Jak wyrwać Piątkę z marazmu życiowego?

Najlepiej na mnie działa (tylko dla 5)

wstrząśnięcie mną, ustawienie do pionu i mały kopniak w tyłek dla lepszej dynamiki startu w świetlaną przyszłość
5
9%
danie mi spokoju i zostawienie przestrzeni do działania, sam(-a) się o siebie zatroszczę
22
42%
zrozumienie, ciepło, poczucie, że mam wokół przyjazne dusze (tuuulimy!)
19
36%
inne (jakie?)
7
13%
 
Liczba głosów: 53

Wiadomość
Autor
Zygmuntowa
Posty: 17
Rejestracja: czwartek, 17 maja 2007, 23:31
Lokalizacja: Poznań

Jak wyrwać Piątkę z marazmu życiowego?

#1 Post autor: Zygmuntowa » poniedziałek, 17 września 2007, 08:46

Ahoj!

Zgodnie z pytaniem zawartym w temacie, doradźcie, proszę, jakie kroki podjąć, by wydobyć mężczyznę-Piątkę ze swego rodzaju nihilizmu.. Facet nie wie, czego chce, nie ma jakichś planów na przyszłość, brak mu marzeń (- jak dla mnie katastrofa!). Dodam, że ma wiele sportowych zainteresowań, pracę (eksponowane stanowisko, choć nie daje mu ona chyba satysfakcji - wypalił się w niej..), grupkę starych znajomych i przyjaciół, baby brak - rozstał się na własne życzenie - "bo się wypaliło", a według mnie - on się wypalił!! (ale to temat na inny post..)

Myślę, że to przypadek beznadziejny.. Ale chętnie rad wysłucham :)
Ciekawe, czy wymyślicie coś kreatywnego :P


Rilla: Oto nowe, ciekawe spojrzenie na temat przedstawione przez Cottę LINK. Do wątku dodałam także zrobioną przez nią ankietę.


4w5 czyli po-Włócząca sercem

pepelemoko
Posty: 370
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 19:40

#2 Post autor: pepelemoko » poniedziałek, 17 września 2007, 13:22

Ja też chętnie posłucham. Mam 2 bliskie kumpele Piątki, które zawiesiły się w izolacji - beznadziejne przypadki.. Całymi dniami leżą w łóŻku, słuchają muzyki i czytają książki lub oglądają Tv. Robią tylko to co muszą zrobić. A ja dzwonie, namawiam żeby zrobić to czy tamto, krzycze już nawet i opieprzam.. i nic! MARAZM! A czas leci..

Awatar użytkownika
Mr.Mey
Posty: 137
Rejestracja: piątek, 10 sierpnia 2007, 10:46
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

#3 Post autor: Mr.Mey » poniedziałek, 17 września 2007, 13:34

A jeżeli właśnie to sprawia im przyjemnośći. Po co uszcześliwiać kogoś na siłę?
There is no you, there is only me.

pepelemoko
Posty: 370
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 19:40

#4 Post autor: pepelemoko » poniedziałek, 17 września 2007, 13:50

Im to istotnie sprawia przyjemnośc i to jest największy problem:)
One przyzwyczaiły sie do takiego stanu i zapomniały co to znaczy ŻYĆ. Zaczynają źle się czuć z ludźmi, uciekają w marzenia o wspaniałych miejscach i wspaniałaym życiu i czują się z tym fantastycznie!
A życie przelatuje im między palcami.

Awatar użytkownika
Mr.Mey
Posty: 137
Rejestracja: piątek, 10 sierpnia 2007, 10:46
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

#5 Post autor: Mr.Mey » poniedziałek, 17 września 2007, 14:10

Ale to ich życie i jeżeli to co robią sprawia im przyjemność i nikomu przy tym nie szkodzą to nam nic do tego. Tego właśnie piątki nie lubią najbardziej - wtrącania się w ich życie i uszczęśliwiania ich na siłę.
There is no you, there is only me.

pepelemoko
Posty: 370
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 19:40

#6 Post autor: pepelemoko » poniedziałek, 17 września 2007, 14:33

Mr.Mey pisze:Ale to ich życie i jeżeli to co robią sprawia im przyjemność i nikomu przy tym nie szkodzą to nam nic do tego. Tego właśnie piątki nie lubią najbardziej - wtrącania się w ich życie i uszczęśliwiania ich na siłę.
Z jednej strony masz rację. A z drugiej jak masz do czynienia z taką osobą to rodzi się w Tobie chęć kopnięcia jej w tyłek ;) Taki porządny, dobrze wymierzony kopniak energetyczny! I wierz mi, że są zadowolone jak w końcu uda mi się je gdzieś wyciągnąć i spędzic czas bardziej aktywnie. Ale ile się trzeba przy tym napracować, ile nagadać, a czasami nawrzucać. A jak się już przełamią to przechodzą same siebie :) Tylko właśnie ostatnio coraz z tym trudniej, zapadają się w samotnosć i mam wrażenie, że je tracę.. A to bardzo cenne znajomości i nie chcę tego.. Więc co mam zrobić? Pozwolić żeby odpłynęły samotnie we własnej głowie i własnym łóżku? To grozi odleżynami poza tym ;)

Samotność jak heroina. Heroinista też twierdzi, że jest mu świetnie. I zapewne jest..
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 17 września 2007, 15:04 przez pepelemoko, łącznie zmieniany 1 raz.

misiek
Posty: 578
Rejestracja: poniedziałek, 7 maja 2007, 02:59

#7 Post autor: misiek » poniedziałek, 17 września 2007, 15:04

jeśli chodzi o mężczyznę... mi wystarczyło żeby wyjść ze świata beznadziejności, braku marzeń i zainteresowań, braku życia szczypta ciepła od jednej dziewczyny... nie miłość, nie przyjaźń... ciepło... coś jakby zdołowane emocjonalnie 4 bijące pogodą życia 7... i co? zaczołem żyć...

dostrzeżenie w nim człowieka który chce mieć coś od życia ale nie potrafi po to sięgnąć bo właściwie sam nie wie czego w życiu mu brakuje może pomóc o ile jest on choć w części podobny do mnie... z tego co widzę jest... szuka czegoś w życiu... sport jest najlepszą ucieczką którą sam może sobie zapewnić...

starzy znajomi i przyjaciele znają go zapewne jako typową piątke a on może wcale nie chcieć być tak odbierany... może dostrzeżenie w nim osoby otwartej albo raczej nie zwracanie uwagi na jego piątkowość sprawi że mu bardzo pomożesz...

piszę to oczywiście jedynie w oparciu o moją osobę i o moje obserwacje związane z moim życiem


a co do dziewczyn... dzwonienie do kogoś i pytanie się czy pójdzie gdzieś z nami jest bez sensu... jak chcesz je wyciągnąć to stań w drzwiach i powiedz "idziemy"

nie wiem czy moje rady mogą być trafne bo prawdę powiedziawszy sam nie wiem czy jestem 5 (głównie ze względu na chęć działania i chęć ucieczki od samotności za wszelką cenę)

pepelemoko
Posty: 370
Rejestracja: poniedziałek, 11 czerwca 2007, 19:40

#8 Post autor: pepelemoko » poniedziałek, 17 września 2007, 15:21

misiek pisze:a co do dziewczyn... dzwonienie do kogoś i pytanie się czy pójdzie gdzieś z nami jest bez sensu... jak chcesz je wyciągnąć to stań w drzwiach i powiedz "idziemy"
Ja nie pytam, tylko oznajmiam! :) Rada fantastyczna tylko trudna do zrealizowania z przyczyn geograficznych - zbyt duża odległość. Raz czy dwa mogę tak zrobić, ale co międzyczasie?

Zygmuntowa
Posty: 17
Rejestracja: czwartek, 17 maja 2007, 23:31
Lokalizacja: Poznań

#9 Post autor: Zygmuntowa » poniedziałek, 17 września 2007, 21:07

starzy znajomi i przyjaciele znają go zapewne jako typową piątke
nie sądzę.. raczej część rodziny postrzega go jako b.zamkniętego.. Zresztą nie poznałam go aż tak dobrze, niestety..
dostrzeżenie w nim człowieka który chce mieć coś od życia ale nie potrafi po to sięgnąć bo właściwie sam nie wie czego w życiu mu brakuje może pomóc
dostrzegam :) ale chciałabym zadziałać.. On twierdzi, że brak mu bodźców do życia.. Przez chwilkę chyba ja byłam jednym z takich bodźców (byliśmy ze sobą kilka miesięcy).. ale coś mu "odbiło", "wypaliło się coś" , czytaj: znudziłam mu się :( Tak szybko się poddał! A według mnie, ogień można rozpalić z każdej najmniejszej iskry! tylko trzeba o nią dbać! dołożyć jakąś podpałkę.. Ja jestem gotowa zgromadzić i znieść tony materiału łatwopalnego! ;) ale i on musi tego chcieć.. Więc chęć wyciągnięcia go z marazmu łączę z interesem własnym :P chyba łudzę się, że jak pokaże mu, że wiele perspektyw przed nim i gdy odzyska chęć życia, to spojrzy na mnie inaczej - tak jak kiedyś..

Ech, moje starania chyba na nic.. Chociaż wciąż wierzę - głupiam, wiem.. Ale serce nie sługa :cry:

Dlatego liczę na konkretniejszą radę ;) - może przykład działania..

Pozdrowionka dla wszystkich nieobojętnych :)

PS. a ja chaotyczna w swych wypowiedziach - jak zawsze :P
4w5 czyli po-Włócząca sercem

Awatar użytkownika
Inca-17
Posty: 33
Rejestracja: sobota, 8 września 2007, 19:37

#10 Post autor: Inca-17 » poniedziałek, 17 września 2007, 23:54

Piątki już takie są... Dobrze to czy źle? Zależy od punktu widzenia i siedzenia. Sama nie lubię, jak mnie ktoś gdzieś wyciąga na imprezy,etc i ciągle coś wymyśla. Choć muszę przyznać, że czasem takie coś się przydaje. Ale tylko czasem i to rzadko. W ogóle trudno mnie gdzieś wyciągnąć, choć czasami nielicznym się udaje. A dziś właśnie spojrzałam na ten problem z tej drugiej strony. Mojej siostrze już od dawna podoba się pewien chłopak, który jest piątką. I lubi imprezy, ma grupkę kumpli, ale jest nieufny wobec nowych znajomości i przed nikim za bardzo się nie otwiera. Może najpierw powinna się z nim zaprzyjaźnić, ale zbytnio się nie narzucać. Tutaj chyba wytrwałość i dążenie do celu jest najważniejsze. Pokazać tej drugiej osobie (piątce), że na niej właśnie Ci zależy, że może Ci zaufać, zmienić jej nastawienie do siebie, choć to długa, trudna i niepewna droga. Lecz czy jest jakaś inna?
Nie wiem czy to dobra porada, bo nie sprawdzona. Z resztą sama nie wiem, jakbym się zachowała, gdyby to o mnie tak ktoś walczył. o_O Chybabym uciekła :shock: i w samotności roztrząsała, co robić. Piątki tak już mają, że zastanawiają się nad chęcią odejścia, a chęcią pozostania. A najbardziej wolą święty spokój...
5w4

Awatar użytkownika
Autsajder
VIP
VIP
Posty: 297
Rejestracja: wtorek, 17 lipca 2007, 07:27
Lokalizacja: spoza układu...

#11 Post autor: Autsajder » wtorek, 18 września 2007, 00:40

Chyba tyko miłośc może wyrwać piątke z marazmu życiowego, nie jakaś impreza jednorazowa czy wypad z kolega/kolezanka ktora tak naprawde wiele dla niego nie znaczy. Myslę że piątki szukaja tylko jednej osoby nie potrafia rozdzielac energi na wiele osób bądź czynności. Jesli znajda swą połówke to nagle i cel w życiu sie odnajdzie, praca na nowo będzie sprawiac przyjemność, a brak pasji nie będzie doskwierać. Przynajmniej ja w to wierze.
5w4, LII (INTj)

Rubia_Brasiliana
Posty: 56
Rejestracja: piątek, 31 sierpnia 2007, 12:44

#12 Post autor: Rubia_Brasiliana » środa, 19 września 2007, 20:12

Autsajder pisze:Chyba tyko miłośc może wyrwać piątke z marazmu życiowego, nie jakaś impreza jednorazowa czy wypad z kolega/kolezanka ktora tak naprawde wiele dla niego nie znaczy. Myslę że piątki szukaja tylko jednej osoby nie potrafia rozdzielac energi na wiele osób bądź czynności. Jesli znajda swą połówke to nagle i cel w życiu sie odnajdzie, praca na nowo będzie sprawiac przyjemność, a brak pasji nie będzie doskwierać. Przynajmniej ja w to wierze.
Z tym, że piątki nie potrafią rozdzielać energii na wiele osób, to prawda, przynajmniej ja tak mam.
Ja dorzucę tylko tyle, żeby nie krytykować piątki za to, że popadła w marazm, nic nie robi z sobą, nie oceniać źle, nie próbować na siłę "prostować", nie wyskakiwać z tekstem, żeby się wzięła za siebie. To jest denerwujące i wywołuje odwrotny skutek.
5w4

Awatar użytkownika
toner
Posty: 533
Rejestracja: poniedziałek, 26 marca 2007, 18:35
Lokalizacja: Kraków

#13 Post autor: toner » środa, 19 września 2007, 20:43

Autsajder pisze:Jesli znajda swą połówke to nagle i cel w życiu sie odnajdzie, praca na nowo będzie sprawiac przyjemność, a brak pasji nie będzie doskwierać.
To żeby praca sprawiała przyjemność potrzeba drugiej osoby?
5w4 LII

Awatar użytkownika
Autsajder
VIP
VIP
Posty: 297
Rejestracja: wtorek, 17 lipca 2007, 07:27
Lokalizacja: spoza układu...

#14 Post autor: Autsajder » czwartek, 20 września 2007, 00:35

toner pisze:
Autsajder pisze:Jesli znajda swą połówke to nagle i cel w życiu sie odnajdzie, praca na nowo będzie sprawiac przyjemność, a brak pasji nie będzie doskwierać.
To żeby praca sprawiała przyjemność potrzeba drugiej osoby?
Piszę to trochę pod siebie, ale jakos te pieniądze z pracy trzeba wydawać, a chyba najlepsza rzeczą jest wydawanie pieniedzy na kogoś by drugą osobe uszczęsliwic. Pozatym myśle że nie można być efektywnym w pracy będąc nieszczęśliwym w życiu prywatnym. Wiedząc, że ktoś drugi na ciebie czeka napewno lepiej się pracuje. Dla mnie to nie jest zdrowe, jak można spełniać się w pracy wiedząc że jak odklepiesz 8h to wrócisz do pustego mieszkania.
5w4, LII (INTj)

Awatar użytkownika
Velvet
Posty: 20
Rejestracja: wtorek, 23 października 2007, 22:57

#15 Post autor: Velvet » niedziela, 28 października 2007, 18:35

Cóż, ja mogę dodać od siebie, że jeśli chcę być sama, to takie usiłowanie zmienienia tego stanu na siłę przynosi rezultat wprost przeciwny. A jeśli czasami w ramach "socjalizowania się" dałam się gdzieś wyciągnąć, to później uciekałam w samotność jeszcze głębiej i na dużo dłużej niż zwykle. Wydaje mi się, że piątki to "ciężkie przypadki", a z drugiej strony częstokroć "opłacalna inwestycja" - przy niezmierzonych oceanach cierpliwości, można się z czasem doczekać się wspaniałych rezultatów :wink:
Tylko gdzie te oceany cierpliwości... :roll: Trzeba by świętego, a takich nie ma - jest tylko jeden święty - święty Spokój ;)
5w4

"Lata, lata całe, żeby się przecknąć z tego snu, w którym nurzają się inni; i potem znów lata i następne lata, aby wymknąć się temu nieznośnemu przebudzeniu."

ODPOWIEDZ