9 i asymilowanie się w nowych grupach

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

9 i asymilowanie się w nowych grupach

Postautor: Pablo » wtorek, 30 listopada 2010, 22:01

Miesiąc temu przyjęli do pracy u mnie nową babkę. Dziewczyna (moja rówieśniczka) na moje oko jest chyba 9.

Jak przyszła to sprawiała wrażenie grzeczniutkiej, spokojnej, pokojowo nastawionej, wręcz słodziutkiej i na wyrost uprzejmej momentami ale czuć w tym było jakiś taki jakby fałsz. No bo niby nie zna ludzi (jedną znajomą u nas miała tylko - dzięki niej dostała ta pracę) i tak milutka bleeeee :mrgreen: ale poza tym to prawie od razu zaczęła latać na posiadówki towarzyskie w pracy w wolnym czasie - w rozmowie zero ofensywy, zero krytycyzmu, masę typowo damskich tematów i zainteresowań, milutkie słowa dla innych, komplementy dla tych których najbardziej lubiła (na poczatku w stosunku do wszystkich była taka miła, potem już tylko dla węższej grupy osób które znała lepiej - jak ktoś jej nie przypasował to była miła ale na dystans) i z którymi się najlepiej zżyła - miesiąc minął i całkiem nieźle się wkręciła. Raz miałem z nią gadkę na dość życiowy temat - miałem parę problemów które mnie drążyły (nie zaszkodziłoby mi to w razie jakby miała powtórzyć to komuś kto miałby złe intencje) i postanowiłem się wygadać. Pogadaliśmy mając jednak trochę inne zdania na dane tematy, ale potem ona miała jakiś problem to proponuję jej żeby się mi wygadała to jej ulży trochę - ta do mnie że "może ja jakiś czas" ja zapytałem zaciekawiony "a kiedy niby" a ta - "za jakieś pół roku" :shock: kxxxx no rozwaliła mnie tym.... Człowiek chce zrobić gest za gest a tu taka dziwna reakcja. Zażartowałem trochę lajtowo wtedy w stylu "oj siostra mury między ludźmi budujesz tu jakieś" - ta do mnie z jakimś dziwnym tekstem niby łagodzącym "no coś ty ja mury buduję? Ja właśnie je burzę" Ja zadziornie skrzyżowałem palce - "oj oj chyba mi się nosek wydłuża" :mrgreen: Ale generalnie jak sobie na nią popatrzyłem to widzę oddanie dla przełożonego i kurde... niesamowite - ona jak chce nawet gdzieś pójść byle gdzie dosłownie to o każdą pierdołę się alta i pyta tej autorytarnej kretynki do pokoju obok czy może - mówiłem jej 1000 razy że może wychodzić i żeby sobie nie zawracała tym głowy - ale ta lata za każdym razem "żeby A. się nie denerwowała o samowolkę". Nosz kxxxx litości :roll: :lol: Generalnie obstawia z ludźmi którzy są dla niej, mili, czuli emocjonalnie, dobrze wychowani i tacy.... tacy jacyś kurde dziwni - głaszczą się nawzajem po tych swoich łebkach wplatając teksty o X. naszej nowej księżniczce" jakby w tym życiu nie było ciekawszych rzeczy w towarzystwie do roboty. Czasem to już niedobrze mi się robi jak tego słucham :roll:

Ogólnie to tak - pytanie teraz ile 9 się podpisałoby pod takim zachowaniem? Jak się zachowujecie jak wchodzicie do grup w których nikogo nie znacie?

Awatar użytkownika
Hypocrisy
Posty: 38
Rejestracja: środa, 7 lipca 2010, 16:57
Enneatyp: Mediator

Re: 9 i asymilowanie się w nowych grupach

Postautor: Hypocrisy » wtorek, 30 listopada 2010, 22:20

Zazwyczaj uaktywnia mi się połączenie z 3 i zdobywam popularność w otoczeniu dzięki swoim umiejętnościom i wiedzy. Gdy mam już zapewnione miejsce pozwalam na to, żeby wszystko toczyło się powoli, normalnie. Kontaktuję się po trochu z większością grupy. Odzywam się raczej do introwertyków, ale mocno stąpających po ziemi - chodzi o to, żebym miał luz i zawsze kogoś pod ręką. Na pewno nie ma komplementów i rozmów kompletnie o niczym. Zazwyczaj posługuję się humorem (na czele z czarnym, ironią, polityką) lub rozmawiam na jakieś mistyczne tematy. Co do bycia nadmiernie grzecznym, bywa - częściowo odruchowo, jednak wychodzę z założenia, że trzeba postępować normalnie.
9w8, sx/sp, ENTp.

Awatar użytkownika
bssistema
Posty: 84
Rejestracja: piątek, 30 kwietnia 2010, 23:21
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kosz

Re: 9 i asymilowanie się w nowych grupach

Postautor: bssistema » środa, 1 grudnia 2010, 11:41

Gdy wchodzę w nowe środowisko, gdzie nie znam kompletnie nikogo, trudno jest mi się zaadaptować. Często inni muszą podejmować próby poznania mnie bliżej, bo ja jestem nieśmiała. Gdy w obcej grupie mam kogoś znajomego dość długo trzymam się z ta osobą innych dopuszczając tylko do powierzchownych kontaktów.
Bywam nadmiernie grzeczna i uprzejma, zazwyczaj dla tych których jeszcze dobrze nie poznałam. Ale co w tym złego, skoro nie wiem jeszcze z kim mam do czynienia, a nie podlizuję się przecież ani nic takiego.
Wśród nowych ludzi jestem trochę z boku, wyobcowana, zawsze potrzebuję więcej czasu na wejscie do grupy.
Nigdy też nie zasymiluję się ze wszystkimi jej członkami. Grupki tworzą się zawsze, i ja resztę ludzi będę traktować jak nic nie znaczących kolegów/koleżanki, o których niewiele wiem.
Oczywiście gdy ktoś sam do mnie przychodzi, chce się poznać, nie odmawiam, choć na początku traktuję te osobe chłodno lub obojętnie.


Tak było przede wszystkim kiedyś. Od niedawna zmieniam się, bardziej otwieram, także na nowe znajomości.


Co do ludzi, z którymi się zadaję. Jeśli ktoś nie jest dla mnie miły, to jak ma mnie do siebie przekonać. Nie będzie taka osoba w bliższych kontaktach ze mną. Jasne, że nie chce by mi ktoś słodził, sama tez tego nie robię. Przyjaźnię się z ludźmi, z którymi można robić wiele rzeczy, którzy postawią mnie do pionu, gdy trzeba, potrafią być niemili gdy im ciężko.


Kiedyś źle przyjmowałam krytykę pod swoim adresem. Dawaną mi pomoc też czasem odrzucałam. W razie problemu zamykałam się.
Ludzie uważali mnie za nie wiadomo jaką księżniczkę, bo mnie nie znali. Próbowali poznać albo nie próbowali. Ale co mnie wkurza najbardziej, sami ograniczali swoje myślenie, bo im się w głowach nie mieściło, że mogę być nieśmiała i może być mi ciężko :roll:



Dziś te sprawy wyglądają inaczej.
9w1
[spoiler]Obrazek[/spoiler]
Obrazek

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

Re: 9 i asymilowanie się w nowych grupach

Postautor: Pablo » środa, 1 grudnia 2010, 16:53

bssistema pisze:Bywam nadmiernie grzeczna i uprzejma, zazwyczaj dla tych których jeszcze dobrze nie poznałam. Ale co w tym złego, skoro nie wiem jeszcze z kim mam do czynienia, a nie podlizuję się przecież ani nic takiego.


Spoko ja nic nie krytykuję tylko zaczepny trochę jestem ;)

Z tego co napisaliście i z tego co zaobserwowałem zdaje mi się że podejście i zachowanie zależy sporo od samego faktu czy 9 jest facetem czy kobietą. U mnie w robocie jest jeszcze jedna 9 facet. osobiście bardzo go szanuję i lubię, jest sporo starszy ode mnie i o wiele więcej widział, często ciekawie opowiada z kolei o tematach typowo męskich. Jest sympatyczny i ma dookoła siebie tą aurę 9 - właściwie dla wszystkich, w stosunku do tej nowej pracownicy trzymał się trochę na dystans na początku ale mu potem przeszło. Jest jednym z głównych uczestników naszych małych towarzystich spędów firmowych tj. jednym z najwierniejszych bywalców.
Nie utrudnia życia innym, jak pytasz go o coś to nie boczy się że "po co ci to" tylko otwarcie normalnie gada. Jak mu ktoś bardzo za skórę zalezie to stawia opór ale nawet wtedy nie jest złośliwy czy wybuchowy tylko stawia sprawę jasno i spokojnie (he he wyśmiejecie mnie pewnie ale tego typu osoby wzbudzają we mnie jakieś takie skłonności.... jakby to nazwać. W stosunku do niego chyba najbardziej w całej firmie uważam na jęzor żeby nie chlapnąć czegoś bezczelnego co źle by zrozumiał albo się obruszył. Od gościa raz ktoś od nas z roboty pożyczył trochę kasy (około stówy) i miał mu oddać po jakimś tam czasie - zapomniał, ale potem tamta 9 się upomniała ale gostek akurat nie miał tego dnia przy sobie. Coś tam potem gadał w grupie ludzi na ten temat, ja się dowiedziałem co i jak i postanowiłem zrobić mały gest i tego kolesia sam pocisnąć :mrgreen: nacisnąłem gostka jeden raz, drugi raz, trochę się ścięliśmy nawet ale i w końcu mu oddał. A 9 stwierdziła po jednej próbie że "oj tam nie będę teraz za nim ciągle chodził odpuściłem" - dałby sobie spokój.

Serio tego faceta to ja naprawdę lubię, w porządku jest jak mało kto, może nawet trochę za bardzo w porządku w stosunku do coniektórych ;)

Awatar użytkownika
Hypocrisy
Posty: 38
Rejestracja: środa, 7 lipca 2010, 16:57
Enneatyp: Mediator

Re: 9 i asymilowanie się w nowych grupach

Postautor: Hypocrisy » środa, 1 grudnia 2010, 19:05

Wiesz, zdarzają się faceci-ciepłe kluchy i kobiety z pazurkami. Istotniejsze od płci mogą być skrzydło, instynkt i poziom zdrowia. Szczególnie dwie ostatnie rzeczy - sp/sx będzie zachowywać się zupełnie inaczej, niż np. so/sx. Analogicznie duże różnice wystąpią między kimś przęciętnie szczęśliwym i chorym.
Co do szacunku dla gościa - nie ma się z czego śmiać, miło z Twojej strony. :)
9w8, sx/sp, ENTp.


Wróć do „Typ 9”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości