Panie 5, a przyjaźń.

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2397
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#31 Post autor: Cotta » poniedziałek, 11 lipca 2011, 18:23

Przyjaźń jest dla mnie ważna, o przyjaźnie dbam, przyjaciołom jestem w stanie wybaczyć więcej, dla przyjaciół jestem skłonna zrobić więcej niż dla innych. Ale fakt, że mam tylko damsko-damskie przyjaźnie, a w damsko-męskie nie wierzę.
MartiniB pisze:Czy to u Was wrodzone, iż postrzegacie facetów jako potencjalnych dupków czyhających tylko na Waszą cnotę?
Wrodzone nie, wyuczone tak. Bo absolutnie zawsze było tak, że po jakimś czasie facet chciał czegoś więcej. Raz nawet zdarzyło się, że zaczęło się od przyjaznych kontaktów bez cienia sygnałów z mojej strony, że jestem zainteresowana w sensie damsko-męskim, a skończyło na niesmacznych próbach manipulacji i napastliwym nagabywaniu przez jeszcze rok (sic!) od czasu, kiedy zakomunikowałam, że intymna relacja mnie nie interesuje. Straciłam zaufanie do facetów jako potencjalnych kandydatów na przyjaciół. Nad czym ubolewam, bo z facetami dobrze mi się gada i chciałabym, żeby byli zdolni poprzestać z kobietą na przyjaźni.
Czy istnieje sposób ominięcia tych uprzedzeń i zbudowania z Wami uczciwej relacji? Bez podtekstów ?
Pewne istnieje, najlepiej chyba gdzieś na początku znajomości zaznaczyć, że interesuje Cię tylko przyjaźń i pilnować, żeby poza te ramy nie wychodzić. Chociaż w moim przypadku wymagałoby to pewnie sporej cierpliwości, bo ze względu na złe doświadczenia jestem zrażona i nieufna.
Czy jest w ogóle możliwe byście na przyjęcie pomocnej dłoni kogoś na pierwszy rzut oka całkowicie "z innej bajki" nie zareagowały alergicznie?
Hmm... rzeczywiście jeżeli mężczyzna, który mało mnie zna, oferuje mi pomoc, to mam podejrzenia, że za tę pomoc niedługo się upomni o coś więcej z mojej strony. Mam słabą wiarę w istnienie bezinteresownie pomagających mężczyzn. Ale to znowu wynika ze wspomnianych wyżej złych doświadczeń i tego, że zetknęłam się już z takim oferowaniem niby bezinteresownej pomocy, a potem się okazywało, że koleś liczył na "zapłatę" i potem miał pretensje, że przyjęłam pomoc, a teraz nie chcę się z nim przespać (no, trochę upraszczam, ze chodziło mu tylko o seks - chciał po prostu ze mną chodzić). Więc 10 razy pomyślę, zanim przyjmę pomoc od faceta.
Tak więc, drogie piąteczki. Jak wygląda wg. Was tzw "złoty środek" ? Co należy uczynić abyście się otworzyły i dały sobie czasami "pomóc" ? A także na WASZĄ pomoc zasłużyć ?
Trzeba być kobietą. :lol: Nie no, żartuję. Pewnie duża cierpliwość i bardzo jasne sprecyzowanie, na czym ma polegać ta relacja i czego oczekujesz w zamian za ową pomoc (i że nie jest to seks).


ObrazekObrazekObrazek
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć. O

Awatar użytkownika
Pierzasta
Posty: 891
Rejestracja: niedziela, 27 marca 2011, 01:35
Enneatyp: Obserwator

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#32 Post autor: Pierzasta » poniedziałek, 11 lipca 2011, 19:03

MartiniB pisze:Interesuje mnie Wasze zdanie na temat postrzegania przyjaźni przez tą piękną część piątkowego grona.

Czy to u Was wrodzone, iż postrzegacie facetów jako potencjalnych dupków czyhających tylko na Waszą cnotę? Czy istnieje sposób ominięcia tych uprzedzeń i zbudowania z Wami uczciwej relacji? Bez podtekstów ?

Czy jest w ogóle możliwe byście na przyjęcie pomocnej dłoni kogoś na pierwszy rzut oka całkowicie "z innej bajki" nie zareagowały alergicznie?

Nie dawajcie mi rad w stylu. "Zmień podejście", "Widocznie narzucasz zbyt szybkie tempo", "Spontaniczność je przytłacza". Wszystko to wiem. Nie jestem pierwszym z brzegu kolesiem, który robi wielkie oczy, gdy jego genialny "bajer" napotyka ołowianą ścianę. Właściwie to "bajer" jako taki w moim języku nie istnieje. Zresztą jak już wspomniałem z relacjami stricte damsko - męskimi moje wątpliwości nie mają nic wspólnego.

Zadaję te pytania, gdyż jesteście najbardziej intrygującym mnie typem enneagramu. Kilkakrotnie w czasie życia udało mi się "liznąć" odrobinę Waszego PRAWDZIWEGO wnętrza i muszę przyznać iż to co zobaczyłem sprawiało, iż często zbierałem szczęke z podłogi.

Tak więc, drogie piąteczki. Jak wygląda wg. Was tzw "złoty środek" ? Co należy uczynić abyście się otworzyły i dały sobie czasami "pomóc" ? A także na WASZĄ pomoc zasłużyć ?
Uhu, stary post ale jakże interesujący :D
Czy to u Was wrodzone, iż postrzegacie facetów jako potencjalnych dupków czyhających tylko na Waszą cnotę? Czy istnieje sposób ominięcia tych uprzedzeń i zbudowania z Wami uczciwej relacji? Bez podtekstów ?
Nie, to wyuczone.
Tak więc, drogie piąteczki. Jak wygląda wg. Was tzw "złoty środek" ? Co należy uczynić abyście się otworzyły i dały sobie czasami "pomóc" ? A także na WASZĄ pomoc zasłużyć ?
Być uczciwym.

Nie wiem, ja czasem musiałam przyjmować pomoc od nieznajomych, trochę dziwne uczucie,ale nie mam problemów czy oporów. W ogóle trudno mi zrozumieć o czym mowa, może rzeczona pomoc jest po prostu niepotrzebna.

Cotta pisze:Przyjaźń jest dla mnie ważna, o przyjaźnie dbam, przyjaciołom jestem w stanie wybaczyć więcej, dla przyjaciół jestem skłonna zrobić więcej niż dla innych. Ale fakt, że mam tylko damsko-damskie przyjaźnie, a w damsko-męskie nie wierzę.
Najlepsze przyjaźnie damsko męskie, z mojego doświadczenia, to takie niezbyt zażyłe, czyli bycie bardzo bliskimi przyjaciółmi odpada. Pozostałe niestety mają duże prawdopodbieństwo przerodzenia się w coś więcej - co byłoby może ok gdyby było obustronne ale nieodwzajemnione skończy siew najlepszym razie niesmakiem, w gorszym dramatem, w najgorszym - stalkingiem albo narzucaniem się.

Ogólnie jeśłi mam się zaprzyjaźnić z facetem to tak:
- jeśli jest atrakcyjny, ale mamy być tylko przyjaciółmi, to odpada, bo jeszcze się zabujam i będzie słabo
-jeśli jest nietrakcyjny, to odpada, bo jeszcze się zabuja, będę musiała go spławić i będzie słabo
Nic nie wnosi.
Pokonała mnie w depresji wibracji.
Jestem ostoją Prawdy. Widzisz? Ty aż kipisz, a po mnie to spływa. Jakiego chcesz jeszcze dowodu na to, kto ma rację?

Awatar użytkownika
Elkora
Posty: 2569
Rejestracja: poniedziałek, 28 kwietnia 2008, 13:24
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Kraina pieczonych gołąbków

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#33 Post autor: Elkora » poniedziałek, 11 lipca 2011, 19:11

Ja nie wiem czy to dziwne ale jest sporo facetów których po prostu nie da się traktować inaczej niż jak kumpli :roll: oni są po prostu zaprojektowani na koleżanki, ale ja ogólnie tworze prawie tylko relacje koleżeńskie wiec mam w 2 stronę.
A apropo ucieczki to mi się zdaje ze część 5 jest na tyle pojebana ze ucieka niezależnie od tego czy che uciekać czy nie :lol: tak zapobiegawczo
Przyjmowanie pomocy od obcych jest normalne?
Obrazek

Awatar użytkownika
Pierzasta
Posty: 891
Rejestracja: niedziela, 27 marca 2011, 01:35
Enneatyp: Obserwator

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#34 Post autor: Pierzasta » poniedziałek, 11 lipca 2011, 19:18

Elkora pisze:Ja nie wiem czy to dziwne ale jest sporo facetów których po prostu nie da się traktować inaczej niż jak kumpli :roll: oni są po prostu zaprojektowani na koleżanki, ale ja ogólnie tworze prawie tylko relacje koleżeńskie wiec mam w 2 stronę.

A apropo ucieczki to mi się zdaje ze część 5 jest na tyle pojebana ze ucieka niezależnie od tego czy che uciekać czy nie :lol: tak zapobiegawczo

Przyjmowanie pomocy od obcych jest normalne?
Taa, ogólnie wchodzenie w powierzchowne relacje jest łatwe...

Myślę że to też może być kwestia doświadczeń? Poza tym piatka musi często walczyć o przestrzeń i dystans, inaczej by ją zaduszono. Czekaj, w sumie każda kobieta po prostu kiedyś musi się nauczyć odmawiać i spławiać niechcianych zainteresowanych, inaczej raczej można by sie wpakować w spore problemy.

A dlaczego przyjmowanie pomocy od obcych ma nie być? Czasem potrzebujesz pomocy obcych i koniec. Ludzie sobie udzielają pomocy, taka ładna cecha.
Nic nie wnosi.
Pokonała mnie w depresji wibracji.
Jestem ostoją Prawdy. Widzisz? Ty aż kipisz, a po mnie to spływa. Jakiego chcesz jeszcze dowodu na to, kto ma rację?

Awatar użytkownika
Elkora
Posty: 2569
Rejestracja: poniedziałek, 28 kwietnia 2008, 13:24
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Kraina pieczonych gołąbków

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#35 Post autor: Elkora » poniedziałek, 11 lipca 2011, 19:36

Zależy jeszcze jaka ta pomoc, bo jeśli chodzi o znalezienie drogi to ok, ale jeśli jest to coś większego to już bym miała opory żeby taką pomoc przyjąć bo dla mnie było by to zobowiązanie, a ja nie koniecznie mam ochotę mieć dług wdzięczności u kogoś komu nie ufam i nie jestem pewna czy chce go kiedykolwiek spotkać ponownie. W razie czego trudniej jest odmówić komuś komu coś zawdzięczasz i nie chodzi mi tu o "czyhanie na moją cnotę"
Obrazek

Awatar użytkownika
Pierzasta
Posty: 891
Rejestracja: niedziela, 27 marca 2011, 01:35
Enneatyp: Obserwator

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#36 Post autor: Pierzasta » poniedziałek, 11 lipca 2011, 19:51

Elkora pisze:Zależy jeszcze jaka ta pomoc, bo jeśli chodzi o znalezienie drogi to ok, ale jeśli jest to coś większego to już bym miała opory żeby taką pomoc przyjąć bo dla mnie było by to zobowiązanie, a ja nie koniecznie mam ochotę mieć dług wdzięczności u kogoś komu nie ufam i nie jestem pewna czy chce go kiedykolwiek spotkać ponownie. W razie czego trudniej jest odmówić komuś komu coś zawdzięczasz i nie chodzi mi tu o "czyhanie na moją cnotę"
Tak, ale czasem po prostu potrzebujesz tej pomocy i nie masz innego wyjścia jak ją przyjąć. Np. ugrzęźniesz gdzieś w obcym miejscu z dala od domu i musisz kogoś poprosić, żeby cię gdzieś zawiózł. Albo jeszcze łatwiej - jeśli ta osoba ci zaproponuje pomoc.

Wiadomo, że wydaje się "fajnie byłoby nie mieć zobowiązań", ale czy rzeczywiście? Z pomocą jest taka bardzo delikatna sprawa, nie tylko wypada jej udzielać, również przyjmować, odmawianie przyjmowania pomocy jest jednak jakąś formą niewdzięczności i jest niezbyt dobrze widziane społecznie.
BTW chciałabym wierzyć, że ja też pomagam kiedy ktoś tego potrzebuje.

Co do zawdzięczania, właśnie tu mówiłam że uczciwość jest tym, co skłoni piątkę do przyjęcia pomocy. Uczciwie udzielona bezinteresowna pomoc. Jeśli ktoś próbuje pózniej wykorzystać poczucie wdzięczności, to nie jest to uczciwe. I oczywiście jak najbardziej wypada odmówić. Nie wypada, to wykorzystywać czyjegoś zobowiązania w nieuczciwy sposób.
Nic nie wnosi.
Pokonała mnie w depresji wibracji.
Jestem ostoją Prawdy. Widzisz? Ty aż kipisz, a po mnie to spływa. Jakiego chcesz jeszcze dowodu na to, kto ma rację?

Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2397
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#37 Post autor: Cotta » poniedziałek, 11 lipca 2011, 20:29

Pierzasta pisze: Co do zawdzięczania, właśnie tu mówiłam że uczciwość jest tym, co skłoni piątkę do przyjęcia pomocy. Uczciwie udzielona bezinteresowna pomoc. Jeśli ktoś próbuje pózniej wykorzystać poczucie wdzięczności, to nie jest to uczciwe. I oczywiście jak najbardziej wypada odmówić. Nie wypada, to wykorzystywać czyjegoś zobowiązania w nieuczciwy sposób.
Dokładnie! Jak ktoś czegoś oczekuje w zamian za pomoc, to niech nie oferuje jej jako bezinteresowną, tylko do razu zaznaczy, czego spodziewa się jako zapłaty. Jeżeli jakiejś innej przysługi, która nie stanowi dla mnie problemu, to spoko, mogę przystać na taki układ. Ale jeżeli ktoś udaje, że coś daje a w rzeczywistości chodzi mu o handel wymienny z ukrytymi intencjami, to niech spada. To nie jest pomoc, to jest manipulacja.

Co do pomocy od nieznajomych lub mało znanych osób - czasami tak bywa. Np. kiedyś przy przeprowadzce pomagał mi brat znajomej, którego na oczy wcześniej nie widziałam. Ale ta znajoma zaoferowała mi pomoc i po prostu przy okazji zwerbowała brata (na zasadzie: a niech nie byczy się w czterech ścianach, tylko też coś zrobi dla ludzkości, o!). I w ten sposób przy całkiem poważnej sprawie pomagał mi zupełnie obcy człowiek. Takich sytuacji w życiu miałam kilka, że pomoc przyszła z zupełnie nieoczekiwanego źródła. Zresztą sama też czasem mam ochotę komuś pomóc, "bo tak", a nie dlatego, że go dobrze znam i jest dla mnie bliską osobą.
ObrazekObrazekObrazek
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć. O

Awatar użytkownika
takaJedna
Posty: 8
Rejestracja: wtorek, 12 lipca 2011, 16:19

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#38 Post autor: takaJedna » poniedziałek, 18 lipca 2011, 16:02

Cotta pisze:w damsko-męskie nie wierzę.
Ja również, nie ma czegoś takiego przekonałam się o tym
Emilia pisze:Jeśli chodzi o facetów - cały czas mam nadzieję, że znajdzie się taki, który mnie zaakceptuje i przed którym będę mogła się otworzyć.
Ja znalazłam otworzyłam się, a potem... eh :/
przez to już nigdy nikomu nie zaufam
mam zamiar być singielką albo może przerzucę się na inną płeć :roll:
Nie wiem kim jestem
Taka (inna) Jedna
Samotność przynosi ukojenie...

Awatar użytkownika
Lynx
Posty: 73
Rejestracja: niedziela, 28 czerwca 2009, 12:28
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: wszechświat

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#39 Post autor: Lynx » środa, 27 lipca 2011, 10:34

Przyjaźń, pomoc. Pierzasta - całkowicie się z Tobą zgadzam. Wydaje mi się jednak, że tak oceniamy innych jak sami ich traktujemy. Jeśli robimy sami coś bezinteresownie i nie oczekujemy rewanżu, to bez oporów a jedynie z wewnętrzną wdzięcznością przyjmiemy pomoc innych. Także przyjaźń.

„Każda rzecz, która irytuje nas w innych prowadzi nas do zrozumienia nas samych.” Carl Jung

Tycho
Posty: 34
Rejestracja: niedziela, 27 lutego 2011, 21:13
Enneatyp: Obserwator

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#40 Post autor: Tycho » niedziela, 31 lipca 2011, 23:28

Cotta pisze: Ale fakt, że mam tylko damsko-damskie przyjaźnie, a w damsko-męskie nie wierzę.
Ja przyjaźnię się z jedną 9. Warunek jest jeden - oboje jesteśmy dla siebie nieatrakcyjni. Gdybym miał z nią być dostałbym szału, ale wyjść na jakąś kawę raz na jakiś czas (tak raz w miesiącu, nie częściej) to jest OK. Poza tym studiujemy razem, więc na co dzień też się spotykamy.

Inna sprawa, że mam dwie starsze siostry z którymi zawsze miałem świetny kontakt. Przez to zawsze łatwiej było mi rozmawiać z płcią piękną.
Wystarczy, że dobrzy ludzie nie będą nic robili, a zło zatriumfuje.
Edmund Burke

Awatar użytkownika
melonka
Posty: 275
Rejestracja: wtorek, 14 sierpnia 2007, 21:04
Lokalizacja: skądinąd

Re: Panie 5, a przyjaźń.

#41 Post autor: melonka » piątek, 26 sierpnia 2011, 03:47

1. pomoc
No kurde, ja teraz nawet jako piątka czuję się inna. Bo ja tak nie mam, że się boję przyjąć pomocy czy o nią poprosić. Zdarzało mi się nieraz zadzwonić do kogoś i spytać "Hej, słuchaj, mogę wpaść do Ciebie jutro na nocleg?" przy czym nie utrzymywać jakiś naprawdę zażyłych kontaktów z tą osobą - ot, odezwać się raz na parę tygodni. Nie miałam też oporów pojechać do takich starszych Niemców, których znałam parę godzin, a powiedzieli, że mogę u nich zostać, nawet i miesiąc. I zostałam.
Przy czym zawsze zaznaczam każdemu, że chętnie jest też widziany u mnie na noclegu, że się na pewno jeszcze spotkamy (i przeważnie mam taką szczerą nadzieję) i że jeśli coś chce, czy w czymś mogę pomóc, to pomogę chętnie i tak też robię.
Cieszę się też i przyjmuję pomoc, jeśli ktoś mi chce potaszczyć walizkę na schody, albo gdy współlokatorka zostawi mi obiad.

2. przyjaźń damsko-damska
Znów, to nie jest tak, że ja nie chcę się otwierać, że ja daję tylko trochę a druga osoba ma się do tego przyzwyczaić. Nie, jak ktoś chce, bym się otworzyła, wykazuje ZAINTERESOWANIE moim losem, uczuciami, przeżyciami, to przeważnie się nimi dzielę. Chyba że mnie zleje kilka razy na rzecz opowieści z własnego żywota. A co mi się zdarza ostatnio strasznie często, co jest dla mnie bardzo frustrujące, a siódemeczka nie jest w stanie zrozumieć o co mi chodzi. No bo tyle się w jej życiu dzieje.

3. damsko-męska
Mam paru w miarę dobrych kolegów, którzy i pożyczą notatki i coś o nich wiem i oni coś o mnie wiedzą i na piwo można pójść i częściowo zwierzyć się też można z jakiś poglądów czy myśli. Ale nie jest to znów coś zażyłego, ot, kontakty kumpli ze studiów, odzywających się raz na tydzień czy 3 w wakacje.
A, no i trzeba też zaznaczyć, że istnieje coś takiego jak przyjaźń damsko-gejowska która jest taka sama jak damsko-damska, tyle, że płeć inna ^^ W sumie tego rodzaju przyjaciół mam 3. Może 2.
W związku żadne nie wpadłam. Nie wiem dlaczego. Ale to już inne zagadnienie.
You dress up for Armageddon, I dress up for summer!
Kan du talar svenska?

ODPOWIEDZ