Stosunek do postawy ofiary

Awatar użytkownika
Hypocrisy
Posty: 38
Rejestracja: środa, 7 lipca 2010, 16:57
Enneatyp: Mediator

Stosunek do postawy ofiary

Postautor: Hypocrisy » poniedziałek, 23 stycznia 2012, 16:11

Witajcie. Ciekawi mnie, jak reagujecie na postawę ofiary. Łatwo domyśleć się zestawu cech, ale przypomnę: przyzwyczajenie do cierpienia i uznanie za złe bądź zbyt wymagające wysiłek oraz konstruktywne rozwiązania, nadmierne opieranie się na pomocy innych, wyczekiwanie na litość, uznanie świata za wredne miejsce i żal do niego, fatalizm, przekonanie o zgubnych skutkach przeszłości, usprawiedliwianie oraz uszlachetnianie swoich wad, wegetacja, mszczenie się etc.
W moim przypadku reakcja zależy od siły danej osoby czy raczej gotowości do współpracy. Jeśli widzę, że ktoś potrzebuje jednorazowej "opieki" (przytulenie, pocieszenie, zapewnienie o swojej wartości, wypracowanie rozwiązania, otworzenie na dalszą integrację albo kreatywność) lub ma do czynienia z rażącą niesprawiedliwością, pierwszy wyciągnę rękę. Jednak nie mogę zaakceptować totalnej bierności, odcięcia się i narzekania na trudny los. Martwi mnie, że nie mogę zdobyć się na pomoc, ale z drugiej strony widzę przecież postawę "zrób wszystko za mnie". Dlatego w takiej sytuacji w kontrolowany sposób okazuję swoją złość oraz niesmak. Jest we mnie nadzieja na przemówienie do czyjejś woli przez pokazanie swoich silnych odczuć, ale nie wiem, czy to nie błędny sposób myślenia.
Co o tym sądzicie? Jak sami zachowujecie się w takim wypadku? Według Was należy raczej prowadzić innych za rękę, dać zupełną samodzielność - a może zrównoważyć oba działania?
9w8, sx/sp, ENTp.

cicho
Posty: 2
Rejestracja: piątek, 27 stycznia 2012, 17:46

Re: Stosunek do postawy ofiary

Postautor: cicho » piątek, 27 stycznia 2012, 18:47

Jeśli uważasz, że ta osoba naprawdę potrzebuje pomocy i jesteś w stanie ją ofiarować, to nie ma nic w tym złego. Ale może nie staraj się "prowadzić ją za rękę", przynajmniej na samym początku... może nie będzie jej odpowiadać, że próbujesz ingerować w to, co ma robić i jak się zachowywać. Na początku starałabym się ją poznać, obserwować, żeby dowiedzieć się dlaczego tak jest. Po prostu spędzać z nią trochę czasu, pewnie tego jej najbardziej brakuje. Towarzystwa, a nie wyręczyciela. Może okazać się, że taka osoba z wyboru ma taki stosunek do świata. Może po prostu nie przepada za ludźmi. Może to nie wynika z bezradności i beznadziejności. Może to jest uzasadnione. Domysłów może być mnóstwo, dlatego jedynym rozsądnym krokiem, byłoby najpierw poznanie takiej osoby, a później ewentualna pomoc.

Ja osobiście, jak dotąd nie spotkałam się z taką klasyczną postawą ofiary, którą opisałeś. Widziałam sporo ludzi na uboczu, ale żadna z nich nie była ofiarą. Niektóre może sprawiały takie wrażenie i stanowcza z nich większość, nie była zadowolona z życia. Każda z nich wycofała się z otoczenia ludzi, z jakiegoś powodu. Właśnie w większości dlatego, że nie lubi np. uważa ich za niezdolne do refleksji, puste itd. (patrz na typ 4 ;) ). Widziałam też osoby, które po prostu wstydziły się wyjść z inicjatywą, bały się. Bezpieczniej czuły się same. Każda z takich zamkniętych osób to jest jakaś indywidualność, należy ją najpierw poznać…
9w8

Awatar użytkownika
Hypocrisy
Posty: 38
Rejestracja: środa, 7 lipca 2010, 16:57
Enneatyp: Mediator

Re: Stosunek do postawy ofiary

Postautor: Hypocrisy » sobota, 28 stycznia 2012, 09:49

Wiesz, nie mam nic do samego wycofania, nawet nieuzasadnionego. Po prostu jeżę się gdy widzę przerost archetypu Sieroty w postaci "wszyscy są źli, idę pod koc z kakao na dwadzieścia lat, a ty weź mi pomóż. I przy okazji idź kup mleko". W pewnym stopniu takie cechy należą do mojego Cienia, więc częściowo nie widzę, jak mógłbym zaakceptować podobną postawę. Wiesz, mam wrażenie, że ludzie są odpowiedzialni zarówno za siebie, jak też za świat. Z drugiej strony racja, lekarstwem na stłumienia oraz przedstawione zachowanie jest najczęściej współczucie, kontakt. Bycie człowiekiem, no.
PS Czy cokolwiek jest uzasadnieniem dla wewnętrznego samobójstwa?
9w8, sx/sp, ENTp.

cicho
Posty: 2
Rejestracja: piątek, 27 stycznia 2012, 17:46

Re: Stosunek do postawy ofiary

Postautor: cicho » sobota, 28 stycznia 2012, 11:27

Z tego co opisujesz ta postawa przypomina mi niezdrową dziewiątkę, nihilistyczną. Nie zależy jej specjalnie na niczym, wegetuje trochę. Gdybym była na miejscu takiej osoby chyba brakowałoby mi bratniej duszy. Nie jestem pewna, ale proponuje niezdrowe typy 4, 5 lub 9.
I apropo, zacytuje pewien fragment z książki o Enneagramie - "Pewien franciszkanin, z którym jestem zaprzyjaźniony i który jest czwórką, zwierzył mi się, że jako młody człowiek zwykł był wyobrażać sobie ze wszystkimi szczegółami własną śmierć. Dzień jego śmierci musiał być estetycznie doskonały. Chciał doczekać chwili, aż niektórzy ludzie, których kochał, do głębi go urażą. Swoją śmiercią mógłby ich ukarać. To musiało być koniecznie wiosną! Stanąłby pod kwitnącą wiśnią i wypił kielich wypełniony trucizną. Upadłby na ziemię, a kwiaty wiśni cicho spadałyby na jego ciało. Mój przyjaciel nie chciał oczywiście zrealizować tych fantazji, ale takie myśli nie są u czwórek niczym niezwykłym".
9w8

Awatar użytkownika
In3orn
VIP
VIP
Posty: 601
Rejestracja: czwartek, 28 czerwca 2007, 21:07
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kraków

Re: Stosunek do postawy ofiary

Postautor: In3orn » sobota, 28 stycznia 2012, 15:36

Ja wychodzę z założenia, że osoba będąca w takim stanie musi sama chcieć z niego wyjść. Dlatego zwykle staram się ją nakierować, dać impuls do działania, pokazać, że się da. Na tym moja rola się kończy. Potem jedynie słucham i wspieram, ale nie robię nic wymagającego zaangażowania. Podobnie jak Hypocrisy po pewnym czasie zaczynam mieć dość sytuacji, w której ktoś się mnie uczepił i nie chce puścić. Lubię swoją niezależność i strasznie denerwuje mnie, kiedy ktoś mi ją zabiera.

To co mówi cicho też jest ważne. Żeby komuś pomóc, trzeba umieć znaleźć tą często głęboko ukrytą część jego osobowości i w odpowiedni sposób wykorzystać - zmotywować do działania, zmiany, pokazać pewne możliwości. Mi pomogła kiedyś osoba "niechcący" - tak zwany kop w dupę, za co jestem jej bardzo wdzięczny. Sam jednak boję się tak postąpić. Zrobiłem tak tylko raz w życiu.
Don't give up! Never give up! Never back down!

Online
Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Stosunek do postawy ofiary

Postautor: Venus w Raku » niedziela, 29 stycznia 2012, 15:47

Co może być bardziej przyjemnego w życiu niż widzieć kogoś bliskiego koło siebie, kto jest szczęśliwy, spełniony i rozwija się w ramach potencjału swoich własnych możliwości. Każdy chyba chciałby mieć takie poczucie w swoim życiu, ale problemem są nasze własne lęki i zahamowania. Z jednej strony jest myślenie, żeby innym w naszym otoczeniu dobrze się powodziło, bo wtedy i nam będzie się lepiej wiodło, ale z drugiej strony jest obawa lub może nawet zawiść, że jak innym dobrze się powodzi, to jednocześnie odbywa się to naszym kosztem i my coś tracimy. Ofiara jest właśnie kimś, kto ofiaruje siebie dla dobra drugiej osoby, ale nikt nie chce być ofiarą, bo myślę, że ma wewnętrzne przekonanie, że inni są tak egoistyczni, że będą tylko brali i nic z siebie nie dadzą z powrotem otoczeniu, bo żyją tylko dla siebie i troszczą sie tylko o siebie. I często jest to prawdą. Współcześnie egoizm ma dość wysoką pozycję w hierarchi wartości. Ile razy na tym forum ludzie deklarują, że ich sposobem na rozwój i osiągnięcie zdrowej osobowości jest troszczenie się tylko o siebie i o swoje własne potrzeby.
1w9, 6w5, sp/sx

Awatar użytkownika
Hypocrisy
Posty: 38
Rejestracja: środa, 7 lipca 2010, 16:57
Enneatyp: Mediator

Re: Stosunek do postawy ofiary

Postautor: Hypocrisy » niedziela, 29 stycznia 2012, 19:52

Poruszyłaś ważną sprawę i nie jestem pewien, czy tak jednoznaczną. Sam staram się być dla innych życzliwy, pomocny etc. Uśmiecham się do nieznajomych, pomagam biednym, jestem wolontariuszem, pożyczam pieniądze, każdy może liczyć na mnie w rozmaitych sprawach, od noclegu po opiekę. Wszystko to dla mnie bardzo naturalne, instynktowne - jednak nie sprawa poruszona w temacie. Jest we mnie pewien paradoks.
Wiesz, Venus, szczerze bym chciał, aby ludzie dbali o siebie: byli zdrowi, silni, bogaci, dumni, z ideałami. Te cechy oraz szereg niewymienionych tworzą dla mnie wartość, sprawiają, że ktoś może naprawdę nazwać się człowiekiem. Gdzieś w duchu czuję, jak oczywisty powinien być świat pełen prężnych, pięknych ludzi mających potężne możliwości twórcze.
Z drugiej strony widzę, że każdy zasługuje na szacunek, akceptację, pokój - kimkolwiek by nie był. Poza tym jestem w pewnym stopniu empatą, bardzo wyraźnie czuję nastawienie innych, jego przyczyny oraz stopień niewinności czy czystości, jeśli można tak to nazwać. Gdy tylko czuję, że ktoś jest dobry*, nie waham się. Zresztą ogólnie mocno kocham ludzi, szczególnie bliskich. Jednak pewne przypadki sprzeczne ze wszystkim co uznaję za sensowne mnie przerastają, podobnie jak poruszona kwestia oddania się. Do tego trzeba poczucia bezpieczeństwa i braku hierarchii między osobami, a ją niestety tworzę kiedy czuję słabość + nieprzyjazność, jakąś ciemność*. Pod tym względem zachowuję się częściowo jak ssak.
* ciężko mi określić, jak to definiuję - tym bardziej, że za dobrego mógłbym uznać na przykład Lucyfera. =) Chodzi o to, jaka "energia" bije od drugiej osoby.
9w8, sx/sp, ENTp.

Awatar użytkownika
In3orn
VIP
VIP
Posty: 601
Rejestracja: czwartek, 28 czerwca 2007, 21:07
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kraków

Re: Stosunek do postawy ofiary

Postautor: In3orn » niedziela, 29 stycznia 2012, 21:26

To może się brać z pewnej wewnętrznej bezradności? Nie ważne jak bardzo i jak długo się starasz, nigdy nie zaznasz spokoju? Zawsze znajdzie się coś/ktoś..
Don't give up! Never give up! Never back down!

Awatar użytkownika
Hypocrisy
Posty: 38
Rejestracja: środa, 7 lipca 2010, 16:57
Enneatyp: Mediator

Re: Stosunek do postawy ofiary

Postautor: Hypocrisy » niedziela, 29 stycznia 2012, 22:19

Rozdźwięk między mechanizmami typowymi dla Trójki i Dziewiątki u mnie opisywałem gdzieś tu viewtopic.php?f=1&t=26&p=273240#p273240. W skrócie: nie czuję się słaby, nie wstydzę się braku perfekcyjności, nie gniewam się na to jak świat wygląda. Po prostu mam ideał jaki pragnę realizować, bo to dla mnie intuicyjne. Oczywiste jest dla mnie, że powinienem być wysportowany, bystry, wrażliwy na subtelne doświadczenia, mieć dobrą inteligencję emocjonalną, więc do tego dążę. Jeśli chodzi o spokój, w pewnym stopniu racja. Mogę zauważyć w sobie głód doskonałości, silną tęsknotę, wolę do rozwijania się - ze sprzężeniem zwrotnym dodatnim, każdy mało krok sprawia, że chce się więcej. Uważam to za naturalne dla nastolatka. Poza tym zazwyczaj staram się rozłożyć dzień jakoś sensownie, tj. przykładowo joga, nauka angielskiego, czytanie książek, zapoznawanie się ze sztuką albo pisanie/rysowanie/granie etc, spotkania ze znajomymi, nauka gotowania i tak dalej. Jednak dziś olałem niemal wszystko słuchając sobie muzyki, czytając tarakę i malując po ścianie. Nie czułem się z tym źle.
9w8, sx/sp, ENTp.

Awatar użytkownika
In3orn
VIP
VIP
Posty: 601
Rejestracja: czwartek, 28 czerwca 2007, 21:07
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kraków

Re: Stosunek do postawy ofiary

Postautor: In3orn » poniedziałek, 30 stycznia 2012, 20:03

Wewnętrznie jak już wejdziesz na ścieżkę rozwoju, to pewnie ciężko Cię z niej zepchnąć, tak więc tutaj nie dopatrywałbym się niczego uciążliwego. Chodziło mi bardziej o tą sierotę. Ja mam tak, że lubię pomagać, ale kiedy widzę, że druga osoba nie potrafi, albo raczej nie chce z niej skorzystać, tylko woli grać swoją rolę ofiary..
Don't give up! Never give up! Never back down!


Wróć do „Typ 9”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości