Strona 2 z 2

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: niedziela, 3 lipca 2011, 18:10
autor: Shirayo
Ty, patrz! To tak jak mi. Łał, co za zbieg okoliczności :lol:

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: niedziela, 3 lipca 2011, 19:36
autor: Elkora
Pierzasta pisze:
Elkora pisze:Poznajesz kogoś i tworzysz wyobrażenie- jeśli to robisz znaczy ze osoba cie zainteresowała, masz okres promocyjno-reklamowy. Potem ta osoba się odzywa np i się zawodzisz
Jak masz jakieś oczekiwania wobec kogoś znaczy ze myślałeś o tym kimś, o ludziach których masz w dupie zwykle się nie myśli, tych którzy cie zaciekawili często się idealizuje a potem ludzie nie dają rady sprostać swojemu własnemu obrazowi który stworzyłeś ze swoich oczekiwań (które oni mają jak już mówiłam w dupie) i jest buuu
:mrgreen:
Dlatego ja tak nie robię. Poza tym idealizowanie ludzi - to mi się raczej nie zdarza. :lol:
Tu nawet nie chodzi o idealizacje, ja wiem ze nie są idealni i lubię szukać nieścisłości w tym co mówią, ale oczekiwania dla mnie nie odnoszą się do ludzkości jako ogółu tylko do każdego z osobna. U jednych mi nie przeszkadza jak mi przerwą albo mnie za coś opierdzielą u innych owszem. Jak kogoś poznajesz i cie intryguje to dopiero szukasz wzorów jego zachowań i zbierasz dane- dajmy na to jest pierwszym osobnikiem z taką kombinacją preferowanych reakcji i jest ten okres promocyjno- reklamowy. Potem się odkrywa ze to istota równie nudna co cała reszta tylko trochę bardziej zaburzona i robi się przykro bo oczekiwało się jakiegoś ciekawszego zakończenia. Są tez ludzie poznani w sieci którym zwykle spada iq i okazują się niżsi młodsi. Nie wiem generalnie jak czegoś oczekuje to zwykle się zawodzę i mi się nie chce oczekiwać. Mam problemy z wysłowieniem się, idę stąd

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: niedziela, 3 lipca 2011, 19:44
autor: Pierzasta
Rozumiem o co ci chodzi, ale mi się to od lat nie zdarzyło. Poza tym mam tendencję do analizowania ludzi i znajdywania w nich wad i zalet, a tych pierwszych zazwyczaj wychodzi więcej.
A co do znajomych z internetu - niektórzy okazali się jeszcze fajniejsi niż przez net. :D

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: niedziela, 3 lipca 2011, 20:11
autor: Elkora
Niewykluczone ze to ja się skupiam na ciemnej stronie mocy
Nie zdarzyło ci się bo im więcej znasz ludzi tym trudniej trafić na nową kompilacje

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: niedziela, 3 lipca 2011, 20:53
autor: Pierzasta
Nie zdarzyło mi się raczej dlatego, że się tego oduczyłam. Już wiem, że bywają naprawdę fajni ludzi (nieliczni), w porządku, i tacy, którzy mi się nie podobają (większość). Nawet ci fajni mają swoje wady i do mnie nalezy ocena czy ich zalety wynagradzają mi ich wady i czy chcę się z nimi zadawać. Proste.

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: poniedziałek, 4 lipca 2011, 00:24
autor: Perwik
lanya pisze:Gdybym jeszcze spotkała kogoś o podobnych jak ja zainteresowaniach to był była chyba w siódmym niebie :) Cóż :)
Jakie masz zainteresowania?

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: piątek, 8 lipca 2011, 08:43
autor: Emjotka
Szej-Hulud pisze:Oprócz tego jednak zdarza się, że ludzie żalą się mi, jak im źle, czym doprowadzają mnie do chęci uduszenia ich.
Uświadamiasz im to?
Szej-Hulud pisze:Przede wszystkim oczekuję szacunku takiego, jakim ja daną osobę darzę.
Jesteś pewien, że ludzie zawsze wiedzą, jakim szacunkiem ich darzysz? ;)
Cotta pisze: Głównie, żeby nie utrudniali mi życia.
Rozwiniesz? Ciekawi mnie, co rozumiesz przez utrudnianie życia. Nawet baaardzo ciekawi.

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: piątek, 8 lipca 2011, 10:16
autor: Szej-Hulud
Emjotka pisze:
Szej-Hulud pisze:Oprócz tego jednak zdarza się, że ludzie żalą się mi, jak im źle, czym doprowadzają mnie do chęci uduszenia ich.
Uświadamiasz im to?
Szej-Hulud pisze:Przede wszystkim oczekuję szacunku takiego, jakim ja daną osobę darzę.
Jesteś pewien, że ludzie zawsze wiedzą, jakim szacunkiem ich darzysz? ;)
1. Staram się ich pocieszyć, czasami dając sygnały, że przesadzają.
2. Tego nie wiem. Dobre pytanie. Staram się być miły, nikogo nie odtrącam. Jeśli ktoś poprosi mnie o pomoc, to ją otrzymuje.

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: piątek, 8 lipca 2011, 10:49
autor: Emjotka
Pisałeś o doprowadzaniu do chęci uduszenia ich, więc odebrałam to jako dość intensywną emocję. Czy "czasami dając sygnały, że przesadzają", nie przekazujesz im jedynie jej bardzo okrojonej części? Czy nie dostają niepełnej informacji zwrotnej (a gdyby dostali pełną, mogliby albo zrezygnować z żalenia się, albo spróbować to robić w mniej/nie irytujący dla Ciebie sposób)? Pytam, bo zauważyłam, że większość ludzi źle odczytuje moje "czasami dawane sygnały" i sugestie. Po analizie porównawczej z osobami, które uważam za Pięć, doszłam do wniosku, że Piątce się często wydaje, że można z niej czytać, jak z otwartej książki (i w związku boi się otwierać i angażować /daje tylko suche, delikatne sygnały i sugestie/, bo ma wrażenie, jakby całe swoje emocjonalne jestestwo rzuciła na bieżnię, po której biegają emocje innych ludzi), a okazuje się, że prawie dla każdego czytelnika jest to książka napisana w jakimś mało znanym języku chińskim... ;)
Szej-Hulud pisze: Staram się być miły, nikogo nie odtrącam. Jeśli ktoś poprosi mnie o pomoc, to ją otrzymuje.
No tak, tylko nie znając doświadczeń i społecznych kompetencji danego człowieka nie wiemy tak naprawdę, jak on nasze podejście (okazywany mu szacunek) odbiera i jak wypadamy w porównaniu do innych osób. Tworzymy sobie jakiś model relacji z nim i... bardzo często wymagamy od niego niemożliwego albo nie zauważamy, że nie potrafimy dostosować swojego podejścia do jego oczekiwań (a moglibyśmy to zrobić, bez jakiegokolwiek uszczerbku na własnym poczuciu niezależności czy honoru). Nie wiem, czy nie zagmatwałam tego strasznie i nie piszę czasem w sposób zrozumiały-wyłącznie-dla-mnie-samej. :lol:

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: piątek, 8 lipca 2011, 14:43
autor: Cotta
Emjotka pisze:
Cotta pisze: Głównie, żeby nie utrudniali mi życia.
Rozwiniesz? Ciekawi mnie, co rozumiesz przez utrudnianie życia. Nawet baaardzo ciekawi.
Trudno podać uniwersalną definicję, więc podam przykłady:
- rzucanie kłód pod nogi, kiedy chce się coś zrobić: demotywowanie, czarnowidztwo, wszczynanie awantur tuż przed jakimś ważnym wydarzeniem w moim życiu, od którego wiele zależy i powinnam być skoncentrowana, krytykanctwo, którym ktoś bombarduje to, co robię, chociaż sam nie robi nic, postępowanie wbrew zasadzie "jak nie możesz/nie chcesz pomóc, to chociaż nie przeszkadzaj",
- rozwijanie różnych projekcji na temat mnie i moich motywów postępowania (chociaż wyjaśniłam, jakie są) i tym samym tworzenie problemów tam, gdzie ich nie ma,
- oczekiwanie, że będę zaspokajać cudze obsesje, w tym w szczególności obsesję kontroli,
- wszczynanie awantur/histeryzowanie, kiedy sprawę można wyjaśnić na spokojnie,
- nadmierne przywiązywanie wagi do rzeczy powierzchownych i tzw. pierdół (no, pojęcie subiektywne, więc załóżmy, że pierdoły to rzeczy, które nie mają wpływu na ostateczny efekt),
- umyślne wprowadzanie w błąd lub zatajanie istotnych informacji, podejmowanie działań, które mają na mnie wpływ, za moimi plecami.

Pewnie można by jeszcze coś dodać/zmodyfikować, ale na chwilę obecną to przyszło mi do głowy.

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: piątek, 8 lipca 2011, 15:08
autor: Pierzasta
Emjotka pisze:Pisałeś o doprowadzaniu do chęci uduszenia ich, więc odebrałam to jako dość intensywną emocję. Czy "czasami dając sygnały, że przesadzają", nie przekazujesz im jedynie jej bardzo okrojonej części? Czy nie dostają niepełnej informacji zwrotnej (a gdyby dostali pełną, mogliby albo zrezygnować z żalenia się, albo spróbować to robić w mniej/nie irytujący dla Ciebie sposób)? Pytam, bo zauważyłam, że większość ludzi źle odczytuje moje "czasami dawane sygnały" i sugestie. Po analizie porównawczej z osobami, które uważam za Pięć, doszłam do wniosku, że Piątce się często wydaje, że można z niej czytać, jak z otwartej książki (i w związku boi się otwierać i angażować /daje tylko suche, delikatne sygnały i sugestie/, bo ma wrażenie, jakby całe swoje emocjonalne jestestwo rzuciła na bieżnię, po której biegają emocje innych ludzi), a okazuje się, że prawie dla każdego czytelnika jest to książka napisana w jakimś mało znanym języku chińskim... ;)
Szej-Hulud pisze: Staram się być miły, nikogo nie odtrącam. Jeśli ktoś poprosi mnie o pomoc, to ją otrzymuje.
No tak, tylko nie znając doświadczeń i społecznych kompetencji danego człowieka nie wiemy tak naprawdę, jak on nasze podejście (okazywany mu szacunek) odbiera i jak wypadamy w porównaniu do innych osób. Tworzymy sobie jakiś model relacji z nim i... bardzo często wymagamy od niego niemożliwego albo nie zauważamy, że nie potrafimy dostosować swojego podejścia do jego oczekiwań (a moglibyśmy to zrobić, bez jakiegokolwiek uszczerbku na własnym poczuciu niezależności czy honoru). Nie wiem, czy nie zagmatwałam tego strasznie i nie piszę czasem w sposób zrozumiały-wyłącznie-dla-mnie-samej. :lol:
Ja zauważyłam, że ludzie, którzy źle odczytują moje sygnały, to zazwyczaj ludzie, któzy po prostu są w tym kiepscy. W sumie dawanie delikatnych sygnałów moze byćużywane jako pewnego rodzaju test, fakt, ze mało kto go zdaje. Ale jeśli ktoś już go zdaje, to jest bardzo fajnie.

Fakt, ludzie mogą różnie interpretować nasze zachowania, dlatego nalezy dążyć do jasności komunikacji, przynajmniej jeśli nam zalezy. Osobiście nie mam cierpliwości ani nie widzę więszego sensu w przekonywaniu osób, które mają jakieś dziwne pomysły na mój temat i nie chcą przyjąć wyjaśnień.
Cotta pisze: - rzucanie kłód pod nogi, kiedy chce się coś zrobić: demotywowanie, czarnowidztwo, wszczynanie awantur tuż przed jakimś ważnym wydarzeniem w moim życiu, od którego wiele zależy i powinnam być skoncentrowana, krytykanctwo, którym ktoś bombarduje to, co robię, chociaż sam nie robi nic, postępowanie wbrew zasadzie "jak nie możesz/nie chcesz pomóc, to chociaż nie przeszkadzaj",
- rozwijanie różnych projekcji na temat mnie i moich motywów postępowania (chociaż wyjaśniłam, jakie są) i tym samym tworzenie problemów tam, gdzie ich nie ma,
- oczekiwanie, że będę zaspokajać cudze obsesje, w tym w szczególności obsesję kontroli,
O, cośco znamy i nie lubimy :)
Ja bym powiedziała, że ogólnie czekiwanie, że będę zaspokajać cudze oczekiwania.

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: piątek, 8 lipca 2011, 19:36
autor: Szej-Hulud
Emjotko(dobrze odmieniłem?), moje sygnały to najczęściej westchnienia, czasami dochodzi do nich charakterystyczne machnięcie otwartą dłonią. Zawsze mam obawę, że jakikolwiek bardziej wyraźny sygnał mógłby zostać odebrany wyjątkowo negatywnie. Sam zresztą nie wiem, czy masz rację. Kilka osób twierdziło, że moje myśli i reakcje są łatwe do przewidzenia(chociaż akurat te osoby kiepsko mnie znają). Z kolei inne twierdzą, że niczego "po mnie" nie widać- radości, smutku, znudzenia, gniewu itd., i najmniejsze reakcje, takie jak np. podniesienia głosu, odbierają za gniew.
Wniosek rzeczywiście działa na korzyść twojej opinii, zatem chyba jednak masz rację.
No tak, tylko nie znając doświadczeń i społecznych kompetencji danego człowieka nie wiemy tak naprawdę, jak on nasze podejście (okazywany mu szacunek) odbiera i jak wypadamy w porównaniu do innych osób. Tworzymy sobie jakiś model relacji z nim i... bardzo często wymagamy od niego niemożliwego albo nie zauważamy, że nie potrafimy dostosować swojego podejścia do jego oczekiwań (a moglibyśmy to zrobić, bez jakiegokolwiek uszczerbku na własnym poczuciu niezależności czy honoru). Nie wiem, czy nie zagmatwałam tego strasznie i nie piszę czasem w sposób zrozumiały-wyłącznie-dla-mnie-samej.
Rozumiem. Ale czy w takim wypadku powinniśmy traktować życie jako walkę o względy u innych osób?
Trudno podać uniwersalną definicję, więc podam przykłady:
- rzucanie kłód pod nogi, kiedy chce się coś zrobić: demotywowanie, czarnowidztwo, wszczynanie awantur tuż przed jakimś ważnym wydarzeniem w moim życiu, od którego wiele zależy i powinnam być skoncentrowana, krytykanctwo, którym ktoś bombarduje to, co robię, chociaż sam nie robi nic, postępowanie wbrew zasadzie "jak nie możesz/nie chcesz pomóc, to chociaż nie przeszkadzaj",
- rozwijanie różnych projekcji na temat mnie i moich motywów postępowania (chociaż wyjaśniłam, jakie są) i tym samym tworzenie problemów tam, gdzie ich nie ma,
- oczekiwanie, że będę zaspokajać cudze obsesje, w tym w szczególności obsesję kontroli,
- wszczynanie awantur/histeryzowanie, kiedy sprawę można wyjaśnić na spokojnie,
- nadmierne przywiązywanie wagi do rzeczy powierzchownych i tzw. pierdół (no, pojęcie subiektywne, więc załóżmy, że pierdoły to rzeczy, które nie mają wpływu na ostateczny efekt),
- umyślne wprowadzanie w błąd lub zatajanie istotnych informacji, podejmowanie działań, które mają na mnie wpływ, za moimi plecami.
O tak. Jeszcze ten pierwszy punkt mógłbym znieść, natomiast pozostałe potrafię skutecznie uprzykrzyć życie.

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: sobota, 9 lipca 2011, 22:11
autor: Emjotka
Pierzasta pisze: Ja zauważyłam, że ludzie, którzy źle odczytują moje sygnały, to zazwyczaj ludzie, któzy po prostu są w tym kiepscy.
<złośliwiec mode on>
Ale Ty nie znasz socjoniki i nie wiesz, że ktoś może być "zaprogramowany" na zuuupełnie inny sposób okazywania i odczytywania emocji niż Ty, więc nie dziwi, że "czyta" po swojemu. :P
Spoiler:
Szej-Hulud pisze:Rozumiem. Ale czy w takim wypadku powinniśmy traktować życie jako walkę o względy u innych osób?
Nie, ale czasami dobrze jest wykorzystać świadomość tego, że jesteśmy "nieczytelni". Ja nie mówię, że mamy cały czas wszystko i wszystkim tłumaczyć. Ale jak widzimy, że ktoś chyba nas totalnie nie rozumie, a nam na tym zrozumieniu naprawdę zależy, to warto wyjaśnić albo zwiększyć intensywność dawanych sygnałów (nie dać się zeżreć obawie, że zostaną odebrane nazbyt negatywnie - mam wrażenie, że niewielu jest ludzi tak czułych, tak chłonących każdą informację jak przeciętne 5, ludzie najzwyczajniej mają wyższy próg "odczucia negatywności").

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: niedziela, 10 lipca 2011, 22:41
autor: Pierzasta
Emjotka pisze:
Pierzasta pisze: Ja zauważyłam, że ludzie, którzy źle odczytują moje sygnały, to zazwyczaj ludzie, którzy po prostu są w tym kiepscy.
<złośliwiec mode on>
Ale Ty nie znasz socjoniki i nie wiesz, że ktoś może być "zaprogramowany" na zuuupełnie inny sposób okazywania i odczytywania emocji niż Ty, więc nie dziwi, że "czyta" po swojemu. :P
Emjotko, a możesz mi pomóc okreśłić mój socjoniczny typ?

No, jak dla mnie ktoś, kto próbuje wszystkich czytać w ten sam sposób. jest raczej kiepski w odczytywaniu sygnałów niewerbalnych... :D Ale głównie mi się to rzuciło w oczy na przykładzie kilku osób, na które się natknęłam (facetów), którzy naprawde słabo sobie radzili z tym, natomiast mieli jakąś lekką obsesję na tym punkcie, czytali rózne książki o mowie ciała itp. Poza tym zauważyłam, że część osób (obu płci tym razem) rzutuje na ludzi swoje uczucia - chyba wszyscy tak robimy do pewnego stopnia, ale np. u ludzi z kompleksami, to się szczególnie rzuca w oczy.

Ja mogę pod pewnymi względami nie być taka łatwa do odczytania, chcoiaż dość trudno mi w to uwierzyć, jestem podobno takim typem ruchowym, który ma ekspresyjną mowę ciała, więc nawet jak nie robię min to powinnam się odsłaniać. Ale ludzie, którzy mnie trochę znają zwykle szybko uczą się poznawać moje nastroje.

Re: Oczekiwania innych wobec 5 i 5 co do reszty wszechświata

: niedziela, 10 lipca 2011, 22:57
autor: Emjotka
Pierzasta pisze: Emjotko, a możesz mi pomóc okreśłić mój socjoniczny typ?
Cóż, jak dla mnie nawet po pierwszych dwóch dychotomiach stąd można wywnioskować, żeś LSI. ;) Odbieram Cię jako statyka-IJ-ota z Ti w podstawie. Czytając Cię, mam wrażenie, że jesteś Beztroska a nie Dalekowzroczna.
(Jadąc dalej po tamtej liście - Uparta, co widać nawet w naszej ostatniej dłuższej rozmowie. Zresztą przeczytaj sobie o quasi tożsamości - przyznam bez bicia, że troszkę Cię prowokowałam, żeby sprawdzić, czy zareagujesz tak, jak "powinnaś", nie, nie pisałam czegoś niezgodnego z tym, co myślę, po prostu maksymalnie nie starałam się precyzować myśli, tylko jechałam jak najbardziej naturalnym z mojej perspektywy słowotokiem ;) ).

Chodziło mi raczej o to, że poza czymś, co zwykle nazywa się emocjami podstawowymi, to wyrazy twarzy/postawy ciała/gestykulacja nie są aż tak jednorodne i, co za tym idzie, czytelne. I moje zabawy z socjoniką dają mi podstawę do przekonania, że przynajmniej częściowo właśnie socjonika tłumaczy zgrzyty w "czytaniu" innych ludzi.