Jedynka jako rodzic

Dyskusje na temat typu 1
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
valerie
Posty: 157
Rejestracja: poniedziałek, 26 kwietnia 2010, 19:28
Enneatyp: Dawca

Re: Plany prokreacyjne Jedynek

#121 Post autor: valerie » środa, 6 października 2010, 22:00

nie no...z wami się nie da...nie dość, że większość rodziców to Jedynki
to nader często niezdrowe a nawet bardzo
Pisałam już na ten temat. Jak jest temat o Jedynkach, to nie będę wyskakiwała z przykładami rodziców innego typu, chyba logiczne. A jeśli poddajesz w wątpliwość, że mój ojciec jest 1w9, to - jak byś chciała wiedzieć - wytypował się sam, po przeczytaniu wszystkich opisów.
Spójrz na to z innej strony. Może osoby, które miały spieprzone dzieciństwo przez rodzica-Jedynkę, wchodzą na forum, bo taka jego specyfika?


2 sx/so
EIE
"W świecie szaleńców ludzie chorzy są zdrowymi." - Philip K. Dick

Awatar użytkownika
atis
Posty: 2788
Rejestracja: czwartek, 23 kwietnia 2009, 20:58
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: różowy balonik

Re: Plany prokreacyjne Jedynek

#122 Post autor: atis » środa, 6 października 2010, 22:43

"wszyscy rodzice to jedynki"
xxx xx/xx XXXx
Obrazek

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jedynka jako rodzic

#123 Post autor: yusti » czwartek, 7 października 2010, 08:05

.
Ostatnio zmieniony piątek, 15 października 2010, 21:52 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Jedynka jako rodzic

#124 Post autor: Snufkin » czwartek, 7 października 2010, 09:20

.
Ostatnio zmieniony sobota, 23 października 2010, 18:02 przez Snufkin, łącznie zmieniany 1 raz.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
valerie
Posty: 157
Rejestracja: poniedziałek, 26 kwietnia 2010, 19:28
Enneatyp: Dawca

Re: Jedynka jako rodzic

#125 Post autor: valerie » czwartek, 7 października 2010, 21:26

Co do tego, jak ważna jest postawa drugiego rodzica, ciężko mi się odnieść - spotykałam się raczej z sytuacjami, gdzie 'dominującym' rodzicem któey trząsł całym domem była właśnie jedynka i mam pewne problemy z wyobrazeniem sobie, że mogloby byc inaczej.
No tak, u mnie na pewno ojciec-Jedynka jest rodzicem dominującym. Ale na pewno jest różnica, czy ten drugi rodzic, to będzie np. 4, tak jak w moim przypadku, czy 9, czy 2. Nawet jeśli nie ma takiego wpływu na wychowanie, to jednak zawsze jakaś różnica jest.
2 sx/so
EIE
"W świecie szaleńców ludzie chorzy są zdrowymi." - Philip K. Dick

Awatar użytkownika
subtlepleasure
Posty: 58
Rejestracja: czwartek, 19 sierpnia 2010, 21:47
Enneatyp: Lojalista

Re: Jedynka jako rodzic

#126 Post autor: subtlepleasure » czwartek, 7 października 2010, 21:53

valerie pisze:
Co do tego, jak ważna jest postawa drugiego rodzica, ciężko mi się odnieść - spotykałam się raczej z sytuacjami, gdzie 'dominującym' rodzicem któey trząsł całym domem była właśnie jedynka i mam pewne problemy z wyobrazeniem sobie, że mogloby byc inaczej.
No tak, u mnie na pewno ojciec-Jedynka jest rodzicem dominującym. Ale na pewno jest różnica, czy ten drugi rodzic, to będzie np. 4, tak jak w moim przypadku, czy 9, czy 2. Nawet jeśli nie ma takiego wpływu na wychowanie, to jednak zawsze jakaś różnica jest.
U mnie zdecydowanie dominuje trójkowy ojciec. Mamina jedynka z łatwością dostosowuje się do jego wybuchów nastrojów (ojciec jest cholerykiem), uspokaja go, łagodzi jego temperament. Krytykiem staje się w okresach braku jego nadpobudliwości - doskonale wie, kiedy przestać, by sytuacji nie pogorszyć. Kwestia charakteru - a ten ojciec ma o wiele silniejszy.
"Trzeba mieć wrażliwość księżniczki i wytrzymałość kurwy. Tego się trzymam."
-A. Dymna

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jedynka jako rodzic

#127 Post autor: Venus w Raku » piątek, 8 października 2010, 22:30

Valerie, z tego co zrozumiałam, to Twój ojciec jest/był wojskowym, a ci ludzie są przyzwyczajeni do musztrowania innych. Kiedyś jak byłam na studiach zostałam zaproszona na kolację do domu mojego kolegi, którego ojciec był wojskowym. Jemy kolację. Jego mama, jego siostra, kolega i ja, a jego ojciec siedzi w drugim pokoju i nagle wpada z krzykiem, i beszta mojego kolegę jak małego gówniarza za to, że czegoś nie odłożył na miejsce. Poczułam się dość źle, bo to nie było normalne. Czy ojciec był Jedynką, to nie wiem.

Moja kuzynka jest typową enneagramową perfekcjonistką (poziom zdrowia 5: Osoba uporządkowana wg. Riso i Hudson "Typy osobowości"). Praca zawodowa i sprzątanie w domu. I w kółko ciągle te dwie sprawy zajmują ją w życiu. Będąc z nią, to zaczynam poddawać w wątpiliwość moją jedynkowość. Ale ma dziecko 3,5-letnią dziewczynkę. I dziecko pomaga mamusi w sprzątaniu, a jak przychodzi do dziadków to najpierw poustawia równo wszystkie buty w przedpokoju i poukłada w kostkę ubrania, które babcia i dziadek porozrzucali po mieszkaniu, a potem ewentualnie zaczyna się bawić. I nie wiem, czy wyrośnie z niej prerfekcjonistka, a może Dawca 2w1. Trudno w tej chwili powiedzieć. Znam kilku perfekcjonistów, ale to są typy 1w9 (obowiązkowe, jak trzeba, ale również potrafią sobie odpuścić), a kuzynka jest właśnie taką modelową 1 bez skrzydeł. Ciekawa jestem kim będzie dziecko, bo jest takie malutkie, że to jeszcze za wcześnie wyrokować.
1w9, 6w5, sp/sx

KarolMXXXXXXXXXX
Posty: 27
Rejestracja: sobota, 12 lutego 2011, 11:13

Jedynki jako rodzice - jak sobie z nimi radzić

#128 Post autor: KarolMXXXXXXXXXX » czwartek, 17 lutego 2011, 20:36

Mój ojciec jest 1w9 i jest straszny. W życiu nie znałem gorszego człowieka. Sprawdza, czy wszystko jest wg jego zasad. Nawet jak jemy, to nie może być bałaganu w kuchni. Drze się MEGA GŁOŚNO, gdy mówi, że ma jakiś problem i zawsze musi na kogoś zwalić winę i myśli pewnie :"nie, to nie może być moja wina, napewno ktoś jest za to odpowiedzialny/winny (pomijając, że "odpowiedzialność" to jego najukochańsze słowo)". Jest zdecydowanie niezdrową jedynką, nigdy nie ceni, tylko cały czas poucza i przypomina komuś błędy nawet sprzed kilku lat ;/. Wkur**a mnie gdy mam swój sposób na dokonanie czegoś, a on sie wkurza, bo nie stosuję się wg jego rzekomo idealnych zasad. Chce by by wszystko wokół niego było poukładane, idealne, gdy sam taki nie jest i to jest paradoks :evil: . Potrafi z każdej błahostki zrobić problem, na tyle głośny, że raczej dwa pietra niżej słyszą ;/. Nie lubię się do niego odzywać i najlepsze jest, że go to wkurwia to, że go nie lubie i już mu dawno to powiedziałem prosto w twarz, on zaś odparł, że jeszcze tego pożałuję. Wkurzające jest też zgapaianie tekstów do niego powiedzianych tzn - powiem coś, co go zmiażdży a on odpowiada tym samymi mówi że na drugi raz też mi tak powie. Rzadko kiedy się z nim dogaduję, jeżeli już to moja siostra, będąca 4 umie do niego przemówić (właśnie tego czwórkom zazdroszcze - tych dobrych kontaktów i porozumienia z ludźmi). On też nie rozumie, że ja nie lubię być traktowany jak małe dziecko. Nie wiem co mu tam w mózgu siedzi ale stwierdzam, że nigdy raczej nie polubię 1w9 :evil:

Co o tym sądzicie?
jakieś rady?
jakieś hipotezy?


______________________________________________________________________
8w7
Ostatnio zmieniony czwartek, 17 lutego 2011, 20:43 przez boogi, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: połączono post z już istniejącym wątkiem o tym temacie

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jedynka jako rodzic

#129 Post autor: Venus w Raku » sobota, 19 lutego 2011, 21:09

KarolMarx, spotkałam raz takiego człowieka. To są agresywni/sadystyczni - perfekcjoniści i generalnie to nie są Jedynki, bo Jedynki nie czerpią przyjemność z tego, że mogą wyżywać się na innych. Jedynka nigdy nie będzie się wydzierać na cały blok, czy na całą ulicę. Nawet jakby chciała to nie potrafi tego zrobić. Dla Jedynki jej reputacja jest bardzo ważna. Może mieć zadrażnienia w rodzinie, ale publicznych krzyków urządać nie będzie. 6, 7 i 8 robią burdy na wielką skalę wokół siebie, i chore 2 też potrafią tak działać. Jedynka jak jest pijana, to ewentualnie może być bardziej agresywna, ale nawet jak pijana, to utrzymuje kontrolę nad sobą.
To jest tylko moja spekulacja, ale Ty masz charakter ojca i nie będziesz lepszy dla swoich dzieci niż on jest dla ciebie, bo będąc Ósemką już masz pierwiastek agresji i/lub sadyzmu w sobie. Ojciec Jedynka będzie ględził, rzucał fochy i marudził, ale jednocześnie będzie wszystko robił za ciebie i dla ciebie. Jedynka nie jest dobra w wydawaniu rozkazów. Woli zrobić sama niż liczyć na innych i nakazywać robić coś innym. Jedynki potrafią być krytyczne, zrzędliwe, narzekające, naburmuszone i upierdliwe, ale agresję ograniczają. Nawet jak są agresywne jednego dnia, to drugiego będą starały się przywrócić dobre stosunki w otoczeniu. Jedynka nie jest ani zawzięta, ani sadystyczna. Twój ojciec jest Szóstką, albo Ósemką, bo te dwa typy potrafią ograniczać, kontrolować i musztrować innych z dużą wydajnością. Jedynce nawet jak się uda coś takiego zrobić, to poczuie winy zostaje na lata. I takie jest moje zdanie.
1w9, 6w5, sp/sx

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jedynka jako rodzic

#130 Post autor: yusti » niedziela, 20 lutego 2011, 07:54

Czuję, że masz rację.
Ja rzucam hasło-propozycję, patrzę na reakcję innych, jak jej nie ma, to sama zabieram się za robotę. Jesteśmy "wiecznie naburmuszeni", ale to jest koszt dobra;p Braku zawiści itd. Mamy dobre intencje, tylko PR nam nie wychodzi;p
Ale czymże jest superpoza podszyta złymi pobudkami? Godnym pogardy postępowaniem. Jak ktoś lubi iluzje, to proszę bardzo. Dobrze się to sprzedaje, ale na dłuższą metę nie sprawdza najlepiej. Ja wolę jak coś przede wszystkim działa, a nie tylko wygląda.
Przy okazji zauważyłaś słusznie ten aspekt "robienia za innych". Za dużo bierzemy na siebie, nieasertywnie się wysławiamy, nie chcemy komuś rozkazywać, nie przyznajemy sobie prawa do swoich pragnień, meganiezależne harde zosie-samosie. I potem, jako rodzice, możemy być nadopiekuńczy. Ja się strasznie powstrzymuję od matkowania, ale po mamuni mam do tego dryg jak diabli. Tylko, już nabyta dzięki lekturom i słuchaniu reportaży z tv o domach dziecka, świadomość szkody, jaką wyrządzam wyręczającemu jest w stanie mi uzmysłowić, że choć trudniej i mozolniej jest kogoś uczyć zamiast wyręczać, to warto. Dla niego.

Można powiedzieć, ze jak Piątka jest swego rodzaju szarą eminencją w procesach decyzyjnych, tak rodzic Jedynka jest "wspieraczem", "dopomagaczem", instruktorem. Nawet finałem drogi rozwoju Jedynki jest PRZEWODNIK a nie jakiś kat-oprawca-ciemiężyciel-sadysta.

A nie denerwuje was ta nieuchronność kontynuacji? powielania po rodzicach enneatypu? Za każdym razem jak mi ktoś "wypomina" że JESTEM typem X to się denerwuję, że jak mam nim nie być skoro tata to.. a mama to...
;p To jakby...myszka liczyła na bycie nosorożcem, choć tata jest myszą i mama myszą;p I jakby Enneagram nic nowego nie wprowadzał, a przy okazji wręcz roztrzaskiwał z megahukiem bańkę mydlaną iluzji na "lepsze?". A na zlocie troszkę skrytykowano zapodane przez ciebie, Venus, scenariusze dzieciństwa. Szukałam boogiemu dowodu na nieprzystosowanie u Jedynek i właśnie zauważyłam ten tekst w swoich materiałach, przeczytałam i wydawał mi się naprawdę słuszny. Dziwię się więc, ze inni negują jego sens, bo ja baaardzooo silnie odczuwam właśnie tę kwestię "braku wpływu na swój los" heh uwarunkowania.

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jedynka jako rodzic

#131 Post autor: Venus w Raku » niedziela, 20 lutego 2011, 12:31

Tak. Jedynki wolą same zrobić niż prosić kogoś, aby coś robił. I to mi się potwierdza obserwując inne Jedynki w życiu. Znam ich 4. Ojciec mojej koleżanki jest Jedynką, ale ona zawsze mówi, że ojciec tyle jej w życiu pomógł. Nie w sensie materialnym, ale w sensie podpory życiowej. Ona ma teraz małe dziecko i właśnie jedynkowy ojciec, a nie matka, przyjdzie do niej i weźmie jej rzeczy do prania, aby uprać, wysuszyć i uprasować je u siebie w domu i przynieść jej ułożone w kostkę. Moja inna koleżanka ma męża Jedynkę. Jedziemy we troje do nich na działkę na weekend. On wyciąga leżak i zalega przed domem. Ona chce kosić trawę i prosi go, aby wyciągnął z szopki kosiarkę. On się piekli i kłóci z nią, że nie ma potrzeby teraz kosić. Więc ja mówię: "Czemu ty się tak pieklisz? Jak ona chce kosić, to niech sobie kosi." A on mi na to, że jak ona robi, to i on też musi coś robić, bo inaczej będzie czuł się źle. Mojego kuzyna żona jest Jedynką i typową perfekcjonistką. Myślę, że ona jest w dużym stresie, bo idzie do pracy, a jak wraca do domu to wiecznie sprząta. Na obu rękach ma gangliony (jak ktoś nie wie, to wyjaśniam, że to są pozrywane ścięgna w nadgarstku). Ja już od dzieciństwa mam gangliony na obu rękach. Teraz mi już przyschły i ich nie widać, ale przez całe lata dwie wielkie gule na rękach miałam i często bandażowałam nadgarstki bandażem elastycznym, bo bolały mnie nadgarstki jak coś robiłam.
Osoby, które są blisko z Jedynkami nie uważają ich za potworów. A tutaj na forum ktokolwiek ma sadystycznego rodzica, to zaraz uważa, że to musi być Jedynka. Trochę więc się burzę, bo moje obserwacje tego nie potwierdzają. No cóż. Ja się z tym nie spotkałam, ale może są bardzo chore Jedynki, ale wtedy sytuacja jest na pograniczu choroby i otoczenie powinno uznać, że ma do cznienia z osobą chorą psychiczne.
yusti pisze:[...] rodzic Jedynka jest "wspieraczem", "dopomagaczem", instruktorem. Nawet finałem drogi rozwoju Jedynki jest PRZEWODNIK a nie jakiś kat-oprawca-ciemiężyciel-sadysta.
Zgadzam się z Tobą całkowicie. Nawet wśród postaci historycznych nie mogę znaleźć Jedynek-oprawców. No, może Maximilien Robespierre był Jedynką i przyczynił się do śmierci wielu ludzi, ale krótko to trwało i sam bardzo szybko podzielił los swoich ofiar.
yusti pisze:A nie denerwuje was ta nieuchronność kontynuacji? powielania po rodzicach enneatypu? Za każdym razem jak mi ktoś "wypomina" że JESTEM typem X to się denerwuję, że jak mam nim nie być skoro tata to.. a mama to...
;p To jakby...myszka liczyła na bycie nosorożcem, choć tata jest myszą i mama myszą;p
Przed własnymi genami nie można uciec. Czasami patrzę w lustro i widzę twarz mojej matki. Niby wszyscy mówią, że jestem podobna do ojca. Ale ja widzę w sobie jedynie tą zawziętość, zgryźliwość i negatywizm mojej szóstkowej matki. Jedynki i Szóstki są podobne, bo obie potrafią wpaść w perfekcjonizm. Tym niemniej, moja szóstkowa matka stara się bardziej kontrolować swoje otoczenie i nie zauważa wcale swoich błędów.
A moja dwójkowa teściowa zawsze powtarzałam mojemu mężowi, że orzeł może tylko orła urodzić. I on jest orłem (przynajmniej czuje się jak orzeł), a ja myszą jestem, bo jedyne co moja matka mnie nauczyła, to jest to, że wszystkiego należy się bać
yusti pisze:A na zlocie troszkę skrytykowano zapodane przez ciebie, Venus, scenariusze dzieciństwa.
No cóź. Te scenariusze dzieciństwa nie mają żadnego potwierdzenia w naukowych badaniach. Ktoś akurat wymyślił sobie taki schemat. Raczej ciekawostka i kanawa do dyskusji jak rodzice wpływają na osobowość dzieci, bo to, że mają ogromny wpływ na kształtowanie osobowości, oraz ogólny poziom zdrowia psychicznego swojego potomstwa nie podlega żadnej dyskusji. Tym niemniej, większość rodziców nie ma zielonego pojęcia jaka odpowiedzialność jest związana z wychowaniem dzieci i na czym polega wychowanie nowego życia. I w tej kwestii zwierzęta są inteligentniejsze od ludzi, bo instynktownie wiedzą, że muszą nauczyć swoje potomstwo, aby potrafiło przetrwać jako pojedyńcza jednostka w świecie, który jest okrutny. Instynk jaki posiadają zwierzęta jest znaczne ważniejszy dla przetrwania ich potomstwa, niż tzw. myślenie, którym kierują się ludzie. W moim pojęciu ludzie zatracili instynk samozachwawczy na korzyść iluzji, które tworzą sobie tylko we własnych głowach. Człowiek myślący jest egoistyczny, bo troszczy się tylko o własne przetrwanie. Nawet kosztem swojego potomstwa. A Natura mówi: "Urodziłeś się tylko po to, żeby się rozmnażać i zasilać swoją zgnilizną Matkę Ziemię." Podstawową funkcją każdego życie jest karmienie Matki Ziemi własnymi odchodami i własnym ciałem. Natura chce, żebyś umierał, bo to znaczy, że ona będzie żyła, karmiąc się twoimi zwłokami. Jedynym celem każdego życia jest rozmnażanie się i śmierć. Dotyczy to zarówno bakterii jak i człowieka. Matka Natura jest okrutna, ale ona żyje w nieskończoność i żeby utrzymać ją przy życiu wszystko musi rozmanżać się i umierać. Rozmnażanie się i śmierć jest naszym ostatecznym celem. Obojętnie co dany człowiek myśli o sobie i jakie ma wzniosłe aspiracje i ideały. W ostateczności śmieć jest celem wszelkiego życia. I nie ma znaczenia czy jesteś głupi, czy mądry; pracowity, czy leniwy; bogaty, czy biedny. W ostateczności każdy staje się tylko nawozem i kompostem. Obumarłą organiką.
A teraz dyskutujcie ze mną, że technika i medycyna stoi tak wysoko, że może ulepszyć i przedłużyć życie. Koniec jest zawsze ten sam... śmierć. Dziadka, czy babcię, która nie może już sama oddychać można podłączyć do urządzenia, które oddycha za nich. Ale po pierwsze musisz mieć na to pieniądze, a po drugie jakość twojego życia jest żadna w takiej sytuacji.

Może to wszystko, co napisałam powyżej jest tylko jedynkową racjonalizacją. Ale dla mnie to jest obiektywne przedstwienie faktów i nikt nie jest w stanie tego podważyć. Jestem tego na 100% pewna. Bo jedyną pewą rzeczą w życiu jest to, że kiedyś umrzemy. A więc po co wojny, manipulacje, wyrachowanie i wykorzystywanie innch. Jest to absolutnie nielogiczne. O ile oczywiście nie jest to związane z egoistycznym myśleniem, że ja jestem bardziej ważny i powinniem żyć dłużej niż inni. Ale nawet jak ktoś ma władzę nad innymi, to nikt nie ma władzy nad słabościami własnego ciala i własnej psychiki. Nie jest to śmieszne. Kontrolujesz i ograniczasz innych, ale nie możesz narzucić sobie takiej samej kontroli i ograniczeń. Dlaczego nie potrafimy utrzymywać dobrych stosunków z innymi ludźmi? Biorąc pod uwagę, że czas naszego życia jest ograniczony, to powinniśmy wszyscy mieć możliwość, aby czerpać przyjemność z życia i dawać przyjemność innym. Cieszyć się tym, co jest tu i teraz. A nie prowadzić walki w typie, że ja i moje poglądy są lepsze niż twoje.
1w9, 6w5, sp/sx

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jedynka jako rodzic

#132 Post autor: yusti » niedziela, 20 lutego 2011, 14:17

Spoiler:
Do ganglionów (Mozilla nie podkreśla! co za "dziwne" normalne nowe słowo!] to mi daleko.

Ja, w przeciwieństwie do ciebie, nie znam się na Jedynkach. Mówię tylko co JA czuję, bo jestem za reprezentantkę tego typu silnie :roll: uważana.
jak ona robi, to i on też musi coś robić, bo inaczej będzie czuł się źle
Ja „robię”, gdy inni NIE robią. Niedopasowaniec… A na ogół, to mam wieczną sjestę, bo egzystencja sama w sobie jest już dla mnie nie lada wyzwaniem ;p

Jedynka kojarzy mi się ze słaba reklamą, ale bardzo dobrym przygotowaniem od kuchni. Okazywaniem miłości w sposób niejawny. Zrobieniem ulubionej potrawy dla kogoś, spełnieniem po cichu mniej lub bardziej jawnie wypowiedzianej przez niego zachcianki. I to ze skupieniem, wydawałoby się męczeństwem na twarzy. Choć w środku bucha radość z …posiadania kontroli nad kimś. Podobno z tego samego powodu jedni gwałcą, a inni świadczą pomoc. Byle tylko mieć tę władzę, że ktoś/coś ode mnie zależy. To odejście od brania odpowiedzialności za siebie [o tym zaniechaniu czytałam w kolejnym alfabetycznie opisie postaci- czyli tym razem E. Berne'a- i jego dzieła -„W co Graja ludzie”-], no bo Jedynka spycha swoje pragnienia w nicość, rzucając się jednocześnie na nadwrażliwe zaspakajanie cudzych [jak piszesz o tym praniu, prasowaniu i w kosteczce oddawaniu...]. Mieć go uzależnionego od siebie, by mieć narzędzie do manipulacji. A mówiłas, ze denerwuje cię manipulowanie...?;p Ja uwielbiam przysłowie, ze wkurza mnie w innych to, co tak naprawdę wypieram u siebie. Wściekam się na X, a później na siebie, że dałam innym poznać, czego w sobie nie akceptuję. Mam "poczucie winy" nie z pobudek empatycznych; nie dlatego, że GO opierniczyłam, lecz że dałam się sprowokować do pośredniego ujawnienia swej wypieranej ułomności.
wszystkiego należy się bać
Ha! Coś specjalnie dla ciebie! Właśnie kontynuuję czytanie [po A jak Adler] leksykonu 50 klasyków psychologii i zakwalifikowali doń niepsychologa -Pana Gavina de Beckera-eksperta w ocenie ryzyka wystąpienia przemocy. Bogaty w doświadczenia z dzieciństwa, stworzył modele wyczuwania nadchodzących zagrożeń. Ale co ważne dla nas-Jedynek-nas nobilitujące-krzepy dodające i po co tu teraz weszłam na forum (nie ma przypadków!!!):
We współczesnym świecie przestaliśmy ufać INSTYNKTom, pozostawiając walkę z przemocą policji i systemowi sądowniczemu, jednak często zanim oni zareagują jest już za późno. Dlatego wierzymy w technikę: wyższe ogrodzenie, alarmy, by poczuć się bezpieczniej. Tymczasem Becker twierdzi, ze lepszym ochroniarzem są właśnie… przeczucia i intuicja! Mamy wbudowany system wyczuwania zagrożeń lepszy od psiego, ale mu nie ufamy/. Becker pisze „zaufanie intuicji jest dokładnym przeciwieństwem życia w strachu”. Prawdziwy strach nie paraliżuje, ale dodaje energii do podjęcia działań. Prawdziwy strach jest pozytywnym uczuciem, bo uruchamia intuicję i nas chroni.I to nas łączy z 6~! Ale na szczęście tylko to;p

Gratuluję więc boogiemu przejścia na dobrą stronę mocy;> Działać. Instynktownie. Bo (motto podane z działalności Beckera) „gdy bronisz się przed przemocą, zaufaj raczej intuicji niż technice”. w nawiązaniu do Enneagramu, technika jako Intelekt, a nie Działanie.
Nagłówki z lektury:
INTUICYJNE BEZPIECZEŃSTWO
ELEMENT PRZEMOCY TKWI W KAŻDYM
ŁAŃCUCH, A NIE ODOSOBNIONY CZYN
JAK ROZPOZNAĆ PSYCHOPATĘ[100% SERYJNYCH MORDERCÓW WG BADAŃ BYŁO W DZIECIŃSTWIE OFIARAMI PRZEMOCY, PONIŻENIA czy ZANIEDBANIA]
W UMYŚLE NAPASTNIKA
Psychologia (i jej papuga boogi, a teraz kopiarka jej i jego- czyli Ja;p) :twisted: mówią, że to jacy jesteśmy zależy od Natury i wychowania. To skąd u niektórych taka fascynacja enneagramem? Mnie to akurat tylko przypomina o swojej bezsilności ;p
Jasne, że wychowanie jest istotne. Ale czytany dalej;p Eric Berne mówi, że powinniśmy wziąć odpowiedzialność za siebie, a nie usprawiedliwiać się grami „drewnianej nogi” typu „czego oczekiwałeś od… osoby z drewniana nogą/traumatycznym dzieciństwem/neuroza/alkoholizmem?"
Wziąć odpowiedzialność za siebie to znany mi już od dawna piąty z "7 filarów radzenia sobie" wg Michaele Rampe.


Jasne, że 1 jest podobne do 6. Azagal mi mówił, że jestem 6. To pewnie dlatego że jestem ISFjotką, a Strażnicy są tacy… paranoidalnie szóstkowi. Ale przecież jestem 1. Tymczasem Becker właśnie fajnie to wszystko łączy. Cytat ze wstępu do opisu postaci Beckera:
„jak każda istota, zdajesz sobie sprawę kiedy stoisz w obliczu zagrożenia. Masz dar – czujny, wewnętrzny strażnik ostrzega cię przed niebezpieczeństwem i gotów jest przeprowadzić cię przez ryzykowne sytuacje.”
Ha. Wszystko się miesza. ESI - Strażnik; Jedynka - działanie, instynkt; szóstka -strach, bezpieczeństwo.

Ba! Nie kto inny jak mój znajomy sprzed 2 lat tylko z GG, szóstek, odbył kiedyś ze mną mocną rozmowę, wieńcząc ją tą uparcie głoszoną teorią o jedynym celu życia-rozmnożeniu się. Na co ja byłam oburzona. pytałam czy zatem bezpłodni powinni nie żyć i księża też są bezwartościowi. A on naciskał, że są bezużyteczni ;p No tak nie można. to niehumanitarne. Natura powinna wspomagać swoje cele. A tu
Podstawową funkcją każdego życie jest karmienie Matki Ziemi własnymi odchodami i własnym ciałem. Natura chce, żebyś umierał, bo to znaczy, że ona będzie żyła, karmiąc się twoimi zwłokami. Jedynym celem każdego życia jest rozmnażanie się i śmierć.
ani dzieci, ani ...odchodów ;p A martwiłam się, że działam wbrew naturze i za dużo chemii zużywam.;d hipokrytka.

Końcówka twej wypowiedzi powinna być wsparta lekturą E. Berne'a. "W co grają ludzie?"
Dowiedziałam się z analizy profilu tego pana m.in., iż wchodzimy w małżeństwo z osobą, na którą możemy zwalić winę za swoje lęki i niedociągnięcia. jak kobieta boi się tańczyć z obcymi, to wychodzi za mąż za kompletnego domatora. Że to wybór- samoograniczenie.:!: :!: :!:
Nie będę ci robiła psychoanalizy, bo to niefair. Ja czytam takie psychologie dla siebie, bo odnajduję w nich siebie. Np. Becker pokazał dlaczego tak interesuję się seryjnymi mordercami...ale to już moja-własna-osobista- prywatna sprawa i was to nie obchodzi;p chciałam się tylko podzielić, bo dobra jesteś dla mnie;p Ale jak tak dalej pójdzie, to będę ci każdego z 50 kolejnych alfabetycznie psychologów referowała, co mi całe życie zajmie;D a mam obowiązki :evil: .
A Berne właśnie opisał zjawisko istnienia 3 stanów w każdej osobie:
1 charakteryzuje się podejściem i myśleniem z pozycji rodzicielskich (ja-rodzic)
2 dorosłą racjonalnością, obiektywizmem i akceptacją prawdy (ja-dorosły)
3 podstawa i zachowaniami dziecka (ja-dziecko) [kreatywność, ciekawość, rok, zły humor, bezkompromisowość-niektórzy -co ciekawe przedstawiciele wymienionych przez ciebie wyżej krzykliwych typów Enneagramu- uważają mnie za dziecko, więc dopisałam przykłady cech stanu 3.

baby_kapar/poprawione wedle zyczenia ponizej. by the way... to wszystko co piszesz o Berne'ie nazywa sie analiza tranzakcyjna. polaczone posty jeden pod drugim

powinno być urok na końcu, a nie rok.
i te listę skasować, bo nie wyszła.

polityka forum jest iście niejedynkowa. zamiast się rozwijać, spełniać swoje pragnienia, to nie wolno ani uwolnić swych emocji, ani edytować perfekcyjnie posta [zdążyłam tylko kilkanaście razy przez ten kwadrans a i tak pisałam w pliku-dokumencie;p]
i jeszcze to mnie :!: zarzucają błędy, choć sami nadal piszą "chyba, że " "mimo, że", podczas gdy ja wzięłam sobie do ♥ wskazaną przez nich moją niedoskonałość w obrębie interpunkcji i nauczyłam się dzięki tym uwagom poprawnej pisowni ww. błędów] a krytykanci co? zabierają mi "działkę" i sami nie lepsi Reżim. czepialstwo. I zło;p
większość rodziców nie ma zielonego pojęcia jaka odpowiedzialność jest związana z wychowaniem dzieci i na czym polega wychowanie nowego życia. I w tej kwestii zwierzęta są inteligentniejsze od ludzi
Porządki na forum- świetny przykład, jak nie warto za wiele zakazywać dziecku...nafaszerowali cukierkami, a teraz mają pretensje, że ma zęby zepsute. i Że nagłe zabranie słodyczy powoduje wściekłość. kadra mentorów. Phi.
Świadoma jedynka jest cudnym rodzicem. Ale ja potrzebowałabym wsparcia mądrego mężczyzny. prostego w słowach i działaniach ENTjota;p Z tym że zauważyłam, iż oni tez stosują zakazy...no bo dzięki temu dziecko nie jest otyłe...Musztra nie jest zła. Każde wychowywanie niesie ze sobą porażki, ale skoro żyjemy po to by się rozmnażać...to Natura powinna nas wzbogacić w narzędzia do wychowania potomstwa. Sa owszem metody na udoskonalenie się w tym [tzw. ESE wg SuperDursona, czyli Ewentualny SuperEgzemplarz, oparty na Enneagramie, Socjonice i Ezoteryce] ale nigdy nie ma ideału. na wieczność.
przypomina mi się mój postulat o NIEMYŚLENIU. jakże by nas to uwolniło, co nie Venus? A teraz coraz więcej myślenia i mniej działania w zgodzie z naturą. hm. czy to dobrze? nauka wcale nie jest taka super. bo my już wszystko co potrzebne mamy!

------------------------------------
ftp://ftp.helion.pl/online/50klas/50klas-1-3.pdf

o! jest! a ja kupiłam...eh
Możesz przeczytać Venusiu tych 3 panów

Awatar użytkownika
azetka
Posty: 388
Rejestracja: niedziela, 10 stycznia 2010, 21:25
Enneatyp: Mediator

Re: Jedynka jako rodzic

#133 Post autor: azetka » niedziela, 20 lutego 2011, 19:15

yusti pisze:
Spoiler:
Aj, yusta, nie marudź już. :> Ktoś Cię z tego forum wyrzuca, czy jak?
Ja, kiedy widzę "o, yusti napisała post", siadam przed komputerem z czymś do jedzenia/picia. :D

Jedynka jako rodzic. Skojarzyło mi się fragment z tematu o biernej agresji:
Zgryźliwy Negatywista obawia się, że lojalność i delikatne uczucia są tylko smutną iluzją stworzoną, aby ukryć perwersyjne okrucieństwo ludzkiej natury. Wielu z nich w dzieciństwie doznało od osób, z którymi byli związani, traktowania "potępiony jak zrobiłeś i potępiony jak nie zrobiłeś".
Tak, dokładnie opisuje to schemat działania mojego jedynkowego rodzica. Sytuacja typu: rozlałam coś. Idę po szmatkę. "Ale jaką szmatką ty to wycierasz, ona nie jest do stołu!". Kolejnym razem pytam, którą szmatkę mam wziąć. "Jak możesz tego nie wiedzieć? Ech, sama to zrobię".
Słodkie.
Jakiś fajny podpis.

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jedynka jako rodzic

#134 Post autor: yusti » poniedziałek, 21 lutego 2011, 00:40

hahaha wiem;p
Z tym, że zdrowa Jedynka nie powinna tak...
Łańcuszek powtarzalności. Sama wspomniałam, że ten podpunkt mi najbardziej pasuje.;p

VwR wspominała właśnie o Naturze i..też pomyślałam o tamtym temacie, ale w zgoła innym -jak zawsze prywatnym- kontekście
mogę niszczyć/sabotować forumowy reżim bierną agresją właśnie :idea: w postaci...pisania 10 postów jeden po drugim. Bo "taka rozbuchana jestem" "a nie mogę edytować" :twisted: Granie Sierotki Marysi jest faaajneee. Świadoma Bierna Agresja w wykonaniu forumowym- będę z tego przywileju korzystać;p
większość rodziców nie ma zielonego pojęcia jaka odpowiedzialność jest związana z wychowaniem dzieci i na czym polega wychowanie nowego życia. I w tej kwestii zwierzęta są inteligentniejsze od ludzi, bo instynktownie wiedzą, że muszą nauczyć swoje potomstwo, aby potrafiło przetrwać jako pojedyńcza jednostka w świecie, który jest okrutny. Instynk jaki posiadają zwierzęta jest znaczne ważniejszy dla przetrwania ich potomstwa, niż tzw. myślenie, którym kierują się ludzie. W moim pojęciu ludzie zatracili instynk samozachwawczy na korzyść iluzji, które tworzą sobie tylko we własnych głowach. Człowiek myślący jest egoistyczny, bo troszczy się tylko o własne przetrwanie. Nawet kosztem swojego potomstwa. A Natura mówi
Mam pytanie do VwR. Kobieta starsza ode mnie i oczytana jest. JAKIE DOKŁADNIE nieiluzje przekazałabyś dzieciaczkom i czy rzeczywiście warto ich w ten sposób nastawiać do świata? TWOJA OPINIA, że "świat jest okrutny". Że żyjemy tylko po to by dać z siebie odchody, zgniliznę i potomstwo do tegoż również przeznaczone.
SuperDurson uważał, że czysta logiką jest ruiną ducha. Czyż właśnie brak iluzji nie jest tym samym? :) Znam już nieco literaturę postulująca akceptację ...PO [za Edwardem de Bono, termin ten wprowadził mając na myśli, ogólnie rzecz biorąc, nieocenianie], przyjmowanie tego co jest jakim jest. Tylko nie wiem, czy świadomość jest aby na pewno atrakcyjniejsza;p Przebudzenie też przygnębia. Iluzje są energetyczne.

A ja sobie myślę idealistycznie, że fajnie jest dać dziecku dojść do własnych ocen-jedna pani powiedziała to w Tv, co spotkało się z konsternacją pozostałych -światłych- w studio. W miarę możliwości nie nastawiać w ogóle na dobre i na złe, bo zawsze wtedy jest ta powtarzalność.. Nawyki. Wpojone schematy przekonań. Konkret-prywata :roll: Mama zawsze pocieszała mnie " o paaaatrz wooow leci samolot" i do dziś mnie ten widok na niebie jara-kumasz? emocje. stany emocjonalne zaszczepiasz. czy warto?! Może tak [samolot], może nie [ranga wyboru ścierki do wytarcia plamy]. Kształtujesz dziecko na ...siebie samego. nie dajesz mu wyboru. Samostanowienia. popełnienia własnych błędów, nabrania własnych doświadczeń.
Zauważ VwR, że myślisz wertykalnie i tego nauczysz dzidzię.
Zauważ, że można inaczej, tylko czy to jest na pewno lepsze, a jeśli tak to dlaczego. Chcemy uchronić potomstwo, przygotować je psychicznie, a w sumie robimy mu kuku. hm. A może odwrotnie? Jak dzieciątka nie nastawiasz, to ci po latach wypomni, że wszystko przychodziło mu z trudem, sam się musiał sparzyć, ma żal do rodzica że mu nie powiedział...,itd. ;>
ciekawy aspekt do rozważenia. na ile możemy pozwolić sobie na ile dyrygowanie, na ile chcemy, a na ile warto. czy określony nakaz/zakaz jest faktycznie słuszny co do istnienia, czy jest tylko wynikiem matrixu rodziców. komu pomaga tak naprawę? Blokada edycji postów jest takim forumowym odpowiednikiem mego zamysłu co do zasadności zasad;p/przekonań/nastawień właśnie. Czy to wspiera dzieciaczki, czy raczej daje poczucie kontroli-dominacji-władzy rodzicowi? i dlatego tak niechętnie od tego odchodzimy;p
Pomyślcie sobie. Ot tak.

-----------------------------------------------------------------------
czy rzeczywiście warto ich w ten sposób nastawiać do świata?
je nie ich
i przed dyrygowanie nie powinno być ile;p

I chciałam dodać, że nie będę pisała więcej, bo się azetka roztyje/rozchla :twisted:
hhehe paa, ziomalki.
Ostatnio zmieniony wtorek, 22 lutego 2011, 03:06 przez Kapar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: post pod postem

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jedynka jako rodzic

#135 Post autor: Venus w Raku » poniedziałek, 21 lutego 2011, 10:53

yusti pisze:I chciałam dodać, że nie będę pisała więcej, bo się azetka roztyje/rozchla
Azetka, racjonalizuje, że to yusti jest winna, że ona je. Ja tam nie jem. Czekam raczej z niecierpliwością na to, czym mnie yusti intelektualnie porazi. I generalnie jest tak, że kontrowersyjne wypowiedzi traktuję rozwojowo.

Uwaga! Temat, że jdeynym celem życia jest śmierć odkładam na potem i przeniosę go do rozdziału Hyde Park u Jedynek, lub Rozwój Jedynki. Mam myśli związane z tym tematem, ale teraz nie mam czasu, aby o tym pisać szczegółowo.
Dzięki za linka. Możesz być pewna, że przeczytam.
azetka pisze:Sytuacja typu: rozlałam coś. Idę po szmatkę. "Ale jaką szmatką ty to wycierasz, ona nie jest do stołu!". Kolejnym razem pytam, którą szmatkę mam wziąć. "Jak możesz tego nie wiedzieć? Ech, sama to zrobię".
Tak dokładnie jest u mnie. "Nie dotykaj, nie rusz, bo ja to zrobię lepiej." W sumie jest to idiotyczne. Staram się świadomie panować nad tym, żeby nie wyrywać szmatki z ręki drugiej osobie. Jak rozlał to niech posprząta jakkolwiek potrafi, a ja najwyżej potem przyjdę po cichaczu i poprawię. No, ale tak jest, że większość ludzi nie ma pojęcia, że mają pewne fiksacje w charakterze i traktują swoje nienormalne zachowania za całkowicie normalne. Dopiero zagłębienie się w Enneagram i Psychologię daje pewne zrozumienie naszych własnych podświadomych odruchów. I to co podświadome staje się bardziej świadome i ewentualnie można to wtedy korygować. Na Enneagram trafiają osoby, które chcą poznać siebie i są otwate na zmiany. Pierwszy raz poznałam Enneagram w 2006 roku, a dopiero w 2009 zrozumiałam na czym ten cały system polega. W sumie wcześniej byłam zdezorientowana na punkcie mojej osobowości i ciągle miałam takie myśli, że "Coś jest nie w porządku ze mną, ale nie wiem co". Teraz już wiem i w sumie wydaje mi się, że moje życie jest łatwiejsze w tym sensie, że nie muszę już walczyć z wiatrakami, ale konkretnie wiem z czym muszę walczyć w sobie.
1w9, 6w5, sp/sx

ODPOWIEDZ