Typy za które się uważaliśmy

Ogólne dyskusje na temat Enneagramu
Awatar użytkownika
Agon
Posty: 1158
Rejestracja: wtorek, 30 grudnia 2014, 00:23
Kontaktowanie:

Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Agon » niedziela, 16 października 2016, 20:09

Postanowiłem założyć temat o fałszywym typowaniu siebie i o tym jak często zmienialiśmy tu swój typ oraz o przyczynach i powodach tej zmiany.

Gdy założyłem konto na tym forum uważałem się za czyste 5, bo test nie dawał mi jednoznacznych wyników co do skrzydła. Poza tym ani opis 5w4, ani 5w6 nie pasował mi tak dobrze jak po prostu opis 5. Opis 5w4 brzmi dla mnie zbyt emocjonalnie i dziwacznie, a opis 5w6 zbyt kujonowato i kojarzy mi się z jakimś panem złotą rączką, czy specem od komputerów. W skrócie 5w4 kojarzyły mi się z osobami nadmiernie intuicyjnymi, a 5w6 przeciwnie - z nadmiernie sensorycznymi. Wiem, że to nie musi mieć odniesienia do sensoryki i intuicji w mbti czy socjonice, ale tak mi się kojarzy. 5w4 zbyt enigmatyczne, a za mało praktyczne, a 5w6 odwrotnie (niby ta opcja lepsza do życia, ale nudniejsza).

Potem stwierdziłem, że mogę być 6w5. Paradoksalnie to taki trochę kompromis między 5w6, a 5w4. Brzmi dziwnie, bo powinienem wstawić 5w6 jako typ pomiędzy 6w5, a 5w4, ale chodzi mi o to, że 5w6 są najbardziej kujońskie i nudne w moim odczuciu, mechaniczne i suche emocjonalnie, a 6w5 z racji bycia 6 i 5w4 z racji 4kowego wpływu już mają nieco większy kontakt z emocjami i nie są jak robociki.
No i stwierdziłem, że mogę być mocno spiątkowaną szóstką :P Zauważyłem, że takie "przemiany" miały już tu miejsce np. duplo kiedyś uważała się za 5, a teraz uważa się za 6.

Później stwierdziłem, że jednak mam główny problem z ośrodkiem działania i raczej należę do triady wycofującej się (4, 5 i 9) i zacząłem myśleć nad tym, czy aby nie jestem 9. Szczególnie, że typ ten bywa bardzo podobny do 5 w wielu zachowaniach. Zwykle nie lubię okazywać gniewu co może sugerować 9, ale do 5 to też może pasować bo to typ stawiający wyżej logikę niż emocje i też może tłumić gniew. Charakterystyczne dla 9 problemy z asertywnością mogą mieć też miejsce w przypadku fobicznej 6. Oba typy mogą zachowywać się jakby nie miały własnego zdania i podążały za stadem. Ja tak mam gdy coś mnie nie obchodzi i jestem zbyt zmęczony by się wykłócać. A wiele rzeczy mnie nie obchodzi i często bywam zmęczony. Ludzie ze swoimi przekonaniami i potrzebami są nieraz jak natrętne muchy i dla świętego spokoju mogę się z nimi zgadzać. Mogę też zastosować bierną agresję, lub być uparty jak osioł gdy mnie zdenerwują, a to pasuje do 9.

Napiszcie o swoich "przemianach" na forum i powodach przez które postanowiliście, że wasze wcześniejsze typowanie było błędne, a obecne jest prawidłowe. To może pomóc nowym, którzy się nieprawidłowo typują.

Awatar użytkownika
LuxInTenebris
Posty: 36
Rejestracja: wtorek, 3 maja 2016, 14:38
Enneatyp: Lojalista

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: LuxInTenebris » niedziela, 16 października 2016, 20:36

A co mi tam...
Ja się uważałam w pierwszej chwili za 4w5, bo tak mi test pokazał. W momencie zalogowania się na forum, trafienia na motywacje i szersze opisy stwierdziłam, że no nie, no coś tu jest nie tak. Przecież nie jestem tak a(r/u)tystyczna, motywacja kompletnie też do mnie nie trafia.
Zaczęłam się zastanawiać nad pięć, bo motywacja była bardzo bliska mojemu serduszku, ale nie wykazywalam typowych cech piątek.
Wtedy napisałam coś bardzo szostkowego, w stylu "Mam potrzebę nabywania umiejętności, które pozwolą mi na to bym mogła się chronić" i ta-dam w ten sposób, ktoś zasugerował mi 6 i tak zostałam 6w5, chociaż droga do upewnienia się w tym była wyboista, no bo przecież jest tyle możliwości... (Przepraszam Diamentowy Kruk <3)
Ostatnio rozważam równowagę skrzydeł.
Nie wiem dlaczego to robię, ale popijam zupy.

Awatar użytkownika
Shavira
Posty: 184
Rejestracja: wtorek, 5 stycznia 2016, 23:41
Enneatyp: Lojalista
Lokalizacja: Wrocław

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Shavira » niedziela, 16 października 2016, 20:44

7w8 od początku do końca. Pokazał mi tak test, pasowały opisy, później, jak zagłębiłam się w motywacje i dalszą teorię również wszystko się zgadzało. Przez krótkie momenty rozważałam 7w6, gdzieś mi też przez myśl przemknęła jakaś Trójka albo Jedynka, ale nigdy nie traktowałam tych rozważań jakoś bardziej na poważnie.
Z socjoniką zresztą podobnie. Jestem z osób, które typują się raz, a dobrze.
6w7 sx/sp
IEE-Fi

Do you want peace or you wanna piece of me?

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Snufkin » poniedziałek, 17 października 2016, 07:00

Agon pisze: duplo kiedyś uważała się za 5, a teraz uważa się za 6.
Przecież uważała się za 4.
W ogóle po co ten śmieciowy temat ?
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2296
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontaktowanie:

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Kapar » sobota, 22 października 2016, 06:50

Snuf ma racje, duplo byla 4, jak wiekszosc osob identyfikujacych sie za pomoca enneagramowego testu na Enneagram.pl. Czyli np ja wieki temu, zanim powstalo forum.
Agon pisze:Później stwierdziłem, że jednak mam główny problem z ośrodkiem działania i raczej należę do triady wycofującej się (4, 5 i 9) i zacząłem myśleć nad tym, czy aby nie jestem 9. Szczególnie, że typ ten bywa bardzo podobny do 5 w wielu zachowaniach. Zwykle nie lubię okazywać gniewu co może sugerować 9, ale do 5 to też może pasować bo to typ stawiający wyżej logikę niż emocje i też może tłumić gniew. Charakterystyczne dla 9 problemy z asertywnością mogą mieć też miejsce w przypadku fobicznej 6. Oba typy mogą zachowywać się jakby nie miały własnego zdania i podążały za stadem. Ja tak mam gdy coś mnie nie obchodzi i jestem zbyt zmęczony by się wykłócać. A wiele rzeczy mnie nie obchodzi i często bywam zmęczony. Ludzie ze swoimi przekonaniami i potrzebami są nieraz jak natrętne muchy i dla świętego spokoju mogę się z nimi zgadzać. Mogę też zastosować bierną agresję, lub być uparty jak osioł gdy mnie zdenerwują, a to pasuje do 9.

Bardzo dobrze przedstawiles pewna ewolucje w odkrywaniu typu. A dla tych w trojkacie 3-6-9 okreslenie wlasnego typu jest najtrudniejsze. Ciesze sie, ze moglem miec jakis udzial w uratowaniu cie z bycia 5 :P
Jesli chcesz porozkminiac o byciu 9. to moze wlasnie pomysl nad tym z jaka latwoscia "wchodziles" w buty najpierw bycia 5, potem 6 - jak wpasowywales sie w charakterystyke tych typow, jak zmienialo sie twoje zachowanie w swiecie realnym (jesli?) oraz jak zmienialo sie twoje zachowanie na forum. Wszak 9 maja niby teoretycznie umiejetnosc dostosowywania sie itp aby ich otoczenie bylo bardziej harmonijne.
Ninque chyba bedzie sie przewracac w swoim forumowym grobie (jedna noga juz tam chyba jest), jak okaze sie, iz jestes 9 XD
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

Awatar użytkownika
Agon
Posty: 1158
Rejestracja: wtorek, 30 grudnia 2014, 00:23
Kontaktowanie:

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Agon » wtorek, 25 października 2016, 01:46

Kapar pisze:Bardzo dobrze przedstawiles pewna ewolucje w odkrywaniu typu. A dla tych w trojkacie 3-6-9 okreslenie wlasnego typu jest najtrudniejsze. Ciesze sie, ze moglem miec jakis udzial w uratowaniu cie z bycia 5 :P
Jesli chcesz porozkminiac o byciu 9. to moze wlasnie pomysl nad tym z jaka latwoscia "wchodziles" w buty najpierw bycia 5, potem 6 - jak wpasowywales sie w charakterystyke tych typow, jak zmienialo sie twoje zachowanie w swiecie realnym (jesli?) oraz jak zmienialo sie twoje zachowanie na forum. Wszak 9 maja niby teoretycznie umiejetnosc dostosowywania sie itp aby ich otoczenie bylo bardziej harmonijne.
Ninque chyba bedzie sie przewracac w swoim forumowym grobie (jedna noga juz tam chyba jest), jak okaze sie, iz jestes 9 XD

Muszę poczytać sobie opisy 9 i 5, scenariusze dzieciństwa, mechanizmy obronne itd. Już to kiedyś czytałem, ale w ramach przypomnienia i dokładnie porównać. Cechy 6 mogą wynikać zarówno ze skrzydła u 5, jak i z połączenia u 9, więc moja szóstkowość w żaden sposób nie naprowadzi mnie na któryś z tych dwóch typów.

Mój introwertyzm, izolacja i koncentracja na logice przy jednoczesnym unikaniu emocjonalnego zaangażowania i działań były dość typowe w moim życiu. No, ale to niekoniecznie musi oznaczać, że jestem 5, bo równie dobrze te cechy może posiadać 9 :what:

Awatar użytkownika
R25
Posty: 238
Rejestracja: środa, 27 maja 2015, 14:12
Enneatyp: Mediator

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: R25 » wtorek, 31 stycznia 2017, 01:51

Przed paru dniami zdarzyło mi się po raz pierwszy (chyba) w życiu, dojrzeć prawdę o sobie. Pozaforumowo, choć bytność tutaj jak najbardziej mi pomogła dokładając kolejne cegiełki. Czy może raczej - powoli, przypadkowo, zrywając deski i panele, gdy spod podłogi docierały dźwięki uwięzionej istoty siebie. Jak się okazało, ktoś tam faktycznie był. Udało mi się wreszcie dostrzec, że potrzebą nie była wiedza czy walka z bezradnością. Cóż - po części, powierzchownie tak. W taką osobę przyoblekły się różne życiowe elementy. Wiele spraw dziwiło, ale delikatnie, niewyraźnie, jak akcja na na jednym z dalszych planów w filmach. Nie zakłócało obrazu siebie. Tylko stukot spod podłogi, skrzypiąca deska.

Wyszło że moją obawą i lękiem było nierobienie tego co chcę, gdy znajduję się w "otoczeniu". W Istocie - nieświadomość czego naprawdę chcę. Dążyć do realizacji marzeń, czy zostać, pomóc bliskim w ten czy owy sposób, jaki wydawało mi się za zasadne. Ciągłe odwlekanie lub niszczenie własnych pragnień na rzecz zaspokojenia oczekiwania. Mylące było to, że okazjonalnie, zdarzało mi się dotkliwie poczuć frustrację, gdy czas został stracony (oczekiwane zadanie nie zostawało rozpoczęte, a uciekała moja okazja), albo wręcz przeciwnie - udało się zrealizować coś pomimo skrupułów ze swojej strony. Co ważne spełnianie oczekiwań nie następowało na zasadzie artykułowania ich przez otoczenie, lecz poprzez własne wyobrażenia, domysły, intuicję (często trafne), ale negowanie i rozwlekanie w czasie tych wypowiedzianych. Nie było to świadome, lecz działo się samo. Człowiek sam siebie oszukujący i nie zdający sobie z tego sprawy, w efekcie niecelowo oszukując innych.

Przyczyna jak w scenariuszach dzieciństwa - poczucie że jest się stłamszonym przez rodzica aktywnego, wcześniej mylnie identyfikując go/ich z reagującym. Nawet jeśli aktywność nie była w stylu agresywnym, tylko opiekuńczym. Tak naprawdę zabrakło miejsca na moje inicjatywy, które pojawiać się zaczły z biegiem czasu, samoistne i jednak ze sporą siłą przebicia, pozytywnie utwierdzającą osobowość, choć czasem nadal z wyrzutami sumienia "że to egoizm i bla bla..."

Mylne z 5 - faktycznie pojawiały się problemy związane z użytecznością, niezaradnością, bezradnością. Jak miały się nie pojawić, gdy na światło nie wychodziły potrzeby, a działania były podporządkowywane przez 80-90% czasu/zadań. Jak człowiek może być zaradny, gdy nie realizuje się tak, jak tego pragnie? Gdy wisi pomiędzy chęcią pójścia naprzód, ale w tył często ciągną wyimaginowane zobowiązania. Oczywiście że "umysł i myślenie" to istotne sprawy, bo tam się wszystko rozgrywa. Motywacja "wiedzy" jest chęcią zrozumienia siebie, innych, otoczenia, świata. Co udało mi się zauważyć, realizowana była głównie w sposób intuicyjny, potrzebując ledwie niewielką liczbę danych i nie angażując mocy obliczeniowej do granic rozsądku. Samowystarczalność wywodząca się z utajonej potrzeby wyrwania się z matni niepisanych zobowiązań. Wtedy gdy będąc tylko ze sobą, moje potrzeby były realizowane w większości przypadków, no i poza "tym co należy". To wszystko połączone skrępowaniem emocji, które jednak przebudzały się okazjonalnie, choć rzadko tak intensywnie i szczerze, jak od kilku dni. Tak żyło na widoku publicznym coś pseudo-5 8-)

Po wypuszczeniu więźnia, weryfikacja tożsamości - Test Anda wskazał 9. Uprzednio przypomniał mi się post z guziczkami, gdzie od początku moją odpowiedzią był ten związany ze zmianą siebie (wszechwiedza mnie nie fascynowała, bo ciekawsza dla mnie jest droga po nią, niż nudne "wiem już wszystko"). Długie czytanie wątków 9, dotychczas potraktowane po macoszemu. Kolejno jawiły mi się zdarzenia i fakty z życia idealnie komponujące się z opisami, zaleceniami, obrazami tam nakreślonymi. Sporo myśli o sobie, kiedyś sformułowane przez się, o tym jak działam/co robię w jakichś okolicznościach, teraz znalazło autentyczne potwierdzenie w opisach typów. W ten sposób, że nie muszę tłumaczyć sobie czegoś "to pewnie połączanie, wpływ i bla bla..." Było to wszystko jak odsuniecie głazu, który blokował drogę do wyjścia o świeże powietrze. Stęchłe wydawało się normalnym, jedynym i tylko cug poruszający płomieniem powoli wskazywał kierunek na powierzchnię. Potem trafiła mi się długa, radośnie ożywiona rozmowa o wreszcie odkrytej, prawdziwej tożsamości (wiem, że niepełnej i jeszcze sporo pod podłogą zalega). Jakież to było zdziwienie i szok - "To ty nie jesteś...?" Zawsze mnie bawiło, gdy ktoś wyciągał o mnie błędne wnioski, więc prawie nigdy nie zdarzało mi się rozpędzać mgły, którą ktoś sam zaparował swoje szkła. Odkrycie prawdy przerosło moje, o radości z tego we mnie wtedy powstałej, szacunki.

Test ze strony powtórzył wyniki ostatnich lat, czym utwierdzał mnie w błędzie przez tyle czasu :P Potem pod młotek poszło MBTI. Wynik podany w stosownym wątku. Każde pytanie potraktowane w pełni szczerze. Poprzednie co prawda były również "szczerze", lecz zafałszowane przez "rolę", która stałą się "prawdą" w moich oczach. To widać dopiero, kiedy się zejdzie naprawdę głęboko, wpierw po uświadomieniu, gdzie szukać schodów. Odpowiedzi były "jak czuję to w sobie", nie zaś, "jak to okazuję" poprzez wpadniecie w rolę.

Tu zdziwienie. INFP? Łojej. Chwila refleksji. Poznając socjo trafiały do mnie opisy LII/ILE/ILI. LII było na piedestale, ze względu na istotną i zauważalną jednak, choć tłamszoną i marginalizowaną rolę emocji, lokującą się zaraz po stłamszeniu czynienia. Na ILE i ILI nie pasowała E4. Mimo to, od początku zauważalny duży wpływ intuicji. Cała edukacja i wykształcenie na niej się opierały, łatwo pozwalając zapamiętywać i kojarzyć. Se4 została pomylona z Te4. Oba naciskają, ale trochę inaczej. Możliwość bycia etycznym typem, została zignorowane, sugerując się zafałszowanym przez "rolę" testem MBTI, przełożonym na typy socjo. Gdzie miała się ujawnić etyka, jeśli była stłamszona :D Kluczowym było, że ona nie musi być jawna i uświadomiona. Sam nieświadomość była jak patrzenie na obraz i nie dostrzeganiu go, obserwując domniemany wygląd ściany.

Do kompletu doszło Socjo - już bez testu - IEI. Opis Beskova - OK. Nawet zdjęcia Filatova akuratne (pomogło wykrywanie twarzy, dzięki czemu wszystkie moje miny wylądowały w jednym zbiorze. Widoczna się stała tendencja mimowolnego unoszenia kącików warg w górę, przy równoczesnym ich zamknięciu :D). Zerk do dychotomii. Konfrontacja z LIIowymi... Dokładne przeszukanie pamięci, kończące się dostrzeżeniem zgodności. Co lepsze, we wszystkich dychotomiach. Poprzednio część była na tak, część na nie/nie wiem. Niezgodność ta onegdaj złożona była na karb stwierdzenia, że nie wiadomo czy one faktycznie działają, bo zgadzają się tylko częściowo. No i tak, oto teraz sobie hasam wśród słów rozkwitających prawie-co-ślina-na-język-przyniesie, choć długa jeszcze droga, to wreszcie wiem gdzie powędrować.
:jupi:
9 z PRO8, przez PRO7 na PRO6 sx/sp EII INFP

cojatutajrobie
Posty: 20
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2016, 21:42

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: cojatutajrobie » środa, 1 lutego 2017, 00:16

Może to oczywiste, ale LII ma prośbę do IEI, więc uwaga z socjonicznym przetypowywaniem się w tym kierunku. To brzmi naprawdę nieprawdopodobnie :wink:

Awatar użytkownika
hippiee
Posty: 182
Rejestracja: piątek, 30 sierpnia 2013, 15:55
Enneatyp: Entuzjasta
Lokalizacja: Trochę tu, trochę tam... ;)

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: hippiee » środa, 1 lutego 2017, 00:58

Ja nie rozumiem ludzi, którzy mają problem z wytypowaniem się i dylematy z tym związane... Ja jedynie na początku miałam chwile zawahania, bo nie do końca rozumiałam mechanizmów i zasad jakimi kieruje się enneagram. Między innymi miałam wątpliwości czy zamiast 7w6 nie jestem 6w7 (bo bywały okresy, że miałam dziwne paranoje i lęki później jednak doszłam do wniosku, że to po prostu silny wpływ mojego skrzydła zwłaszcza w sytuacjach stresowych) albo nawet 4w3(tutaj wahałam się ze względu na moją emocjonalność i wrażliwość choć po dłuższym czasie obcowania z innymi czwórkami zaczęło mi to średnio pasować dlatego skreśliłam tę opcję raz na zawsze) Dziwiłam się gdy w niektórych testach wychodziło mi 2w3, 9w1 albo 6w7 i zwykle przy tym mój komentarz typu " bullshit, to nie prawda, ja wiem lepiej kim jestem głupi teście! :P" Choć miałam rozkminę "Dlaczego niby tak wychodzi?"... Rozwiałam raz na zawsze wszelkie najmniejsze wątpliwości gdy zapoznałam się najpierw z motywacjami, wariantami instynktownymi a później z socjoniką przy której w ogóle nie miałam problemu z wytypowaniem się zwłaszcza jak przeczytałam wszystkie możliwe opisy i przynajmniej w 98% do mnie pasowały :)
7w6, 4 PRO, IEE, sp/so

Awatar użytkownika
Ninque
Posty: 1272
Rejestracja: niedziela, 15 lipca 2012, 22:20
Enneatyp: Moja słodka tajemnica
Lokalizacja: Kraków

Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Ninque » środa, 1 lutego 2017, 08:44

Hippie ale jesli chodzi o socjonike to nie po opisach sie typuje, inaczej ludzie by sie nie mylili, jest to troche bardziej skomplikowane. Nie jest wazna cala ta poezja dopisana do typu ale stricte praca elementow informacyjnych w modelu A.

A post r25 ma dla mnie mocne podstawy zeby byc zaskoczeniem roku 2017 z jednej strony mysle ze r25 dlugo myslal zanim postanowil obwiescic to swiatu a z drugiej czekam na dalszy rozwoj tego typowania jednak nie traktujac go jak ostateczny wynik. :<


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Jeżeli można było zrobić penicylinę ze spleśniałego chleba, z pewnością da się coś zrobić też z Ciebie.

Awatar użytkownika
R25
Posty: 238
Rejestracja: środa, 27 maja 2015, 14:12
Enneatyp: Mediator

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: R25 » środa, 1 lutego 2017, 11:02

Ninque pisze:mysle ze r25 dlugo myslal zanim postanowil obwiescic to swiatu


Przynajmniej pół roku solidnej niepewności, wcześniej raczej wpół świadomej, nieuświadomionej :scratch: Możliwość obwieszczenie niepewności rodziła niepokój. Gdy naszedł mnie wniosek, ogarnął mnie stan bliski euforii, ale słabszy, delikatniejszy, w każdym razie uśmiech mi z twarzy nie potrafił zejść przez kilkanaście godzin (z przerwami rzez jasna :D). Potem taka myśl, że może napiszę tutaj. Zaraz pojawiła się armia wątpliwości - "zaraz się zacznie", debatowanie, rozkminianie, prośby/nalegania o argumentację, a czemu, a po co, lepiej nie ruszać, niech zostanie jak jest. Myśli się ze sobą biły :boxing:

Potem do walki dołączyła odsiecz z opisów 9 - przypomnienie o tym, że moim problemem jest wewnętrzne tłamszenie siebie w reakcji lub uprzedzając reakcję, by nie robić zamieszania, unikać drażliwych tematów, zachować neutralne/pozytywne relacje i opinie. Wątpliwości to jedno, a co ja CHCĘ to drugie. Tyle życia "zmarnowane". Czy chcę by to dalej się tak ciągnęło? Widzę, że jeśli zostawię jak było, nic nie zrobię, to dalej będę w tym siedzieć, a widzę wieloletnie skutki, wypierane do formy "przecież to jest normalne". No nie jest. Może pora przestać się oszukiwać i wypierać. Przestać się "wydawać kimś". Decyzja by rozpocząć pisanie i to tego co w duszy gra była trudna do pokonania, ale dająca satysfakcję z tego, że nie krępuję się by to opisać. Decyzja możliwe, że nie zapadłaby, gdyby nie kilka takich, w bólach podejmowanych w ciągu ostatniego roku.

M.in. - jednego z kilku dni, gdzie trzeba było pomóc rodzinie w serii zadań, gdzie każda para rąk potrzebna, w moje strony przybywała znajoma osoba, do której mam pozytywne nastawienie, ale czasowo sumarycznie niewielką relację. Spotkam się tego dnia, albo przedłożę powinność, ponad potrzebę która dała o sobie wyraźnie znać. Przypomniało mi to inne zdarzenie sprzed wielu lat, gdy sytuacja była niemal identyczna - różnica polegała tylko na liczbie osób i dni (po 3). Wtedy wygrała powinność, ale jak się okazało, została ona przełożona o kilka dni pełne niepewności i oczekiwani "to dziś czy jeszcze trzeba czekać do rozpoczęcia". Kilka dni w stanie gotowości, a tymczasem znajomi się spotkali beze mnie. To zrodziło potężną frustrację. Wilk głodny, a owca martwa poza zasięgiem wilka. Nie było eskalacji gniewu, nie było nic, pewnie rodzina nawet nie zdaje sobie sprawy i w ogóle zapomniała.

Przy różnych okazjach decyzyjnych kolejnych latach wspomnienie było świeże i stanowiła istotną przesłankę, by czasem zignorować odczuwaną powinność. To były najlepsze i najciekawsze lata życia. Takie dość frywolne, pełne przygód i nowych kontaktów z ludźmi. Potem to wygasło, nastał okres "dystymiczny" (może z depresją, może nie, po co mi iść do psychologa, gdy "dobrze" siebie obserwuję :P) pełen powinności, znikomego zaspokajania prawdziwych potrzeba. Wydawało mi się, że to moje potrzeba, a tak naprawdę narzucone przez siebie powinności "bo tak będzie szybko i efektywnie". (Myślę że można to porównać do sytuacji człowieka uzależnionego, który MUSI, ale w moim przypadku bez uzależnienia się [żeby nie było :D ]). HA! Tak naprawdę nie było szybko, ani efektywnie, a rzeczy które zwykle dawały mi radość, wtedy dawały znużenie, apatię, życie jak kukiełka. Spotykając przyjaciół, rozmowy były fajne do czasu, aż zeszły na ów temat (czasem mi się zdarzyło go poruszyć). Wtedy w moim tonie głosu ewidentnie były zawarte wszelkie barwy tego, jak bardzo tego nie chcę, jak mnie to męczy, jak chcę to JUŻ skończyć, bo wisi mi nad głową jak topór i nie mogę się za nic zabrać. W istocie różne ważniejsze sprawy był odsuwane na wymówkami "zrobię, ale nie mogę się teraz za nic zabrać i na niczym skupić, bo tamta sprawa musi zostać skończona". Tak naprawdę nie musiała, ale przecież to wygodne tak myśleć :P W ten oto sposób, na tych zasadach odsłoniły się fundamenty, a teraz kładę pierwszą warstwę cegieł do rekonstrukcji :P
9 z PRO8, przez PRO7 na PRO6 sx/sp EII INFP

Awatar użytkownika
Agon
Posty: 1158
Rejestracja: wtorek, 30 grudnia 2014, 00:23
Kontaktowanie:

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Agon » środa, 1 lutego 2017, 12:42

R25, Twój sposób pisania przypomina mi sofa, albo jego brata. To tylko taka dygresja. Nie musi oznaczać, że macie podobny typ ennea, czy socjo. Rób z nią co chcesz :what:
R25 pisze:Przynajmniej pół roku solidnej niepewności, wcześniej raczej wpół świadomej, nieuświadomionej :scratch: Możliwość obwieszczenie niepewności rodziła niepokój. Gdy naszedł mnie wniosek, ogarnął mnie stan bliski euforii, ale słabszy, delikatniejszy, w każdym razie uśmiech mi z twarzy nie potrafił zejść przez kilkanaście godzin (z przerwami rzez jasna :D). Potem taka myśl, że może napiszę tutaj. Zaraz pojawiła się armia wątpliwości - "zaraz się zacznie", debatowanie, rozkminianie, prośby/nalegania o argumentację, a czemu, a po co, lepiej nie ruszać, niech zostanie jak jest. Myśli się ze sobą biły :boxing:

Bardzo przeżywasz to typowanie. Dla mnie to pierdoły i pewnie temu tak często bawię się w zmienianie typu :what: Nie rozumiem po co tak przeżywać enneagram i socjonikę, skoro i tak nie ma lepszych, ani gorszych typów. Czymkolwiek nie będziesz, to i tak niczego nie zmieni. Nie zmienią się relacje z ludźmi, tylko będziesz inaczej je tłumaczył np. coś co tłumaczyłeś jako atak na Se-polar, teraz będziesz tłumaczył jako atak na Te-polar :what:

Awatar użytkownika
Shavira
Posty: 184
Rejestracja: wtorek, 5 stycznia 2016, 23:41
Enneatyp: Lojalista
Lokalizacja: Wrocław

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Shavira » środa, 1 lutego 2017, 14:14

Agon pisze:Bardzo przeżywasz to typowanie. Dla mnie to pierdoły i pewnie temu tak często bawię się w zmienianie typu :what: Nie rozumiem po co tak przeżywać enneagram i socjonikę, skoro i tak nie ma lepszych, ani gorszych typów. Czymkolwiek nie będziesz, to i tak niczego nie zmieni. Nie zmienią się relacje z ludźmi, tylko będziesz inaczej je tłumaczył np. coś co tłumaczyłeś jako atak na Se-polar, teraz będziesz tłumaczył jako atak na Te-polar :what:

A ja jednak myślę, że prawidłowe wytypowanie się - zwłaszcza w enneagramie jest bardzo ważnym krokiem w kierunku lepszego samorozwoju. Teraz, gdy R25 wie, że jest Dziewiątką będzie lepiej rozumiał własne zachowania i mógł pracować nad podwyższeniem PRO. Właściwie rozumiem dlaczego tak to przeżywa - w końcu odkrył czego tak naprawdę chce i co nim kieruje, a zrozumienie i akceptacja samego siebie są dość ważne.
6w7 sx/sp
IEE-Fi

Do you want peace or you wanna piece of me?

Awatar użytkownika
Eol
Posty: 565
Rejestracja: środa, 28 listopada 2007, 19:14
Enneatyp: Obserwator

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Eol » środa, 1 lutego 2017, 17:28

Agon pisze:Bardzo przeżywasz to typowanie. Dla mnie to pierdoły i pewnie temu tak często bawię się w zmienianie typu :what: Nie rozumiem po co tak przeżywać enneagram i socjonikę, skoro i tak nie ma lepszych, ani gorszych typów. Czymkolwiek nie będziesz, to i tak niczego nie zmieni. Nie zmienią się relacje z ludźmi, tylko będziesz inaczej je tłumaczył np. coś co tłumaczyłeś jako atak na Se-polar, teraz będziesz tłumaczył jako atak na Te-polar :what:

Pozwole sobie z Toba nie zgodzic. Jestem tego samego zdania co Shavira. Zdaje sobie sprawe, ze kazdy z roznych powodow studiuje te systemy ale wiedza raczej pomaga, a nie szkodzi. To co dla Ciebie jest malo istotne, dla kogos innego moze byc bardzo wazne. Rzeczywiscie nie ma lepszych, ani gorszych typów ale czy poznanie powodow swojego zachowania, powodow przez ktorych cos Ci sie nie udaje lub udaje Ci sie bez wysilku sprawi, ze nagle staniesz sie kims innym? Raczej nie ale jesli cos Ci "nie dziala" albo "dziala" zle, to nie warto wiedziec co dokladnie Ci szwankuje?
5w6 so/sx INTj - LII
To, co brzmi mądrze w czasie rozmowy lub spotkania, zwłaszcza w mediach, jest podejrzane.

Awatar użytkownika
Ninque
Posty: 1272
Rejestracja: niedziela, 15 lipca 2012, 22:20
Enneatyp: Moja słodka tajemnica
Lokalizacja: Kraków

Re: Typy za które się uważaliśmy

Postautor: Ninque » środa, 1 lutego 2017, 21:36

Wow a ja się bardzo ciesze z postów eR! super! gratulacje! :cheers: :!:

Nikt nie wie tak dobrze jak Dziewięc jak to jest trudne i jak mało ludzie wiedzą o tych emocjach które ma się w środku ale sie je tłamsi bo nie wypada :hug:

I też ciekawa obserwacja bo po tak długim pobycie na forum dopiero teraz Agon mógł się wypowiedzieć o stylu pisania eR25. Jakby dopiero teraz eR zaistniał, bo cała jego wcześniejsza działalnośc była bardzo ograniczona, w sumie przez to że tak mało pisał i nie pisał o sobie zbytnio i posty raczej były krótkie (albo je przeoczałam, co by było dobrym argumentem za 9 xDDD ).

No ale jeśli chodzi o LII/IEI to ech... nie wiem...
Jeżeli można było zrobić penicylinę ze spleśniałego chleba, z pewnością da się coś zrobić też z Ciebie.


Wróć do „Ogólne Enneagram”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości