Wpływ alkoholu na 8

Dyskusje na temat typu 8
Wiadomość
Autor
Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

Wpływ alkoholu na 8

#1 Post autor: Pablo » piątek, 22 maja 2009, 23:52

Nie widzę tematu u nas, chyba gdzieś na forum był, ale nie kojarzę żebyście się w nim wypowiadali. Pomijając oczywisty stereotyp że pijana 8 to psychol walący każdego kto ją zaczepi (co w szczególnych okolicznościach może być prawdą) Chodzi mi tu o bardziej złożoną gamę zachowań i odczuć po paru głębszych strzałach. Ale też można napisać za jakich się wtedy uważamy a co inni o nas mówią.

Temat zapewne będzie kontrowersyjny ale dlatego też może być fajny :) zapraszam do dyskusji.



Calluna Vulgaris
Posty: 13
Rejestracja: środa, 25 lutego 2009, 22:34
Lokalizacja: Stąd

#2 Post autor: Calluna Vulgaris » niedziela, 24 maja 2009, 23:19

No ja...lubię odwalać manianę. :D Jak wypiję już np. 2 mocne piwka i zaczynam czuć różnicę...to lubię sobie wkręcać i potęgować odczucie. Zachowuje się jakbym wypił 5. A po 5 to jest lol. Potrafię siedzieć i się powstrzymać. Ale po co tracić to wkręcanie? :D Ja np lubię robić takie głupie rzeczy...wejść na drzewo i wyć do księżyca. xP Wszyscy się śmieją, ale ja mam to w dupie, bo się dobrze bawię i tyle. Oni też..czasem może ze mnie, ale co mi tam. Jest wesoło i tyle. :P
8w7/8w7/8w7 nie chce wyjść inaczej xP

Awatar użytkownika
Basket Case
VIP
VIP
Posty: 712
Rejestracja: piątek, 18 lipca 2008, 10:41

#3 Post autor: Basket Case » wtorek, 26 maja 2009, 23:35

Duże piwo "rozwiązuje mi język" - jest mi łatwiej wczuć się w atmosferę spotkania towarzyskiego, łatwiej rozmawiać, rozluźnić się.

Nigdy nie sięgam po alkohol jak nie mam ochoty. Gustuje w jasnym piwie i czerwonym słodkim winie - wódki nie piję - bleh, no chyba że jest to Szkocka whisky - trzeba uważać, wchodzi jak soczek, a uderza do głowy bardzo szybko :D

Nie przypominam sobie, żebym miała kiedykolwiek kaca, jedyne co może mi się zdarzyć to lekkie suszenie.

Awatar użytkownika
deLuka
Posty: 2
Rejestracja: czwartek, 4 czerwca 2009, 09:38

#4 Post autor: deLuka » czwartek, 4 czerwca 2009, 09:49

Dla mnie alkohol - w każdej postaci.
Piwo, wódka, whisky, wino.
Po alkoholu, lepiej mi się pracuję, maluje, myśli.
Rozmowy, są nieprzeciętne. Rozwiązywanie języka to jedna... ale u mnie następuje coś dziwnego, zaczynam ogarniać siebie i wszystko to co już przeżyłem. Przytaczam sytuacje, które miały miejsce laaaata temu, używam metafor których nie użyłbym na trzeźwo.
Po alkoholu w dyskusji zachowuje się trochę jak rzeźnik, wiem, że każdego "zniszczę" w dyskusji, nawet gdy nie jestem specjalistą w danej dziedzinie.
Kwestia pewności siebie, wzroku, tonacji głosu i wykorzystania małych błedów rozmówców przeciwko nim samym.
Z kobietami zawsze jest bosko.
Rzadko kiedy, nie wychodzę z laską z imprezy lub przynajmniej z numerami...Zwykle po alkoholu wspomniam, probuję nawiązać kontakt,( z bylymi pannami ktore odrzucilem, lub z ktorymi nie wyszlo..) zastanawiam się czy nie popełniłem w przeszłości błędu... Rano. zawsze trzeźwym racjonalnym umysłem skreślam wszystkie myśli / i odcinam się od ... tego co generalnie mialo miejsce poprzedniego wieczoru. Ukladam sobie racjonalnie w glowie wszystko tak zebym czul sie dobrze z tym, ze cos znowu skreslam, niszcze.

Po Alkoholu Zero agresji. - w sensie.. nie zaczepiam jak wracam z imprezy, nie uczeszczam na ustawki, nie bije się po prostu. nie szukam wzrokiem zaczepki.. Zawsze ide rozmarzony, zwykle z panna, lub... mysle o pannach. o tych z imprezy i o tych z mojego zycia.

Generalnie. Alkohol w moim zyciu gra "pierwsze skrzypce".
Nie wiem, tylko gdzie jest granica alkoholizmu...
Ja choć zwykle nie dojadam.. zawsze dopiajam.

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

#5 Post autor: Snufkin » czwartek, 4 czerwca 2009, 13:02

.
Ostatnio zmieniony niedziela, 28 marca 2010, 17:41 przez Snufkin, łącznie zmieniany 1 raz.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
deLuka
Posty: 2
Rejestracja: czwartek, 4 czerwca 2009, 09:38

#6 Post autor: deLuka » czwartek, 4 czerwca 2009, 13:14

zawsze u siebie :) czasem w furze, jak mi spieszno..
w ogole, nie dopuszczam do tego zeby zostawaly na noc.
Ja choć zwykle nie dojadam.. zawsze dopiajam.

Awatar użytkownika
atis
Posty: 2788
Rejestracja: czwartek, 23 kwietnia 2009, 20:58
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: różowy balonik

#7 Post autor: atis » czwartek, 4 czerwca 2009, 13:36

zawsze u siebie czasem w furze, jak mi spieszno..
w ogole, nie dopuszczam do tego zeby zostawaly na noc.
... dlatego wlasnie faceci 8 są dla mnie odrzucający.
xxx xx/xx XXXx
Obrazek

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

#8 Post autor: Pablo » czwartek, 4 czerwca 2009, 14:47

deLuka pisze: Nie wiem, tylko gdzie jest granica alkoholizmu...

Chyba wtedy kiedy zaczynasz tankować z nawyku i z nieokreślonej wewnętrznej potrzeby, nie dla zabawy - tak jak w przypadku fajek.

Przyznam że sam lubię sobie wlać od czasu do czasu, ale najbardziej pasują mi wina własnej roboty. Nie jedzie to żadną chemią, słodkie jak miód, pachnie owocami - tyle że szybko wchodzi w czub bo z reguły mają ze 2 razy tyle %tów co przeciętne wino z pogranicza 20 czy nawet 40 zetów dostępne w każdym spożywczaku. Czasem whisky z colą, czasem sobie coś wymieszam - polecam White Russiana i Mohito. Piwa nie lubię, chyba że jest to coś piwopodobnego w stylu Desperadosa albo Karmi.

Heh co do zachowań to różnie z tym bywało ;) na ogół jak jest jakaś fajna grupka i się napruję to wpadam w klimat takiego zjednoczenia z nią. Jak sam coś robię i np. ktoś złapie jakiegoś doła to włącza mi się wysłuchiwacz i wujek dobra rada, bo niefajnie jak ktoś się u ciebie na nieco szerszym spotkaniu dołuje. Nie mam i nigdy nie miałem np. zaników pamięci jak niektórzy miewają, nawet jak wlało się w siebie tyle że człowiek słabo widział. Do posuwania pijanych panienek samemu będąc ostro naprutym - pod tym się nie podpiszę - nie miałem tak ani razu. Chociaż po lekkim podcięciu się to czasem fajna odmiana :)

Jakiś czas temu na zjeździe bliższych znajomych wpadła po raz chyba trzeci bez swojego narzeczonego dobra kumpela ze studiów. Jakaś zamknięta w sobie była tym razem, wogóle nie jak ona. Siedzi jakaś taka zbita, nie zatańczy ani nic, myślę sobie - kurde coś tu śmierdzi - "U. pozwól na chwilę". Poszliśmy pogadać bo dołowało ją parę rzeczy - siedziałem i nawijałem z nią sam na sam z godzinę dowiadując się o co chodzi z założeniem że nie po to się do mnie przychodzi żeby ciśnieniować. W końcu ją przytuliłem i zacząłem głaskać po włosach coś tam gadając, nie pamiętam co (nie mając zapędów wiadomo jakich tylko tak troskliwie)
Podobno podcięty robię się bardziej emocjonalnie otwarty i lepszy kontakt ze mną jest bo się jakoś lepiej wczuć w sytuację potrafię - tak mi powiedziała, ciśnienie jej prawie całkiem po tej gadce przeszło - super :)


Raz wpadła inna moja kumpela która się rozeszła z facetem i miała syndrom szybkich znajomości. Dogadała się jakoś z jednym z moich najlepszych kumpli. Oboje naszło i P. do mnie na stronce:
- "Ej Krzysiek trochę osobiste pytanie - masz może pokoik? I jakieś gumy"
-"Ta jasne, ląduj z nią tutaj tylko macie mi narzuty nie uwalać"
;)

He he co do rzeczy z drugiej strony medalu to pamiętam jak raz w Wawce mieszkałem a pode mną w mojej klatce rezydował jakiś chłopaczek na oko trochę młodszy ode mnie, który non stop albo na gitarze elektrycznej pogrywał (wliczając czasem noce), albo robił jakieś schadzki nocne i tak po ścianach to szło że ludzie z góry do mnie parę razy przychodzili bo myśleli że to ode mnie. Kimać się za cholerę nie dało, uciszyć gostka schodząc i gadając z nim też nie bardzo - najwyżej na jakieś 15 minut.
Któregoś razu chłopaki przyszli a paru z nich jest pasjonatami piłki noznej - była jakaś rozgrywka w tv i jeden z nich przyniósł ze sobą trąbkę stadionową. Zobaczyłem to i myślę sobie "Czekaj już ja ci dam nauczkę! :D" poczekałem do jakiejś 1 w nocy, wychodzę na balkon z tą trąbą, wycelowałem piętro niżej na jego taras i z całej pary zacząłem mu jechać :lol: (akurat tej nocy był spokojny, albo na tyle zalany że nawet światła nie zapalił, a szkoda ;) )

Inna rzecz - kilka miechów temu kumpel zaprosił mnie na zjazd - ktoś organizował większe spotkanie w jakimś pubie. Wpadłem właściwie tylko po to żeby sobie z nim pogadać bo dawno się nie widzieliśmy. No i po lekkim wstawieniu się podczas gadki z P. przechodzę sobie w tłumie gdzieś a tu jakiś debil do mnie
-"Spierdalaj ^&*(^&*"
Ja się odwróciłem i zauważyłem gościa, ale chuk, zapamiętałem sobie jego gębę. Idę dalej, zapytałem P. o tego faceta. On mi na to że to cwel, który podskakuje jak popije i żebym sobie olał bo ogólnie to koleś mało lubiany - jakiś motocyklista. Jakiś czas później ten sam gostek idzie naprzeciwko mnie i z bara mnie staranował bekając w twarz. Wziął mnie ostry wqrw, więc wyskoczyłem:
P -"Co jest? Szukasz spinki debilu?"
X -"No a co? Masz banderolkę? (nosili takie banderolki na nadgarstku żeby było wiadomo kto jest uczestnikiem biby a kto się ew. wprosił) Jak nie to spieprzaj"
P -"Zaraz ja ci spieprzę, pogadamy sobie na zewnątrz?"
X -"Nooooo...." - i zaczął leźć w kierunku drzwi. Oczywiście polazłem za nim.
Po wyjściu rzucił się na mnie z bluzgami i w twarz na płasko walnął. Ja się odwinąłem z biodra waląc go centralnie prostą w pysk - poleciał z metr i gleba. Myślę sobie uśmiechając się do siebie "co za matoł", naszła mnie jeszcze ochota żeby skurwielowi podpalić motor ale nie wiedziałem który to bo szansa ze bym to zrobił była całkiem spora ;)


Także jak widać można się wszystkiego spodziewać - zależy jak podejdziesz i kim jesteś :P
Ostatnio zmieniony czwartek, 4 czerwca 2009, 14:51 przez Pablo, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2296
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

#9 Post autor: Kapar » czwartek, 4 czerwca 2009, 16:21

Mi sie wydaje, ze juz gdzies byl watek o alkoholowych jazdach ale nie pod osobnym tematem.

Ja mam jakos tak, ze poki pije rowno, nie mieszajac wiecej niz dwoch rodzajow alkoholu, to mi sie tylko zmysly wyostrzaja :) I zaraz mam wiecej ochoty do zabawy i humor mi sie poprawia. Tak jakby mi cisnienie szlo w zachowania siodemkowe. I wlasciwie zawsze wszystko pamietam.
Raz jak sie upilem to ludziom fajki na urodzinach zabieralem i moczylwem w zlewie, bo mnie papierosy strasznie wkurzaly. Naszczescie ludzie byli wyluzowani i nikt mnie nie obil hehe, no i chowali sie z paleniem.

Mi sie wlacza zdecydowanie filozof lecz nie libertyn jak u kolegi deLugi :) Mi sie libido jakos nie rozkrecalo przy piciu a zwlaszcza takim soczystym, czasem na poczatku czulem cos innego. Jak pic to lubie w jakims mniejszym gronie, bez zadnych imprez, glosnej muzyki itp wiec takich doswiadczen za wielu nie mam.

Ludzie, z ktorymi pilem mowili mi, ze po mnie jakos nie widac, ze tyle a tyle wypilem. Macie moze tez tak?
In vino veritas i dzieki temu, ze ja sie jakos trzymalem w pionie w czasie picia, to zawsze mialem okazje widziec jak innych ponosi.


Rilla: Piszcie na temat. Wątek okroiłam.
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Wpływ alkoholu na 8

#10 Post autor: Mietła » poniedziałek, 9 listopada 2009, 18:16

Piję tylko wśród dobrych znajomych, nie piję z ludźmi, za którymi nie przepadam. Z przezorności - po alko rozwiązuje mi się język i gorzej mi panować nad swoimi chamskimi tekstami. Ogólnie jeśli mam dobry humor, to po jednym-dwóch piwach chichram się ze wszystkiego,gram w piłkarzyki, gadam z alarmem na sklepie (który tak fajowsko piszczy co paręnaście sekund :lol: ), włącza mi się faza na zaczepianie, szczypanie, pyskowanie do duuuużych facetów (takich dwa na dwa), jakoś wtedy się ich nie boję w ogóle :wink:
Jeśli zaczynam pić mając zły humor, to wiadomo, że będę ględzić, zrzędzić i marudzić. Nieznośna jestem wtedy. A jeśli ktoś mi o tym powie to awantura gwarantowana. Albo w drugą stronę - siedzę w kącie i się nie odzywam, snuję sobie wtedy we łbie jakieś plany zemsty nad całym światem. Często chodzę do jednego pubu, więc zrzędzę pracownikom, żeby mi puścili "List do M." akustycznie - mój zdecydowanie ulubiony utwór do zamulania się. Jest jedna zasada - jak jestem smutna, to chcę być jeszcze bardziej smutna (tak w 90 proc przypadków).
Po alkoholu bardzo szybko zmienia mi się nastrój - wystarczy jedno zdarzenie, a mój humor się polepsza albo psuje. Jedna rzecz mnie trochę drażni - jak jestem lekko wstawiona to więcej ludzi do mnie podchodzi, chcą gadać, zaczynają się zwierzać, a ja niekoniecznie chcę tego słuchać. No ale jak jakaś laska płacze, bo ją facet rzucił, to jej przecież nie powiem "odwal się, bo ja tu sobie piwo spokojnie piję" Więc słucham cierpliwie...
Co do rodzajów alkoholu: lubię piwo, nie lubię tych babskich sików typu reds czy coś, wódka - nie (tylko przymusowo na jakiś weselach tudzież innych imprezach rodzinnych), drink - krwawa mery, tylko taka bardzo pikantna - uwielbiam, wino - ukochane moje białe wytrawne Sauvignon Blanc.
Do pubów wychodzę nie po to, żeby się ochlać, nawet żeby pić, tylko żeby pobyć z ludźmi. Równie dobrze mogę siedzieć o kawie albo soku. Ostatnio tak coraz częściej zresztą robię, bo bądź co bądź, ale panience nie przystoi tak łoić browary cały czas :wink: Zazwyczaj kończę na dwóch piwach, chociaż często drugiego już nie mogę zmieścić, ale mam wiernego kumpla, który mnie wielbi za to (często zamieniam mój prawie pełny kufel na jego prawie pusty) ;)
To tyle, yyy... Wyznajmy teraz naszą wiarę :mrgreen:

EDIT: lece na piiwooo :)

mirtille
Posty: 67
Rejestracja: środa, 11 listopada 2009, 14:05
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: Kraków

Re: Wpływ alkoholu na 8

#11 Post autor: mirtille » środa, 11 listopada 2009, 15:25

Widać, jakie można mieć skrajne podejście przy jednym typie enneagramu ^^

Jestem wielkim wrogiem alkoholu, a kiedy wybrałam się w sylwestra na domówkę do koleżanki, którą znam od podstawówki i najsłabszy napój miał 5 %, przeżywałam gehennę. Mimo wszystko piłam wtedy dość dużo, spróbowałam chyba wszystkiego co tam było. Nie byłam nawet wstawiona, w ogóle zero reakcji nawet na wódkę. Zaznaczam, że był to pierwszy raz w moim życiu, kiedy w ogóle piłam cokolwiek (zresztą ostatni też).
8 w 7

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Wpływ alkoholu na 8

#12 Post autor: Mietła » środa, 11 listopada 2009, 21:41

Chcesz mi powiedzieć, że nie pijąc w ogóle, zmieszałaś wtedy alko, piłaś dużo i nie zakręciło Ci się nawet w głowie? Bo ja normalnie pijąc, że tak powiem, regularnie, po dwóch piwach jestem wesolutka. A pamiętam jak po maturze i przez pierwszy rok studiów nie piłam prawie nic, to po jednym Tyskim śpiewałam... Teraz pytanko: to ze mną coś jest nie halo, czy Twój organizm specyficznie reaguje? :roll:

mirtille
Posty: 67
Rejestracja: środa, 11 listopada 2009, 14:05
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: Kraków

Re: Wpływ alkoholu na 8

#13 Post autor: mirtille » czwartek, 12 listopada 2009, 14:18

Nie wiem, pewnie to mój organizm. Ja dobry humor mam przez 90 % czasu, a głupawki dostaję bez żadnych wspomagaczy, więc u mnie opcja "wesolutka po alkoholu" albo nie zostanie zauważona, albo nie występuje w ogóle ^^ nie mam zamiaru próbować pić jeszcze więcej, żeby się przekonać, jakie mam granice wytrzymałości. Nie zamierzam w ogóle pić, bo a nuż stanę się agresywna :lol:
8 w 7

Awatar użytkownika
Mietła
VIP
VIP
Posty: 977
Rejestracja: wtorek, 22 września 2009, 16:23
Enneatyp: Szef

Re: Wpływ alkoholu na 8

#14 Post autor: Mietła » czwartek, 12 listopada 2009, 18:56

mirtille pisze:Ja dobry humor mam przez 90 % czasu, a głupawki dostaję bez żadnych wspomagaczy, więc u mnie opcja "wesolutka po alkoholu" albo nie zostanie zauważona, albo nie występuje w ogóle ^^
Tak jak u mnie, na trzeźwo mam lepsze fazy niż po pijaku. Chyba, że mam zły dzień, a zły dzień mam od kilku dni. Wtedy piję, bo wolę pić ze znajomymi niż siedzieć w domu sama. Potem rano czuję się jeszcze gorzej, bo wiem, że staczam się coraz bardziej, co jeszcze bardziej dołuje, więc wieczorem znowu idę pić.
Właśnie, idę pić...

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

Re: Wpływ alkoholu na 8

#15 Post autor: Pablo » piątek, 13 listopada 2009, 22:28

Wóda ma to do siebie że od czasu do czasu jest spoko, ale jak za duża koncentracja czasowo-ilościowa w spożyciu to zamiast dobrego humoru rozwija mroczne fantazje i nienawiść chyba min. z powodu wykańczającego działania na organizm - katabolizm, kac, słabość, rozdrażnienie PO. Daje to uczucie przemęczenia, drażliwości, jakby człowiek był chory.
To jakoś wpływa na psychikę. W każdym razie ja to zauważyłem po sobie, chociaż do alkoholizmu mi daleko. Najlepiej korzystać z tego w dowolnej ilości, ale nieregularnie i w sporych odstępach czasowych, nie chlać parę albo kilka dni pod rząd bo to degeneruje - w odwrotnym przypadku ma działanie pozytywne na umysł i nastrój.

ODPOWIEDZ