Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Dyskusje na tematy szeroko pojętej psychologii
Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5841
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: boogi » środa, 28 grudnia 2016, 01:10

Forumowicze! Zapewne kojarzycie takie terminy jak "sowa" i "skowronek", występujące w kontekście dobowej aktywności. Skowronek od samego rana ma być przytomny i mieć wiele energii, zaś wieczorem szybko chcieć spać. Sowa zaś jest osobą która do godzin południowych najchętniej nie wychodziłaby z łóżka, za to po północy wciąż jest pełna energii.

Co sądzicie?
1. czy takie coś w ogóle istnieje?
2. czy jest uwarunkowane genetycznie, czy wychowaniem?
3. czy ma związek z innymi cechami, jak introwertyzm czy ekstrawertyzm?
4. czy zauważacie u siebie że generalnie w różnych godzinach macie różny poziom energii, niekoniecznie zgodny z trybem rano/wieczór, ale np. zmienny co kilka godzin?
5. czy można to zmienić, i jeżeli tak, to jak i czy warto podejmować taki wysiłek? a może jest to łatwe? :scratch:
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
AnetaK
Posty: 344
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2014, 17:06
Lokalizacja: z boga

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: AnetaK » środa, 28 grudnia 2016, 01:47

boogi pisze:Forumowicze! Zapewne kojarzycie takie terminy jak "sowa" i "skowronek", występujące w kontekście dobowej aktywności. Skowronek od samego rana ma być przytomny i mieć wiele energii, zaś wieczorem szybko chcieć spać. Sowa zaś jest osobą która do godzin południowych najchętniej nie wychodziłaby z łóżka, za to po północy wciąż jest pełna energii.

Co sądzicie?
1. czy takie coś w ogóle istnieje?
2. czy jest uwarunkowane genetycznie, czy wychowaniem?
3. czy ma związek z innymi cechami, jak introwertyzm czy ekstrawertyzm?
4. czy zauważacie u siebie że generalnie w różnych godzinach macie różny poziom energii, niekoniecznie zgodny z trybem rano/wieczór, ale np. zmienny co kilka godzin?
5. czy można to zmienić, i jeżeli tak, to jak i czy warto podejmować taki wysiłek? a może jest to łatwe? :scratch:




O, wreszcie temat roku.

1. Tak, istnieje.

2. Sądzę, że ma uwarunkowanie genetyczne (w mojej rodzinie niemal wszyscy to sowy)

3. wątpię w związek z introwertyzmem ani ekstrawertyzmem, ale mam podejrzenie, że ma związek z temperamentem (szukam w pamięci i nie mogę znaleźć choleryka - sowy, flegmatycy i melancholicy wydają się być "po środku", natomiast sangwinicy najczęściej są sowami (wg moich obserwacji). Problem pojawia się w przypadku temperamentów mieszanych, trudno jest to wszystko jednoznacznie i precyzyjnie określić.
myślę, że może też mieć związek z ciśnieniem krwi - (może nawet bardziej niż temperamentem, a może temperament jest zależny od ciśnienia?)
jestem nisko ciśnieniowcem, wymagam dużo kawy i innych używek. rano bardzo powoli nabieram energii. (chyba, że jest 4 w nocy, ale to wtedy chyba mój organizm myśli, że to noc i trzeba mieć dużo energii :P)

4. Tak, ale zmiennych jest więcej niż tylko godzina. Duże znaczenie ma poziom stresu, bycie najedzonym/głodnym, wyspanym/niewyspanym. I pewnie to jest kwestia indywidualna, bo przecież ludzie lubią się obżerać i mają energię. Ja lubię być lekko głodny, gdy się przejem natychmiast zasypiam, jak po seksie. Gdy jestem dobrze wyspany*, przez cały dzień utrzymuję wyższy poziom energii z mniejszymi spadkami.
*i tu jest clue bycia sową: mogę iść spać o 4 i wstać o 9 i będzie git. Gdy pójdę spać o północy (to jest pierwsza godzina o której udaje mi się zasypiać) i wstanę o 5, to mam pół dnia z głowy, bo jestem bez energii. A przecież w jednym i drugim przypadku śpię 5 godzin.
Są ludzie, którzy twierdzą, że to kwestia przyzwyczajenia. Przez dobrych kilka lat wstawałem do pracy/na uczelnię, o jakichś chorych godzinach, typu 4-5-6. Najgorsza godzina dla mnie to 5, 6 też jest bardzo słaba. 7 mogę ledwo przeżyć, ale jakoś umiem. 4 nad ranem jest spoko, ale po takiej pobudce gdzieś w okolicach 14 mam mega spadek energii i umiem zasnąć w trakcie jakiejś czynności.

5. eee wstawałem regularnie o bardzo różnych godzinach. o 4 (przez jakieś pół roku) 5 (długo, parę lat), 6 (parę lat) 7 (prawie całą szkołę) 8 (też) 9 (późniejszym życiu) 10 (np teraz :mrgreen: ) 16-17 (przez jakiś miesiąc, może dwa) no i przez kilka lat w godzinach zmiennych, od 4 do 9
poziom energii jest bardzo zależny od tego o której wstaję i mniej od tego ile czasu śpię. nie sądzę, żeby dało się to zmienić. próbowałem (na własne życzenie wstawałem przez pół roku o 6, tylko, że po wypiciu kawy i spaleniu papierosa, zasypiałem nad biurkiem do godziny 8...)


i jeszcze jedna obserwacja: jako dziecko nienawidziłem wstawać rano do szkoły. pierwsze lekcje przesypiałem i musiałem nadrabiać materiał w domu. w soboty, niedziele spałem z luzem do 11. mój kumpel - typowy skowronek wstający o 7 każdego dnia (melancholik w sumie...) - zawsze miał ze mnie bekę, że przesypiam cały dzień.

myślę, że najłatwiej jest ustalić to czy jest się sową czy skowronkiem przez wspomnienia z dzieciństwa. bo potem wchodzą nawyki, obowiązki etc.
"Kobiety warto kochać i je uwodzić. Z mężczyznami warto dyskutować i ich gwałcić" - Perwik

Awatar użytkownika
hippiee
Posty: 182
Rejestracja: piątek, 30 sierpnia 2013, 15:55
Enneatyp: Entuzjasta
Lokalizacja: Trochę tu, trochę tam... ;)

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: hippiee » środa, 28 grudnia 2016, 03:15

Według mnie chronotyp to kwestia genetyki. Zauważyłam, że różne grupy wiekowe mają typowe dla siebie pory spania i aktywności. Dla przykładu - małe dzieci zwykle są rannymi ptaszkami, nastolatkowie - sowami, a starsi ludzie tak samo jak małe dzieci - powracają do rannego ptaszkowania :)

Niby można zmienić się ze skowronka w sowę - ale to może skutkować tym, że będzie się mniej wydajnym o danej porze.
Czy ma to związek z introwertyzmem i ekstrawertyzmem? Hmm wydawałoby się, że introwertycy będą raczej skowronkami a ekstrawertycy sowami bo znam parę przykładów ludzi z tych dwóch typów, którzy wpasowują się w ten schemat - ale jestem pewna, że znajdą się też wyjątki.

Dla przykładu: ja jako typowa sowa zawsze przeklinałam godziny ranne i niechętnie wstawałam wcześnie jak nie musiałam (jak musiałam z resztą też. :P). W szkole pierwsze lekcje były dla mnie katorgą, bo ciężko mi było się skupić (zwłaszcza na sprawdzianach)..Przygotowania do szkoły zawsze ograniczałam do minimum (po ok 30 minutach wychodziłam z domu) Dłuższy czas też pracowałam na ranki (pobudka o 4:50). W pracy potrzebowałam czasu przynajmniej parę godzin żeby jakoś trzeźwo myśleć i funkcjonować. Po dniówce potrzebowałam zwykle jakieś 30 minut żeby zregenerować siły i wziąć się za obiad i generalnie inne obowiązki po czym wieczorem miałam wystarczająco energii by iść na siłownię i inne rzeczy ale świadomość, że trzeba wstać wcześniej mnie przygniatała i starałam się kłaść jak najwcześniej choć i tak to nie gwarantowało, że się wysypiałam. Czasami lepszy efekt uzyskiwałam, jak szłam spać późno i krócej spałam... :what:
Teraz pracuję na popołudniówki - wstaję wyspana o 10:00 czasem i 11:00, pełna energii i już z marszu mogę się brać za obowiązki + ewentualnie inne aktywności ale przez beznadziejne godziny pracy mam dość ograniczony czas. Po pracy jeszcze jestem w stanie z marszu gotować, sprzątać, siedzieć przy kompie do przynajmniej 2:00 ;) Jakbym nie pracowała to na pewno na siłownię wybierałabym się zawsze o tej samej porze czyli gdzieś koło 18-tej 19-tej, póżniej mając jeszcze siły żeby siedzieć do przynajmniej 1:00 w nocy ;)
7w6, 4 PRO, IEE, sp/so

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: Snufkin » środa, 28 grudnia 2016, 07:36

Nie wierzę w te wasze lewackie teorie, każdy człowiek podlega takiemu samemu rytmowi dnia i nocy.
Jak ktoś nie musi wstawać na 6 do roboty to się nie dziwię, że mu się nie chce, jak musi to musi.
Dyskusja polega raczej na tym co ludzie wybierają, ja mimo, że jestem rannym ptaszkiem pewno też bym chodził późno spać z różnych względów.
Najzdrowiej jest mi spać między 22 a 6 rano czyli tak jak ustawodawca zapisał ciszę nocną.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
AnetaK
Posty: 344
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2014, 17:06
Lokalizacja: z boga

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: AnetaK » środa, 28 grudnia 2016, 10:37

hippiee pisze:Zauważyłam, że różne grupy wiekowe mają typowe dla siebie pory spania i aktywności. Dla przykładu - małe dzieci zwykle są rannymi ptaszkami, nastolatkowie - sowami, a starsi ludzie tak samo jak małe dzieci - powracają do rannego ptaszkowania :)


A ja znam małe dzieci, które są sowami, nastolatków, którzy są skowronkami i starszych, którzy są sowami. Wiem o co Ci chodzi, bo kiedyś też myślałem, że emeryci to po prostu nie mogą spać i zrywają się z łóżka o 5, ale to mi się nie zgadza z obserwacjami :P
"Kobiety warto kochać i je uwodzić. Z mężczyznami warto dyskutować i ich gwałcić" - Perwik

Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2393
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: Cotta » środa, 28 grudnia 2016, 11:20

1. Istnieje. Chyba najłatwiej to zaobserwować, kiedy ktoś przez dłuższy czas nie musi wstawać o konkretnej godzinie. Nie jest prawdą, że wszyscy wtedy będą się wylegiwać do późna. Mam znajomą, która kładzie się ok. 20, a wstaje 2-3 w nocy. Nie jest to w żaden sposób związane z wymogami jej pracy. Robi tak również jak ma dłuższe wolne. Robi to, chociaż powoduje to problemy w rodzinie (reszta wstaje później i kładzie się później). Po prostu inaczej nie potrafi. Nie jest w stanie spać rano. Ja mam w drugą stronę. Nie jestem w stanie zasnąć przed północą. Rano wstać oczywiście z musu mogę, ale jestem potem jak zombie. I zgadzam się z tym:
AnetaK pisze:i tu jest clue bycia sową: mogę iść spać o 4 i wstać o 9 i będzie git. Gdy pójdę spać o północy (to jest pierwsza godzina o której udaje mi się zasypiać) i wstanę o 5, to mam pół dnia z głowy, bo jestem bez energii. A przecież w jednym i drugim przypadku śpię 5 godzin.

Dla mnie tez ma duże znaczenie, w jakich godzinach był sen. To, co pisze Snuf, że najlepiej między 22 a 6, u mnie nie działa. Robiłam swego czasu eksperyment i kładłam się o różnych porach. U mnie sen, który przynosi najwięcej wypoczynku, zaczyna się o 1-2, kończy nie wcześniej niż o 8.

2. Obstawiam, że wrodzone. Odkąd pamiętam późno zasypiałam i miałam problemy z porannym wstawaniem - nawet jako kilkuletnie dziecko. A nie było tak, że pozwalano mi się bawić do późna, czy coś takiego. Dobranocka, mycie i spaciu. A raczej - w moim przypadku - przewracanie się z boku na bok przez kilka godzin. W dzieciństwie spędziłam tysiące godzin na leżeniu w łóżku i patrzeniu w sufit, bo byłam kładziona za wcześnie w stosunku do mojej sowiej natury.
3. Nie wiem. Ale obserwacja Anetki może być trafna i może to mieć związek z temperamentem.
4. Tak, budzę się do życia popołudniu, a najwyższy poziom energii mam wieczorem. Rano nie mam jej wcale.
5. Nie. Tj. można trochę przesunąć, np. z wstawania o 11 do wstawania o 9, ale z moich obserwacji wynika, że większe przesunięcia wbrew swojej naturze prowadzą tylko do zaburzeń snu. I nie mówię o próbowaniu przez kilka dni, tylko o zmuszaniu się do kładzenia i wstawania przez miesiące o określonej godzinie. Próbowałam, nic to nie dało poza chodzeniem niewyspaną. W moim przypadku chodzenie spać przed północą i wstawanie przed 8-9 nie ma sensu, bo redukuje mój potencjał życiowy do przeczołgiwania się przez każdy kolejny dzień. Dlatego uważam presję skowronków, że sowy mają wcześniej wstawać (a jak nie, to znaczy, że są leniwe, niezdyscyplinowane itd.), za szkodliwą. Skowronki są pod tym względem podobne do pedantów - i jedni i drudzy lubią się czepiać tych, którzy mają inaczej niż oni i oczekiwać od otoczenia, żeby dostosowało się do nich.
Irytują mnie też komentarze, że jak ktoś wstaje późno, to długo śpi i jest leniem. Ja sypiam przeważnie 5-6 godz. na dobę i dużo pracuję. Po prostu sypiam w innych porach niż skowronki. Ale do wielu skowronków to nie dociera i klepią swoje wbrew faktom. Podobnie zresztą klepią swoje "to idź wcześniej spać", zupełnie ignorując, że to nie działa tak, że jak się położysz, to od razu zaśniesz. Czytałam swego czasu sporo o różnych zaburzeniach snu itd. Kładzenie się spać, kiedy nie jest się sennym, jest bardzo szkodliwe, jest jedną z głównych behawioralnych przyczyn bezsenności.
ObrazekObrazekObrazek
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć. O

Awatar użytkownika
Ninque
Posty: 1272
Rejestracja: niedziela, 15 lipca 2012, 22:20
Enneatyp: Moja słodka tajemnica
Lokalizacja: Kraków

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: Ninque » środa, 28 grudnia 2016, 12:20

Co sądzicie?
1. czy takie coś w ogóle istnieje?


Trudno powiedzieć (wiec dobrze, ze jest ten wątek). Ja raczej ostatnio na podstawie moich obserwacji skłaniam sie do myślenia, że nie. Ze to raczej nawyku i przyzwyczajenia a nie jakiejś konieczności, chociaż pojawiają się pewne trudne do zignorowania przypadki, które świadczą o tym, iż cos jednak moze w tym być. :scratch:

Ja przeważnie późno kładę się spac i późno wstaję ale miałam takie okresy w życiu, ze starałam sie kłaść najpóźniej o 23 i wstawać o 6 i byl to dobry czas. Miałam tak też jeszcze dosyc niedawno bo na poczatku mojego pobytu w Hiszpanii (czyli wrzesien, początek października) ale potem chyba straciłam entuzjazm do pobytu tam a co za tym idzie coraz trudniej było mi wstawać wczesnie.

Ogólnie jest tak jesli czuję sie dobrze i zmotywowana do zmiany świata to też łatwiej jest mi kontrolowac mój sen i wstawać wcześniej 8-) , jeśli pogrążam sie w marazmie to później się kłade później wstaję i do tego wstaję z dużym opóźnieniem w stosunku do obudzenia. :lol:

Jeśli chodiz o obserwacje bliskich mi osób to tez widze ze występują u nich oba przypadki, po prostu wstają odpowiednio do tego kiedy położą się spać. Niektórzy kiedy ich poznałam n lat temu kładli sie o 22 i wstawali o 6 a teraz czesto zostają do poźna i wstają po 10. Mimo wcześniejszych zapewnien że okryli swoją naturę skowronka. A może po prostu zakopali skowronka pod poduszką i powinni wrócic do tego? :scratch:

Wielu ludzi twierdzi że zdrowiej i bardziej produktywnie jest podążać za naturalnym cyklem dnia. I często też nam sie mówi przy projektowaniu żeby to uwzględniać, np projektujac sypialnie na wschodzie umożliwiając przebudzenie razem ze słońcem.


2. czy jest uwarunkowane genetycznie, czy wychowaniem?

W zwiazku z powyższym nie wiem. Mój tata usypia koło 22 budzi się o 5 czasem chwilę wcześniej czasem chwilę później, ale potem jeszcze dosypia w czasie siesty. Ja tak nie mam ani nikt z mojego rodzeństwa. (przykład dosyć słaby bo bardzo jednostkowy, ale nadal nie jestem przekonana do genetyki, może się przekonam przez ten wątek :mrgreen: ).

Raczej wychowanie niż genetyka.

3. czy ma związek z innymi cechami, jak introwertyzm czy ekstrawertyzm?


Moim zdaniem nie. Obie postawy mogę obserować i u tych i tamtym i u ambiwertyków.

4. czy zauważacie u siebie że generalnie w różnych godzinach macie różny poziom energii, niekoniecznie zgodny z trybem rano/wieczór, ale np. zmienny co kilka godzin?

Ja bardziej to zauważam niż tak naturalnie jako stałą, jako coś zależnego od wydarzeń z dnia, wiecej ludzi - wiecej energii, nawet jeśli cos innego działa na mój minus energetyczny - jak nieodpowiednie zawierające pszenice, przetworzone jedzenie. Potrafię umierac z bólu brzucha a jednocześnie cały czas funkcjonować na wysokim poziomie energii ciesząc się ludzmi. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Uważam za główne czynniki wpływajace na moją wydajność własnie jedzenie :!: i ludzi.


5. czy można to zmienić, i jeżeli tak, to jak i czy warto podejmować taki wysiłek? a może jest to łatwe? :scratch:


Ja uważam że to można zmienic ale raczej trzeba to potraktować bardziej kompleksowo z innymi jeszcze rzeczami dookoła. Czyli z dietą i np porządkiem dookoła. Wydaje mi sie że dużo łatwiej sie wstaje jak się ma porządek w pokoju. :thumbup:

Ale też wydaje mi sie ze czesto to może wyjsc dosyc naturalnie jak sie jest nastawionym do tego bardzo pozytywnie :)
Jeżeli można było zrobić penicylinę ze spleśniałego chleba, z pewnością da się coś zrobić też z Ciebie.

Awatar użytkownika
Reszka
Moderator
Posty: 112
Rejestracja: wtorek, 19 kwietnia 2016, 13:48
Enneatyp: Zdobywca
Lokalizacja: Okolice Poznania

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: Reszka » środa, 28 grudnia 2016, 13:11

Jeśli chodzi o dobową aktywność w ogóle, to bardzo dużo zależy także od strefy klimatycznej. Tam gdzie jest upalniej o wiele trudniej się funkcjonuje i ludzie często robią sobie drzemki w ciągu dnia. O ile się nie mylę, to w krajach takich jak Włochy czy Hiszpania jest nawet obowiązkowo po obiedzie wolne na odpoczynek.

1. Moim zdaniem coś takiego istnieje

2. Tutaj jest wiele czynników wpływających na bycie "sową" czy "skowronkiem". Od wychowania, po tryb życia jaki prowadzimy i nasz wiek. Akurat genetyka chyba ma najmniejszy udział, obserwuje to po sobie i moim rodzeństwie, gdzie ja raczej wstaje wcześnie a oni są śpiochami. Bardzo trudno powiedzieć co ma największy wpływ, bo przyzwyczajenia da się zmienić, pracę, która często ustala godzinę pobudki, też. Nastolatkowie potrzebują często więcej snu z powodu wzrostu organizmu (bardzo dużo energii tracą na rozwój - niekoniecznie umysłowy, ale wiadomo o co chodzi).

3. Nie zaobserwowałam związku między introwertyzmem i ekstrawertyzmem a aktywnością dobową. Jednak wydaje mi się, że ludzie mający więcej obowiązków (i to poczucie, że muszą je wykonać) raczej są "skowronkami". Moja mama zawsze ma sporo na głowie to wstaje bardzo wcześnie, gdyż szkoda jej dnia i wie, że jak ona czegoś nie zrobi to nikt. Z kolei moja znajoma, nie pracująca ani nie studiująca, żyjąca na garnuszku rodziców, śpi do popołudnia bez obaw, że czegoś nie zrobi.

4. Najgorzej jest chyba w godzinach popołudniowych, wtedy spada mi poziom energii. Kiedyś czytałam, że to naturalne i tak ma większość ludzi, dlatego należy robić sobie drzemki trwające od 15 do 30 minut. Nie wiem na ile informacja ta jest sprawdzona, ponieważ bardzo rzadko robię sobie te drzemki :what:
Często też spada mi "wydajność" gdy zmienia się pogoda, w szczególności jak spada ciśnienie. Jednak mocna kawa rozwiązuje ten problem :D

5. Da się to zmienić, tylko pytanie po co? Jak komuś pasuje późne chodzenie spać, a komuś bardzo wczesne wstawanie, to czemu nie. Dużo osób lubi spokój jaki oferuje noc, pewnie łatwiej im się dzięki temu funkcjonuje. Nigdy się tak w sumie nad tym nie zastanawiałam, bo nie potrzebowałam jakoś radykalnie zmieniać swoich przyzwyczajeń. Ja po prostu nawet idąc spać o 3 czy 4 w nocy, wstawałam o 7 albo 8 rano :/

AnetaK pisze:i tu jest clue bycia sową: mogę iść spać o 4 i wstać o 9 i będzie git. Gdy pójdę spać o północy (to jest pierwsza godzina o której udaje mi się zasypiać) i wstanę o 5, to mam pół dnia z głowy, bo jestem bez energii. A przecież w jednym i drugim przypadku śpię 5 godzin.


Tutaj sprawa rozbija się o fazę REM, która jest zależna od naszego sposobu żywienia oraz trybu życia (stres itp.). Możesz spać 8 godzin, ale jeśli faza REM trwała niewystarczającą ilość czasu, to niestety nie zregenerujesz się w pełni. Dlatego nie zawsze większa ilość snu równa się większemu wypoczynkowi.
3w4 sp/soc, LSE

Prawdziwie wielcy ludzie wywołują w nas poczucie, że sami możemy się stać wielcy. ~ Mark Twain

Awatar użytkownika
AnetaK
Posty: 344
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2014, 17:06
Lokalizacja: z boga

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: AnetaK » środa, 28 grudnia 2016, 13:11

Cotta pisze:Irytują mnie też komentarze, że jak ktoś wstaje późno, to długo śpi i jest leniem. Ja sypiam przeważnie 5-6 godz. na dobę i dużo pracuję. Po prostu sypiam w innych porach niż skowronki. Ale do wielu skowronków to nie dociera i klepią swoje wbrew faktom. Podobnie zresztą klepią swoje "to idź wcześniej spać", zupełnie ignorując, że to nie działa tak, że jak się położysz, to od razu zaśniesz. Czytałam swego czasu sporo o różnych zaburzeniach snu itd. Kładzenie się spać, kiedy nie jest się sennym, jest bardzo szkodliwe, jest jedną z głównych behawioralnych przyczyn bezsenności.


Myślę, że skowronki nie rozumieją sów, bo społecznie akceptowalnym schematem jest wstawać rano i pracować do 16. dla skowronków to bułka z masłem, dla sów - katorga. rzadko się zdarza, że skowronek jest wrzucony w nieswój schemat dobowy, chyba, że ktoś pracuje na drugą zmianę :P
całe szczęście nie wszystkie zawody wymagają dostosowywania się do skowronkowego faszyzmu.

PS uważam, że to powinna być jedna z głównych rzeczy, brana pod uwagę, przy ustalaniu planu lekcji dla dzieciaków - bo po prostu podcina się sowom skrzydła.
"Kobiety warto kochać i je uwodzić. Z mężczyznami warto dyskutować i ich gwałcić" - Perwik

Awatar użytkownika
hippiee
Posty: 182
Rejestracja: piątek, 30 sierpnia 2013, 15:55
Enneatyp: Entuzjasta
Lokalizacja: Trochę tu, trochę tam... ;)

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: hippiee » środa, 28 grudnia 2016, 13:41

AnetaK pisze:PS uważam, że to powinna być jedna z głównych rzeczy, brana pod uwagę, przy ustalaniu planu lekcji dla dzieciaków - bo po prostu podcina się sowom skrzydła.


I tu trafiłeś w sedno! Podobno kilka amerykańskich szkół w celu badań zmieniło plan zajęć tak by zaczynać i kończyć nieco później. Wyszło wtedy, że młodzież-sowy miały lepsze wyniki ze sprawdzianów niż wcześniej. I coś w tym jest - ja sama zauważyłam po sobie: łatwiej było mi się skupić na sprawdzianach o póżniejszych porach niż jak z marszu z rana miałam się produkować. (chociaż to też była kwestia tego, że do ostatniej lekcji miałam wystarczająco dużo czasu by skonstruować ściągę :P)
7w6, 4 PRO, IEE, sp/so

Awatar użytkownika
awesome_anteros
Posty: 88
Rejestracja: piątek, 5 sierpnia 2016, 08:40
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Walhalla

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: awesome_anteros » środa, 28 grudnia 2016, 16:28

Odpowiedź na pytanie 1,2,3:
Brzmi raczej nie- biologiczny rytm dobowy człowieka został przez naukowców wyznaczony na 25h(w sensie że doba biologiczna trwa 25h) , więc optymalną godziną na położenie się do łóżka(w sensie pójście spać) jest godzina, 1: 00 więc Cotta ma w miarę normalny rytm. Ludzie ogólnie, gdy mają urlop to często wydłużają sobie dzień o tą godzinę czy dwie więc rytm dobowy często jest trochę regulowany przez pracodawców. Genetycznie nie chyba, że jakaś choroba genetyczna powoduje zaburzenia snu. Wydaje mi się, że bardzo duży wpływ na sen ma akcja pracy serca np. przy przełomie tarczycowym (nadczynność tarczycy-wysoki puls) występuje problem z bezsennością(w ten sposób można spròbować ustalić kto jest, skowronkiem a kto nie) . Szyszynka reguluje rytm dobowy człowieka a jej zaburzenia prowadzą do zachwiania tego rytmu ponadto komórkami szyszynynki są pinealocyty produkujące hormon snu, czyli melatoninę o przebudzeniu decyduje w dużej mierze epinefryna (adrenalina) zwiększa się ciśnienie tętnicze krwi i następuje przebudzenie. Wiem, że to są oczywistości i trochę zaśmiecam wątek, jakby coś się nie podobało proszę usunąć post xD.


Odpowiedź na pytanie 4
Generalnie tak, ale wydaje mi się, że jest to związane z coraz szybszym tempem życia ludzi. Głównie po przebudzeniu(7-8) czuje się jakoś taki zmęczony w godzinach między 9-12 jest taka duża fala energii o 15 robię sobie małą przerwę w pracy (jest to konieczny odpoczynek) potem ta energia jest już w miarę stabilna.

Odpowiedź na pytanie 5
Pewnie tak, ale, po co to robić.
Ostatnio zmieniony środa, 28 grudnia 2016, 16:53 przez awesome_anteros, łącznie zmieniany 1 raz.
poziom merytoryczny forum xD :| 9w1
► Pokaż Spoiler

sp/sx
Socjonika: nietypowy

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: Snufkin » środa, 28 grudnia 2016, 16:50

Dwa obiektywnie dobre powody by wstawać wcześniej:

1) wraz z zachodem słońca szyszynka zaczyna produkować melatoninę, hormon snu czy się to komuś podoba czy nie gdy zaczyna brakować światła słonecznego temperatura naszego ciała obniża się i zwalnia metabolizm
2) nie wiem jak u kobiet ale u mężczyzn najwyższy poziom testosteronu występuję około 6 rano. O 4 zaczyna rosnąć a o 8 już spada. Przesypiając ten okres tracimy dodatkowy zastrzyk energii.
Można by zapytać dlaczego więc niektórzy nie mogą spać jak Pan Bóg przykazał, razem z kurami ? Ano właśnie dlatego, że przestali żyć z kurami ! Kiedyś przeciętny człowiek nie siedział w kapciach na fotelu tylko wracał wieczorem zarobiony z pola, jadł skromną kolację i zasypiał. Co robi współczesna sowa ? Często pracuje ale nie fizycznie tylko umysłowo (organizm wymaga codziennej aktywności fizycznej, inaczej jest po prostu niedotleniony, sam miałem wtedy problemy z zaśnięciem). Ogląda tv, siedzi przed komputerem, słucha muzyki czyli mówiąc w skrócie pobudza mózg do intensywnej pracy (głównie układ limbiczny). Do tego dochodzą takie używki w ciągu dnia jak kofeina i nikotyna.
Sam miałem długi czas problemy ze snem i tu kilka rad: nie trzeba spać 8 h jak twierdzą lekarze, lepiej przespać 5, 6 h w całości niż zmuszać się wyrobić normę. Na co najmniej 2 h przed spaniem nie wolno już nic jeść, spać tylko przy otwartym oknie, chodzić spać zmęczonym fizycznie, jeśli praca jest zbyt stacjonarna lub jej nie ma, trudno trzeba z godzinę wcześniej poćwiczyć mięśnie lub choćby wyjść na półgodzinny spacer. No i na koniec niektórzy mają skołatane nerwy i problemy ze stresem, wtedy przyjmujmy duże dawki magnezu (minimum 300 jonów a jak i to nie pomaga to aminokwas GABA w kapsułkach). Melatoniny w tabletkach nie polecam bo jak się do niej przyzwyczaimy to mózg automatycznie ograniczy jej wytwarzanie.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5841
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: boogi » środa, 28 grudnia 2016, 17:17

AnetaK pisze:2. Sądzę, że ma uwarunkowanie genetyczne (w mojej rodzinie niemal wszyscy to sowy)
To może być równie dobrze argumentem na wychowanie, nawet bardziej niż na geny - np. rodzice twoi nie dzielą genów.

AnetaK pisze:jestem nisko ciśnieniowcem, wymagam dużo kawy i innych używek. rano bardzo powoli nabieram energii.
Ja mam dokładnie tak samo - jako że mam pracę siedzącą. Ale poprowadziłem na sobie eksperyment: przez kilka tygodni codziennie (także w weekendy) pobudka o tej samej godzinie (6 rano), drobne śniadanie i szybkie wyjście z domu - i rowerem do pracy (w weekendy ćwiczenia w domu zamiast roweru: tzw. burpees, wystarczy kilka serii po kilka powtórzeń) - i dzięki temu w dzień miałem więcej energii. Pierwsze dni były ciężkie, zaś po około miesiącu miałem już to "we krwi" i całymi dniami znacznie wyższy poziom energii. Mówię tutaj cały czas o wstawaniu o 6 rano. Zadbałem też o to, żeby kłaść się o 22, najpóźniej 23. To nie są pory snu które uważałem za swoje naturalne i jak się okazuje teraz, w okolicy świąt, jak odpuściłem sobie taką musztrę, to kładę się spać o 2-3 w nocy i wstaję znowu w południe, heh. I czuję się zmęczony przez cały dzień, dopiero koło 22 nabierając energii.

Ogólnie to skłaniam się teraz do stwierdzenia, że chronotyp to w bardzo sporej części efekt nawyków, ale będę na sobie prowadził jeszcze kolejne eksperymenty. Największym problemem dla mnie jest zaśnięcie - póki jestem w fazie "prawie-że-już-śpię", to wybudza mnie każdy szelest (stąd moje pytanie o skojarzenie z introwertyzmem - niskim progiem pobudzenia).

Cotta pisze:Irytują mnie też komentarze, że jak ktoś wstaje późno, to długo śpi i jest leniem.
Grrr. Chyba każdą sowę to drażni.

Snufkin pisze:każdy człowiek podlega takiemu samemu rytmowi dnia i nocy.
awesome_antheros pisze:doba biologiczna trwa 25h
Wedle mojej wiedzy: wewnętrzny zegar człowieka faktycznie odmierza czas dobowy trochę powyżej 24h - zmierzono to w kilku eksperymentach, najciekawszy był taki w którym gość żył kilka miesięcy bez światła, w podziemnej jaskini, przy której wejściu w namiotach przebywali jego koledzy-naukowcy; byli połączeni linią telefoniczną - on mógł do nich zadzwonić kiedy zechciał, oni zawsze byli w gotowości odebrać telefon (spali zmianowo) i nigdy nie mogli mu powiedzieć, ani nawet zasugerować, jaka jest pora dnia czy nocy. Gościowy cykl dobowy samodzielnie wyregulował się właśnie na trochę ponad 24h, w związku z czym jak dzwonił do nich raz na dobę, to telefon był o 1, drugiego dnia o 1:15, trzeciego dnia o 1:30 i tak dalej, mniejsza o konkretne godziny, chodzi o to przesunięcie.
Niemniej jednak ten rytm dobowy - to jest ważne - jest korygowany przez światło dzienne, ale - to też jest ważne - tylko to występujące o poranku, jako że a) jest wtedy bardziej niebieskie (regulacja wydzielania melatoniny), popołudniowe jest bardziej czerwone oraz b) jest rano więc nastawia człowieka na ileś godzin aktywności, naświetlenie się niebieskim światłem (np. sztucznym - żarówki, ale jeszcze bardziej led-y) po południu też nastawi na kilka godzin aktywności, ergo wpłynie negatywnie na zasypianie.

Reszka pisze:
AnetaK pisze:A przecież w jednym i drugim przypadku śpię 5 godzin.
Tutaj sprawa rozbija się o fazę REM
Jest jeszcze drugi element biologicznego zegara człowieka, o którym warto wiedzieć. Wydzielanie hormonów też jest zależne od doby - około północy wydzielanych jest najwięcej hormonów wzrostu (wspierających odbudowę fizycznej strony organizmu). I to związane jest z fazami snu - także wspomnianą fazą REM. W uproszczeniu mamy 2 główne fazy snu: NREM (non-REM, czyli fazy inne niż REM) oraz REM (rapid eye movement, bo wtedy daje się zauważyć ruch gałek ocznych, stąd nazwa). Pierwsza z nich to sen twardy, mocny, trwa około półtorej godziny i generalnie odbudowują się wtedy tkanki organizmu. Potem jest faza REM, lekki sen, marzenia senne, jakieś przebudowy neuronów itp, trwa około 10 minut. Takie cykle powtarzają się w nocy 4-5 razy, zależy jak długo śpimy. I teraz co jest ważne: otóż, idealnie, koło północy, kiedy zasypiamy, faza NREM jest dłuższa, faza REM jest króciutka: nastawienie jest na odbudowę tkanek. Im bliżej poranka, tym krótsza i płytsza jest faza NREM, zaś coraz dłużej trwa faza REM, jest więcej snów.
Krótko mówiąc, Anetko, możliwe że śpiąc w godzinach 4-9 po prostu omijasz ten moment, kiedy organizm naturalnie się odbudowuje, w związku z tym masz krótkie cykle snu głębokiego i długie fazy REM i wybudzasz się w tej fazie REM (obudzony w tej fazie człowiek nie czuje się zaspany). Coś takiego stwierdzam u siebie - jeżeli jestem w jakimś dłuższym okresie bardziej aktywny (bieganiem, rowerem, siłownią), to późne kładzenie się spać po paru tygodniach objawia mi się strasznym osłabieniem organizmu, nawet jeżeli przesypiam teoretycznie idealne 8h.

I generalnie to co przed chwilą napisał powyżej Snufkin - generalnie zgoda (aczkolwiek spanie przy otwartym oknie, lub ćwiczenia fizyczne wieczorem, to do osobnej dyskusji), możemy rozwinąć temat dalej o kolejne szczegóły.
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5841
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: boogi » środa, 28 grudnia 2016, 17:49

Sowy i skowronki to tylko dwa podejścia, jeden gość wyróżnił 4 inne: http://businessinsider.com.pl/lifestyle ... zi/94j0c6r
Czy ktoś się odnajduje w jakimś z tych chronotypów?
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
R25
Posty: 238
Rejestracja: środa, 27 maja 2015, 14:12
Enneatyp: Mediator

Re: Sowy i skowronki, czyli o porach aktywności

Postautor: R25 » środa, 28 grudnia 2016, 19:14

Praktycznie zawsze po obudzeniu potrzebuję kilkunastu minut na dojście do siebie. Nagłe wstawanie skutkuje możliwym obijaniem się o drzwi i ściany w ciągu kolejnych minut. Po max godzinie od przebudzenia wszystko w normie. Sen czasem się przerywa, nawet kilka razy, ale tylko na kilka minut. Pierwsze godziny poranne raczej wegetatywne, ale w normie. Godziny popołudniowe i wieczorne najlepsze do podejmowania działań.

Bardzo dużo wysiłku fizycznego w dzień:
- zaśnięcie przed północą kończące się skoro świt + kilka h drzemki i wylegiwania, zwykle jednak do 7, rzadziej 6.
- po północy - sen kończący się o 7. Po obudzeniu uczucie wypoczęcia
Przeciętne dni:
- pobudka o 4-5 bez drzemania (albo z minimalną w środkach transportu) kończyły się tragedią. Aktywność komfortowa max do 9, potem tylko przysypianie do wieczora. Całe dnie w rozsypce. Około 19 ponownie aktywność komfortowa, słabsza niż poranna. Aktywność słabsza niż w jakimkolwiek innym schemacie. (najgorszy okres w moim życiu)
- p. 5-6. Odrobinę lepiej niż poprzedni schemat, szerszy (w kierunku południa) zakres komfortu o ~2-3h?. Potrzeba drzemek koło południa.
- p. 7-8. Idealna pora na wstawanie. Bez problemu przez cały dzień, bez drzemek.
- p. 10 lub później. Podobnie jak p.5-6, ale bez potrzeby drzemania. Słabsza aktywność umysłowa i psychiczna, więcej czasu potrzebnego na rozruch, czasem wygląda to tak jak p.4-5. Do tego dochodzi uczucie zmęczenia przez cały dzień. Często czuję się kiepsko w rejonie brzucha. Uczucie połamania jak po wysiłku.
9 z PRO8, przez PRO7 na PRO6 sx/sp EII INFP


Wróć do „Ogólne Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość