Podejście do śmierci

Guzik z jakim napisem byś nacisnęło

Niech będzie jak jest
9
69%
Unicestwij mnie całkowicie jak błysk wyłanczanego telewizora niech zniknę
4
31%
 
Liczba głosów: 13

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
car II
Posty: 556
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

Re: Podejście do śmierci

#16 Post autor: car II » czwartek, 3 grudnia 2009, 22:10

Ja się boję śmierci. Boję się śmierci bliskich. Najbliższej rodziny, kumpli itp.
Swojej, jak teraz o tym myślę to nie, ale spadający na mnie fortepian spowoduje że się odsunę jeśli zdążę. Wolę życie. To całkiem dobra zabawa więc warto pożyć póki można. Może ta następna gra jest jeszcze ciekawsza, nie wiem. Na razie ta mi się jeszcze nie znudziła i na pewno jej nie przeszedłem.

Nie chciałbym też umrzec żeby nie robić problemu i przykrości mojej rodzinie (wyszło narcystycznie...)

Cierpienie nie wiem, ale boję się być uziemiony do końca gry, tak żeby nie móc nawet jej skończy co uważam za jedno z moich podstawowych praw w tej grze. Jakaś obłożna choroba czy bezsilna starość.
Kalectwo by mi też nie pasowało. Ale mogło by być wyzwaniem,
(nie powinno się pisać takich rzeczy...) podczas gdy unieruchomienie byłoby ciągłą męką samotności i bezsilnosci.
Jakkolwiek bym się nie przekonywał, to odbierałbym to jako karę od losu, dodatkowo nie fair. (mam o tym głębokie przekonanie, że nie zasłużyłem, chociaż kto wie...)

EDIT:Kalectwa też się strasznie boję z tego względu, że mogłoby nie pozwolić mi wykonywać mojej pracy do której przygotowuję się już (zaczynając od podstawówki) 16 lat!
Ale bym się wkur!


Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Podejście do śmierci

#17 Post autor: Venus w Raku » piątek, 4 grudnia 2009, 00:54

Boję się śmierci głównie dlatego, że nie chcę sprawiać nikomu problemu i nie chcę mieć poczucia, że komuś tylko tyle na mnie zależy, żeby położyć mnie do trumny. Nikt i tak nie będzie po mnie płakał, a więc jak mam umrzeć, to wolę umrzeć w samotności. Bez fanfar i bez udawania, że byłam kimś ważnym. Za życia cię ignorują, a po śmierci pomnik ci budują.
Nie spodziewam się niczego po śmierci. Śmierć jest naturalną konsekwencja zakończenia biologicznego życia i wszelkiego życia dla danej jednostki. Nie wierzę w niebo, czy piekło, nie wierzę w reinkarnację. Nie wierzę, że człowiek ma nieśmiertelną duszę. Jest się kim się jest i to nasze bycie, tak ważne dla nas, jest niczym dla wszechświata, w którym żyjemy.

Dlaczego mówimy o śmierci? Nie lepiej dyskutować, jak lepiej żyć. Jak zmagać się z życiem i sprawiać, żeby było nam lepiej i innym lepiej z nami. Nie unikam tematów o śmierci, ale nie wiem po co o tym dyskutować, bo jak ktoś umiera, to i tak jest mu wszystko jedno. Według mnie drugiego życia nie ma. Jest tylko rozkład biologiczny i nic z nas nie zostaje... może za wyjątkiem pamięci (że żyjemy w pamięci ludzi, którzy nas kochają), ale mnie i tak nikt nie kocha, a więc jak umrę to umrę.

Kalectwo. Wolę śmierć niż kalectwo. Nie potrafiłabym żyć z kalectwem. Nie chcę nawet o tym myśleć, bo to jest dla mnie bardziej przerażające niż śmierć.
1w9, 6w5, sp/sx

Awatar użytkownika
Revania
Posty: 522
Rejestracja: poniedziałek, 25 czerwca 2007, 18:49
Lokalizacja: przed monitorem
Kontakt:

Re: Podejście do śmierci

#18 Post autor: Revania » piątek, 4 grudnia 2009, 10:16

Tak, śmierć niż kalectwo jest zdecydowanie lepsza. Albo przewlekła choroba, przykuwająca człowieka do łóżka. W takim momencie inni powinni mu dać spokojnie umrzeć, ale ludzie twierdzą, że eutanazja jest niehumanitarna! Dobry żart... Trzymanie człowieka na siłę przy życiu w takim stanie jest jeszcze gorsze! (no, ale to nie temat o eutanazji)

Ostatnio pomyślałam o tym, że nie chciałabym mieć pogrzebu. Irytuje mnie, kiedy ludzie przychodzą i smucą się na pokaz, lepiej, żeby była przy tym tylko najbliższa rodzina, ewentualnie jacyś prawdziwi przyjaciele (jeśli będę takich miała w chwili śmierci).
Ostatnio w teście wyszła mi czysta 1, wcześniej 1w2

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Podejście do śmierci

#19 Post autor: Mietła » piątek, 4 grudnia 2009, 10:50

Venus w Raku pisze:Kalectwo. Wolę śmierć niż kalectwo. Nie potrafiłabym żyć z kalectwem. Nie chcę nawet o tym myśleć, bo to jest dla mnie bardziej przerażające niż śmierć.
Jeśli mogę wtrącić - większość tak mówi przed jakimś ewentualnym wypadkiem. Guzik prawda. Znam dużo osób po wypadkach, z trzaśniętymi kręgosłupami. Żyją i cieszą się z tego. Nie jest łatwo, ale nie jest też o wiele trudniej niż przed wypadkiem...
Co innego upośledzenie psychiczne - jesteś zdana na innych przez całe życie. Bo z ograniczeniami fizycznymi można się usamodzielnić. Nie mówię tu o skrajnych przypadkach, kiedy ktoś jest tzw roślinką, ale osoby nawet z urazem odcinka szyjnego żyją i mają się dobrze.
Mówisz, że wolisz śmierć niż kalectwo (w ogóle to jest okropne słowo: kalectwo, tak samo jak inwalida), jesteś tego pewna w 100 proc? A co jeśli straciłabyś wzrok? Albo słuch? Widzisz, za to też się dostaje grupę, więc można to podpiąć pod "kalectwo". Jeśli ucięłoby Ci trzy palce u dłoni?
Ludzie myślą kaleka i widzą człowieka do końca życia skazanego na łaskę i niełaskę bliskich. Z tym że od kilkunastu już lat niepełnosprawni stopniowo mówią nam "walcie się, nie potrzebujemy waszej łaski, dajemy sobie radę sami", co mnie niesamowicie cieszy. Stają się coraz bardziej samodzielni, oczywiście jeśli tego chcą (są i przypadki, kiedy ktoś uważa się za najbardziej pokrzywdzonego człowieka na świecie i na złość samemu sobie nie przystosuje się do nowej sytuacji, ale to już kwestia indywidualnego wyboru).
Jeszcze tylko trzeba wymienić te pieprzone chodniki i zrobić podjazdy do wszystkich miejsc, żeby połamani mogli się przemieścić bez problemu z punktu A do punktu B, czekam na to z niecierpliwością, ale jeszcze trochę chyba zejdzie...

Ajj i tak w temacie: nie boję się śmierci, ot cyk i mnie nie ma, nie chcę być ciężarem dla bliskich w razie okropnej starości, lub, co w moim przypadku jest bardziej prawdopodobne, bycia warzywkiem po jakimś zawale albo wylewie, dlatego popieram eutanazję (za zgodą podpisaną wcześniej).

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Podejście do śmierci

#20 Post autor: Venus w Raku » piątek, 4 grudnia 2009, 16:14

Mietla pisze:Mówisz, że wolisz śmierć niż kalectwo (w ogóle to jest okropne słowo: kalectwo, tak samo jak inwalida), jesteś tego pewna w 100 proc? A co jeśli straciłabyś wzrok? Albo słuch? Widzisz, za to też się dostaje grupę, więc można to podpiąć pod "kalectwo". Jeśli ucięłoby Ci trzy palce u dłoni?
Nie wiem na 100%. O to chodzi, że jak się czegoś nie doświadczyło, to można tylko robić wywody teoretyczne.

Na temat eutanazji, to nigdy się na poważnie nie zastanawiałam, ale co jak ktoś w wyniku choroby, czy innych niesprzyjających okoliczności w życiu (w danej chwili) ma myśli samobójcze i chce, żeby system ułatwił mu śmierć. Moich dwóch znajomych chorowało na raka. Jeden umarł, ale jeden żyje i jest wyleczony, bo od kilkunastu lat nie ma nawrotów choroby, i z tego, co wiem to ma udane życie. Ale co by było, gdyby w pewnym momencie powiedział, że chce umrzeć na własne życzenie, bo nie chce cierpieć z powodu operacji i chemoterapii, bo jak okazało się, że jest chory, to był w poważnej depresji przez cały okres leczenia. Bardzo trudna sprawa z tą eutanazją i jeżeli już byłaby legalna wszędzie, to powinna być ograniczona tylko do skrajnych przypadków. A wiadomo, że jak prawo wchodzi w grę, to są możliwe różne kruczki, precedensy i niejasności, które każdy prawnik potrafi wykorzystać.
Chwilowy brak nadzieji nie oznacza, że nigdy nic nie może się zmienić na lepsze.
1w9, 6w5, sp/sx

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Podejście do śmierci

#21 Post autor: Snufkin » niedziela, 6 grudnia 2009, 11:56

.
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 29 marca 2010, 18:37 przez Snufkin, łącznie zmieniany 1 raz.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
Revania
Posty: 522
Rejestracja: poniedziałek, 25 czerwca 2007, 18:49
Lokalizacja: przed monitorem
Kontakt:

Re: Podejście do śmierci

#22 Post autor: Revania » niedziela, 6 grudnia 2009, 15:17

Da się żyć, ale co to za życie?
Ostatnio w teście wyszła mi czysta 1, wcześniej 1w2

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Podejście do śmierci

#23 Post autor: Mietła » niedziela, 6 grudnia 2009, 16:40

Normalne. To, że ktoś jest niepełnosprawny, nie czyni go wyjątkowym.

Awatar użytkownika
Revania
Posty: 522
Rejestracja: poniedziałek, 25 czerwca 2007, 18:49
Lokalizacja: przed monitorem
Kontakt:

Re: Podejście do śmierci

#24 Post autor: Revania » niedziela, 6 grudnia 2009, 16:50

Owszem, ale nie może robić wielu rzeczy... Ma o wiele mniejsze możliwości i mniej osiągnie.
Ostatnio w teście wyszła mi czysta 1, wcześniej 1w2

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Podejście do śmierci

#25 Post autor: Mietła » niedziela, 6 grudnia 2009, 17:09

Ok, nie może skakać, ścierać kurzy z wysokich szafek i biegać po schodach. Ominęłam coś?
Za to może się rozwijać, pracować umysłowo, interesować się sztuką, chodzić do kina, na piwo, siedzieć na forum, mieć pasje i całe mnóstwo przyjaciół, tworzyć z kimś szczęśliwy związek i cieszyć się życiem. Wózek tego nie zakazuje.
Jeden kolega po wypadku nawet żartuje, że wózek ma swoje plusy, bo "laski lecą na jego cabrioleta". Jesteśmy takimi istotami, które potrafią się przystosować do wszystkiego, o ile tylko chcą.

Awatar użytkownika
Revania
Posty: 522
Rejestracja: poniedziałek, 25 czerwca 2007, 18:49
Lokalizacja: przed monitorem
Kontakt:

Re: Podejście do śmierci

#26 Post autor: Revania » niedziela, 6 grudnia 2009, 18:17

Tak, ale nie może chodzić, zwraca na siebie niepotrzebną uwagę ludzi, ogólnie wiele nie można. No i to głupio wygląda, jak się jest na wózku. Tzn. niech inni sobie będą, ale ja nie chcę.
Ostatnio w teście wyszła mi czysta 1, wcześniej 1w2

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Podejście do śmierci

#27 Post autor: Mietła » niedziela, 6 grudnia 2009, 18:33

Revania pisze:Tak, ale nie może chodzić, zwraca na siebie niepotrzebną uwagę ludzi, ogólnie wiele nie można. No i to głupio wygląda, jak się jest na wózku. Tzn. niech inni sobie będą, ale ja nie chcę.
Zwraca się uwagę ludzi tępych. Żaden myślący człowiek nie powie, że osoba niepełnosprawna jest gorsza.
Nie chodzi, ale jeździ. Sorry, ale tekst o tym, że to głupio wygląda, mnie rozwalił. Tak jakby sobie wybrali swój los...
Ja też nie chcę, nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał, ale prawda jest taka, że może to spotkać KAŻDEGO z nas. Nie ma czy chcę, czy nie chcę.
Ostatnio zmieniony niedziela, 6 grudnia 2009, 18:51 przez Mietła, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Revania
Posty: 522
Rejestracja: poniedziałek, 25 czerwca 2007, 18:49
Lokalizacja: przed monitorem
Kontakt:

Re: Podejście do śmierci

#28 Post autor: Revania » niedziela, 6 grudnia 2009, 18:45

Przeczytaj sobie ostatnie zdanie mojej wypowiedzi. Oczywiście je zignorowałaś i nabrało to innego sensu, zaraz się zacznie pewnie, że ja źle traktuję ludzi niepełnosprawnych, jestem niewdzięczna i takie tam :roll: .
Ostatnio w teście wyszła mi czysta 1, wcześniej 1w2

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Podejście do śmierci

#29 Post autor: Mietła » niedziela, 6 grudnia 2009, 18:50

Przecież się odniosłam. Ja też nie chcę, nikt prawdopodobnie nie chce. Ale w tej kwestii jako ludzie mamy niewiele do gadania. Jeśli coś się ma stać, to się stanie.
Chcę jedynie powiedzieć, że mimo trzaśniętego kręgosłupa ludzie są w stanie żyć normalnie. To jest tragedia, jasna sprawa, ale idzie się przyzwyczaić i nie ma co płakać nad własnym losem.

Awatar użytkownika
Revania
Posty: 522
Rejestracja: poniedziałek, 25 czerwca 2007, 18:49
Lokalizacja: przed monitorem
Kontakt:

Re: Podejście do śmierci

#30 Post autor: Revania » niedziela, 6 grudnia 2009, 18:56

Ja nie umiałabym tego tak traktować, sama mam problemy ze zdrowiem i jednak są sytuacje, w których ludzie pokazują swoją tępotę, bo oni mogą wszystko, to znaczy, że każdy może wszystko. Wkurza mnie to i wolałabym ich nie mieć, czuję sie bezradna.
Ostatnio w teście wyszła mi czysta 1, wcześniej 1w2

ODPOWIEDZ