Ciemna strona (introwertycy)

Ogólne dyskusje na temat Enneagramu
Wiadomość
Autor
NormalnyNick
Posty: 3
Rejestracja: niedziela, 20 listopada 2016, 15:37

Ciemna strona (introwertycy)

#1 Post autor: NormalnyNick » niedziela, 20 listopada 2016, 15:48

Witam serdecznie.

Przeczytalem wiekszosc tego forum. O tej stronie dowiedzialem sie jakis rok temu a o samym podziale na introwertyzm/ekstrawertyzm juz pare lat temu. Zaciekawilo mnie to dosyc i po tych paru latach zglebiania wiedzy i przeleceniu znaczniej wiekszosci polskich stron (tych angielskich rowniez, ale nie w takiej ilosci) zawsze ciekawilo mnie jedno - dlaczego to zawsze introwertycy sa przedstawiani jako ofiary, ba, oni sami sie z nimi utozsamiaja. Mam spory problem z znalezieniem chociaz jednego zdania w ktorym to introwertycy byliby po tej ciemnej stronie mocy. Szczerze mowiac zaciekawilo mnie to, bo sam jestem introwertykiem, skrajnym i mam troche za uszami, mozna mnie okreslic mianem cichej wody, aczkolwiek zastanawia mnie, czy ktos z tego forum nalezy do introwertykow, ktore nie sa ofiarami ? Albo czy ktos zna takie osoby ? Niezmiernie mnie to ciekawi i licze na ciekawe odpowiedzi. Rowniez bylbym niezmiernie wdzieczny gdyby ktos podal mi postacie historyczne, albo filmy opowiadajace o takich osobach.

Wybaczcie, ze bez polskich znakow, cos nie tak z klawiatura :D

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Molik
Posty: 239
Rejestracja: poniedziałek, 5 stycznia 2015, 18:15
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Rozproszona

Re: Ciemna strona (introwertycy)

#2 Post autor: Molik » niedziela, 20 listopada 2016, 16:03

NormalnyNick pisze:
ofiara
Opisz, proszę, swoje rozumienie tego słowa. Introwertyk-ofiara, czyli kto?

PS Ja nie nazywam ani introwertyków, ani ekstrawertyków, ani ambiwertyków (o ile można uznać tę grupę za istniejącą) za ofiary w moim pojmowaniu tego pojęcia.
Każda prawda jest prawdziwa tylko do pewnego stopnia. Jeżeli przekracza granice, pojawia się kontrapunkt i przestaje być prawdą.

Kierkegaard

Awatar użytkownika
Kimondo
Posty: 1598
Rejestracja: niedziela, 25 marca 2007, 17:21
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Spaghettiland
Kontakt:

Re: Ciemna strona (introwertycy)

#3 Post autor: Kimondo » niedziela, 20 listopada 2016, 17:17

W sensie chodzi ci o sadystycznych, oprawców będących introwertykami? Dobrze rozumiem? Na pewno są seryjni mordercy będący introwertykami tyle, że to raczej przekształcenie z ofiary w oprawcę.
Ani sukces, ani porażka nie są czymś, czego można doświadczyć z dnia na dzień. Porażkę powodują drobne decyzje, które
podejmujemy w ciągu długiego czasu: nie kończymy spraw, nie przystępujemy do działania, zbyt łatwo się poddajemy...
9w5 i INTJ

NormalnyNick
Posty: 3
Rejestracja: niedziela, 20 listopada 2016, 15:37

Re: Ciemna strona (introwertycy)

#4 Post autor: NormalnyNick » niedziela, 20 listopada 2016, 18:25

Molik - ofiara w doslownym tego slowa znaczeniu. Jezeli chcesz sobie doglebnie zobrazowac o co mi chodzi to wystarczy, ze poczytasz jakies introwertyczne forum. Praktycznie kazdy temat to smety o nierownosci spoleczne i tak dalej. Ofiara takze w sensie np mobbingu w szkole, pracy, gdzie zachowanie typowo introwertyczne przez dzieci uznawane jest za dziwactwo a przez doroslych podejrzenie o autyzm. Mam nadzieje, ze rozumiesz co mam na mysli.

Kimondo - Na przyklad sadysci, psychopaci itd. W wielkim skrocie chodzi mi o to, czy jednostka aspoleczna moze byc jednoczesnie antyspoleczna.

Reszka
Moderator
Posty: 115
Rejestracja: wtorek, 19 kwietnia 2016, 13:48
Enneatyp: Zdobywca
Lokalizacja: Okolice Poznania

Re: Ciemna strona (introwertycy)

#5 Post autor: Reszka » niedziela, 20 listopada 2016, 18:51

Na pewno ten podział wynika z tego, że w dzisiejszym świecie osoba przebojowa, potrafiąca się sprzedać ma większe szansę na przebicie się. To typ takiego człowieka sukcesu, który wielu ludziom się podoba (przecież większość ludzi marzy o osiągnięciu sukcesu). Dlatego introwertycy czują się ofiarami - po prostu dla większości zachowanie introwertyków jest niepożądane. Poza tym w necie też jest taki głupi podział, że jak introwertyk to frajer, nie umie rozmawiać z ludźmi, asperger, a jak ekstrawertyk to czubek z motorkiem w dupie, który najczęściej się wydurnia w towarzystwie. Stąd mylne wyobrażenia o obu przypadkach oraz szufladkowanie. Nie podoba mi się to :/

Zresztą wszystko co wyżej napisałam jest chyba dość oczywiste i racze sporo osób o tym wie. Nie uważam introwertyków za ofiary. Mam kolegę, który jest typem introwertyka, ale jakoś nikt nigdy mu z tego powodu nie ubliżał ani nie gardził nim. Może ma swój świat i swoje dziwactwa (co w sumie wiążę się po prostu z jego osobowością a nie intro/ekstra), jednak nikt mu nie wytykał, że nie zawsze przychodzi na imprezy albo na tych imprezach siedzi sobie cicho. Jest dobrym człowiekiem, ze swoimi pasjami i dużą wiedzą, tylko się cieszyć z jego towarzystwa.

Ludzie, którzy mają ból dupy o to, że są introwertykami, a przez to "ofiarami", stawiają się często sami w takiej pozycji. Chcieliby, ale nie potrafią, więc się użalają. Nie akceptują tego jacy są i narzekają. Często czują się lepsi, no a skoro są lepsi to nie mogą przecież być ofiarami? Poznałam niejednego introwertyka i żaden nie marudził z powodu swojej introwersji ani też się nią nie przechwalał. To forum dla introwertyków kojarzy mi się z takim kółkiem wzajemnej adoracji, gdzie obsmarowują innych i karmią swoje kompleksy. Może się mylę, lecz jakoś tak to sobie wyobrażam (jeśli jest inaczej to z góry przepraszam).
3w4 sp/soc, LSE

Prawdziwie wielcy ludzie wywołują w nas poczucie, że sami możemy się stać wielcy. ~ Mark Twain

NormalnyNick
Posty: 3
Rejestracja: niedziela, 20 listopada 2016, 15:37

Re: Ciemna strona (introwertycy)

#6 Post autor: NormalnyNick » niedziela, 20 listopada 2016, 19:02

Reszka - Tak, wiem, sam to zaobserwowalem i zdaje sobie doskonalne z tego sprawe, aczkolwiek ciesze sie, ze tak szczegolowo to objasniles :) Chociaz niestety twoj post odnosi sie do mojego tematu tylko i wylacznie poprzez dwie pierwsze linijki.

Jezeli twoje ostatnie linijki odnosily sie do mnie to nie ubolewam nad moim introwertyzmem, rowniez go nie gloryfikuje, jednakze zachowujac calkowity obiektywizm trzeba stwierdzic kilka faktow na temat obu tych typow (ambiwertykow pomijam).

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Ciemna strona (introwertycy)

#7 Post autor: boogi » niedziela, 20 listopada 2016, 20:24

Definicji introwertyzmu jest wiele różnych. Jako introwertyk (wg wielu z tych definicji, aczkolwiek wg jednej czy dwóch ekstrawertyk jak się okazuje) też zgłębiałem temat. Internet internetem, zainteresowanym tematem polecam gorąco przeczytanie http://lubimyczytac.pl/ksiazka/155280/ciszej-prosze
Co do utożsamiania się na forach, to nie introwertycy tam utożsamiają się z ofiarami, tylko ofiary utożsamiają się z ofiarami. A że przy okazji naginają istniejące definicje introwertyzmu, cóż, tym bardziej ofiary.
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Fau
Posty: 36
Rejestracja: niedziela, 5 maja 2019, 22:50

Re: Ciemna strona (introwertycy)

#8 Post autor: Fau » wtorek, 18 czerwca 2019, 21:33

NormalnyNick pisze:
niedziela, 20 listopada 2016, 15:48
Rowniez bylbym niezmiernie wdzieczny gdyby ktos podal mi postacie historyczne, albo filmy opowiadajace o takich osobach.
Ostatnio widziałam anime Arc the Lad. Imo główny antagonista w sam raz pasuje od ciemnej strony mocy. Nie wyobrażam go sobie jako jakiegoś ekstrawertyka. Ale tam też jest czarno biało. W Akatsuki no Yona również intro jest z tych złych, ale tam akurat to wszystko nie jest tak bardzo jednoznaczne. No więc się zdarzają.

A co do bycia ofiarą. Jakoś tak się nie postrzegam. W sensie tak - zdarzały się jakieś drobne, szkolne dręczenia, gdy w ten sposób stawałam się ofiarą agresora, no ale nie wiem. Jakoś unikałam takich ludzi, takich relacji i było tego niewiele. Tyle tylko, że wtedy siedziałam w książkach, głównie w domu i unikałam praktycznie wszystkich więc no... Nie było wielu okazji...

Jeśli już na jakiejś płaszczyźnie, miałabym się tak określić, to w ten sposób, że jestem ofiarą samej siebie, swoim najgorszym wrogiem. Ostatecznie, to ja odpowiadam, za doprowadzenie się do różnych, niekorzystnych, błędnych sytuacji. Inni mogli dołożyć swoje trzy grosze, ale nie w takim stopniu jak ja sobie.

A może też inaczej. Może po prostu żyłam/żyję w iluzji tego, że nie jestem i po prostu bagatelizuję problemy :P
papa

ODPOWIEDZ