Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

#16 Post autor: boogi » niedziela, 17 maja 2009, 17:48

Komentując Twój post z tematu "Spotkanie we Wrocławiu", za pomocą Twojego powyższego posta, wychodzi mi coś takiego:
Aleksandrowa89 pisze:Czyżbyś próbował mnie rozgryźć?
Aleksandrowa89 pisze:Moim zdaniem DDA (...) są nieco przewrażliwione
(no, rozgryźć nikogo tutaj nie próbuję przecież)
Aleksandrowa89 pisze:Po prostu nie jestem osobą, która uważa się za piękną
Aleksandrowa89 pisze:zbyt negatywnie oceniają siebie, często ich własna ocena odbiega od rzeczywistości.
c'nie? :>

Aleksandrowa89 pisze:Nie wiem, ja tak to widzę.
A ja tak sobie trochę pożartowałem. Mam nadzieję, że w niczym nie trafiłem ;)


"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Aleksandrowa
Moderator
Moderator
Posty: 1451
Rejestracja: poniedziałek, 11 maja 2009, 20:01
Enneatyp: Zdobywca

#17 Post autor: Aleksandrowa » poniedziałek, 18 maja 2009, 13:38

W niczym nie trafiłeś. Trudno mnie czymś trafić czy zdenerwować, mam dużo cierpliwości:D

I poczucie humoru chyba jakieś mam, bo mnie rozbawiłeś ;)
Did you see SEE se?

Trójkowdwójkę

Człowiek rzadko myli się dwa razy – na ogół TRZY lub więcej.

John Perry Barlow

tam_w_lustrze
Posty: 22
Rejestracja: czwartek, 20 grudnia 2007, 21:12

#18 Post autor: tam_w_lustrze » sobota, 30 maja 2009, 19:33

Adaras pisze:DDA, z tego co widzę to syndrom dorosłego dziecka, tak?
Ja, jako dwójkowiec podpisuję się pod tym :)
ze mnie jest takie duże dziecko... ^^
ale czy coś w tym złego? :) Każdy jest dzieckiem i jak dla mnie taka dziecięca niewinność, czy naiwność, a nawet głupota, to bardzo fajna cecha :)
kiedy trzeba, jednak jestem poważny i rozważny... choć z tym drugim czasem nie za bardzo, ale mam duże szczęście w życiu, to mi dużo złego się nie dzieje.

"2 chyba nie uwazają, że umieją kogokolwiek kochać ale to taki własnie przekorny tytuł... " - Przepyszna

Nie zgodzę się z Tobą... przynajmniej ja, jako dwójka, na miłości opieram swoje życie. Głównie na Miłości do drugiej połówki.
Nie, to nie jest syndrom doroslego dziecka:/ to Dorosle Dzieci Alkoholikow.
Jestem dwojka i jestem DDA.
zakochana 2w3

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#19 Post autor: Venus w Raku » sobota, 13 lutego 2010, 05:00

Ten temat, to chyba nie pasuje do Dwójek. Chociaż tam_w_lustrze napisał/a, że "Jestem dwojka i jestem DDA." Nie ma jej/jego tutaj, to nie można się dowiedzieć o co chodziło. DDA nigdy nie doświadczyły miłości od rodziców i bliskich osób, a więc są emocjonalnie wycofane, zamknięte w sobie i mają trudności w wyrażaniu emocji i w kontaktach z innymi ludźmi. Dwójki akurat nie mają takich problemów, bo potrafią okazywać miłość, uczucia i przywiązenie do drugiej osoby bez żadnych ograniczeń. Myślę, że Dwójki w dzieciństwie czuły się kochane przez kogoś, zaakceptowały to kochanie i w późniejszym życiu oczekują, że inni będą je kochali. Ale w sumie nie wiem, co w Was siedzi, bo Dwójki nic nie chcą mówić o sobie.

Może się mylę, ale myślę, że posiadanie cech DDA jest zaprzeczeniem dwójkowości. DDA pragnie miłości, której nigdy nie zaznało, ale również pragnie wyzwolenia się z emocjonalnej zależności od drugiej osoby. W DDA jest ambiwalencja pomiędzy pragnieniem, żeby kochać i być kochanym, a pragnieniem, żeby być wolnym. To powoduje, że DDA nie potrafi swobodnie okazywać uczuć i większość z nich trzyma w sobie, w postaci nieuwolnionego napięcia wewnętrznego i sztywności w związkach interpersonalnych. Dwójka natomiast chce złączyć się z drugą osobą i nie ma problemów, żeby okazywać otwarcie swoje emocje.
Dwójka może tylko uważać, że pewne elemetnty DDA odnoszą się do niej, ale głównym problemem DDA są trudności w swobodnym okazywaniu emocji i trudności w związkach interpersonalnych. A akurat, pod tym względem Dwójka, przynajmniej teoretyczne, nie ma żadnych problemów.
Do zespołu cech DDA należą:
· Problemy z samooceną, zaburzone poczucie własnej wartości
· Przekonanie, że jest się niepotrzebnym, nieważnym, że nie zasługuje się na miłość, że nie ma się prawa realizować swoich potrzeb, że nie można nikomu zaufać
· Przeżywanie stanu przewlekłego napięcia emocjonalnego (stałe pogotowie emocjonalne), często silny lęk przed odrzuceniem
· Trudności w przeżywaniu przyjemności i nadwrażliwość na cierpienie innych, poczucie bycia nieszczęśliwym
· Nieumiejętność odprężenia się, odpoczynku
· Trudności w rozpoznawaniu i wyrażaniu uczuć, nierzadko "zamrożenie emocjonalne"
· Posiadanie sztywnych schematów myślenia o innych, o sobie i o świecie
· Wyparcie własnych potrzeb, gotowość do spełniania oczekiwań innych
· Trudności wchodzenia w bliskie związki z ludźmi
· Tłumienie uczuć i zaprzeczanie
· Lęk przed nowymi sytuacjami w życiu
Wiem, że 2 nie lubią odkrywać się emocjonalnie do obcych, ale może macie jakieś przemyślenia na ten temat? My tu na forum nie jestśmy w związkach miłosnych ze sobą, ani nie próbujemy nikogo oczarować naszą osobą, ani poderwać kogoś. A więc możemy wypowiadać się swobodnie. Ktoś się otworzy, a potem ktoś inny go zaatakuje, ale to jest częścią doświadczenia i budowania siebie.
1w9, 6w5, sp/sx

Awatar użytkownika
Aleksandrowa
Moderator
Moderator
Posty: 1451
Rejestracja: poniedziałek, 11 maja 2009, 20:01
Enneatyp: Zdobywca

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#20 Post autor: Aleksandrowa » wtorek, 16 lutego 2010, 18:19

Venus w Raku pisze:
Może się mylę, ale myślę, że posiadanie cech DDA jest zaprzeczeniem dwójkowości.
Mylisz sie. Jestem DDA i widac po mnie 'pragnienie milosci i bycia kochanym.' Tyle ze ja jednoczesnie sie tego boje, uwazam, ze na to nie zasluguje etc, ale i bardzo tego chce. Uwazam, ze najpierw musze sobie zapracowac na czyjes uczucie i wciaz za malo na nie zasluguje, chce z siebie dawac jak najwiecej, nie interesuje mnie moje ja i sie w tym zatracam.
Did you see SEE se?

Trójkowdwójkę

Człowiek rzadko myli się dwa razy – na ogół TRZY lub więcej.

John Perry Barlow

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#21 Post autor: Venus w Raku » wtorek, 16 lutego 2010, 20:39

No właśnie, dałam się "porwać" myśleniu, że każdą osobę można wepchnąć w jakiś schematyczny obraz dla danego numerka enneagramowego. Tak, jak alkoholizm, to nie zawsze ojciec-łajza, który upija się z koleżkami, a potem wraca do domu i bije żonę i dzieci. U mnie tak było, że sobie popijali towarzysko w domu, albo u znajomych, a że dzieci były małe, to je ciągali ze sobą w "gościnę". Zaczynało się od "napijmy się po kieliszku", a kończyło libacją, która trwała do 2-3 ciej w nocy i tak było kilka razy w tygodniu. Jak miałam 15 lat, to nagle przerwali taki styl życia i "wyprostowali się", ale skrzywienie z dzieciństwa i poraniona psychika zostały. Dopiero ten wątek uświadomił mi, że mam te cechy DDA.
Może trzeba raz na zawsze rozprawić się z tą przeszłością. Opisać dla siebie w zeszycie własną historię. Uwolnić i zrozumieć te wszystkie tłumione emocje i przestać wracać do tego, i przenosić te uczucia na innych.
1w9, 6w5, sp/sx

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#22 Post autor: Snufkin » wtorek, 16 lutego 2010, 21:17

.
Ostatnio zmieniony niedziela, 25 kwietnia 2010, 07:43 przez Snufkin, łącznie zmieniany 1 raz.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#23 Post autor: boogi » wtorek, 16 lutego 2010, 21:23

Venus w Raku pisze:Dwójki akurat nie mają takich problemów, bo potrafią okazywać miłość, uczucia i przywiązenie do drugiej osoby bez żadnych ograniczeń.
Zdrowe na pewno. Te o przeciętnie lub słabo rozwiniętej osobowości - wcale nie, i przejawiają wypisane w poprzednich postach cechy DDA.
Dwójki "chorsze" niewiele mówią o sobie, bo boją się odrzucenia - i jak Aleksandrowa wspomniała uważają, że na miłość innych muszą zapracować, że nie zostaną pokochane ot tak bez powodu. Muszą coś dać, tak uważają, by móc otrzymać. Gorzej, gdy czasami bywa że po tym jak dadzą to nie potrafią odebrać kontrprzysługi, czując się niegodne.
I nie zawsze przeciętne Dwójki znają swoje prawdziwe uczucia...

Z drugiej strony zwróciłaś Venus uwagę na bardzo ważną sprawę, jaką jest fakt iż nie zawsze osoba DDA ma za sobą dzieciństwo z maltretowaniem w tle. Rodzic zwraca się w alkohol nie bez powodu - zwykle bez niego nie potrafi poradzić sobie w życiu, ma problemy emocjonalne; nie radząc sobie z tymi problemami, nie jest w stanie okazać właściwego uczucia dziecku, i dziecku później tych uczuć brakuje, stąd w dziecku wytworzone zostaje wspomniane "zamrożenie emocjonalne" (celna nazwa).
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Aleksandrowa
Moderator
Moderator
Posty: 1451
Rejestracja: poniedziałek, 11 maja 2009, 20:01
Enneatyp: Zdobywca

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#24 Post autor: Aleksandrowa » wtorek, 16 lutego 2010, 21:40

Snufkin pisze:
Aleksandrowa pisze:16 lutego 2010, 19:19 Mylisz sie. Jestem DDA.
Spoiler:
Nie widzialam. Teraz bedac w zwiazku, zauwazam.
Did you see SEE se?

Trójkowdwójkę

Człowiek rzadko myli się dwa razy – na ogół TRZY lub więcej.

John Perry Barlow

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#25 Post autor: Venus w Raku » wtorek, 16 lutego 2010, 23:41

boogi pisze:Z drugiej strony zwróciłaś Venus uwagę na bardzo ważną sprawę, jaką jest fakt iż nie zawsze osoba DDA ma za sobą dzieciństwo z maltretowaniem w tle. Rodzic zwraca się w alkohol nie bez powodu - zwykle bez niego nie potrafi poradzić sobie w życiu, ma problemy emocjonalne; nie radząc sobie z tymi problemami, nie jest w stanie okazać właściwego uczucia dziecku, i dziecku później tych uczuć brakuje, stąd w dziecku wytworzone zostaje wspomniane "zamrożenie emocjonalne" (celna nazwa).
Maltretowanie jest nawet dla małego dziecka ewidentne i akurat większość rodziców nie używa fizycznego okrucieństwa wobec swoich dzieci nawet, jak piją. Ale mają własne problemy emocjonalne i nie zwracają uwagi na potrzeby emocjonalne dzieci, a może nawet nie potrafią ich zaspokoić. To jest to "zamrożenie emocjonalne", z którego nawet mogą nie zdawać sobie sprawy. Sami mogą mieć objawy DDA, czy część z tych objawów.

@Aleksandrowa: Wierzę, że nie wiedziałaś. Prowadzi się w miarę bezproblematyczne życie i raptem bycie blisko w związku uczuciowym z drugą osobą wyciąga wiele spraw na światło dzienne. Odkrywamy się i przenosimy swoje emocje na drugą osobę i ona też robi to samo w stosunku do nas, a często są to emocje, których się nie rozumie. Ostatecznie mało kto posiada wysoce zaawansowaną wiedzę psychologiczną. Nawet to DDA, to nawet nie myślałam, że mogę odnaleźć w tym siebie.
1w9, 6w5, sp/sx

Awatar użytkownika
Rinn
VIP
VIP
Posty: 695
Rejestracja: sobota, 21 czerwca 2008, 21:12
Kontakt:

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#26 Post autor: Rinn » wtorek, 16 lutego 2010, 23:57

Też zauważyłam, że w związku nasze podświadome mechanizmy są dużo silniejsze. Poradziłam już sobie z częścią szóstkowych reakcji, np. bierną agresją w stosunku do innych, aż tu raptem w związku mi się to ujawnia sama nie wiem jak i kiedy. W normalnym, "oficjalnym" życiu możemy być dorośli i racjonalni, ale w związku, w rodzinie, tam, gdzie podstawą są uczucia, odzywa się w nas dziecko - nasze krzywdy i mechanizmy obronne. Sztuką jest być tego świadomym i umieć to kontrolować albo właśnie tą kontrolę ("zamrożone uczucia") odpuścić...
w lęku nie ma nic
czego trzeba by się bać

Awatar użytkownika
Mandala
VIP
VIP
Posty: 502
Rejestracja: sobota, 21 czerwca 2008, 10:25
Lokalizacja: Warszawa

Re:

#27 Post autor: Mandala » czwartek, 18 lutego 2010, 10:29

boogi pisze:- po drugie, dziecko zazwyczaj wymyśla sobie własne mechanizmy obronne, które pozwalają jakoś funkcjonować wewnątrz takiej rodziny, ale na zewnątrz (w szkole, w pracy, wśród znajomych) mogą przeszkadzać - jako, że otoczenie zewnętrzne nie będzie okazywać takich cech, jak chory rodzic, ale dziecko (ewentualnie już później dorosły człowiek) mimo wszystko "instynktownie" takich zachowań będzie oczekiwał i domyślnie starał się im przeciwdziałać. Stąd drobne reakcje typu: nieufność, podejrzliwość, przewrażliwienie, oraz czasem inne poważniejsze.
Mechanizmy obronne przyjęte przez danego człowieka determinują enneagramowy typ, który im silniej działa (czyli powstawał w warunkach, gdzie był silnie potrzebny), z tym mniej zdrowym, a co za tym idzie gorzej sobie radzącym w relacjach międzyludzkich, typem mamy o czynienia. Dlatego sądzę, że DDA może być zarówno Dwójką, jak i innym typem. Najbardziej (niestety) kojarzą mi się z Szóstkami (problem nieprzewidywalności, zmienności rodzica/ów - ten sam człowiek może ukazywać całkowicie różne twarze, przechodzić od wrażliwego, dobrego człowieka do potwora bez kontroli nad sobą). Kolejnym typem kojarzącym się z bezpośrednią, choć nie koniecznie cielesną, krzywdą (wywołaną przez patologię w rodzinie) jest 4. No i brak miłości, zabieganie o nią - 2. To pasuje mi w sytuacji, gdzie jednak jest jakaś bliska osoba, od której da się zdobyć oznaki miłości, czyli albo alkoholik potrafi też okazywać ciepłe uczucia, jednak nie zawsze - "trzeba zasłużyć" - np. jak sam przez swoją niezaradność wymaga opierki (z tego cechy 1 i 2 mogłyby wyjść), albo kiedy są jeszcze inne bliskie osoby, które potrzebują wsparcia. Sama znam DDA z silnymi przejawami dwójkowatości - chłopak od dziecka chciał być inny, nić jego ojciec (tutaj: ojciec - agresja, nieczułość, przemoc, ów chłopak - pragnienia łagodności, czułości, bycia dobrym, pomocnym), a przy tym musiał pomagać matce, chciał ją wspierać, więc mechanizm dwójkowy działał.
Rinn pisze:Też zauważyłam, że w związku nasze podświadome mechanizmy są dużo silniejsze. (...) W normalnym, "oficjalnym" życiu możemy być dorośli i racjonalni, ale w związku, w rodzinie, tam, gdzie podstawą są uczucia, odzywa się w nas dziecko - nasze krzywdy i mechanizmy obronne. Sztuką jest być tego świadomym i umieć to kontrolować albo właśnie tą kontrolę ("zamrożone uczucia") odpuścić...
Niestety, szczera prawda. Do tego problem z DDA jest taki, że ludzie boją się nieznanego, przyzwyczajenia tkwią w nich bardzo głęboko, więc instynktownie powielają znane schematy, tak jak człowiek mniej bojący się wybrać czarny szlak, który już zna na wylot, nić zupełnie obcy, nieznany, przechodzący przez jakiś "dziki" las, zielony. Stąd wchodzenie w patologiczne układy, a nawet w prawidłowych związkach wykazywanie tych samych mechanizmów obronnych, co w tych chorych, czasem nawet silniej, z powodu tego "strachu przed nieznanym" a także większemu lękowi przed tym, co się nie ujawnia (nawet kiedy nie ujawnia się, bo nie ma co).
......................................................................... ZŁOTY ŚRODEK!
6 z mocnym wpływem obu skrzydeł - kiedyś nauczę się latać
"Jeśli nie wiesz do jakiego portu zmierzasz, żaden wiatr nie jest ci sprzyjający"

NoLeader
Posty: 783
Rejestracja: czwartek, 19 października 2006, 01:50

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#28 Post autor: NoLeader » piątek, 19 lutego 2010, 02:55

W tym wszystkim jest jeszcze jedna istotna kwestia. Kiedy człowiek cierpi, żeby to przetrwać musi jakoś zneutralizować to uczucie. Psychika ludzka generuje wtedy rodzaj uczucia, które można porównać do znieczulenia. De facto jest to zamiana cierpienia paradoksalnie na przyjemność.

Można to porównać do opisanego w psychologii syndromu sztokholmskiego. W skrócie chodziło w nim o to, że ofiary porywaczy (wydarzyło się to jak sama nazwa wskazuje w Sztokholmie) zaczęły żywić sympatię właśnie do nich i po uwolnieniu odmawiały współpracy z policją, broniły ich itd. Zamieniły uczucie przerażenia, smutku itd na uczucie pozytywne.

W odniesieniu do dziecka sytuacja jest o tyle niekorzystna, że dziecko programuje się na takie zachowania w stosunku do agresora (którym niewątpliwie jest alkoholik ojciec lub matka) dość trwale. Czym większy agresor tym sytuacja jest bardziej negatywna, bo mózg generuje duże ilości takiego znieczulacza. Być może jest to nawet jakaś substancja chemiczna, która uwalnia się w mózgu. Jak wiadomo, znieczulacze potrafią bardzo uzależniać. Takie dorosłe dziecko wchodząc w życie jest jakby na głodzie narkotycznym, więc szuka relacji z ludźmi, którzy są w stanie są pobudzić ich psychikę do wytworzenia tego jakby nie było narkotyku. Efekt nie trudno przewidzieć. Robiono kiedyś takie badania nad ludźmi, którzy przeżywają stratę i ją w sobie pielęgnują. Podobno w ich mózgach właśnie odkryto substancję podobną do heroiny. Jak wiadomo, heroina wywołuje błogość, i to taką, że wielu dla niej oddało własne życie.
Oczywiście, strata, smutek to niekoniecznie musi być to samo co przeżywa dziecko, mógł być to głównie strach, i ten strach mógł być zamieniony na inny narkotyk niż ten, który pojawia się przy stracie i smutku, jednak też to będzie jakiś znieczulacz.

Jeśli ktoś chciałby sobie wyobrazić jak to mniej więcej działa, to niech przywoła sobie uczucie kiedy po jakimś złym wydarzeniu płakał, lub odpłynął nawet bez płaczu w smutek. Jest to pewien rodzaj słodkiego bólu i otępienia. To potrafi uzależniać.

Nie twierdzę też, że wszystkie dzieci alkoholików to mentalni heroiniści, sytuacja może rozwinąć się różnie, chodzi też o skalę całego zjawiska. Problem jednak w tym, że mechanizm obronny jest bardzo często narkotykiem. Wykańcza, ale jesteśmy od niego uzależnieni. Dlatego tak czasem często jest z wyjść z zaklętego kręgu złych uwarunkowań z dzieciństwa, zwłaszcza, jeśli takiej produkcji narkotyku było dużo. Im jesteś bardziej uzależniony tym większego kopa potrzebujesz. Jeśli tego nie masz, czujesz głód emocjonalny. Odwyk może być bardzo trudny. Jak to w przypadku każdych uzależnień, narkoman musi nauczyć się na pamięć sytuacji, które musi omijać. Nie może do końca ufać swojej psychice, bo ona będzie go ściągać w złym kierunku. Oczywiście są np. alkoholicy, którzy mogą wejść do baru i pić wodę sodową, są jednak tacy, którzy wiedzą, że bary muszą omijać, bo wiedzą, że jeśli przestąpią próg, nie opanują się. Tak samo jest w przypadku uzależnienia mentalnego. Nie możesz pozwolić sobie na sytuację, które mogą Cię wciągnąć znów w ćpanie, czyli pamiętać jakich ludzi omijać, jakich zachowań nie uskuteczniać, nawet jeśli będziesz czuć podszepty psychiki.

Jest to jeden ze sposobów, dla mnie niefajny muszę przyznać, bo wskazuje na to, że całe życie trzeba się kontrolować. Wiem przy tym, że istnieją sytuację, gdzie ludzie wyszli z uzależnienia i kontrolować się nie muszą. One po prostu znikło. Jednak w większości przypadków o jakich czytam i obserwuje wyjście z uzależnienia polega na wzięciu w ryzę swojej psychiki.

Tak czy inaczej, uważam, że odtwarzanie mechanizmu obronnego to forma narkomanii.


wycięto brzydkie słownictwo /boogi

Awatar użytkownika
Mandala
VIP
VIP
Posty: 502
Rejestracja: sobota, 21 czerwca 2008, 10:25
Lokalizacja: Warszawa

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#29 Post autor: Mandala » piątek, 19 lutego 2010, 03:04

Ciekawa teoria. Brakuje mi jednak konkretów: wymienienia substancji chemicznych, części mózgu,przekładów z życia, dowodów. Będę zobowiązana.
......................................................................... ZŁOTY ŚRODEK!
6 z mocnym wpływem obu skrzydeł - kiedyś nauczę się latać
"Jeśli nie wiesz do jakiego portu zmierzasz, żaden wiatr nie jest ci sprzyjający"

NoLeader
Posty: 783
Rejestracja: czwartek, 19 października 2006, 01:50

Re: Dwójka a dorosłe dzieci (dda) - jak to u Was jest?

#30 Post autor: NoLeader » piątek, 19 lutego 2010, 03:21

Nie dam Ci dowodów. To są moje obserwacje, w zasadzie nie teoria, ale hipoteza dotyczące własnych mniejszych lub większych uzależnień psychicznych i fizycznych wynikająca z tego co obserwowałem u ludzi i (w tym u siebie) i co czytałem na temat właśnie uzależnień.

Możesz to przyjąć lub nie.

ODPOWIEDZ