Połączenie z Czwórką

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Połączenie z Czwórką

#1 Post autor: boogi » czwartek, 22 stycznia 2009, 07:21

Pablo pisze:Życie jako uciążliwy obowiązek? :shock: czemu Tenar? Brzmi to okropnie....
A ja się (niestety) muszę podpisać pod postem Tenar. Życie odczuwam jako uciążliwy obowiązek. Przynajmniej zaczynam jednak już rozumieć, dlaczego tak jest. Zabawna sprawa swoją drogą...

@baby_kapar: Avin, o ile się nie mylę, jest 4, ale to ona sama musiałaby się wypowiedzieć. Poszerzanie swojej wiedzy o innych typach - dobra rzecz, też się po trochu tym zajmuję tutaj (na razie najaktywniej rozgryzam oprócz Dwójki typy: 8,7,6,3 w tej kolejności, jakoś tak mi podchodzą same). Być może powinienem bardziej zrozumieć 4? W końcu, jakby nie patrzeć, 4 jest dla 2 kierunkiem rozwoju wg większości szkół Enneagramu.

Rilla: W temacie o hipochondrii stworzył się ten dość ciekawy offtop, więc użyłam go do stworzenia nowego wątku. Możecie sobie jeszcze poczytać w dziale Czwórek: Połączenie z Dwójką i zależność oraz Punkty stresu i rownowagi - przejmowanie cech innego typu.

O połączeniu z Dwójką, tym razem typu Osiem, znalazłem także temat tutaj.
Ostatnio zmieniony sobota, 24 stycznia 2009, 08:52 przez boogi, łącznie zmieniany 1 raz.


"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

#2 Post autor: Kapar » czwartek, 22 stycznia 2009, 12:18

boogi pisze:
Pablo pisze:Życie jako uciążliwy obowiązek? :shock: czemu Tenar? Brzmi to okropnie....
A ja się (niestety) muszę podpisać pod postem Tenar. Życie odczuwam jako uciążliwy obowiązek. Przynajmniej zaczynam jednak już rozumieć, dlaczego tak jest. Zabawna sprawa swoją drogą...
Moze to przez polaczenie z Czworka wlasnie?
Teoretycznie pozytywne polaczenie nie koniecznie generuje dobre cechy. Ja jakies cechy negatywne dwojki bym u siebie znalazl :)
boogi pisze: @baby_kapar: Avin, o ile się nie mylę, jest 4, ale to ona sama musiałaby się wypowiedzieć.
Ja jestem całkiem pewny, że ona dwójka. Widziałem się z nią na dwóch spotkaniach ennagramowych ;) To ta dwójka, co chciała mnie przytulać i ściskać na pożegnanie :roll:
Co mnie wprawia w jakieś wątpliwości w określeniu jej typu, to jej podobny poziom sfiksowania jak u yusti hehe... bardzo chaotyczna. Możliwe, że była 4 i była bardzo przesunięta w swoim niezdrowym kierunku, czyli w kierunku Dawcy. Kto wie... nie pomyślałem o tym cześniej :) Ale na traktowanie przez innych użytkowników zareagowała jak dwójka i już się tu nie pojawia :)
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

#3 Post autor: boogi » czwartek, 22 stycznia 2009, 12:59

baby_kapar pisze:Moze to przez polaczenie z Czworka wlasnie?
Ważne pytanie: jak mogłoby konkretnie takie negatywne połączenie 2 z 4 działać? Co by z tego dla Dwójki Twoim zdaniem wynikało konkretnie?


i trochę spamu...
baby_kapar pisze:Widziałem się z nią na dwóch spotkaniach ennagramowych
To Ty nie jesteś botem? :shock: ;)
baby_kapar pisze:Ale na traktowanie przez innych użytkowników zareagowała jak dwójka i już się tu nie pojawia :)
Domyślam się, że traktowanie było niedobre i wzięła to do siebie, więc apeluję z tego miejsca do wszystkich: kochajcie Dwójki! :D
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

#4 Post autor: Kapar » czwartek, 22 stycznia 2009, 13:24

boogi pisze:
baby_kapar pisze:Moze to przez polaczenie z Czworka wlasnie?
Ważne pytanie: jak mogłoby konkretnie takie negatywne połączenie 2 z 4 działać? Co by z tego dla Dwójki Twoim zdaniem wynikało konkretnie?
Hmm mogłoby się to objawiać w zbytnim popadaniu w mroczne nastroje? Zbyt łatwym przygnębianiu się, jakiejś samodestrukcji a przynajmniej skłonności do niej. Przykładowo Dwójka czuję się nie doceniania i tylko eksterminuje całą sytuację, żeby popaść w rolę ofiary i móc czuć się gorzej. Czwórka ponoć tak samo łaknie negatywnych emocji. Marazmy i zbytnia uczuciowość, wrażliwość na krytykę? Czwórki nie lubię chyba krytykowania. Niezdrowe czwórki są przekonane o swojej wyjątkowości i niepowtarzalności, czują się także niedoceniane - coś jakby trąciło dwójkowoscią. Takie rzeczy mogłyby łączyć te dwa typy.
Serio to nie wiem :)
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

#5 Post autor: boogi » czwartek, 22 stycznia 2009, 16:33

Hm. Czyli rozumiem, że uważasz, iż każdy typ sam z siebie jest jakiś taki bezpłciowy, tzn. jeżeli Dwójka staje się smutna, to nie staje się smutna dwójkowo, tylko musi przejąć negatywne cechy innego typu.
Mnie się wydaje, że tak nie jest.
Z Enneagramu wynika, że wszystkie 3 typy Triady Uczuć potrzebują miłości, tylko każdy w inny sposób (Dwójka chce być kochana i zdobywa miłość, dając ją; Trójka uważa że będzie kochana za swoje osiągnięcia; Czwórka uważa, że musi być wyjątkowa, by być doceniona). Nie sądzę, by smutna Dwójka nagle zaczynała się czuć bardziej wyjątkowa niż dotychczas i odchodziła w taką samotnię, jak to Czwórki zwykły czynić; wręcz przeciwnie - moim zdaniem raczej będzie coraz bardziej pragnęła opieki innych ludzi (nie znaczy to, że o tą opiekę poprosi; po prostu będzie za nią tęsknić).
Wydaje mi się, że Dwójka wcale nie musi podbierać cech innych typów, by być smutną. Przejmuje cechy innych typów kiedy jest w stresie (ja wtedy faktycznie jestem jak 8, rozkazuję, planuję, działam, no nie do powstrzymania jestem i opanowany mimo stresu), lub kiedy jest wyluzowana (to przyjemny stan, ale trzeba o niego bardzo umiejętnie zadbać; wtedy faktycznie można w siebie wniknąć, zastanowić się, spojrzeć na wszystko z boku; nawet na najgłupsze błędy czasem; problemem jest to, że jak człowiek dojrzy taki głupi błąd, to się czasem zdenerwuje i ze spokojnej Czwóreczki zmienia się we wqr** Ósemkę, więc lepiej dbać o ten stan: melisa itp. wskazane ;) ). Ale czy przejmie cechy innego typu także wtedy, kiedy będzie po prostu zwyczajnie smutna - to nie sądzę. Chyba że smutku jako takiego będzie tak wiele, że doprowadzi to do sytuacji zdenerwowania, stresu. Wtedy nie wiem co zrobi Dwójka, w opisach które czytałem wyglądało to co najmniej strasznie... (jakieś żądania zaległych przysług seksualnych czy tego kalibru rzeczy; ale to już choroba; i chyba negatywne cechy Ósemki, a nie Czwórki).

Dobra... teraz rozbijam Twoją wypowiedź słowo po słowie, bo dałeś mi natchnienie. Uwaga, lecimy 8)
- "zbytnie popadanie w mroczne nastroje, zbyt łatwe przygnębianie się" - to cecha niekoniecznie Czwórek, a po prostu depresji; bez wątpienia dotyczyć może każdego typu. Za to różne typy z różnych powodów mogą popadać w depresję (Dwójki kiedy odrzucone; Trójki bez osiągnięć zawodowych etc.)
- "jakaś samodestrukcja, a przynajmniej skłonności do niej" - motywacja Dwójki będzie "zobaczcie jak ja cierpię, kochajcie mnie"; motywacją Czwórki będzie "cierpię, jestem taki wyjątkowy i moje cierpienie jest wyjątkowe". Nie wyobrażam sobie Dwójki cierpiącej dla samego faktu cierpienia, to u nas tak po prostu nie działa; zawsze w tle jest "niech mnie ktoś zobaczy". U Czwórki będzie ciut inaczej: "niech mnie ktoś zrozumie"... jest subtelna różnica moim zdaniem.
- "Dwójka czuje się niedoceniana i tylko [eksterminuje = wyolbrzymia?] całą sytuację, żeby popaść w rolę ofiary i móc czuć się gorzej" - hm, znowu robisz z Dwójki Czwórkę; ja osobiście, jakbym zaczął czuć się źle, to na pewno nie dla samego faktu przeżywania cierpienia; za tym u Dwójki zawsze stoi motywacja "zobaczcie mnie, pomóżcie mi"; w sumie, to jest istota całej tej hipochondrii Dwójek; Czwórka zaś łaknie po prostu emocji, emocji dla samego faktu przeżywania emocji; jak zauważyłem negatywnych także, ponieważ są one mocne i bardzo łatwo je uzyskać.
- "marazmy" - to jeden z powodów, dla których rozważałem, czy nie jestem 9; jak na razie nie mam na to żadnej dobrej teorii ;) A może po prostu jestem leniwy i nie ma to związku z enneatypem? Chociaż nie... może mieć; bo przecież wystarczy, że ktoś poprosi o pomoc, a już energia we mnie wstępuje i nagle zaczynam działać z pełnią sił. Hm. Czyli marazmy wynikałyby chyba z tej wewnętrznej pustki którą Dwójka czuje w sobie. Ja czuję; tzn. nie czuję, bo tam zdaje się nic nie być, więc co miałbym czuć? "Na celowniku" Dwójki zawsze jest ktoś po prostu, a nie ona sama. Heh... rozwój rozwój.
- "zbytnia uczuciowość" to mają wszystkie trzy typy z Triady Uczuciowej, tylko każde właśnie w swoim stylu, jak wcześniej opisałem.
- "wrażliwość na krytykę" - zabójcza rzecz dla Dwójek, z prostej przyczyny: życiem i sensem istnienia Dwójki nieuświadomionej w swojej dwójkowatości jest respons od innych ludzi; pozytywny = Dwójka ma radość życia; negatywny = you bastard, you killed Kenny. Jak Dwójka jest już "uświadomiona" że jest Dwójką, to wrażliwość na krytykę niestety nie znika (ha! znacie mój słaby punkt!), a przynajmniej nie z dnia na dzień... ciągle szukam nowych pomysłów na to, jakby Dwójkę rozwijać, uniezależniać od zdania innych, dawać jej poczucie własnej wartości niezależne od opinii otoczenia
- "Czwórki nie lubią chyba krytykowania" - hm, ogólnie to chyba nikt nie lubi krytykowania, tylko każdy przyjmuje to inaczej ;)
- "niezdrowe Czwórki są przekonane o swojej wyjątkowości, czują się niedoceniane - coś jakby trąciło dwójkowością" - chyba każda Czwórka jest przekonana o swojej wyjątkowości, tak wnioskuję z wypowiedzi na forum Czwórek; za to nie wiem, czy "poczucie niedocenienia" nie jest związane przede wszystkim z Trójkami; Czwórki: "poczucie niezrozumienia"; Dwójki: "poczucie..." eee, niech będzie "poczucie niedocenienia", ale miejmy w pamięci że nie za osiągnięcia, jak u Trójek.
- "Takie rzeczy mogłyby łączyć te dwa typy" - takie rzeczy, jak właśnie zdobycie uczucia, łączą wszystkie trzy typy z Triady Uczuć. Tak przynajmniej sądzę, a to co napisałem o Dwójkach - potwierdzam swoimi własnymi odczuciami :mrgreen:

Ogólnie to dochodzę do wniosku, że nie widzę żadnego negatywnego połączenia między 2 i 4. A tego pozytywnego to jeszcze nie rozumiem tak dobrze, jakbym chciał.
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Tenar
Posty: 338
Rejestracja: czwartek, 1 listopada 2007, 14:13
Lokalizacja: Kraków

#6 Post autor: Tenar » czwartek, 22 stycznia 2009, 17:06

A ja połączenie stwierdzam. Niekiedy zdarza mi się czerpać przyjemność z "cierpienia dla cierpienia" tudzież wizji "cierpienia za narody" (inna rzecz, że moje poczucie humoru nieodmiennie mi wtedy stawia przed oczami obraz Gustawa-Konrada), ale po pewnych doświadczeniach stwierdzam, że z chwilą gdy wreszcie, po raz pierwszy w życiu, ktoś ze mną był w czasie gdy miałam samobójcze myśli, nie zachowałam ich dla siebie - tak jak robiłam to wcześniej - tylko poprosiłam te osobę o pomoc. Więc faktycznie, cierpienie połączone jest z podświadomym (albo świadomym) wołaniem o pomoc.
Poza tym, niedawno, gdy miałam gorszy dzień, w ramach autoterapii napisałam opowiadanie (gdy dałam je do przeczytania bliskiej osobie, powiedziała mi potem, że ją aż zabolało). Ekspresja jako wyzwolenie "ciemnej siły". To jest połaczenie. Inne w tej chwili nie przychodza mi na myśl.
"Jeżeli już mam wierzyć w coś, czego nie widać, to wolę wierzyć w cuda niż w bakterie".

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

#7 Post autor: Kapar » piątek, 23 stycznia 2009, 04:56

boogi pisze:Hm. Czyli rozumiem, że uważasz, iż każdy typ sam z siebie jest jakiś taki bezpłciowy, tzn. jeżeli Dwójka staje się smutna, to nie staje się smutna dwójkowo, tylko musi przejąć negatywne cechy innego typu.
Mysle, ze mnie zrozumiales.
Ja mowie, ze polaczenia miedzy typami nie sa tylko negatywne i tylko pozytywne. Znacyz to, ze ja majac 'negatywne' polaczenie z 5 mam tez wiele cech pozytywnych. Nie zmienia to faktu, ze rozwijanie tego polaczenia nie jest moja droga rozwoju wg Enneagramu. Analogicznie jest z kazdym innym typem.
boogi pisze: Ogólnie to dochodzę do wniosku, że nie widzę żadnego negatywnego połączenia między 2 i 4. A tego pozytywnego to jeszcze nie rozumiem tak dobrze, jakbym chciał.
Mi sie nadal wydaje, ze to moze byc zbytnia uczuciowosc i oddawanie sie uczuciom.
Wiem, ze dwojka chce czuc sie kochana. Ale co dwojka robiz emocjami kiedy cos idzie jak po grudzie? Kiedy czuje sie odrzucona? Czy wlasnie nie uruchamia sie jakos polaczenie z 4? Domyslalam sie, ze nie uruchamia sie to z osiem i nie wpada ona w furie i gniew, bo ktos jej nie kocha...
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

#8 Post autor: boogi » sobota, 24 stycznia 2009, 08:41

Naczytałem się przez noc różnych materiałów o Enneagramie. Naszła mnie jedna myśl: poziom zdrowia. Gdzieś w materiałach wyczytałem, że oczywiście kiedy Dwójka jest zdrowa, to przejmuje dobre cechy Czwórki (nadal będąc Dwójką, dorzuca do tego cechy zdrowej Czwórki, takie jak wnik w siebie - ale ten pozytywny); kiedy jest chora, to przejmuje cechy Ósemki (będąc wciąż Dwójką, chorą, więc pragnącą ciągle uwagi dla siebie, dorzuca cechy chorej Ósemki, a więc np. działania siłowe: żąda przysług dla siebie, spłaty "długów miłości" itp.).
Ale, co kiedy jest na przeciętnym poziomie zdrowia? Jak będzie się wtedy zachowywać?
Właśnie w jednej z tych książek wyczytałem, że przeciętna Dwójka może przejmować cechy przeciętnej Czwórki. I tutaj być może leży pies pogrzebany. Ty mówiłeś o przeciętnie zdrowych Dwójkach - u których, jeżeli zostały odrzucone, występowała hipochondria oraz odgrywanie męczennika (działania mające wiele z Czwórkową depresją, samotnością, skupianiem na sobie uwagi przez swoje cierpienie), a ja skupiłem się od razu na Dwójkach chorych - już wręcz agresywnych.
Różnica poziomów zdrowia może być tu kluczem.
Dobra, znalazłem miejsce w którym to czytałem tutaj, o przejmowaniu przez przeciętną Dwójkę cech przeciętnej Czwórki jest na dole strony.
No... mamy kolejną teorię do rozważenia. I mam nadzieję, że ją baby_kapar obalisz, bo ja bardzo chciałbym mieć zdrowe połączenie z 8, a nie tylko negatywne ;)

...przydałoby się jakieś dobre, konkretne źródło wiedzy o poziomach zdrowia... anybody? :roll:
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
chupser
Posty: 738
Rejestracja: niedziela, 5 października 2008, 21:55

#9 Post autor: chupser » niedziela, 22 lutego 2009, 23:09

R
Ostatnio zmieniony wtorek, 1 września 2009, 17:23 przez chupser, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Memory
Posty: 943
Rejestracja: środa, 23 lipca 2008, 13:49
Enneatyp: Lojalista

#10 Post autor: Memory » środa, 15 lipca 2009, 10:42

Chętnie wypowiem się jak odbijało się na mnie połączenie z 4.
Całe życie starałam się spełnić oczekiwania wymagających rodziców, zwłaszcza mamy, która jest perfekcjonistką. Jako dwójka nie umiałam zakomunikować, że moje życie uczuciowe kuleje, mam dosyć i pragnę odpoczynku. Tłamsiłam cały ból w środku, nie pozwalając mu wyjść na zewnątrz. Przeszłam przez traumę w wakacje, ale wreszcie wróciłam szkoły i musiałam się skupić na nauce, inaczej doszłoby do niechcianych spięć i sporów w domu. Ignorowałam więc swoje potrzeby, krzyk w środku i dążyłam do osiągnięcia zachwycających wyników w nauce [inna sprawa, że powróciło poczucie 'jestem głupia i bezradna i chcę udowodnić sobie, że tak nie jest'...]. Ale mój umysł nie wytrzymywał skumulowanego napięcia i wreszcie podświadomie wpadłam na pomysł, żebym przestała spać, jak moja mama, która cierpi na bezsenność od wielu lat i zawsze miała ulgowe traktowanie z tego tytułu. Wtedy dopiero dostrzeżono mój ból i zaczęto traktować mnie w domu wyrozumiale, czego od dawna nie mogłam osiągnąć innymi staraniami.

W każdym razie. W tym okresie uaktywniło się znacznie połączenie z czwórką. Pojawiły się myśli samobójcze, w których... ciekawe czy każda 2 tak ma, ale ja kiedy myślałam, jak odchodzę, wreszcie widziałam, jak doceniają moje zasługi i dostrzegają siedzące we mnie dobro. Tak czy inaczej, nie mogłam się zabić, ponieważ nie mogłam sprawić takiego bólu rodzinie i przyjaciołom. Potrzebowali mnie. Zaczęłam powoli obojętnieć na wszystko, aczkolwiek nadal nie potrafiłam spotykając się z przyjaciółmi otworzyć się i zaciskałam zęby. Zaczęłam się izolować, bo co może zaoferować otoczeniu osoba, która jest wiecznie przygnębiona? Czułam się zbędna. Cierpiałam w samotności. Zyskałam tylko jedno o czym od dawna marzyłam - podziw rodziców. Że umiem sobie świetnie poradzić w trudnych warunkach.

Hm, to ciekawe zjawisko, że dwójka poświęci nawet własne zdrowie w imię miłości, bo odkąd zaczęłam być akceptowana przez brak snu [a tak przynajmniej mi się wydawało] przez rodziców, z trudem wracam do równowagi...
boogi pisze:"zobaczcie jak ja cierpię, kochajcie mnie"
Trafiłeś w 10!
6w7 sp/sx, EIE

Awatar użytkownika
Pędzący Bakłażan
VIP
VIP
Posty: 2637
Rejestracja: sobota, 15 listopada 2008, 21:44
Enneatyp: Entuzjasta

#11 Post autor: Pędzący Bakłażan » środa, 15 lipca 2009, 11:09

Memory pisze: (...)ale wreszcie wróciłam szkoły i musiałam się skupić na nauce, inaczej doszłoby do niechcianych spięć i sporów w domu.
A na czym przepraszam miałaś zamiar się skupiać chodząc do szkoły, jeśli nie na nauce? Bo poniekąd trochę tego nie zrozumiałem. Czy Twoi rodzice mieli aż tak kosmiczne wymagania?

Memory pisze:Wtedy dopiero dostrzeżono mój ból i zaczęto traktować mnie w domu wyrozumiale, czego od dawna nie mogłam osiągnąć innymi staraniami.
A jak traktowali Cię wcześniej? W czym objawiało się to złe traktowanie? Bo mam nieokreślone wrażenie, że wyolbrzymiasz całą sytuację. Jeżeli nie mam racji z góry przepraszam ;)
Memory pisze:Zyskałam tylko jedno o czym od dawna marzyłam - podziw rodziców. Że umiem sobie świetnie poradzić w trudnych warunkach.
Twoi rodzice podziwiali Twoją umiejętność radzenia sobie w trudnych warunkach, które sami Ci stworzyli? Teraz już zupełnie nie ogarniam...


Memory tylko mnie nie zabij za tego posta. Po prostu pewne jego aspekty są dla mnie niezrozumiałe ;)

Awatar użytkownika
Memory
Posty: 943
Rejestracja: środa, 23 lipca 2008, 13:49
Enneatyp: Lojalista

#12 Post autor: Memory » środa, 15 lipca 2009, 11:27

PB pisze:Czy Twoi rodzice mieli aż tak kosmiczne wymagania?

Szczerze mówiąc, to w sercu miałam ochotę to wszystko pieprznąć, ale rozsądek mi na to nie pozwalał. ;) Ale okazywanie takiego buntu nie leży w moim stylu. Gdybym olała całkowicie szkołę, na pewno doszłoby do poważnych rozmów. U mnie w domu jednak kręci się wokół szkoły i wykształcenia. W pewnym sensie, choć nie bezwzględnie, bo przecież nie dzielę domu z pozbawionymi uczuć tyraniami, inne pragnienia powinny być zepchnięte na drugi plan.
PB pisze:A jak traktowali Cię wcześniej? W czym objawiało się to złe traktowanie?
Nie napisałam, że złe. ;) Po prostu nie umiałam otwarcie zakomunikować, że jest mi źle, a jednak miałam skrytą potrzebę, bym została dostrzeżona, więc podświadomie [tak, to brzmi zadziwiająco, ale tak było] postanowiłam przestać spać, żeby pokazać, że sobie nie radzę i mam wszystkiego dosyć.
PB pisze:Twoi rodzice podziwiali Twoją umiejętność radzenia sobie w trudnych warunkach, które sami Ci stworzyli?
Dobrze, rozumiem w czym rzecz. To jest tak... coś spotkało mnie przykrego w zeszłe wakacje [nie będę opisywać co i jak, bo to długa historia] i nie miało to nic wspólnego z rodziną... przyszła szkoła, a wtedy poczucie obowiązku, że nie mogę jej zawalić, choć znajdowałam się w kiepskim stanie... w pewnym sensie wiem, że kiedy pracuję, zyskuję ich aprobatę... zaczęła się bezsenność, bo obowiązki i rosnące napięcie z minionego wydarzenia z ostatnich wakacji mnie przerosły... pojawiły się duże problemy ze zdrowiem, ale jednocześnie starałam się, żeby nie wpłynęły na szkołę... poradziłam sobie brawurowo, choć sypiałam słabo, a wtedy człowiek zwyczajnie jest bez życia... podziw staruszków uzyskany, bo poradziłam sobie w szkole pomimo kulawego zdrowia.

PS. Czuję się, jak kujon. :P

Bakłażan, jak jeszcze czegoś nie rozumiesz, to może na gg? ;)
6w7 sp/sx, EIE

Awatar użytkownika
Aleksandrowa
Moderator
Moderator
Posty: 1451
Rejestracja: poniedziałek, 11 maja 2009, 20:01
Enneatyp: Zdobywca

#13 Post autor: Aleksandrowa » środa, 15 lipca 2009, 11:31

Memory pisze: Całe życie starałam się spełnić oczekiwania wymagających rodziców, zwłaszcza mamy, która jest perfekcjonistką. Jako dwójka nie umiałam zakomunikować, że moje życie uczuciowe kuleje, mam dosyć i pragnę odpoczynku. Tłamsiłam cały ból w środku, nie pozwalając mu wyjść na zewnątrz. Przeszłam przez traumę w wakacje, ale wreszcie wróciłam szkoły i musiałam się skupić na nauce, inaczej doszłoby do niechcianych spięć i sporów w domu. Ignorowałam więc swoje potrzeby, krzyk w środku i dążyłam do osiągnięcia zachwycających wyników w nauce [inna sprawa, że powróciło poczucie 'jestem głupia i bezradna i chcę udowodnić sobie, że tak nie jest'...]. Ale mój umysł nie wytrzymywał skumulowanego napięcia i wreszcie podświadomie wpadłam na pomysł, żebym przestała spać, jak moja mama, która cierpi na bezsenność od wielu lat i zawsze miała ulgowe traktowanie z tego tytułu. Wtedy dopiero dostrzeżono mój ból i zaczęto traktować mnie w domu wyrozumiale, czego od dawna nie mogłam osiągnąć innymi staraniami.

W każdym razie. W tym okresie uaktywniło się znacznie połączenie z czwórką. Pojawiły się myśli samobójcze, w których... ciekawe czy każda 2 tak ma, ale ja kiedy myślałam, jak odchodzę, wreszcie widziałam, jak doceniają moje zasługi i dostrzegają siedzące we mnie dobro. Tak czy inaczej, nie mogłam się zabić, ponieważ nie mogłam sprawić takiego bólu rodzinie i przyjaciołom. Potrzebowali mnie. Zaczęłam powoli obojętnieć na wszystko, aczkolwiek nadal nie potrafiłam spotykając się z przyjaciółmi otworzyć się i zaciskałam zęby. Zaczęłam się izolować, bo co może zaoferować otoczeniu osoba, która jest wiecznie przygnębiona? Czułam się zbędna. Cierpiałam w samotności. Zyskałam tylko jedno o czym od dawna marzyłam - podziw rodziców. Że umiem sobie świetnie poradzić w trudnych warunkach.

Hm, to ciekawe zjawisko, że dwójka poświęci nawet własne zdrowie w imię miłości, bo odkąd zaczęłam być akceptowana przez brak snu [a tak przynajmniej mi się wydawało] przez rodziców, z trudem wracam do równowagi...
Jak byłam mała, chciałam być taka jak moja mama by chciała, skupiłam się na nauce, chciałam być racjonalna i logiczna ( moja mama to 5w6), dużo czytałam w dzieciństwie, choć ona nigdy nie mówiła mi, co mam osiągnąć, ja intuicyjnie wyczuwałam, czego pragnie. Ale to nie była chęć na siłę. Jej obraz stał się moim. I jestem jej za to wdzięczna. :) Nigdy nie miałam z nią złego kontaktu, zawsze udzielała mi dobrych rad...

Ale nie widzę sensu, żeby robić coś wbrew sobie. Nic kosztem zdrowia, nic kosztem poświęceń... Poświęcanie własnego zdrowia w imię miłości jest brakiem własnej miłości do siebie, rozumiem poświęcanie zdrowia w celu oddania życia za kogoś drugiego, ale nie w celu POZYSKANIA miłości drugiej osoby, chwili uwagi...(ja bym to raczej nazwała chęcia zwrócenia na siebie uwagi..?)


A co będzie jak dojdziesz do siebie, rodzice znów zajmą się swoimi sprawami i nie będą Ci poświęcać tyle uwagi, jak kiedyś gdy cierpiałaś np. na bezsenność ? Czy naprawdę dobrą drogę obrałaś, czy potrzebowałaś TAKIEGO dowodu miłości od swoich rodziców?
baby_kapar pisze: Wiem, ze dwojka chce czuc sie kochana. Ale co dwojka robi z emocjami kiedy cos idzie jak po grudzie? Kiedy czuje sie odrzucona? Czy wlasnie nie uruchamia sie jakos polaczenie z 4? Domyslalam sie, ze nie uruchamia sie to z osiem i nie wpada ona w furie i gniew, bo ktos jej nie kocha...
Jak idzie z moimi emocjami, jak po grudzie, to idę pobiegać albo biorę rower pod pachę na kilka kilometrów szybkiej jazdy. Chce DZIAŁAĆ, a nie użalać się nad sobą, a gdy działanie nie przynosi zamierzonych skutków, analizuje i wyciągam wnioski i ZAJMUJE się NOWYM DZIAŁANIEM, bo nie widzę sensu, by opłakiwać rozlane mleko.
baby_kapar pisze:
boogi pisze:
baby_kapar pisze:Moze to przez polaczenie z Czworka wlasnie?
Ważne pytanie: jak mogłoby konkretnie takie negatywne połączenie 2 z 4 działać? Co by z tego dla Dwójki Twoim zdaniem wynikało konkretnie?
Hmm mogłoby się to objawiać w zbytnim popadaniu w mroczne nastroje? Zbyt łatwym przygnębianiu się, jakiejś samodestrukcji a przynajmniej skłonności do niej. Przykładowo Dwójka czuję się nie doceniania i tylko eksterminuje całą sytuację, żeby popaść w rolę ofiary i móc czuć się gorzej. Czwórka ponoć tak samo łaknie negatywnych emocji. Marazmy i zbytnia uczuciowość, wrażliwość na krytykę? Czwórki nie lubię chyba krytykowania. Niezdrowe czwórki są przekonane o swojej wyjątkowości i niepowtarzalności, czują się także niedoceniane - coś jakby trąciło dwójkowoscią. Takie rzeczy mogłyby łączyć te dwa typy.
Serio to nie wiem :)
Nie wiem, ale szczerze nie dotknęła mnie taka sytuacja 'mrocznego nastroju', raczej chwilowy zły humor. Roli ofiary unikam. bo jak wtedy mam pomagać innym? Wtedy sama potrzebowałabym pomocy! Nie czuję się jakaś wyjątkowa czy niepowtarzalna, jestem sobą, jak to komuś nie pasuje, nie musi się mną zachwycać, ba może nawet pokrytykować, z chęcia posłucham, może wyciągne jakieś konstruktywne wnioski, żebym mogła popracować nad sobą.

boogi pisze:
Pablo pisze:Życie jako uciążliwy obowiązek? :shock: czemu Tenar? Brzmi to okropnie....
A ja się (niestety) muszę podpisać pod postem Tenar. Życie odczuwam jako uciążliwy obowiązek. Przynajmniej zaczynam jednak już rozumieć, dlaczego tak jest. Zabawna sprawa swoją drogą...
Boogi, to ja Ci naprawdę współczuję. Ja nie widzę w życiu obowiązku, gdy można być szczęśliwym i dać to szczęście innym. Obowiązek jest zazwyczaj nieprzyjemny, a ja wstaje co rano z uśmiechem na ustach, mimo że hmm...nie miałam za różowo w życiu. Patologicza rodzina, rozwód, później śmierć ojca. Tak można by opowiedzieć w skrócie. Ale to wszystko sprawiło, że...nie upadłam, stałam się silniejsza, zaczęłam doceniać każdą chwilę bardziej, ...co nas nie zabije, to nas wzmocni, prawda ? Marazm, ból istnienia...po co ? Może na chwilę, ale po co całe życie ? Życie to nie obowiązek, to odkrywanie siebie na nowo, dawanie szczęścia innym (nawet niedawno chciałam zostać zakonnicą !:P), realizowanie planów...dobra, za bardzo się rozpisałam.


EDIT: Muszę to napisać, ten post nie miał na celu nikogo zdenerwować, ani obrazić. ;)
Did you see SEE se?

Trójkowdwójkę

Człowiek rzadko myli się dwa razy – na ogół TRZY lub więcej.

John Perry Barlow

Awatar użytkownika
Memory
Posty: 943
Rejestracja: środa, 23 lipca 2008, 13:49
Enneatyp: Lojalista

#14 Post autor: Memory » środa, 15 lipca 2009, 11:57

Aleksandrowa, widzę, że rozumiesz o co mi chodziło, cieszę się. ;)
Aleksandrowa89 pisze:moja mama to 5w6
Mojej w teście wyszło 1w9, ale mi się wydaje, że jednak ma skrzydło w 2.

Aleksandrowa, ale ja wybrałam tą drogę podświadomie. Świadomie nikt nie umie nagle zacząć chorować, bo tego chce. Musiałam jakoś zakomunikować, że jest mi źle. Zresztą długo by tu opowiadać, a widzę, że moja historia wzbudza kontrowersje i rodzi nieporozumienie. :P Właściwie sama bym do tego w życiu nie doszła, gdybym nie trafiła na dobrego lekarza... Dopiero kiedy zaczęłam odkrywać skąd to się bierze, staram się wszystko przywrócić do normy. ;)
6w7 sp/sx, EIE

Awatar użytkownika
Aleksandrowa
Moderator
Moderator
Posty: 1451
Rejestracja: poniedziałek, 11 maja 2009, 20:01
Enneatyp: Zdobywca

#15 Post autor: Aleksandrowa » środa, 15 lipca 2009, 12:04

Memory pisze:Aleksandrowa, widzę, że rozumiesz o co mi chodziło, cieszę się. ;)
Aleksandrowa89 pisze:moja mama to 5w6
Mojej w teście wyszło 1w9, ale mi się wydaje, że jednak ma skrzydło w 2.

Aleksandrowa, ale ja wybrałam tą drogę podświadomie. Świadomie nikt nie umie nagle zacząć chorować, bo tego chce. Musiałam jakoś zakomunikować, że jest mi źle. Zresztą długo by tu opowiadać, a widzę, że moja historia wzbudza kontrowersje i rodzi nieporozumienie. :P Właściwie sama bym do tego w życiu nie doszła, gdybym nie trafiła na dobrego lekarza... Dopiero kiedy zaczęłam odkrywać skąd to się bierze, staram się wszystko przywrócić do normy. ;)
To cieszę się, że teraz jesteś świadoma tej drogi :) Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci mniej kontrowersji w życiu, nieco spokoju i zdrowia, zdrowia, zdrowia...;)

No i powodzenia.

A tak btw ciekawe, bo ja w mojej też widziałam skrzydło 2...(miałam ją za 1w2, a wyszło w teście 5w6, nie wzięłam pod uwagę jej spokojnego stylu życia, że okazuje uczucia tylko ludziom bliskim, analizowałam ją tylko przez pryzmat naszych relacji (!)).
Did you see SEE se?

Trójkowdwójkę

Człowiek rzadko myli się dwa razy – na ogół TRZY lub więcej.

John Perry Barlow

ODPOWIEDZ