Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

Dyskusje na temat typu 3
Wiadomość
Autor
Oni-dono
Posty: 4
Rejestracja: piątek, 11 września 2015, 17:26

Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#1 Post autor: Oni-dono » piątek, 11 września 2015, 18:18

Ponieważ to mój pierwszy wpis, najpierw witam się ze społecznością :wink:
Ostatnio sporo czasu poświęcałam identyfikacji swojego enneatypu i sprawiło mi to spory problem. Z wyników testów wychodziło mi najczęściej 5w4, co z żalem musiałam jednak odrzucić, ponieważ pomimo zamiłowania do gromadzenia wiedzy i pewnych skłonności do analizy, nie mogłam się z nim w pełni utożsamić. Przez pewien czas typowalam się jako 9 z pewnym wpływem ze strony 3. Tutaj więcej cech mogłam sobie przypisać, jednak wciąż coś mi zgrzytalo.
W końcu stwierdziłam, że czas stanąć przed sobą w prawdzie, bo czułam, że przy rozwiązywaniu testu sama siebie w pewnych sprawach oszukiwałam. I w końcu wyszło mi... 3w4, które chyba najlepiej mnie opisuje. Przedtem za główny argument przeciwko mojej przynależności do typu 3 uważałam jego rzekomo spory ekstrawertyzm i, przede wszystkim, niechęć do rozmyślania o swoich emocjach, słabą introspekcje, unikanie jak ognia negatywnych nastrojów.
Jestem bez wątpienia introwertyczką. Lubię wprawdzie towarzystwo innych ludzi i coraz bardziej się otwieram, ale najlepiej czuję się w dobrze znanym mi gronie, a w wakacje jestem w stanie przez miesiąc ograniczyć interakcje z otoczeniem, regenerując siły i zajmując się relaksem oraz rzeczami, które mnie interesują. Ponadto, paradoksalnie, mimo mojego pragnienia nie pozostawania w tyle i chęci docenienienia moich zdolności, najlepiej czuję się w sytuacji, która nie stwarza pola do konkurencji i gdzie wszystko toczy się spokojnym, cichym rytmem. Ponieważ kocham kontakt z naturą, dla mnie taką oazą są przyrodnicze obozy wolontariackie, gdzie przez szereg dni mam kontakt tylko z garstka cudownych ludzi o podobnych zainteresowaniach, cieszę się ze zwykłej codzienności i czuję, że to właśnie jest moje miejsce na ziemi.
I nie unikam introspekcji - przeciwnie, sporo czasu poświęcam na zgłębianie samej siebie. Co do negatywnych nastrojów - staram się unikać okazji do ich stwarzania, ale jak już spotka mnie jakiś cios, w pewnym sensie się cieszę, że "uczę się żyć na własnej skórze". To raczej nie bardzo pasuje do opisu Trójki.
Jednak skrzydło 4 zdaje się to wszystko wyjaśniać i możliwe, że wszystko jest w najlepszym porządku. Tylko dręczą mnie wątpliwości - czy skrzydło 4 rzeczywiście może być na tyle silne, by z pełnej witalności trójki uczynić spokojnego introwertyka, który uwielbia poświęcać czas na introspekcje? Który, gdy może sobie na to pozwolić i ma dość "zdobywania", lubi trochę poleniuchowac i żyć najprościej, jak się da? Czy też może mieć na to wszystko niebagatelny wpływ powiązanie z typem 9?



Spectrum
Posty: 69
Rejestracja: niedziela, 21 czerwca 2015, 01:25
Enneatyp: Zdobywca

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#2 Post autor: Spectrum » sobota, 12 września 2015, 01:12

Cześć :mrgreen: Jak miło Twój temat przeczytać, też jestem 3w4 i generalnie typowałem się na początku na czwórkę, ale coś mi tu nie pasowało. Doskonale rozumiem Twoje wątpliwości, a odpowiadając na Twoje pytanie, czwórka może mieć bardzo silny wpływ, u mnie chyba jest 50/50. Bo czasami sam nie wiem czego chce i potrzebuję impulsu z zewnątrz, żeby to zrozumieć. Jak się zamykam w domu to się robie taki czysto czwórkowy. Nawet 4w5 siebie bym określił, ale muszę się jakoś głaskać na różne sposoby, żeby nie popaść w depresje i móc myśleć trzeźwo. Nie mówię tu stricte o używkach, ale ogólnie planowanie, odkrywanie siebie i w praktyce ciągłe dążenie do doskonałości z wykorzystaniem intelektu. Czwórka daję nam ten przywilej, że to dążenie zamyka się w granicach możliwości, a nie jest ciągłym ekstrawertycznym fałszem. Warto jednak działać aktywnie bo ciągła trójkowa introspekcja to choroba.
czy skrzydło 4 rzeczywiście może być na tyle silne, by z pełnej witalności trójki uczynić spokojnego introwertyka, który uwielbia poświęcać czas na introspekcje? Który, gdy może sobie na to pozwolić i ma dość "zdobywania", lubi trochę poleniuchowac i żyć najprościej, jak się da? Czy też może mieć na to wszystko niebagatelny wpływ powiązanie z typem 9?
Ja praktycznie cały czas zdobywam. Nawet jak nie zdobywam to i tak "zdobywam". Jako, że jestem czwórkowy to mogę nawet konfabulować o swoich sukcesach, które osiągnę jak jutro zrobię to a za miesiąc to, a zdobywanie wiedzy to rarytas zastępujący działanie. To tak w kolorowym scenariuszu, często jednak dochodzą zaburzenia emocjonalne, niestabilne poczucie wartości i ciągłe krytyczne odkrywanie własnego ja (czyli coś na zasadzie introspekcji), które w rzeczywistości nie istnieje, jest tylko dziełem naszych osiągów i oceną innych ludzi. Chyba tylko trójka zrozumie o co chodzi, i nie mówię o imponowanie umiejętnościami, ale po prostu stylem życia, byciem lepszym i ogólnie zajmowanie wysokiej pozycji społecznej. Ogólnie stres wzmacnia to połączenie z 9 przez co można stać się pasywnym, wygaszonym i nie daj boże zacząć się zastanawiać nad sensem swoich poczynań. Hej i zauważ, że tak jak pisałaś o trójkach pełnych witalności, to tak naprawdę tylko maska. Przy ludziach trzeba wypadać jak najlepiej, ja np. czuję się bardziej witalny, choć ostatnio często zakładam maskę spokojnego cichego typa w dużej grupie ludzi, bo to wydaję mi się bezpieczniejsze (też nie lubię konfrontacji, chyba, że jestem super pewny siebie i chce coś uzyskać) i to generalnie działa, bo jak dojdzie do interakcji to od razu można pokazać, że się jest po prostu inteligentnym, zabawnym spoko gościem. I dzięki temu jest mniej chętnych do ryzykownej konfrontacji, podwójnie na plus ;p Jeśli jesteś bardzo introwertyczna i brak ekstrawertycznych zachowań sprawia Ci dyskomfort, to może trzeba rozwiązać jakieś problemy, które sprawiają, że robisz się pasywna? Spróbuj jednak szukać dobrych stron w tym czym Ci najwygodniej. Nie można całe życie udawać.

A i poczytaj jeszcze o enneagramie, mniej patrz na testy bo one są różne, głównie patrz na swoje motywy działań, bez których nie wyobrażasz sobie egzystencji. Dopiero potem dla smaku rozwiąż sobie ten teścik http://enneagram.edu.pl/test.php tam masz ogólnikowo każdy podtyp punktowany.
Co do motywów, jeśli uważasz, że musisz zamknąć się w sobie i myśleć to rozważ dlaczego tak jest i czego Ci brakuje, żeby z tego wyjść. Jaką siebie widzisz w najbardziej entuzjastycznych wyobrażeniach. Jaka jesteś wsród ludzi, jak oni Cie widzą. Za co Cie lubią itp. Mało napisałaś ile w Tobie prawdziwej trójki.

Może jednak nie jesteś trójką, czego Ci życzę.. bo 3w4 to jazda dwubiegunowa :sad2:

Pozdrawiam
3w4

"Jesteśmy tym kogo udajemy, i dlatego musimy uważać, kogo udajemy" ~ Kurt Vonnegut
"Is­tnieje cel, lecz nie ma dro­gi; co na­zywa­my drogą jest ciągłym wahaniem. " ~ Franz Kafka

Oni-dono
Posty: 4
Rejestracja: piątek, 11 września 2015, 17:26

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#3 Post autor: Oni-dono » sobota, 12 września 2015, 10:57

Cześć. Cieszę się, że dostałam tak obszerną odpowiedź :wink:
Spectrum pisze: Ja praktycznie cały czas zdobywam. Nawet jak nie zdobywam to i tak "zdobywam". Jako, że jestem czwórkowy to mogę nawet konfabulować o swoich sukcesach, które osiągnę jak jutro zrobię to a za miesiąc to
W sumie, to coś w tym jest. Często zdarzały mi się myśli w stylu: "gdybym zrobiła tamto a siamto, a tamtego nie, to bym wygrała/poszłoby mi jeszcze lepiej". Co do przyszłych sukcesów, też sobie czasem fantazjuję. I nie chodzi tutaj też tylko o stricte sukcesy, ale również, jak dane działanie zostanie odebrane przez innych.
Spectrum pisze:niestabilne poczucie wartości
To ja :roll: W jednej chwili myślę, że mogę tak wiele, a w następnej poziom samozadowolenia zbliża się do poziomu gruntu (no dobra, aż tak, to nie :wink: ale te wahania są dość znaczne)
Spectrum pisze:i ciągłe krytyczne odkrywanie własnego ja (czyli coś na zasadzie introspekcji), które w rzeczywistości nie istnieje, jest tylko dziełem naszych osiągów i oceną innych ludzi
W jednym z opisów przeczytałam, że 3w4 każde swoje działanie traktują tak, jakby to od niego zależała jego opinia publiczna. Znam to.
Spectrum pisze:Chyba tylko trójka zrozumie o co chodzi, i nie mówię o imponowanie umiejętnościami, ale po prostu stylem życia, byciem lepszym i ogólnie zajmowanie wysokiej pozycji społecznej
Akurat mi na wysokiej pozycji społecznej nie zależy. Głównie pragnę uznania i pełnej akceptacji tego grona ludzi, z którymi mam najczęstszy kontakt. Chociaż może takie mini-społeczeństwo też się do tego zalicza?
Spectrum pisze:Hej i zauważ, że tak jak pisałaś o trójkach pełnych witalności, to tak naprawdę tylko maska. Przy ludziach trzeba wypadać jak najlepiej, ja np. czuję się bardziej witalny, choć ostatnio często zakładam maskę spokojnego cichego typa w dużej grupie ludzi, bo to wydaję mi się bezpieczniejsze (też nie lubię konfrontacji, chyba, że jestem super pewny siebie i chce coś uzyskać) i to generalnie działa, bo jak dojdzie do interakcji to od razu można pokazać, że się jest po prostu inteligentnym, zabawnym spoko gościem.
U mnie przyjmowanie maski polega głównie na wtórnym wtopieniu się w tłum. To znaczy, że jak już coś uda mi się osiągnąć, czerpię z tego satysfakcję, ten smok-moje-poczucie-wartości czuje się nakarmiony. Ale gdy ktoś w moim towarzystwie zaczyna mnie chwalić zbyt mocno, zaczynam czuć się nieswojo i na ogół mówię, że przesadza, to nic takiego etc. Ogólnie rzecz biorąc, chcę zdobyć uznanie, ale jak ono osiąga zbyt wysoki próg, czuję się w pewnym stopniu wykluczona poza nawias społeczności i chcę jak najszybciej do niej powrócić.
Natomiast autentycznie mnie boli, gdy ktoś mnie postrzega tylko przez pryzmat moich własnych osiągnięć, zupełnie pomijając mnie jako osobę - która też ma swoje pasje i swoje życie. Takie to chyba mało Trójkowe - przynajmniej sądząc po opisach. Ale ja chcę, by osiągnięcia nie stanowiły mojego całego obrazu, a bardziej jego godne dopełnienie.
Spectrum pisze:Jeśli jesteś bardzo introwertyczna i brak ekstrawertycznych zachowań sprawia Ci dyskomfort, to może trzeba rozwiązać jakieś problemy, które sprawiają, że robisz się pasywna? Spróbuj jednak szukać dobrych stron w tym czym Ci najwygodniej. Nie można całe życie udawać
Nie no, aż tak źle to nie jest :wink: Jak napisałam, coraz bardziej otwieram się na ludzi. Cieszę się z ich towarzystwa, najbardziej to lubię ich rozbawiać, pomagam tam, gdzie mogę etc. Tylko później czuję się wypompowana i potrzebuję solidnej regeneracji.

O enneagramie dużo czytałam i próbowałam też bez testu ustalić swój typ. Stąd też moje wątpliwości - równie dobrze mogłam uznać, że jestem tym 5w4 i na tym poprzestać.
Spectrum pisze:Co do motywów, jeśli uważasz, że musisz zamknąć się w sobie i myśleć to rozważ dlaczego tak jest i czego Ci brakuje, żeby z tego wyjść. Jaką siebie widzisz w najbardziej entuzjastycznych wyobrażeniach. Jaka jesteś wsród ludzi, jak oni Cie widzą. Za co Cie lubią itp. Mało napisałaś ile w Tobie prawdziwej trójki.
Tylko że ja nie chcę z tego "wychodzić" :) Kocham te chwile kontemplacji, gdy wszystkie nagromadzone odczucia mogą przeze mnie swobodnie przepłynąć, a moje myśli mogą dryfować tam, gdzie mają ochotę. I gdzie właśnie mogę zastanawiać się nad swoimi motywami, postępowaniem.

Moje cechy Trójki to głównie traktowanie niemal wszystkiego jako zawodów - gdzie co prawda w tych mniej ważnych nie muszę być wcale najlepsza, ale broń Boże nie na szarym końcu. Nie chcę być uznawana za słabą. Boję się odrzucenia. Lubię być doceniana. No i te maski - staram się je jak najbardziej ograniczać, ale nie zawsze mi się to udaje. Czuję się, jakbym ciągle była oceniana.

Dzięki i również pozdrawiam.

Spectrum
Posty: 69
Rejestracja: niedziela, 21 czerwca 2015, 01:25
Enneatyp: Zdobywca

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#4 Post autor: Spectrum » sobota, 12 września 2015, 12:42

Często zdarzały mi się myśli w stylu: "gdybym zrobiła tamto a siamto, a tamtego nie, to bym wygrała/poszłoby mi jeszcze lepiej". Co do przyszłych sukcesów, też sobie czasem fantazjuję. I nie chodzi tutaj też tylko o stricte sukcesy, ale również, jak dane działanie zostanie odebrane przez innych.
Hmm.. myślenie o przeszłości jest czwórkowe, zdrowa trójka wraca tam tylko, żeby wyciągnąć jakieś analizy i ewentualnie spędza czas w przyszłości (ja jestem bardziej cwany, bo myśląc o przyszłości wspominam przeszłość, która jest teraźniejszością i oceniam konsekwencje). Ogólnie uważam, że jeśli spędzać czas w głowie w ten sposób to tylko produktywnie bo inaczej można się nie potrzebnie degradować.
Akurat mi na wysokiej pozycji społecznej nie zależy. Głównie pragnę uznania i pełnej akceptacji tego grona ludzi, z którymi mam najczęstszy kontakt. Chociaż może takie mini-społeczeństwo też się do tego zalicza?
Z reguły chodzi tu właśnie o mini-społeczeństwo. Wydaję mi się, że 3w4 jest bardziej skromna pod tym względem.
Pisząc wysoka pozycja nie chodziło mi tu o bycie jakimś bogiem, tylko po prostu bycie na miejscu, gdzie nie ma ludzi lepszych od Ciebie, przez których możesz osunąć się w cień. Uznanie i akceptacja to dwie odmienne sprawy. Akceptować można kogoś chorego. Uznawać można kogoś dobrego. Generalnie w moim przypadku parcie na uznanie nie jest jakieś silne w szarych ludzi szeregu, ale jeśli akurat podoba mi się tam jakaś dziewczyna, albo chce zdobyć jakiś przywilej to się trochę zaostrzają instynkty.
Ale gdy ktoś w moim towarzystwie zaczyna mnie chwalić zbyt mocno, zaczynam czuć się nieswojo i na ogół mówię, że przesadza, to nic takiego etc. Ogólnie rzecz biorąc, chcę zdobyć uznanie, ale jak ono osiąga zbyt wysoki próg, czuję się w pewnym stopniu wykluczona poza nawias społeczności i chcę jak najszybciej do niej powrócić.
To raczej sytuacja stresowa, bo podejrzewam, że za bardzo Cie ego w takim momencie gila i nie chcesz odczuć negatywnych myśli ludzi zawistnych :lol: Ogólnie ja np. też nie lubię czuć za dużego uznania bo zauważam, że ktoś mi narzuca maskę, którą można łatwo rozbroić i znaleźć tam zwykłego biednego typa. Lubie się wycofywać z takich sytuacji. Jednak jak się wycofam to zaczynam je silnie entuzjastycznie kontemplować i dalej myśleć nad swoim rozwojem, żeby stawać się coraz lepszym by nie czuć dyskomfortu. Bo przecież dla takich chwil się żyje :mrgreen: Z reguły winą jest pewność siebie, a nie bycie "nie wystarczająco dobrym".
Dobrze, że jesteś skromna, ale myślę, że jak by Ci ktoś zalazł mocno za skórę to włączyłby Ci się arogant mode on.
Natomiast autentycznie mnie boli, gdy ktoś mnie postrzega tylko przez pryzmat moich własnych osiągnięć, zupełnie pomijając mnie jako osobę - która też ma swoje pasje i swoje życie. Takie to chyba mało Trójkowe - przynajmniej sądząc po opisach. Ale ja chcę, by osiągnięcia nie stanowiły mojego całego obrazu, a bardziej jego godne dopełnienie.
Ciekawe co bardziej by Cie bolało. Czy to? Czy gdyby ktoś Cie bezgranicznie zaakceptował, polubił Twoją osobę, ale stwierdził, że jesteś brzydka, nudna i poszedł się zalecać do Twoich przebojowych przyjaciółek.
Dla mnie sytuacja numer 2 jest nie wyobrażalna. Już nawet nie chodzi o luźne relacje z ludźmi. Nawet próba zdobycia bezwarunkowej miłości wydaję mi się prośbą o litość :mrgreen:
Prawda jest taka, że ludzie nie oceniają Cie ZA TO jak wyglądasz, tylko PRZEZ TO jak wyglądasz. Nie za to co mówisz, ale przez to co mówisz. I idąc dalej tym tokiem - nie za to co osiągasz. Tylko PRZEZ TO CO OSIĄGASZ. Więc raczej osiągając dużo, staję się to po prostu dopełnieniem pięknej osobowości. 3w4 może być piękne i kompletne. Czyste niezdrowe 3 to tylko precel z dziurą w środku.
Nie no, aż tak źle to nie jest :wink: Jak napisałam, coraz bardziej otwieram się na ludzi. Cieszę się z ich towarzystwa, najbardziej to lubię ich rozbawiać, pomagam tam, gdzie mogę etc. Tylko później czuję się wypompowana i potrzebuję solidnej regeneracji.
Jak każdy intro. Ja mam tak, że po dłuższym czasie regeneracji, muszę się koniecznie z kimś umówić, żeby się zregenerować w drugą stronę. Albo wyjść do większego środowiska poczuć jakieś uznanie czy coś.
O enneagramie dużo czytałam i próbowałam też bez testu ustalić swój typ. Stąd też moje wątpliwości - równie dobrze mogłam uznać, że jestem tym 5w4 i na tym poprzestać.
Wspaniały podtyp :sad2: Możesz też być 4w3, ale to są raczej bardzo emocjonalne istoty z poczuciem niczym nie popartej wyjątkowości.
Kocham te chwile kontemplacji, gdy wszystkie nagromadzone odczucia mogą przeze mnie swobodnie przepłynąć, a moje myśli mogą dryfować tam, gdzie mają ochotę. I gdzie właśnie mogę zastanawiać się nad swoimi motywami, postępowaniem.
Ja też kocham, ale prędzej czy później trzeba wyjść z cienia i zmierzyć się na pojedynku dwóch światów aby udowodnić swoją wartość.
Czuję się, jakbym ciągle była oceniana.
Masz rację, tak jest :)

Pozdrawiam
3w4

"Jesteśmy tym kogo udajemy, i dlatego musimy uważać, kogo udajemy" ~ Kurt Vonnegut
"Is­tnieje cel, lecz nie ma dro­gi; co na­zywa­my drogą jest ciągłym wahaniem. " ~ Franz Kafka

Oni-dono
Posty: 4
Rejestracja: piątek, 11 września 2015, 17:26

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#5 Post autor: Oni-dono » sobota, 12 września 2015, 22:20

Hmm.. myślenie o przeszłości jest czwórkowe, zdrowa trójka wraca tam tylko, żeby wyciągnąć jakieś analizy i ewentualnie spędza czas w przyszłości (ja jestem bardziej cwany, bo myśląc o przyszłości wspominam przeszłość, która jest teraźniejszością i oceniam konsekwencje). Ogólnie uważam, że jeśli spędzać czas w głowie w ten sposób to tylko produktywnie bo inaczej można się nie potrzebnie degradować.
Ja tego tak nie odbieram. Lubię wybiegać w przyszłość, ale nie umiałabym żyć tylko nią. Przeszłość jest dla mnie równie ważna.
To raczej sytuacja stresowa, bo podejrzewam, że za bardzo Cie ego w takim momencie gila i nie chcesz odczuć negatywnych myśli ludzi zawistnych :lol: Ogólnie ja np. też nie lubię czuć za dużego uznania bo zauważam, że ktoś mi narzuca maskę, którą można łatwo rozbroić i znaleźć tam zwykłego biednego typa.
W sumie... Może coś w tym jest.
Ciekawe co bardziej by Cie bolało. Czy to? Czy gdyby ktoś Cie bezgranicznie zaakceptował, polubił Twoją osobę, ale stwierdził, że jesteś brzydka, nudna i poszedł się zalecać do Twoich przebojowych przyjaciółek.
Nie mogę odpowiedzieć, bo ta sytuacja dla mnie zawiera wewnętrzną sprzeczność. Nie można kogoś bezgranicznie zaakceptować i polubić, a jednocześnie twierdzić, że jest nudny.
Dla mnie sytuacja numer 2 jest nie wyobrażalna. Już nawet nie chodzi o luźne relacje z ludźmi. Nawet próba zdobycia bezwarunkowej miłości wydaję mi się prośbą o litość :mrgreen:
Czemu? Jakby nie patrzeć, może to też być swego rodzaju zdobywanie :wink: Co innego umizgiwać się do kogoś jak piesek, a co innego chcieć być pokochanym w całości.
Tu mnie naszła pewna refleksja. W sumie jak to jest z Trójkową odwagą w sprawach sercowych? Czy wszystkie traktują to jako kolejne wyzwanie, czy też dla niektórych może to być swego rodzaju sytuacja stresowa, gdzie stają się bierną Dziewiątką? Bo ja nigdy w czymś takim nie byłam zbyt bojowa, czekałam na jakiś bardziej zdecydowany ruch tej drugiej strony. Czasem tylko coś delikatnie zainicjowałam, ale zwykle uważając, żeby się przypadkiem nie zdemaskować. W jednym czy dwóch przypadkach tylko dałam bardziej wyraźny sygnał, ale on też nie był jednoznaczny.
Wspaniały podtyp :sad2: Możesz też być 4w3, ale to są raczej bardzo emocjonalne istoty z poczuciem niczym nie popartej wyjątkowości.
Zawsze uważałam się za zbyt chłodną na 4. Owszem, zdarza mi się czasem odczuwać coś wyjątkowo intensywnie, ale na ogół są to odczucia bardziej, hmmm... stonowane. Mam bliską przyjaciółkę 4w5 i pod względem intensywności i ekspresji uczuć to ja jej do pięt nie dorastam.
Masz rację, tak jest :)
Nie ma to jak pocieszenie :lol:

Awatar użytkownika
Ael
Posty: 941
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2010, 00:22
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Kraina Czarów
Kontakt:

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#6 Post autor: Ael » niedziela, 13 września 2015, 05:36

Spectrum pisze:Możesz też być 4w3, ale to są raczej bardzo emocjonalne istoty z poczuciem niczym nie popartej wyjątkowości.
Na to nie mam innej odpowiedzi, niż: :thumbdown:
Czuję się, jakbym ciągle była oceniana.
Masz rację, tak jest :)
Akurat.
Jak widzę, 3w4 maja dużo większy problem z narcyzmem niż wszystkie Czwórki jakie znam
*snap back za niesprawiedliwą ocenę 4w3!*
A tak naprawdę, trzeba się pogodzić z tym, ze większość świata ma generalnie w dupie to, co robimy. Wszyscy są zajęci przede wszystkim swoją piaskownicą i naprawdę mało kto ma czas i energię na siedzenie, obserwowanie ORAZ aktywne osądzanie wszystkiego, co się rusza.
Są takie osoby, owszem, i mam (nie)przyjemność znać je osobiście...to są tak naprawdę biedni ludzie... ale można ich traktować jako błąd statystyczny.

Oni-dono, przemyśl jeszcze, czy na pewno jesteś 3, jakoś twój tok myślenia średnio pasuje do Trójkowej motywacji moim zdaniem...

Awatar użytkownika
chokureika
Moderator
Posty: 604
Rejestracja: niedziela, 11 listopada 2007, 23:25
Enneatyp: Indywidualista

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#7 Post autor: chokureika » niedziela, 13 września 2015, 14:14

Po raz kolejny odsyłam do zapoznania się z tym:
http://www.enneagram.pl/Enneagram/affir ... ffirm.html
http://www.enneagram.pl/Enneagram/affir ... ffirm.html

Te, które bardziej bolą, sprawiają (lub sprawiały) nam więcej kłopotu, to te właściwe.

Dodatkowo:
Błędna ocena typów: 3 i 4

W tym przypadku błędna identyfikacja jest prawdopodobnie wynikiem niejasności która wartość jest skrzydłem, a która jest nadrzędna, tzn. czy mamy do czynienia z 3w4 czy też 4w3. Główne różnice między tymi typami są widoczne w relacji z życiem emocjonalnym. Trójki skupiaja się na zadaniach, wydajności, efektywności. Oczywiście Trójki mają uczucia, ale na ile to tylko możliwe, ukrywają je gdy chcą się skupić się na swoich celach, czyli w przypadku większości Trójek - przez większość czasu. Gdy Trójki stają się mniej zdrowe, zaczynają postrzegać swoje uczucia jako kulę u nogi, z którą muszą sobie radzić, ale która obniża ich efektywność. Trójki chcą wykonać swoje cele, a gdy starczy czasu, zająć się swymi uczuciami.

Czwórki postępują niemal całkowicie odwrotnie. Naturalnie Czwórki także chcą zrealizować cele, ale gdy pojawią się trudne uczucia, to Czwórki wstrzymują realizację celów i starają się uporać z uczuciami zanim powrócą do swoich zadań. Im mniej zdrowa Czwórka, tym więcej czasu poświęca na uporanie się ze swoimi uczuciami i reakcjami. Trójki mogą widzieć takie podejście Czwórek jako nieprofesjonalne i niedojrzałe. Czwórki mogą widzieć Trójkową obsesję wydajności jako nieautentyczną i płytką.

Częściej się zdarza, że Trójki są identyfikowane jako Czwórki niż odwrotnie. Jest to prawdziwe zwłaszcza w przypadku Trójek, które dorastały w rodzinach ceniących ekspresję twórczą. Mogą one błędnie uważać, że tylko Czwórki są twórcze, niedostrzegając faktu, że wielu cenionych artystów było Trójkami.
I jeszcze:
Kierunki dezintegracji u 4

Nie ma podobnego wpisu dla trójek, ale trójka przejmuje zdrowe cechy szóstek lub niezdrowe cechy dziewiątek.
Zdrowe połączenie z szóstką powoduje, że trójka zrzuca maskę, przyznaje się do swoich błędów i ułomności, pokazuje się taką jaka jest naprawdę. Jej prawdziwe uczucia są oparte na strachu. Strach jest drzwiami przez, które te uczucia się wydostają na zewnątrz. Stara się tworzyć i utrzymywać związki na bazie wiary w ideały zamiast na chęci zwyciężania. Dzięki połączeniu z szóstką, trójka rozwija u siebie oddanie i lojalność wobec rodziny i przyjaciół, jak i również pogłębia swoją duchowość. Pozostaje wierna postanowieniom i zobowiązaniom, nawet gdy istnieje ryzyko, że przegra daną sprawę.

W stresie, trójka może przechodzić typowe dla dziewiątki okresy dezorientacji. Traci sens swojego działania. Tendencja dziewiątki do emocjonalnego odrętwienia wspomaga emocjonalną pustkę trójki. Może się nasilić również zwyczaj zakładania maski aby się innym podobać. Trójka może przejść z trybu nadaktywności do trybu paraliżu. Zaczyna zadawać pytania "Po co ?", "A co to da ?". Popada w typową dla dziewiątki apatię i zasiedzenie. Przy braku motywacji i jasno określonych celów, trójka może popaść w głęboką depresję połączoną z uzależnieniem się od alkoholu czy narkotyków. Trójka w tym stanie może być pozbawiona jakichkolwiek uczuć.
Radzę zapoznać się z rozszerzonymi opisami trójki i czwórki oraz z opisami typów z którymi się łączą. Wiele czwórek np. widzi u siebie jedynkową perfekcyjność i zaangażowanie lub dwójkową zależność emocjonalną od innej osoby (a także manipulacje i inne niezdrowe dwójkowe rzeczy).
4.5 sx/sp IEI / z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń - wzruszenie ramion.

Spectrum
Posty: 69
Rejestracja: niedziela, 21 czerwca 2015, 01:25
Enneatyp: Zdobywca

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#8 Post autor: Spectrum » niedziela, 13 września 2015, 15:35

Ale Ty Ael jesteś przewrażliwiona, przecież widzisz, że sobie żartuje, ale przyznaj, że jednak coś w tym przedstawieniu czwórki jest :mrgreen:
Ael pisze:A tak naprawdę, trzeba się pogodzić z tym, ze większość świata ma generalnie w dupie to, co robimy. Wszyscy są zajęci przede wszystkim swoją piaskownicą i naprawdę mało kto ma czas i energię na siedzenie, obserwowanie ORAZ aktywne osądzanie wszystkiego, co się rusza.
Są takie osoby, owszem, i mam (nie)przyjemność znać je osobiście...to są tak naprawdę biedni ludzie... ale można ich traktować jako błąd statystyczny.
Oczywiście, że wszyscy mają nas głęboko w dupie, nawet sympatia w początkej fazie zauroczenia bardziej myśli o sobie niż o nas i to jest właśnie to, co sprawia, że jesteśmy poddawani ocenie, przez każdego kogo spotkamy na swojej drodze w sposób tak powierzchowny i skrojony, że ma to taki a nie inny efekt. W odwrotnym przypadku bylibyśmy oceniani takimi jakimi jesteśmy serio, a nie przez filtr dokonań i stylu życia, czy chociażby samej rozmowy. Niestety.

A cytat z narcyzmem pozostawię jednak w spokoju. To nie jest narcyzm tylko obiektywizm-idealizm.
Narcyzi nic w życiu nie zmieniają bo są wspaniali ponad wszystko :cheers:
Ael pisze:Oni-dono, przemyśl jeszcze, czy na pewno jesteś 3, jakoś twój tok myślenia średnio pasuje do Trójkowej motywacji moim zdaniem...
Zgadzam się.

Teraz przejdę do odpowiedzi Oni-dono :mrgreen:
Oni-dono pisze:Nie mogę odpowiedzieć, bo ta sytuacja dla mnie zawiera wewnętrzną sprzeczność. Nie można kogoś bezgranicznie zaakceptować i polubić, a jednocześnie twierdzić, że jest nudny.
No widzisz, to co napisałaś może być takie płytkie. Widzisz, że ktoś jest brzydki, traktujesz gorzej. Zauważasz, że jest nudny, traktujesz jak powietrze. W innym wypadku mówimy o bezgranicznej akceptacji.
Dla mnie takie coś jak bezgraniczna akceptacja to wzięcie na litość, dlatego jako trójka uważam, że priorytet to uznanie. Może myślisz tak samo, ale nie uświadomiłaś tego sobie. Straszne przekleństwo. Ale w sumie jak patrzę na świat, to tak właśnie wygląda hierarchia społeczna, a dalej sukcesy w życiu osobistym na tle społecznym.
Oni-dono pisze:Jakby nie patrzeć, może to też być swego rodzaju zdobywanie :wink: Co innego umizgiwać się do kogoś jak piesek, a co innego chcieć być pokochanym w całości.
Za bardzo skrajnie mnie odebrałaś. To najważniejsze być w pełni pokochanym. Ale co w sytuacji, kiedy z góry zostajemy stawieni jako zwyklacki typ i w sumie średnio ciekawy. Przecież dalsza próba zainteresowania wybranki to już umizgiwanie się jak to określiłaś. Dla mnie to upokarzające :cheers:
Oni-dono pisze:Tu mnie naszła pewna refleksja. W sumie jak to jest z Trójkową odwagą w sprawach sercowych? Czy wszystkie traktują to jako kolejne wyzwanie, czy też dla niektórych może to być swego rodzaju sytuacja stresowa, gdzie stają się bierną Dziewiątką?
Sprawy sercowe... ehheh tutaj nie wypowiem się stricte jako trójka. Sprawy sercowe dotykają u mnie czwórkowych fantazji o bezgranicznej miłości pełnej romantyzmu...blablabla. Niestety rzadko się zakochuję, a jeśli jednak do tego dojdzie, pojawia się silna sytuacja stresowa. Wszystkie ewentualne emocje miłości wychodzą w postaci silnego napięcia i ogólnie głupia sytuacja. Wyzwaniem dla mnie jest bardziej próba zaimponowania niż samo zdobycie, ciekawiej jest jak zdobycz sama wchodzi.
Trójki zauważyłem umieją imponować, tak, że wychodzi to w subtelny sposób, jako po prostu bycie idealnym i pociągającym. Chyba, że się jest mało inteligentnym przez co nadmiernie oczernia innych i przechwala, a to już błąd.

Inna sprawa to sprawy niesercowe. Można se upatrzyć partnerkę seksualną. Jest mniejsza sytuacja stresowa, nic do stracenia (po za ego) więc tutaj zdobywanie kobiety to rarytas. Tylko trzeba zadbać, żeby się nie czuła kobietka przez to źle i też nie przesadzić z dobrocią, żeby przypadkiem nie zauroczyć. Widzicie jaki ja dobry? :mrgreen:
Oni-dono pisze:Zawsze uważałam się za zbyt chłodną na 4. Owszem, zdarza mi się czasem odczuwać coś wyjątkowo intensywnie, ale na ogół są to odczucia bardziej, hmmm... stonowane. Mam bliską przyjaciółkę 4w5 i pod względem intensywności i ekspresji uczuć to ja jej do pięt nie dorastam.
Ja też jestem chłodny, ale wystarczy, posiedzieć samemu w domu, włączyć muzykę i płynąć. Jak się jest na emocjonalnym głodzie ( :scratch: ) to można kontemplować, a po za domem średnio.

Pzdr.
3w4

"Jesteśmy tym kogo udajemy, i dlatego musimy uważać, kogo udajemy" ~ Kurt Vonnegut
"Is­tnieje cel, lecz nie ma dro­gi; co na­zywa­my drogą jest ciągłym wahaniem. " ~ Franz Kafka

Oni-dono
Posty: 4
Rejestracja: piątek, 11 września 2015, 17:26

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#9 Post autor: Oni-dono » poniedziałek, 14 września 2015, 19:41

Chokureika, dzięki. Z obu znajdą się rzeczy, które mnie dotyczą, ale jednak mimo wszystko więcej chyba jest tych Trójkowych.

Tak, jak tak porównuję, to ta Trójka, co we mnie może siedzieć, nie jest tak silna, ale po prostu nic innego nie mogę do siebie dopasować. Najbardziej to czuję się jakimś chorym połączeniem Trójki i Dziewiątki, zaprawionym Czwórką i Piątką ;-)

Najlepiej by było, gdybym dostała jakieś pytania co do sposobu reagowania na daną sytuację, motywy w nich występujące itp. Może w ten sposób udałoby się coś ustalić? Widziałam tutaj w paru wątkach takie określanie enneatypu.

Co mogę stwierdzić z całą pewnością... Nie jestem 1, 2, 6, 7 ani 8 na 100%. Piątką... może. Choć raczej nie jestem aż tak analityczna. Czwórką - jak pisałam, raczej zbyt zimna ryba ze mnie na to i zbyt ceniąca święty spokój. Wielkie wzloty i upadki to nie dla mnie :mrgreen: Dostrzegam u siebie sporo cech Dziewiątki, ale co do niej nie pasuje, to fakt, że ja nigdy nie zapominam o sobie i nie potrafię "zatracić" się w potrzebach innych osób. Unikam konfrontacji, uważam, że każdy ma trochę racji i staram się nie osądzać, dla każdego staram się znaleźć usprawiedliwienie takiego a takiego postępowania, kocham spokój, jestem niepoprawną idealistką, ale... Jestem chyba zbyt egoistyczna na Dziewiątkę i nie chcę być w życiu tylko tłem.

Pomożecie? Bo ja już się tutaj kompletnie gubię.

Awatar użytkownika
R25
Posty: 238
Rejestracja: środa, 27 maja 2015, 14:12
Enneatyp: Mediator

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#10 Post autor: R25 » poniedziałek, 14 września 2015, 21:38

Spectrum pisze:Chyba tylko trójka zrozumie o co chodzi, i nie mówię o imponowanie umiejętnościami, ale po prostu stylem życia, byciem lepszym i ogólnie zajmowanie wysokiej pozycji społecznej.
Akurat ja rozumiem, bo mam wiele doświadczeń :)
9 z PRO8, przez PRO7 na PRO6 sx/sp EII INFP

Awatar użytkownika
Zielona
Posty: 600
Rejestracja: środa, 6 lutego 2013, 01:31
Enneatyp: Mediator

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#11 Post autor: Zielona » poniedziałek, 14 września 2015, 21:42

Oni-dono pisze:Unikam konfrontacji, uważam, że każdy ma trochę racji i staram się nie osądzać, dla każdego staram się znaleźć usprawiedliwienie takiego a takiego postępowania, kocham spokój, jestem niepoprawną idealistką,
Nie wyciągaj pochopnych wniosków z tego co piszę. To moje doświadczenia i wnioski. Jednak to co piszesz mocno przypomina mnie z wieku nastoletniego ;)
Już wtedy posiadałam cechy 9-tki, choć zdarzało się stanąć do konfrontacji, egoizm nie był mi obcy, emocje potrafiłam rozdłubywać prawie jak 4, książki popularnonaukowe jako 14 - latka wolałam od książek dla młodych panienek, w pewnych sytuacjach przejmować dowodzenie, a w złości czymś pizgnąć. Mimo introwertyzmu nie unikałam imprez czy dyskotek.
W dzieciństwie kształtuje się enneatyp, jednak jak dalej będzie się rozwijać zależy do tego jakie będzie nasze następne środowisko. Moje akurat pchało mnie do dziewiątkowego zamrażania uczuć i nadużywania umysłu do racjonalizowania, choć pozostało upodobanie do zdobywania wiedzy. Pewne cechy "usnęły", a inne się uwypukliły.
Każdy z na ma w sobie trochę perfekcjonisty, dawcy, zdobywcy, indywidualisty itd. Jeden typ przeważa, ale obecność innych zależy przynajmniej od wieku i kolei życia.
Nie namawiam do bycia 9-tką, ale rozważ, że może być wiele czynników, które powodują, że nie jest się wyraźnie jednym typem co utrudnia ustalenie, o który chodzi.
Dziewiątka ma połączenie z 3-ką, więc sądzę, że w pewnych okolicznościach mogą pojawić się pewne trójkowe wady. Enneagram podaje, że w stresie uaktywnia się połączenie z 6-tką, a w komforcie z 3-ką. U mnie w stresie najpierw z 6-tką - podejrzliwość, ale potem z 3-ką - jej bezwzględność w stosunku do osoby, która wg. mnie na to sobie zasłużyła. Kiedy znalazłam się w strefie komfortu również zaczęły działać oba połączenia, ale w odwrotnej kolejności - najpierw z zaletami 3-ki - zaczęłam zdobywać to czego chcę, a potem 6-tki - lojalność.
"Nic się nie zmienia od na dupie siedzenia." Ranczo

Awatar użytkownika
mandragor
Posty: 25
Rejestracja: wtorek, 17 listopada 2015, 17:13
Enneatyp: Zdobywca

Re: Skrzydło 4 - jak silny może mieć wpływ?

#12 Post autor: mandragor » środa, 18 listopada 2015, 12:16

Skorzystam z tego postu, żeby nie śmiecić, bo mnie też zastanawia mój typ osobowości. Nie jestem jego pewien, choć po waszych wpisach czuję, że jednak jestem 3.

Na początku mi wyszło 6w5 - co w sumie się zgadza, jestem bardzo nieufny wobec ludzi, ciągle analizuję(aż do przesady) i jestem bardzo oddanym przyjacielem, facetem etc. Ale siostra, która się na tym zna stwierdziła, że jestem 3w4 i ma chyba rację, bo jestem bardzo ekstrawertyczny, ludzie mnie wręcz ładują, lubię kluby, lubię bardzo nowe, obce osoby niż stałe(przy nich się krępuję, chyba że są mi bliskie -nie lubię etapu: "znam Cię", bo wiem, że taka osoba może mnie oceniać), no i mam dość dużo zainteresowań i pociąg do sztuki. Obecnie śpiewam w chórze, uczę się grać na gitarze, tworzę własne opowiadania, wiersze, lubię bawić się w tworzenie szat graficznych. Co przemawiałoby za 4 skrzydłem. Choć w teście często wychodzi mi 2 i to by się zgadzało bardziej, bo jestem opiekuńczy, im bardziej czuję się bezwartościowy, tym bardziej pomagam ludziom zamieniam się w przyjaciela i faceta idealnego, robię wszystko tak by każdy był szczęśliwy, zapominając o sobie. Mam uwodzicielski czasami sposób bycia, no i te bzdety ze seksualnością. Z drugiej strony czasami mam okresy wyciszenia, lubię zdobywać wtedy wiedzę z różnych dziedzin, co mówiło by za 5, no i lubię doprowadzać wszystko za co się zabieram do perfekcji, nic nigdy nie jest wystarczająco dobre -1. W sumie raczej jestem 3, bo chcę imponować innym, żeby otrzymać miłość i akceptację. Teraz odczuwam silne lęki, bo musiałem wziąć dziekankę na jednym z dwóch moich kierunków, żeby się zregenerować, bo zaniedbywałem swoje zdrowie psychiczne dla nauki, miłości etc.

Dobra sumą sumarów bez sensu, że się tak rozpisałem, ale myślicie, że jestem 3,5 czy może 6?
A i żeby nie było, zwracam się o poradę do was, żeby się trochę upewnić, bo chciałbym popracować nad swoją osobowością, żeby zmienić negatywne nawyki jakie mam, a jakieś są, a nie po to, by ktoś mnie określał, bo chcę wiedzieć.
3w2 - ENFP

ODPOWIEDZ