We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

Wiadomość
Autor
Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#1 Post autor: Pablo » piątek, 5 marca 2010, 00:49

Nie wiem czy był temat o tej porze nie jestem w stanie nawet przewalić całego forum i szukać ale zauważyłem u paru moich znajomych 2 ciekawą kategorię zachowań, które mogę jako obserwator określić jako wyjątkowo nielogiczne ;) Od razu mówię że ten temat nie ma służyć wjeżdżaniom na 2 i pretensjom tylko na spojrzeniu na 2 z punktu widzenia co w tym typie wydaje mi się unikalne albo niezrozumiałe a czym jest motywowane (wiadomo że emocjami bo to przedstawiciele tej triady ale chodzi mi o jakąś głębszą ich interpretacje przez same 2- co się wtedy w czaszce takiej osoby dziać może)


Na przykład: kobieta 2 jest po uszy jak nie po czubki włosów zakochana w swoim facecie. Mimo różnic ze sobą żyją. Ale nagle 2 coś zacznie przeszkadzać - zachowania z kategorii niech to będzie "nie zadzwonił, nie wysłał esa, poszedł gdzieś ze znajomymi i się nie odzywa" itp.... Przeżywa coś takiego niesamowicie, ma skrytą pretensję i potem wybucha na gościa jak wróci, ofochana na resztę dnia chociaż wcześniej coś takiego się jej nie zdarzało. Następnego dnia, albo nawet po tym jak się wścieknie i wybuchnie - jak ręką odjął, zero pretensji, nawet gadki większej o tym nie było. Następnego dnia albo po kilku godzinach nawet nie pamięta o tej kłótni - to jest ciekawe ;)

Inna opcja: 2 szuka pracy dłuższy czas, idzie na wyczekiwaną rozmowę kwalifikacyjną. Gada z rekrutującym, dostaje możliwość pracy, ale..... rezygnuje bo się jej ten rekrutant "jakoś nie spodobał" :shock: Jak na mnie to totalnie dziwaczne i nierozsądne zachowanie.

Inna bajka: akcja p.t. "on/ona mnie nie rozumie" W przyjaźni albo w bliższym związku szczególnie widoczne - czasem sobie gadacie, schodzi się na tematy trudniejsze, po czym wyrażasz swoją opinię. 2 nagle się zawiesza albo strasznie denerwuje. O co cały raban i zwis? O to że "Nie myślimy podobnie i mnie nie rozumiesz!" Najlepsze potem jest to że taka 2 następnego dnia już nie pamięta że wogóle była jakakolwiek sprawa tego typu :o (syndrom ukrytej osobowości zależnej czy poczucie opuszczenia mnie samej z moim poglądem albo problemem?)

Czwarty przykład - załóżmy że 2 mieszka w domu z rodzicem który chce jej coś narzucić. Tzn. narzuca i wtrąca się w jej życie, w pracę w studia, nawet w związki z płcią przeciwną. 2 z jednej strony popada w histerię i na przykład przy swojej lepszej połowie rzuca teksty w rodzaju "ja chce się wyprowadzić z tego poj..... domu! Zamieszkajmy jak najdalej stąd, we Wrocławiu, albo w Szczecinie!"
ALE jak wróci na chatę z powrotem to zmienia front i po zdenerwowaniu jej przez wścibskiego jareckiego nagle odwraca się całkowicie i wali piorunami w swoją połówkę zmieniając totalnie punkt widzenia tym co mówi starszy i gadając o swoich zastrzeżeniach do swojej połówki bo akurat z mamą miała spinkę.Jakby były 2 osoby w jednym człowieku... Taka zmiana frontu - nieumiejetność postawienia się komuś samotnie.

Emocje godne 4 tylko że wytrwałość własnego ja sporo mniejsza - tak bym to podsumował jako obserwator.

Tle na razie z mojej strony - 8-ki, ciekawe co tutejsze 2 i reszta powiedzą od siebie - czekam niecierpliwie :)



Awatar użytkownika
Mandala
VIP
VIP
Posty: 502
Rejestracja: sobota, 21 czerwca 2008, 10:25
Lokalizacja: Warszawa

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#2 Post autor: Mandala » piątek, 5 marca 2010, 11:53

Witam! Ciekawy temat. Mam w bliskim otoczeniu dwie Dwójki, więc pominę w tym temacie dalszych znajomych (mam za mały wgląd) i oprę sie na obserwacji tych dwóch osób.

Najpierw chciałam zwrócić uwagę na różnice:
Pierwsza osoba to moja matka. Znam ją więc z domu, z relacji z najbliższymi. Druga to przyjaciel (nazwijmy go roboczo P), spędziłam z nim sporo czasu, wiem o nim wiele, ale jest to jednak wzgląd bardziej "z zewnątrz", poza środowiskiem rodzinnym i związkiem (oczywiście o tym rozmawialiśmy, ale na samych opowieściach nie ma się co opierać, szczególnie w przyadku tego typu, który, jak już wspomniał Pablo, pokazuje "specyficzną pamięć").
P obecnie wydaje się całkiem zdrową Dwójeczką. Moja matka bardzo niezdrową.

Po kolei odniosę się do przykładów z powyższego posta, tak będzie mi łatwiej.



Przykład 1: Niezdrowe 2 w stresie potrafi stać się władcze, zaborcze i wybuchowe. Moja matka żyje w ciągłym stresie, więc przypomina tykającą bombę. Może to dwójkowy mechanizm: ja robię wszystko dla Ciebie, jestem dobra i należy mi się nagroda, szacunek. Na niskim poziomie zdrowia to zamienia się w karykaturalny obraz samego siebei i przejawia przez połączenie z 8. Tzn. frustrację się zbiera, zbiera (2 bardzo dwa o swój wizerunek - znowu może to robi podświadomie - jest miła, łagodna, wygładza sytuacje, spokojnie doradza, pomaga), aż przy nadażającej się okazji, kiedy nikt "z zewnątrz" nie widzi - wybucha. Wystarczy najmniejszy zapalnik i pojawia się groźny wybuch! Kryć się!

I tutaj na chwilę zatrzymam moją opowieść. Co ciekawe, to "kryć się" wcale nie było żartem. Tutaj odniosę się do dalszej części przykładu Pabla. Kiedy 2 ostygnie, w żadnej sposób nie ujawnia, jakoby cokolwiek pamiętała, jest znowu ciepła i kochana. Odkryłam to jako dziecko i podczas awantur po prostu zwiewałam z domu i zaszywałam się gdzieś na parę godzin. Moje wyjście dodakowo pozwalało ochłodzić atmosferę i kiedy wracałam, zazwyczaj było już w porządku.

P nigdy nie "udało" mi się zdenerwować, wyprowadzić z równowagi, co najwyżej urazić, nie dając się przytulić, jak byłam zdenerwowana a on chciał pomóc. ;-) Wiem, że zdarzało mu się ciąć - z jakimś na prawdę najbliższymi osobami - ale nie byłam świadkiem, a o ekscesach ze swojej strony nie wspominał. Nie było ich czy "nie pamiętał"? Pozostaje nieroztrzygnięte.

Skąd się bierze ta wybiórcza skleroza? W przypadku mojej matki to jest wręcz zmienianie faktów na potrzebę chwili. Wydaje się to logiczne, podobnie, jak u 3. Dbanie o wizerunek. Wybuchy złości, pretensje, zaborczość - to się kłóci z wizerunkiem 2, nic dziwnego, że nie chcą tego pamiętać. Inaczej niż Trójkom, Dwójkom jednak wierzę, że nie pamiętają. A to dlatego, że zdarzyła mi się rozmowa, gdzie przkonałam 2, że to, co mówię, to prawda, a 2 bezradnie spytała mnie, czy na prawdę? Że nie pamięta, ale jest jej przykro. Oczywiście, to mógłby być element wyrafinowanej gry, jednak jestem skłonna przyznać, że może być to całkowicie podświadomy proces. Gdyby 2 pamiętała takie rzeczy, jak mogłaby dalej być przekonana o swojej dobroci, że robi wszystko dla innych, że wie lepiej, co jest właściwe?


Przykład 2: typ intuicyjny ze skłonnością do urojeń. Do mojej matki świetnie pasuje. U P tego nie widzę. Zastanawiam się, czy jest to zależne od typu enneagramu. W socjonice moja matka, to Hamlet. To chyba trochę wyjaśnia. I odróżnia od P.

Jestem ciekawa spostrzeżeń innych na ten temat. 2 lubi ludzi, którzy dostrzegają jej "pozytywną dwójkowość" i ulegają jej. Jako typ emocjonalny, w ocenie często może kierować się emocjami. Do tego może mieć znaczenie połączenie z 4 - które przecież ma wielką intuicję. ;-)

W każdym razie co do mojej matki, to często ocenia ludzi po tym, jakie sprawili wrażenie, co dla mnie wydaje się głupie. Uważam, że ważniejsza jest wiedza, umiejętności w przypadku współpracy z jakimiś specjalistami. Ona weterynarza, adwokata itp. dobiera na podstawie tego, że weterynarz tak kocha zwierzęta i jest zaangażowany, a adwokat wyglądał na rzeczowego i rozsądnego. Ja bym sprawdziła po prostu klasyfikacje i doświadczenie obojga i starała ograniczyć subiektywne wrażenia. Co ciekawe faktycznie tych ludzi, których wybiera do współpracy, potrafi owinąć sobie wokół palca. Co może mieć związek z postawą, którą widzę w dalszych przykładach Pabla - nie lubi, kiedy ktoś myśli inaczej, działa nie po jej myśli - wtedy to ta osoba nic nie rozumie i/lub ma złe zamiary.


Przykład 3: w przypadku matki jest podobnie, o czym wspomniałam odnosząc się do pierwszych dwóch przykładów. Od P nigdy się nie dowiedziałam, że go nie rozumiem.

Przykład 4: zamienę frontu widziłam u każdej 2-ki, jaką znam. Z tym że może nie aż taką, by złościć się na kogoś niewinnego, komu się wcześniej skarżyło. Wyglądało to tak: pod nieobecność X wyrażenie żalu do X, pretensji, złości, a potem podczas zetknięcia z X 2 stawało się ciepłe, miłe. WtF?

Niekonsekwencja, zakłamanie - to zwraca moją uwagę, budzi niepokój i brak zaufania. Dlatego nie pomijałam tego milczeniem rozmawiając z 2. Ale 2 nagle pokazywało swoją wyrozumiałość, zdolność przebaczania, dobre chęci. Takim "cnotom" w tym wydaniu trudno mi wierzyć, ale 2 chyba nie ma z tym problemów. Dalej ten sam schemat: tworzenie swojego wizerunku osoby jak najlepszej, dostosowanie pamięci, poglądów, podejścia do tego wizerunku. Tłumione negatywne emocje, nie pasujące do wizerunku, ujawniają się w irracjonalnej, przesadzonej, nieprzewidywalnej formie, z dala od szerszej widowni, przy najbliższych, przy których pewne mechanizmy się załamują, uczucia są silniejsze, możemy sobie na więcej pozwolić.

Tym podsumowałabym wszystkie swoje refleksje w tym temacie.


Zdaję sobie sprawę, że są dość ograniczone i oparte na subiektywnych obserwacjach. Dlatego bardzo jestem ciekawa, co inni, w tym same dwójki, mają do powiedzenia i jak odniosą moje spostrzeżenia do ogólnych obserwacji typu 2, motywów i schematów postępowania. Bo przecież nie wszystko, co się tyczy 2, musi być typowo dwójkowe, chociaż wspomniane tutaj rzeczy takie właśnie mi się wydają i potwierdzają to powierzchowne obserwacje innych ludzi o tym typie i to, co pisze Pablo.
Ostatnio zmieniony wtorek, 9 marca 2010, 21:23 przez Mandala, łącznie zmieniany 1 raz.
......................................................................... ZŁOTY ŚRODEK!
6 z mocnym wpływem obu skrzydeł - kiedyś nauczę się latać
"Jeśli nie wiesz do jakiego portu zmierzasz, żaden wiatr nie jest ci sprzyjający"

Awatar użytkownika
Rinn
VIP
VIP
Posty: 695
Rejestracja: sobota, 21 czerwca 2008, 21:12
Kontakt:

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#3 Post autor: Rinn » piątek, 5 marca 2010, 12:53

To ja mogę się posłużyć przykładem swojego ojca, 2w3. Żadnej zdrowej Dwójki (właściwie w ogóle żadnej) niestety nie znam na tyle dobrze, by z nim zestawić.

Również byłam świadkiem tych zachowań, które opisujecie, choć może troszkę inaczej wyglądały (nie wiem czy obiektywnie, czy po prostu z mojego punktu widzenia).

Przykład z tykającą bombą jak najbardziej. Teraz już wybuchy pojawiają się rzadko i z mniejszą siłą, kiedyś to było (przynajmniej dla mnie jako dziecka) przerażające i miażdżące doświadczenie, ze względu na gwałtowność i intensywność. Obecnie jako dorosła osoba (nie wiem czy to ojciec się zmienił czy po prostu ja inaczej już na to patrzę) dostrzegam, że nie jest to taki czysty, groźny gniew, nie budzi to we mnie strachu, raczej politowanie, bo bardziej to przypomina wybuch rozpaczy i żalu u małego dziecka. To moim zdaniem jest znaczące - może tak właśnie się czuje Dwójka podczas wybuchu? Jak rozżalone dziecko.

Jeśli chodzi o zbieranie się frustracji, to ja u ojca tego procesu nie zauważyłam. Był on raczej błyskawicznie zapalającą się miną przeciwpiechotną, co to wybucha momentalnie, jak zrobisz coś nie tak jak trzeba. Zazwyczaj tym błędem był sprzeciw wobec tego, co mówił. Nagle gwałtownie podnosił głos i zazwyczaj nie kończył na jednym zdaniu, tylko wyrzucał z siebie potok słów. Jeżeli człowiek cokolwiek powiedział, jakkolwiek zareagował próbując się bronić - tyrada się przedłużała i następowała eksalacja agresji. Eskalacja trwała dotąd, dopóki ofiara się nie poddała widząc, że ojciec albo zaraz dostanie zawału, albo rzuci człowiekiem o ścianę. Jednak przemocy nigdy nie było - owszem, wymachiwał pięściami, przybliżał się gwałtownie, walił pięścią w stół itp., ale na tym się kończyło. Jak człowiek się poddał - męczył go jeszcze trochę, po czym... RESET. Tak jak wspomnieliście, momentalnie się uspokajał, ba, nawet wpadał w dobry humor i zagadywał miło, i potem jeszcze nie rozumiał, dlaczego ktoś jest na niego zły (a jak się ktoś za bardzo fochał, to mógł nastąpić kolejny wybuch). Chociaż czasami chyba pamiętał i wtedy było np. ciche popołudnie, ale i tak potem dążył do rozładowania tego i nie realizował tych wszystkich gróźb, które wypowiedział podczas awantury. (kiedyś mi powiedział, że od tej pory moje życie go nie obchodzi i więcej mi nie będzie pomagał; ja akurat wtedy gdzieś wyjechałam, a on za 2 dni jak gdyby nic dzwonił pytając co u mnie :P).

Kierowanie się emocjami i uleganie wrażeniom... No tak, zauważyłam takie emocjonalne podejście do ludzi. Ocenianie ludzi po pozorach, najczęściej krytyczne. To się wiąże także ze zmianą frontu. Jak już sobie upatrzy taką osobę, co mu się nie podoba, to z upodobaniem obgaduje ją przy innych (ale "swoich", przy obcych by nie mógł, bo by wyszedł na dwulicowego), z cieszeniem się z niepowodzeń tej osoby włącznie. Jak robi to przy mnie, to mu funduję dysonans poznawczy i oznajmiam, że nie podoba mi się jego podejście i stosuję kontrargumenty - widzę wtedy tzw. efekt ściany: ojciec uparcie ignoruje to, co mówię. Przy samym "zainteresowanym" nie tylko nie okazuje swojej niechęci, ale wręcz przeciwnie, jest przyjazny i życzliwy.

Był też jeden taki wypadek, gdzie zaprezentował (i dalej prezentuje) bardzo emocjonalne podejście. Zmarła bliska mu osoba, która już od dawna była chora. Do tej pory obwinia jej rodzinę za to, że nie dość się postarali, że nie dość się przejmowali, jednocześnie opowiadając jak to on z poświęceniem na samą wieść o tym co się dzieje wsiadł w pociąg i przyjechał ratować sytuację. Brak zrozumienia dla drugiej strony (a nie jest tak jak mówił), brak racjonalnej oceny sytuacji, dwójkowy syndrom mesjasza.

Przy zmianie frontu to jeszcze się zdarzył ciekawy przypadek mojej przyjaciółki, której ojciec początkowo nienawidził bo coś tam, nawet nie wiem dlaczego, jakoś mu widać nie podpasowała (może był zazdrosny, że zamiast spędzać czas z nim w domu to wychodzę gdzieś z nią), ale po jakichś 3 latach (kiedy w sumie nie miał z nią bezpośredniego kontaktu) nagle zmienił podejście o 180 stopni i zaczął ją wychwalać i bezgranicznie akceptować. o_O Też nie wiadomo dlaczego, chyba po prostu zrobiła na nim tym razem pozytywne wrażenie. xD

A propos, to zauważyłam tendencję, że ojciec szczególnie negatywnie się nastawiał właśnie do osób najbliższych: przyjaciół czy partnerów moich i moich braci. Nie było chyba dziewczyny moich braci, na którą by nie psioczył, negatywnie się wypowiadał też o wszystkich naszych bliższych znajomych. Wyjątkiem jest mój chłopak, na którego od samego początku złego słowa nie powiedział (pytałam mamę, czy go nie obgadywał pod moją nieobecność, ale nie :D). Szok. W każdym razie nie wiem z czego to wynika - że jest dobrą Dwójką i dba o to, żeby jego dzieci miały "godnych siebie" znajomych, a może z jakiejś zazdrości...?

Dziękuję za uwage. 8)
w lęku nie ma nic
czego trzeba by się bać

Awatar użytkownika
Mandala
VIP
VIP
Posty: 502
Rejestracja: sobota, 21 czerwca 2008, 10:25
Lokalizacja: Warszawa

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#4 Post autor: Mandala » piątek, 5 marca 2010, 13:32

nie jest to taki czysty, groźny gniew, nie budzi to we mnie strachu, raczej politowanie, bo bardziej to przypomina wybuch rozpaczy i żalu u małego dziecka. To moim zdaniem jest znaczące
Bardzo trafna uwaga.
może tak właśnie się czuje Dwójka podczas wybuchu? Jak rozżalone dziecko.
Dwójeczki? Zdradzicie?
Jeśli chodzi o zbieranie się frustracji, to ja u ojca tego procesu nie zauważyłam.
Warto chyba pamiętać jeszcze o jednej rzeczy: ta frustracja nie musi dotyczyć osoby, na której jest wyładowana. Myślę, że tą osobą jest ktoś bliski, wobec kogo 2 "może sobie pozwolić", a frustracja zbiera się na codzień w wielu sytuacjach. To jak w przypadku wojskowego w domu: cały dzień kontroluje swoje emocje i zachowania, okazuje spokój, cierpliwość (tylko dyscyplinę wojskowego zamieńcie na ciepło i uczynność), chociaż spotyka się z sytuacjami stresowymi, męczącymi go ludźmi, a potem po powrocie wyładowuje te negatywne emocje na rodzinie. Stąd też wahania u 2 - im więcej stresu, tym gorsze wybuchy.
Był on raczej błyskawicznie zapalającą się miną przeciwpiechotną, co to wybucha momentalnie, jak zrobisz coś nie tak jak trzeba.
To wtedy może być już tym zapalnikiem.
Ocenianie ludzi po pozorach, najczęściej krytyczne.
Tutaj też może mieć wpływ skrzydło 3.
Był też jeden taki wypadek, gdzie zaprezentował (i dalej prezentuje) bardzo emocjonalne podejście. Zmarła bliska mu osoba, która już od dawna była chora. Do tej pory obwinia jej rodzinę za to, że nie dość się postarali, że nie dość się przejmowali, jednocześnie opowiadając jak to on z poświęceniem na samą wieść o tym co się dzieje wsiadł w pociąg i przyjechał ratować sytuację. Brak zrozumienia dla drugiej strony (a nie jest tak jak mówił), brak racjonalnej oceny sytuacji, dwójkowy syndrom mesjasza.
Kolejny celny strzał. Ten syndrom jeszcze tutaj nie był wyróżniony, a jest dość charakterystyczny. Przeświadczenie, że samemu zrobiło się wszystko, jak trzeba, a nawet więcej (na niższych poziomach zdrowia tak przerysowane, że owocuje wyolbrzymianiem i wywyższaniem swojej "dobroci i poświęcenia", przy jednoczesnym umniejszaniu "zasług" w tej kwestii innych, wytykaniem im błędów, obarczaniu ich winą, co z zewnątrz może wyglądać absurdalnie). W końcu 2 należy do triady wstydu. Po drugiej stronie tego wywyższania się i obarczania winą innych jest żal, bezradność, wstyd, poczucie winy i porażki (świadomy cel 2 - bycie dobrym). Tego 2 się boi, nie umie znieść, to uderza w jej czuły punkt. Dlatego tak bardzo z tym walczy, bez obiektywizmu, z klapkami na oczach i we władaniu swych mechanizmów obronnych.
......................................................................... ZŁOTY ŚRODEK!
6 z mocnym wpływem obu skrzydeł - kiedyś nauczę się latać
"Jeśli nie wiesz do jakiego portu zmierzasz, żaden wiatr nie jest ci sprzyjający"

Awatar użytkownika
enngiv
Posty: 209
Rejestracja: środa, 6 czerwca 2007, 12:29
Lokalizacja: Warszawa

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#5 Post autor: enngiv » czwartek, 13 maja 2010, 14:44

Świetny temat...wszystkie historie są jak wierne role pisane właśnie dla mnie. W listopadzie urodzi mi się dziecko i w wolnych chwilach zastanawiam się jakim typem enneagarmu zostanie, innymi słowy jaki mechanizm obronny wybierze(jeśli istnieje wybór?)...ludzie wychowujący dzieci dzielą się na tych angażujących się w rodzine i na tych których wysiłek skierowany jest bardziej na własne ego. Dwójki z racji swojej natury są najgorsze, bo ich ochrona ego przejawia się w manipulacji(te wszystkie wybuchy i tyrady to nic innego jak szantaż emocionalny) bliskością...grrr...
Ludziom bezdomnym

Awatar użytkownika
atis
Posty: 2788
Rejestracja: czwartek, 23 kwietnia 2009, 20:58
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: różowy balonik

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#6 Post autor: atis » czwartek, 13 maja 2010, 16:47

Znam jedną zdrową dwójkę (dwójką jest na jakieś 80%, podejrzewam raczej 2w1). Uważam ją za zdrową, bo doswiadczenia życiowe oduczyły ją dramatyzowania, a po paru sytuacjach, gdy ewidentnie wykorzystano jej dobroc i serce na dłoni - nie rozdaje już swojego ciepla kazdemu, kto się nawinie.
xxx xx/xx XXXx
Obrazek

Awatar użytkownika
Epona
Posty: 283
Rejestracja: czwartek, 3 stycznia 2008, 21:49
Lokalizacja: Opole

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#7 Post autor: Epona » piątek, 21 maja 2010, 12:11

dwójki są paskudne... niby czasem opis sugeruje, że tacy z nas wspaniali altruiści, ale nie...
już wiele razy słyszałam, że jestem paskudną partnerką bo mam huśtawki emocjonalne i psychicznie nie da się długo ze mną wytrzymać.

mogłabym potwierdzić wszystko co napisaliście - przynajmniej w moim wypadku - faktycznie często czuję się jak rozżalone dziecko.
Nietzsche powiedział, że czasem dochodzimy do momentu, w którym robi się tak źle, że można uczynić tylko jedno z dwojga - śmiać się albo oszaleć. Dzisiaj trzecią możliwością jest taniec.

2w1

Awatar użytkownika
valerie
Posty: 157
Rejestracja: poniedziałek, 26 kwietnia 2010, 19:28
Enneatyp: Dawca

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#8 Post autor: valerie » piątek, 18 czerwca 2010, 17:05

Normalnie jakbym o sobie czytała...

Jeśli chodzi o przykład pierwszy - głupota, naprawdę głupota potrafi mnie tak wyprowadzić z równowagi, że najlepiej trzymać się z daleka (np. słowa "zmotywuj mnie" doprowadziły mnie do takiego wybuchu agresji, że trudno to sobie wyobrazić, na dodatek był połączony z jakimś atakiem paranoi, który mi się zdarzył pierwszy raz w życiu i to było naprawdę dziwne...)

Przykład drugi - bo to jest tak, że ja mam pewne przeczucia. I jak przyjdzie do mnie takie negatywne przeczucie, to ja nie ważne ile już dla jakiejś sprawy poświęciłam, jak się zaangażowałam - rezygnuję.

Co do tego "nierozumienia" to kiedyś miałam tak często, ale teraz rzadziej. Chociaż mam tak, że aby ktoś mnie zrozumiał, to ja potrzebuję mu to wytłumaczyć na schemacie, bo mi się wydaje, że inaczej się nie da.

Przykład czwarty - dokładnie! Skąd ja to znam? ... Poprostu nie potrafię być na kogoś zła, gdy jest blisko mnie. A już na mojego chłopaka, to w ogóle nie potrafię się złościć (tzn. jest tak: krzyczę na niego, bo uważam, że mam powód - z resztą najczęsciej spowodowany moimi urojeniami, on się ze ną nie kłóci, tylko mnie przeprasza i ja w tym momencie nie wytrzymuję, rozklejam się i przepraszam, że tak na niego ciągle krzyczę bez powodu - mimo że przed chwilą uważałam, że mam powód.). No i z resztą jemu mówię, jak to mi w domu źle, gdy się z rodzicami pokłócę, a znowu gdy jestem zła na niego, to mówię o tym mamie i przez to oboje mają niewłaściwy obraz sytuacji.

No i ktoś tu porównał wybuch Dwójki do wybuchu rozżalonego dziecka - zgadzam się zdecydowanie. U mnie najczęściej to wygląda tak, że jak już mi się zdarzy coś takiego w miejscu publicznym (a zdarza się, niestety...), to siadam na chodniku/ulicy, płaczę, krzyczę na przechodzących ludzi (!), kopię co popadnie ... Coś okropnego ... Później się wstydzę wyjść z domu (mieszkam w małym miasteczku).
2 sx/so
EIE
"W świecie szaleńców ludzie chorzy są zdrowymi." - Philip K. Dick

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#9 Post autor: Venus w Raku » piątek, 18 czerwca 2010, 20:35

Krzyczące Dwójki? Raczej na mnie żadna nie nakrzyczała. Najwyżej krzyczała na kogoś innego, kiedy to ja jej zawiniłam lub po prostu sobie uciekła.
1w9, 6w5, sp/sx

Awatar użytkownika
Aleksandrowa
Moderator
Moderator
Posty: 1451
Rejestracja: poniedziałek, 11 maja 2009, 20:01
Enneatyp: Zdobywca

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#10 Post autor: Aleksandrowa » niedziela, 20 czerwca 2010, 14:08

Venus w Raku pisze:Krzyczące Dwójki? Raczej na mnie żadna nie nakrzyczała. Najwyżej krzyczała na kogoś innego, kiedy to ja jej zawiniłam lub po prostu sobie uciekła.

Dwojka ma polaczenie z 8. Wyobrazasz sobie krzyczaca 8? To Dwojke tez sobie wyobraz.
Did you see SEE se?

Trójkowdwójkę

Człowiek rzadko myli się dwa razy – na ogół TRZY lub więcej.

John Perry Barlow

Awatar użytkownika
Zielony smok
VIP
VIP
Posty: 1854
Rejestracja: czwartek, 14 grudnia 2006, 19:17
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: następna stacja...

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#11 Post autor: Zielony smok » niedziela, 20 czerwca 2010, 15:23

Historia prosta. Onegdaj przylizła do mnie Dwójeczka płci żeńskiej, w zbożnym celu przejrzenia smokowej kolekcji płyt. Okazało się że interesował ja Gershwin George. Skąd nagłe, wcześniej nie ujawnione zainteresowanie twórcą Porgy and Bess ? Otóż ,,świeżo-poznany, na celownik namierzony" lubił Gershwina, co Dwójeczka wykryła podczas dyskretnej lustracji. Skoro on lubi, to i ja polubić muszę - skonstatowała Dwójeczka w główce swej, bo to stworzy płaszczyznę wzajemnej empatii i zrozumienia. Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby ,,świeżo-poznany, na celownik namierzony" lubił Mozarta, Dwójeczka doddaliłaby sie z siedziby Zielonego Smoka z kolekcja mozartowskch krązków a ,,świeżo-poznany, na celownik namierzony" dowiedziałby się o fascynacji Dwójeczki ,,Zaczarowanym fletem", czy ,,Marszem tureckim". Jak tu nie polubić dziewczyny, która ma tak kompatybilne pasje? Potem już tylko echy, achy i ściągane łachy.....w tle muzyka Mozarta/Gershwina/Slayera/Ich Troje ( niepotrzebne skreślić)......która poleczyła najpierw duchowo a potem cieleśnie dwoje ludzi dzięki odkryciu, że maja wspólne muzyczne pasje.
A za górami, lasami, jako drobny dysonans ledwo, ledwo dochodzący szyderczy śmiech Zielonego Smoka, co już się tak nabrać nie da, choć w młodości bywało, oj bywało....
9w8 ENFP
Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i wygra przewagą doświadczenia.
Ps. ( Jestem na dłuuuugim urlopie - nie odpisuję na PW, sorry )

Awatar użytkownika
valerie
Posty: 157
Rejestracja: poniedziałek, 26 kwietnia 2010, 19:28
Enneatyp: Dawca

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#12 Post autor: valerie » środa, 14 lipca 2010, 20:12

Był on raczej błyskawicznie zapalającą się miną przeciwpiechotną, co to wybucha momentalnie, jak zrobisz coś nie tak jak trzeba. Zazwyczaj tym błędem był sprzeciw wobec tego, co mówił. Nagle gwałtownie podnosił głos i zazwyczaj nie kończył na jednym zdaniu, tylko wyrzucał z siebie potok słów. Jeżeli człowiek cokolwiek powiedział, jakkolwiek zareagował próbując się bronić - tyrada się przedłużała i następowała eksalacja agresji. Eskalacja trwała dotąd, dopóki ofiara się nie poddała widząc, że ojciec albo zaraz dostanie zawału, albo rzuci człowiekiem o ścianę. Jednak przemocy nigdy nie było - owszem, wymachiwał pięściami, przybliżał się gwałtownie, walił pięścią w stół itp., ale na tym się kończyło. Jak człowiek się poddał - męczył go jeszcze trochę, po czym... RESET. Tak jak wspomnieliście, momentalnie się uspokajał, ba, nawet wpadał w dobry humor i zagadywał miło, i potem jeszcze nie rozumiał, dlaczego ktoś jest na niego zły (a jak się ktoś za bardzo fochał, to mógł nastąpić kolejny wybuch). Chociaż czasami chyba pamiętał i wtedy było np. ciche popołudnie, ale i tak potem dążył do rozładowania tego i nie realizował tych wszystkich gróźb, które wypowiedział podczas awantury.
I znów jakbym czytała o sobie. Tylko, że u mnie nie wywołuje tego sprzeciw, tylko jakieś całkiem nieistotne słowa (np. "nieważne", a ja od razu "co nieważne? nic mi nie mówisz! nie jesteś ze mną szczery! co chcesz przede mną ukryć? itp...). I tak - jak ktoś mówi coś na swoją obronę, tylko przedłuża mój wybuch. Większość osób z mojego otoczenia już to zrozumiała, tylko mój tato nie, więc ciągle się z nim kłócę... Tak wybuch trwa chwilę i momentalnie przechodzi. Wówczas najchętniej bym o wybuchu zapomniała, ale nie pozwalają mi głupie rzeczy jakie przed chwilą zrobiłam, bo w czasie takich wybuchów kompletnie nad sobą nie panuję. Z ciekawszych rzeczy to rzucałam ziemniakami z okna i na ulicy. Dzisiaj na przykład wbiegłam na strych (oczywiście nie ubrałam wcześniej butów), wykręciłam klosze i ustawiłam je w rzędzie (nie mam pojęcia co to miało na celu), rozwaliłam drzwi, szukając wejścia na dach, wykręciłam żarówkę i rzuciłam nią, położyłam kwiatka na schodach, ktoś miał buty na wycieraczce, położyłam jednego na parapecie... I to wszystko nie u siebie w domu, tylko u mojego chłopaka. Aż tak "ostre" akcje nie zdarzają mi się , na szczęście, często, na ogół jest łagodniej. Mam zamiar wybrać się z tym do psychologa, bo naprawdę bardzo utrudnia życie (zaczynam mieć coraz więcej wrogów...).
2 sx/so
EIE
"W świecie szaleńców ludzie chorzy są zdrowymi." - Philip K. Dick

Awatar użytkownika
lasuch
Moderator
Posty: 731
Rejestracja: sobota, 15 maja 2010, 10:50
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: We władzy emocji - "odchyły" 2 w oczach innych typów

#13 Post autor: lasuch » piątek, 6 sierpnia 2010, 11:11

Moja bliska znajoma 2 też często robi awantury o różne rzeczy, a najgorsze jest to że kiedy Ty się tym naprawdę przejmiesz i kolejnego dnia (bo ona w przypływie złości nie chce z Tobą rozmawiać, a Ty jesteś 8 i boisz się, że za mocno na nią nakrzyczysz :D ) kiedy na spokojnie chcesz z nią o tym porozmawiać, okazuje się że problemu nie ma.
Tyle że ja byłem namolny, a jej takie ataki furii zdarzały się dość często z różnych powodów, to jej co chwilę przypominałem jej dawne urazy. No i sęk w tym, że ona albo frustruje się, żeby się wyładować (na co dzień jest bardzo spokojna, a kłótnie ją bardzo stresują), albo naprawdę tak nie lubi się kłócić, że pewnym sprawą daje spokój i nie chce do nich wracać. Oczywiście ja jako 8 nie mogę tego zrozumieć, bo kiedy jej mówię że człowiek musi czasem się kłócić, żeby wyjaśnić sprawę i w konsekwencji poczuć się lepiej (8 po racjonalnych kłótniach z kimś czują do niego większą więź), to ona tego nie chce i bardzo unika.
Tylko zdarzało się, że przez to jakoś frustracja w niej narasta i te wybuchy zdarzają się częściej, a potem cisza i spokój przez dłuższy czas.

Nie ogarniam takich zachowań, chociaż idzie się nawet przyzwyczaić. :D
8w7 SLE-Ti

ODPOWIEDZ