Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

Dyskusje na temat typu 8

Mój stosunek do wizyt lekarskich i brania leków

Chodzenie do lekarza jest mi obojętne, trzeba to idę, wielkie mi coś?
10
56%
Łapiduchów posłałbym we wszystkie diabły
6
33%
Lubię lekarzy, pobawić się w doktora także lubię :)
2
11%
 
Liczba głosów: 18

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#16 Post autor: Kapar » piątek, 4 czerwca 2010, 12:31

Mietla pisze: Jeden plus: jak się wkurwiłam, to mi wszystkie objawy przeszły od razu. Oby nie wróciły jak się uspokoję.


Najlepszym lekarzem jest farmaceuta!

Moim najlepszym lekarzem jednak pozostaje złość :D


Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#17 Post autor: Mietła » sobota, 5 czerwca 2010, 08:26

Odnośnie tej złości, wydaje mi się, że Ósemki są dość mocno narażone na nerwice. No bo jak ktoś jest cholerykiem i wścieka się o wszystko, czyli średnio raz na kwadrans, to wydaje mi się, że nie można się od tego uchronić. Zdecydowana większość 8, jakie znam ma problemy na tym punkcie. Jak jest u Was, u 8, które znacie?

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#18 Post autor: Kapar » poniedziałek, 7 czerwca 2010, 09:30

Napewno nerwowosc przeklada sie na zdrowie ale mi nerwica nie grozi :) Kontakt innych ze mna moze grozic nerwica :lol: , bo potrafie grac na cudzych nerwach i pociagac te nerwy jak sznureczki. Ale to tylko dla grona wybrancow 8) Np dla Jedynek :) Pozdrowienia dla nich przy okazji :P

Jak wczesniej pisalem. Dla mnie zlosc to przyplyw energii, cos naturalnego!

Chyba najbardziej narazone typy na efekty gniewnosci i zlosci to 8 i 1. Z tych, ktore znam albo o ktorych wiem, bez wzgledu na typ i wiek, maja rozne somatyczne lub psychosomatyczne objawy nerwowosci czy tlumienia gniewu (wrzody, wypryski na skorze (nie tradzik), nadcisnienie, problemy ze spaniem lub lekki sen, nieregularne wydalanie, nadwrazliwosc zoladka, czyli to co towarzyszy "nerwowosci")

Istnieja badania dowodzace, ze zlosc/nerwowosc sprzyja rozwijaniu sie nowotworow oraz z cala pewnoscia wplywa na zoladek. W efekcie osoby temperamentne, impulsywne albo znerwicowane cierpia bardzo czesto na wrzody, bo jak czlowiek jest wkurwiony/znerwicowany/duzo sie zlosci, to w miedzy czasie zmienia sie gospodarka wydzielania kwasow zoladkowych itp itd.

To co mi grozi, to zawal serca... ja juz mam czasem problemy z cisnieniem ale na szczescie zawalom mozna starac sie skutecznie zapobiegac, co zreszta robie na rozne sposoby.

Mam caly wahlarz swoich zlosci, jedne lubie innych unikam...
A ta zlosc, ktorej uzywam jako lekarstwo, to takie moje panaceum na dolegliwosci jak bol.
Mysle, ze przeciwnym efektem jest np uzalanie sie nad soba i rozkminianie, chec zwracania na siebie uwagi innych przez wlasne "cierpienie" - taka postawa wyzdrowiec nie pomaga.
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#19 Post autor: Pablo » poniedziałek, 7 czerwca 2010, 11:28

Odnośnie tej złości, wydaje mi się, że Ósemki są dość mocno narażone na nerwice. No bo jak ktoś jest cholerykiem i wścieka się o wszystko, czyli średnio raz na kwadrans, to wydaje mi się, że nie można się od tego uchronić. Zdecydowana większość 8, jakie znam ma problemy na tym punkcie. Jak jest u Was, u 8, które znacie?
Nerwice? Znałem kiedyś dobrze jedną 8w7 która miała nerwówkę na chacie jako niepełnoletnia i twierdziła że ma nerwicę - nie było po niej tego widać ale była strasznie zaczepna (nie tak żeby kogoś specjalnie urazić ale podskakiwała do ludzi jak mało kto :P ) a sama twierdziła że ma nerwicę. Jakoś po kilku latach później niespecjalnie się temperamentem i zaczepnością zmieniła no ale wiadomo - wyrosła z pewnych form.

Ja z powodu nerwów miewałem inne kontuzje jak byłem młodszy - głownie rąk i czasem nóg od walenia w co popadnie czasem jak mi odwaliło. Jak prawdziwa złość ogarnęła to potrafiło się rypnąć prawie z całej pary np. we framugę drzwi, w szybę tak że się zbiła a potem trzeba było odłamki szkła z ręki usuwać - do dzisiaj wyciąganie ich pamiętam i po moim trupie jeszcze raz tak zrobię kiedyś ;) W komputer nie raz się rypnęło a potem czekało się 2 tygodnie jak za którymś razem coś pękło. Albo komuś się przyłożyło a potem były problemy - raz jakiś gościu do mnie startował to mu w obronie wyjechałem w paszczę tak że się nadziałem na jego zęba i akurat w kła trafiłem - oj ostre miał skubaniec bo prawie do kości sobie skórę rozciąłem wtedy - ale to wszystko piękne szczeniacko beztroskie czasy :)

Cholera teraz jak coś wnerwia to zazwyczaj starczy sobie ryknąć parę razy ze stertą wiązanek i ciśnienie przechodzi. Z demolowania sprzętu to mi do dzisiaj jeden zwyczaj został - doprowadzanie do stopniowej ruiny urządzeń livebox TP - po tym jak się dowiedziałem jaki to syf i że jesteśmy rynkiem zbytu dziadostwa z Francji. Nie działa - ŁUP. Nie działa 2 raz? Wyrywam kable, resetuję a jak nie działa to następny raz - PRASK. W ten sposób załatwiłem już ich 5 w ciągu prawie 2 lat - dobrze bo się kxxxx nauczą nie wciskać klientom kitu - sam to wszystko im zezłomuję. Co ciekawe ani razu nie było protokołu że to rozwaliłem, chyba wogóle tego nie serwisują tylko zamieniają między klientami. No ale już nie rozwalając sobie rak i nóg :)

EDIT - umknęła mi główna myśl - nerwica. Nie wiem czy miałem swojego czasu było się strasznie drażliwym, nie chce mi się teraz patrzeć po objawach, przychodzi mi na myśl sytuacja gdzie jesteś ciągle naładowania gniewem - tak miałem kiedyś, dość długo bo ładnych parę lat, w tym czasie miałem lekką nadkwasotę żołądka, czasem to drążyło strasznie ale jedna tabletka ranigastu pomagała - to jedyny objaw psychosomatyki jaki u mnie wystapił. Wszystko natomiast odbijało się na wyolbrzymionych reakcjach w zachowaniu, do dzisiaj na dłuższą metę nie potrafię trzymać większego gniewu w sobie zbyt długo.... mam wtedy istną manię fantazjowania o zemście i napady złości, to źle wpływa na psychikę, albo łapię straszną depresję i utratę jakiejkolwiek motywacji, którą natychmiast uzupełniają te czasem naprawdę ciężkostrawne dla ludzi rozmyślania..
Ostatnio zmieniony czwartek, 10 czerwca 2010, 20:47 przez Pablo, łącznie zmieniany 1 raz.

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#20 Post autor: yusti » poniedziałek, 7 czerwca 2010, 16:50

.
Ostatnio zmieniony piątek, 15 października 2010, 19:04 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#21 Post autor: Kapar » wtorek, 8 czerwca 2010, 07:45

yusti pisze: ty jesteś fajniutka, sprawiasz wrażenie lepiej wychowanej. Cos jak Bascet Case. Więc może... tak?: te typy bardziej kulturalne wpychają złość do wewnątrz, bo nie wypada się tak dziecinnie emocjonalnie zachowywać. kobitka ma być twarda, wesoła, życzliwa i ciepła a nie chodzący wku..Nawet przeklinać nieładnie. Nic nie należy-wrzody jak alkoholizm- są bardziej usprawiedliwione społecznie niż przemoc, agresja etc.
Pierwsze podobienstwo przychodzace mi na mysl miedzy Mietla a Basketka, to to, ze sa kobietami. Pierwsze podobienstwo miedzy mna a Pablem, to ze jestesmy facetami. No chyba, ze sie myle :lol:
baby_kapar pisze: Kobiety ze swojej jedynie kobiecej natury są łagodniej usposobione. W kwestii upierania się, stawiania na swoim, pomimo wyzwolenia, nadal pozostają na nich większe więzy kulturowe i wykorzystanie całego spektrum reakcji mężczyzny ósemki nie wchodzi chyba w grę...
Trudniej mi sobie wyobrazić kobietę ósemkę wdającą się w bójkę niż faceta.
Teoretyznie mniejsze szanse są na inny rodzaj przejawiania agresji.
Tylko do tego się odnoszę w tym stwierdzeniu.
Kobiety umieją sobie lepiej poradzić z tym niż mężczyźni. Pytanie jakie różnice występują w obrębie typu osiem?
Rozmawialismy o tym w temacie Tupniecie nozka :)


P.S. A yusti i tak nadal nam zazdrosci :P
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Awatar użytkownika
atis
Posty: 2788
Rejestracja: czwartek, 23 kwietnia 2009, 20:58
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: różowy balonik

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#22 Post autor: atis » wtorek, 8 czerwca 2010, 09:23

Takie do was pytanie w związku z tematem: czy wszystkie ósemki sądzą, że są specami od każdej choroby i muszą się wymądrzać na ten temat, robiąc to coraz bardziej podniesionym głosem, bo oni 'wiedzą lepiej i w ogóle poczytaj sobie na internecie!!' bo przeciez 'ja w necie wyczytałam!!!!!!!!!!'? czy może tak robią tylko upośledzone umysłowo ósemki jak moja współlokatorka? ._.'
xxx xx/xx XXXx
Obrazek

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#23 Post autor: Mietła » wtorek, 8 czerwca 2010, 09:52

Jak osiem jest głupie, to ma syndrom "ja wiem wszystko najlepiej, ja - właśnie ja". Jak jest troszkę mądrzejsza, to innym radzi iść do lekarza a sama się leczy radami z internetu (tak jak ja jeszcze niedawno). Jak ją bardziej choroba przyciśnie to niechętnie, ale idzie do lekarza i się leczy jak NFZ przykazał (tak jak ja teraz...).
Spokojnie, atis, zamknij drzwi, idź do lekarza i w ogóle na temat żadnej choroby z nią nie gadaj. Bo po cholerę...

Nerwówka, alkohol, papierochy, niezdrowe jedzenie, tłuste i ostre potrawy, nieregularne posiłki i tryb życia, kawa... To plus czynnik czasu plus osłabienie odporności może się równać zapaleniu błony śluzowej żołądka. Strzeżcie się, Ósemki, posłuchajcie rady cioci Mietły: dbajcie o swój układ pokarmowy, bo jego choroby to naprawdę nic przyjemnego... :?

A przede mną teraz dieta: bez kawy, lekkostrawna, bez soków, świeżych warzyw i owoców. I czekolady... :cry:

I wiecie co? Dowiedziałam się, że lekarz na pogotowiu miesiąc temu przepisał mi dwa leki o przeciwstawnym działaniu. Wczoraj pan doktor zapytał, czy wtedy w ogóle to mnie badał jakiś lekarz, czy kto? I weź tu cholera ufaj służbie zdrowia.

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#24 Post autor: Venus w Raku » czwartek, 10 czerwca 2010, 20:30

Mój brat, Ósemka, po 30-stym roku życia ma poważne problemy z nadciśnieniem. Codziennie bierze leki na obniżenie i to też mało pomaga jak prawdziwego wkurwa dostaje lub może raczej jak musi tego wkurwa dusić w sobie. Zawsze podejrzewałam, że to ma jakieś podłoże psychologiczne, bo nikt w rodzinie aż do późnego wieku nie miał takich problemów z nadciśnieniem. On mówi, że jak był w szkole średniej to czasami miał takie napady nadciśnieniowe, ale lekkie.

Mówię mu, żeby się uspokoił i nie denerwował tak bardzo, ale widzę, że takie mówienie działa na niego jak płachta na byka. Też często wali w jakieś przedmioty i wyklina innych kierowców na drodze itp, i wtedy rodzinka zastyga w osłupieniu. Pewnie potrzebne jest jakieś ujście, żeby 8 mogło się pozłościć bezpiecznie, ale ja nie mam żadnego pomysłu. Jedyne co, to robię za kozła ofiarnego bez unoszenia się nerwami, ale może właśnie potrzebne są 8 jakieś potyczki i zmaganie się. Tylko, że jak wchodzę w takie potyczki, to potem sama przez długi czas zostaje w stanie wewnętrznego znerwicowania. Ósemce przechodzi i jest już wesoła, a we mnie ciągle długo się wszystko trzęsie i wtedy zaczynam porządkować i układać ze wzmocnioną energią, żeby przywrócić się do stanu równowagi.

Tak jakoś jest, że każdy typ musi egzekwować specyficzne potrzeby własnej osobowości, żeby pozostawać w równowadze psychicznej. Może właśnie 8 tłumiąc w sobie agresywne odruchy (bo społecznie jednak taka postawa nie jest akceptowana) naraża się na pewne dolegliwości zdrowotne jak nadciśnienie, czy wrzody.
1w9, 6w5, sp/sx

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#25 Post autor: Pablo » czwartek, 10 czerwca 2010, 20:56

atis pisze:Takie do was pytanie w związku z tematem: czy wszystkie ósemki sądzą, że są specami od każdej choroby i muszą się wymądrzać na ten temat, robiąc to coraz bardziej podniesionym głosem, bo oni 'wiedzą lepiej i w ogóle poczytaj sobie na internecie!!' bo przeciez 'ja w necie wyczytałam!!!!!!!!!!'? czy może tak robią tylko upośledzone umysłowo ósemki jak moja współlokatorka? ._.'
Jako że jestem z lekarskiej rodziny powiem Ci tak - panuje w środowisku opinia, że "lekarz który czerpie swoją wiedzę z internetu stawia pierwsze milowe kroki do śmierci własnej kariery" - jakby znowu ta idiotka była zbyt tępa by zrozumieć to jak spotkamy się w przyszłym tygodniu już to Ci wymyślę odpowiedni tekst na nią bo nie chcę tematu zaśmiecać ;)

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#26 Post autor: Venus w Raku » czwartek, 10 czerwca 2010, 23:25

Jestem w usa i nie lubię chodzić do lekarzy. Traktują cię jak klienta, któremu sprzedaje się usługi i towar w postaci leków. Oceniają najpierw na podstawie ubezpieczenia jakie się posiada, ile możesz wydać. Czy w takiej sytuacji można mieć w pełni zaufanie? Poza tym mają pewne procedury dla pewnych grup wiekowych. Sąsiadka skończyła 60 lat i zaraz lekarz zaczął naciskać, że to już najwyższy czas, żeby bypassa zrobić (tak profilaktycznie). Nie była specjalnie przekonana, że potrzebuje tego i dwa lata się woziła z decyzją, ale wreszcie poszła na tą operację, bo lekarz naciskał, że to najwyższy czas. No i nie wiem, co bym zrobiła, bo w sumie lekarz naciska, to pewnie wie lepiej, ale z drugiej strony jest ten pierwiastek pieniężnego profitu i faktem jest, że robią bypassy rutynowo.
1w9, 6w5, sp/sx

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#27 Post autor: boogi » sobota, 12 czerwca 2010, 15:14

Mietla pisze:I wiecie co? Dowiedziałam się, że lekarz na pogotowiu miesiąc temu przepisał mi dwa leki o przeciwstawnym działaniu. Wczoraj pan doktor zapytał, czy wtedy w ogóle to mnie badał jakiś lekarz, czy kto? I weź tu cholera ufaj służbie zdrowia.
Ja zadam takie krótkie pytanie: czytasz dokładnie ulotki tych leków?
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#28 Post autor: Mietła » sobota, 12 czerwca 2010, 15:25

Teraz już tak...

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#29 Post autor: boogi » sobota, 12 czerwca 2010, 15:33

Mietla pisze:Teraz już tak...
I bardzo dobrze. Czasem nie wszystko uda nam się lekarzowi powiedzieć (o jakimś leku, czy dawnym schorzeniu zapomnimy po prostu) i lekarz nawet w dobrej wierze przepisze lek, który... może mieć działanie uboczne akurat dla nas niepożądane. Dlatego dobrze jest mieć pewną wiedzę w tym zakresie. Także dlatego, by potrafić znaleźć zamiennik dla jakiegoś leku, jeżeli jest za drogi (często-gęsto płaci się niepotrzebnie za markę, lub za substancje dodatkowe, gdy składnik aktywny pozostaje ten sam w lekach o diametralnie różnej cenie; a rynek leków to nie rynek spożywczy, gdzie byle kto może wyprodukować byle co).
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Ósemka idzie do lekarza. Lekarzu lecz się sam!

#30 Post autor: Mietła » sobota, 12 czerwca 2010, 15:41

Człowiek się uczy na błędach. Ostatni raz jak przyjmowałam jakąś większą porcję leków, to ulotki za mnie czytała jeszcze mama. Unikam lekarzy, teraz niestety będę częstym gościem w przychodniach. Już się nauczyłam czytać ulotki, już wiem, że nie ma co się samemu leczyć jak objawy są inne niż katar i ból gardła, bo może być potem poważne kuku. Zobaczymy, czego jeszcze się nauczę :)

Z tymi markami leków to mam dobrze, bo w aptece koło mnie pracują bardzo kumate babki i zawsze mi powiedzą, czy jest tańszy zamiennik.

ODPOWIEDZ