Helen Palmer- opis ósemki

Dyskusje na temat typu 8
Wiadomość
Autor
JessRabbit
Posty: 17
Rejestracja: sobota, 30 czerwca 2012, 20:57
Enneatyp: Szef

Re: Helen Palmer- opis ósemki

#16 Post autor: JessRabbit » niedziela, 1 lipca 2012, 02:52

Niesamowite wrażenie zrobił na mnie ten opis ! Czytałam i notowałam sobie równocześnie swoje wnioski/uwagi, na temat tego jak to u mnie wygląda.

Jestem DDA
Wyrobienie w sobie silnego charakteru było konieczne, żeby nie zwariować.
Moja potrzeba kontroli wynika wprost z tego, że jako dziecko nie byłam w stanie kontrolować pijącego ojca i tego jak wpływał na moje życie. Jako dziecko ogromnie wstydziłam się, że mój ojciec pije i wymyśliłam sobie, że jedynym sposobem na 'kontrolowanie' jego alkoholizmu będzie decydowanie o tym, komu ze szkolnych przyjaciół o tym powiem, komu przyznam się do prawdy na temat 'ciepła domowego ogniska'. Byłam w tym tak dobra, że moja najbliższa przyjaciółka nie miała pojęcia o tejrzeczywistości, dokąd sama (poprzez sms) jej o tym nie powiedziałam, (pod koniec liceum).
Jako dziecko przyzwyczaiłam się do łamania zasad i nie dotrzymywania obietnic (ojciec). Dziś mam ogromną potrzebę przestrzegania zasad, które sama sobie ustalam, bycia lojalną w stosunku do ważnych dla mnie ludzi i mam alergię na osoby, które np. picie rodzica stosują jako alibi dla własnych niepowodzeń – nie jestem w stanie tolerować tego typu wymówek. Generalnie ciężko sobie radzę z słabościami innych – nie umiem znaleźć dla nich usprawiedliwienia.
Kompensowałam sobie problemy w domu 'błyszczeniem' w szkole. Lubiłam być w centrum uwagi, lubiłam zabierać głos, być zauważoną.

Myślę, że początkowo bardziej chciałam być 'harda' niż byłam w rzeczywistości ale potem weszłam w rolę. Szybko odkryłam, że bycie pewnym siebie -wtedy jeszcze tylko sprawianie takiego wrażenia- daje pewnie rodzaj kontroli nad innymi. Faktycznie to ja reprezentowałam klasę w 'sytuacjach kryzysowych' – dziś mam syndrom 'mamy gąski' i faktycznie jestem bardziej opiekuńczo-kontrolująca niż 'czuła'.

Mam też tendencję do... 'zajmowania większej przestrzeni' niż to jest konieczne, 'rządzę się' w np. w poczekalniach albo środkach transportu publicznego -ludzie starają się siadać tak, aby było mi wygodnie – inaczej nie umiem tego ująć. Zwracam na siebie uwagę, tym bardziej, że jestem osobą atrakcyjną (mam 180 i nie jestem 'zwalista').

Im dalej wchodzę w tą charakterystykę, tym bardziej nie mogę się nadziwić :) jej celności :)
Mam 'idealistyczną naturę' i podnoszą mi ciśnienie wszelkie przejawy tego co (ja) uważam za niesprawiedliwość.

Stosuję też -od czasu do czasu- test 'papierka lakmusowego' czyli mówię coś kontrowersyjnego po to, żeby zobaczyć z kim mam do czynienia (kiedy mam do czynienia z ludźmi, których nie umiem wyczuć 'od razu', intuicyjnie, a których dopiero coś poznaję).

Sytuacja z restauracji : też tak mam, ale moi przyjaciele już się do tego przyzwyczaili. Poza tym korzystają z mojego czepialstwa :) i drobiazgowości. Powiem więcej, uczą się ode mnie, że za źle przygotowany posiłek się nie płaci. Jestem osobą, do której dzwonią, kiedy starają się zareklamować jakiś przedmiot, a np. sklep odmawia przyjęcia reklamacji - kilkoro z nich ma w domu elektroniczne gadżety, które dla nich 'wywalczyłam' w ramach przeprosin za źle przeprowadzoną obsługę klienta, wykonując tylko kilka telefonów i wysyłając 2-3 maile. Zdarzyło mi się także doprowadzić do zwolnienia przynajmniej dwóch pracowników odpowiadających za obsługę klienta w dużych firmach - nie było to moim zamiarem ale tak wyszło, że wykazałam ich zwierzchnikom, że te osoby 'dały ciała' dokumentnie...

Nie planuję 'zemsty'. 'Wyrównuję rachunki' ale bez namaszczenia w rodzaju 'dążę do sprawiedliwości'. Po prostu, ktoś naraził mnie na nieprzyjemności, spowodował poważny problem ; analizuję - podejmuję decyzję – przechodzę do działania. Z tyłu głowy zawsze mam 'mądrość', że największym błędem jest nie doszacowanie przeciwnika.

Tak !!! :) całkiem niedawno zrozumiałam, że mój konfrontacyjny charakter może być kłopotliwy, dla tych, którym chce pomóc i że faktycznie muszę bardzo uważać na manipulatorów – teraz chłodniej podchodzę do ludzi i zawsze staram się patrzeć na relacje między poszczególnymi osobami, jak na partię szachów ; zbieram informacje, tworzę scenariusze, staram się uprzedzić w myślach ruchy poszczególnych osób i dopiero, kiedy mam poczucie, że 'nic mnie nie zaskoczy' podejmuje działanie. „Ósemka docenia uczciwą walkę. Rzutuje na zewnątrz wyidealizowany obraz siebie jako osoby, która wiele może, podziwia więc ludzi stanowczych. Identyfikuje się z tymi, którzy, przyparci do muru, trzymają się swego zdania; gardzi zaś wszystkimi, którzy pragną uniknąć konfrontacji.” - absolutnie doskonałe, trafione na 100% !!! Od siebie dodałabym tylko, że jako DDA wychowałam się w domu, w którym stres był na porządku dziennym i to w dużych dawkach. Do pewnego stopnia się do tego przyzwyczaiłam ale 'ceną' jest fakt, że w sytuacjach podbramkowych, w których poziom stresu jest bardzo wysoki, czuję się jak ryba w wodzie. A 'walka' to jednak stres. Tak więc zdarza mi się dążyć do spięć, trudnych sytuacji tylko dlatego, żeby poczuć się dobrze i pewnie, bo w takiej rzeczywistości się wychowałam. To utrudnia życie. Szczególnie jeżeli jest się w związku z kimś normalnym ;) Normalni ludzie nie rozumieją, że nienormalna sytuacja może być dla kogoś normą...
Stąd moja skłonność w stronę buddyzmu i ciągłego powtarzania sobie, że tylko spokój może mnie -na dłuższą metę- uratować :) Staram się emanować spokojną, zrównoważoną energią i nigdy nie zapominam o asertywności. I bardzo pomaga mi podejście do życia, które każde doświadczenie każe traktować mi jako lekcję.

Długie lata miałam problem z okazywaniem uczuć. Nie byłam przytulana i nie umiałam przytulać. Przyszedł moment, w którym doszłam do wniosku, że zachowuję się jak kukła, mimo że w środku targają mną przeróżne emocje. Przez kilka lat uczyłam się od przyjaciół jak i kiedy należy okazywać uczucia. Odgrywałam zachowania, których mechanizmu nie rozumiałam. Dziś te ludzki odruchy są we mnie zupełnie naturalne. Dziś ogromną, egoistyczną przyjemność sprawia mi świadomość, że kiedy przytulam bliską mi osobą, która bardzo tej czułości potrzebuje, pomagam jej . Czuję jak zmienia się jej energia i ogromnie dużo mi to daje.
Kiedy mam gorszy dzień i mój buddyzm chowa się do kieszeni, drobiazg potrafi doprowadzić mnie do furii. Zaczynam wtedy rzucać mięsem i zmieniam się w kogoś, kogo sama nie chciałabym znać. Na szczęście to trwa chwilę, jak spuszczenie powietrza z oponki. To jest taki wentyl bezpieczeństwa. Zdarzało mi się tłuc talerze i czasem mam ochotę ciskać przedmiotami...
Przerażają mnie ludzie, którzy złe emocje skrywają w sobie. Nie rozumiem jak można tłumic w sobie 'gniew'. Najczęściej te osoby w pewnym momencie wpadają w jakieś straszne doły i prawie depresje, a ja czuję się bezsilna. Nie wiem co robić. Czuję od nich ta słabą energię i zaczynam panikować – to właściwie jest jedyny moment, w którym ja panikuję – ta styczność z kimś kto pogrąża się w tym trawiącym go gniewie, frustracji. Takie zachowania powodują we mnie agresję. Słabość wywołuje we mnie agresję. Słabość innych potwornie mnie frustruje i... gniewa...

Niestety wciąż czuję ogromną przyjemność wynikającą z uczestniczenia w konfrontacji. Uwielbiam sytuacje w których 'wchodzę w paszcze lwa' -np . wchodzę na (zawodowe) spotkanie, na którym wiem, że wszyscy bardzo źle mi życzą i bardzo dobrze się sprawuję :) wychodzę z niego z przekonaniem, że mogą mi skoczyć. I najczęściej tak jest, że faktycznie mogą mi skoczyć ;) Lubię być outsaiderem, nie boję się tego i w sytuacjach, które wymagają ode mnie bycia tą jedną na 20 osób myślących inaczej, nie mam zahamowań. Jestem w stanie wygłosić najbardziej niepoprawną opinię i merytorycznie bronić swojego zdania.

Przed poddawaniem się 'impulsom', 'skokami w bok' itp. powstrzymuje mnie 'siła' i równoczesna 'słabość' mojego charakteru. Jako dziecko często ulegałam rozczarowaniu ; coś mi obiecywano i nie spełniano obietnic. Dziś potrafię 'przeczekać impuls'. To jest jak z nową parą szpilek pod koniec miesiąca, kiedy mało forsy zostaje. Pierwsze wrażenie, kiedy widzę np. wspomniane szpilki jest takie, że muszę je mieć, bo 'bez nich moje życie nie ma sensu', myślę, kombinuję, kalkuluję przez dzień, dwa... Potem okazuje się, że nie mam ich, nie byłam w sklepie, nie kupiłam ich i mogę z tym żyć ;) Poza tym uleganie impulsom wyklucza kontrolę, a ja nie lubię tracić kontroli. Łamanie zasad wiąże się z 'improwizacją' którą mogę pociągnąć ale nie szczególnie lubię.

Jeśli chodzi o związki, to niezależnie od tego jak jest mi dobrze, tęsknię do bycia samej sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Nic nie jest w stanie zastąpić mi 'instytucji' własnego pokoju. Ciągłe uwzględnianie we wszystkim drugiej osoby jest męczące. Ideałem byłaby sytuacja ON/OFF.



Cappuchino0
Posty: 187
Rejestracja: sobota, 9 lutego 2013, 20:47

Re: Helen Palmer- opis ósemki

#17 Post autor: Cappuchino0 » piątek, 26 lipca 2013, 15:05

Znowu mam problem. Przeczytałem tą cała książkę pani Helen. Jak wrażenia? Opisy piątki i ósemki pasują do mnie bardzo dobrze, ale z testów wychodzi różnie, czasami 5, a czasami 8, raz wyszło mi 3. Ale się śmiałem. Jak zwykle wołam o pomoc na forach. W internetach czuję się jakoś lepiej gdy ktoś mi pomaga. Nie to co w realu. Od razu daje do zrozumienia żeby spadał (ten gościu co mi chcę pomóc, albo babka).
GLUt - chxx

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

Re: Helen Palmer- opis ósemki

#18 Post autor: Kapar » czwartek, 1 sierpnia 2013, 12:36

Jeśli czujesz się Piątką ale masz wiele z Ósemki, to możliwe, że masz silne połączenie z 8 albo jesteś na niższym poziomie zdrowia, co uaktywnia pewne cechy ósemkowe.

Między typami jest jednak łatwo stwierdzic różnicę. Obydwa typy mają bardzo różne podejście do kontroli, Ósemka chce kontrolowac swoje otoczenie - co daje wrażenie panowania nad sytuacją, Piątka natomiast skłania się do samokontroli i wycofania, przez co wydaje jej się, że panuje nad sytuacją. Metaforycznie Ósemka jest wypukła a Piątka wklęsła jeśli chodzi o wektor kontroli ;)
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Awatar użytkownika
BlackRose
Posty: 128
Rejestracja: wtorek, 10 stycznia 2012, 17:21
Enneatyp: Obserwator

Re: Helen Palmer- opis ósemki

#19 Post autor: BlackRose » czwartek, 1 sierpnia 2013, 18:50

Podstawową emocją 5 jest lęk, a Ósemki gniew. Możesz się zastanowić, co stanowi "bazę" pod Twoje reakcje. Poza tym ważne jest, gdzie kierujesz energię i uwagę - na otoczenie (8), czy bardziej na siebie (5). Wydaje mi się, że chyba trudno pomylić 5 i 8 :?:

Możesz popatrzeć też na skrzydła.

5 ma skrzydła 4 i 6, 8 z kolei 7 i 9. Może któreś skrzydło dobrze Cię opisuje albo nazwy poniżej coś Ci mówią?

5w4 = Obrazoburca
5w6 = Rozwiązywacz problemów
8w7 = Dysydent
8w9 = Niedźwiedź

Pamiętam, gdy zobaczyłam słowo "obrazoburca", wiedziałam, że nie muszę już szukać dalej 8-)
5w4

Cappuchino0
Posty: 187
Rejestracja: sobota, 9 lutego 2013, 20:47

Re: Helen Palmer- opis ósemki

#20 Post autor: Cappuchino0 » czwartek, 1 sierpnia 2013, 21:49

Wiem, że teorytycznie łatwo jest odróżnić piątkę i ósemkę, no ale cóż, różni są ludzie. Więc tak: gniew odczuwam z pewnością częściej, ale lubię panować nad całą grupą tylko wtedy gdy już się oswoję z jej członkami no i mam w miare dobry humor, a tak zazwyczaj to po prostu izolacja itd. Zresztą zawsze musi minąć sporo czasu abym się oswoił z nowym otoczeniem. Uważnie obserwuję. Zachowuję się jak totalna piątku. Dopiero jak minie trochę czasu potrafię przejąć stery. Oczywiście nie wyrywam się do panowania jak niektórzy, potrafię bez problemu pogodzić się z tym, że nie będę miał grupy pod kontrolą, ale po prostu czuję kiedy powinienem nad nimi zapanować, a kiedy nie.
GLUt - chxx

Awatar użytkownika
BlackRose
Posty: 128
Rejestracja: wtorek, 10 stycznia 2012, 17:21
Enneatyp: Obserwator

Re: Helen Palmer- opis ósemki

#21 Post autor: BlackRose » czwartek, 1 sierpnia 2013, 22:07

Jak piszesz wyczuwasz, kiedy masz nad nimi zapanować (więc dla mnie jesteś Ósemką, 5 nigdy nie wyczuwa, kiedy ma nad kimś panować, bo ma to raczej w nosie).

Poza tym był tu kiedyś temat o tym, że 8 właśnie WYCZUWA otoczenie i energie ludzi. Możesz sobie tutaj poczytać, może Cię olśni, że jednak faktycznie:

http://www.enneagram.pl/forum/viewtopic.php?f=10&t=5105
5w4

Cappuchino0
Posty: 187
Rejestracja: sobota, 9 lutego 2013, 20:47

Re: Helen Palmer- opis ósemki

#22 Post autor: Cappuchino0 » piątek, 2 sierpnia 2013, 11:15

No tak, tak. Przecież przeczytałem tą książkę i rzeczywiście tak jest. Dzięki, ale fajnie byłoby jeszcze przeczytać opinie jakiejś ósemki. Czekam.
GLUt - chxx

Kata2
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 12 kwietnia 2015, 09:47
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: 8 w 7 wszechświaty

Re: Helen Palmer- opis ósemki

#23 Post autor: Kata2 » niedziela, 12 kwietnia 2015, 10:55

czytając tak to forum doszłam do wniosku, że już przeszłam chyba wszystkie etapy,począwszy od cierpienia w dzieciństwie, obronę swojego terytorium, tworzenie własnych zasad i je monitorowanie na ile mają zasadność realności w tym świecie, przez uczucie chęci zemsty, agresję, aż do punktu gdzie możliwe jest przebaczenie wszystkim i wszystko a nawet sobie i właśnie ten punkt uważam za najwłaściwszy, doprowadza do harmonii tak ciężko osiągalnej dla 8. Pałanie agresją jest zbędne, choć bywa nakręcające, to doprowadza do korelacji z otoczeniem a po co, jak te same cele można osiągnąć sposobem, taktyką, zrozumieniem postawy innych, aby nie było zbyt miałko zawsze 8 da znać o sobie w skrajnych przypadkach i trudnościach, więc naprawdę nie ma się co spinać i tak wygra jeśli chce.Fajne też wziąć pod uwagę numerologiczną datę urodzenia i trochę znaku zodiaku, tu też powstaje ciekawa mieszanina osobowości i predyspozycji, akurat i tu i tu jestem 8, więc mam sprawę jasną.
Zdarza mi się odczuwać i rozprzestrzeniać się na otoczenie w którym się znajduję do tego stopnia, że opanowuję cały teren, jest to nieświadome, ale przydatne, odczuwanie emocji poszczególnych osób daje szerszy ogląd sytuacji i w ten sposób można wyprzedzić wydarzenia, wręcz czuję jak inni myślą o czym, co czują i co zamierzają ze mną zrobić, kwestia czy będę czekała na ich działanie czy zapobiegnę w skutkach od razu na początku. To już zależy od kalkulacji co się opłaca a czego nie warto robić. Ostrzegałabym tylko wszystkie 8 przed ego, to warto poskromnić choć w części, każdy może się mylić i trzeba mieć odwagę przyznać się przed sobą

ODPOWIEDZ