Dzieciństwo, wspomnienia - o powstawaniu Ósemek

Dyskusje na temat typu 8
Wiadomość
Autor
nudis_verbis
Posty: 325
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 10:37

#46 Post autor: nudis_verbis » czwartek, 14 czerwca 2007, 12:12

[quote="GabrielLewa półkula również przyczynia się do przedmiotowego traktowania ludzi, widzenia w nich przede wszystkim tego co złe i potencjalnych zagrożeń (negatywne emocje).
[/quote]

Mam prośbę nie pisz na forum ósemek bo żadna z ciebie ósemka a wypowiadasz sie jak jakis ekspert od tego typu a wszystko co o ósemkach piszesz to jakieś dyrdymały, wnioski wyssane z palca. nie zauważylem by ktos chciał to czytać co piszesz, no chyba że jest nowy na forum i jeszcze sie nie otrul twoim jadem. spadaj na forum czworek, na ktorym przecież tyle sie dzieje i jest tyle watków. Możesz sie tam rozmieniac na drobne i mądrzyć się, zamiast tutaj lać wodę.



Awatar użytkownika
Gabriel
Posty: 780
Rejestracja: niedziela, 3 grudnia 2006, 11:11

#47 Post autor: Gabriel » czwartek, 14 czerwca 2007, 16:09

Mam prośbę nie pisz na forum ósemek bo żadna z ciebie ósemka
I co z tego?
a wypowiadasz sie jak jakis ekspert od tego typu
Nie wypowiadam się jak ekspert od ósemek, bo też nim nie jestem i nigdzie nie napisałem, żę sie za takiego uważam.
a wszystko co o ósemkach piszesz to jakieś dyrdymały, wnioski wyssane z palca.
Wszystko co piszę o ósemkach to MOJE wnioski na podstawie MOICH obserwacji. Nie podoba się? Piszę nieprawdę? Powiedz to, tylko konkretnie gdzie. Zastopuj z używaniem słów typu "wszystko".
nie zauważylem by ktos chciał to czytać co piszesz
A ja nie zauważyłem by był ktoś kto NIE chce czytać tego co piszę. Za wyjątkiem ciebie. A jak się nie podoba, twój problem. Nie musisz czytać.
no chyba że jest nowy na forum i jeszcze sie nie otrul twoim jadem.
:lol:
spadaj na forum czworek, na ktorym przecież tyle sie dzieje i jest tyle watków. Możesz sie tam rozmieniac na drobne i mądrzyć się, zamiast tutaj lać wodę.
:lol:
Będę pisał gdzie chcę i jak chcę. A jak tobie sie nie podoba, twój problem, nie musisz czytać.
ewutek pisze:Uśmiechnięty chłopiec o dziewczęcych rysach.
Nie ma już dla mnie nadziei. :lol:
4w3 sp lub sx / so ENFJ

Awatar użytkownika
Ertai
Posty: 274
Rejestracja: sobota, 21 kwietnia 2007, 22:02
Kontakt:

#48 Post autor: Ertai » piątek, 15 czerwca 2007, 06:21

Boże, jaki te 4 bywaja nudne....
8 w 9
Ertai pisze:Chcą mnie zmusić do monogami =[

nudis_verbis
Posty: 325
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 10:37

#49 Post autor: nudis_verbis » piątek, 15 czerwca 2007, 15:38

rzeczą która mnie denerwuje jest fakt, że koloryzujesz i podkreślasz w kolorze czarnym wady ósemek, jesteś nieobiektywny i monotematyczny, wyżywasz się tu ewidentnie. nie marnuj się tu tylko zapisz się na terapię, najlepiej z psychologiem ósemką.
jeśli ci to da jakąś satysfakcję to obrzydzasz mi czytanie wątków z twoimi wypocinami.

Awatar użytkownika
Gabriel
Posty: 780
Rejestracja: niedziela, 3 grudnia 2006, 11:11

#50 Post autor: Gabriel » piątek, 15 czerwca 2007, 18:55

Nie miałem już tu pisać, ale dobra...
Ertai nie ja zacząłem.
nudis_verbis wiele rzeczy jest dla mnie białe albo czarne. Obiektywny nigdy nie będę. Wyżyłem się na ósemkach raz, zresztą na końcu napisałem dlaczego. W tym temacie nie miałem już ochoty tego odgrzebywać, w przeciwieństwie do ciebie. Jeśli zależy ci na tym koniecznie i masz ochotę kontynuować te żałosną dyskusję to zapraszam na PW. W ogóle mnie dziwi czemu tam tego nie zacząłeś.
ewutek pisze:Uśmiechnięty chłopiec o dziewczęcych rysach.
Nie ma już dla mnie nadziei. :lol:
4w3 sp lub sx / so ENFJ

Awatar użytkownika
Ertai
Posty: 274
Rejestracja: sobota, 21 kwietnia 2007, 22:02
Kontakt:

#51 Post autor: Ertai » piątek, 15 czerwca 2007, 22:12

Mam nadzieje, że to koniec zupełnie bezsensownej gadki Gab. Żeby rozwiac Twoje watpliwości co do 8 (i innych) to polecam naprawde profesjonalne artykuły na http://www.taraka.pl/. Przeczytaj zanim pomyślisz =]
8 w 9
Ertai pisze:Chcą mnie zmusić do monogami =[

Awatar użytkownika
Lallima
Posty: 81
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2007, 11:03

#52 Post autor: Lallima » wtorek, 31 lipca 2007, 11:03

Mój brat cioteczny jest czystą ósemką. I w dzieciństwie muszę przyznać, że go nie lubiłam, gdyż gdy coś nie szło po jego myśli to rozganiał wszystkich :lol: . Był płaczliwy, wymuszał wszystko itd. Natomiast teraz jest bardzo spokojny (z pozoru) i bardzo inteligentny. Nie mam problemów z dogadaniem się z nim. 90% swojego czasu spędza przed komputerem. To mi akurat do 8 nie pasuje? Ale informatyka to jego pasja.
4w3

nudis_verbis
Posty: 325
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 10:37

#53 Post autor: nudis_verbis » środa, 1 sierpnia 2007, 13:44

Lallima pisze:90% swojego czasu spędza przed komputerem. To mi akurat do 8 nie pasuje? Ale informatyka to jego pasja.
Może to przez połączenie z piątką, bo niektóre z nich lubią informatykę, zamknięty świat komputerów itp

Awatar użytkownika
Lallima
Posty: 81
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2007, 11:03

#54 Post autor: Lallima » środa, 1 sierpnia 2007, 17:54

No też mi się wydaje że ma silne połączenie z piątką. Nawet podejrzewałam, że jest piątką i nie wierzyłam, że w teście wyszła mu 8. Byłam w szoku i kazałam mu przeczytac o piątce, ale stwierdził, że to do niego nie pasuje, że bardziej pasuje to co mu wyszło, czyli 8 :shock: .
4w3

Awatar użytkownika
Ertai
Posty: 274
Rejestracja: sobota, 21 kwietnia 2007, 22:02
Kontakt:

#55 Post autor: Ertai » piątek, 10 sierpnia 2007, 18:34

Wygląda na to że jest 8w9, jak ja. Też większość czasu wolnego spędzam przed komputerem i jestem bardzo spokojny - chyba, że ktoś w otoczeniu wyjątkowo stara się podkreślić swoją głupotę =]. To nie wybuchowość definiuje 8, a już na pewno nie 8w9.
8 w 9
Ertai pisze:Chcą mnie zmusić do monogami =[

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

#56 Post autor: Pablo » wtorek, 20 stycznia 2009, 16:09

No to doszliśmy z Basketką że po części człowiek się rodzi 8 ale co do wspomnień....

Mając ojca 1v2 który ciągle mi narzucał swoją pedanterie krytykując za wszystko i ciągle pouczając, zacząłem mieć to gdzieś mając chyba jeszcze 5 lat ;) Ale miałem też brata ciotecznego, który był akurat z tego co widzę 8v7, a którego mój ojciec nie lubił bardzo (bo był krnąbrny, nieposłuszny, źle wychowany itp....) i dawał zawsze jako przykład kim nie należy być a ja na złość powtarzałem ojcu różne teksty którymi T. swojego czasu operował żeby mu zrobić na złość :lol:. Mieszkaliśmy kawał drogi od siebie, ale jak miałem jakieś 7 lat przeprowadziliśmy się i mieszkaliśmy płot w płot obok siebie. Zacząłem chodzić do tej samej szkoły co T. ale było to dla mnie dziwne otoczenie bo wcześniej chodziłem do jakiejś szkółki co były w niej 16 osobowe klasy i w sumie ze 200 uczniów - ta była inna - wielka hałaśliwa po 40 osób na klasę i prawie 2000 w całej szkole - na początku był to dla mnie inny świat w którym dziwnie się czułem ale gadaliśmy z brachem na różne tematy. Potem zaczęły się podskakiwanki coniektórych do nowego w szkole Pabla a z ludźmi z którymi Pablo nie dawał sobie rady pomagał mu braciak. Starszy zawsze mi opowiadał jaki to świat jest piękny, jacy ludzie są dobrzy, jacy powinni być - coś co wogóle nie szło w parze z tym co dostrzegałem.... a w takich sytuacjach tylko gadać potrafił nawet nie słuchać. T. był inny - on działał, a jak dawał rady to zawsze się sprawdzały jak je stosowałem. Poza tym jakoś ogólnie z czasem zaczęliśmy sie dogadywać. Raz miałem z nim dla odmiany spinkę ale była ostra bo aż mi przyłożył. Ale w przeciwieństwie do ojca powiedział potem "sorry Krzysiek poniosło mnie, nie żryjmy się braciszku". Grywaliśmy sobie czasem na kompie w masakryczne albo erotyczne gierki, oglądaliśmy pornole z jego grupą znajomych :lol: waliliśmy z pneumatyków itp... Poza tym brachol potrafił zrobić dla mnie coś tak po prostu - przyjechał transport mebli do naszego domu to je wniósł nie pytany jak nikogo nie było kto mógł to odebrać. pomagał mi w wielu rzeczach.

Z biegiem czasu zacząłem się na nim wzorować i go naśladować trochę bo mi pasowało kim on jest - trwało to do jakiegoś 15 r.ż. Potem wiadomo - człowiek dorasta i zaczyna postrzegać świat jako niezależny samodzielna jednostka bez wyższych autorytetów w postaci starszych od siebie "dorosłych" osób.
Mogę powiedzieć że to T. mnie wychował nie ojciec czego raczej nie żałuję ;) do dzisiaj się z nim zarąbiście dogaduje mimo że żonaty i ma dzieciaki, z ojcem za cholerę się dogadać nie mogę czego też zresztą nie żałuję bo ze swojej świętolebliwości nie wyrósł do dzisiaj :roll:

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Dzieciństwo, wspomnienia - o powstawaniu Ósemek

#57 Post autor: Mietła » środa, 17 lutego 2010, 18:40

Jak Mietła się wykluła, to jej rodzeństwo miało już po 10 i 11 lat. Poza tym było bardzo znudzone już biciem tylko siebie nawzajem, a tu się taki mały worek treningowy pojawił... Także pierwsza szkoła z rodzeństwem w roli głównej (gdzie brat 8 jak cholera). Po czasie poczułam się w obowiązku bronić siebie i siostrę przed tym dziadygą wstrętnym ;)
Rodzice: staruszek pedant (taki "cudzymi rączkami", co wskaże brud i każe go posprzątać) na baardzo niskim poziomie zdrowia, mamuśka 9 (też pedantyczna, ale już swoimi rączkami). W pewnym momencie doszłam do wniosku, że wolę sama wysprzątać wszystko na wysoki połysk, żeby już nie dziamolili, tak mi weszło w krew, że na widok bajzlu dostaję szału. Niestety reszcie też weszło w krew, że na widok bajzlu dostaję szału, dlatego czekają aż zacznę sprzątać - bo zawszę zacznę ;) Poza tym jak byłam mała, to wolałam siedzieć z tatą w piwnicy albo garażu i majsterkować, niż z mamą w kuchni piec ciasta. Koleżanki się dziwiły, chociaż po czasie stwierdzam, że lepiej na tym wyszłam, bo część rzeczy sobie sama naprawię i nie dostaję ataku paniki, jak trzeba zmienić żarówkę, przykręcić drzwiczki od szafki, skleić listwę... Ogólnie to tacie "zawdzięczam" swój brak kobiecości i subtelności - ona jakoś zawsze starał się we mnie wytępić niektóre cechy. Jak w chwilach słabości zaczynałam płakać, to się darł. Wściekać się mogłam, płakać - nie. (Jednego się mu nie udało wytępić - panicznego lęku przed robalami. Drze się na mnie o to za każdym razem, ale za cholerę nie przestanę za dziadostwem uciekać :mrgreen:
Coś, co mnie najbardziej irytowało: zawsze musiałam ustępować innym. Zawsze musiałam być ta mądrzejsza. K**wa mać. Do tej pory tak jest ;) Jeśli coś się stało na podwórku, w szkole, przedszkolu, gdziekolwiek, to rodzice się za mną nie wstawiali nigdy. Zawsze była moja wina i już. Musiałam przepraszać, ustępować, łagodzić sytuację i być mądrzejsza, a bardzo chciałam się zbuntować. Ale jakoś musiałam dać upust emocjom, więc się stałam strasznym nerwusem, chociaż wciąż mądrzejszym od reszty... (tak mi już zostało ;) )
I jeszcze przyjaciółka, z którą się wychowywałam - wulkan energii, irytująca pierdoła, krzykliwa Ania - zawsze miałam ochotę ją zabić, a jednocześnie to jedyna osoba, z którą mimo aktualnych wielu różnic i niesprzyjających czynników, mam świetny kontakt od dzieciństwa. (Aż się wzruszyłam, dobrze, że tego nie przeczyta... ;) )

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

Re: Dzieciństwo, wspomnienia - o powstawaniu Ósemek

#58 Post autor: Kapar » piątek, 4 czerwca 2010, 06:13

Tutaj jest link do mojego krótkiego tłumaczenia hipotetycznego rozwoju ósemek, które zamieściłem w innym temacie na Ogólnym Enneagramie.
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Awatar użytkownika
nikill
Posty: 5
Rejestracja: środa, 28 lipca 2010, 22:05
Enneatyp: Szef

Re: Dzieciństwo, wspomnienia - o powstawaniu Ósemek

#59 Post autor: nikill » czwartek, 29 lipca 2010, 14:46

Otóż od dziecka byłam bardzo zdolna, co do nauki. Biegle czytałam i pisałam mając 4.5 roku, jednak nie po polsku lecz po niemiecku. Mając 6 lat czytałam książki przeznaczone dla 12 - 13 letnich osób. W tym wieku zaczęły się u mnie problemy wychowawcze, bo rodzice i ja oczywiście przenieśliśmy się do polski. Musiałam się uczyć języka polskiego, a to nie wychodziło mi zbyt dobrze, z dnia na dzień coraz bardziej nienawidziłam rodziców i tego kraju, za to co mi zrobili. Zapomniałam wspomnieć, że już jako dziecko byłam bardzo poważna, przestałam się bawić zabawkami mając 3 lata, bynajmniej tak mi mówi moja rodzina, a ja im zawierzam na słowo, zresztą nie zupełnie bo mam mnóstwo zdjęć z tego okresu, a na nich nie widać mnie bawiącej się zabawkami. Wolałam już skoncentrować się na nauce, po prostu zaciekawiono mnie wówczas bardzo tym, za co zresztą powinnam podziękować mojemu bratu, który mnie defakto wychował. Jako dziecko byłam anty społeczna, cokolwiek co nazywało się dziecko, nie obchodziło mnie w najmniejszym stopniu. W przedszkolu terroryzowałam inne dzieci, rządząc nimi. Były przez to kłopoty, bo i byłam silna i agresywna. Złamałam nos jednemu dzieciakowi, drugiego skopałam, trzeciemu oku podbiłam, jedną dziewczynę zepchnęłam z huśtawki, przez co złamała sobie rękę. Inne dzieci się mnie bały a przez co słuchały, robiły co chciałam, nawet żarły pastę do zębów jak im kazałam. Pani w przedszkolu w podeszłym wieku dostała przeze mnie zawału, bo tak ją wytrąciłam z równowagi. Potem w szkole, w podstawówce było jeszcze gorzej, pyskowałam, sprzeciwiałam się nauczycielom. Inne dzieciaki, były do mnie źle nastawione, bo w końcu urodziłam się w Niemczech, miałam inny akcent i słabo mówiłam po polsku, a poza tym moi rodzice mieli kasę, więc też mnie za to nienawidzili, a szczególnie ci starsi z klas 4,5,6. Potrafili atakować mnie grupą 10 góra 15 osobową, zacząć rzucać kamieniami, jednak ja zawsze jakoś sobie poradziłam, a tymczasem, terroryzowałam dzieciaki w moim wieku, o rok góra dwa ode mnie starsze. Nudziłam się tam, bo ja czytać i pisać umiałam, polskiego się uczyć nie chciałam i odzywałam się do nauczycieli po niemiecku, czasem nieźle ich obgadując a oni stali jak dupy, nie rozumiejąc zwyczajnie o co mi chodzi, w końcu przenieśli mnie do klasy wyżej, bo umiałam o wiele więcej niż moi rówieśnicy. Matematykę miałam opanowaną w 2 klasie podstawówki na poziomie co najmniej 4 klasy. W domu dużo siedziałam i uczyłam się matematyki, bo to mi podchodziło, sama zajęłam się również tym, żeby uczyć się informatyki, mój brat jest informatykiem, więc mi pomógł w tym znacząco, co później zaowocowało. Byłam laureatką olimpiady, ale mniejsza o tym, to czasy już 1 klasy gimnazjum. Darłam koty z nauczycielami, a w szczególności ze starym księdzem wygłaszającym obłudę, do której moje uszy nigdy nie przyzwyczaiły by się, tak więc wyprowadzałam "go" z równowagi na lekcjach, argumentowałam, komentowałam, to co on mówi, udowodniałam mu, że jest głupcem i że choć jestem gówniarą ze względu na wiek, to po prostu mam tyle oleju we łbie, że potrafię dyskutować co najmniej jak człowiek kończący gimnazjum. Potrafiłam poniżać "go" na lekcjach, ośmieszać, w taki sposób, żeby inna nie rozwinięta część klasy to zrozumiała i zaczęła się z tego śmiać. Rzecz jasna, że mówiłam tak, żeby dotrzeć do księżula, a potem do mojej klasy w ich języku, tak, żeby zrozumieli o co mi chodzi. W czwartej klasie kiedy ksiądz nie wytrzymał i zaczął na mnie wrzeszczeć i wyzywać od przebiegłych żmij, szmat, szatanów i ku*w, wyszłam z klasy, trzaskając drzwiami i nie wróciłam nigdy na lekcje religii. Byłam wtedy poniżona, jednak nie odgryzłam się księdzu, tylko najgrzeczniej jak potrafiłam wyszłam. Potem poszłam do Pani Dyrektor i opowiedziałam jaka zaistniała sytuacja, przez co księżulek dostał oficjalną reprymendę i nakaz żeby mnie przy wszystkich przeprosić, a po przeprosinach i tak już na lekcje nie wróciłam, a mój brat się jeszcze z nim później rozliczył. Ja tylko sobie myślałam och jak mi przykro za te piękne siniaki, należało Ci się skunksie śmierdzący ! Test końcowy pod koniec podstawówki wypadł mi najlepiej, miałam maksymalną ilość punktów, z czego oczywiście byłam dumna, bo pokazałam tym słabo rozwiniętym osobnikom, że jestem od nich mądrzejsza i wiem lepiej niż oni. Świadectwo też miałam niczego sobie, wynik 5,3 satysfakcjonował mnie, chociaż czułam nie dosyt w pewnym sensie, chciałam mieć więcej, ale nikomu się do tego nie przyznałam. Za to chodziłam z głową dumną jak paw i pokazywałam wszystkim jak perfekcyjnie wyszedł mi test końcowy i jakie mam oceny, co prawda o mało co mi czerwony pasek nie uciekł, ale mój ojciec, pod wpływem moich namów załatwił, żebym miała zachowanie b.dobre, a przecież powiedzieli, że postawią mi poprawne. Byłam wtedy bardzo zadowolona z takiego obrotu sprawy. Jedyną trudność w szkole, która do dziś sprawia mi kłopot, to widzenie przestrzenne i pisanie w sposób czytelny dla większego ogółu. Mam dysfunkcję i dysgrafię. W gimnazjum szybko stałam się duszą towarzystwa, którym doskonale manipulowałam. Tańczyli jak im zagrałam. W stosunku do rodziców wolę się nie wypowiadać, mój mózg pousuwał te wspomnienia i nic nie pamiętam, dosłownie nic, wiem, że do dziś potrafię Ich robić w konia i Nimi manipulować. Jako dziecko byłam miła i uczuciowa wyłącznie dla zwierząt, nawet dla rodziców taka nie byłam. Od 4 roku życia poświęcałam mój czas dla koni. Do dziś jestem związana z tymi zwierzętami i w ogóle ze wszystkimi zwierzętami, często gęsto traktuje Je jak kogoś lepszego od ludzi.
8 w 7

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Dzieciństwo, wspomnienia - o powstawaniu Ósemek

#60 Post autor: Mietła » piątek, 30 lipca 2010, 09:53

Jak się czujesz jak myślisz o tym, jaka kiedyś byłaś? Masz jakiekolwiek wyrzuty sumienia, że mieszałaś ludzi z błotem, że ich poniżałaś? Wiesz co, ja robiłam różne rzeczy jako gówniara, za wszystkie mi teraz głupio jak cholera, chociaż to nawet nie było małe piwo w porównaniu z tym, co tu opisałaś. Z Twoją przeszłością, z całym szacunkiem, schowałabym się pod ziemię...
A jak było później, w liceum? Gimnazjum to dość burzliwy okres w życiu, a później się uspokoiłaś?

ODPOWIEDZ