Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Dyskusje na tematy szeroko pojętej psychologii
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2397
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#16 Post autor: Cotta » środa, 28 grudnia 2016, 19:22

boogi pisze:Sowy i skowronki to tylko dwa podejścia, jeden gość wyróżnił 4 inne: http://businessinsider.com.pl/lifestyle ... zi/94j0c6r
Czy ktoś się odnajduje w jakimś z tych chronotypów?
Jestem wilkiem, auuuu, auuuuu! Obrazek
Już od lat nastawiam dwa budziki, jak mam rano wstać...

Dlaczego tylko delfiny i wilki mają się myć, a lwy i niedźwiedzie nie? :scratch:
Snufkin pisze:Co robi współczesna sowa ? Często pracuje ale nie fizycznie tylko umysłowo (organizm wymaga codziennej aktywności fizycznej, inaczej jest po prostu niedotleniony, sam miałem wtedy problemy z zaśnięciem). Ogląda tv, siedzi przed komputerem, słucha muzyki czyli mówiąc w skrócie pobudza mózg do intensywnej pracy (głównie układ limbiczny). Do tego dochodzą takie używki w ciągu dnia jak kofeina i nikotyna.
O ile w moim dorosłym życiu można by na to zrzucić, o tyle jak uzasadnić identyczne problemy w dzieciństwie? Nie było jeszcze komputerów, smartfonów, telewizję rzadko mogłam oglądać, nie piłam kawy, większość dnia się bawiłam - i w domu, i na podwórku. A i tak nie potrafiłam wcześnie zasnąć.
Ostatnio zmieniony środa, 28 grudnia 2016, 19:30 przez Cotta, łącznie zmieniany 1 raz.


ObrazekObrazekObrazek
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć. O

Awatar użytkownika
AnetaK
Posty: 344
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2014, 17:06
Lokalizacja: z boga

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#17 Post autor: AnetaK » środa, 28 grudnia 2016, 21:56

boogi pisze:
AnetaK pisze:2. Sądzę, że ma uwarunkowanie genetyczne (w mojej rodzinie niemal wszyscy to sowy)
To może być równie dobrze argumentem na wychowanie, nawet bardziej niż na geny - np. rodzice twoi nie dzielą genów.
Ta, wiem, nie postarałem się z argumentami, ale byłem zmęczony :p

źle napisałem, że wszyscy są sowami, po za babcią, nie ma skowronków.
musiałbym rozdrabniać się o kolejnych członków rodziny, a nie chce tego robić na tym forum :P

boogi pisze: Ja mam dokładnie tak samo - jako że mam pracę siedzącą. Ale poprowadziłem na sobie eksperyment: przez kilka tygodni codziennie (także w weekendy)
I to jest ważne - tryb życia. Np często przemieszczając się po Trójmieście skmką mam trzy opcje spędzania czasu w wagonie: czytać, myśleć albo spać. Gdy wstaję o ludzkiej dla mnie godzinie, mogę jechać i czytać, myśleć cokolwiek. Nigdy nie śpię. Gdy wstaję wcześniej niż o 7, zawsze śpię w SKM. I potrafię przespać 30 min na stojąco. Podróże po prostu są monotonne i czytanie mnie nie pobudza wystarczająco dobrze :P

Mogę przetrwać dzień wstając wcześnie - pod warunkiem, że jest to dzień pełen aktywności fizycznych, wśród ludzi. Jednak wysiłek intelektualny jest wtedy utrudniony. Do myślenia potrzebuję skupienia i wyciszenia - a gdy jestem śpiący i się wyciszam, to zasypiam. :P Koło się zamyka.
boogi pisze: jak się okazuje teraz, w okolicy świąt, jak odpuściłem sobie taką musztrę, to kładę się spać o 2-3 w nocy i wstaję znowu w południe, heh. I czuję się zmęczony przez cały dzień, dopiero koło 22 nabierając energii.

bo nie jeździsz na rowerze, nie biegasz, nie ściskasz pośladków

(swoją drogą zaciskanie mięśni to jest fajny sposób na energetyczne doładowanie, polecam)
boogi pisze: Ogólnie to skłaniam się teraz do stwierdzenia, że chronotyp to w bardzo sporej części efekt nawyków,
myślę, że jest jednak wrodzony a nawyki mogą go tylko przełamać. Tak jak introwertyk może udawać ekstrawertyka :P



No i zdecydowanie zgadzam się z twierdzeniem, że jesteśmy uzależnieni od światła. Pamiętam okres, gdy miałem odwrócony tryb dobowy, wstawałem o 16-17, kładłem się o 6,7. Był styczeń. Pod koniec miesiąca miałem poczucie, że moje życie to jedna wielka noc. Gdy w lutym wróciłem do normalnego trybu, byłem w szoku, że miasto jest takie brzydkie w świetle dziennym :mrgreen: W każdym razie, w tamtym czasie byłem jakby cały czas lekko zahibernowany. Niski poziom energii przez cały czas, niski, ale stabilny. Bleh. to było takie nudne :(
"Kobiety warto kochać i je uwodzić. Z mężczyznami warto dyskutować i ich gwałcić" - Perwik

Awatar użytkownika
Aleksandrowa
Moderator
Moderator
Posty: 1451
Rejestracja: poniedziałek, 11 maja 2009, 20:01
Enneatyp: Zdobywca

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#18 Post autor: Aleksandrowa » piątek, 30 grudnia 2016, 00:15

boogi pisze: 1. czy takie coś w ogóle istnieje?
2. czy jest uwarunkowane genetycznie, czy wychowaniem?
3. czy ma związek z innymi cechami, jak introwertyzm czy ekstrawertyzm?
4. czy zauważacie u siebie że generalnie w różnych godzinach macie różny poziom energii, niekoniecznie zgodny z trybem rano/wieczór, ale np. zmienny co kilka godzin?
5. czy można to zmienić, i jeżeli tak, to jak i czy warto podejmować taki wysiłek? a może jest to łatwe? :scratch:
1. I tak. I nie.
2. Wychowaniem. Wydaje mi się, że to kwestia charakteru.
3. Nie mieszałabym tu introwertyzmu i ekstrawertyzmu. W moim przypadku jest to związane z planowaniem dnia, upartym charakterem i chęcią zrealizowania tego, co sobie zaplanowałam. W moim żyłach płynie trochę niemieckiej krwi, zatem powiedzmy "Ordnung muss sein".
4. Jestem dalece od stwierdzenia, że rano jestem żywsza, a wieczorem to już tylko trup. Mój poziom energii jest zmienny, bardzo zależny od moich motywacji, planów i stanu podekscytowania otoczeniem (jeśli coś mnie interesuje, nagle uruchamia się u mnie wielki podkład energii, nawet jeśli fizycznie, jestem bardzo zmęczona).
5. Ja uważam, że warto jest podejmować taki wysiłek. Obecnie nie jestem ani sową ani skowronkiem. Kiedyś byłam skowronkiem. Teraz wszystko zależy od moich planów, chęci, motywacji. Naginam dla siebie tak czas, jak mi wygodnie. Chociaż rano często wstaje wcześnie, bo biegam (ale to tylko 3 razy w tyg), ale np. jeśli się czymś zafascynuje, muszę WIEDZIEĆ/ZNALEŹĆ ODP/ZROBIĆ/ODSZUKAĆ, będę siedzieć do późnych godzin nocnych (3-4) i potem i tak wstanę na to bieganie, bo sobie tak zaplanowałam.
Did you see SEE se?

Trójkowdwójkę

Człowiek rzadko myli się dwa razy – na ogół TRZY lub więcej.

John Perry Barlow

Awatar użytkownika
Koval
Posty: 183
Rejestracja: wtorek, 9 września 2014, 22:13
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków/Warszawa
Kontakt:

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#19 Post autor: Koval » piątek, 30 grudnia 2016, 16:40

Moim zdaniem to kwestia przyzwyczajenia i codziennego trybu funkcjonowania. Jeśli ktoś rano wstaje do pracy i wraca po południu to po pewnym czasie sam się niejako przestawia i np. w weekendy też budzi się wczesnym rankiem pomimo braku ustawionego budzika. I tak chyba wygląda to u większości pracujących na etat. Co innego to praca na nocki, jakieś wolne zawody gdzie można sobie samemu regulować czas pracy, okres studiów etc. Każdego da się nauczyć wczesnego wstawania, ale u osób z większym samozaparciem i dyscypliną wewnętrzną idzie to łatwiej (co nie jest zaskoczeniem).
Ja wychodzę z założenia, że o wiele lepiej jest zacząć dzień wcześnie niż spać do południa, bo organizm jest wtedy rześki i wypoczęty. Intro- ani ekstrawertyzm nie ma tu nic do rzeczy, bo można być zamkniętym w sobie flegmatykiem, a i tak mieć poczucie, że im dłużej się śpi tym bardziej czas przecieka nam przez palce.
"All change is not growth, as all movement is not forward."

1 || LIE (ENTj) || sp/soc

Awatar użytkownika
Ninque
Posty: 1279
Rejestracja: niedziela, 15 lipca 2012, 22:20
Lokalizacja: Kraków

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#20 Post autor: Ninque » środa, 22 lutego 2017, 11:18

:!: Nin i audycja z Trójki na każdy temat :mrgreen: :!:

http://www.polskieradio.pl/9/396/Artyku ... z-organizm

Dariusz Bugalski w klubie Trójki o zegarach biologicznych sowach - wilkach, skowronka - lwach i niedzwiedziach i o tym jak dobrze żyć ze swoimi zegarami. :)
Jeżeli można było zrobić penicylinę ze spleśniałego chleba, z pewnością da się coś zrobić też z Ciebie.

Awatar użytkownika
And
Posty: 551
Rejestracja: sobota, 1 maja 2010, 21:51
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Andaluzja

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#21 Post autor: And » czwartek, 23 lutego 2017, 00:16

Koval pisze:Moim zdaniem to kwestia przyzwyczajenia i codziennego trybu funkcjonowania. Jeśli ktoś rano wstaje do pracy i wraca po południu to po pewnym czasie sam się niejako przestawia i np. w weekendy też budzi się wczesnym rankiem pomimo braku ustawionego budzika.
Jak wstawałem w liceum do szkoły o 5:40, góra 6:40, to w weekendy i tak spałem do 10. Ale może się nie liczy, bo to nie była praca na etat.

Co do samego wątku: tak, takie zjawisko istnieje, czytałem o nim kilkukrotnie i jest skorelowane z kilkoma czynnikami. Jak pokazują badania statystyczne, tzw. "środek snu" czyli godzina znajdująca się dokładnie w połowie pomiędzy momentem pójścia spać a niewymuszonym obudzeniem się zależy od płci (mężczyźni chodzą spać później), wieku (najpóźniej chodzą spać osoby około 20 roku życia) a nawet ilorazu inteligencji (osoby o wyższym IQ chodzą spać później). Oczywiście to średnia, nie znaczy, że jak ktoś woli wstawać wcześniej, to na pewno jest mało inteligentny :mrgreen: . Nie mam pojęcia na ile to kwestia genetyki, a na ile czynników środowiskowych.

EDIT: po zastanowieniu się myślę, że jednak geny mają coś do powiedzenia. Ewolucja na pewno preferowała, by różni ludzie czuwali o różnych godzinach, by w razie czego zawsze ktoś mógł obudzić innych w razie niebezpieczeństwa.

Awatar użytkownika
And
Posty: 551
Rejestracja: sobota, 1 maja 2010, 21:51
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Andaluzja

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#22 Post autor: And » czwartek, 23 lutego 2017, 00:52

Jeszcze jedną obserwację na ten temat mam (wrrr, nie zdążyłem się zmieścić w 0,5h do edycji). W mojej rodzinie osoby ze skłonnością do "skowronkowania" zdecydowanie częściej czują potrzebę ucięcia sobie drzemki po południu, niż osoby bardziej "sowujące".

Awatar użytkownika
IrekTki
Posty: 93
Rejestracja: środa, 16 listopada 2016, 12:29
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Kielce

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#23 Post autor: IrekTki » środa, 26 kwietnia 2017, 11:23

boogi pisze:Sowy i skowronki to tylko dwa podejścia, jeden gość wyróżnił 4 inne: http://businessinsider.com.pl/lifestyle ... zi/94j0c6r
Czy ktoś się odnajduje w jakimś z tych chronotypów?
Na początku myślałem że temat bez sensu, ale rano sięgnąłem po charaktery i tam drążą temat wilków, delfinów, niedźwiedzi i lwów.
Bezbłędnie utożsamiam sie z wilkiem, zawsze jest ten sam schemat, nieważne jak ustawie budzik czy na 6.00 czy 6.45 z ustawionym dzwonkiem co 8 minut. Zwalam sie z łożka dopiero o 7.30 i ciagne do północy bez problemu. Czasami jest tak że pomiędzy tą przerwą 8min zasypiam głęboko i nawet mam sny. Jakbym wstał od razu to wszystko wylatuje mi z rąk i wpadam na ściane.
Ale to chyba z przyzwyczajenia, bo jak musiałem chodzić na 6.00 do pracy to o dziwo dawałem rade i nieraz mi sie zdarza wstać przed 6 łyknąć kawe i zapieprzać bez problemu jak jest mus.
Natomiast nie umiałem sie odnaleźć na zmianach nocnych, za dnia byłem jakiś potłuczony, rozmazany to było niezdrowe.
Inna sprawa że ja w firmie przychodze ostatni, a właściwie spóźniam sie zawsze te 30 minut i nic sobie z tego nie robie.
No ale artyści czy nawet zwykłe czwórki u mnie nie pracują, wszyscy są tacy punktualni że sie niedobrze robi.

Nie wiem czy to naciągane, ale podpinają pod ten typ artystów, osoby które dobrze radzą sobie z byciem sam na sam, pasuje to do typu 4.
Natomiast miśki to podobno osoby bardziej towarzyskie, więcej nie zdążyłem przeczytać.
U wilka przed spaniem jest wpisany do harmonogramu seks pfff, ja zauważam pobudzenie zaraz po przebudzeniu jak już coś teges.
9w8 Introwertyk

Awatar użytkownika
Irranea
Moderator
Moderator
Posty: 1167
Rejestracja: poniedziałek, 8 sierpnia 2011, 23:50
Lokalizacja: w barku

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#24 Post autor: Irranea » środa, 26 kwietnia 2017, 15:36

Boogi mnie namawia od długiego czasu do napisania posta tutaj, jako ciekawy obiekt badawczy, więc w końcu, korzystając z L4 i nadmiaru czasu, się zabieram do tego.
boogi pisze: Co sądzicie?
1. czy takie coś w ogóle istnieje?
2. czy jest uwarunkowane genetycznie, czy wychowaniem?
3. czy ma związek z innymi cechami, jak introwertyzm czy ekstrawertyzm?
4. czy zauważacie u siebie że generalnie w różnych godzinach macie różny poziom energii, niekoniecznie zgodny z trybem rano/wieczór, ale np. zmienny co kilka godzin?
5. czy można to zmienić, i jeżeli tak, to jak i czy warto podejmować taki wysiłek? a może jest to łatwe? :scratch:
1. Tak, sądzę, że coś takiego istnieje.
2. Możliwe, że to uwarunkowane genetycznie, ale tez nie koniecznie.
3. Nie, nie brałabym tu pod uwagę introwertyzmu, czy ekstrawertyzmu. Aczkolwiek co do innych rzeczy, to wzięłabym też pod uwagę wiek. Patrząc po sobie widzę różnice w tym jak było kiedyś, a jak jest teraz. Aczkolwiek nie jestem pewna, czy moje "teraz' nie jest tylko po prostu kwestią wypracowaną przez wiele, wiele lat.
4. Tak, zauważyłam u siebie coś takiego. Zazwyczaj w godzinach 17-18 robię się senna i muszę albo walnąć sobie kawę, albo walnąć się na łóżko i śpię maksymalnie godzinę. Potem wstaję i jestem jak nowa.
5. Tak, można, ale jest to męczące i trzeba chcieć, poza tym nie wiadomo jakie "skutki uboczne" cię dopadną.

A chodzi mi o to, ze ja od zawsze byłam prawdziwą sową. Mogłam normalnie funkcjonować do praktycznie rana i iść spać, a wstawać najchętniej w południe, a nawet i później. Pora nocna, to była moja pora. Nie miałam problemu, zeby spać po 12h, albo, żeby przespać cały dzień. Wstawanie do szkoły to była dla mnie droga przez mękę, zawsze było dla mnie za wcześnie, nigdy o takiej porze nie potrafiłam nic przełknąć, bo moje ciało jeszcze spało. Żeby się jakoś przestawić, to musiałam siebie bardzo pilnować, żeby chodzić wg zegarka spać, nawet jeśli spać nie mogłam, to leżeć w łóżku i czekać, aż zadzwoni budzik rano. Tym systematycznym sposobem potrafiłam sobie wypracować poranne wstawanie, kiedy to nie byłam padnięta i mogłam w miarę szybko zacząć nowy dzień. Jednak wystarczyła jedna zarwana noc, by wszystko popsuć, a ja bardzo łatwo znów wchodziłam na nocne tory.

Jednak w ciągu ostatnich lat coś się zaczęło zmieniać. Aktualnie moje pory aktywności zmieniły się. Po pierwsze najlepiej śpi mi się 8h. Często wstaję rano sama z siebie bez problemu, po porannej kawie jestem gotowa do działania, nie mam problemu ze zjedzeniem śniadania (jeśli chce mi się je robić). Koło godziny 17-18 dopada mnie senność. Nie mam jakiejś ustalonej pory, kiedy idę spać, bywa różnie (przed północą, po północy, choć raczej nie dłużej jak do 3). Zauważyłam, że jeśli nawet pójdę późno spać, czy zawalę noc, to nie wpadam od razu na "nocne tory" (zakładając, ze następny dzień jest dniem wolnym od pracy i nie muszę wstawać). Pośpię dłużej niż zazwyczaj, ale pewnie obudzę się i wstanę koło godziny 9. Często też jak się budzę rano sama z siebie i postanawiam, że jeszcze pośpię, to mam uczucie, że mnie boli już całe ciało od leżenia i naprawdę pora wstać, bo się zamęczę. Co jest przykre.

Czasem się zdarza, że śpię dłużej snem kamiennym, nie wstaję rano, a jak otwieram oczy to jest po 12. Ale są to sytuacje sporadyczne, kiedy jestem czymś tak zmęczona, że śpię, aż się zregeneruję w pełni.

Awatar użytkownika
awesome_anteros
Posty: 88
Rejestracja: piątek, 5 sierpnia 2016, 08:40
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Walhalla

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

#25 Post autor: awesome_anteros » sobota, 3 lutego 2018, 18:52

Artykuł dotyczący optymalnej długości snu:
http://biotechnologia.pl/biotechnologia ... kowe,13675 :P
poziom merytoryczny forum xD :| 9w1
► Pokaż Spoiler
sp/sx
Socjonika: nietypowy

ODPOWIEDZ