Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

Ogólne dyskusje na temat Enneagramu
Wiadomość
Autor
yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#31 Post autor: yusti » wtorek, 23 sierpnia 2011, 18:49

Ludzie to z natury idealiści więc powinni przynajmniej dążyć do ideału i doskonalić się a nie zatrzymywać w miejscu, bo być może to wbrew naturze.

uważaj, bo w tej pogoni za rozwojem zostaniesz Jedynką.
W końcu, że sama siebie zacytuję, "każdy ją w sobie ma"...

fajny cytacik o stole, ale póki się cudaczy pisząc takie mrzonki to nic z tego nie ma, moja droga.
Jak w praktyce mam odblokować ośrodek inteligencji? Wrócić do bycia sfrustrowaną kujonką?! no lifem ślęczącym nad książkami?! Ty nawet nie wiesz jak to przeintelektualizowanie mnie męczy! "bo tak trzeba i jesteś tyle wart ile wiesz" hm A co my własciwie wiemy? ciągle szukamy. leku na raki.



Kappa
Posty: 113
Rejestracja: piątek, 20 maja 2011, 19:45

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#32 Post autor: Kappa » wtorek, 23 sierpnia 2011, 19:01

yusti pisze:Jak w praktyce mam odblokować ośrodek inteligencji? Wrócić do bycia sfrustrowaną kujonką?! no lifem ślęczącym nad książkami?! Ty nawet nie wiesz jak to przeintelektualizowanie mnie męczy! "bo tak trzeba i jesteś tyle wart ile wiesz" hm A co my własciwie wiemy? ciągle szukamy. leku na raki.
Nie dam ci złotej rady, bo sama też bym jej potrzebowała, ale taka mała sugestia - może po prostu źle podchodzisz do tej kwestii? Zbyt bezpośrednio i na chamca.

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5854
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#33 Post autor: boogi » wtorek, 23 sierpnia 2011, 19:36

Ceres pisze:Czy poziom zdrowia typu ma wpływ na bycie szczęśliwym, spełnionym, zadowolonym z życia, itp.?
Tzn. czy jest tak, że im wyższy poziom zdrowia, tym człowiek jest szczęśliwszy?

Czy ktoś na niskim, czy przeciętnym poziomie zdrowia może być naprawdę szczęśliwy?

Wydaje mi się, że tak, ale pytam, bo może się okazać, że nie mam racji.
Trzeba by najpierw wyjaśnić, czym jest szczęście (podałaś skojarzenia: spełnienie, zadowolenie z życia) - na to pytanie odpowiada każdy sobie sam. Dodatkowo, na różnych poziomach zdrowia odpowiedzi te mogą różnie wyglądać (wraz z rozwojem lub degradacją osobowości zmienia się u osoby jej definicja szczęścia/spełnienia/zadowolenia). Idealnie byłoby wprowadzić miarę "obiektywną" oraz "subiektywną", ale w przypadku szczęścia to jest to ciężkie zadanie.
Użyję więc - bardzo wąskiego - pojęcia szczęścia jako spełnienia/zaspokojenia swoich potrzeb emocjonalnych. I dodatkowo, dla łatwiejszego przekazu, spróbuję zobrazować na przykładzie pieniędzy:

Osobnik A niech będzie na wysokim poziomie rozwoju finansowego. Zarabia pensję "dyrektorską" - wystarcza mu na wszystkie możliwe potrzeby.
Niech nasz osobnik B będzie na średnim poziomie rozwoju finansowego. Tzn. niech zarabia średnią krajową. Starcza mu na opłacenie rachunków oraz podstawowe przyjemności - wakacje raz do roku, czasem piwko w barze z kumplami.
Osobnik C zaś niech zarabia pensję minimalną - ledwo starcza mu do pierwszego i nie stać go na żadne przyjemności, ale żyje.

Każdy z nich jest szczęśliwy - subiektywnie - na swoim poziomie życia, do którego jest przyzwyczajony. Czy jest szczęśliwy "obiektywnie" (tj. generalnie)? Nie - po prostu nie wie, co jest na wyższych poziomach więc nie potrafi tego ocenić. Gdyby B zaczął nagle zarabiać pensję dyrektorską, mógłby sobie pozwolić na przyjemności i doznania o których wcześniej mu się nie śniło. Podobnie w przypadku pana C - nawet średnia krajowa otworzyłaby przed nim możliwości, jakich wcześniej nie wyobrażał sobie - mógłby kupić o wiele więcej rzeczy.

Analogia z zarobkami jest o tyle dobra, że występuje jeszcze jedno podobieństwo: C (najmniej zarabiający) zwykle narzeka na swoje zarobki, gdyż czuje że nie pokrywają wszystkich jego podstawowych potrzeb. Generalnie jest nieszczęśliwy, wystraszony, niepewny jutra (bo nie może nic odłożyć na czarną godzinę). B jest zadowolony o tyle, o ile. Wie, że jakby spadł niżej, to byłoby kiepsko. Ale starań o wyjście wyżej też za często nie podejmuje - wystarczy mu sfera bezpieczeństwa, w której znajduje się obecnie. Ma świadomość tego, że pomimo zapewnienia sobie wielu rzeczy obecnym stanem rozwoju swoich finansów, nie jest w stanie zapewnić sobie przyjemności wyższego rzędu. Aczkolwiek nie pójdzie wyżej nie tylko dlatego, że nie chce, ale raczej dlatego - że nie wiedziałby, czego chce (bo nie wie, czego u góry się spodziewać, dopóki tam nie dojdzie). Osobnik A zaś jest w pełni rozwinięty finansowo, bezpieczny, bardzo zadowolony z życia gdyż zapewnione ma spełnienie wszystkich swoich potrzeb. Zwykle potrafi sobie wyobrazić jak to jest na poziomie B (po prostu odejmuje sobie część przyjemności, ale też zostawia jednak podstawowe spełnione), jednakże poziomu C zazwyczaj nie jest w stanie zrozumieć - bo tam występuje brak i bieda, których nie zna.

Na poziomie C ciężko jest zrealizować swoje potrzeby finansowe (emocjonalne), tak więc często łatwiejszą drogą niż wspięcie się wyżej - jest znalezienie sobie substytutu. I tak np. osobnik C może zacząć pić - przez trochę czasu po wypłacie na sobie ułudę szczęścia i przyjemności, przez resztę miesiąca będzie musiał żyć głodowo, zapożyczać się bądź żebrać - co pozwoli mu na uzasadnienie jego przekonania, że życie nie jest nic warte i że nie ma szczęścia.
Na poziomie B zapewnione jest wystarczające podstawowe zapewnienie potrzeb. Rzadziej znajduje się substytuty, skoro nie ma takiej potrzeby, jednakże wciąż są one obecne - ponieważ spełnione są potrzeby podstawowe, ale nie można sobie pozwolić na za dużo. Pojawia się wtedy ułuda "to co mam, zadowala mnie, i w sumie po co komu coś więcej". Zamiast podróży życia dookoła świata - pojedziemy na działkę do znajomych.
Poziom A zapewnia spełnienie wszystkich potrzeb, więc nie ma konieczności tworzenia sobie żadnej ułudy, nie ma potrzeby wynajdowania substytutów przyjemności.
Poziom A charakteryzuje się najmniejszą liczbą ograniczeń i największą liczbą możliwości, a także największą odpowiedzialnością.
Poziom C przeciwnie - jest tam największa liczba ograniczeń, najmniejsze możliwości, oraz minimalna odpowiedzialność.
Poziom B kształtuje się pomiędzy nimi.

Ciężko jest wejść na górę, nie wiedząc co tam jest. Każdy dąży do tego co zna i czego chce. Jeżeli czegoś nie zna - skąd może wiedzieć, że tego chce? Znamy swoją "definicję szczęścia" na naszym obecnym poziomie - potrafimy zapewnić sobie spełnienie naszych potrzeb, lub substytut spełnienia naszych potrzeb, w środowisku obecnym. Wejście poziom wyżej wiąże się ze zmianami - więcej potrzeb zostaje zaspokojonych, ale też wcześniej nieznane mogą się pojawić. Przejście pomiędzy każdym z poziomów nie może być (tak sądzę) wykonane zbyt szybko - potrzeba na zmianę czasu. Potrzeba czasu na zmianę paradygmatów, wedle których osobniki A, B i C żyją. Wszyscy znamy historie o tych C, którzy wygrali w totka i przez tydzień byli niczym bogaci A, ale wygrały w nich stare nawyki, przepuścili pieniądze i stali się na powrót C - zgodnie ze swoim skryptem życiowym którego nie potrafili w tak krótkim czasie zmienić. Znamy też przykłady milionerów A, którzy popadli w bankructwo - i stali się jak C - ale nie pozostali na tym stopniu rozwoju finansowego za długo i dosyć szybko odbili się od dna, dzięki temu że ich mentalność także nie zdążyła się na tym poziomie ustawić w tak krótkim czasie.

Ciężko jest wejść na górę także dlatego, że obawiamy się, iż tam wcale nie będzie dobrze (skoro tutaj nie jest, to czemu tam miałoby być? oceniamy wyższy poziom z punktu widzenia na którym sami siedzimy), oraz dodatkowo że nie udźwigniemy odpowiedzialności która tam jest wymagana (i znowu - oceniamy możliwości, które mamy na obecnym poziomie, zapominając że na poziomie wyższym zyskamy nie tylko większą odpowiedzialność, ale też i większe możliwości oraz mniejsze ograniczenia)

Mam nadzieję, że rozmyte i niemożliwe do dokładnego opisania definicje "szczęścia obiektywnego" oraz "szczęścia subiektywnego" dzięki porównaniu finansowemu nabierają jakiegoś kształtu. Dzięki nim można odpowiedzieć na zadane przez Ciebie pytania następująco:
- poziom zdrowia ma wpływ na własne odczucia odnośnie bycia szczęśliwym (ale nie znając innych poziomów, nie jesteśmy w stanie pojąć tego, czym jest szczęście na innym poziomie, stąd więc wprowadzam pojęcie szczęścia subiektywnego, odczuwanego na danym poziomie)
- uważam, że wraz ze wzrostem poziomu rozwoju osobowości rośnie poziom szczęścia - gdyż znikają ograniczenia nakładane przez nabytą osobowość (ego-ja) na pierwotną Jaźń
- ktoś na niskim lub średnim poziomie zdrowia może być naprawdę szczęśliwy - ale jedynie w ramach swojego wąskiego pojmowania szczęścia


@yusti, kappa: odnośnie kujonki... kujon podchodzi do nauki emocjonalnie, a nie inteligentnie (chłodno, obiektywnie), więc poradzenie sobie z tym problemem to właśnie użycie właściwego Ośrodka do rozwiązania danego problemu; Ośrodek Emocji nie powinien zajmować się sprawami należnymi Ośrodkowi Intelektu. Frustracja to także sprawa emocji, a nie intelektu (lub działania).
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Perwik
Posty: 3600
Rejestracja: czwartek, 3 stycznia 2008, 23:08

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#34 Post autor: Perwik » wtorek, 23 sierpnia 2011, 20:18

boogi pisze: @yusti, kappa: odnośnie kujonki... kujon podchodzi do nauki emocjonalnie, a nie inteligentnie (chłodno, obiektywnie), więc poradzenie sobie z tym problemem to właśnie użycie właściwego Ośrodka do rozwiązania danego problemu; Ośrodek Emocji nie powinien zajmować się sprawami należnymi Ośrodkowi Intelektu. Frustracja to także sprawa emocji, a nie intelektu (lub działania).
Apropos tego; wkuwanie na blachę nie świadczy moim zdaniem o dobrze rozwiniętym, aktywnym ośrodku intelektu; tylko o dobrej pamięci. Ośrodek intelektu to chyba rozumienie a nie wkuwanie? Więc yusti, Twoje podejście jest niewłaściwie. Zacznij grać w pokera, w szachy, w gry w których liczy się rozumienie, rozważanie szans, liczenie - czyli czysty intelekt; ja gram dużo w pokera i zauważyłem, że podczas gry dużo łatwiej mi wyodrębnić emocjonalne zachowania od tych wyrachowanych, niż na co dzień. Tj teraz zacząłem tę naukę przekładać na życie, ale rozważania na temat rozdzielenia intelektu i emocjonalności zaczynałem właśnie podczas gry w pokera :P

Awatar użytkownika
Ceres
Posty: 821
Rejestracja: czwartek, 17 września 2009, 23:59
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: UK

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#35 Post autor: Ceres » wtorek, 23 sierpnia 2011, 22:37

Dziękuję ślicznie boogi za rozbudowaną odpowiedź! :* :)

Jedno mnie tylko zastanawia: na podstawie podanego przez Ciebie przykładu, czemu Ci z poziomu C i B wiedząc, że u nich jest nie najlepiej, mogliby nie chcieć wspiąć się w górę?
boogi pisze: Ciężko jest wejść na górę, nie wiedząc co tam jest. Każdy dąży do tego co zna i czego chce. Jeżeli czegoś nie zna - skąd może wiedzieć, że tego chce?
Ciężko jest wejść na górę także dlatego, że obawiamy się, iż tam wcale nie będzie dobrze (skoro tutaj nie jest, to czemu tam miałoby być? oceniamy wyższy poziom z punktu widzenia na którym sami siedzimy)
Powyższe mnie nie przekonuje. Ten z poziomu C może mieć marzenia, cele, ale go na to nie stać, bo nie zarabia wystarczająco dużo pieniędzy - więc się nie obawia, tylko będzie robił wszystko, aby dopiąć swego i wybić się z tego dna, bo mu na obecnym poziomie jest źle.
To tak, jakby wiedząc, że obecnie jestem na 3. poziomie zdrowia bałabym się dążyć do tego pierwszego.. :roll:

Sorki, że siebie zacytuję, ale po prostu przypomniał mi się ten post z tematu o poziomach rozwoju Czwórek (oraz krytyka yusti, która go nie pojęła xD):
Ceres pisze:
Pędzący Bakłażan pisze:chyba jeszcze nikt jednoznacznie nie doszedł do wniosku co stoi za poziomem rozwoju.
Może to banalnie zabrzmi, ale za tym stoi wg mnie przede wszystkim chęć samorozwoju i praca nad sobą :P
Miałam wtedy na myśli to, że bez chęci zmian i "ruszenia z kopytka" będzie dokładnie tak, jak opisywałeś boogi - nie będzie chęci ze strony przedstawicieli poziomu C i B na wskoczenie do tego wyższego poziomu, bo go nie zna, nie chce poznać, nie chce odmienić swojego statusu i woli tkwić w tym stanie, jakim jest. Bo go przynajmniej zna.
Spotykam ludzi, szukam mądrych słów,
nie mówią nic, czego nie wiem dawno już
Na tyle, ile mogę zmieniam się...


4w5, sx/sp, EIE

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5854
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#36 Post autor: boogi » wtorek, 23 sierpnia 2011, 22:53

Ceres pisze:Jedno mnie tylko zastanawia: na podstawie podanego przez Ciebie przykładu, czemu Ci z poziomu C i B wiedząc, że u nich jest nie najlepiej, mogliby nie chcieć wspiąć się w górę?
Odpowiem tak: są ludzie którzy zostają całe życie na tym samym poziomie, są tacy którzy dążą wzwyż, są tacy co spadną. Po prostu to, co wybierze człowiek - zależy już tylko od niego. W poprzednim poście opisałem właściwie tylko jedną z tych trzech podstawowych dróg - tj. co będzie, kiedy wybierzemy stagnację (i co może wpłynąć na taki właśnie wybór). Miałem na celu zarysowanie ogólne tematu, a nie opisanie i wyjaśnienie wszystkich możliwych opcji - stąd pewne skróty :)
Chciałem też wskazać na to, że proces zmiany - jeżeli już do niego dojdzie - nie jest wcale łatwy i nie przebiega szybko (tak przynajmniej uważam - chętnie przyjmę dowód hipotezy przeciwnej).
[Oprócz decyzji osoby, które stoją za tymi trzema podstawowymi zmianami (oraz ich bardziej skomplikowanymi wariantami typu przemieszczanie się w górę i w dół pomiędzy poziomami rozwoju w ciągu życia) są jeszcze przypadki losowe (np. wypadek czy poważna choroba) które zmieniają życie człowieka bez względu na to, jakie miał on wcześniej plany - ale te możemy pominąć jako rzeczy na które wpływu nie mamy.]
Odpowiadając zaś bezpośrednio na pytanie: mogliby nie chcieć się wspiąć w górę z powodów takich jak: strach, lenistwo, pycha... i inne grzechy główne.
Ceres pisze:Miałam wtedy na myśli to, że bez chęci zmian i "ruszenia z kopytka" będzie dokładnie tak, jak opisywałeś boogi - nie będzie chęci ze strony przedstawicieli poziomu C i B na wskoczenie do tego wyższego poziomu, bo go nie zna, nie chce poznać, nie chce odmienić swojego statusu i woli tkwić w tym stanie, jakim jest. Bo go przynajmniej zna.
Dokładnie tak. A w momencie kiedy pojawi się najważniejszy czynnik zmiany: pragnienie zmiany to można rozpocząć proces rozwoju. Bez tego podstawowego, najważniejszego czynnika, nic się nie zdziała. Przede wszystkim trzeba chcieć.
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Pędzący Bakłażan
VIP
VIP
Posty: 2637
Rejestracja: sobota, 15 listopada 2008, 21:44
Enneatyp: Entuzjasta

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#37 Post autor: Pędzący Bakłażan » wtorek, 23 sierpnia 2011, 22:54

Ceres pisze:To tak, jakby wiedząc, że obecnie jestem na 3. poziomie zdrowia bałabym się dążyć do tego pierwszego..
A wiesz, że może tak być.
Mnie np. poziom 1. wydaje się tak wyidealizowany i nieosiągalny, że nie chciałbym tam się znaleźć.
Odrobina samolubności, myślenia jedynie o sobie, koloryzowania rzeczywistości, kombinatorstwa - to pomaga w życiu. Nie mogę sobie wyobrazić siebie, jako kogoś kryształowo uczciwego/idealnego/altruistycznego etc.

To byłoby nieciekawe i wg mnie przeszkadzałoby w życiu.

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5854
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#38 Post autor: boogi » wtorek, 23 sierpnia 2011, 22:56

Odpowiedz sobie na jedno podstawowe pytanie w takim razie: który z lęków wtórnych może się kryć gdzieś za tym przekonaniem?
- utrata wolności i szczęścia? (pierwszy poziom wydaje się tak idealny, że aż sztywny niczym Jedynka na apelu)
- znudzenie lub sfrustrowanie takim trybem życia?
- że czegoś, co masz teraz, będzie tam brakować?
- a może wręcz, że znalezienie się na 1. levelu oznaczać będzie ból i nieszczęście?
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
Ceres
Posty: 821
Rejestracja: czwartek, 17 września 2009, 23:59
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: UK

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#39 Post autor: Ceres » wtorek, 23 sierpnia 2011, 22:58

boogi pisze:W poprzednim poście opisałem właściwie tylko jedną z tych trzech podstawowych dróg - tj. co będzie, kiedy wybierzemy stagnację (i co może wpłynąć na taki właśnie wybór). Miałem na celu zarysowanie ogólne tematu, a nie opisanie i wyjaśnienie wszystkich możliwych opcji - stąd pewne skróty :)
No to teraz już wszystko jasne :D I mogę napisać, że zgadzam się z Tobą w 100% ;)
Pędzący Bakłażan pisze:
Ceres pisze:To tak, jakby wiedząc, że obecnie jestem na 3. poziomie zdrowia bałabym się dążyć do tego pierwszego..
A wiesz, że może tak być.
Mnie np. poziom 1. wydaje się tak wyidealizowany i nieosiągalny, że nie chciałbym tam się znaleźć.
To znaczy, żeś Siódemka.
Ja takich obaw kompletnie nie mam - a wiesz dlaczego? Bo czuję i wiem, że to jest dla mnie dobre - więc jeśli to jest dobre, to dlaczego się obawiasz? :)
Spotykam ludzi, szukam mądrych słów,
nie mówią nic, czego nie wiem dawno już
Na tyle, ile mogę zmieniam się...


4w5, sx/sp, EIE

Awatar użytkownika
Pędzący Bakłażan
VIP
VIP
Posty: 2637
Rejestracja: sobota, 15 listopada 2008, 21:44
Enneatyp: Entuzjasta

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#40 Post autor: Pędzący Bakłażan » wtorek, 23 sierpnia 2011, 23:10

Co do lęków, myślę, że gdybym się nad tym dłużej zastanowił*, to doskonale wiedziałbym czego one dotyczą, dlaczego one występują, skąd pochodzą i jak można by z nimi walczyć.

*Ale takie myślenie spowodowałoby ból i smutek, a jak wiadomo jestem jak najdalej od takich uczuć [chyba, że naprawdę mam ochotę na chwilę zamyślenia, a i wtedy nie wgłębiam się w te najskrytsze obawy].
Od samego przemknięcia myśli na ten temat zrobiło mi się teraz nieswojo, więc "no way" nie ma bata, żebym poszedł żebym poszedł za tymi wyobrażeniami.

A już na pewno nie napiszę o tym na publicznym forum, o moich lękach prawdopodobnie nie dowie się nikt nigdy.
I tak błędne koło się zamyka, a mi dobrze żyje się tu gdzie jestem. Jeżeli kiedyś bym osiągnął ultra-wysoki poziom zdrowia to raczej z automatu, nieświadomie stając się lepszym (?) człowiekiem.

No, starczy prywatnych postów i wynurzeń na kolejne 3 lata na tym forum. :roll:

Awatar użytkownika
Rilla
VIP
VIP
Posty: 3159
Rejestracja: czwartek, 26 kwietnia 2007, 16:34
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: wichrowe wzgórze

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#41 Post autor: Rilla » wtorek, 23 sierpnia 2011, 23:29

Perwik pisze:Lepiej lecieć w dół i wiedzieć, że się rozkwasi mordę na betonie, niż leżeć po środku schodków na jakimś pieprzonym półpiętrze w irytującej stagnacji.
Dokładnie! Zgadzam się z tym w zupełności! Ten tekst wręcz powinno się cytować w zbiorach złotych myśli.

Z tego, co czytałam i analizowałam poziomy zdrowia Czwórki, byłam kiedyś niezdrową Czwórką. Okres nastoletni, burza hormonów itd. Nienawidziłam się, gnębiłam, pocieszałam się wizją końca świata i takie tam. To był najgorszy okres mojego dotychczasowego życia. Istny koszmar. Nie byłam szczęśliwa. Moja zdolność odczuwania szczęścia była głęboko upośledzona. Potrafiłam się cieszyć, ale na krótko, by popaść w jeszcze większą rozpacz nad swoją marną egzystencją.
Człowiek na niskim poziomie zdrowia, człowiek "chory" cierpi, nie jest zadowolony ze swojego życia, nie jest w stanie, nie widzi powodu, by to zadowolenie odczuwać. Spełniony? Jaki spełniony? On jest beznadziejny, on jest przegrany.
Burza hormonów minęła, z losem zawarłam rozejm. Stałam się przeciętna. Patrząc z perspektywy tej nijakiej przeciętności wiem już, że ten najgorszy okres był moim najlepszym. Nie czułam szczęścia, ale byłam szczęśliwa. Nie widziałam za grosz swojego spełnienia, a byłam spełniona. Wir namiętności, burza emocji, szał nienawiści do samej siebie- to wszystko napędzało mnie do życia. Czułam to życie, mimo że go nie chciałam. Czułam, cierpiałam i w tym cierpieniu się realizowałam.
Tęsknię do tych czasów. Chciałabym, by wróciły. Teraz zamiast spokoju i harmonii czuję się kompletnie wypalona, pusta. Nie realizuję się, bo do tego trzeba emocji, a tych już nie ma. Stoję, czekam, nie wiedząc, na co. Życie to emocje, uczucia, a gdy ich nie ma, nie ma życia. Lepiej zwijać się z bólu, niż nie czuć nic.

Czy mi się wydaje, czy mój post faktycznie może być odebrany jako niemerytoryczne egotyczne jęczenie? Chcę jedynie pokazać, że moje doświadczenie wykazuje, że o ile osoba na niskim poziomie zdrowia może być szczęśliwa, to na przeciętnym nie ma jak.
A człowiek na wysokim poziomie? On się akceptuje, jest cudny, wspaniały, ma wizje i pokłady emocji, uczuć, i to pozytywnych emocji i uczuć, by te wizje spełnić. Spełniając je, realizuje się. Realizując się, jest szczęśliwy.
"Bo szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni, co zjawia się, gdy samo chce i gdy się za nim nie goni."
Anna Maria Jopek "Na dłoni"

4w5

Perwik
Posty: 3600
Rejestracja: czwartek, 3 stycznia 2008, 23:08

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#42 Post autor: Perwik » środa, 24 sierpnia 2011, 00:15

Twój post tylko dobitnie odznacza, czym objawia się wysunięty ośrodek emocji :P Oni tego nie skumają, bo nie żyją tak bardzo emocjami, jak my, porypańcy tego świata :mrgreen:

Awatar użytkownika
Elkora
Posty: 2569
Rejestracja: poniedziałek, 28 kwietnia 2008, 13:24
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Kraina pieczonych gołąbków

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#43 Post autor: Elkora » środa, 24 sierpnia 2011, 00:28

Mi to się kojarzy z cioranem, on pisał o umieraniu z nadmiaru życia. Wogle to bardzo 4 facet jednocześnie depresyjny dość. Miałam przepisać yusti fragment o tym jak to dobrze świadczy o życiu wewnętrznym człowieka kiedy jego myśli są takie niepoukładanie XD, kurcze pdf by się przydał
Obrazek

Awatar użytkownika
Cotta
VIP
VIP
Posty: 2406
Rejestracja: czwartek, 12 maja 2011, 16:55
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: pomorskie

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#44 Post autor: Cotta » środa, 24 sierpnia 2011, 01:00

boogi pisze:Odpowiedz sobie na jedno podstawowe pytanie w takim razie: który z lęków wtórnych może się kryć gdzieś za tym przekonaniem?
- utrata wolności i szczęścia? (pierwszy poziom wydaje się tak idealny, że aż sztywny niczym Jedynka na apelu)
- znudzenie lub sfrustrowanie takim trybem życia?
- że czegoś, co masz teraz, będzie tam brakować?
- a może wręcz, że znalezienie się na 1. levelu oznaczać będzie ból i nieszczęście?
Może być też obawa, że wtedy już niczego nie będzie do zrobienia, wszystko już było, cel osiągnięty i wtedy brak nowego celu. Chociaż nie wiem, na ile 7 może mieć takie myśli.
Oni tego nie skumają, bo nie żyją tak bardzo emocjami, jak my, porypańcy tego świata :mrgreen:
Skumają. Też miewam nostalgię za bardziej targaną emocjami wersją siebie z okresu liceum/początek studiów. Było więcej bólu, więcej buntu, ale też więcej ruchu i życia. I znajomości z tamtego okresu były głębsze niż wszelkie nawiązane potem.
5w4, sp/sx/so, INTJ
LII [Ne, DCNH - CT(H)]


http://www.poomoc.pl/

Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć.

Perwik
Posty: 3600
Rejestracja: czwartek, 3 stycznia 2008, 23:08

Re: Poziomy zdrowia - dyskusja ogólna

#45 Post autor: Perwik » środa, 24 sierpnia 2011, 09:26

Cotta pisze: Może być też obawa, że wtedy już niczego nie będzie do zrobienia, wszystko już było, cel osiągnięty i wtedy brak nowego celu. Chociaż nie wiem, na ile 7 może mieć takie myśli.
Ale poziom zdrowia chyba nie jest celem samym w sobie? Więc taka obawa jest trochę absurdalna.

ODPOWIEDZ