Borderline Personality Disorder

Dyskusje na tematy szeroko pojętej psychologii
Wiadomość
Autor
Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

#76 Post autor: Pablo » poniedziałek, 3 listopada 2008, 23:11

chxx z bipolarem. Wracając do borderline i o dobre rady apropos wizyt lekarskich to z tego co czytałem jakiś czas temu to w Polsce nie było jeszcze specjalistów od tego. No ale może się to zmieniło ;) W tym przypadku jak pacjent nie chce to podwójne gówno mu da taka terapia.



impos animi
VIP
VIP
Posty: 2251
Rejestracja: sobota, 24 marca 2007, 17:09
Lokalizacja: z nikąd

#77 Post autor: impos animi » środa, 5 listopada 2008, 18:42

Absynt pisze:Ale trzeba o siebie dbac ><. Nie wolno w kolko chodzic z myslami "ale jestem pojebany, nikt mnie nie chce". Stara zasada wewnetrznej projekcji psychicznej odbija sie na zewnatrz. I tracimy. Odnosze wrazenie Impos, ze nie ma dnia, a pewnie nawet i godziny, w ktorej nie myslisz o tym, ze masz pieprzone borderline. To juz stygmat, bo ta diagnoze odbija sie na Ciebie i spowrotem od Ciebie na zasadzie rezonansu. Masz latke. Niech se ona bedzie u lekarza, ale na litosc boska - jestes kxxxx taka sama istota jak kazdy kto ma czysta kartke, czy raka jelit. Ja zamiast myslec o tym, ze jestem dziwny, inny i porypany czytam ksiazki, zglebiam zainteresowania, ktore jakos beda wypelniac te tesknote za magia i bede mial o czym myslec... I nie moge poprzestac.
Owszem Absyncie, ale jak już pisałam i nie wiem, który raz to powtarzam, nie przejmowałabym się tym w ogóle, ani nie chodziłabym z tym jak to mówisz stygmatem na czole, gdyby osoby, na których mi zależy i których zdanie jest dla mnie ważne, nie pokazywały mi na każdym kroku, że ciągle coś robię nie tak, przez co bez przerwy czuję się czemuś winna.

Co do reszty... Nie mam już siły się tłumaczyć. I tak mam wrażenie, że w kółko powtarzam to samo, tylko innymi słowami. Rozumiem Abysnt, co masz na myśli, tylko wy zawsze jak mam moment kryzysu i trochę zacznę marudzić (nawet jeśli zaznaczę, że niczego od nikogo nie oczekuję jak ostatnio) od razu na mnie naskakujecie, tak, jakbym ja nie robiła nic innego tylko 24h na dobę siedziała i wypłakiwała oczy. Otóż tak nie jest. Nawet tutaj mam wrażenie, że wszyscy postrzegają mnie przez pryzmat kryzysów, a nie tych bardziej pozytywnych postów czy tematów, które też staram się tworzyć, choć może rzadziej. Bez urazy, i to mówię też do reszty chłopaków, która mnie teraz naskoczyła, ale rady od kogoś kto nie ma specjalistycznej wiedzy lub tą wiedzę w ogóle ma znikomą (jak Pablo który myli nazwy), albo nie zna tego z autopsji są dla mnie czasem z dupy wzięte. Bo w jednej godzinie napiszę, że nienawidzę siebie i chcę umrzeć, i nie widzę dla siebie żadnej nadziei, a w drugiej myślę już zupełnie inaczej i mam wrażenie, że czytam od kogoś jakieś farmazony, oczywiste oczywistości, które sama wiem. Sorry, wiem, że to może infantylnie zabrzmi, ale wy naprawdę nie macie zielonego pojęcia jak to jest co parę godzin lub dni co chwilę się zmieniać. Rano płakać w napadzie histerii, w południe robić za duszę towarzystwa, a wieczorem mieć ochotę schować się w czarnej dziurze.
Nie musicie mi tłumaczyć, że można sobie z tym jakoś radzić, bo ja to wiem, znam osoby, które to mają i żyją. Sęk w tym, że czasem nachodzą momenty, kiedy się nagle tego nie widzi lub się o tym zapomina, ale to nie znaczy, że w ogóle się o tym nie wie. Właśnie w takich gorszych momentach czuję się skazana na siebie i stąd ta cała refleksja, co do której nie chciałam żadnych komentarzy i wydawało mi się, że to wyraziłam, no ale mniejsza o to, ale nie oznacza to, że się tak czuję przez cały czas. Niestety ciągle zaprzeczam sobie, nie tylko na zewnątrz ale i wewnątrz głowy, dlatego to czasem jest takie trudne do wytrzymania, zwłaszcza w momentach, kiedy nagle się to zauważy, bo chciałoby się móc to wszystko sensownie wyjaśnić, tylko jak tu wyjaśniać logiczność nielogiczności?

SuperDurson też wyskoczył jak półdupek zza krzaka z niezwykle oświecającą prawdą. Piszecie, że mam się traktować jak osobę normalną, a sami piszecie do mnie jak do jakiegoś niedorozwoja emocjonalnego i debila.

A, i jeszcze co do zajęć - ja mam zajęcia, wierzcie mi, tylko, że może tylko wy macie taką słabą podzielność uwagi, bo ja nawet podczas spaceru, czytania czegoś, pisania, prowadzenia samochodu czy nauki gry na gitarze miewam czasami tak silne natłoki myśli, że nie jestem w stanie nad tym zapanować ani dostatecznie skupić się na czynności. Zaznaczam czasami, żeby znowu nie było, że czym się nie zajmę, to zaraz płaczę.

W ogóle to mam wrażenie, że się mnie wszyscy uczepiliście, na tym forum jest cała masa marudzących Czwórek, a wy zawsze naskakujecie akurat na mnie. Ych, znowu bezsensowny wywód.

A i tak pomimo tej śmiesznej diagnozy czasem się łudzę, że to może rzeczywiście tylko hormony i za dwa lata nie będzie po tym śladu... uhm.
Czy zdanie okrągłe wypowiesz,
czy księgę mądrą napiszesz,
będziesz zawsze mieć w głowie
tę samą pustkę i ciszę.

Awatar użytkownika
ein
Posty: 1167
Rejestracja: sobota, 16 czerwca 2007, 20:32

#78 Post autor: ein » środa, 5 listopada 2008, 20:28

Bo widzisz Impos, niektore czworki przestaly po prostu pisywac. Ja juz nie widze w tym sensu, bo tutaj jak w zyciu dostaje po twarzy, ze mam sie usmiechnac i juz. Pisalem nie raz o takich wachaniach nastroju - zmiany zdarzaja sie po kilka razy dziennie, tylko juz naprawde nie wiem co z tym robic, a pisanie po raz kolejny, ze jest zle, zeby uslyszec ZAJMIJ SIE CZYMS naprawde mnie nie bawi. U mnie problem jest najbardziej widoczny jak mam rzeczywiscie nad czyms pomyslec, pouczyc sie, wtedy wracaja wspomnienia z podstawowki i gimnazjum - boje sie tego, rozmawiam o tym z psychologiem. ale ona na to nic nie poradzi. Martwi sie, ale za bardzo nie wiadomo co z tym zrobic... Czasami mnie to zalamuje, bo moze i bym potrafil ruszyc dalej, ale brakuje sil i krece sie w kolko praktycznie. Od chwili pozytywnego nastroju do kolejnego dolka. Nie mam zalu do Absynta, bo naprawde sporo mi pomogl, tylko nie zawsze mozna sobie to wytlumaczyc, wszystko jest przeciwko nam, nawet nasze uczucia. Teraz czesciej wygrywam, ale zdarza sie, ze mam dosc, po prostu DOSC siebie, tego jaki jestem i jak moje zachowanie potrafi sie zmienic. Bywa, ze nie poznaje siebie... Dobra... Troche sie zagalopolowalem - ile w tym rzeczywistego bordeline, a na ile po prostu potraktowalem was mega-offtopiciem?

Awatar użytkownika
dostojewska
Posty: 101
Rejestracja: środa, 10 września 2008, 09:36
Lokalizacja: Z Księżyca

#79 Post autor: dostojewska » środa, 5 listopada 2008, 21:11

doskonale cie rozumiem ein... tez sie tak czesto czuje, a raczej ze wyszlabym z siebie zostawilabym swoj glupi charkter w lozku i poszla na spacer... a jak mam sie uczyc... jej, zajolby to 2 razy mniej czasu gdyby nie moje durne mysli
hm, no nie weim czy tobie by to pomoglo ale mi pomoga kiedy jestem zajeta czyms przez caly dzien, tylko to musi byc cos co lubisz, na czym bedziesz potrafil sie skupic (ja, wbrew swoim przewidywaniom grajac na gitarze kompletnie nie mysle o niczym, skupiam sie, nie ma mnie), bo zajomwanie sie czymkolwiek to najgorsze co moze byc dla 4, raz ze zmarnujesz swoj czas, dwa ze zly nastroj napewno nie minie, a nawet sie poglebi bo zmrnowales czas (tak to u mnie wyglada :D ) ale tez poswiecam czas na relaks, leze na lozku, najlepiej w ciemnosciach z ciepla dobra herbatka i slucham muzyki z radia tak ze 20 -30min i czuje sie jak nowonarodzona
no i nie pomijajac faktu ze przez caly ten czas gdzies tam na dnie kryje sie mysl "moje zycie jest do niczego, nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi, zabije sie"
no ale jakos leci... ;)

troche offtop, przepraszam..., :D
4w5 i w1 INFJ

"Kłamstwo to najbardziej osobisty akt tchórzostwa."

impos animi
VIP
VIP
Posty: 2251
Rejestracja: sobota, 24 marca 2007, 17:09
Lokalizacja: z nikąd

#80 Post autor: impos animi » środa, 5 listopada 2008, 23:16

ein pisze:Dobra... Troche sie zagalopolowalem - ile w tym rzeczywistego bordeline, a na ile po prostu potraktowalem was mega-offtopiciem?
Nie wiem Ein, bo po kilku zdaniach, a nawet kilkudziesięciu lub kilkuset postach nie da się tego stwierdzić. Posty odzwierciedlają tylko to, co my sami o sobie napiszemy, a to nie zawsze musi pokrywać się z prawdą (o ile takowa w ogóle istnieje). Myślę, że ocena kogoś z boku ma tylko wtedy sens, kiedy dana osoba może nas obserwować przez dłuższy czas w różnych sytuacjach, czyli jest to po prostu opinia od najbliższych osób, którymi się otaczamy. Oczywiście nie zawsze trafna, ale już może nie będę dalej tego rozwijać, bo faktycznie offtop się zrobi... W każdym bądź razie, nieważne czy to jest jakiś zalążek czegoś czy po prostu jakieś tam nastroje - czujesz się źle, uważasz, że nie jest tak jak być powinno, więc nikt nie ma prawa tego lekceważyć. Mi też nie chodzi o to, żeby zaraz pociągnąć kolejną lawinę narzekania, ale litości, sztuczne banany na twarzach i robienie dobrej miny do złej gry potrafi być bardziej męczące niż popłakanie sobie w kącie od czasu do czasu i wyplucie na zewnątrz tego, co tak boli.

A tak przy okazji, a propos "normalności", znalazłam coś, co w zasadzie nadal uważam za aktualne. (jednak na coś się przydało to snufkinowe odgrzebywanie)
Czy zdanie okrągłe wypowiesz,
czy księgę mądrą napiszesz,
będziesz zawsze mieć w głowie
tę samą pustkę i ciszę.

Awatar użytkownika
Absynt
VIP
VIP
Posty: 3178
Rejestracja: środa, 25 kwietnia 2007, 13:53

#81 Post autor: Absynt » czwartek, 6 listopada 2008, 00:16

Heh, impos... Bo mam dla Ciebie rade. Zamiast spisywac te swoje zrzedzenia, marudy itd. daj temu spokoj. Spisywaniu. Stworzylas obraz osoby z borderline. No coz - nie ukrywasz tego. Ale moze za czesto to ukazujesz - przede wszystkim sama przed soba.

Bo

Spisywanie swoich zlych stanow uwazam za Twoj podstawowy blad, bo przez to utrwalaja sie one w naszej pamieci. Jak chcesz pisac, to pisz o swoich sukcesach. O tym czego sie nauczylas, o tym jakie wyciagnelas wnioski, o tym co Cie umacnia, a nie oslabia.
6w7 sx/so EIE

Zycie to samospelniajaca sie przepowiednia.

Perwik
Posty: 3600
Rejestracja: czwartek, 3 stycznia 2008, 23:08

#82 Post autor: Perwik » czwartek, 6 listopada 2008, 04:59

Absynt pisze: Spisywanie swoich zlych stanow uwazam za Twoj podstawowy blad, bo przez to utrwalaja sie one w naszej pamieci. Jak chcesz pisac, to pisz o swoich sukcesach. O tym czego sie nauczylas, o tym jakie wyciagnelas wnioski, o tym co Cie umacnia, a nie oslabia.
i to się tyczy także eina. i pamiętajcie, że to my nadajemy znacznie wydarzeniom, same w sobie nic nie znaczą. więc jeśli ktoś chce obrywać od życia po dupie, to jest bardzo łatwe do zrobienia, w psychologicznym sensie.

impos animi
VIP
VIP
Posty: 2251
Rejestracja: sobota, 24 marca 2007, 17:09
Lokalizacja: z nikąd

#83 Post autor: impos animi » czwartek, 6 listopada 2008, 14:01

Koniec. Nie wiem ile można w kółko bez przerwy powtarzać to samo. Dyskusja ze ścianą nie ma sensu. Już mi się nie chce.

Ale cholera muszę dodać jeszcze jedno. Choć i tak się powtórzę. Zrozum Absynt, że ja w ten sposób właśnie jestem sobą, to Ty mi każesz stwarzać kogoś, kim nie jestem i robisz ze mnie Szóstkę i jeszcze robisz mi niepotrzebny zamęt w głowie, a ja nią NIE JESTEM i potrzebuję czasem wyrzucić gdzież żal. Dla was to może być śmieszne, ale mnie taki wypisanie tego gdzieś potrafi powstrzymać od pocięcia się. Ale wy tego nie macie, więc gówno rozumiecie, więc nie ma co dalej dyskutować. Tyle.
Czy zdanie okrągłe wypowiesz,
czy księgę mądrą napiszesz,
będziesz zawsze mieć w głowie
tę samą pustkę i ciszę.

Awatar użytkownika
Absynt
VIP
VIP
Posty: 3178
Rejestracja: środa, 25 kwietnia 2007, 13:53

#84 Post autor: Absynt » czwartek, 6 listopada 2008, 14:37

Wyrzuc, owszem. Trzeba wyladowywac napiecie. Tego Ci nie odradzam, ale nie spisuj tego gowna do jasnej ciasnej, bo to Cie pograza.

Juz lepiej by bylo gdybys zamiast pisac to gowno, pociela sie, albo jeszcze lepiej zrobila sobie piercing (tak ludzie robia zamiast sie ciac). Albo jeszcze lepiej zebys pobiegala, ale Ty znajdujesz sto wymowek na to jaka jestes slaba i niedolezna.

Zadaj sobie pytanie po co Cie mamy wysluchiwac, skoro wogle nie pozwalasz na dwustronna komunikacje? Starasz sie by ludzie Cie zrozumieli, a nic nie dajesz od siebie w zamian. No pudlo jak chxx.

Tu nie ma, ze "taka jestem" i wobec tego ciagle poddaje sie swoim slabosciom. Cos, czego ostatnio sie nauczylem to to, by zaakceptowac siebie, wybaczac sobie bledy. Potniesz sie - w porzadku. Zdarzylo sie. Zdarzy sie pewnie jeszcze nie raz. ALE NIE ROB Z TEGO JESZCZE WIEKSZEGO PROBLEMU!! To, ze sie tniesz, to ze sie tym dolujesz to psychologiczne bledne kolo, bo przez dola, ze sie pocielas potniesz sie, czy zachlejesz sie znowu. I w kolko macieju. Nie mozesz sie skupiac na problemie, a na rozwiazaniach, chocbys ich teraz jeszcze nie widziala. A staniesz sie tym, kim chcesz byc.
Wiem, ze jestes zajebiscie utalentowana, ladna, wrazliwa, cholernie bystra i wdzieczna dziewczyna. To bedzie w Tobie zawsze, bo z tym sie urodzilas i mozesz to pielegnowac. A to, ze jestes przez zycie zgorzkniala, wybuchowa, marudna, niestabilna to cechy nabyte, ktore mozesz wykorzenic.
Ty musisz pragnac zmiany. A jak lubisz miec bzika tak jak ja lubilem swego czasu, to powodzenia. Widocznie jeszcze dna nie siegnelas, by chciec sie z niego odbic. Zadaj sobie pytanie: kxxxx, ile jeszcze mam byc ofiara siebie samej i calego swiata?

Moge Ci pisac motywujace elaboraty, ale jak zechcesz mnie sluchac.
6w7 sx/so EIE

Zycie to samospelniajaca sie przepowiednia.

Awatar użytkownika
morbus
Posty: 801
Rejestracja: czwartek, 26 marca 2009, 13:25
Enneatyp: Obserwator

#85 Post autor: morbus » sobota, 23 maja 2009, 15:43

Wszystkie kryteria pasują >< Ale... Nie przeszkadza mi to ;p Jestem inny po prostu :twisted:
Mind.
a beautiful servant,
a dangerous master.

Awatar użytkownika
anku
Posty: 229
Rejestracja: środa, 27 lutego 2008, 15:17
Lokalizacja: z magicznego pudełka
Kontakt:

#86 Post autor: anku » czwartek, 28 maja 2009, 13:38

mi to stwierdzili niby, ale w sumie to pasuje prawie do każdego więc trochę takie sratu pierdatu masz zaburzenie osobowości musisz chodzić na terapię.
4w5

moralności mi brak.

Awatar użytkownika
Maximus
Posty: 188
Rejestracja: poniedziałek, 13 kwietnia 2009, 02:01
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

#87 Post autor: Maximus » sobota, 30 maja 2009, 07:57

Wzorzec niestabilnych relacji z innymi, obrazu siebie, afektu i wyraźna impulsywność zaczynająca się we wczesnym okresie dorosłości i obecna w różnych sytuacjach, wskazywana przez co najmniej pięć z następujących:

1. Frenetyczne (szalone, poważne, nacechowane nadmiernymi emocjami) wysiłki uniknięcia rzeczywistego lub urojonego opuszczenia.
Szukanie kogoś na fotce.pl się pod to wlicza?
2. Wzorzec niestabilnych i intensywnych relacji z innymi ludźmi, charakteryzujący się przechodzeniem pomiędzy ekstremami: idealizacji i dewaluacji. Jest to nazywane "rozszczepieniem".
Możliwe. Chociaż nie rozumiem co tu piszą :P może jakbym w nocy spał bym bardziej ogarniał :P
3. Zaburzenia tożsamości: zauważalny i trwale niestabilny obraz siebie lub poczucia własnego "ja".
Moje "ja" ma się całkiem dobrze. Chyba.
4. Impulsywność w co najmniej dwóch obszarach, które są potencjalnie niebezpieczne (np. wydawanie pieniędzy, lekkomyślny seks, nadużywanie substancji, niebezpieczna jazda, nadużywanie jedzenia).
Wydawanie pieniędzy - owszem, głównie je przejadam. Lekkomyślny seks? Z miłą chęcią, ale nie ma z kim. Nadużywanie jedzenia? Hmm, lubię jeść, jedna z niewielu przyjemności w tym marnym życiu. Nadużywanie substancji? Jakbym miał więcej pieniędzy to pewnie jak Churchill był bym - litr whisky, litr brandy, litr koniaku dziennie plus po kilkanascie cygar.
5. Powtarzające się zachowania samobójcze (gesty, groźby) lub samouszkadzające się zachowanie.
Nie ma. Chociaż ostatnio przymierzałem nóż do piersi :P
6. Niestabilność emocji z powodu wahań nastroju (np. intensywne epizody depresyjne, drażliwości lub niepokoju, zwykle utrzymujące się kilka godzin, rzadko dłużej niż kilka dni).
U mnie to całe życie jest...
7. Chroniczne uczucie pustki.
Owszem. Od urodzenia pustka.
8. Niestosowna, intensywna złość lub problemy z kontrolą złości (np. częste wybuchy gniewu, stałe gniewanie się, powtarzające się bójki).
Zdarzało się.
9. Przejściowe, związane ze stresem, poważne symptomy dysocjacyjne lub paranoidalne podejrzenia.
Chyba brak.

Cierpię na BDP czy jestem 4w5 w kiepski stanie po prostu? :P
Sbigneus Petrus Thomas Alexander Maximus M.

4w5

Nie jest umarłym ten, który może spoczywać wiekami. Nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami.

Awatar użytkownika
anku
Posty: 229
Rejestracja: środa, 27 lutego 2008, 15:17
Lokalizacja: z magicznego pudełka
Kontakt:

#88 Post autor: anku » niedziela, 31 maja 2009, 23:29

cierpisz na grzybicę mózgu.
4w5

moralności mi brak.

Awatar użytkownika
robacz-kun
Posty: 20
Rejestracja: wtorek, 12 maja 2009, 21:42
Lokalizacja: Droga Mleczna
Kontakt:

#89 Post autor: robacz-kun » wtorek, 7 lipca 2009, 13:32

Podejrzewam, że znacznej części z Was, opis BPD pokrywał się w przeważającym procencie z własnymi zachowaniami (jak zresztą wynika z postów). W moim przypadku, jeśli zawierzyć opisowi choroby, jej symptomy odziedziczyłam po traumie z dzieciństwa - długotrwały stres i poczucie odrzucenia wywołane rozpadem rodziny.
Zastawia mnie, czy należy naszą osobowość podporządkować, w tym wypadku, Czwórkowości, z daniem sobie szansy na dążenie do wyższych poziomów zdrowia, czy pogodzić się, że te skrajności i błędne koła, w które się pchamy, są nieodwracalnymi zmianami biologicznymi w mózgu?

Awatar użytkownika
morbus
Posty: 801
Rejestracja: czwartek, 26 marca 2009, 13:25
Enneatyp: Obserwator

#90 Post autor: morbus » wtorek, 7 lipca 2009, 20:03

m0rbus pisze:Wszystkie kryteria pasują >< Ale... Nie przeszkadza mi to ;p Jestem inny po prostu :twisted:
zmiana :P nie wszystkie pasuja idealnie :oops: czesc prawdopodobnie sobie wmowilem.
Mind.
a beautiful servant,
a dangerous master.

ODPOWIEDZ