Stopniowa "degradacja" dwójki

Wiadomość
Autor
chaotyk
Posty: 4
Rejestracja: sobota, 27 marca 2010, 02:01

Stopniowa "degradacja" dwójki

#1 Post autor: chaotyk » czwartek, 22 kwietnia 2010, 21:39

Nie zaglądałem na to forum od bardzo dawna,a biorac pod uwage jak wiele sie od tamtego czasu zmienilo postanowilem zalozyc specjalnie w tym celu nowe konto.

Czy którejkolwiek z was dwójek zdarzylo sie kiedykolwiek stopniowo ale nieublagalnie tracic wsyzstko to co sami w sobie szanowaliscie dawniej, wszystkie swoje wartosci ktore stawialiscie kiedys na 1szym miejscu jak milosc,przyjazn,chec niesienia pomocy czy wrazliwosc. Gdy wasza dwójkowosc rozpada sie i zaczynacie czerpac z zycia wszystko co tylko przyjdzie wam na mysl,wiecej wrazen bez liczenia sie z innymi.

OSTRZEGAM ze strasznie sie ten post wyduzyl chcialem pokazac jak to bylo ze mna.

Dla mnie bycie dwojka zawsze było cięzarem. Poczawszy od szkoly,gdzie odcisnela sie na mnie bicie i przemoc innych wobec mnie,nadstawianie drugiego policzka,ogromne oczekiwania ze strony rodzicow czy tez niewolnicze zwiazki z kobietami zawsze wychodzace z ich inicjatywy,zakonczone upokorzenim w kazdym wypadku po czesci z ich winy (zawsze przynosily ze soba bagaz problemow ktore ja mailem rozwiazywac...bedac jendoczesnie pzyjacielem,kochankiem,sługą i ojcem) po drugiej czesci z mojej (silne oczekiwania wzgledem emocji trudne do spelnienia,kreowanie przyszlosci na sile zebysmy "zyli dlugo i szczesliwie",i ciagle jednsotajnie wysoka uwaga poswiecana drugiej osobie bez stawiania zadnych granic). W koncu depresja,i kaleczenie sie po utracie tej milosci ktora naprawde ciagle uwazam za prawdziwą.

Terapie,hipnozy,leczenie psychoterapia, leczenie Lorafenem ktory wprawial w blogostan i usuwal wszystkie problemy,potem wyrzucenie go by uniknac uzaleznienia i walka ze swoim organizmem domagajacym sie swojej dawki-walka zakonczona sukcesem. wszystko to mialo mnie uczycnic w pelni zdrowa dwojka,majaca szacunek do siebie a tymczasem efekt koncowy przeskoczyl to o cale dlugosci.

Zaczeło sie od calkowitej szczerosci wzgledem siebie wzgledem swoich motywow i pozbawianie ich całej tej altruistycznej otoczki. Niechec do ludzi, traktowanie ich jako surowca do wykrozsytania do swoich celow,bez odrobiny przywiazania,traktowanie bycia wsrod ludzi jako koniecznosci a jednoczesnie delektowanie sie samotnoscia,koncentracja na swoich pasjach.
Z jednej strony szczerosc wzgledem innych..ze chetnie cos dla Ciebie zrobie jesli Ty dasz mi cos w zamian,z drugiej przybieranie masek aby kazdy widzial we mnie swoje wlasne odbicie..kompana do ktorego zaczyna lgnac oczekujac ze ten po drugiej stronie rozumie bo jest Toba. Dostrzezenie swoich umiejtnosci manipulowania ludzmi staje sie kluczem do tego wszystkiego,jakby dar,stwierdzenie.."tak potrafie to robic" "potrafie to wykorzystac i nie musze meic wyrzutow sumienia bo dawno temu nikt nie mial ich wobec mnie.

Najwazniejsze stalo sie ukrywanie swoich emocji,i pokazywanie falszywych,uzywanie wielkich slow jak milosc i przyjazn zeby sie poprostu dobrze zaabwic.wszystko jest tylko sprawnym przedstawieniem. Wizja pieknej szczesliwej milsoci jak z bajki z ta "jedyna" prysla i zastapily ja kontakty z prostytutkami,jednoczesnie pojawily sie jakies zwiazki,jeden z kobieta ktora byla z kims zareczona co mialo byc checia rozwalenia czegos co kiedys sam utracilem. Klamanie o milosci do niej za czym kryla sie pogarda i obrzydzenie ze zdradza ze mna swojego faceta,i upewnianie sie co do tego jak dobrym aktorem sie stalem. W koncu odejscie od tej osoby gdy zamierzala zakonczyc swoj poprzedni zwiazek,jedyny taki moment gdzie poczulem zahamowanie,i nie chodzilo tu tylko o to ze nie moglbym byc z kims takim kto jest mi zupelnie obojetny,ale ze moge przyczynic sie do zniszczenia komus życia,ze przez moje gierki ta dziewczyna mogla stracic kogos, komu pewnie na niej zalezalo od wielu lat i zostałaby z niczym bo ja nie zamierzalem nic jej dac.

Potem jeszcze pare drobnych znajomosci,i zabaw w zwiazek,odchodzenie z dnia na dzien bez powodu i bez slowa (od jednej 7) lub gdy tylko oczekiwania drugiej strony sie zwiekszaly i naigrywanie sie z tego ze ktos czul do mnie milosc, ze zaczalem to znajdowac i zauwazac teraz gdy przestalo mi na tym zalezec,podczas gdy dawniej jako dwojka żebralem o milosc..moze chcialem sobie ja kupic swoimi dobrymi uczynkami jak wiele innych dwojek, a teraz przeraza mnie wspomnienie tamtej naiwnosci,slabosci i glupoty

Wkrecanie innych by robili za mnie rzeczy na ktore nie mialem ochoty lub dla mojej wygody.Świnstwo,wszystko co bylo swinstwem i co swinskiego robilem opowiadalem weekendowym znajomym przy piwku gdzie czekaly mnie poklepywania po plecach,czy slowa uznania jak to pieknie "im" pokazalem..jaki swietny popis swojego męsko-chamskiego ego dalem. skoro wszystko bedace swinstwem jest wychwalane powtarzane i stawiane na piedestale to moze nie ze mna jest tu cos nie tak,moze poszedlem wprost z duchem czasu..podczas gdy inne dwojki swoja dobrocia walcza z tym "postepem" ,najczesciej na prozno bo rzadko czuja sie do konca spelnione.

Nie czuje milosci do nikogo i odtracam milosc od siebie,co dla wiekszosci ludzi jest ulomnoscia,ale nie dla mnie bo kiedys zylem tylko miloscia i dobrocią ktore wyczerpywaly mnie i spychaly w depresje i w koncu byc moze w samobojstwo. Teraz gdy zaczalem korszystac z wszytkiego co ma do zaoferowania ten swiat poczulem ze osobą an ktorej mi najbardziej zalezy na swiecie jestem ja sam i nie zamienilbym tego na nic. Jest tylko jedna osoba,przyjaciolka ktora pamieta mnie jeszcze z dawnych lat i wie o tym wszystkim,ciezko uwierzyc ze znajac mnie (czyli wiedzac to wszystko co napisalem )moze odczuwac jeszcze do mnie jakas sympatie,laczy mnie w ten sposob z tym co bylo kiedys.

Najwieksze zdziwienie przynioslo mi zrobienie testu kolejny raz,okazalo sie ze jestem 5 (bez skrzydła)



Awatar użytkownika
enngiv
Posty: 209
Rejestracja: środa, 6 czerwca 2007, 12:29
Lokalizacja: Warszawa

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#2 Post autor: enngiv » czwartek, 13 maja 2010, 15:06

hehehe...(Budda nie rozstawał się z drwiąco - mądrym uśmiechem, a był człowiekiem oświeconym)...Jeżeli jesteś już 5 a byłeś dwójką i umiesz ulegać fascynacjom to polecam książki Hermana Hesse...to co opisujesz, jest na każdej dłoni, którą należy do dwójek, nie kumam dlaczego nikt tego nie skomentował...powiem Ci jak to u nas jest, a nie jest łatwo, kiedy...się jest dwójką...hehehe

...człowiek rozmijający się ze sobą w takim stopniu jak dwójka ulega chorobie, bycie 5 to bycie w depresji, to nieustanny brak wiary w siebie i własne siły, to nieumiejętność wychodzenia do ludzi z czego wcześniej czerpaliśmy energie, to nowotworowe zmiany duszy, które zapoczątkowane w młodzieńczych latach dają teraz owoce, sieją spustoszenie...

...to jak z tego starasz się wybrnąć czasami majaczy mi się jako "konieczność"...
...daj szanse komuś i czekaj cierpliwie...ten ktoś jest konieczny, oczekiwania zbędne...
Ludziom bezdomnym

Awatar użytkownika
chupser
Posty: 737
Rejestracja: niedziela, 5 października 2008, 21:55

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#3 Post autor: chupser » czwartek, 13 maja 2010, 15:13

enngiv pisze:nie kumam dlaczego nikt tego nie skomentował
bo 2 wstydzą się takiej choroby... chcą być postrzegane jako osoby towarzyskie i lubiane, a przyznanie się do tego, że ludzie uciekają od nas jest zbyt.. upokarzające?

Awatar użytkownika
Mandala
VIP
VIP
Posty: 502
Rejestracja: sobota, 21 czerwca 2008, 10:25
Lokalizacja: Warszawa

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#4 Post autor: Mandala » czwartek, 13 maja 2010, 17:00

Jest różnica między byciem Piątką, a uzyskanie wyniku "5" w teściku, no litości! A opis w tym temacie to jak nic niezdrowa Trójka (i wzmianka o dwójkowości z przeszłości), więc ja bym rozważyła właśnie to połączenie: 2w3/3w2, ewentualnie mogłoby to być punt stresu Szóstki, ale nie było tu żadnej mowy o szóstkowatości, więc to mniej prawdopodobna opcja. Jeśli to kwestia działania silniej skrzydła/typu głównego, to jest to ciekawe zagadnienie, ciekawa jestem co inni mogliby na ten temat powiedzieć i czym wytłumaczyć. Osobiście, czasowo upodabniam się czasami zarówno do 5, jak i 7, jednak Szóstka i jej motywacja zawsze we mnie jest. Co mogłoby to zmienić? Łatwiej mi byłoby uwierzyć w przejście z 3w2 na 3w4, niż z 2 na 3 podające się za 5, bo nie wymagałoby ponownego rozważania teorii enneagramu, mówiącej, że typ główny się nie zmienia, na co do tej pory widziałam same potwierdzenia.

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: w jakim celu został założony ten temat? Tylko z ciekawości czy inni mają podobnie, czy może autor dostrzega problem? W końcu przeszedł z jednej skrajności w drugą, a to zazwyczaj nie jest zdrowe.
......................................................................... ZŁOTY ŚRODEK!
6 z mocnym wpływem obu skrzydeł - kiedyś nauczę się latać
"Jeśli nie wiesz do jakiego portu zmierzasz, żaden wiatr nie jest ci sprzyjający"

Awatar użytkownika
enngiv
Posty: 209
Rejestracja: środa, 6 czerwca 2007, 12:29
Lokalizacja: Warszawa

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#5 Post autor: enngiv » piątek, 14 maja 2010, 10:24

do Mandali...aż mi skrzydła opadły uświadamiając sobie na co narażam siebie przebywając w tłumie.

My kosmici, którzy mamy olbrzymi wpływ na Was, którzy knujemy poza horyzontem Waszego widzenia, My, którzy jesteśmy winni Waszych wyborów...hheheh...Oświadczamy....

"Próba, której poddaliśmy brata Chaotyka, doprowadziła go do rozpaczy, a rozpacz jest rezultatem każdej poważnej próby zrozumienia i usprawiedliwienia życia ludzkiego. Rozpacz jest rezultatem każdej poważnej próby, by żyć cnotliwie, sprawiedliwie i rozumnie i spełnić wymogi życia. Ci którzy nie znają rozpaczy są dziećmi, Ci, którzy przekroczą jej granice stają się...."
Ludziom bezdomnym

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#6 Post autor: yusti » piątek, 14 maja 2010, 17:52

.
Ostatnio zmieniony piątek, 15 października 2010, 18:50 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#7 Post autor: Venus w Raku » sobota, 15 maja 2010, 20:31

Co Ty yusti. Akurat sfrustrowane 1 i 2, to dzieli morze niezrozumienia. Sfrustrowana 2 staje się bezwzględną 8, a sfrustrowana 1 staje się rozmarzoną, zapłakaną i romantyczną 4.
1w9, 6w5, sp/sx

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#8 Post autor: yusti » sobota, 15 maja 2010, 23:02

.
Ostatnio zmieniony piątek, 15 października 2010, 18:54 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#9 Post autor: Venus w Raku » niedziela, 16 maja 2010, 05:38

Frustracja jednym dodaje siły, a innych rozkleja. Dwójkom dodaje siły, a mnie rozkleja. Ale żeby pozbyć się tego rozklejenia i rozmemłania, to chcę być jeszcze bardziej perfekcyjna i szoruję wszystko i układam wszystko ze zdwojona energią.

A sfrustrowany emocjonalnie chaotyk nagle uświadamia sobie, że ma zdolności do manipulowania innymi i staje się sadystyczny zapominając o całym altruistyczno-akceptująco-wyrozumiałym charakterze, który jest przypisywany jego typowi. Sfrustrowane Dwójki zawsze wpędzały mnie w czarną depresję. Najpierw cię akceptują bezkrytycznie, ale jak im się coś w głowie przekręci, to nie mają żadnej litości i życzą Ci tylko nieszczęścia, upadku, choroby i śmierci. Możliwe, że sfrustrowana 2 jest najgorszym typem Enneagramu, bo jej altruizm nagle rozpływa się w powietrzu i staje się ona bezwzględnym katem, który karze ludzi za to, że mają ludzkie ułomności.

Nie wiem, czy jest coś takiego jak stopniowa degradaja dwójki. Niektóre już od najmłodszych lat potrafią dawać innym ludziom bolesne nauczki, jeżeli ci nie spełniają ich oczekiwań. Inne natomiast przez całe życie zachowują swój opiekuńczy i troskliwy charakter. Może to ma coś wspólnego ze skrzydłami jak bycie 2w3 i bycie 2w1.
1w9, 6w5, sp/sx

chaotyk
Posty: 4
Rejestracja: sobota, 27 marca 2010, 02:01

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#10 Post autor: chaotyk » poniedziałek, 17 maja 2010, 13:20

chupser pisze:bo 2 wstydzą się takiej choroby... chcą być postrzegane jako osoby towarzyskie i lubiane, a przyznanie się do tego, że ludzie uciekają od nas jest zbyt.. upokarzające?
Nie zgodze sie,poza wspomnieniami z dziecinstwa i szkoly, nigdy niemialem problemu z byciem lubianym,szczegolnie osoby z problemami lgnely do mnie od zawsze, To miedzy innymi powód wielu frustracji w zwiazkach z kobietami. Obecnie tez nie mam problemu z byciem lubianym,gdybym mial z tym problem nie mialbym jak korzystac z manipulacji. Sa ludzie z ktorymi sie nie znosze,ale wynika to glownie zmojego podejscia do tych osob spowodowane wnioskami jakie wyciaglem obserwujac je. Wiec to moje dzialanie jest przyczyna tej wzajemnej niecheci.
Mandala pisze:Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: w jakim celu został założony ten temat? Tylko z ciekawości czy inni mają podobnie, czy może autor dostrzega problem?
Mysle ze w jakims stopniu potrzebowalem "informacji zwrotnej" dotyczacej tego co robię,jezeli wszyscy na codzien widza we mnie kogos innego,to trudno dowiedziec sie czegos obiektywnego o sobie. Tutaj wykladajac karty na stol moge w jakims malym stopniu to osiagnac.

Awatar użytkownika
Orest_Reinn
Posty: 1603
Rejestracja: czwartek, 25 października 2007, 19:26
Enneatyp: Mediator

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#11 Post autor: Orest_Reinn » poniedziałek, 17 maja 2010, 13:47

Przepraszam bardzo, czy ktoś mógłby łaskawie przetłumaczyć ten wątek na język ludzki? Słabo sobie radzę z nadmiarem formy przy niedoborze treści.

chaotyk
Posty: 4
Rejestracja: sobota, 27 marca 2010, 02:01

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#12 Post autor: chaotyk » poniedziałek, 17 maja 2010, 15:11

Orest_Reinn pisze:Przepraszam bardzo, czy ktoś mógłby łaskawie przetłumaczyć ten wątek na język ludzki? Słabo sobie radzę z nadmiarem formy przy niedoborze treści.
raczej nie bardzo. Jesli chodzi o moje slowa to pomyliles sie. Jesli czegos tu nie ma to wlasnie formy,stad ten chaos. Pisalem nie czytajac tego drugi raz. Poprawianie tekstu przed wyslaniem byłoby nie w moim stylu :lol:

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#13 Post autor: Venus w Raku » poniedziałek, 17 maja 2010, 15:43

chaotyk pisze:...szczegolnie osoby z problemami lgnely do mnie od zawsze, To miedzy innymi powód wielu frustracji w zwiazkach z kobietami.
Ale czyja to wina? Dwójka sama "wystawia się" na osoby z problemami i zaczyna grzebać w czyichś problemach, i pomagać nie proszona. A powinna nie prowokować, albo po prostu uciekać od takich sytuacji jak najdalej.
To mnie najbardziej uderza, że nawet jak druga osoba nie chce, to 2 uważa, że musi być zawsze do dyspozycji i w pogotowiu. Wszelkie tłumaczenia, żeby się zrelaksowała i zajęła swoim sprawami nie docierają, bo jak nie stoi na baczność i nie daje z siebie ekstra, to coś strasznego się stanie.
1w9, 6w5, sp/sx

chaotyk
Posty: 4
Rejestracja: sobota, 27 marca 2010, 02:01

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#14 Post autor: chaotyk » poniedziałek, 17 maja 2010, 17:07

Venus w Raku pisze:To mnie najbardziej uderza, że nawet jak druga osoba nie chce, to 2 uważa, że musi być zawsze do dyspozycji i w pogotowiu.
Wspominalem czas gdy mozna bylo mnie zaliczyc do dwójki na poziomie zdrowia 3-4 i wtedy powstawaly te frustracje,więc klasycznie lubilem pomagac i czuc sie potrzebny.

Jednak to mnie stale podnoszono poprzeczke zamaist powiedziec "zajmij sie sobą". Dwa moje najdluzsze zwiazki były z dziewczynami cierpiacymi na depresje. Jedna z nich miala na swoim koncie proby samobojcze. Bylo nam niezle razem ale potem zawalily sie na nia problemy i kolejna proba samobojcze, szpital psychiatryczny,nie chciala brac lekow,prosilem blagalem ale nie chciala sluchac, tylko ze nierozumiem jej i ze zamaist byc po jej stronie to jestem po stronie lekarzy i ze mam sie wynosic...2 lata i frustracja. Druga panna za to czula sie super w moim towarzystwie. W koncu poczula sie tak "swietnie" ze stwierdzila ze dobrze sie sprawdzilem w swojej "roli". Lecz musi sie teraz wyszumiec bo przez depresje stracila kupe lat młodosci i chce je odzyskac. Oczywiście żebyśmy byli przyjaciolmi,wiec oczywiscie sie zgodzilem.Ona zmieniala facetow jak rekawiczki a ja idiota bylem obok,czasem pocieszalem jesli tego potrzebowala (w łozku tez) liczac ze ta ktora kocham kiedys wroci-wroci taka jakiej ja pragnalem pelna zycia i optymizmu jaką byla przez ostatnie miesiace zwiazku. Niestety tym pozytywnym obliczem nie chciala sie ze mna dzielic. W koncu zalamalem się,wczerpanie,zerwanie kontaktu za namowa przyjaciol,jej pretensje ze co sie stalo ze zmienilem sie na gorsze....1,5 roku i frustracja.

Mam dość wszystkich ludzi i kobiet przede wszystkim,ktorym sie wydaje ze tylko dlatego ze umiem sluchac i pomoc komuś jesli sobie z czyms nie radzi to znaczy ze mam obowiazek ratowac ich ad mortum usrantum!! A jesli nie daje rady lub czuje sie wyczerpany to pretensje. Najpierw niech naprawią siebie zamiast wytykac innym błedy i wpedzac ich w poczucie winy. Moze mam dosc robienia komus za ojca i uzerania sie z kims bo chcialbym znalezc swoje wlasne szczescie. Ale nie jest to mozliwe gdy uczepi sie Ciebie taki cierpietnik, ktoremu zdaje sie ze kocha Cie bo w danej chwili jestes dla niego jedyna alternatywą. Jesli mu zalezy to niech sie naprawi sam i wroci z usmiechem na ustach i powie jak wazny dla niego jesteś,teraz gdy wszystko jest ok i mozemy smiac sie razem.

Dlatego nie pomagam juz wiecej,albo bardzo pomagam tylko na "moich warunkach" jesli chodzi o jakies drobiazgi i nie jest to zwiazane z czyims uzalaniem sie albo emocjami wogole. Ale jesli ktos sie o to prosi to obracam to przeciwko niemu
Zwiazki na stale tez odpadają bo nie interesuja mnie czyjeś oczekiwania i plany wzgledem mnie ktore moga prwoadzic do kolejnego opiekowania się wielką smutną damą..której nie wolno "opuscic az do smierci" i "nieszczesciu" czy "chorobie".

Awatar użytkownika
enngiv
Posty: 209
Rejestracja: środa, 6 czerwca 2007, 12:29
Lokalizacja: Warszawa

Re: Stopniowa "degradacja" dwójki

#15 Post autor: enngiv » wtorek, 18 maja 2010, 15:22

A sfrustrowany emocjonalnie chaotyk nagle uświadamia sobie, że ma zdolności do manipulowania innymi i staje się sadystyczny zapominając o całym altruistyczno-akceptująco-wyrozumiałym charakterze, który jest przypisywany jego typowi. Sfrustrowane Dwójki zawsze wpędzały mnie w czarną depresję. Najpierw cię akceptują bezkrytycznie, ale jak im się coś w głowie przekręci, to nie mają żadnej litości i życzą Ci tylko nieszczęścia, upadku, choroby i śmierci. Możliwe, że sfrustrowana 2 jest najgorszym typem Enneagramu, bo jej altruizm nagle rozpływa się w powietrzu i staje się ona bezwzględnym katem, który karze ludzi za to, że mają ludzkie ułomności.
Świetny tekst! Kiedyś na tym forum okrzyknięto mnie dziwakiem kiedy pisałem o sobie "doktor Mengele", a miałem podstawy ku temu. Dzięki za tą treściwą definicję, bo już myślałem że nie wiem co robie....a wtedy nie ma zmiłuj, wariat!!!

a chaotyk?...no cóż...musi chłop odreagować, odegrać swojego demona...skoro nie chcesz się nawracać i interesuję Cie Twoje wielkie nihilistyczne Ja to proponuje Charlsa Bukowskiego..."Najpiekniejsza dziewczyna w mieście" albo "Na południe od nigdzie"...
Ludziom bezdomnym

ODPOWIEDZ