Jak rozgryźć 7?

Wiadomość
Autor
alifalo
Posty: 21
Rejestracja: wtorek, 16 lutego 2010, 18:46

Jak rozgryźć 7?

#1 Post autor: alifalo » środa, 6 lutego 2013, 13:35

Cześć. Będę prosić o pomoc.

Jestem totalnie, bezgranicznie, absolutnie zafascynowana pewną siódemką, której nie potrafię rozgryźć. Właściwie, to wiem niby wiele o jego stosunku do mnie. Wiem, że mnie bardzo szanuje, że się o mnie troszczy, że na swój sposób podziwia, że dąży do tego, by spędzać razem czas. Ale z drugiej strony nie wiem nic.

Znamy się ponad rok, bardziej intensywnie- jakoś 2 miesiące, zakochana jestem od miesiąca. Odnaleźliśmy ze sobą niesamowicie głębokie połączenie. Rozmawiamy o wszystkim, potrafimy przegadać 7 godzin w nocy i nie zauważyć, że na dworze zrobiło się już jasno. Najczęściej to On opowiada, a ja słucham, ale lubię go słuchać, a On lubi być przeze mnie słuchany. Oprócz tego, że na naszych spotkaniach jest wiele śmiechu i zwykłej radości płynącej z bycia obok siebie, mówimy też o tym, co najważniejsze. Na samym początku to była samotność. Teraz już nie jest, teraz jest tak jak gdyby już nas nie bardzo dotyczyła.

Mogłaby to być tylko rodząca się przyjaźń. Ale często słyszę miłe słowa dotyczące np. mojej urody, czy dostaję jeszcze milsze, oparte na grach słownych smsy. (Z drugiej strony wiem, że On tak traktuje życie, że te komplementy to może być dla niego część zabawy.) Zdarza się też, że milkniemy, gdy czujemy, że w rozmowie balansujemy na krawędzi, zwykle, gdy pojawia się temat miłości, zakochania czy związku. On ma wielu przyjaciół, kolekcjonuje ciekawych ludzi. Uwielbia ludzi szalonych. Sam jest szalony. Ja nie jestem szalona. Jestem zachowawczą, pełną niepokoju 5w4, która ostatnio odkryła, że jest jednak 4 z bardzo silnymi wpływami skrzydła 5.

Obawiam się 2 sytuacji. Po pierwsze takiej, w której On się najzwyczajniej w świecie cieszy z tego, że ma taką niebrzydką i niegłupią znajomą, na którą może popatrzeć i której może o sobie opowiadać i w ten sposób się jakoś tam spełniać, w jakiś tam sposób bawić się, ale że to tylko tyle, że związek ze mną to jakaś nie do pomyślenia abstrakcja. Po drugie, obawiam się sytuacji przeciwnej, że bycie ze mną jest do pomyślenia, ale że to ja powinnam przejąc inicjatywę, bo inaczej wszystko spełznie na niczym. Wynikać by to mogło z tego, że, no dobra, to w sumie całkiem istotne, jest 20 lat starszy i ma zbyt duży do mnie szacunek, z tego, że to jednak ja mam, przynajmniej w teorii, większe prawo do uwiedzenia go, niż On do uwiedzenia mnie. Tymczasem z niczym się nie zdradzam.

Ale mam plan na wyjawienie swoich uczuć. Będzie to akcja artystyczna, tudzież akt desperacji. Wiem, że jemu się na pewno spodoba sposób w jaki to zrobię. I wiem, że później, jak się już dowiem, że to jednostronne, będę na tyle zażenowana, że już nigdy więcej się nie spotkamy.

Zanim to nastąpi chciałam się spytać Was, drogie siódemki, czy, gdybyście mieli tak pod czterdziestkę i w Waszym życiu pojawiłaby się dwa razy młodsza istota, którą, czysto teoretycznie byście się zauroczyli, to czy moglibyście się poczuć niepewnie i obawiać się, że Was nie zechce? On generalnie jest bardzo pewny siebie i to mi trochę do niego nie pasuje, ale jak już napisałam- nic nie wiem. Mam tylko taką pobożną nadzieję, że to, że On mnie w pewien sposób adoruje, ale na pewno nie zacznie podrywać, jest kwestią jedynie braku odwagi. Wtedy może ja bym się na pewną dawkę odwagi zdobyła. Panicznie się boję, że to adorowanie ma charakter tylko i wyłącznie rozrywkowy. Jak to jest u Was? Czy są takie sytuacje, po których z całą pewnością można orzec, że macie do czegoś poważny stosunek? Jak Was rozgryźć, siódemki?

Przepraszam za ten elaborat. Znowu jakaś 4 zawraca Wam głowę swoją niesłychanie pogmatwaną sytuacją. Swoją drogą, jest nas u Was aż tyle, że przestajemy być wyjątkowe. I proszę o pomoc. Jeśli kogoś przeraża ta 20- letnia różnica wieku, to proszę mnie nie nawracać (sponsora nie szukam, a w kwestii stereotypów, to wszystko jest między mną a nim na odwrót).



Awatar użytkownika
angie91
Posty: 170
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2012, 17:14
Enneatyp: Entuzjasta

Re: Jak rozgryźć 7?

#2 Post autor: angie91 » środa, 6 lutego 2013, 17:30

alifalo pisze:Cześć. Będę prosić o pomoc.

Jestem totalnie, bezgranicznie, absolutnie zafascynowana pewną siódemką, której nie potrafię rozgryźć. Właściwie, to wiem niby wiele o jego stosunku do mnie. Wiem, że mnie bardzo szanuje, że się o mnie troszczy, że na swój sposób podziwia, że dąży do tego, by spędzać razem czas. Ale z drugiej strony nie wiem nic.

Znamy się ponad rok, bardziej intensywnie- jakoś 2 miesiące, zakochana jestem od miesiąca. Odnaleźliśmy ze sobą niesamowicie głębokie połączenie. Rozmawiamy o wszystkim, potrafimy przegadać 7 godzin w nocy i nie zauważyć, że na dworze zrobiło się już jasno. Najczęściej to On opowiada, a ja słucham, ale lubię go słuchać, a On lubi być przeze mnie słuchany. Oprócz tego, że na naszych spotkaniach jest wiele śmiechu i zwykłej radości płynącej z bycia obok siebie, mówimy też o tym, co najważniejsze. Na samym początku to była samotność. Teraz już nie jest, teraz jest tak jak gdyby już nas nie bardzo dotyczyła.

Mogłaby to być tylko rodząca się przyjaźń. Ale często słyszę miłe słowa dotyczące np. mojej urody, czy dostaję jeszcze milsze, oparte na grach słownych smsy. (Z drugiej strony wiem, że On tak traktuje życie, że te komplementy to może być dla niego część zabawy.) Zdarza się też, że milkniemy, gdy czujemy, że w rozmowie balansujemy na krawędzi, zwykle, gdy pojawia się temat miłości, zakochania czy związku. On ma wielu przyjaciół, kolekcjonuje ciekawych ludzi. Uwielbia ludzi szalonych. Sam jest szalony. Ja nie jestem szalona. Jestem zachowawczą, pełną niepokoju 5w4, która ostatnio odkryła, że jest jednak 4 z bardzo silnymi wpływami skrzydła 5.

Obawiam się 2 sytuacji. Po pierwsze takiej, w której On się najzwyczajniej w świecie cieszy z tego, że ma taką niebrzydką i niegłupią znajomą, na którą może popatrzeć i której może o sobie opowiadać i w ten sposób się jakoś tam spełniać, w jakiś tam sposób bawić się, ale że to tylko tyle, że związek ze mną to jakaś nie do pomyślenia abstrakcja. Po drugie, obawiam się sytuacji przeciwnej, że bycie ze mną jest do pomyślenia, ale że to ja powinnam przejąc inicjatywę, bo inaczej wszystko spełznie na niczym. Wynikać by to mogło z tego, że, no dobra, to w sumie całkiem istotne, jest 20 lat starszy i ma zbyt duży do mnie szacunek, z tego, że to jednak ja mam, przynajmniej w teorii, większe prawo do uwiedzenia go, niż On do uwiedzenia mnie. Tymczasem z niczym się nie zdradzam.

Ale mam plan na wyjawienie swoich uczuć. Będzie to akcja artystyczna, tudzież akt desperacji. Wiem, że jemu się na pewno spodoba sposób w jaki to zrobię. I wiem, że później, jak się już dowiem, że to jednostronne, będę na tyle zażenowana, że już nigdy więcej się nie spotkamy.

Zanim to nastąpi chciałam się spytać Was, drogie siódemki, czy, gdybyście mieli tak pod czterdziestkę i w Waszym życiu pojawiłaby się dwa razy młodsza istota, którą, czysto teoretycznie byście się zauroczyli, to czy moglibyście się poczuć niepewnie i obawiać się, że Was nie zechce? On generalnie jest bardzo pewny siebie i to mi trochę do niego nie pasuje, ale jak już napisałam- nic nie wiem. Mam tylko taką pobożną nadzieję, że to, że On mnie w pewien sposób adoruje, ale na pewno nie zacznie podrywać, jest kwestią jedynie braku odwagi. Wtedy może ja bym się na pewną dawkę odwagi zdobyła. Panicznie się boję, że to adorowanie ma charakter tylko i wyłącznie rozrywkowy. Jak to jest u Was? Czy są takie sytuacje, po których z całą pewnością można orzec, że macie do czegoś poważny stosunek? Jak Was rozgryźć, siódemki?

Przepraszam za ten elaborat. Znowu jakaś 4 zawraca Wam głowę swoją niesłychanie pogmatwaną sytuacją. Swoją drogą, jest nas u Was aż tyle, że przestajemy być wyjątkowe. I proszę o pomoc. Jeśli kogoś przeraża ta 20- letnia różnica wieku, to proszę mnie nie nawracać (sponsora nie szukam, a w kwestii stereotypów, to wszystko jest między mną a nim na odwrót).
Hej, powiem Ci, że nie wiem jak inne siódemki, ale mnie jest bardzo ciężko przejrzeć jeśli chodzi o uczucia. Praktycznie nie da się tego zrobić. No chyba, że zna się mnie bardzo bardzo długo i można się czegoś ewentualnie domyślić. Gdybym była na miejscu tego faceta to wystarczy, że byś mnie zapytała wprost, bo uwielbiam taką szczerość w ludziach, ale nie wiem, czy wszystkie siódemki tak mają. Poza tym często siódemki nie lubią zobowiązań, więc radzę wziąć pod uwagę fakt, że może to się rozwinąć w kierunku luźnej znajomości.
7w8/3w4
sp/sx

Awatar użytkownika
atis
Posty: 2788
Rejestracja: czwartek, 23 kwietnia 2009, 20:58
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: różowy balonik

Re: Jak rozgryźć 7?

#3 Post autor: atis » środa, 6 lutego 2013, 18:22

proponuję zapoznać się z wątkiem
http://enneagram.pl/forum/viewtopic.php?f=9&t=5115
gdzie podobnych sytuacji omówiliśmy dzisiątki; wazne, udzielaly sie tam zaginione w mrokach dziejów forumowe guru siódemkowe, tym bardziej warto poczytać.
bo uwielbiam taką szczerość w ludziach, ale nie wiem, czy wszystkie siódemki tak mają.
nie wszystkie, wedlug moich doświadczeń i według teorii, wywalenie siódemce która zna się dobrze 2 miesiące (!) elaboratow o uczuciach odbierane jest raczej jako 'uciekaj gdzie pieprz rosnie, bo się zakochuję i zaraz będę cię wiązać na sznurku i ciągnąć przed ołtarz i bedziemy najsłodszą parą na swiecie aajajaj <3333 ogóle wiesz???? za parę dni walentynki, zróbmy sobie romantyczną do zezygania kolację i pomyslmy o wspolnej przyszlosci, kolorze ścian w naszej przyszłej kuchni, kolorze krawatu na ślub, zaręczynach cieplym gniazdku i dzieciach co je nazwiemy klara i antoś".

Takie mam zabawne pytanie, dlaczego piszesz o tym facecie z duzej litery? Nigdy, NIGDY tego nie rób ._.' SKąd w ogóle podobna, oderwana od wszelkich reguł gramatycznych maniera?
xxx xx/xx XXXx
Obrazek

alifalo
Posty: 21
Rejestracja: wtorek, 16 lutego 2010, 18:46

Re: Jak rozgryźć 7?

#4 Post autor: alifalo » środa, 6 lutego 2013, 21:45

Dzięki za odpowiedzi.

Jeśli chodzi o szczerą rozmowę o uczuciach, to odpada. To byłoby zbyt proste. Jeśli nic się nie wydarzy, poinformuję go o wszystkim, ale zrobię to w sposób niebanalny. Taki, którego się nie będę wstydzić.

Wylewności się wystrzegam. Nie jestem stereotypową czwórką i nie miałabym czelności obarczać nikogo całym bagażem mojego ważącego kilka ton uczucia. Z rozmów o jego wcześniejszych związkach dowiedziałam się, że jeśli z kimś jest, to jest bardzo blisko. Wydaje mi się, że ma na tyle silną osobowość, że ciężko jest go sobą przytłoczyć, że jest sobie w stanie poradzić nawet z partnerką czwórką. Sam jest zresztą nieco zaborczy i to raczej ja jestem osobą, która w relacji z drugim człowiekiem potrzebuje dla siebie więcej przestrzeni. Więc co do tej kwestii- nie ma obaw. Nie przestraszę go sobą, nie ucieknie gdzie pieprz rośnie. Ja bardzo się kryję z tym, co się ze mną tam w środku dzieje. Nie pozwolę mu się o obsesyjności mojego zakochania dowiedzieć, bo podskórnie wyczuwam, że nie jest ona jednak do końca normalna. Myślę, że jakbym odkryła wszystkie karty, to mimo, że sam, jak mówi, zakochuje się w sposób intensywny, miałby prawo się przestraszyć.

Te 2 miesiące to może mało w sensie metrykalnym. Duchowo natomiast, w naszym przypadku, to szmat czasu. Póki co, wciąż się jednak poznajemy. Właściwie, wszystko to, co z perspektywy 7 jest uważane za wady 4, już o mnie wie. Poza sposobem, w jaki się zakochuję. Ale tu mam, czasami zbawienne, czasami paraliżujące zahamowania typowe dla 5.

Dlaczego "On", a nie "on"? Wyobrażałam sobie, że piszę jego imię, dlatego. Wszystkich purystów przepraszam.

Biorę pod uwagę to, że może go interesować jedynie luźna relacja ze mną. Tzn. mam wrażenie, że to, co nas łączy nie jest luźne, ale zdaję sobię sprawę, że on może nie chcieć, by było to coś więcej. Ale wciąż nic nie wiem. Wciąż nie potrafię go rozszyfrować.

Awatar użytkownika
silver_bullet
Posty: 821
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 13:12
Enneatyp: Entuzjasta
Lokalizacja: jest mało istotna. Liczą sią ludzie.

Re: Jak rozgryźć 7?

#5 Post autor: silver_bullet » czwartek, 21 lutego 2013, 17:45

Przepraszam, ile masz lat? :) osiemnastka z panem pod czterdziesci to nie jest taki wcale niespotykany scenariusz...
Jednak jesli bylbym panem pod czterdziestke to pod katem pani 18 zastanawialbym sie czy jest na czym budowac cokolwiek wiecej. Dlatego czlowiek moze reagowac tak zachowawczo. W tym wieku o pewnych rzeczach po prostu sie nie mowi o ile nie ma sie pewnosci.
Bujalem sie kiedys w takim ukladzie ponad trzy lata. Na zewnatrz wygladalo to tak ze cale moje otoczenie pytalo kiedy zmieniam stan cywilny, jednak wewnatrz... ani jednego konkretnego slowa.
Miedzy nami nic nie bylo pisze:Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;
Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni;
Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków, Prócz natury słodkich czarów;
Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów
Między nami nic nie było!


Adam Asnyk
| 7 | ENTp | Wings: | chwilowo odpadly |

"Logic will get you from A to B.
Imagination will take you everywhere.”

Albert Einstein

alifalo
Posty: 21
Rejestracja: wtorek, 16 lutego 2010, 18:46

Re: Jak rozgryźć 7?

#6 Post autor: alifalo » poniedziałek, 25 lutego 2013, 18:08

Dziękuję za Asnykowe wskazówki. Obawiam się, że jestem na dobrej drodze, by powielić przytoczony przez Ciebie scenariusz. Chciałabym chociaż napisać, że jesteśmy na dobrej drodze, ale co do "my" nie mogę mieć żadnej pewności.

W jednym z maili opisał mi swój bardzo zły stan emocjonalny. Zdecydowałam się odłożyć na bok bojącą się uszczerbku na sobie dumę i go pocieszyć, w sposób zawoalowany podając się mu na tacy. Zrobiłam to, a skutek był taki, że podobno miałam swój spory udział w tym, że ów stan zniknął. Duma triumfowała, ale gdy spotkaliśmy się kilka dni później, nie poruszyliśmy w ogóle tematu tych wyznań, zachowywaliśmy się tak, jakby tej rozmowy nie było. Dlatego boi się teraz narażać na szwank ponownie.

Ja chyba nie jestem w stanie inaczej niż za pomocą języka ezopowego opowiadać mu o swoich emocjach. Czasami piszę tak, żeby mógł dostrzec w tych opowieściach, jak wielki ma na mnie wpływ, ale zawsze zostawiam sobie kilka językowych furtek przez które mogłabym uciec. Tych furtek są właściwie miliony.

Fantazjuję o tym bardzo często, ale jeśli miałabym jakoś zakotwiczyć te fantazje w rzeczywistości, to nie wyobrażam sobie momentu, w którym znajdujemy się obok siebie i konfrontujemy się ze swoimi uczuciami. Myślałam, że kiedyś po prostu mu powiem, że się w nim beznadziejnie zakochałam, ale za bardzo się do niego przywiązałam, by ryzykować utratę tego, co już jest.

Z jednej strony, to, że on może z braku pewności być zachowawczy, jest przerażające, bo oznaczałoby, że odpowiedzialność za dalsze losy tej relacji spoczywa na mnie. Z drugiej, chciałabym, by tak przynajmniej było, by myślał o mnie w kategoriach zbliżonych do tych, w jakich ja o nim myślę. Twoja odpowiedź, z której wynika, że jest na to szansa, cieszy mnie tym bardziej, że coraz bliżej go poznając, coraz lepiej zdaję sobie sprawę z tego, że taką radosną i niefrasobliwą osobą, za jaką zwykle uchodzi 7, jest tylko na zewnątrz, że on tylko za takiego człowieka uchodzi. (zaszyfrowując, stwierdzam, że ma bardzo mocno rozwinięte połączenie z 5). Stąpam w każdym razie po zbyt niepewnym gruncie, by zrobić jakiś znaczący krok.

Tak, mam tyle lat i bardzo chciałabym powiedzieć, że to nie ma najmniejszego znaczenia.

Awatar użytkownika
silver_bullet
Posty: 821
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 13:12
Enneatyp: Entuzjasta
Lokalizacja: jest mało istotna. Liczą sią ludzie.

Re: Jak rozgryźć 7?

#7 Post autor: silver_bullet » czwartek, 28 lutego 2013, 17:19

Kiedys nawet zalozylem temat na ten temat, znaczy owej powierzchwnej tylko wesolosci epikurejczyka. O <tutaj>.

Po czasie stwierdzam ze epikurejczyk jest dosyc podatny na manipulacje i uzaleznienie emocjonalne, ale tylko na zasadzie odruchu Pawlowa, wyrabiania nawykow. Jesli poczuje sie w jakikolwiek sposob ograniczany inaczej jak z wlasnej woli, to zazwyczaj bedzie podazal w kierunku przeciwnym. Bo tak. :roll:
Wybacz bezczelnosc, ale malo, naprawde malo jest na tym swiecie osob ktorym humoru i stanu psychicznego nie poprawilby soczysty stek z osiemnastki. :mrgreen:
| 7 | ENTp | Wings: | chwilowo odpadly |

"Logic will get you from A to B.
Imagination will take you everywhere.”

Albert Einstein

ODPOWIEDZ