Strona 2 z 2

Re: Szukając siebie

: sobota, 23 września 2017, 00:00
autor: Agon
Nie mogę odnaleźć siebie. Jestem opętany przez demony chaosu. A może raczej sam jestem demonem chaosu, nie wiem od jak dawna. Może byłem nim zawsze tylko nie wiedziałem. Żyję by czynić chaos i zamieszanie wszędzie gdzie się pojawię i by to obserwować. Czuć i cieszyć się tym, że wprawiam w ruch jakiś skrawek rzeczywistości który mnie otacza, ten w którym istnieję.

Re: Szukając siebie

: sobota, 23 września 2017, 00:59
autor: R25
IrekTki pisze:Ciekawe kto z was zna guru/autorytet mając z nim kontakt?
Tu zaczyna się tekst, niczym wypracowanie z podstawówki :lol:
► Pokaż Spoiler

Re: Szukając siebie

: sobota, 23 września 2017, 05:04
autor: Wloczega4w5
Agon pisze:Nie mogę odnaleźć siebie. Jestem opętany przez demony chaosu. A może raczej sam jestem demonem chaosu, nie wiem od jak dawna. Może byłem nim zawsze tylko nie wiedziałem. Żyję by czynić chaos i zamieszanie wszędzie gdzie się pojawię i by to obserwować. Czuć i cieszyć się tym, że wprawiam w ruch jakiś skrawek rzeczywistości który mnie otacza, ten w którym istnieję.
Jak masz dobrą wyobraźnie to wyobraź sobie że właśnie usłyszałeś [bbvideo=560,315]https://youtu.be/ucXDi11G9iE[/bbvideo]

Masz 6 minut żeby spierdzielić, łatwo wtedy określić kim się jest i jak się zachować. Ja to bym zabijał żeby zdobyć pojazd i uratować rodzine, prawie jak GTA.
A tak poza tym, wprawianie skrawka rzeczywistości w ruch nazywa się życiem, jesteś na dobrej drodze ;)

Re: Szukając siebie

: wtorek, 26 września 2017, 21:05
autor: boogi
+1 dla wypowiedzi R25.

"Poszukiwanie guru" brzmi nie jak szukanie kogoś, kto coś wie, tylko jak wyraz własnej niepewności "ja się nie nadaję, ja nie potrafię". Warto popracować nad zaufaniem do samego siebie (rada dla Szóstek głównie, ale nie tylko).

Re: Szukając siebie

: poniedziałek, 2 października 2017, 13:29
autor: Freedom1
Venus w Raku pisze:Ja już nie szukam siebie, bo się całkowicie znalazłam. W sensie psychologicznym wiem kim byłam, kim jestem i mgliście wiem kim będę, i nie mam już żadnych złudzeń, że stanę się kimś kompletnie innym. Znalazłam się i jestem po części rozczarowana (...)

Wiem, że to poznanie siebie zabrało mi tylko ponad 50 lat mojego życia ale przynajmniej teraz wiem kim jestem bez oszukiwania się. (...) Ale znam wielu ludzi starszych od siebie, którzy ciągle się oszukują i nie są w stanie nawet zbliżyć się do tego, co mają wewnątrz siebie.
To prawda, jest jak pisze Wenus,
Oszukiwanie samego siebie nigdy nie doprowadzi nas do samych siebie.

Możemy tworzyć idealizmy, tworzyć różowe okulary na temat rzeczywistości i poznanych ludzi, albo na temat samych SIEBIE.
To tylko zaciemnia i wprowadza niepotrzebny zamęt.
Tak samo zniekształca rzeczywistość - jeśli czarnowidzimy, pesymizujemy, ironizujemy, albo wskazujemy nadmierny sceptycyzm.
Dlatego idealizowanie, tak samo jak uparte zaprzeczanie ( wypieranie ) MOŻE utrudnić nam prawidłową percepcję i odbiór zdarzeń / ludzi, a tym samym NIE POZWOLIC NAM w odkrywaniu prawdy o o sobie i innych, oraz o prawdziwych przyczynach tego co nas w życiu spotyka.

Ja akurat przez lata obserwuję, że ludzie zazwyczaj NIE CHCĄ znać prawdy o sobie. Nawet, jeżeli deklarują, że jest inaczej.

A dlaczego nie chcą?

Bo Ósemka będzie musiała sama się przed sobą przyznać, że ma jakąś piętę Achillesową, albo nie daj Boże - posiada wrażliwość. I w ten sposób zaprzeczy pięknej części samego / samej siebie ( Bo dąży do Dwójki )

Jedynka - kiedy odrzuci idealizm, to może poczuć rozgoryczenie i rozczarowanie.

A Szóstka będzie musiała zmierzyć się z tym, że słabości ( np wrażliwość ) mogą przynosić większe korzyści niż siła ( dążenie do Dziewiątki )
Oraz z tym, że więlu ludzi ma dobre intencje ( pytanie DLA KOGO DOBRE...)

Tak samo Czwórka - zamiast wciąż rozdrapywac swoje emocjonalne rany - będzie zmuszona zacząć precyzyjnie, pracowicie oraz duuuuużo pracować nad wyrażaniem Siebie w sposób przynoszący właściwe rezultaty.

Ludzie ZAZWYCZAJ nie lubią przekraczać granicy własnego komfortu.
Bo to często boli, fizycznie, albo uczuciowo, albo wymaga wiele wysiłku i poświęcenia w CELU ZMIANY.

I nie jest tak, że tylko Dziewiątki się wolą schować do swojego wnętrza, niczym małż do skorupy.
W przypadku Dziewiątki - otwarcie się na ból może przynieść zmiany na lepsze, dla społeczeństwa i dla... Niej samej.
Obrazując: Wpadnie drobina piasku i wykształci się perła.

Czego nam wszystkim życzę - naturalnie życzę wszystkim tym, którzy tego chcą, bo tworzenie " perły we własnym wnętrzu " każdego może zaboleć...

Pozdrawiam, miłego tygodnia.
---------------------------------------------------------------------

Poniżej link opisujący jak się tworzy perła:

http://www.wiz.pl/8,129.html

Re: Szukając siebie

: środa, 4 października 2017, 08:57
autor: Venus w Raku
Freedom1 pisze:Oszukiwanie samego siebie nigdy nie doprowadzi nas do samych siebie.
Moje życie, to nie tworzenie w bólu pereł, ale po prostu przyziemność i prowizorka.Takie życie sklejone klejem i związane sznurkiem, i jakoś się trzyma, ale nie ma w tym nic ani ciekawego, ani głębokiego. I piszę to bez żalu, bez smutku i bez żadnych wyrzutów sumienia, ani emocji, bo myślę, że takie jest życie większości ludzi... nawet jak się ludzie sami oszukują i wmawiają sobie, że ich przyziemność i prowizoraka nie dotyczy.

Re: Szukając siebie

: czwartek, 5 października 2017, 20:06
autor: R25
Venus w Raku pisze:Takie życie sklejone klejem i związane sznurkiem, i jakoś się trzyma, ale nie ma w tym nic ani ciekawego, ani głębokiego.
Moje niestety również (ale liny już sparciały, klej puszcza), z tym że potrafię dostrzec też ciekawe części.

Re: RE: Re: Szukając siebie

: sobota, 7 października 2017, 00:34
autor: Kapar
IrekTki pisze:Stane po stronie Venus. Gdyby ktoś mądry pojawił się w jej życiu jak i w moim to prawdopodobieństwo pojawienia sie nas na tym forum byłoby znikome. NIe było takiej osoby no dlatego szukaliśmy na oślep i trafiło tutaj. Co znaleźliśmy? Wiedze nie bylejaką i świetnych ludzi. NIe wiem jak venus ale ja urosłem tym doświadczeniem..
Hmm, nawet mając obok kogoś mądrego, osobę drogowskaz, to pewne rzeczy trzeba odkryć czy doświadczyć samemu. Enneagram akurat jest dobrym narzędziem do odkrycia pewnego aspektu siebie na własną rękę, co wg mnie jest o wiele bardziej wartościowe niż czyjeś porady i nauki

Sent from my SM-G900I using Tapatalk

Re: Szukając siebie

: sobota, 7 października 2017, 06:28
autor: Freedom1
Kapar pisze:
IrekTki pisze:Stane po stronie Venus. Gdyby ktoś mądry pojawił się w jej życiu jak i w moim to prawdopodobieństwo pojawienia sie nas na tym forum byłoby znikome. NIe było takiej osoby no dlatego szukaliśmy na oślep i trafiło tutaj. Co znaleźliśmy? Wiedze nie bylejaką i świetnych ludzi. NIe wiem jak venus ale ja urosłem tym doświadczeniem..
Hmm, nawet mając obok kogoś mądrego, osobę drogowskaz, to pewne rzeczy trzeba odkryć czy doświadczyć samemu. Enneagram akurat jest dobrym narzędziem do odkrycia pewnego aspektu siebie na własną rękę, co wg mnie jest o wiele bardziej wartościowe niż czyjeś porady i nauki

Sent from my SM-G900I using Tapatalk

Myślę, że każdy ma własną, niepowtarzalną drogę do odkrywania mądrości.

Dla jednego będzie to nauczyciel / guru czy jakiś autorytet, dla innego książki czy mędrca szkiełko i oko, jeszcze dla kogoś Bóg i przyroda czysta, nieskażona.

Największym moim zaskoczeniem życiowym jest pewna kobieta, którą znam.
Kiedyś miała wiele emocji i kierowała się uczuciami, co przysparzalo jej mnóstwa cierpień. Nie uczyła się zbyt wiele i jej życie polegało na codziennym sumiennym wypełnianiu obowiązków domowych, rodzinnych i wobec dzieci.

Ale pomimo, że dawała z siebie wiele, to nie zyskała szacunku męża ani dzieci.
Dzieci ją kochały, lecz mąż uważał za głupią.
Przypomniałam sobie na ten temat pewien cytat ( napiszę moimi słowami)

GŁUPIEC to ten który popełnia błędy i nie wyciąga z nich wniosków
MĄDRY to ten który uczy się na własnych błędach

Ten zaś który uczy się na błędach innych ludzi - to człowiek SZCZĘŚLIWY

=============

W tamtych czasach zapewne ta kobieta nie była ani szczęśliwa ani mądra.
Na szczęście mąż postanowił ją zostawić kiedy dzieci dorosły i mogła ułożyć swoje życie na nowo, z innym człowiekiem.

Być może rozwód z człowiekiem który wiecznie ja krytykował i OCENIAŁ był najlepszą rzeczą jaka jej się zdarzyła.

Teraz mieszka w zgodzie z przyrodą, z samą sobą i nie uciskają ją myśli i słowa byłego męża.

Rozkwitła niczym kwiat paproci.
Można z nią porozmawiać na każdy temat, rozumie jak jest zbudowany świat i dobrze zna naturę ludzką i samą siebie.
Znam ją ponad kilkanaście lat i przez te lata zmieniła się wręcz niesamowicie.

Jest to obecnie jedna z najmądrzejszych osób jakie znam,
Cenię ją za niesłychaną cierpliwość, mądrość życiową i chęć życia.
Stanowi dla mnie DZIŚ prawdziwy autorytet.

A jej były mąż zapewne ma o o niej to samo zdanie sprzed lat...

A szkoda. Albo może dobrze, bo musiałby przyznać się do tego, że mylił się w swojej ocenie...


...

Ktoś kiedyś powiedział, że większość ludzi toczy swe życie w cichej rozpaczy.

Myślę, że jest to związane z niechęcią do przekraczania własnej strefy komfortu




...