Jak się cieszyć z tego, co się teraz ma?

Dyskusje na temat typu 4
Awatar użytkownika
Rilla
VIP
VIP
Posty: 3158
Rejestracja: czwartek, 26 kwietnia 2007, 16:34
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: wichrowe wzgórze

Re: Jak się cieszyć z tego, co się teraz ma?

Postautor: Rilla » wtorek, 20 lutego 2018, 23:50

Dakinka pisze:Hej :-)
Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest przejść się na oddział onkologii, albo kupić sobie mieszkanie z widokiem na cmentarz. ;-)

Zdecydowanie tańszy jest spacer po cmentarzu. Na pewno taka sceneria wprawia w przyjemny nastrój, ale czy pomaga cieszyć się z tego, co się ma? Nie zauważyłam. Onkologia daje z kolei skutek odwrotny.
Dakinka pisze:I uświadomić sobie, że mamy to życie jedno, że ta 'tu i teraz' chwila nigdy już nie wróci a czas mija nieubłaganie.

Uświodamomić sobie? Toć przecież świadomość tego jest głównym bólem istnienia. Takimi radami to można człowieka niszczyć psychicznie. ;P

Skoro trawa u sąsiadów jest zawsze „bardziej zielona”, lepiej nie mieć sąsiadów lub zamurować się wysoko i dzięki temu pozbyć się zmartwień. Tak, problem nie zniknie zupełnie, ale zadowalająco się zminimalizuje. Odkąd unikam kontaktów międzyludzkich, nie mam konkurencji, z którą mogłabym być bez przerwy porównywana, mam spokojniejsze życie, rzeczywiście bardziej skupione na tym, co jest, a nie na tym, czego mi brak, a co mają w nadmiarze inni.
"Bo szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni, co zjawia się, gdy samo chce i gdy się za nim nie goni."
Anna Maria Jopek "Na dłoni"

4w5

Awatar użytkownika
AnetaK
Posty: 344
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2014, 17:06
Lokalizacja: z boga

Re: Jak się cieszyć z tego, co się teraz ma?

Postautor: AnetaK » czwartek, 22 lutego 2018, 11:49

@Rilla masz depresję?

z mojej perspektywy - kogoś kto kiedyś lubił się zadręczać i dusić w swojej tęsknocie za tym czego nie mam, to co wypisujesz nie świadczy o zdrowiu - czegoś Ci brakuje - ale jestem pewny że można to naprawić.
PS bycie między ludźmi jest świetne - tylko trzeba sobie znaleźć odpowiednie towarzystwo - na dobry początek wystarczy mała grupka, a potem można wychodzić do innych.
Im bardziej otwierasz się przed ludźmi i robisz to dobrowolne, nie oczekując przy tym oklasków ani nawet jakiejkolwiek informacji zwrotnej, tym więcej ludzie oddają energii mimowolnie.
"Kobiety warto kochać i je uwodzić. Z mężczyznami warto dyskutować i ich gwałcić" - Perwik

Awatar użytkownika
Rilla
VIP
VIP
Posty: 3158
Rejestracja: czwartek, 26 kwietnia 2007, 16:34
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: wichrowe wzgórze

Re: Jak się cieszyć z tego, co się teraz ma?

Postautor: Rilla » niedziela, 25 lutego 2018, 12:31

Nie mam depresji i nigdy nie miałam, choć kiedyś bywało ciężko. Pogodziłam się już z tym, jaka jestem, staram się cieszyć tym, co mam, ale ludzie w tym nie pomagają. Ciągle porównywanie swojej wybrakowanej osoby do swoich cudnych wspaniałych znajomych nie motywuje do cieszenia się z tego, co się ma. Wręcz przeciwnie, daje nieodparte wrażenie, że to, co się ma, nie jest nic warte. Nie widzę nic przyjemnego w poczuci upokorzenia, gdy w towarzystwie są te moje wady wytykane i wyśmiewane, a tym bardziej nie widzę nic przyjemnego po takim czymś w takim towarzystwie się pokazywać. Nie odczuwam też przyjemności w ciągłym porównywaniu mnie do innych ludzi i słuchaniu, jacy to inni są wspaniali w porównaniu do mnie, że mają zalety, których nie mam, że im się udaje, a mi nie. Ja to wiem, nie potrzebuję tego słuchać. Spędzanie wolnego czasu z tak zwanymi ludźmi sukcesu, którzy co prawda nie mówią wprost, ale całą swoją osobą pokazują swoją cudowność, także nie jest budujące.
Trzeba znaleźć sobie odpowiednie towarzystwo? Oczywiście, ale takich „gorszych”, czy podobnych do mnie nie jest dużo. Towarzystwo żeby cieszyło, musi jeszcze zadowalać intelektualnie, podzielać zainteresowania. Co mi po osobie, przy której będę cieszyć się z tego co mam niezmiernie, bo ta będzie mieć znacznie mniej, jeśli naszym wspólnym zjęciem będzie mielenie żuchwą z gumą w ustach, kopanie śmietników i rzucanie mięsem. Wolę spędzić czas miło we własnym towarzystwie, ciesząc się z tego, co mam, SAMA.

Może jak się jest super ekstra świetnym wspaniałym człowiekiem pełnym zalet, wygląda to zupełnie inaczej, spędzanie czasu między ludźmi sprawia radość i motywuje do działania, bo spotyka się wtedy ludzi sobie równych i nikt nie wytyka wad.
"Bo szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni, co zjawia się, gdy samo chce i gdy się za nim nie goni."
Anna Maria Jopek "Na dłoni"

4w5

Awatar użytkownika
AnetaK
Posty: 344
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2014, 17:06
Lokalizacja: z boga

Re: Jak się cieszyć z tego, co się teraz ma?

Postautor: AnetaK » niedziela, 25 lutego 2018, 14:07

po pierwszy pytanie: po co się porównujesz z innymi? jaki to ma cel? pomaga jakoś w Twoim rozwoju?
odpowiedz sobie na to, a potem czytaj dalej

wypowiem się z perspektywy brzydkiego typa, pełnego wad fizycznych i osobowościowych - na początek trzeba znaleźć towarzystwo odmieńców - nie ma czegoś takiego jak ludzie "gorsi" w sensie fizycznym - nie. Są ludzie mniej rozwinięci emocjonalnie i intelektualnie - i na podstawie tego tworzą się grupy - i w każdej grupie znajdują się "brzydcy" i "piękni" ludzie (piszę w cudzysłowie ponieważ brzydota i piękno to bardzo subiektywna sprawa i tak naprawdę mało ludzi przy np wyborze życiowego partnera, podąża za trendami - jest to wręcz niemożliwe, temat rzeka). Oczywiście brzydotę można stuningować za pomocą odpowiednich ciuchów i kosmetyków, ale Ty jako kobieta dobrze o tym wiesz ;)

mówisz, że jesteś w towarzystwie, które wytyka Twoje wady - ale jaką mają w tym intencję? Czy to jest rodzaj humoru? Złośliwość? A może chcą Cię w czymś uświadomić i pomóc w rozwoju?
Rillo widzę w Twojej wypowiedzi nutkę tzw "wyjątkowego" użalania się nad sobą - niestety Twoje cierpienie, jak i cierpienie wszystkich innych ludzi, nie jest wyjątkowe - nigdy nie było i nigdy nie będzie. I mówię to jako ktoś, kto kiedyś uwielbiał cierpieć i tarzać się w swoim bólu.

Czy Ty umiesz śmiać się ze swoich wad? Spojrzeć w lustro i powiedzieć "o kurde, ale ja mam ryj... no niezła beka, coś się matce naturze nie udało, no ale trudno, nie jestem jedyną brzydką istotą, kij z tym" - jeśli nie umiesz tak zrobić, to znajdź sposób i zrób to.
Wygląd jest ważny - ale twarzy nikt nie wybiera - i ludzie dojrzali emocjonalnie, społecznie, o tym wiedzą. I nie czepiają się. Sami mają kompleksy ;)

Kolejna rzecz; nie jest tak, że poczucie humoru i śmianie się ze swoich własnych wad jest ostatnim stopniem rozwoju. Ja ostatnio wchodzę na wyższy poziom i znowu czuję się nadwrażliwy na swoim punkcie - z tym że teraz nie boję się o tym mówić i jeśli ktoś mnie urazi - jestem wstanie to powiedzieć.

Przeszedłem wiele etapów "czwórkowego" rozwoju i powiem Ci, że śmiać się z siebie jest naprawdę trudno - ale można to osiągnąć, właśnie przez zrozumienie jak bardzo wygląd nie ma znaczenia, albo jakie może mieć znaczenie w sensie obiektywnym (np w wynikach sprzedażowych ma znaczenie wygląd, ale przecież brzydcy ludzie też są sprzedawcami i mają wyniki, dlaczego? Bo nie tylko wygląd się liczy, ale całe spektrum bycia człowiekiem ;) )


A no i na koniec - kiedy już się człowiek zaczyna rozwijać i złapie dystans do siebie, to wtedy może zacząć się porównywać z innymi - ale tylko w celu zmotywowania się do pracy nad sobą, a nie po to, żeby sobie zadawać ból.

cierpienie dla cierpienia jest bezsensu i nie prowadzi donikąd.
"Kobiety warto kochać i je uwodzić. Z mężczyznami warto dyskutować i ich gwałcić" - Perwik

Awatar użytkownika
Zielony smok
VIP
VIP
Posty: 1854
Rejestracja: czwartek, 14 grudnia 2006, 19:17
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: następna stacja...

Re: Jak się cieszyć z tego, co się teraz ma?

Postautor: Zielony smok » niedziela, 25 lutego 2018, 21:38

Se forumowicze czytajo... świeżotka ....

http://blog.krolartur.com/szczescie-a-spelnienie/
Jeśli zapytam Cię czy jesteś szczęśliwy/a, możesz odpowiedzieć z perspektywy Twojego nastroju tu i teraz („No niezbyt, bo znowu czytam jakieś dziwne wypociny Króla”), albo z perspektywy Twojego długoterminowego zadowolenia („Bardzo, jestem dumna z tego jak potoczyło się moje życie i co mi się w nim udało.”). Co więcej, te dwa rodzaje szczęścia mogą być ze sobą sprzeczne („Jestem nieszczęśliwy tu i teraz bo nie zjadłem pizzy na którą miałem ochotę, ale długoterminowo będę usatysfakcjonowany, bo będę zdrowszy i bardziej atrakcyjny.”)

Generalnie badania zdają się sugerować, że krótkoterminowo szczęście tu i teraz (tzw. hedonia) jest silniejsze, ale nie daje trwałych efektów. Hedonia to przede wszystkim dbanie o siebie, to czego chcemy tu i teraz, przyjemność i radość. Z kolei satysfakcja (tzw. eudaimonia) tu i teraz daje mniejszą przyjemność, ale długoterminowo daje dodatkowy bonus szczęścia. Eudaimonia to działania sprzyjające samorozwojowi, odpowiedzialności, dążeniu do doskonałości, poczucie sensu działań, wspierania różnych wartości oraz dbania o dobro innych. Z tej perspektywy np. celowe ćwiczenie (deliberate practice w ujęciu Ericssona) daje eudaimonię, ale jest wybitnie sprzeczne z hedonią. Popijawa z kumplami da szczęście, ale niespecjalnie przyczyni się do satysfakcji.

(Niektórzy badacze sugerują jeszcze trzeci rodzaj szczęścia, euforię, stany krótkotrwałego, ultraintensywnego szczęścia uzyskiwane przez ekstremalne przeżycia, używki, itp. Badania w tym zakresie są jednak dość ograniczone.)
9w8 ENFP
Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i wygra przewagą doświadczenia.
Ps. ( Jestem na dłuuuugim urlopie - nie odpisuję na PW, sorry )

Awatar użytkownika
Ael
Posty: 932
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2010, 00:22
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Kraina Czarów
Kontaktowanie:

Re: Jak się cieszyć z tego, co się teraz ma?

Postautor: Ael » poniedziałek, 26 lutego 2018, 21:19

Rilla pisze: Może jak się jest super ekstra świetnym wspaniałym człowiekiem pełnym zalet, wygląda to zupełnie inaczej, spędzanie czasu między ludźmi sprawia radość i motywuje do działania, bo spotyka się wtedy ludzi sobie równych i nikt nie wytyka wad.

Musisz mieć paskudnego pecha do towarzystwa. To nie jest tak, że każdy "lepszy" zawsze od razu wytknie ci, że on jest lepszy a ty jesteś gorsza... Wiem, że jest takich ludzi sporo, ale jeszcze więcej jest ludzi, którzy po prostu się wspierają i czerpią przyjemność z grupowego robienia rzeczy - co jest zupełnie innym rodzajem przyjemności, niż robienie rzeczy samemu. Nie wiem, czy lepszym czy gorszym, ale warto mieć w swoim życiu oba te rodzaje.
W każdym razie, jak mi ktoś chce celowo psuć humor, to po prostu go olewam, ale nie warto tego przenosić na cały rodzaj ludzki...

Ogólnie zgadzam się z Perwikiem, choć do dwóch spostrzeżeń mam uwagi:

1) Wycofanie się od ludzi nie świadczy o depresji, niektórzy ludzie autentycznie tak wolą. (Ale co innego preferowanie samotności, a co innego unikanie ludzi, by się z nimi nie porównywać).
2) Dystans do siebie nie jest lekarstwem na wszystko.


Wróć do „Typ 4 - Indywidualista”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość