Bycie w samotności & Emocjonalna niezależność u Dwójki

Dyskusje na temat typu 2
Awatar użytkownika
Intan
Posty: 857
Rejestracja: piątek, 22 kwietnia 2011, 19:02
Enneatyp: Dawca
Kontaktowanie:

Bycie w samotności & Emocjonalna niezależność u Dwójki

Postautor: Intan » wtorek, 29 lipca 2014, 10:20

"Zanim zdecydujesz się być z kimś - naucz się być sam. Umieć być samemu znaczy stać się kimś emocjonalnie niezależnym". ~Wojciech Eichelberger

"Najlepszym sposobem, aby być szczęśliwym z kimś, jest nauczyć się być samemu. Wtedy bycie z kimś stanie się kwestią wyboru, nie koniecznością." ~autor nieznany

;)
dwietrzecie
sx/so/sp
EII-Fi | DCN{H}

Until we have seen someone's darkness, we don't really know who they are.
Until we have forgiven someone's darkness, we don't really know what love is.

Marianne Williamson

Awatar użytkownika
ubiotech
Posty: 137
Rejestracja: niedziela, 5 lutego 2012, 10:41
Enneatyp: Dawca

Re: Teksty

Postautor: ubiotech » wtorek, 29 lipca 2014, 11:03

Jak ktoś umie być sam, to znaczy tyle tylko, że umie być sam. :) I wtedy primo - po takim odosobnieniu nie będzie umiał być z kimś i secundo - nie będzie widział sensu bycia z kimś. Przyzwyczai się do bycia sam. :)

Umienie bycia samemu nie zagwarantuje szczęścia w byciu z kimś (dupkiem co wykorzystuje naszą prospołeczność). Gdzie tu szczęście, gdy dupek stosuje przemoc?

Awatar użytkownika
Intan
Posty: 857
Rejestracja: piątek, 22 kwietnia 2011, 19:02
Enneatyp: Dawca
Kontaktowanie:

Re: Teksty

Postautor: Intan » wtorek, 29 lipca 2014, 11:09

ubiotech pisze:Jak ktoś umie być sam, to znaczy tyle tylko, że umie być sam. :) I wtedy primo - po takim odosobnieniu nie będzie umiał być z kimś i secundo - nie będzie widział sensu bycia z kimś. Przyzwyczai się do bycia sam. :)

Wybacz, ale nie zgodzę się z Tobą. Dwójki - widzę to nawet u samej siebie - często mają problem z poczuciem osamotnienia, odosobnienia. Lubią przebywać w towarzystwie ludzi, nierzadko dodaje im to energii (szczególnie tym ekstrawertycznym), natomiast z dłuższymi okresami bycia samemu kiepsko sobie radzą - spada nastrój etc. Nie rozumiem też, po czym wnosisz, że jak ktoś nauczy się przebywać tylko we własnym towarzystwie, to przestanie tolerować cudze. Kompletnie nie widzę związku, tak samo jak w twierdzeniu, że nie będzie widział sensu przebywania w towarzystwie innych ludzi czy związywania się z nimi, bo się przyzwyczai do własnego. Czy my wciąż mówimy o Dwójce? ;)

Umienie bycia samemu nie zagwarantuje szczęścia w byciu z kimś (dupkiem co wykorzystuje naszą prospołeczność). Gdzie tu szczęście, gdy dupek stosuje przemoc?

Nic ci tego nie zagwarantuje, ale pewne rzeczy z pewnością osiągnięcie tego szczęścia - choćby chwilowego - ułatwią. I myślę, że o to tu właśnie chodzi - wiadomo, że każdy z autorów powyższych cytatów ma na myśli związek dwóch zdrowych osób, a nie kata i ofiary. ;)
dwietrzecie
sx/so/sp
EII-Fi | DCN{H}

Until we have seen someone's darkness, we don't really know who they are.
Until we have forgiven someone's darkness, we don't really know what love is.

Marianne Williamson

Awatar użytkownika
ubiotech
Posty: 137
Rejestracja: niedziela, 5 lutego 2012, 10:41
Enneatyp: Dawca

Re: Teksty

Postautor: ubiotech » wtorek, 29 lipca 2014, 14:46

Mówimy o byciu "emocjonalnie niezależnym". Można taką mieć podczas bycia w związku z kimś? Wydaje mnie się że związek to emocjonalna zależność właśnie. :)

Awatar użytkownika
duplo
Posty: 745
Rejestracja: poniedziałek, 24 września 2012, 16:15
Enneatyp: Lojalista

Re: Teksty

Postautor: duplo » wtorek, 29 lipca 2014, 15:03

Jest zdrowa zależność i niezdrowa zależność. Zdrowa, tak pokrótce mówiąc charakteryzuje się tym, że osoba jest w stanie w każdej chwili zostawić drugą osobę ze świadomością, że sam sobie poradzi - nie uzależnia swojego jestestwa i poczucia własnej wartości od drugiej osoby. Niezdrowa zależność polega na tym, że osoba podporządkowuje wszystkie swoje plany, życie, miejsce zamieszkania itd od drugiej osoby, panicznie trzyma się związku (nawet jeśli już dawno powinien wygasnąć) jak rzep psiego ogona, osacza drugą osobę ze strachu przed porzuceniem. Nie ma swojego życia bo druga połówka jest całym jego życiem.
We buy things we don't need
with money we don't have
to impress people we don't like

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Teksty

Postautor: Snufkin » wtorek, 29 lipca 2014, 15:53

duplo pisze:Jest zdrowa zależność i niezdrowa zależność.

Zależność jest zawsze niezdrowa (chyba, że akurat jesteśmy jeszcze dziećmi).
To o czym pisze Intan to niezależność.
To o czym najprawdopodobniej myśli ubiotech to współzależność.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
duplo
Posty: 745
Rejestracja: poniedziałek, 24 września 2012, 16:15
Enneatyp: Lojalista

Re: Teksty

Postautor: duplo » wtorek, 29 lipca 2014, 16:19

Ooo, oo, tego słowa mi brakowało. Współzależność. Tak, tak, zależność jest niezdrowa.
Głupie słowa i ich znaczenia a tyle debat. Język polski: fail.
[spoiler]Bardzo mądry podpis boogiego: ''Jeżeli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz''[/spoiler]
We buy things we don't need
with money we don't have
to impress people we don't like

Awatar użytkownika
ubiotech
Posty: 137
Rejestracja: niedziela, 5 lutego 2012, 10:41
Enneatyp: Dawca

Re: Teksty

Postautor: ubiotech » wtorek, 29 lipca 2014, 16:48

Jesli jesteśmy nie zależni od kogoś to wg. mnie znaczy że nie zależy nam na kimś. Z kolei jeśli nie zależy nam na kimś, to też nie jesteśmy 'z' nim lecz obok niego.
Bycie 'z' kimś to dzielenie razem 'z' nim emocji.


Nie rozumiem jak dzielenie emocji wyłącznie ze sobą ma nam pomóc być z kimś. :roll: Wg. mnie dzielenie emocji wyłącznie ze sobą to tylko... dzielenie emocji wyłącznie ze sobą. :)

Jesli szczęśliwi możemy być tylko w stanie niezależności emocjonalnej to jak uzasadnić taką sytuację:
Mam zły dzień, zamykam się w sobie. Ktoś przychodzi, wspiera mnie, żartuje, zabiera na kręgle i już jestem hepi :) Gdyby nie jego pozytywne emocje... (zły dzień trwał by wciąż)

I inna sytuacja.
On ma doła no to pocieszam go, wspieram, rozweselam, idziemy na kręgle. Nie lubię jak ma doła. Moje emocje zależą od jego (zadowolenia). Poprawiam mu humor, cieszę się pomoc pomogła i dzięki temu jestem hepi :) Gdyby nie jego negatywne emocje... (nie mogłabym pomóc)

Awatar użytkownika
Intan
Posty: 857
Rejestracja: piątek, 22 kwietnia 2011, 19:02
Enneatyp: Dawca
Kontaktowanie:

Re: Teksty

Postautor: Intan » wtorek, 29 lipca 2014, 19:21

Dwójka, żeby być zdrowa, musi poczuć, zrozumieć, doświadczyć tego, że jest niepowtarzalną osobą, odrębną jednostką. Musi potrafić skupić się tylko i wyłącznie na sobie i swoich potrzebach, zaspokoić je oraz docenić i pokochać siebie. Tak długo, jak będzie się to działo tylko przy udziale innych osób, nigdy się tej samodzielności nie nauczy, a jest to kluczowe dla jej rozwoju. Szansę na ten rozwój ma tylko w samotności - tym, czego tak bardzo się obawia.

Jesli jesteśmy nie zależni od kogoś to wg. mnie znaczy że nie zależy nam na kimś.
No i błędnie. To, że ci na kimś zależy, nie ma nic wspólnego z zależeniem od niego emocjonalnie. Taka postawa jest przecież niezdrowa i szkodliwa.

Bycie 'z' kimś to dzielenie razem 'z' nim emocji.
Możliwe, ale jeśli to dzielenie Dwójka postrzega jako sposób mierzenia jej wartości jako osoby, to już zaczyna się robić niebezpiecznie. Leży tu taka cienka granica, którą nam szczególnie łatwo przekroczyć i dlatego trzeba być czujnym. ;)

To, o czym mówisz później, ubio, to współodczuwanie, inaczej empatia. Nie ma w tym nic złego tak długo, jak - będąc pod wpływem cudzych emocji - wciąż potrafisz pamiętać i myśleć także o sobie. Jeśli nie - mamy problem.
dwietrzecie
sx/so/sp
EII-Fi | DCN{H}

Until we have seen someone's darkness, we don't really know who they are.
Until we have forgiven someone's darkness, we don't really know what love is.

Marianne Williamson

aleksandra0619
Posty: 80
Rejestracja: poniedziałek, 6 stycznia 2014, 22:25
Lokalizacja: Zabrze

Re: Teksty

Postautor: aleksandra0619 » wtorek, 29 lipca 2014, 20:20

Intan pisze:Szansę na ten rozwój ma tylko w samotności - tym, czego tak bardzo się obawia.

ubiotech pisze:Bycie 'z' kimś to dzielenie razem 'z' nim emocji.
Intan pisze:Możliwe, ale jeśli to dzielenie Dwójka postrzega jako sposób mierzenia jej wartości jako osoby, to już zaczyna się robić niebezpiecznie. Leży tu taka cienka granica, którą nam szczególnie łatwo przekroczyć i dlatego trzeba być czujnym. ;)

Taka sama cienka granica leży w przebywaniu w samotności. Jeśli będziesz za długo się izolować od innych osób to się przyzwiczaisz i tak ci już zostanie, a żeby wyjść do ludzi będziesz musiała się zmuszać niemalże siłą.

Awatar użytkownika
ubiotech
Posty: 137
Rejestracja: niedziela, 5 lutego 2012, 10:41
Enneatyp: Dawca

Re: Teksty

Postautor: ubiotech » wtorek, 29 lipca 2014, 20:48

To ja chyba nie rozumieniem różnicy między 'zależeniem od cudzych emocji' a 'współodczuwaniem'. :)
Intan pisze:Musi potrafić skupić się tylko i wyłącznie na sobie i swoich potrzebach, zaspokoić je oraz docenić i pokochać siebie. Tak długo, jak będzie się to działo tylko przy udziale innych osób, nigdy się tej samodzielności nie nauczy, a jest to kluczowe dla jej rozwoju. Szansę na ten rozwój ma tylko w samotności - tym, czego tak bardzo się obawia.

A co jeśli moja podstawową potrzebą jest... pomaganie innym, wspieranie ich, zadowalanie?

Poprzez izolację nie zaspokoję swoich potrzeb. Moje szczęście jest silnie sprzężone z ludźmi! Tylko wtedy na prawdę oddycham.

Awatar użytkownika
Intan
Posty: 857
Rejestracja: piątek, 22 kwietnia 2011, 19:02
Enneatyp: Dawca
Kontaktowanie:

Re: Teksty

Postautor: Intan » wtorek, 29 lipca 2014, 22:33

aleksandra0619 pisze:
Intan pisze:Szansę na ten rozwój ma tylko w samotności - tym, czego tak bardzo się obawia.

ubiotech pisze:Bycie 'z' kimś to dzielenie razem 'z' nim emocji.
Intan pisze:Możliwe, ale jeśli to dzielenie Dwójka postrzega jako sposób mierzenia jej wartości jako osoby, to już zaczyna się robić niebezpiecznie. Leży tu taka cienka granica, którą nam szczególnie łatwo przekroczyć i dlatego trzeba być czujnym. ;)

Taka sama cienka granica leży w przebywaniu w samotności. Jeśli będziesz za długo się izolować od innych osób to się przyzwiczaisz i tak ci już zostanie, a żeby wyjść do ludzi będziesz musiała się zmuszać niemalże siłą.
Nieprawda. ;) Właśnie takie nieprawdy i półprawdy sprawiają, że nie ma postępu, nie ma rozwoju, nie ma samoświadomości. Przełam schemat! Jeśli w czyjejś naturze leży czerpanie radości z przebywania wśród ludzi, to jakim cudem taki ktoś mógłby przyzwyczaić się do samotności i zacząć tych ludzi unikać? Nonsens. Zresztą nie chodzi o to, by wybrać raz na zawsze pomiędzy jednym a drugim, ale żeby stworzyć sobie możliwość wyboru i dokonywać go nieustannie. Świadomego i zależnego od potrzeb.

ubiotech pisze:
Intan pisze:Musi potrafić skupić się tylko i wyłącznie na sobie i swoich potrzebach, zaspokoić je oraz docenić i pokochać siebie. Tak długo, jak będzie się to działo tylko przy udziale innych osób, nigdy się tej samodzielności nie nauczy, a jest to kluczowe dla jej rozwoju. Szansę na ten rozwój ma tylko w samotności - tym, czego tak bardzo się obawia.
A co jeśli moja podstawową potrzebą jest... pomaganie innym, wspieranie ich, zadowalanie?

Poprzez izolację nie zaspokoję swoich potrzeb. Moje szczęście jest silnie sprzężone z ludźmi! Tylko wtedy na prawdę oddycham.

Nie ma czegoś takiego jak potrzeba pomagania ludziom. A już na pewno nie może być ona potrzebą podstawową. Pewnie, ja też mówiłam równie piękne rzeczy, gdy przyszłam na to forum, ale okłamywałam wówczas samą siebie i dość długo wierzyłam w te kłamstwa. Fajnie jest utrzymywać wizerunek nieskazitelnego aniołka, dopóki nic nim nie zachwieje. A gwarantuję Ci, że zachwieje prędzej czy później. To tylko kwestia czasu.
Twoje szczęście nie powinno być sprzężone z innymi ludźmi, a już na pewno nie silnie. Co się stanie, jeśli tych ludzi nagle zabraknie? Z czym zostaniesz?
Dlaczego i po co wkładasz klucz do własnego szczęścia w kieszenie innych ludzi?
dwietrzecie
sx/so/sp
EII-Fi | DCN{H}

Until we have seen someone's darkness, we don't really know who they are.
Until we have forgiven someone's darkness, we don't really know what love is.

Marianne Williamson

aleksandra0619
Posty: 80
Rejestracja: poniedziałek, 6 stycznia 2014, 22:25
Lokalizacja: Zabrze

Re: Teksty

Postautor: aleksandra0619 » wtorek, 29 lipca 2014, 23:25

Intan pisze:Nieprawda. ;) Właśnie takie nieprawdy i półprawdy sprawiają, że nie ma postępu, nie ma rozwoju, nie ma samoświadomości. Przełam schemat! Jeśli w czyjejś naturze leży czerpanie radości z przebywania wśród ludzi, to jakim cudem taki ktoś mógłby przyzwyczaić się do samotności i zacząć tych ludzi unikać? Nonsens. Zresztą nie chodzi o to, by wybrać raz na zawsze pomiędzy jednym a drugim, ale żeby stworzyć sobie możliwość wyboru i dokonywać go nieustannie. Świadomego i zależnego od potrzeb.

Kilka miesięcy temu zostawiła mnie moja koleżanka, która jednocześnie była jedyną osobą która ze mną gadała. Od tego czasu, czyli od jakichś 4 miesięcy jestem skazana na samotność a wszyscy mnie traktują jak powietrze, nie gadałam z nikim już od długiego czasu (i to naprawdę koszmar, szczególnie dla dwójki...).
I co mi to dało? Potem zaczęłam się tylko jeszcze bardziej izolować od ludzi, a obecność kogokolwiek mnie irytuje. Muszę się przełamywać, żeby pogadać z kimkolwiek jak tylko mam szansę, nawet jeśli wiem że po tym się dużo lepiej poczuję.

Awatar użytkownika
Intan
Posty: 857
Rejestracja: piątek, 22 kwietnia 2011, 19:02
Enneatyp: Dawca
Kontaktowanie:

Re: Teksty

Postautor: Intan » wtorek, 29 lipca 2014, 23:55

To co innego. Podejrzewam, że nie tyle przyzwyczaiłaś się do samotności, ile wybierasz ją, żeby znów się nie zawieść. Bycie zostawionym, opuszczonym, olanym - to boli i na jakiś czas z pewnością odbiera chęć nawiązywania znajomości z kimkolwiek. Też tak miałam, i to parę razy. A gdy moje słowa bardzo ktoś zraniły, przez kilka miesięcy panicznie bałam się zadawania z kimkolwiek i obdarzania zaufaniem kogokolwiek (lub też żeby mnie ktoś nim obdarzał), żeby to się znowu nie powtórzyło, żebym znowu kogoś tak nie skrzywdziła. Podejrzewam, że i Tobie to minie z czasem. Zwłaszcza jeśli jesteś ekstrawertykiem.
dwietrzecie
sx/so/sp
EII-Fi | DCN{H}

Until we have seen someone's darkness, we don't really know who they are.
Until we have forgiven someone's darkness, we don't really know what love is.

Marianne Williamson

Awatar użytkownika
ubiotech
Posty: 137
Rejestracja: niedziela, 5 lutego 2012, 10:41
Enneatyp: Dawca

Re: Teksty

Postautor: ubiotech » środa, 30 lipca 2014, 00:00

2-czki lgną do ludzi. Bliscy (i dalsi) są dla nich dosłownie jak powietrze, woda. Bez ludzi 2-czli usychają.
Nie potrafię dostrzec nic pozytywnego w osamotnieniu... Chyba tylko tyle że po dłuższej chwili samotności tym bardziej dostrzegam potrzebę przebywania z ludźmi, bycia z nimi i dla nich. Tym bardziej lgnę do ich towarzystwa. :)

@aleksandra0619
No właśnie ja się boję wejść w taką samotność, boję się ze pochłonie mnie jak otchłań i natychmiast zdaję sobie sprawę jak mi źle, w związku z czym szybko biegnę do innych, wręcz się nimi zachłystując. :) Nie daję samotności mnie zatrzymać bo to tylko umacnia, pogłębia i nawarstwia czarne myśli. Lepiej iść do ludzi i się na coś przydać. :)


Wróć do „Typ 2 - Dawca”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości