Przestrzeganie zasad

Ogólne dyskusje na temat MBTI
Regulamin forum
WAŻNA INFORMACJA:
Nazwa pisana czterema wielkimi literami (np. INFP) określa typ w MBTI.
Nazwa pisana trzema wielkimi literami i jedną małą (np. INFp), bądź nazwa trzyliterowa (np. IEI) to określenie typu w socjonice.
Maślany
Posty: 484
Rejestracja: czwartek, 29 marca 2007, 17:53

Postautor: Maślany » poniedziałek, 14 maja 2007, 17:01

Coraz bardziej to skomplikowane :?
forum.socjonika.pl

Awatar użytkownika
Hydra
VIP
VIP
Posty: 825
Rejestracja: czwartek, 16 listopada 2006, 18:19
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Hydra » wtorek, 15 maja 2007, 07:58

Cytat z http://www.psychotekst.com/strona.php?nr=408
Psychologia wychowawcza uczy, że są trzy fazy rozwoju moralnego dziecka [1]. Pierwsza z nich, faza heteronomii norm moralnych, polega na tym, że dziecko nierzadko przestrzega zasad nauczanych przez rodziców jedynie z obawy przed karą (nb. niektórzy ludzie do końca życia pozostają w tej fazie rozwoju moralnego).

Nie ma to jak być podstarzałym przedszkolakiem :lol:

EDIT:

A tak na marginesie:
Kolejna faza rozwoju moralnego to faza pryncypializmu moralnego (tak jak w przypadku poprzedniej fazy, tak i tutaj niektóre osoby pozostają w tej fazie rozwoju do końca życia).[…] W tej fazie rozwoju moralnego dziecko skłonne jest rygorystycznie oceniać i potępiać innych, którzy nie przestrzegają norm. Może też przestrzegać wyuczonych zasad bez względu na okoliczności.

Ostatnia faza rozwoju moralnego to faza autonomii moralnej. Faza ta może zacząć się przed 18 rokiem życia, niemniej wiele osób przechodzi ją później, nawet ok. 30 roku życia. W tej fazie młody człowiek dokonuje weryfikacji norm i wartości, przyjętych przez rodziców. Jedne z nich uznaje za swoje i nadal chce żyć zgodnie z nimi, inne odrzuca.

Wniosek:
Nie ma nonkonformistów i perfekcjonistów - sa tylko osoby, które zatrzymały się w rozwoju...?! :shock: :?
MY NIE MóWIMY NIC

Awatar użytkownika
ewutek
Posty: 993
Rejestracja: sobota, 4 listopada 2006, 19:53
Enneatyp: Obserwator
Kontaktowanie:

Postautor: ewutek » wtorek, 15 maja 2007, 20:30

Z radością stwierdzam, że przebrnęłam przez wszystkie (czy to rzeczywiście koniec? ;) ) etapy rozwoju moralnego. Choć przyznaję, że po drodze bywało ciężko i zdarzały się wpadki.
5w6

Awatar użytkownika
Hydra
VIP
VIP
Posty: 825
Rejestracja: czwartek, 16 listopada 2006, 18:19
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Hydra » wtorek, 15 maja 2007, 21:16

ewutek pisze:Z radością stwierdzam, że przebrnęłam przez wszystkie (czy to rzeczywiście koniec? ;) ) etapy rozwoju moralnego. Choć przyznaję, że po drodze bywało ciężko i zdarzały się wpadki.

Fazy drugiej sobie nie przypominam ... mam nadzieję, że system nie działa WYŁĄCZNIE sekwencyjnie :lol:
MY NIE MóWIMY NIC

Awatar użytkownika
ewutek
Posty: 993
Rejestracja: sobota, 4 listopada 2006, 19:53
Enneatyp: Obserwator
Kontaktowanie:

Postautor: ewutek » wtorek, 15 maja 2007, 22:06

Jeśli sekwencyjność faz nie obowiązuje, to może ten etap dopiero przed Tobą?
Albo interpretację fazy II, czyli:
Hydra pisze:Cytat z http://www.psychotekst.com/strona.php?nr=408
Może też przestrzegać wyuczonych zasad bez względu na okoliczności.
- można rozumieć tak, jak wcześniej przyznałaś:
Hydra pisze:W swojej firmie pełnię rolę swoistego „pilota oblatywacza” dla wszelkiego rodzaju regulacji, instrukcji, umów i regulaminów. Oznacza to w praktyce, że wymyślam sposoby obejścia reguł zawartych w tego rodzaju dokumentach – zajęcie idealne dla mnie ;)

Wymyślanie dróg okrężnych i sposobów obejścia przepisów, to prawie zwyczaj (kodeks zasad). 8) :lol:
5w6

Awatar użytkownika
Hydra
VIP
VIP
Posty: 825
Rejestracja: czwartek, 16 listopada 2006, 18:19
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Hydra » wtorek, 15 maja 2007, 22:19

ewutek pisze: Wymyślanie dróg okrężnych i sposobów obejścia przepisów, to prawie zwyczaj (kodeks zasad). 8) :lol:

Ewutku, trafiłaś w sedno! To rzeczywiście zasadnicza kwestia!
Powiem więcej, sprawdza się nawet ten cytat:

W tej fazie rozwoju moralnego dziecko skłonne jest rygorystycznie oceniać i potępiać innych, którzy nie przestrzegają norm.

Faktem jest, że tępię bez litości przejawy pryncypialności i zasadniczości w zachowaniu innych. Najbardziej nie lubię sformułowania „Tak się nie robi”.
:lol: :lol:
MY NIE MóWIMY NIC

Awatar użytkownika
Emjotka
Posty: 2747
Rejestracja: niedziela, 1 lipca 2007, 15:34
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Kraków (O-c Św.)

Postautor: Emjotka » niedziela, 22 lipca 2007, 17:17

Można odkopać temat? :wink: Nie widziałam go wcześniej, a jest ciekawy.

Hydra pisze:W swojej firmie pełnię rolę swoistego „pilota oblatywacza” dla wszelkiego rodzaju regulacji, instrukcji, umów i regulaminów. Oznacza to w praktyce, że wymyślam sposoby obejścia reguł zawartych w tego rodzaju dokumentach – zajęcie idealne dla mnie ;)

Bo pisane regulaminy zwykle tworzą ludzie, którzy nazbyt skupiają się na teorii, powołując tym samym do życia zasady nijak się do praktyki mające. Zapominają też zupełnie o tym, że z reguły im coś dłuższe i bardziej szczegółowe... tym łatwiej to obejść inteligentnemu człowiekowi :lol: .

Maślany pisze:Nastawienie do reguł można podzielić na:
- uznaję i przestrzegam
- uznaję i nie przestrzegam
- nie uznaję i przestrzegam
- nie uznaję i nie przestrzegam

Tu bym się załapała na "uznaję i przestrzegam" i "nie uznaję i nie przestrzegam". Jeśli coś zaneguję, przeanalizuję i uznam jednak za sensowne - trzymam się tego, jeśli nie - w żadne sposób do przestrzegania tego zmusić mnie nie można. Czasem pięknie się przez to "załatwiam", choćby w szkole. Potrafię dyskutować z nauczycielem o zasadach, które uważam za durne, w żywe oczy wyrzucając wszelką niekonsekwencję, bezpodstawność, czasem wręcz wyśmiewając jego podejście. Ale w taki sposób, że nie może mi tego zarzucić. W dyskusji jestem górą. Tyle, że potem mam pod górkę :roll: ...

yusti pisze:białą karta. czysta. żadnego wrodzenia. uczymy sie nabywamy kształtujemy. i jest jak jest

Tabula rasa? I owszem, zgodzę się. Jesteśmy na początu jak niezapisana kartka. Tylko ludzie zapominają, że są różne gatunki papieru i różne pisadła. Jeden papier jest śliski i da się na nim coś napisać markerem, choć i to może wypłowieć, inny jest chropowaty i nawet miękki ołówek ciężko z niego całkiem zetrzeć.

Maślany pisze:Wśród dzieci obserwowalne są różne zachowania. Jedno bije innych, drugie jest grzeczne. To co bije innych może dalej to robić pomimo skarcenia przez rodziców - "nie uznaję i nie przestrzegam". Jak również może się wtedy uspokoić - "nie uznaję i przestrzegam".

Oj, tu chyba dużo zależy nie tylko od dziecka, ale i od sposobu, w jaki rodzice karcą. Ból, poniżenie może wywoływać najzwyklejszy strach przed tym, że będzie. I wtedy mamy postawę "nie uznaję i przestrzegam".
Amen.

| SLI-Si | zsiódemkowane 5w6 sx/sp |

kidziorek
Posty: 284
Rejestracja: wtorek, 12 czerwca 2007, 23:42
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: kidziorek » czwartek, 13 września 2007, 01:17

Hydra pisze:Cytat z http://www.psychotekst.com/strona.php?nr=408
Psychologia wychowawcza uczy, że są trzy fazy rozwoju moralnego dziecka [1]. Pierwsza z nich, faza heteronomii norm moralnych, polega na tym, że dziecko nierzadko przestrzega zasad nauczanych przez rodziców jedynie z obawy przed karą (nb. niektórzy ludzie do końca życia pozostają w tej fazie rozwoju moralnego).

Nie ma to jak być podstarzałym przedszkolakiem :lol:

EDIT:

A tak na marginesie:
Kolejna faza rozwoju moralnego to faza pryncypializmu moralnego (tak jak w przypadku poprzedniej fazy, tak i tutaj niektóre osoby pozostają w tej fazie rozwoju do końca życia).[…] W tej fazie rozwoju moralnego dziecko skłonne jest rygorystycznie oceniać i potępiać innych, którzy nie przestrzegają norm. Może też przestrzegać wyuczonych zasad bez względu na okoliczności.

Ostatnia faza rozwoju moralnego to faza autonomii moralnej. Faza ta może zacząć się przed 18 rokiem życia, niemniej wiele osób przechodzi ją później, nawet ok. 30 roku życia. W tej fazie młody człowiek dokonuje weryfikacji norm i wartości, przyjętych przez rodziców. Jedne z nich uznaje za swoje i nadal chce żyć zgodnie z nimi, inne odrzuca.

Wniosek:
Nie ma nonkonformistów i perfekcjonistów - sa tylko osoby, które zatrzymały się w rozwoju...?! :shock: :?


Coś z tym fazami jest nie tak....
Przecież
dziecko nierzadko przestrzega zasad nauczanych przez rodziców jedynie z obawy przed karą

nie wyklucza
młody człowiek dokonuje weryfikacji norm i wartości


Od kąd sięgam pamięcią zawsze weryfikowałem normy, wartości i tworzyłem z nich swoje. To że do niektórych byłem przymuszany to już inna bajka.
Zresztą zupełnie nie rozumiem tego ograniczenia do rodziców, każde źródło informacji było dla mnie cenne rodzic czy nie rodzic, i każde do weryfikacji mama czy nie mama. Tak samo jak nie rozumiem tego o "uznawaniu za swoje"...Tworze swoje, które przypadkiem mogą się pokrywać z tymi wg których żyją rodzice.

To jak nie sekwencyjnie...to ja ide od końca :P
7w8 sx/so/sp ENFP sangwinik

produkt vodko :)podobny

Awatar użytkownika
Emjotka
Posty: 2747
Rejestracja: niedziela, 1 lipca 2007, 15:34
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Kraków (O-c Św.)

Postautor: Emjotka » piątek, 14 września 2007, 22:12

kidziorek pisze:Od kąd sięgam pamięcią zawsze weryfikowałem normy, wartości i tworzyłem z nich swoje. To że do niektórych byłem przymuszany to już inna bajka.

Jesteś zupełnie pewien? Aż tak ufasz pamięci? Obawiam się, że człowiek modyfikuje własne wspomnienia, przypomina sobie coś setki razy, za każdym "dodając (bądź odejmując) coś od siebie". czasem zniekształca je do tego stopnia, że nie mają prawie nic wspólnego z tym, co się wydarzyło. :wink:

Zresztą zupełnie nie rozumiem tego ograniczenia do rodziców, każde źródło informacji było dla mnie cenne rodzic czy nie rodzic, i każde do weryfikacji mama czy nie mama.

Psychologia wychowawcza uczy, że są trzy fazy rozwoju moralnego dziecka [1]. Pierwsza z nich, faza heteronomii norm moralnych, polega na tym, że dziecko nierzadko przestrzega zasad nauczanych przez rodziców jedynie z obawy przed karą (nb. niektórzy ludzie do końca życia pozostają w tej fazie rozwoju moralnego).

:wink:
Tu chodzi o ową -heteronomię-. Nawet jeśli dzieciak zasady analizuje, weryfikuje, to nie są jego zasady. To są zasady, które przejmuje od kogoś. Ciężko, żeby w czasie socjalizacji pierwotnej tworzyć własne zasady.

Tak samo jak nie rozumiem tego o "uznawaniu za swoje"...

Pustostan swój daję, że, mając lat osiem, wcale nie uznawałeś zasad za swoje, a jedynie ewentualnie wybierałeś te, którymi się kierujesz. Ale to był wybór, nad którym nie myślałeś wiele w kategoriach moralnych. Choć może i rozważałeś, które mają sens, a które nie. Ale nie myślałeś -to są moje zasady-, tylko mogłeś pomyśleć -to są dobre/złe zasady-. Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu. Znalazłeś fajne spodnie. Zakładasz je. Leżą super. Ale chodzisz w nich tylko przez chwilę. To jest heteronomia spodnialna. :wink: Potem przychodzisz do tego sklepu jeszcze raz. Tak się składa, że spodnie nadal tam są. Zakładasz je raz jeszcze i, że akurat jesteś przy kasie, kupujesz je i już ich nie zdejmujesz. To jest spodnialna autonomia. :P Rzecz jasna, na samym początku możesz zostać w sklepie i tych spodni nie zdejmować. Cały czas w nich być. Ale są Twoje dopiero jak je kupisz.

-

Nie zaglądałam na stronę z linka Hydry, ale w tym, co zacytowała, brakuje anomii. Co jak co, ale trudno podejrzewać pięciomiesięcznego bobasa o postawę moralną. :lol:
Amen.

| SLI-Si | zsiódemkowane 5w6 sx/sp |

kidziorek
Posty: 284
Rejestracja: wtorek, 12 czerwca 2007, 23:42
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: kidziorek » poniedziałek, 17 września 2007, 00:40

Emjotka pisze:
kidziorek pisze:Od kąd sięgam pamięcią zawsze weryfikowałem normy, wartości i tworzyłem z nich swoje. To że do niektórych byłem przymuszany to już inna bajka.

Jesteś zupełnie pewien? Aż tak ufasz pamięci? Obawiam się, że człowiek modyfikuje własne wspomnienia, przypomina sobie coś setki razy, za każdym "dodając (bądź odejmując) coś od siebie". czasem zniekształca je do tego stopnia, że nie mają prawie nic wspólnego z tym, co się wydarzyło. :wink:

Nie napisałem jak daleko sięgam i nie napisałem nic o wydarzeniach;)
Pamięć mam strasznie zawodną, ale potężne emocje uczenia się na własnych błędach odcisnęły się zdecydowanie na trwałe ;)

Emjotka pisze:
Zresztą zupełnie nie rozumiem tego ograniczenia do rodziców, każde źródło informacji było dla mnie cenne rodzic czy nie rodzic, i każde do weryfikacji mama czy nie mama.

Psychologia wychowawcza uczy, że są trzy fazy rozwoju moralnego dziecka [1]. Pierwsza z nich, faza heteronomii norm moralnych, polega na tym, że dziecko nierzadko przestrzega zasad nauczanych przez rodziców jedynie z obawy przed karą (nb. niektórzy ludzie do końca życia pozostają w tej fazie rozwoju moralnego).

:wink:
Tu chodzi o ową -heteronomię-. Nawet jeśli dzieciak zasady analizuje, weryfikuje, to nie są jego zasady. To są zasady, które przejmuje od kogoś. Ciężko, żeby w czasie socjalizacji pierwotnej tworzyć własne zasady.

Skoro "przestrzega jedynie z obawy przed karą" to o jakim przejmowaniu mowa ? Na pewno chodzi o heteronomię ? Bo tu mamy do czynienia raczej
z wymuszaniem.
Na świecie żyje tyle ludzi, że zasady zawsze są już czyjeś ;)

Emjotka pisze:
Tak samo jak nie rozumiem tego o "uznawaniu za swoje"...

Pustostan swój daję, że, mając lat osiem, wcale nie uznawałeś zasad za swoje, a jedynie ewentualnie wybierałeś te, którymi się kierujesz. Ale to był wybór, nad którym nie myślałeś wiele w kategoriach moralnych. Choć może i rozważałeś, które mają sens, a które nie. Ale nie myślałeś -to są moje zasady-, tylko mogłeś pomyśleć -to są dobre/złe zasady-. Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu. Znalazłeś fajne spodnie. Zakładasz je. Leżą super. Ale chodzisz w nich tylko przez chwilę. To jest heteronomia spodnialna. :wink: Potem przychodzisz do tego sklepu jeszcze raz. Tak się składa, że spodnie nadal tam są. Zakładasz je raz jeszcze i, że akurat jesteś przy kasie, kupujesz je i już ich nie zdejmujesz. To jest spodnialna autonomia. :P Rzecz jasna, na samym początku możesz zostać w sklepie i tych spodni nie zdejmować. Cały czas w nich być. Ale są Twoje dopiero jak je kupisz.

W tym zdaniu właśnie się buntowałem, przeciw terminowi "uznawania za swoje", w rozumieniu naśladowania. Wybierałem to niezbyt szczęśliwy termin, sugeruje wybór z gotowych możliwości. Ale możemy tak chwilowo uprościć. "Wybierałem" te, które mi pasują i pozwolą w miarę możliwość nikogo nie krzywdzić(nie z obawy przed karą)...to chyba podpada pod kategorie moralne...rozważanie dobro/zło też pod to podpada wydaje mi się ;)
Dlaczego nie mogłem pomyśleć "moje zasady", skutki życia wg nich są moje to i zasady są moje ;)
"Zakładasz je. Leża super" to nie jest heteronomia, to przejmowanie/uznawanie za swoje (autonomia?)...Po za tym skoro leżą super, to po co zdjemować ? Moja "heteronomia" wyglądała tak, że póki musiałem nosiłem spodnie wybrane przez rodziców...A po cichu gromadziłem już guziki, skuwki, zamek i kawałki materiału z którymi czułem się dobrze.
A po autonomię to ew do krawca, żeby te wszystkie nazbierane kawałki pozszywał, nawet jakby w sklepie już dawno czekał gotowiec...
7w8 sx/so/sp ENFP sangwinik



produkt vodko :)podobny

Awatar użytkownika
Emjotka
Posty: 2747
Rejestracja: niedziela, 1 lipca 2007, 15:34
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Kraków (O-c Św.)

Postautor: Emjotka » poniedziałek, 17 września 2007, 16:53

kidziorek pisze:
Emjotka pisze:
kidziorek pisze:Od kąd sięgam pamięcią zawsze weryfikowałem normy, wartości i tworzyłem z nich swoje. To że do niektórych byłem przymuszany to już inna bajka.

Jesteś zupełnie pewien? Aż tak ufasz pamięci? Obawiam się, że człowiek modyfikuje własne wspomnienia, przypomina sobie coś setki razy, za każdym "dodając (bądź odejmując) coś od siebie". czasem zniekształca je do tego stopnia, że nie mają prawie nic wspólnego z tym, co się wydarzyło. :wink:

Nie napisałem jak daleko sięgam i nie napisałem nic o wydarzeniach;)

Pogrubiony fragment to uogólnienie szeregu wydarzeń, nie sądzisz? :wink:

Skoro "przestrzega jedynie z obawy przed karą" to o jakim przejmowaniu mowa ? Na pewno chodzi o heteronomię ? Bo tu mamy do czynienia raczej
z wymuszaniem.

>*< "podporządkowanie się obcym prawom, obcej dominacji; brak swobód moralnych a. wolnej woli."
Dziecko często przestrzega zasad jedynie z obawy przed karą. Ono po prostu nie widzi innej alternatywy. Nawet jeśli zasady mu się nie podobają, to nie działo ono swobodnie i w pełni świadomie. Może mi jest łatwiej zrozumieć, o co tu biega, bo jeszcze niedawno sama takim dzieciakiem byłam (a może jeszcze i trochę jestem). :wink:

Na świecie żyje tyle ludzi, że zasady zawsze są już czyjeś :wink:

Panta rhei - nie można wejść dwa razy do tej samej wody, bo nie będzie ona dwukrotnie w tym samym miejscu i czasie. Tak i zasady nigdy nie będę dwakroć te same. :P Nawet jeśli zasady będą "wyglądać" tak samo, to powstaną w innych warunkach i będą stosowane (bądź nie) przez innego człowieka - a więc nie można tak naprawdę wyznawać czyichś zasad. :wink: (chyba trochę namotałam :P )

W tym zdaniu właśnie się buntowałem, przeciw terminowi "uznawania za swoje", w rozumieniu naśladowania.

Nie no, naśladowanie to jest właśnie ta nieszczęsna heteronomia. "Uznawanie za swoje" może się wiązać jakoś z cudzymi zasadami jedynie w sensie, że bywa przyjmowaniem do zbioru swoich zasad tych, które zaobserowaliśmy u kogoś, tych "czyichś".

Wybierałem to niezbyt szczęśliwy termin, sugeruje wybór z gotowych możliwości.

Na świecie żyje tyle ludzi, że zasady zawsze są już czyjeś :wink:

Waćpan raczy się zdecydować :twisted: .

Dlaczego nie mogłem pomyśleć "moje zasady", skutki życia wg nich są moje to i zasady są moje :wink:

Założę się, że nie zdawałeś sobie z tego sprawy w wieku lat 5-10. :wink: A autonomia musi być czymś świadomym.

"Zakładasz je. Leża super" to nie jest heteronomia, to przejmowanie/uznawanie za swoje (autonomia?)...

Leżą super, ale ich nie kupujesz - nie masz gotówki. Innymi słowy - stosujesz się do zasad, ale nie traktujesz ich świadomie jako swoje.

Po za tym skoro leżą super, to po co zdjemować ?

Bo nie masz funduszy, za które możesz je kupić - innymi słowy potrzebnej do uznawania i tworzenia własnych zasad samoświadomości i dojrzałości.

Moja "heteronomia" wyglądała tak, że póki musiałem nosiłem spodnie wybrane przez rodziców...A po cichu gromadziłem już guziki, skuwki, zamek i kawałki materiału z którymi czułem się dobrze.

Okej, tak też można na to spojrzeć. Ale najpierw musisz zebrać te wszystkie potrzebne Ci szpargały i musisz mieć umiejętność samodzielnego ich zszycia albo odwiedzenia krawca (czyli jakiegoś życiowego mistrza, który pomaga Ci zebrać do kupy Twoje własne zasady). Bo do pewnego czasu dziecko, próbując uszyć sobie spodnie może stworzyć coś nieprzypominającego w ogóle ubrania (zbiór zasad kompletnie bez sensu) i przy okazji pokłuć sobie paluszki (nabawić się przez to cierpień). A z krawcem nie porozmawia bo nie ma pieniędzy (kapitału doświadczeń, przemyśleń, tych skrawków zasad) i czasem go po prostu w ogóle nie rozumie (brak mu dojrzałości).
Amen.

| SLI-Si | zsiódemkowane 5w6 sx/sp |

kidziorek
Posty: 284
Rejestracja: wtorek, 12 czerwca 2007, 23:42
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: kidziorek » poniedziałek, 17 września 2007, 21:10

Emjotka pisze:
kidziorek pisze:
Emjotka pisze:
kidziorek pisze:Od kąd sięgam pamięcią zawsze weryfikowałem normy, wartości i tworzyłem z nich swoje. To że do niektórych byłem przymuszany to już inna bajka.

Jesteś zupełnie pewien? Aż tak ufasz pamięci? Obawiam się, że człowiek modyfikuje własne wspomnienia, przypomina sobie coś setki razy, za każdym "dodając (bądź odejmując) coś od siebie". czasem zniekształca je do tego stopnia, że nie mają prawie nic wspólnego z tym, co się wydarzyło. :wink:

Nie napisałem jak daleko sięgam i nie napisałem nic o wydarzeniach;)

Pogrubiony fragment to uogólnienie szeregu wydarzeń, nie sądzisz? :wink:

Nie sądzę, gdybym sądził napisał bym "prawie zawsze" lub "chyba" ;)

Emjotka pisze:
Skoro "przestrzega jedynie z obawy przed karą" to o jakim przejmowaniu mowa ? Na pewno chodzi o heteronomię ? Bo tu mamy do czynienia raczej
z wymuszaniem.

>*< "podporządkowanie się obcym prawom, obcej dominacji; brak swobód moralnych a. wolnej woli."
Dziecko często przestrzega zasad jedynie z obawy przed karą. Ono po prostu nie widzi innej alternatywy. Nawet jeśli zasady mu się nie podobają, to nie działo ono swobodnie i w pełni świadomie. Może mi jest łatwiej zrozumieć, o co tu biega, bo jeszcze niedawno sama takim dzieciakiem byłam (a może jeszcze i trochę jestem). :wink:

Ja nigdy nie przestałem być dzieckiem i właśnie jedno mam na stałej obserwacji psychiatrycznej ;)
Skoro groźba kary jest potrzebna to znaczy, że dziecko widzi inną alternatywę ;)
Było by wskazane, żeby nie działało swobodnie, dopóki nie osiągnie sensownej świadomośći, ale to rola rodziców/opiekunów.
Skoro jednak potrafi stwierdzić czy coś mu się podoba czy nie,
pewną świadomość zdecydowanie posiada.


Emjotka pisze:
Na świecie żyje tyle ludzi, że zasady zawsze są już czyjeś :wink:

Panta rhei - nie można wejść dwa razy do tej samej wody, bo nie będzie ona dwukrotnie w tym samym miejscu i czasie. Tak i zasady nigdy nie będę dwakroć te same. :P Nawet jeśli zasady będą "wyglądać" tak samo, to powstaną w innych warunkach i będą stosowane (bądź nie) przez innego człowieka - a więc nie można tak naprawdę wyznawać czyichś zasad. :wink: (chyba trochę namotałam :P )

Tylko troszkę, dostarczając mi kolejny argument ;)

Emjotka pisze:
W tym zdaniu właśnie się buntowałem, przeciw terminowi "uznawania za swoje", w rozumieniu naśladowania.

Nie no, naśladowanie to jest właśnie ta nieszczęsna heteronomia. "Uznawanie za swoje" może się wiązać jakoś z cudzymi zasadami jedynie w sensie, że bywa przyjmowaniem do zbioru swoich zasad tych, które zaobserowaliśmy u kogoś, tych "czyichś".

"podporządkowanie się obcym prawom, obcej dominacji; brak swobód moralnych a. wolnej woli."
Mam pewne problemy ze wzrokiem...może dlatego nie widzę tu ani jednego słowa o naśladowaniu... ;)

Emjotka pisze:
Wybierałem to niezbyt szczęśliwy termin, sugeruje wybór z gotowych możliwości.

Na świecie żyje tyle ludzi, że zasady zawsze są już czyjeś :wink:

Waćpan raczy się zdecydować :twisted: .

Ja i zdecydować ? :P
Drugie zdanie wyrwałaś z kontekstu, w którym chodziło o to, że biorąc pod uwagę ilość mld ludzi na ziemi, jak ktoś się uprze to zawsze może udowodnić tezę, że moje zasady już są czyjeś, ignorując fakt ich wypracowania od podstaw

Emjotka pisze:
Dlaczego nie mogłem pomyśleć "moje zasady", skutki życia wg nich są moje to i zasady są moje :wink:

Założę się, że nie zdawałeś sobie z tego sprawy w wieku lat 5-10. :wink: A autonomia musi być czymś świadomym.

Nie pamiętam dokładnie, ale gdzieś tak do 1-1.5 roku życia dziecko uważa mamę i siebie za jedność. Dalej zaczyna się już autonomia, zdecydowanie świadoma. Co nie znaczy, że 3 letnie dziecko ma pełna świadomość jej skutków. Ale np świadomość, że będzie mi zimno kiedy powiem rajtuzkom stanowcze nie, chyba jest wystarczająca na 3-latka? I zapewniam, że po tramuatycznej lekcji, "zafundowanej" przez panią przedszkolankę w wieku 4 lat, autonomia(w sensie skutków) nie może być już bardziej świadoma.
Okres wybrałaś pechowo bo akurat gdzieś koło 7-lat zaczął się przyśpieszony kurs dorosłości(nie, nie szkoła) ;)
Myślę, że ta różnica w postrzeganiu to kwestia różnych typów, ja pewnych spraw byłem świadomy od "początku", nie potrzebując ich rozumieć, co faktycznie jest możliwe dopiero w pewnym wieku (u mnie później albo wcale )


Emjotka pisze:
"Zakładasz je. Leża super" to nie jest heteronomia, to przejmowanie/uznawanie za swoje (autonomia?)...

Leżą super, ale ich nie kupujesz - nie masz gotówki. Innymi słowy - stosujesz się do zasad, ale nie traktujesz ich świadomie jako swoje.

Heteronomia to jest "Zakładam takie jak mi każe mama/tata".
To jak mi leżą, nikogo nie obchodzi.
Stosowanie zasad bez ich świadomości pachnie mi raczej pryncypializmem.

Emjotka pisze:
Po za tym skoro leżą super, to po co zdjemować ?

Bo nie masz funduszy, za które możesz je kupić - innymi słowy potrzebnej do uznawania i tworzenia własnych zasad samoświadomości i dojrzałości.


Masz na myśli, niedocenianie ich ? Odrzucenie z powodu ignorancji ?

Emjotka pisze:
Moja "heteronomia" wyglądała tak, że póki musiałem nosiłem spodnie wybrane przez rodziców...A po cichu gromadziłem już guziki, skuwki, zamek i kawałki materiału z którymi czułem się dobrze.

Okej, tak też można na to spojrzeć. Ale najpierw musisz zebrać te wszystkie potrzebne Ci szpargały i musisz mieć umiejętność samodzielnego ich zszycia albo odwiedzenia krawca (czyli jakiegoś życiowego mistrza, który pomaga Ci zebrać do kupy Twoje własne zasady). Bo do pewnego czasu dziecko, próbując uszyć sobie spodnie może stworzyć coś nieprzypominającego w ogóle ubrania (zbiór zasad kompletnie bez sensu) i przy okazji pokłuć sobie paluszki (nabawić się przez to cierpień). A z krawcem nie porozmawia bo nie ma pieniędzy (kapitału doświadczeń, przemyśleń, tych skrawków zasad) i czasem go po prostu w ogóle nie rozumie (brak mu dojrzałości).


Taki dziecka przywilej tworzyć coś co nie musi być sensowne, choćby po to, żeby samodzielnie umieć oceniać czy coś ma sens czy nie.
Może pokłuć i to bardzo, ale dziecko, które nie uznaje prawie niczego narzuconego z zewnątrz nie ma innego wyjścia jak własne doświadczenia.
W moim wypadku raczej samodzielnego ale gdy ktoś chce się wybrać do krawca musi już sam umieć ocenić czy ma coś wartościowego do powiedzenia. Ja raczej zgłębiam doświadczenia krawca, tam gdzie nie zebranie własnych jest z różnych przyczyn niemożliwe.
7w8 sx/so/sp ENFP sangwinik



produkt vodko :)podobny

Maślany
Posty: 484
Rejestracja: czwartek, 29 marca 2007, 17:53

Postautor: Maślany » wtorek, 18 września 2007, 00:04

długie posty duale 8)
forum.socjonika.pl

kidziorek
Posty: 284
Rejestracja: wtorek, 12 czerwca 2007, 23:42
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: kidziorek » wtorek, 18 września 2007, 21:48

w końcu rozumiemy się bez słów :lol:
7w8 sx/so/sp ENFP sangwinik



produkt vodko :)podobny

AlicjaWonderworld
Posty: 3
Rejestracja: niedziela, 19 lutego 2017, 16:10

Re: Przestrzeganie zasad

Postautor: AlicjaWonderworld » niedziela, 19 lutego 2017, 17:57

Swego czasu interesowałam się swoimi absurdalnymi lękami trafiłam na wiele ciekawych informacji,między innymi o tym że wszystkie skłonności nabywamy już w brzuchu matki ponieważ kisimy się w jej "zupie energetycznej" czyli wszystkie rzeczy i emocje,których doświadcza matka,tworzą w nas już pierwszy zapis.ponadto do 4 roku życia nasz umysł nasiąka emocjami i przekonaniami naszych bliskich tworząc podstawę do kształtowania charakteru.
Sory jeśli wytłumaczyłam mało profesjonalnie :shifty: przeanalizowałam towarzystwo rodziny i środowiska i ta teoria na tyle mnie przekonała by wytłumaczyć sobie swoje anarchistyczne skłonności i niechęć do autorytetów,która wraz z rozwojem rozumowania dedukcyjnego tylko utwierdza mnie w moich przekonaniach :D
INTP/5w4


Wróć do „MBTI”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość