Błędy Waszych rodziców

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
atis
Posty: 2788
Rejestracja: czwartek, 23 kwietnia 2009, 20:58
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: różowy balonik

Re: Błędy Waszych rodziców

#136 Post autor: atis » wtorek, 1 września 2009, 09:21

Moja mama za często przekonywała mnie, że jestem cudowna i za rzadko krytykowała.


xxx xx/xx XXXx
Obrazek

Awatar użytkownika
egonszef
Posty: 20
Rejestracja: środa, 18 marca 2009, 14:23
Lokalizacja: podlasie

Re: Błędy Waszych rodziców

#137 Post autor: egonszef » wtorek, 1 września 2009, 11:33

U mnie było tak, że mama pochodziła ze wsi i była wychowywana w strachu, nie wolno tego nie wolno tamtego, jak jest sytuacja stresowa to ogon po dupę i uciekać, ojciec za to jest z małego miasta, najmłodszy w rodzinie, rodzynek rodziców przez co mocno narcystyczny, on najlepszy, on najlepiej i w ogóle i tak teraz dalej.. ma taki fajny system wprowadzaniu kogoś w poczucie winy aby dopiąć swojego. Co mu trzeba przyznać, w sytuacjach stresowych nawet jak nie ma racji to wygrywa z ludźmi, nieważne z kim, stawia na swoim i swego broni. W domu było tak że ojca widziałem w weekendy, głównie więc za wychowanie odpowiadała mama, ojciec się na tym nie znał, nie umiał dotrzeć do mnie i mojego rodzeństwa a jak był jakiś problem czy to w szkole czy gdzieś tam to przez to że na dodatek jest w chxx nerwowy wszystkie sprawy z nami załatwiał krzycząc i nie patrząc na nasze poczucie własnej wartości. Z tego się wzięło moje niedowartościowanie i brak pewności siebie, główne moje wady, ale co tam jest coraz lepiej :) jeszcze jest do naprawienia ale jest o wiele lepiej :)
4w5

Awatar użytkownika
.Anka.
Posty: 450
Rejestracja: poniedziałek, 6 kwietnia 2009, 14:56
Lokalizacja: z rpga ;-)

Re: Błędy Waszych rodziców

#138 Post autor: .Anka. » piątek, 4 września 2009, 15:58

Mama: nie wiem, bo mówiła, że dobro wraca i żeby być dobrym... Pożyjemy, zobaczymy. A tak to była pyszczek kochany! Uczyła odróżniać dobro od zła i nie podcinała mi skrzydeł. Mogłam zawsze wybierać! Mogłam iść do kościoła, albo nie. Wszystko zależało ode mnie. To dzięki Mamie nauczyłam się odpowiadać za własne błędy. Kupiła mi, gdy byłam mała różową :mrgreen: zmiotkę i sobie sprzątałam... Nauczyła mnie czystości, dbania o rzeczy itp. Przykro mi, że nie wierzyła w moje dziewictwo, że nie biorę i się umiem prowadzić... Mama to mój największy autorytet.

Ojciec: esej bym napisała! Dziadek pił, on pił... Podważał wszystko, w co mogłam wierzyć. Wszystko! Nie mogłam pielęgnować odziedziczonych po nim zdolności! Nie mogłam przyglądać się jak coś reperuje, a miałam do tego smykałkę. Nie pozwalał mi się uczyć. Dwójka: świetnie, tatuś cię uściska. Piątka: bicie. I tak robiłam swoje! Nie uczyłam się dla ocen, a dla własnej satysfakcji, więc kulałam z matematyki, a byłam dobra z języka polskiego. Chciał mi spalić książki. Przez niego choruję na bezsenność! Przez niego czuję, że przegrałam! Tak, czuję się przegrana, bo go ostatecznie odrzuciłam. nIe walczyłam o niego, nie próbowałam dalej, by nie pił. To przeze mnie nie żyje. Zapił się na śmierć. Wiem, że postąpiłam właściwie i to jest najważniejsze. Nie mogę sobie wybaczyć, że mu wszystko wybaczyłam, zaś potem dowiedziałam się coś, co siedzi we mnie i nigdy nie wyjdzie. Na tym buduję wewnętrzną siłę, wolę walki o siebie samą.

Gdyby nie ojciec byłabym nadal takim indywiduum (ocena osób, które mnie widziały)? Mama mówiła, że tak. Ja z kolei sądzę, że nie. Mogłam wyrosnąć na normalnego człowieka. Na zwykłą dziewczynę ryczącą, że nie ma chłopaka i chodzącą na dyskoteki. A tymczasem jestem kimś: "masz swój własny świat", "jesteś wyjątkowa". Taa... :roll: :|

Chciałam mieć normalny dom... Dziś udałam się do sądu w którym kiedyś rodzice brali rozwód. Na szczęście kontrola bagażu i myśl o oddaniu na chwilę kochanego scyzoryka tak mnie zaobsorbowała, że przeszłość stała się mniej wyraźna, ale nie zapomniałam. Szłam korytarzami i myślałam o zmianach... Przypomniało mi się, że jestem w innej części budynku. Mam to już prawie za sobą... Jeszcze raz i nigdy tam nie wejdę!
6, ESI-Se (nadal nie wierzę, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz?)

Za późno się zorientowałam. Łatwo pomylić 6 z 4.

Awatar użytkownika
Karolka
Posty: 105
Rejestracja: środa, 27 maja 2009, 09:43
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Błędy Waszych rodziców

#139 Post autor: Karolka » sobota, 5 września 2009, 11:53

Ja sobie szczerze mówiac daje spokój z tą pieprzoną rodziną. Mam dość i nie mówię tego pod wpływem emocji tylko myślę o tym od dawna. Mam 21 lat i w ciągu wakacji postawiłam sobie cel, że postaram się choć odrobinę uzdrowić stosunki między mną a rodzicami. Byłam gotowa nawet się poświęcić i znosić ze spuszczoną głową ich bezwzględną krytykę. Cały mój wysiłek był jak walenie głową w mur. Nie mam już na to siły i nie wierzę, że ich nastawienie się kiedykolwiek zmieni. Kiedy to sobie uświadomiłam po raz pierwszy aż tak silnie poczułam, że jestem sama i nie mam domu. To dziwne poczucie tak jakby brak pewnej cholernie ważnej podstawy, jakbym nagle została osierocona.
4w5 "Moje dzisiaj obala moje wczoraj"

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Błędy Waszych rodziców

#140 Post autor: yusti » sobota, 5 września 2009, 18:32

.
Ostatnio zmieniony środa, 13 października 2010, 20:04 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Karolka
Posty: 105
Rejestracja: środa, 27 maja 2009, 09:43
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Błędy Waszych rodziców

#141 Post autor: Karolka » niedziela, 6 września 2009, 11:34

yusti pisze:Naczyta się człowiek, że wystarczy rozmawiać, nie oceniać, pomagać bla bla. A wiadomo jak jest. Choć się naczytam o tuleniu i wiem że to miłe i dobre, to nie potrafię tego zrobić. Choćbym chciała, przez ułamek sekundy, nie potrafię.
Słucham grzecznie i otwarcie tych, co mi mówią, że "wszystko leży w moich rękach" i mogę się zmienić, wszystko może się zmienić, ale patrzę na nich z politowaniem, bo oni sami tylko Chcieliby w to wierzyć i sami siebie okłamują, raniąc ta ułudą...Rozumiem ich, bo bez tej wiary źle. A po prawdzie- nadal jest jak jest i sami są w błędnym kole, ale lubimy baśnie...
Dokładnie
4w5 "Moje dzisiaj obala moje wczoraj"

Awatar użytkownika
.Anka.
Posty: 450
Rejestracja: poniedziałek, 6 kwietnia 2009, 14:56
Lokalizacja: z rpga ;-)

Re: Błędy Waszych rodziców

#142 Post autor: .Anka. » środa, 9 września 2009, 11:08

Również się popisuję do powyższego. A tak poza tym ojciec to był taki Gaben z czymś "wiecznie na nie i zkrytykować wszystko". Nauczyłam się od niego jednak tego mojego 5-ego skrzydła wiecznie nieufnego... Nauczyłam się, że są ludzie, którym normalnie nie przetłumaczysz czegoś. Trzeba ciągle zamiast "Zrób to" mówić "A może byś mógł to zrobić?" (ze szczególną tonacją pytającą). Dlatego niby mam w socjonice z 5w4 konflikt, a dogadujemy się doskonale. Przeszłam na ojcu, wiem jak z nim rozmiawiać.

Ludzie: Co nas nie zabije to wzmocni! Piszmy soobie tutaj w żalu i rozpaczy, a potem zapominajmy, zapominajmy, bo nie warto pamiętać.
6, ESI-Se (nadal nie wierzę, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz?)

Za późno się zorientowałam. Łatwo pomylić 6 z 4.

Awatar użytkownika
Infinite limbo
Posty: 17
Rejestracja: sobota, 15 sierpnia 2009, 20:12
Lokalizacja: Stąd.

Re: Błędy Waszych rodziców

#143 Post autor: Infinite limbo » czwartek, 10 września 2009, 00:08

Jestem jedynakiem, resztę można dopowiedzieć już sobie samemu :wink:

Wychowanie w kulcie bierności i nijakości. Teraz dużo wysiłku kosztuje mnie każdy, nawet mniejszy, akt woli. Ale wszystko podąża w dobrym kierunku.
Venus as a boy.

Awatar użytkownika
egonszef
Posty: 20
Rejestracja: środa, 18 marca 2009, 14:23
Lokalizacja: podlasie

Re: Błędy Waszych rodziców

#144 Post autor: egonszef » czwartek, 10 września 2009, 14:18

Karolka pisze:
yusti pisze:Naczyta się człowiek, że wystarczy rozmawiać, nie oceniać, pomagać bla bla. A wiadomo jak jest. Choć się naczytam o tuleniu i wiem że to miłe i dobre, to nie potrafię tego zrobić. Choćbym chciała, przez ułamek sekundy, nie potrafię.
Słucham grzecznie i otwarcie tych, co mi mówią, że "wszystko leży w moich rękach" i mogę się zmienić, wszystko może się zmienić, ale patrzę na nich z politowaniem, bo oni sami tylko Chcieliby w to wierzyć i sami siebie okłamują, raniąc ta ułudą...Rozumiem ich, bo bez tej wiary źle. A po prawdzie- nadal jest jak jest i sami są w błędnym kole, ale lubimy baśnie...
Dokładnie
Gdybyśmy mieli tyle wiary co ziarnko piasku, moglibyśmy góry przenosić :)
Wszystko sprowadza się do wiary w siebie, ja zacząłem powolutku, zmusiłem się do czegoś z pozytywnym nastawieniem i się udało. Z czasem będę jechał z grubszymi rzeczami aby zadziwić siebie i przy okazji zrobić sobie w głowie lekki rozpierdziel gdyż niesamowicie lubię odczuwać jak niszczę swoje bariery, postawione mi w dzieciństwie!

Co do mamy mojej jeszcze, wiele w niej miłości, wiadomo że na miłość matki nie musimy pracować gdyż otrzymujemy ją automatycznie i niesamowicie dziwią mnie kobiety źle traktujące swoje dzieci, po namyśle widzę tylko niewiedzę w ich postępowaniu. Jest też tak że żony alkoholików są niezwykle wypaczone przez nałóg męża i niestety nie funkcjonują normalnie za co nie powinno się ich obwiniać, ale jak nie obwiniać?

Zdecydowanie nie mam charakteru ojca, już mój dziadek zajmował się handlem, ojciec też i ja.. nie wiem jaki był dziadek ale z opowieści podobny do mnie, zresztą powszechnie wiadomo że wnuczki są do dziadków bardziej podobne, tak jakby w drugim pokoleniu się jakiś gen odradzał... dlaczego nie jest tak że automatycznie się rozumiemy z rodzicami tak jak na tym forum? Gdy patrzę jak mój ojciec targuje, jak rozmawia z klientem i co z tego wychodzi to jestem w szoku.. dużo się w dzieciństwie naoglądałem bajek/filmów które się kończyły happyendem i mi najebały w głowie za bardzo chyba, teraz jak widzę gdy ojciec gada z dobrym znajomym o czymś gdy ja na przykład pakuję towar i po chwili słyszę jaką cenę mówi temu znajomemu to aż sam mam czasem ochotę powiedzieć aby nie kupował bo jest zdzierany!! nie wiem dlaczego tak jest, czy ojciec nie ma znajomych? przyjaciół? czy jest już tak zgorzkniały że mi nie zależy, może mu zależy za bardzo?/ wymiękam! bo sam mam tak że przyjaciela nie wykiwam, dobrego znajomego również, znajomym ceny nie zawyżę a z obcym będę ustalał cenę i tyle. Ciężko jest czasem widzieć jak ojciec robi coś zupełnie innego niż tobie tłumaczy jak robić i nie wiedzieć dlaczego, a porozmawiać też nie potrafię. Nie uczono mnie, moja dziewczyna z którą jestem od 8 lat nic o mnie nie wie, wie jedynie przyjaciółka która nie wie że nikt poza nią nie wie :) i to z nią szczerze umiem rozmawiać, też kxxxx nie wiem dlaczego, jeszcze.
4w5

Awatar użytkownika
Karolka
Posty: 105
Rejestracja: środa, 27 maja 2009, 09:43
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Błędy Waszych rodziców

#145 Post autor: Karolka » czwartek, 10 września 2009, 18:13

egonszef pisze:Gdybyśmy mieli tyle wiary co ziarnko piasku, moglibyśmy góry przenosić :)
Wszystko sprowadza się do wiary w siebie, ja zacząłem powolutku, zmusiłem się do czegoś z pozytywnym nastawieniem i się udało. Z czasem będę jechał z grubszymi rzeczami aby zadziwić siebie i przy okazji zrobić sobie w głowie lekki rozpierdziel gdyż niesamowicie lubię odczuwać jak niszczę swoje bariery, postawione mi w dzieciństwie!
Oby tobie się udało
4w5 "Moje dzisiaj obala moje wczoraj"

Awatar użytkownika
egonszef
Posty: 20
Rejestracja: środa, 18 marca 2009, 14:23
Lokalizacja: podlasie

Re: Błędy Waszych rodziców

#146 Post autor: egonszef » sobota, 12 września 2009, 12:42

Tak sobie myślałem o tym co napisała yusti, zainteresowało mnie to że nie była w stanie na prawdę poznać swojego ojca przez to że w jej obecności zawsze był cacy i w ogóle.. i tak mnie oświeciło bo widzę od razu mojego przyjaciela, któremu z rok temu urodził się syn i widzę jak on dla tego dzieciaka się zmienia. Yusti, wydaje mi się że dla swojego ojca byłaś natchnieniem do tego aby się zmienił z nieodpowiedzialnego faceta w tego który daje dobry wzór. Każdy z nas myśli sobie że będzie lepszy w wychowywaniu niż nasi rodzice, a to nieprawda bo gdyby tak było to przez te tysiące lat wyrobilibyśmy w sobie z pokolenia na pokolenie system wychowywania, nieważne jak dobrzy będziemy to i tak nasze dzieci znajdą sobie jakiś powód jak zechcą a całość docenią bardzo późno albo wcale. Tylko nałogi po starych odziedziczamy bez problemu w genach :)
4w5

Awatar użytkownika
Karolka
Posty: 105
Rejestracja: środa, 27 maja 2009, 09:43
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Błędy Waszych rodziców

#147 Post autor: Karolka » sobota, 12 września 2009, 17:06

egonszef pisze:Każdy z nas myśli sobie że będzie lepszy w wychowywaniu niż nasi rodzice, a to nieprawda bo gdyby tak było to przez te tysiące lat wyrobilibyśmy w sobie z pokolenia na pokolenie system wychowywania, nieważne jak dobrzy będziemy to i tak nasze dzieci znajdą sobie jakiś powód jak zechcą a całość docenią bardzo późno albo wcale. Tylko nałogi po starych odziedziczamy bez problemu w genach :)
A jednak przez tysące lat coś się zmieniło. Dzieci nie klęczą na grochu, a ich bicie jest zabronione, ludzie stale dokształcają się w sposobach wychowania. Nawet nieudana teoria bezstresowego wychowania była krokiem ku udoskonaleniu metod wychowawczych.
Błędy rodziców powtarzamy odruchowo, nawet jeśli się powstrzymujemy, ale dostrzeżenie tego jest pierwszym krokiem by się zmienić. Najgorsze jest to, że jeśli dziecko pozwala sobie na coś na co my nie mogliśmy sobie pozwolić natychmiast uruchamia się w nas ten mechanizm "gdybym ja tak powiedział do mojego ojca". Zapominamy, że właściwie dziecko nie robi nic złego, tylko my tak myślimy bo za to obrywaliśmy. Trzeba dużo samodyscypliny by zostać dobrym rodzicem dlatego uważam, że nie każdy powinien mieć dzieci.
Poza tym istnieją ludzie, którzy nie potrafią powiedzieć złego słowa na swoich rodziców, są im wdzięczni i ich podziwiają. dla mnie to dowód na to, że można być dobrym rodzicem i jeśli damy dzieciom, dużo miłości, to one nie będą miały potrzeby doszukiwania się błędów.
4w5 "Moje dzisiaj obala moje wczoraj"

Awatar użytkownika
egonszef
Posty: 20
Rejestracja: środa, 18 marca 2009, 14:23
Lokalizacja: podlasie

Re: Błędy Waszych rodziców

#148 Post autor: egonszef » niedziela, 13 września 2009, 19:39

Nie przez tysiące ale przez ostatni wiek, dzięki rozpowszechnieniu " kultury masowej " , w gazecie którą przeczyta 1000 osób łatwiej jest coś napisać o np. podstawach wychowania aniżeli wynająć nauczyciela i nim uczyć społeczeństwo. A według mnie wcześniej wyglądało to tak, że dziecku musieli się trafić "rozumni" rodzice.
4w5

Quid
Posty: 3
Rejestracja: niedziela, 20 września 2009, 21:12

Re: Błędy Waszych rodziców

#149 Post autor: Quid » poniedziałek, 21 września 2009, 22:28

yusti pisze: A moja mama nas ignoruje, zawsze. Mówiłam jej to delikatnie, jak radzą w poradnikach, że nas ignoruje, bo TV ważniejsze.
Ogólnie tak można powiedzieć o moich rodzicach. TV, tv, Tv.
Jak jeszcze byłam młodsza to próbowałam złapać jakiś kontakt, pogadać ale matka zgasiła mnie raz a konkretnie "nie widzisz, że oglądam?" (czy coś w tym stylu). Po co się odzywać jak nikt nie chce z tobą rozmawiać? Łaska jakaś jak dzieciak przychodzi do rodzica pogadać?
I dałam sobie spokój. Po wielu, naprawdę wielu kłótniach skończyło się gadanie. Można powiedzieć ze mieszkamy z sobą i tyle.

Ktoś tu pisał o tym jak próbował się pogodzić z rodzicami i okazało się to zbyt trudnym zadaniem. Ja nie mam zamiaru okazywać mojej słabości przed nimi, jestem obojętna do bólu, bo po co kolejny raz krzyczeć przez łzy, że się potrzebuje pomocy i ... kupę dostać?
Lepiej na sobie polegać i olać wyszeptane "kocham cię' skoro to się nie potwierdza w rzeczywistości.
4 w 5

Awatar użytkownika
Kemal
VIP
VIP
Posty: 1142
Rejestracja: sobota, 30 grudnia 2006, 23:58
Enneatyp: Lojalista

Re: Błędy Waszych rodziców

#150 Post autor: Kemal » poniedziałek, 21 września 2009, 23:03

Ojciec w swoim ESTp-owskim stylu wyprowadził atak, gdy zarzuciłem mu, że od roku próbuje nauczyć go podstawowych zasad korzystania z internetu, a on nie próbuje, tylko woła mnie jak ma się na maila zalogować. "A Ty się uczysz 15 lat a dalej gamoń jesteś". Krótko, po żołniersku. Ostatnio przy drylowaniu śliwek powiedziałem mu, że nazbierał kilka robaczywych bo z ziemi zbierał. W odpowiedzi wysłuchałem wykładu jak to on miał ciężko w życiu i czego to nie robił, żeby zarobić parę groszy i na koniec tekst "A Ty Co?! Czym się możesz pochwalić?!". Normalka. Strach powiedzieć coś co mógłby odebrać jako zarzut. Odparuje cios z nieproporcjonalną siłą.
6w5, ESI, sp/soc

Gdyż obojętność, wiem, byłaby rodzajem szczęścia

ODPOWIEDZ