
Posty: 3158
Rejestracja: czwartek, 26 kwietnia 2007, 16:34
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: wichrowe wzgórze

Re: Narkotyki, alkohol, autodestrukcja

Postautor: Rilla » poniedziałek, 10 września 2012, 19:03

sexta_espada pisze:sama cierpię na bulimię atypową, przeplataną z kompulsami, więc boli mnie takie podejście, że to "niepoważny nałóg". zgadzam się, nie szkodzi tak jak palenie/alkohol/narkotyki, ale tu nie chodzi o to.

Ja bym powiedziała, że "nałóg jedzenia" szkodzi bardzo i to może szkodzić znacznie bardziej niż palenie czy picie. Zależy od przypadku. W ogóle trudno jest wartościować i porównywać poszczególne nałogi, bo każde niszczą życie na swój sposób. O wiele jednak łatwiej żyje się człowiekowi, który kopci jak lokomotywa, niż człowiekowi, który przez "miłość" do jedzenia roztył się do takich rozmiarów, że nie jest w stanie wstać z łóżka, a do tego ma masę problemów zdrowotnych, bo z nadmiaru wagi sypie mu się cały organizm.
"Bo szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni, co zjawia się, gdy samo chce i gdy się za nim nie goni."
Anna Maria Jopek "Na dłoni"

4w5

Awatar użytkownika
moonwalker
Posty: 26
Rejestracja: niedziela, 16 września 2012, 11:02

Re: Narkotyki, alkohol, autodestrukcja

Postautor: moonwalker » niedziela, 16 września 2012, 13:59

Kiedyś z przyjacielem, i zarazem mym wiernym sługom dającym
radości serca, zamieszkiwaliśmy odległą krainę, w której każdy
mógł odnaleźć swój kawałek dywanu usłanego spokojem i naturalnym
oddechem matki natury. Lecz nie dostrzegaliśmy jak i razem jak i osobno,
że nasze drogi prowadzą prosto w nicość, że przed naszymi radarami ukryta
jest czarna płachta byka, który czyha na nas i próbuje naznaczyć znamionami
więdnących umysłów. Dopiero gdy uspokoiłem puls tętnic zacząłem pojmować
zbliżający się taran śmierci, który niechybnie zabierał wszystko co tylko weszło
pod jego śmierćdające koła.
Szczęście dopisało mojej głęboko osadzonej myśli, lecz sługa mój i przyjaciel
w pył obrócił swoje przysięgi i poległ głęboko na dnie, okryty kurzem zapomnienia;
a to co najstraszliwiej raniło me serce, to fakt, iż jego matula z niejakim pocieszeniem
usunęła wiedzę o swym synowcze i nazwała się kobietą bezpłodną.
Takim zapomnieniem kończyły się moje zakręty życia naznaczone ciężarem tej
wydawałoby się łatwo dostępnej i przyjemnej krainy.
Nie wolno jednak zapominać, że samo życie, to w którym płynie czysta krew,
za którą nierzadko płacimy krwawicą przodków, jest znacznie pełniejsze i posiada
więcej barw, niż choćby najbardziej obiecująca przystań usłana igłami hery.
"Niechaj w cukrze smażony język liże głupią pychę, niech zawiasy kolan uginają tam, gdzie łaszenie się zdobywa korzyść". W.S.
ps. kxxxx też człowiek.

Fly
Posty: 8
Rejestracja: wtorek, 17 grudnia 2013, 22:20

Narkotyki

Postautor: Fly » środa, 1 stycznia 2014, 13:22

Próbowaliście kiedyś narkotyków?Jeśli tak,to jakich?
A może tylko dużo o nich czytaliście i się przymierzaliście do kupna,a ostatecznie nie dokonaliście transakcji?

Po narkotykach,można podobno wyciągnąć z naszej podświadomości ciekawe rzeczy i pozwala nam to bardziej "poznać" samego siebie.

wątek Narkotyki połączony z podobym istniejącym wątkiem/kapar

Awatar użytkownika
sensimilla
Posty: 39
Rejestracja: niedziela, 5 stycznia 2014, 09:58

Re: Narkotyki

Postautor: sensimilla » niedziela, 5 stycznia 2014, 10:40

zło, zło i jeszcze raz zło! :D
chociaż mój nick może wskazywać na co innego... uważam, że marihuanę/haszysz można zapalić sobie raz na jakiś czas (1-2 razy w miesiącu). reszta to zdecydowanie NIE!
4w3

Worrydoll
Posty: 21
Rejestracja: środa, 6 listopada 2013, 22:40
Enneatyp: Indywidualista

Re: Narkotyki

Postautor: Worrydoll » niedziela, 5 stycznia 2014, 13:21

sensimilla pisze:zło, zło i jeszcze raz zło! :D
chociaż mój nick może wskazywać na co innego... uważam, że marihuanę/haszysz można zapalić sobie raz na jakiś czas (1-2 razy w miesiącu). reszta to zdecydowanie NIE!


Trochę jakby "podwójna moralność", ale ok.
Uważam, że to nasz wybór czy chcemy zniszczyć sobie życie. One niszczą.

Awatar użytkownika
nakona_
Posty: 13
Rejestracja: poniedziałek, 30 grudnia 2013, 01:20
Enneatyp: Indywidualista

Re: Narkotyki

Postautor: nakona_ » poniedziałek, 6 stycznia 2014, 19:04

Worrydoll pisze:
sensimilla pisze:zło, zło i jeszcze raz zło! :D
chociaż mój nick może wskazywać na co innego... uważam, że marihuanę/haszysz można zapalić sobie raz na jakiś czas (1-2 razy w miesiącu). reszta to zdecydowanie NIE!


Trochę jakby "podwójna moralność", ale ok.
Uważam, że to nasz wybór czy chcemy zniszczyć sobie życie. One niszczą.


czemu podwójna moralność? jeśli ktoś pija tylko alkohole niskoprocentowe a odmawia wysokoprocentowych nikt nie zarzuciłby mu podwójnej moralności. Tak samo jak ludziom którzy nie piją napojów energetycznych, ale nie stronią od kawy... To kwestia wyboru na ile chcemy sobie pozwolić, mówienie o podwójnej moralności jest tutaj IMO przesadzone i w zasadzie nieuprawnione, gdyż podwójna moralność oznacza postępowanie wbrew swoim wypowiedziom, jakąś formę hipokryzji, a nie selekcję spośród różnych możliwości
włóczęga i elitarny nonkonformista hue hue hue

ZWtjZamarznietyWas
Nowy użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 26 stycznia 2014, 22:14

Re: Narkotyki, alkohol, autodestrukcja

Postautor: ZWtjZamarznietyWas » niedziela, 26 stycznia 2014, 23:15

Kupiłem dziś Glucardiamid, a właściwie znalazłem w apteczce, nie wiem kto i po co go kupił. Pomyślałem, że lepiej będzie mi się pracowało, gdy sobie possę ten mały środek dopingowy. I przez to mnie nosi i piszę bzdury i bzdurki nie najlepsze, ale i tak mnie pokochacie o ile już mnie nie kochacie :* I to tyle. Po za tym bywam czysty jak łza :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Autodestrukcja tylko w formie papierosów, pampersów i kawy. Bo piwko to uzupełnia mikroelementy, prawda? Prawda? PRAWDA?!?!? Wódeczka tyż. 8-)

Awatar użytkownika
Koki
Posty: 151
Rejestracja: wtorek, 25 marca 2008, 19:31

Jestem pijany, jest melancholia, i trzeba umrzec

Postautor: Koki » wtorek, 4 lutego 2014, 01:37

Jak w temacie. Jakies spostrzeżenia?

temat połączony z podobnym wątkiem/kapar
.

Awatar użytkownika
duplo
Posty: 745
Rejestracja: poniedziałek, 24 września 2012, 16:15
Enneatyp: Lojalista

Re: Jestem pijany, jest melancholia, i trzeba umrzec

Postautor: duplo » wtorek, 4 lutego 2014, 03:01

Tabletki to zły pomysł, zazwyczaj organizm jakimś sposobem je wyrzyga. Chyba, że położysz się na łóżku i wychylisz głowę poza jego krawędź do góry nogami, to jest możliwość że zadławisz się własnymi wymiocinami i szanse śmierci zwiększone o jakieś 20%. Jeżeli zamierzasz podciąć sobie tętnicę, to musisz pamiętać by nie pomylić stron, to częsty błąd osób próbujących odjąć się po pijaku. Jeżeli chodzi o cięcie sobie żył, to dzieci drogie... wzdłuż, nie wszerz!
Chcąc skoczyć z okna trzeba pamiętać, żeby zrobić to z co najmniej ósmego piętra. Dziewczyna z wieżowca obok skoczyła z siódmego i żyła jeszcze przez 45 minut.

To są najbardziej konwencjonalne sposoby, nie zawsze skuteczne i podchodziłabym do nich z dystansem. Najlepiej załatwić sobie kałacha i jednym ruchem się odhaczyć. Albo, jeżeli jesteś z Krakowa, to pójść na mecz Wisły vs Cracovia i podpalić szalik przeciwnej drużyny.
We buy things we don't need
with money we don't have
to impress people we don't like

Awatar użytkownika
kajzerka
Posty: 95
Rejestracja: czwartek, 23 stycznia 2014, 18:17
Enneatyp: Moja słodka tajemnica

Re: Jestem pijany, jest melancholia, i trzeba umrzec

Postautor: kajzerka » wtorek, 4 lutego 2014, 10:15

Kiedyś zastanawiałam się nad fajnym sposobem popełnienia samobójstwa. Tabletki odpadają - bałabym się, że będę cierpieć przed śmiercią za długo, a zależało mi na tym, by jak najmniej, i żeby to było 100% pewne. Podcięcie żył jest ok, jeśli potrafisz zrobić to solidnie. Powieszenie również spoko (acz nie polecam żyrandola, bo może się wyrwać). Wyskoczenie z dachu wieżowca gwarantuje śmierć, ale w moim odczuciu jest mało sexy - człowiek się rozflacza na asfalcie. Tak więc w sumie najlepsze jest podcięcie żył w wannie z zimną wodą (koniecznie) lub powieszenie w dobrym lokum. Jeszcze fajnie jest wybrać jakiś spektakularny moment, np. Wigilia. Kiedyś właśnie w wigilię chciałam się powiesić przed dzieleniem opłatkiem. Uznałam, że to bombowy pomysł (do tej pory tak myślę, żeby to zrobić którejś wigilli)...

Jeszcze jeden sposób, o którym czytałam i jeżeli nie boisz się zatruć pokarmowych to może coś dla Ciebie: wilcza jagoda jest śmiertelnie trująca. Trzy zabijają dziecko, a 10 - człowieka dorosłego. Podobno wywołuje halucynacje.

Awatar użytkownika
Thinker
Posty: 97
Rejestracja: sobota, 27 października 2012, 14:18
Enneatyp: Obserwator

Re: Jestem pijany, jest melancholia, i trzeba umrzec

Postautor: Thinker » wtorek, 4 lutego 2014, 10:22

Ratujcie człowieka, a nie jeszcze chcecie dobić! No chyba że już nic pomoże, wtedy polecam kałach i do sejmu, honorowa śmierć jest najlepsza ;)
Ennea:5w4
MBTI: INTP/J
Socjo: ILI

"Nie myślę, więc się tu zalogowałem"


Wróć do „Typ 4 - Indywidualista”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość