Pożyczanie pieniędzy od znajomych

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Słomkowy_Kapelusz
Posty: 850
Rejestracja: czwartek, 19 października 2006, 11:58
Lokalizacja: Z głowy
Kontakt:

Pożyczanie pieniędzy od znajomych

#1 Post autor: Słomkowy_Kapelusz » piątek, 21 września 2007, 16:59

Czy zdarza wam się pożyczać pieniądze od znajomych?

Mi się nie zdarza i nie wyobrażam sobie bym mógł poprosić o np. dwie stówki na tydzień.

Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek pożyczył od kogoś pieniądze. Zdarzyło mi się, że np. wyszedłem z domu bez pieniędzy i prosiłem kogoś ze znajomych, by kupił mineralną na zasadzie: Ty dziś. ja jutro. Natomiast gotówki nigdy nie pożyczałem.

Jeśli chodzi o sytuację odwrotną, to parę razy zdarzyło mi się pożyczyć komuś. Zdarzyło się też, że potem ta osoba nie kwapiła się z terminowym oddaniem.
Teraz jeśli w ogóle bym pożyczał pieniądze, to tylko komuś kogo długo znam i tylko w sytuacji wypadku losowego np. okradzenia.

Temat jest tylko o pieniądzach, bo przed pożyczaniem przedmiotów typu: książka, wiertarka, długopis, nie mam oporów w obie strony.



Awatar użytkownika
andrzej4001
Posty: 224
Rejestracja: czwartek, 3 maja 2007, 18:28
Enneatyp: Zdobywca
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pożyczanie pieniędzy od znajomych

#2 Post autor: andrzej4001 » piątek, 21 września 2007, 17:37

Nigdy nie pożyczam pieniędzy ! Nie umiem ! Chyba, ze jestem w sytuacji, kiedy np. zapomniałem wziąć gotówki a koniecznie muszę za coś zapłacić i wiem, ze jeszcze tego samego dna oddam , choć nawet i wtedy głupio się czuję .Niestety znam wielu specjalistów od "pożyczania", którzy potrafią zaśmiać się w twarz, gdy im wypomnisz długi :P

Awatar użytkownika
Słomkowy_Kapelusz
Posty: 850
Rejestracja: czwartek, 19 października 2006, 11:58
Lokalizacja: Z głowy
Kontakt:

#3 Post autor: Słomkowy_Kapelusz » piątek, 21 września 2007, 18:52

Jakiś czas temu po pożyczkę przyszła do mnie sąsiadka, która mieszka na tym samym piętrze 2 mieszkania dalej. Pożyczyła 50 zł "do końca tygodnia". Nie wypadało odmówić, bo choć zżyty z nią je jestem, to jest to kulturalnie wyglądająca kobieta koło sześćdziesiątki. Mieszka z mężem (żyją w zgodzie) i niedawno robili kapitalny remont mieszkania, więc bardzo biedni nie są.
Minął tydzień, minął drugi, minął trzeci. Po miesiącu pytam ją kiedy ma zamiar oddać pieniądze, a ona: "obiecuję odnieść do końca tygodnia". Minął tydzień, minął drugi i nikt nawet nie przyszedł przeprosić za opóźnienie. Przypadkowo spotkałem ją w windzie i pytam czy ma dla mnie pieniądze. Na to ona, że przez 2 tygodnie mieć nie będzie. W związku z tym, poszedłem do jej męża i zapytałem, czy może on odda za nią pieniądze. W końcu między małżonkami jest wspólność majątkowa i obydwoje odpowiadają za swoje zobowiązania. Mąż oddał mi kasę od ręki.

Babka teraz na moje "dzień dobry" odpowiada z takim spojrzeniem, jak egzorcysta, gdy złe duchy odstrasza. Podobno też na mój temat sąsiadom coś mówiła złego.

Jak mawiają niektórzy: dobry zwyczaj - nie pożyczaj.

nudis_verbis
Posty: 325
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 10:37

#4 Post autor: nudis_verbis » piątek, 21 września 2007, 19:00

dobry zwyczaj: nie pożyczaj. zwłaszcza pieniędzy. mam tu na myśli obie strony pożyczania, tzn od kogoś i komuś.
domyślam się, że podejście większości ósemek będzie podobne przez stosunek do niezależności.

pepelemoko
Posty: 370
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 19:40

#5 Post autor: pepelemoko » piątek, 21 września 2007, 19:40

Pieniądze to niestety bardzo delikatny temat w każdych relacjach. Dla mnie są one ciekawym, niekiedy zabawnym relacji sprawdzianem:)
Jak tak sobie poobserwuje pełne wyobraźni wykręty, lub nasłucham się "niebanalnych" ściem, to przynajmniej wiem na czym stoję. Cenię sobie jak ktoś otwarcie oznajmia, że np. nie miesza kasy ze znajomościami i koniec.
Drugiej osobie pożyczam pieniądze bez większych problemów(chyba , że ewidentnie jej nie ufam) czasami nawet sama to proponuje, gdy widze, że może to komuś pomóc. A potem obserwuje co dzieje się dalej..a różne rzeczy się dzieją :) Rzadko się upominam (o takich rzeczach się nie zapomina) - i w ten sposób okazuje się, że niektóre znajomości były warte 100zł, a niektóre ewaluowały do dużego zaufania na tej płaszczyźnie. Warto czasami stracić parę złotych, a zyskac w zamian pewność z kim się ma do czynienia. Dla przyjaciół jestem w stanie pożyczyć każdą kwotę, jeżeli są w potrzebie. Potrafię czasami sama się zadłużyć z tego tytułu(ale w banku). Trudno mi o cokolwiek prosić innych..

A "wyrafionowany" dłużnik, działający z premedytacją, może mieć u mnie mocno przesr*ne. Nie liczę się wtedy z żadną jego własnością, zdarzyło mi się z czystej złośliwości zniszczyć coś takiej osobie. Ogólnie zero szacunku dla niego i zero poszanowania dla jego własności. I ten stan rzeczy trudno juz zmienić. Jedyne wyjście to kompletmei urwać kontakt.
Ale ja 4 jestem.. Podobno :)

Awatar użytkownika
wloczega
Posty: 301
Rejestracja: wtorek, 3 kwietnia 2007, 00:05
Enneatyp: Indywidualista

#6 Post autor: wloczega » sobota, 22 września 2007, 21:22

Choć jestem 4, wypowiem się :oops: Nie pożyczam od nikogo, bo nie cierpię mieć długów, nawet pięciozłotowych;) Sama kiedyś pożyczałam innym różne rzeczy - z tego wszystkiego pieniądze (fakt - niezbyt "duże") były najmniej kłopotliwe - ale o zwrot większości z nich musiałam się potem upominać (i bywało, że traktowano mnie jak intruza :? Raz nawet usłyszałam od Iksa, że pierwsze słyszy, by coś ode mnie pożyczał (a była to rzecz "nie do dostania") :evil:
Igrek zwiał za to z moimi "dobrami" na inny kontynent, i tyle go widzieli :shock: - zostawiając mnie w trudnej sytuacji i komplikując trochę życie.

Nie, już nie pożyczam.
Włóczyłem się - z rękoma w podartych kieszeniach,
W bluzie, co już nieziemską prawie była bluzą,
Szedłem pod niebiosami, wierny ci o Muzo !
Oh! la la! co za miłość widziałem w marzeniach !

Awatar użytkownika
aliszien
VIP
VIP
Posty: 1459
Rejestracja: środa, 15 listopada 2006, 14:07
Lokalizacja: Warszawy

#7 Post autor: aliszien » niedziela, 23 września 2007, 12:20

Biedne 4 zdominują wątek :lol:
Mam dobre serce, ale tylko raz. Chętnie pożyczę, ale jeśli ktoś ściemnia, opóźnia, nie oddaje, to nie będę mu truć dupy, ale ma przechlapane. Zaufania nie odzyska. Więcej nie pomogę.
4w5, INFj, sp/sx

Awatar użytkownika
Zielony smok
VIP
VIP
Posty: 1854
Rejestracja: czwartek, 14 grudnia 2006, 19:17
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: następna stacja...

#8 Post autor: Zielony smok » niedziela, 23 września 2007, 12:50

Miałem dwa miesiące temu przypadek. Facet, daleki znajomy, spotkał mnie i błagał, jest głodny nie może spotkać się z rodziną, która gdzieś z domu wyszła a jest pora obiadowa,głodny jest,a do domu dostać się nie może. Jakoś intuicja mi podpowiadała, ze nie. Wykręcałem się, że nie mam - na rękach by mnie zaniósł do bankomatu. Machnąłem ostatecznie ręką,pożyczyłem....15 zł, bo tyle w kieszeni miałem. Miał przyjść specjalnie za trzy dni, mieszkamy 200 m od siebie. Oczywiście się nie pojawił. Spotkałem go miesiąc później,szedł do znajomej, miał 100 złotych, ale i jakieś zakupy w sklepie. Po zakupie obiecał solennie sie pojawić z resztą. Zapytałem, czy rzeczywiście mia gotówkę do oddania, jak nie ma - niech określi późniejszy termin i się wywiąże. Nie masz - nie ściemniaj. Nie, dziś, wszystko będzie załatwione....za pół godziny. Oczywiście się nie pojawił....
Spotkałem go za miesiąc....mędzenie bez patrzenia w oczy o tym że się znalazł w szpitalu. Uciąłem krotko - jest to dla mnie złodziejstwo. Po sadach cię za 15 zetów ciągać nie będę....ale czując się w dalszym ciągu właścicielem swoich pieniędzy - wydałem dyspozycję. Jak będzie w styczniu Finał WSIP to je wpłacisz na dzieci. A jak nie - miej świadomość, że je okradłeś. I się ciebie o to przy spotkaniu po styczniu spytam. A my jako znajomi już się nie znamy. Możesz mi cześć nie mówić. Zycie jest zbyt krótkie, by tracić na ciebie czas i nerwy
Spojrzał spode łba i poszedł.
Gdybym zgubił te 15 zetów, za dwa dni nie pamiętałbym o sprawie. Nie chodziło o wielkość gotówki...ale o to że mając w pamięci ciąganie się z facetem i stratę nerwów, w podobnej sytuacji mogę nie pomoc komuś autentycznie potrzebującemu i uczciwemu.
Druga uwaga, podobno - jeśli wierzyć znajomej ezoteryczce- tak wygląda też wampiryzm energetyczny - tracimy energię na negatywne myślenie o tego typu gościach. Tak jak z sąsiadką Słomkowego - początkowo nic - a teraz full negatywnych emocji.
Ostatnio zmieniony niedziela, 23 września 2007, 16:00 przez Zielony smok, łącznie zmieniany 1 raz.
9w8 ENFP
Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i wygra przewagą doświadczenia.
Ps. ( Jestem na dłuuuugim urlopie - nie odpisuję na PW, sorry )

pepelemoko
Posty: 370
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 19:40

#9 Post autor: pepelemoko » niedziela, 23 września 2007, 14:37

Zielony smok pisze:Druga uwaga, podobno - jeśli wierzyć znajomej ezoteryczce- tak wygląda też wampiryzm energetyczny - tracimy energię na negatywne myślenie o tego typu gościach. Tak jak z sąsiadką Słomkowego - początkowo nic - a teraz full negatywnych emocji.
Dokładnie. To się przejebanie przekłada na wampiryzm energeryczny. I to nawet nie tylko w tak klarownych sytuacjach jak Twoja czy Słomkowego, a w bardziej subtelnych.. Czasami czuję się jakbym była otoczona bandą hien i pijawek a przejawia się to w zachowaniach typu: puszczam bita = oddzwoń, postaw piwko- zapomniałem kasy(sytuacja sie powtarza raz,drugi,trzeci..), daj papierosa - jednego, drugiego, czternastego.., weż zapłać za taksówkę - ja następnym razem(kolejnego razu unikamy jak ognia oczywiście)..Lubię czasami komuś coś postawić, chętnie się dzielę, ale fajnie jak działa to w dwie strony. Niestety nierzadko działa tylko w jedną i zaczyna się ocierać o wykorzystywanie i skąpstwo. W moim otoczeniu takie sytuacje pojawiają się na tyle często, że wyspecjalizowałam się w zgryźliwych i cynicznych komentarzach apropos.
Bawi mnie to, a jednocześnie męczy, wysysa energię właśnie, bo podskórnie nie szanuję tych ludzi, jednocześnie ceniąc ich za parę innych cech. Ten dysonans jest wyczerpujący. A wyraz twarzy drugiej osoby jak powiesz:" Wydupiaj od moich petów! Za barem sprzedają fajne, pełne paczki." - nie do opisania.. :) Tak samo jak tłumaczenia, gdy po puszczonym bicie oddzwaniam z tekstem "Słońce coś ci się popieprzyło, darmowe weekendy wykasowałam jakieś pół roku temu"...

Awatar użytkownika
melonka
Posty: 275
Rejestracja: wtorek, 14 sierpnia 2007, 21:04
Lokalizacja: skądinąd

#10 Post autor: melonka » niedziela, 23 września 2007, 15:45

I piąteczka do tego tematu się włączy :)
Jak dotąd miałam do czynienia z maksymalnie małymi kwotami - z rzędu 5, 10, 20, 30, 50 groszy. No i oczywiście mniej niż 1/4 oddaje. Wiadomo - Ewelina zawsze ma kasę, bo Ewelina jeździ busami. I Ewelina zawsze pożyczy, bo Ewelina dobra jest koleżanka.
A jak nie pożyczę, to "Oj, Ewelina, nie bądź taka! Wiem, że masz" i połowa klasy jest za osobą, która chce pożyczyć. Reszta jest bierna. Najlepiej się nie przyznać, że ma się kasę, tylko to jest dość trudne pójść do sklepiku i przemycić coś tak, żeby nikt nie zauważył. Jeszcze zdażają się tacy bezczelni, że następnego dnia po 'pożyczeniu' proszą o jeszcze 20 gr.
Głupio się domagać oddania kilku gr, ale już parę razy spróbowałam. Efekt? dziwne spojrzenie, "jutro przyniosę", "oj, tam o parę groszy się kłócisz!". Tak, tyle, że w ten sposób straciłam już najmniej 10 zł.
Ewelina też oczywiście da karteczkę na kartkówkę. No bo jak ma nie dać, gdy może wyrwać z zeszytu, a ktoś środek ma już zapisany?

Strasznie mnie wkurzał też zwyczaj byłej klasy - co masz, to mi dasz. Tzn - co da się podzielić, to się trzeba podzielić, żeby nie być skąpiec. Kupisz sobie draże, baton, wafelek, tictaci, gumę do żucia, colę, pepsi, nawet kanapki przyniesione z domu cokolwiek - kto podejdzie, ten dostaje gryza. Żeby coś zjeść od początku do końca, trzeba było się oddalić od klasy.

Ale już nie tak łatwo ze mną. Drobne kłamstwa co do ilości gotówki przy sobie, "jeszcze muszę iść coś tam kupić" itp. W ciągu ostatniego pół roku chyba nic nie zdołano ode mnie wyłudzić.
You dress up for Armageddon, I dress up for summer!
Kan du talar svenska?

pepelemoko
Posty: 370
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 19:40

#11 Post autor: pepelemoko » niedziela, 23 września 2007, 16:13

melonka pisze:I piąteczka do tego tematu się włączy :)
Jak dotąd miałam do czynienia z maksymalnie małymi kwotami - z rzędu 5, 10, 20, 30, 50 groszy. No i oczywiście mniej niż 1/4 oddaje. Wiadomo - Ewelina zawsze ma kasę, bo Ewelina jeździ busami. I Ewelina zawsze pożyczy, bo Ewelina dobra jest koleżanka.
A jak nie pożyczę, to "Oj, Ewelina, nie bądź taka! Wiem, że masz" i połowa klasy jest za osobą, która chce pożyczyć. Reszta jest bierna. Najlepiej się nie przyznać, że ma się kasę, tylko to jest dość trudne pójść do sklepiku i przemycić coś tak, żeby nikt nie zauważył. Jeszcze zdażają się tacy bezczelni, że następnego dnia po 'pożyczeniu' proszą o jeszcze 20 gr.
Głupio się domagać oddania kilku gr, ale już parę razy spróbowałam. Efekt? dziwne spojrzenie, "jutro przyniosę", "oj, tam o parę groszy się kłócisz!". Tak, tyle, że w ten sposób straciłam już najmniej 10 zł.
Ewelina też oczywiście da karteczkę na kartkówkę. No bo jak ma nie dać, gdy może wyrwać z zeszytu, a ktoś środek ma już zapisany?

Strasznie mnie wkurzał też zwyczaj byłej klasy - co masz, to mi dasz. Tzn - co da się podzielić, to się trzeba podzielić, żeby nie być skąpiec. Kupisz sobie draże, baton, wafelek, tictaci, gumę do żucia, colę, pepsi, nawet kanapki przyniesione z domu cokolwiek - kto podejdzie, ten dostaje gryza. Żeby coś zjeść od początku do końca, trzeba było się oddalić od klasy.

Ale już nie tak łatwo ze mną. Drobne kłamstwa co do ilości gotówki przy sobie, "jeszcze muszę iść coś tam kupić" itp. W ciągu ostatniego pół roku chyba nic nie zdołano ode mnie wyłudzić.
Melonka jesteś jedynaczką? :)
Dzielenie się to bardzo fajna sprawa.

Awatar użytkownika
Gabriel
Posty: 780
Rejestracja: niedziela, 3 grudnia 2006, 11:11

#12 Post autor: Gabriel » niedziela, 23 września 2007, 16:51

Pytanie skierowane co do niektórych: Nie umiecie po prostu powiedzieć: "nie"? Bez względu na to, że dzielenie się z innymi sprawia mi przyjemność, to pożyczam tylko zaufanym ludziom, a co do reszty świata wygodnie mi z etykietką: "Jestem cham, nie pożyczam". I jak taka wredzizna pożyczy coś od czasu do czasu, to wiecie jak się wtedy ludzie cieszą? Święto normalnie :P
Byłem zawsze na "tak" gdzieś do piątej klasy podstawówki.
ewutek pisze:Uśmiechnięty chłopiec o dziewczęcych rysach.
Nie ma już dla mnie nadziei. :lol:
4w3 sp lub sx / so ENFJ

pepelemoko
Posty: 370
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 19:40

#13 Post autor: pepelemoko » niedziela, 23 września 2007, 17:08

Gabriel tutaj nie chodzi o asertywność, tylko próbę zaufania innym.

PS. i oh! ah! Jaki ty jesteś fantastycznie wredny.. :P

Awatar użytkownika
andrzej4001
Posty: 224
Rejestracja: czwartek, 3 maja 2007, 18:28
Enneatyp: Zdobywca
Lokalizacja: Wrocław

#14 Post autor: andrzej4001 » niedziela, 23 września 2007, 17:18

Ekhm, czy ja dobrze widzę ? To forum ósemek ? :P <przeciera oczy> :D
Jakby to co poniektórzy powiedzieli "wą stąd" :D

A wracając do tematu, to mam jedną znajomą, która jest specjalistka od pozyczania małych kwot, często słyszę "Dajcie 50 groszy, bo mi brakuję na bułeczkę", "kup mi bilet, jutro Ci oddam" jutro=nigdy

Z takimi osobami najgorsze jest to, że rzeczywiście ciężko walczyc o zwrot małych kwot, a że każdemu głupio o tym powiedzieć, to ktoś taki nigdy się nie nauczy. Wspomniana też była kwestia wyżerania jedzenia w szkole .. jak ja tego nie trawię ! Jak mam coś do jedzenia to staram się nie być na widoku i szybko konsumować, bo przewaznie wygląda to tak "Oo daj gryzka, daj łyczka " itp. ustawia się kolejka 15 osób a ty nawet nie wiesz co miałes do jedzenia :D

Awatar użytkownika
Zielony smok
VIP
VIP
Posty: 1854
Rejestracja: czwartek, 14 grudnia 2006, 19:17
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: następna stacja...

#15 Post autor: Zielony smok » niedziela, 23 września 2007, 17:34

Przypomina mi się mój kumpel - szef na budowie.
Szefie -postaw piwo.....
A co przwróciło się...?


Albo stare
Daj.....
Daj to chiński sprzedawca jaj, co mieszka na ulicy Kup se

:lol: :lol: :lol:
9w8 ENFP
Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i wygra przewagą doświadczenia.
Ps. ( Jestem na dłuuuugim urlopie - nie odpisuję na PW, sorry )

ODPOWIEDZ